Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘x-men’

Dzisiaj będzie relatywnie krótko, po dłuższym wstępie i opisie serii wchodzących w skład świata X-men, z deserem w postaci Guardians of the Galaxy, na tapetę trafia ulubiony Pajączek każdego komiksomaniaka. Oto Niesamowity Spider-man i jego perypetie w Marvel NOW!

Spider-man jest bez wątpienia jedną z najpopularniejszych postaci komiksowych z uniwersum Marvela, która szturmem zdobyła serca czytelników. Jego losy nieprzerwanie, i to na łamach naprawdę wielu serii możemy śledzić od, bagatela, 1962 roku! (więcej o pajączku i seriach mu poświęconych znajdziecie na blogu w notkach Wiele masek Spider-mana! cześć pierwsza i druga). W naszym kraju Pajączka przede wszystkim pamiętamy z serii Tm-Semic, po jej zakończeniu, niestety nie otrzymaliśmy jakiegoś większego wyboru tytułów z nim w roli głównej, choć regularnie pojawiał się w rożnych kolekcjach, a i parę pojedynczych tomów także się ukazało. Dopiero start Marvel NOW! spowodował, że Spider-man zaczął regularnie pojawiać się w księgarniach.

W ramach Marvel NOW! otrzymaliśmy w sumie trzy serie:
The Superior Spider-Man (7 tomów)
The Amazing Spider-Man (4 tomy)
Spider-Man 2099 (2 tomy)

Spider-man Marvel NOW!
Spider-man z Marvel NOW!

Przed lekturą warto sięgnąć po wcześniej wydane przygody, standardowo, wymienię tylko te, które mają bezpośredni i/lub znaczący wpływ na przygody z Marvel NOW! Jednocześnie podkreślam, że znajomość tych przygód nie jest bezwzględnie wymagana, ale że poruszają dość ważne wątki oraz są po prostu bardzo dobrymi historiami, warto rozważyć ich lekturę.

Początek słynnego runu Straczynskiego wprowadza dwie niezwykle ważne postacie w życiu naszego Pajączka. O Ezekielu oraz Morlunie dużo jeszcze usłyszymy, szczególnie w seriach The Amazing Spider-Man i Spider-Man 2099. Najważniejsze wydarzenia mają miejsce w pierwszym tomie WKKM: The Amazing Spider-man: Powrót do domu, ale warto także sięgnąć po bezpośrednie kontynuacje, czyli WKKM 48 The Amazing Spider-man: Wyznania oraz SM 1 Spider-man (tu uwaga, tom ten zaliczył niestety sporą wpadkę z tłumaczeniem, które jest momentami wręcz tragiczne…).

Spider-man WKKM 1, 48 SM 1
WKKM 1 The Amazing Spider-man: Powrót do domu (The Amazing Spider-man vol. 2 #30-35)
WKKM 48 The Amazing Spider-man: Wyznania (The Amazing Spider-man vol. 2 #37-45)
SM 1 Spider-man (Amazing Fantasy 15, The Amazing Spider-man Annual 1, The Amazing Spider-man vol. 2 #57-58, #500-502)

W Marvel NOW! otrzymujemy część runu Dana Slotta, warto więc sięgnąć po niezwykle zakręconą historię tego samego scenarzysty pod tytułem Pajęcza Wyspa, wydaną w dwóch tomach Wielkiej Kolekcji:

Spider-man WKKM 108, 117
WKKM 108 The Amazing Spider-man: Pajęcza wyspa (The Amazing Spider-man #666-669, Venom #6, Spider Island: Deadly Foes)
WKKM 117 The Amazing Spider-man: Pajęcza wyspa (The Amazing Spider-man #670-672, Venom #7-8)

Czas zabrać się za Marvel NOW! Bez żadnych komplikacji, sięgamy po prostu po serię The Superior Spider-Man składająca się w sumie z siedmiu tomów:
The Superior Spider-Man:
Tom 1: Ostatnie życzenie (Amazing Spider-man #698-700)
Tom 2: Mój własny najgorszy wróg (The Superior Spider-Man #1-5)
Tom 3: Kłopoty z głową (The Superior Spider-Man #6-10)
Tom 4: Nie ma ucieczki (The Superior Spider-Man #11-16)
Tom 5: Zło konieczne (The Superior Spider-Man #17-21)
Tom 6: Superior Venom (The Superior Spider-Man #22-26, Annual #1)
Tom 7: Lud Goblinów (The Superior Spider-Man #27-31, Annual #2)

Spider-man The Superior 1-4
The Superior Spider-Man tomy 1-4

Spider-man The Superior 5-7
The Superior Spider-Man tomy 5-7

Jak widać, tak naprawdę oryginalna seria Superior zaczyna się dopiero od drugiego tomu naszego wydania. Jest to celowy zabieg wydawcy, który zadbał po prostu o odpowiednie wprowadzenie do serii. Zabieg jak najbardziej słuszny, gdyż w życiu naszego Pajęczego superbohatera nadchodzą ciekawe czasy, a mianowicie zamienia się umysłami z umierającym Doktorem Octopusem! Teraz Doktor, w ciele Petera Parkera, postanawia być nowym jeszcze lepszym Spider-manem! Brzmi strasznie abstrakcyjnie, nawet jak na komiks superboheterski? Zapewne, ale nie zmienia to faktu, że seria ta naprawdę wyszła rewelacyjnie i czyta się ją z prawdziwą przyjemnością! Wśród wielu wątków warto zapamiętać zdarzenia z piątego tomu, kiedy to w naszych czasach pojawia się Pajączek z 2099 roku, a sam Superior Spider-man na „chwilę” znika z naszej linii czasowej.

Wraz z zakończeniem serii Superior Spider-man wszystko wraca do normalności. No, przynajmniej w większości. Rozpoczyna się nowa seria:
The Amazing Spider-Man
Tom 1: Szczęście Parkera (The Amazing Spider-Man #1-6)
Tom 2: Preludium do Spiderversum (The Amazing Spider-Man #7-8, The Superior Spider-Man #23-33, Free Comic Book Day 2014 #1)
Tom 3: Spiderversum (The Amazing Spider-Man #9-15)
Tom 4: Nocna zmiana (The Amazing Spider-Man #16-18, Annual #1)

Spider-man The Amazing 1-3
The Amazing Spider-Man tomy 1-4

którą, uwaga, należy czytać razem z:
Spider-Man 2099
Tom 1: Nie z tego czasu (Spider-Man 2099 #1-5, Amazing Spider-man #1)
Tom 2: Spiderversum (Spider-Man 2099 #6-12)

Spider-man 2099 1-2
Spider-Man 2099 tomy 1-2

I mocno zalecam potraktowanie tych dwóch serii jako jedną całość. Spider-man 2099 tak naprawdę stanowi uzupełnienie Amazinga, szczególnie podczas Spiderversum, a jednocześnie sam w sobie jest bardzo przyzwoitą serią.

A jak czytać?
Najlepiej zacząć od pierwszego tomu Amazinga i zaraz po nim sięgnąć od razu po pierwszy tom 2099, w którym to pojawi się zapowiedź nadchodzących wydarzeń. Tom 2 Amazinga to już początek Spiderversum, a jednocześnie powrót Superior Spider-mana i wyjaśnienie, gdzie się podziewał podczas jego wycieczki poza czasem z piątego tomu serii Superior Spider-man. Event Spiderversum trwa w najlepsze w trzecim tomie Amazinga, i tu uwaga: podczas czytania dojdziemy do kwestii pewnej sekcji, w tym momencie warto przerwać lekturę i sięgnąć po drugi tom Spider-mana 2099, i przeczytać go do zakończenia wątków Spiderversum, czyli mniej więcej, do połowy tego tomu. Po tym wracamy do trzeciego tomu Amazinga i czytamy do końca. W tym miejscu kończy się Spiderversum, pozostaje zapoznać się z ostatnim tomem Amazinga i resztą drugiego tomu 2099.

Czyli:
Amazing #1, 2099 #1, Amazing #2, Amazing #3 do sekcji, 2099 #2 do połowy, reszta Amazing #3, Amazing #4 i reszta 2099 #2.

Spiderversum to niezwykle ciekawy event, niestety wydawca w Polsce zaserwował nam główną oś fabularną, uzupełnioną jedynie o wątki z serii Spider-man 2099. Historia jest naprawdę ciekawa, ale jej główną siłą jest przedstawienie niezliczonej ilości Pajączków z najróżniejszych „Ziem”, a tego przedstawienia trochę niestety w naszym wydaniu zabrakło. Szkoda także, że pominięto dodatkowe przygody choćby Spider-woman, Silk czy Scarlet Spider-mana. Efekty ich czynów zauważymy w głównej opowieści, jednak nie przyjdzie nam bezpośrednio zobaczyć, co i w jaki sposób doprowadziło do niektórych rozwiązań fabularnych. Za to niestety spory minusik, nie jest może tak źle jak w przypadku Czarnego Wiru z X-men, gdzie otrzymaliśmy sieczkę totalną, ale i tak mały niesmak pozostaje.

Co nie zmienia jednak faktu, że wszystkie serie dotyczące postaci Spider-mana z Marvel NOW! są całkiem przyjemną, ciekawą i dość luźną lekturą, choć nie pozbawioną wielu poważniejszych momentów.

Jeszcze jako uzupełnienie, dwie lektury które mogą być miłym rozszerzeniem wiedzy o losach pewnych postaci, które zaznaczyły swoją obecność w serii o Pajączku:

Spider-man Black cat Hulk
Hulk Koniec i Inne opowieści (Czas przyszły niedoskonały, Koniec, Transforme)
Spider-man Czarna Kotka Zło, które ludzie czynią

BONUS:
Tajne Wojny zawitały już do naszego kraju! Oprócz głównego tomu, otrzymaliśmy już trzy tomy towarzyszące, które w sumie można przeczytać, nawet nie znając dokładnie wydarzeń z głównej historii. A w przypadku Pajączka otrzymujemy coś, za czym tęskni chyba każdy fan tej postaci, czyli szczęśliwy związek z M.J, który w tej serii zaowocował nawet córeczką!

Tajne Wojny

Tajne Wojny Spider-man, Thor, Deadpool

Reklamy

Read Full Post »

W celu przyciągnięcia nowych czytelników, zarówno Marvel jak i DC Comics praktycznie regularnie serwują nam „odświeżenia” swoich uniwersów (więcej o takich praktykach i ogólnie o amerykańskim rynku komiksowym). Wszak wiadomo, nowemu czytelnikowi łatwiej sięgnąć po zeszyt z numerem „1” na okładce, niż wchodzić w serię, która trwa od dziesiątków, czy nawet setek numerów. Oczywiście jest to nieco zwodnicze, ale faktem pozostaje, że takie praktyki najzwyczajniej w świecie sprawdzają się. Czasem restarty mają poważniejszy wydźwięk, i Uniwersum zaczyna się praktycznie na nowo (w tym aspekcie bezsprzecznie przoduje DC Comics), a czasem wystarczy rozreklamować odświeżenie, umieścić wspomniane jedynki na okładkach, a jednocześnie nie restartować losów poszczególnych postaci, a co najwyżej rozpocząć nowy rozdział w ich papierowych życiach.

Marvel NOW PL 1
Marvel NOW! obrodziło na polskim rynku, to tutaj to tylko mała część.

I takim odświeżeniem była właśnie inicjatywa wydawnicza nosząca miano Marvel NOW! Nie restartujemy uniwersum, a jedynie rozpoczynamy nowy rozdział, tak by była to świetna okazja dla nowych czytelników, aby wskoczyć w niesamowity świat supertrykociarzy. W połowie 2015 roku, za sprawą wydawnictwa Egmont, wybrane serie z Marvel NOW! zawitały także do naszego kraju. Wydawca postawił zarówno na serie i postacie znane już polskiemu czytelnikowi, jak i całkowite „świeżynki”.  I udało się! Serie najwidoczniej przypadły czytelnikom do gustu, gdyż na chwilę obecną otrzymaliśmy już w sumie ponad sto tomików, a w tym roku nadchodzi wielki event określony jako Tajne Wojny, który kończy Marvel NOW!, czyli otwiera kolejny rozdział w życiu naszych ulubionych superbohaterów i złoczyńców.

Marvel NOW PL 2
Avengers, X-men, Spider-man to dobrze znane na naszym rynku marki,…

Warto wspomnieć o formie wydania: poszczególne tomiki liczą od stu paru do stu parędziesięciu stron, wydawane są w standardowym „amerykańskim” formacie w miękkiej oprawie ze skrzydełkami. Rezygnacja z twardej oprawy spowodowała, że tomiki dostępne są w miarę atrakcyjnej cenie 39,99 złotych (a dzięki zniżkom, można bez problemu zakupić je poniżej 30 złotych). Okazjonalnie wydawca raczy nas grubszymi tomikami, oczywiście za odpowiednio wyższą kwotę. Sposób wydania najwidoczniej tak spodobał się czytelnikom, że w praktycznie identycznej formie obecnie wydawane są także losy bohaterów DC, a od niedawna Egmont wprowadził nawet w tym formacie zbiorcze wydania humorystycznych albumów europejskich!

Marvel NOW PL 3
…ale swoje miejsce znalazły także mniej utytułowane postacie.

Marvel NOW! pozwala nowym czytelnikom na w miarę bezbolesne wskoczenie do świata superbohaterów, jednak świat ten rządzi się swoimi prawami, i oczywiście nie można było uniknąć rożnych niesamowitych wydarzeń, łączących losy postaci z rożnych serii, występów gościnnych, czy nawet nawiązań do klasycznych już dzisiaj opowieści. I momentami można się w tym nieco pogubić. Ale to nic strasznego, akurat tutaj najlepiej sprawdza się maksyma, że po prostu należy zacząć czytać. Zazwyczaj opowieści są tak skonstruowane, by wyjaśniać czytelnikowi na bieżąco, do czego nawiązują, i co z czego wynika. Natomiast mały poradnik być może się przydać, z tego też powodu serdecznie zapraszam do przewodnika „Jak czytać Marvel NOW!” po polsku.

Serie Marvel NOW! można podzielić na parę grup. Najważniejsza, to serie dotyczące Avengers, to na łamach tych tomików pojawia się motyw Tajnych Wojen i końca Uniwersum. Kolejną grupą są serie z Pajączkiem: nie jest ich wiele i tutaj raczej połapanie się „co i jak” nie powinno nastręczać problemów. Serie takie jak Thor, Ms. Marvel, Moon Knight, Hawkeye czy Deadpool można spokojnie czytać bez oglądania się na inne. Natomiast w niniejszej notce chciałbym się ograniczyć do serii związanych z Mutantami, dodatkowo, niejako na deser, będą jeszcze Strażnicy Galaktyki, których losy są bardzo mocno powiązane z tym światem.

I już na początku pojawia się mały zgrzyt. Chcąc zacząć czytać przygody mutantów z Marvel NOW! dobrze by było zaznajomić się wcześniej ze sporym eventem Avengers vs X-men, który stanowi podwalinę pod Marvel NOW! i z którego dowiemy się o aktualnym stosunku do mutantów, oraz dlaczego Cyclops budzi takie poruszenie. Na szczęście Avengers Kontra X-Men możemy przeczytać dzięki Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, a event ten znajdziemy w aż trzech tomach tej kolekcji: 105, 111, 120.

WKKM Avengers Kontra X-Men
Avengers Kontra X-Men (WKKM 105, 111, 120)

A najlepiej, by przed Avengers Kontra X-Men sięgnąć jeszcze po jeden tom, czyli opowieść Rozłam. Sporo tu wydarzeń, które mają znaczący wpływ na Marvel NOW!. Rozłam mutantów, powstanie osobnych obozów czy narodziny nowego Hellfire Clubu to najważniejsze z nich. Tu także na pomoc przychodzi kolekcja, a dokładniej jej 76 tom.

WKKM 76 X-men Rozlam
X-Men Rozłam (WKKM 76)

Na naszym rynku Egmont zaprezentował w sumie trzy główne serie z mutantami:
Wolverine i X-Men składającą się z 4 tomów,
All-New X-Men (7+1 tom),
Uncanny X-Men (6 tomów),
oprócz tego dostaliśmy miniserię o Śmierci Wolverina (3 tomy) oraz tom specjalny X-Men: Bitwa Atomu.

Wolverine i X-Men to niezwykle przyjemna, mocno zwariowana i pełna humoru seria, w której pojawia się plejada zarówno znanych i popularnych Mutantów jak i całkowicie nowych, ale niezwykle oryginalnych postaci. Mimo paru nawiązań, można ją spokojnie czytać niezależnie od pozostałych serii z Mutantami. Wielka szkoda, że seria kończy się zaledwie po czterech tomach, tym bardziej, że części oryginalnych zeszytów niestety nie otrzymaliśmy. Właśnie, znowu mieszanie. Otóż w oryginale, seria zeszytowa Wolverine i X-Men przy okazji startu Marvel NOW! nie dostała restartu numeracji, tak więc u nas tak naprawdę startuje już od 19 zeszytu. Na szczęście początek da się nieco nadrobić, a to znowu za sprawą WKKM, a dokładniej tomu 139. I bardzo mocno polecam sięgnąć po ten tom, nie tylko z tego powodu, że tłumaczył go Arkadiusz Wróblewski, czyli słynny Marvel Arek z czasów Tm-Semic, ale to po prostu fajna historia i świetne wprowadzenie, do tego wyjaśnia parę niuansów, choćby na temat… trawnika.

WKKM 139 Wolverine i X-men Nowy Początek
Wolverine i X-men Nowy Początek (Wolverine and the X-Men #1-7) (WKKM 139)

Wolverine i X-Men
Tom 1: Cyrk przybył do miasta (Wolverine and the X-Men #19-24)
Tom 2: Szkoła przetrwania (Wolverine and the X-Men #25-29)
Tom 3: Saga Hellfire (Wolverine and the X-Men #30-35)
Tom 4: Starzy kumple, Nowi Wrogowie (Wolverine and the X-Men #38-42)

Wolverine i X-Men 1-4
Wolverine i X-Men tomy 1-4

Kolejna seria to All-New X-Men, i także tutaj otrzymujemy sporo humoru, a wyjściowym motywem jest sprowadzenie z przeszłości młodej drużyny Mutantów, znanej doskonale z kart klasycznych zeszytów! Czyli zabawa z czasem, co już samo w sobie jest strasznie zakręcone! Ale czyta się lekko, łatwo i przyjemnie, a postacie szybko zyskują naszą sympatię i z chęcią śledzimy ich losy. Warto zaznaczyć, że seria ta mocno opiera się na wątkach z klasycznej opowieści o Mrocznej Phoenix, która ma na karku już swoje lata, ale nadal pozostaje jedną z najlepszych i najbardziej poruszających historii z Mutantami. Oczywiście historię znajdziemy także w Kolekcji, a dokładniej w tomie 6:

WKKM 6 Uncanny X-men Mroczna Phoenix 1
Uncanny X-men Mroczna Phoenix (WKKM 6)

WKKM 6 Uncanny X-men Mroczna Phoenix 2
Wkurzony Rosomak i przepiękna Czarna Królowa, czy to wystarczająca rekomendacja?

lub w komiksach TM-Semic, w pięciu pierwszych zeszytach serii X-men.

X-men Tm-Semic
Tm-Semic X-Men, 1992 rok!

All-New X-Men
Tom 1: Wczorajsi X-Men (All-New X-Men #1-5)
Tom 2: Tu zostajemy (All-New X-Men #6-10)
Tom 3: Zagubieni (All-New X-Men #11-15)
Bitwa Atomu (All-New X-Men #16-17, Uncanny X-Men #12-13, Wolverine and the X-Men #36-37, X-Men Vol. 4 #5-6, Battle of the Atom #1-2)
Tom 4: Tak inni (All-New X-Men #18-21)
Strażnicy Galaktyki / All New X Men: Proces Jean Grey (Guardians of The Galaxy Vol. 3 #11-13, All-New X-Men #22-24)
Tom 5: Jeden z głowy (All-New X-Men #25-30) (Testament)
Tom 6: Przygoda w świecie Ultimate (All-New X-Men #31-36)
Tom 7: Utopianie (All-New X-Men #37-41) (Czarny Wir)

All-New X-Men 1-4
All-New X-Men, tomy 1-4

All-New X-Men 5-7
Proces Jean Grey i All-New X-Men tomy 5-7

X-Men Bitwa Atomu
X-Men: Bitwa Atomu

Podczas lektury tej serii po trzecim tomie należy przeczytać wydanie specjalne Bitwa Atomu, łączące losy Mutantów z poszczególnych serii. W tomie tym zawarte są zeszyty z większości serii z mutantami, także Wolverine and the X-Men i Uncanny X-Men. Po 4 tomie All-New X-Men należy sięgnąć po kolejne wydanie specjalne, tym razem łączące losy Mutantów ze Strażnikami Galaktyki. Ten specjalny tom tak naprawdę mocniej dotyczy mutantów i spokojnie Egmont mógł wprowadzić go w normalną numerację, zmniejszyłoby to nieco zamieszanie. Ogólnie Proces Jean Grey należy traktować jako tom 4.5 serii All-New X-Men. W tomie piątym mamy kolejne ważne wydarzenie łączące się z losami mutantów z serii Uncanny X-Men, czyli Testament. Ostatni, siódmy tom zawiera event Czarny Wir, ponownie splatający losy Mutantów ze Strażnikami. Niestety, nasz wydawca dość nieszczęśliwie wybrał sposób jego publikacji, tnąc strasznie historię, i prezentując nam jedynie jej mały wycinek. Już lepiej byłoby zupełnie zrezygnować z jej publikacji. Ogólnie, by cokolwiek wynieść z Czarnego Wiru, należy rozdziały z tego tomiku przeplatać sobie z rozdziałami z szóstego tomu serii Guardians of the Galaxy.

Czarny Wir:
Guardians of the Galaxy Tom 6 rozdział #24
All-New X-Men Tom 7 rozdział #38, #39
Guardians of the Galaxy Tom 6 rozdział #25

A końcówka serii All-New X-Men tak w ogóle i tak odsyła nas do serii Uncanny X-men.

Seria Uncanny X-men utrzymana jest w nieco poważniejszym tomie, przynajmniej na początku. Opowiada o losach wyklętego Cyclopsa i jego zespołu, składającego się zarówno ze starszych Mutantów jak i całkiem świeżego narybku. Uncanny X-men najlepiej czyta się razem z serią All-New X-Men.

Uncanny X-Men
Tom 1: Rewolucja (Uncanny X-Men #1-5)
Tom 2: Złamani (Uncanny X-Men #6-11)
Bitwa Atomu (Uncanny X-Men #12-13)
Tom 3: Dobry, zły, Inhuman (Uncanny X-Men #14-18)
Tom 4: Uncanny X-Men Kontra SHIELD (Uncanny X-Men #19-24) (Testament)
Tom 5: Mutant Omega (Uncanny X-Men #26-31)
Tom 6: Historie małe (Uncanny X-Men #32-35, #600)

Uncanny X-Men 1-3
Uncanny X-Men tom 1-3

Uncanny X-Men 4-6
Uncanny X-Men tom 4-6

Kolejność zaburza jedynie pojawienie się wspomnianego już wydania specjalnego Bitwa Atomu, które należy przeczytać po drugim tomie. Tom czwarty porusza wątki związane z Testamentem, więc dobrze jest go przeczytać po lekturze tomu 5 serii All-New X-Men.

Reasumując, najlepsza kolejność czytania to przeplatanie sobie pierwszych trzech tomów All-New X-Men i dwóch Uncanny X-Men, następnie sięgnięcie po Bitwę Atomu. Później czytamy All-New tom 4, Proces, tom 5, w między czasie zaliczamy Uncanny tom 3 i kończymy tomem czwartym. Reszta to już do końca seria All-New i równocześnie Uncanny, tak by szóstym tomem Uncanny zakończyć całą lekturę. Proste prawda? Natomiast Wolverine i X-Men można czytać spokojnie niezależnie od All-New i Uncanny, mimo że, oczywiście, pojawia się parę nawiązań.

Śmierć Wolverina to dodatkowa seria, której tytuł jednoznacznie określa, czego dotyczy. Składa się w sumie z trzech tomów, pierwsze dwa stanowią jedną całość, i są niejako wstępem do kolejnych wydarzeń, trzeci natomiast jest definitywnym zakończeniem. Historia utrzymana jest w poważniejszym tonie, choć nie brakuje tu naprawdę niezłych lżejszych motywów, jak choćby opowieści z pewnego baru.

Wolverine: Trzy miesiące do śmierci Tom 1 (Wolverine #1-7)
Wolverine: Trzy miesiące do śmierci Tom 2 (Wolverine #8-12)
Śmierć Wolverina (Death of Wolverine #1-4)

Smierc Wolverina
Trzy miesiące do śmierci tomy 1-2 i sama Śmierć.

Seria Guardians of the Galaxy składa się w sumie z 6 tomów, i jak już mogliście zauważyć, mocno powiązana jest z perypetiami Mutantów. Sama seria to przyjemna lektura, choć niestety momentami nieco się gmatwa, ale na szczęście cały czas pojawiają się ciekawe motywy, jak choćby Iron-man w drużynie, Angela (tak, ta Angela, znana z serii Spawn!), Agent Venom, czy też opowieść opowiedziana przez Groota.

Guardians of the Galaxy Strażnicy Galaktyki
Tom 1: Kosmiczni Avengers (Guardians of the Galaxy #1-3, #0.1, Guardians of the Galaxy: Tomorrow Avengers #1)
Tom 2: Angela (Guardians of the Galaxy #4-7)
Tom 3: Nieskończoność (Guardians of the Galaxy #8-10) (powiązane z eventem Nieskończoność, ale można czytać niezależnie)
Między tomem 3 a 4 maja miejsce wydarzenia z tomu specjalnego Strażnicy Galaktyki/All-New X-Men: Proces Jean Grey
Tom 4: Strażnicy w Rozsypce (Guardians of the Galaxy #14-17, Free Comic Book Day 2014)
Tom 5: Grzech pierworodny (Guardians of the Galaxy #18-23) (niby powiązane z eventem Grzech pierworodny, ale można czytać niezależnie)
Tom 6: Po drugiej stronie lustra (Guardians of the Galaxy #24-27, Annual #1) (event Czarny Wir, należy czytać razem z 7 tomem All New X-men)

Guardians of the Galaxy 1-3
Guardians of the Galaxy tomy 1-3

Guardians of the Galaxy 4-6
Guardians of the Galaxy tomy 4-6

Tom 5 porusza wątki „wizyty” w Rakowersum, warto więc byłoby poznać o co dokładniej tam chodzi, a to za pomocą 91 tomu Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela: Imperatyw Thanosa.

WKKM 91 Imperatyw Thanosa
Imperatyw Thanosa (WKKM 91)

Warto także sięgnąć po dodatkowe tomy z Marvel NOW!, które nie zostały wydane przez Egmont, a trafiły do Wielkiej Kolekcji, a mianowicie przygody Szopa Rocketa opowiedziane i narysowane w niesamowity sposób (za sterem Skottie Young, więc chyba wszystko jasne? Jeden z rozdziałów dubluje się z wydaniem Egmontu) oraz Genezę Novy.

WKKM 126 141 Marvel NOW
Szop Rocket: W Pogoni za Własnym Ogonem (WKKM 141), Nova: Geneza (WKKM 126)

A więcej Strażników znajdziemy choćby w Kolekcji Superbohaterów Marvela. A jest jeszcze Anihilacja… Ale to już opowieść na inną okazję…

SM Straznicy Galaktyki
Strażnicy Galaktyki (SM 13), Star-Lord (SM 43), Szop Rocket (SM 44, to inne opowieści niż te z WKKM 141)

Przygody Mutantów w Marvel NOW! nie są może arcydziełem, ale poznaje się je z prawdziwa przyjemnością. Znajdziemy tutaj zarówno lepsze jak i gorsze momenty, ogólnie jednak jak najbardziej lekturę należy polecić. Dobrze jest znać parę dodatkowych historii, ale tutaj na szczęście przychodzi na pomoc nasz całkiem spory już rynek i choćby Kolekcje, które zbierają różne ważniejsze wydarzenia z historii Uniwersum. Nic, tylko czytać, i nie przejmować się czasem dziwnym podziałem wydawcy, czy nagromadzeniem eventów. Spokojnie da się w tym połapać! Ja natomiast mam zamiar wreszcie wyruszyć wraz z Avengers na Tajne Wojny!

Spis wszystkich serii Marvel NOW! wydanych na naszym rynku (do końca 2018 roku):

Avengers

Avengers (6 tomów)
New Avengers (4 tomy)
Uncanny Avengers (6 tomów)
Avengers: Czas się kończy (4 tomy)
Avengers: Wojna bez końca
Era Ultrona
Thanos powstaje
Nieskończoność
Grzech pierworodny
Grzech Pierworodny: Thor i Loki – Dziesiąty Świat
Grzech Pierworodny: Hulk kontra Iron Man
Avengers & X-Men: AXIS
AXIS: Carnage & Hobgoblin

X-Men

All-New X-Men (7 tomów)
Guardians of the Galaxy /All-New X-Men: Proces Jean Grey (między 4 a 5 tomem All-New X-Men)
Uncanny X-Men (6 tomów)
Wolverine i X-Men (4 tomów)
X-Men: Bitwa Atomu
Wolverine: Trzy miesiące do śmierci (2 tomy)
Śmierć Wolverine’a

Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki) (6 tomów)

Spider-man

The Superior Spider-Man (7 tomów)
The Amazing Spider-Man (4 tomy)
Spider-Man 2099 (2 tomy)

Pozostałe

Deadpool (10 tomów)
Thunderbolts (5 tomów)
Thor Gromowładny (4 tomy)
Thor (2 tomy)
Ms. Marvel (4 tomy)
Hawkeye (4 tomy)
Moon Knight (3 tomy)
Ant-Man (1 tom)
Hawkeye kontra Deadpool

Tajne Wojny

Tajne Wojny
Tajne Wojny: Amazing Spider-Man: Odnowić śluby
Tajne Wojny Deadpoola
Tajne Wojny: Thorowie
Tajne Wojny: Wojna Domowa
Tajne Wojny: Oblężenie

Read Full Post »

Niniejsza notka bezpośrednia nawiązuje do opracowania Dziesięć lat MCU, czyli wstęp do Avengers: Infinity War, więc oczywiście nadal poruszamy się w kręgu filmowych adaptacji komiksów superbohaterskich, tym razem jednak na tapetę trafiają historie z mutantami, które to sporo namieszały w kinowym świecie.

Komiks

Zacznijmy od początku. Komiksy o X-men, czyli grupie superbohaterów będących mutantami, zadebiutowały na rynku w 1963 roku, a ich twórcami byli Stan Lee i Jack Kirby. Początki nie były zbyt obiecujące, tworzenie nowych komiksów zostało zawieszone wraz z 66 numerem, a w kolejnych latach ukazywały się jedynie przedruki. Na szczęście serii nie spisano na straty, a wkrótce doczekała się poważnego odświeżania, za którym poszło także wprowadzenie wielu nowych postaci. Komiksy z mutantami zdobywały coraz większa popularność, by na początku lat 80. XX wieku stać się prawdziwym fenomenem sprzedażowym. Popularność spowodowała powstawanie coraz to nowych serii, poświęconych zarówno różnym grupom mutantów, jak i ich solowym przygodom. Obecnie, mimo wzlotów i upadków popularności, komiksy z rodziny X-men nadal mają się dobrze, i wciąż wydawane są nowe zeszyty z ich przygodami, oczywiście nadal w wielu najróżniejszych seriach. Przez lata wyszło tego tyle, że obecnie połapanie się w najróżniejszych niuansach nie jest zbyt łatwe, a poznanie wszystkich przygód mutantów zakrawa na wręcz karkołomne zadanie. Na szczęście, jak to w komiksowym światku bywa, by cieszyć się z lektury, nie trzeba koniecznie znać wszystkiego.

X-men 1963

Mutant

Na popularność komiksów przełożyła się bezpośrednio ich ogromna różnorodność, nagromadzenie najróżniejszych postaci, a także fakt poruszania problemów społecznych. Pojawia się motyw nietolerancji, a w komiksowym świecie ogólnie mutanci nie cieszyli się uwielbieniem reszty społeczeństwa. Do tego każdy z mutantów praktycznie był inny, posiadał zupełnie rożne cechy, czy umiejętności. Co warto podkreślić, nie zawsze specjalne zdolności okazywały się przydatne, często osobnicy obdarzeni dziwnymi zdolnościami czy nawet dziwacznym wyglądem czuli się wyobcowani, niepotrzebni, byli spychani na margines społeczeństwa. Takie dramaty dodatkowo spowodowały, że czytelnicy mogli pod rożnym względem identyfikować się z danymi postaciami czy motywami, co tylko wpłynęło na popularność komiksów.

Film

W ubiegłym stuleciu powstało sporo filmów superbohaterskich, niestety, większość z nich to obrazy lekko mówiąc, przeciętne. Hitami okazały się przygody dwóch najpopularniejszych postaci z Uniwersum DC. Filmy Superman z 1978 i Superman II z 1980 zdobyły przychylność zarówno widzów jak i krytyków, niestety, bezpośrednie kontynuacje, czyli Superman III z 1983 roku i IV z 1987 już nie porwały widowni. Podobnie było z Batmanem, filmy Batman z 1989 i Batman Returns z 1992 roku wręcz rozkochały w sobie widzów, ale już kontynuacja Batman Forever z 1995 wypadła mocno słabo, a Batman And Robin z 1997 okazał się ogromną klapą artystyczną i ostudził zapał producentów do inwestowania w wysokobudżetowe adaptacje filmowe. Ale DC choć odnosiło jakieś sukcesy na filmowym rynku, co niestety nie można powiedzieć o Marvelu. A próbowali, pojawiały się filmy i seriale ze Spider-manem (trzy filmy: 1977, 1978, 1979) czy Hulkiem, i w przypadku Hulka choć serial wyszedł całkiem przyzwoicie, co przełożyło się na emisję pięciu sezonów. W 1979 były dwa filmy z Captainem Americą, rok wcześniej pojawił się Dr Strange. I nie można zaliczyć tych produkcji do zbyt udanych. W latach 90. XX wieku ponownie na ekranach pojawił się Captain America, swoich sił próbowali także: The Fantastic Four, The Punisher oraz Nick Fury Agent of Shield. W 1996 roku pojawił się także pierwszy film z mutantami: Generation X. Niestety, wszystkie te produkcje nie były hitami, choć po niektóre jak najbardziej warto nawet dzisiaj sięgnąć. W 1998 na ekrany zawitał Blade, i tu już można mówić o hicie, film został bardzo dobrze przyjęty, co przełożyło się także na niemałe zyski.

X-men cast

Prawa

Warto przypomnieć, że Marvel dość rezolutnie dysponował prawami do swoich postaci, a w związku z problemami finansowymi wydawcy, dość chętnie je sprzedawał. Tak więc różne studia weszły w posiadanie praw do różnych postaci. Dla przypomnienia, Sony nadal dzierży w reku prawa do postaci Spider-mana, obecnie dzięki umowie z Marvel Studios, postać ta weszła (tymczasowo) do Marvel Cinematic Universe. Natomiast prawa do grupy X-men trafiły do wytwórni 20th Century Fox, a sprawa była o tyle poważne, że świat mutantów jest wręcz ogromny, co przekłada się na zatrzęsienie najróżniejszych postaci i świetnych historii. Tak więc potencjał był. 20th Century Fox postanowiło zaryzykować i stworzyć wysokobudżetowe kino akcji z mutantami. (Więcej o prawach znajdziecie w tej notce.)

Nowa era

W 2000 roku na ekranach pojawił się film X-men, który zaskoczył wszystkich. Krytycy przyjęli film bardzo pozytywnie, a widzowie chętnie wybrali się do kina. Skończyła się zła passa, a rok 2000 to oficjalnie początek mody na film superbohaterski w kinach, która to moda obecnie przeżywa prawdziwy rozkwit.

Przyjrzyjmy się więc wszystkim filmom wchodzących w skład uniwersum X-men, dodatkowe uwagi, czyli jak najlepiej oglądać i oczywiście kwestię chronologii poruszę pod koniec. Oczywiście nie zabraknie także miejsca na seriale. Podobnie jak w opisie Uniwersum MCU, przy każdym filmie zamieszczam takie informacje jak budżet i wynik z box office (na podstawie Box Office Mojo, w milionach dolarów), osobę reżysera wraz z wymienieniem jego innych produkcji, cameo Stana Lee oraz opis sceny po napisach.

Lista filmów:
0) Generation X (1996)
1) X-Men (2000)
2) X-Men 2 (2003)
3) X-Men The Last Stand (2006)
4) X-Men Origins Wolverine (2009)
5) X-Men First Class (2011)
6) The Wolverine (2013)
7) X-Men Days of Future Past (2014)
8) Deadpool (2016)
9) X-Men Apocalypse (2016)
10) Logan (2017)
11) Deadpool 2 (2018)

 

Generation X

(1996) Generation X

data premiery: 1996
budżet:
reżyseria: Jack Sholder (A Nightmare on Elm Street Part 2: Freddy’s Revenge, Tales from the Crypt, Mortal Kombat: Conquest)

Generation X w tym zestawieniu traktuję jako swoistą przystawkę, próbę ekranizacji przygód mutantów jeszcze zanim Fox wziął się za ten temat na poważnie. Sam film niestety wypada słabo, na co wpływa dziwaczna forma realizacji, przejawiająca się zarówno w scenografii jak i ujęciach, czy stosowanej kolorystyce. Nie pomaga drewniane, a momentami przerysowane aż do przesady aktorstwo, czy słabiutkie efekty specjalne. Film należy traktować tylko jako ciekawostkę, i to taką, po jaką niekoniecznie należy sięgnąć. Nawet z ciekawości.

 

X-Men

(2000) X-Men

data premiery: 2000
budżet: 75$, Box Office: 296$
reżyseria: Bryan Singer (The Usual Suspects, Superman Returns, Valkyrie)

Pierwszy film „na poważnie” i ogromy sukces, zarówno artystyczny jak i finansowy. Biorąc pod uwagę, że w roku 2000 filmy superbohaterskie nie cieszyły się popularnością, należy się ogromny szacunek dla studia Fox, za podjęcie takiego ryzyka i wyłożenie niemałej kwoty 75 milionów dolarów na produkcję. Na stołku reżysera zasiadł Bryan Singer, który nie należy do miłośników komiksów, za to umie ukazać na ekranie nietolerancję, co w przypadku mutantów wypadło doskonale. Film obecnie nieco się zestarzał, ale nadal ogląda się go bardzo dobrze, a efekty specjalne nie straszą zbyt bardzo. A warto podkreślić, że jest ich tu naprawdę sporo, na ekranie widać spory budżet. Film traktuje bohaterów w sposób dość poważny, co przejawia się choćby w strojach: zrezygnowano zupełnie z komiksowej kolorystyki. Na szczęście pojawiają się także wątki komediowe, i może jest ich niewiele, ale jak już zostaną wtrącone, to są naprawdę wysokiego lotu (warto zwrócić uwagę na choćby rozmowę właśnie o strojach, oraz jak Wolverine udowadnia że jest sobą). Podobnie jak w późniejszych filmach z MCU, także tutaj ogromnym atutem są udane decyzje castingowe. Hugh Jackman, czyli ekranowy Wolverine, to już ikona kina superbohaterskiego, wybór uznawany obecnie za wręcz perfekcyjny. Także świetnie wypada Patrick Stewart jako Charles Xavier, oraz Ian McKellen jako Erik Lehnsherr. W filmie stoją po różnych stronach barykady, każdy z nich ma swoje racje, jednocześnie zachowują szacunek do przeciwnika. I to właśnie zarysowanie konfliktu jest największą siłą filmu. Konfliktu niejednoznacznego, przepełnionego wieloma dylematami i ciężkimi w podjęciu decyzjami.

Stan Lee: Sprzedawca Hot-dogów na plaży
Scena po napisach:

 

X-Men 2

(2003) X-Men 2

data premiery: 2003
budżet: 110$, Box Office: 407$
reżyseria: Bryan Singer

X-men 2 to bezpośrednia kontynuacja pierwszej części, powraca stara ekipa aktorów, także osoba reżysera się nie zmienia. Większy budżet i rozwój efektów specjalnych spowodował, że pod węglem wizualnym film nawet po wielu latach ogląda się z prawdziwą przyjemnością, a pierwsza scena w Białym Domu weszła na stałe do kanonu kina superbohaterskiego. Także pod względem scenariuszowym jest bardzo dobrze, tym razem konflikt jest trójstronny, a racje każdej ze stron nie są jednoznaczne i jedynie słuszne. Oczywiście nadal głównym motywem jest „problem z mutantami” i podejście społeczeństwa, nawet własnej rodziny do tego aspektu. Wolverine urasta do ram głównej postaci, staje liderem, do tego poznajemy jego genezę. Nie zawodzi Magneto, Charles Xavier nieco za bardzo został odstawiony na boczny tor, natomiast William Stryker (Brian Cox) doskonale wypada jako trzecia strona. Seans obowiązkowy.

Stan Lee:
Scena po napisach:

 

X-Men The Last Stand

(2006) X-Men The Last Stand

data premiery: 2006
budżet: 210$, Box Office: 459$
reżyseria: Brett Ratner (Rush Hour, Hercules (2014))

Zmiana na stołku reżysera, a także niestety niedopracowany scenariusz z wieloma dziwnymi decyzjami, spowodowały, że seria niestety zaliczyła bolesne potknięcie. I to przy ogromnym budżecie! Od strony technicznej nic filmowi nie można zarzucić, efekty specjalne robią wrażenie, a niektóre sceny nadal powodują przysłowiowy opad szczęki. Niestety coś nie zagrało głównie w prowadzeniu postaci i ich wzajemnych relacjach, czyli tym, co było główna siłą poprzednich części. Często motywy poszczególnych bohaterów nie są jasne, a pod tym względem wysuwa się Magneto, który z wojownika o prawa mutantów nagle staje się pozbawionym skrupułów osobnikiem, nie zważającym na ofiary wśród swoich popleczników. W filmie także przedstawiono wręcz ogrom nowych postaci, ale zabrakło czasu na odpowiednie ich wyeksponowanie, i koniec końców wcale filmowi nie wyszło to na dobre.

Stan Lee: Podlewa trawę
Scena po napisach:

 

X-Men Origins Wolverine

(2009) X-Men Origins Wolverine

data premiery: 2009
budżet: 150$, Box Office: 373$
reżyseria: Gavin Hood (W pustyni i w puszczy, Ender’s Game)

Wolverine wyrósł za ulubieńca publiczności, nic więc dziwnego, że studio zdecydowało się poświęcić mu solowy film. Wszak mieliśmy murowany hit. Niestety, coś poszło nie tak. Z czego nawet zdali sobie później sprawę twórcy, i obecnie nawet niechętnie do tego koszmarka się przyznają, a w 2018 roku wydarzenia z tego filmu naprawia Deadpool w scenie po napisach z swojego solowego filmu. Efekty specjalne są tragiczne, scenariusz idiotyczny, i nawet jak na film superboheterski, napchany zbyt dużą ilością bzdur. Realizacja leży, łącznie z ujęciami w stylu idącego bohatera na tle ogromnego wybuchu. Sam Wolverine to jakieś ciepłe kluchy, oczywiście, ma nadal pazury (tragiczne CGI!), ale scenarzyści zrobili z niego jakiegoś romantycznego drwala… Film niestety nie jest spójny z wcześniej nakręconymi filmami z serii, pozmieniano takie postacie jak Sabretooth czy William Stryker. Zresztą z sama genezą też jest zamieszanie! Pojawia się na sekundę Charles Xavier, który nawet w tej sekundzie jest dosłownie spierniczony (to trzeba zobaczyć!). I jest jeszcze Deadpool, który zupełnie nie przypomniał komiksowego Deadpoola i nijak ma się do Deadpool z późniejszych filmów. Całe szczęście, że twórcom nie udało się zamordować tej postaci, a trzeba przyznać, bardzo się tutaj starali. Jako ciekawostka, w Deadpoola wcielił się Ryan Reynolds, czyli aktor który także później będzie odgrywał tę rolę. A w tym filmie jest on jedną z niewielu udanych rzeczy, przynajmniej w tej jednej czy dwóch scenach. Na plus wypadają także… napisy początkowe, są zrealizowane naprawdę w ciekawy i pomysłowy sposób. Reszta to niestety porażka, a bzdury czy idiotyzmy można by długo wymieniać.

Stan Lee:
Scena po napisach: W gruzach

 

X-Men First Class

(2011) X-Men First Class

data premiery: 2011
budżet: 160$, Box Office: 353$
reżyseria: Matthew Vaughn (Stardust, Kick-Ass, Kingsman)

Przy kolejnym filmie studio zdecydowało się pokazać widzom kolejną genezę, tym razem skupiając się na większej grupie mutantów. Możemy więc obserwować, jak powstała szkoła, jak narodziła się przyjaźń między Xavierem a Erikiem, jak stanęli po przeciwnych stronach barykady. Oczywiście mamy do czynienia ze znacznie młodszymi postaciami, stąd też zmiany w obsadzie. James McAvoy wcielił się w Profesora, a Michael Fassbender w Magneto. I obaj wypadli rewelacyjnie! Reszta obsady także daje radę, przynajmniej w większości przypadków. Jennifer Lawrence jako Mystique jest w porządku, Kevin Bacon jako ten zły, czyli Sebastian Shaw niestety wypada już bardzo nijako, ale nie jest to wina aktora, a bardziej scenariusza. January Jones jako Emma Frost to niestety już pomyłka, choć pewnie ponownie to nie do końca wina aktorki. Jednak nie tłumaczy to faktu, że przez cały film wygląda na niezwykle znudzoną, wręcz zniechęconą do odgrywania roli, a do tego scenariusz na siłę próbuje robić z niej symbol seksu, co niestety nie wypada najlepiej. Komiksowa Emma to postać seksowna, ale też wyrafinowana i niezwykle inteligentna, a tu otrzymujemy dosadne uprzedmiotowienie, i idiotyczne sceny jak ta, gdy zostaje wysłana po lód! Sam scenariusz jednak ogólnie wypada nadzwyczaj dobrze, i mimo paru wpadek, a także niestety mocno wkurzających nieścisłości i przeinaczania faktów, które znamy z oryginalnej trylogii (np.: kto zbudował Cerebro), daje radę. No może nie do końca jasne są motywy niektórych postaci i ich wzajemne relacje. Ogólnie otrzymaliśmy film może z wieloma wadami, ale jednak nadzwyczaj udany i przyjemny w odbiorze. Uniwersum X-men znowu odżyło.

Stan Lee:
Scena po napisach:

 

The Wolverine

(2013) The Wolverine

data premiery: 2013
budżet: 120$, Box Office: 414$
reżyseria: James Mangold (Cop Land, Girl, Interrupted, Walk the Line, 3:10 to Yuma)

Wolverine nadal budził spore zainteresowanie widzów, stąd studio postanowiło zaryzykować, i ponownie zaserwować nam film poświęcony tej postaci. I wyszło znacznie lepiej niż poprzednio, niestety powstał film nadal nie pozbawiony wad, z których najbardziej rzucają się w oczy głupoty i nieścisłości scenariuszowe, idiotyczne sceny, czy niewykorzystanie w pełni postaci, jaką jest Wolverine. Otrzymujemy nawet romans, który jest zupełnie pozbawiony chemii! Wiele scen jest nawet źle zmontowanych, a do tego film jest momentami wręcz nudny! Wyszedł typowy „akcyjniak” i to raczej z kategorii tych mocno przeciętnych. Najlepszym elementem filmu paradoksalnie jest scena po napisach…

Film doczekał się wersji rozszerzonej, niestety, nie ratuje ona ogólnie sytuacji, nadal jest to bardzo mocny przeciętniak.
Czas trwania: Wersja zwykła: 126 min, Extended Edition: 138 min.

Stan Lee:
Scena po napisach: spotkanie na lotnisku
Alternate Ending: klasyczny strój

 

X-Men Days of Future Past

(2014) X-Men Days of Future Past

data premiery: 2014
budżet: 200$, Box Office: 747$
reżyseria: Bryan Singer

Twórcy wpadli na karkołomny pomysł, i postanowili połączyć w jednym filmie stara obsadę z nową. Na ekranie więc pojawia się zarówno Patrick Stewart jak i James McAvoy w roli Profesora oraz Ian McKellen i Michael Fassbender jako Magneto! Oczywiście głównym motywem jest podróż w czasie, a podróżnikiem zostaje Hugh Jackman czyli nadal niezwykle popularny Wolverine. Reszta obsady także wypada nadzwyczaj dobrze, i nawet, jak pojawiają się dosłownie na chwilę, to dają z siebie dosłownie wszystko. Efekty specjalne i sceny akcji zachwycają, a bezsprzeczną furorę zrobiła „spowolniona” scena z Quicksilverem. Scenariusz daje radę, choć oczywiście nie obeszło się bez bzdur czy nielogiczności. Film doczekał się dwóch wersji,w dłuższej dodano parę dość znaczących scen, szczególnie powiązanych z postacią Rogue (Anna Paquin). Days of Future Past to niesamowite widowisko, niezwykle dynamiczne, z mnóstwem świetnych scen i we wspaniałej obsadzie.

Czas trwania: Wersja zwykła: 132 min, The Rogue Cut: 151 min

Stan Lee:
Scena po napisach: piramidy

 

Deadpool

(2016) Deadpool

data premiery: 2016
budżet: 58$, Box Office: 783$
reżyseria: Tim Miller

Uparciuch Ryan Reynolds jako Deadpool w niskobudżetowym, jak na kino superbohaterskie, filmie, oznaczonym dodatkowo kategorią R. Do tego sporo prymitywnego humoru, a jednocześnie łamanie czwartej ściany, świetne dialogi, ciekawe postacie, i po prostu „jechanie po bandzie”. I widzowie to kupili, film zarobił sporo kasy, co tym bardziej jest znamienite, gdy popatrzy się na budżet. To nie jest film dla każdego. Ale kto lubi taką konwencję, nie boi się momentami prymitywnego humoru, lubuje się w nawiązaniach do popkultury, będzie wniebowzięty. No i dostajemy rewelacyjnego Colossusa!

Stan Lee: DJ w klubie
Scena po napisach: Swoista zapowiedź dwójki

 

X-Men Apocalypse

(2016) X-Men Apocalypse

data premiery: 2016
budżet: 178$, Box Office: 388$
reżyseria: Bryan Singer

Coś trzecie części mają pecha. Days of Future Past w wielkim stylu nieco wyprostowało sprawy z uniwersum X-men, mimo wielu niejednoznaczności, otrzymaliśmy swoisty restart. X-Men Apocalypse nie potrafił tego wykorzystać, co gorsza, zaprzepaścił wielką szansę. Film spotkał się z dość zimnym przyjęciem, zarówno widzowie jak i krytycy nie szczędzili mu gorzkich słów. Nie wyszło z głównym złym, nie wyszło z wieloma postaciami, także scenariusz mocno niedomagał. Brak logiki w niektórych aspektach zbyt mocno rzucał się w oczy. Profesor i Magneto aktorsko jak najbardziej dają radę, ale ich poczynania na ekranie zaczynają momentami mocno irytować. Do tego Jennifer Lawrence jako Mystique, której to ewidentnie nie chce się już grać tej postaci. Na szczęście są też plusy, jak choćby młodzi mutanci, a w szczególności Cyclops i Nightcrawler. Także Quicksilver wypada rewelacyjnie, i ponownie otrzymuje scenę „w spowolnieniu”, niestety, ponownie jest go zbyt mało. U nas film dodatkowo zasłynął „polską wstawką”, patrząc na całość, nie wypadała ona aż tak źle…

Stan Lee: przerażenie w obliczu apokalipsy
Scena po napisach: sprzątanie i fiolka z krwią

 

Logan

(2017) Logan

data premiery: 2017
budżet: 97$, Box Office: 619$
reżyseria: James Mangold

A jednak nie zawsze trójka jest pechowa. Pierwsze dwa filmy solowe z Wolverinem były (lekko mówiąc) bardzo słabe, tymczasem trójka, zatytułowana już „Logan”, okazała się ogromnym hitem. I to zarówno artystycznym jak i finansowym. Mniejszy budżet, kategoria R, Wolverine wreszcie nie pierniczący się z przeciwnikami i skupienie się na postaciach spowodowały, że otrzymaliśmy jeden z najlepszych filmów w uniwersum, jednocześnie będący zwieńczeniem losów i hołdem dla tytułowej postaci. Pojawia się także Profesor, oczywiście wcielił się w niego ponownie Patrick Stewart, który wypada wprost niesamowicie. Także rewelacyjnie przedstawiono postać Laury, która zagrała niesamowicie młodziutka aktorka Dafne Keen. Film jest swoistą mieszanką gatunków, otrzymujemy tutaj głównie kino akcji, ale jednocześnie mamy motyw drogi, western, dramat, nawet film psychologiczny. I to wszystko współgra ze sobą wręcz perfekcyjnie. Na ekranie pojawiają się nawet zeszyty komiksowe z X-men, co oczywiście jest odpowiednio skomentowane przez bohaterów!

Stan Lee:
Scena po napisach:

 

Deadpool 2

(2018) Deadpool 2

data premiery: 2018
budżet: 110$, Box Office: 733$
reżyseria: David Leitch (John Wick, Atomic Blonde)

Większy budżet, więcej postaci, nadal kategoria R, łamanie czwartej sceny, sporo krwi, sporo humoru, momentami niskich lotów. Deadpool 2 dostarcza specyficznej, ale doskonałej rozrywki, do tego otrzymujemy tu mnóstwo nawiązań do kina superbohaterskiego i ogólnie popkultury. Dostajemy także nieco powtórzonych motywów z jedynki, obecnie już mało śmiesznych czy też zbyt bardzo rozciągniętych scen. Film może nie zrobił takiego poruszenia jak jedynka, ale spodobał się widowni i swoje zarobił. Smaczków jest naprawdę wiele, a uważne oko wychwyci choćby gościnne role takich aktorów jak Brad Pitt czy Matt Damon!

Czas trwania: Wersja zwykła: 119 min, Super Duper Cut: 134 min

Stan Lee: pojawił się w trailerze, w filmie jego wizerunek został umieszczony jako malunek na budynku, widać go podczas lądowania Domino na spadochronie
Scena po napisach: naprawa przeszłości

 

Jak oglądać?

W skład filmowego uniwersum X-men od Foxa wchodzi jedenaście filmów, wyprodukowanych na przestrzeni osiemnastu lat. Jak więc widać, Fox ma „nieco” wolniejsze tempo w taśmowej produkcji filmów niż Marvel Studios i ich MCU, jednocześnie, mimo mniejszej liczby tytułów i niby spójnego uniwersum, dość dużo tu nieścisłości i niekonsekwencji pomiędzy poszczególnymi filmami. Co oczywiście wpływa na odbiór. Starając się to jednak usystematyzować, można zauważyć wyraźne podgrupy, czy też powiedzmy, miniserie.

Pierwsza to klasyczna trylogia, stanowiąca bezpośrednią ciągłość fabularną, i tę trylogię najlepiej jest właśnie oglądać w takiej kolejności. Dla przypomnienia, pierwsza część nieco się zestarzała, ale nadal jest przyzwoitym filmem, druga to prawdziwa rewelacja, trzecia wypada średnio, ale obejrzeć warto.

1) X-Men (2000)
2) X-Men 2 (2003)
3) X-Men The Last Stand (2006)

Kolejna trylogia wprowadza młodsze wersje poszczególnych postaci, jednocześnie w drugiej części tworzy swoisty crossover z pierwszą trylogią. Wszystkie trzy części tworzą ciągłość fabularną. Chronologicznie większość wątków występuje wcześniej niż wydarzenia z pierwszej trylogii, jednak z powodu nawiązań, dobrze jest przy oglądaniu zachować kolejność taką, jak filmy były tworzone. Pod względem atrakcyjności, mamy bardzo podobną sytuacje jak wcześniej. Pierwszy film jest bardzo dobry, drugi to rewelacja, trzeci niestety zaniża poziom, ale nadal warto go obejrzeć.

5) X-Men First Class (2011)
7) X-Men Days of Future Past (2014)
9) X-Men Apocalypse (2016)

Kolejna trylogia kształtuje się z filmów poświęconych najpopularniejszej postaci z mutantów. Każdy z tych filmów spokojnie funkcjonuje jako autonomiczne dzieło, nie ma tu bezpośredniej ciągłości fabularnej. W teorii pierwszy z filmów chronologicznie powinien być oglądany jako pierwszy, jeszcze przed oryginalną trylogia, jednak jest on tak zły i wprowadza spore zamieszanie co do ogólnych wydarzeń, że absolutnie odradzam sięganie po niego zanim poznamy postać Wolverina z normalnych filmów. A i później należy sięgnąć po niego w ostateczności i tylko w ramach ciekawostki. Drugi z filmów fabularnie umiejscowiony jest miedzy X-Men The Last Stand a X-Men Days of Future Past, ale powiązanie nie jest jakoś bardzo silne. Sytuacja w której znalazł się Logan w tej cześć jest bezpośrednim wynikiem wydarzeń z The Last Stand, a scena po napisach jest swoistą zapowiedzią Days of Future Past. Sam film jest dość przeciętny, więc ponownie, można obejrzeć go w ramach tylko ciekawostki. Logan natomiast łamie zasadę, że trzecia część jest słaba, i w tym przypadku wręcz możemy mówić o dziele wybitnym. Dobrze jest obejrzeć go znając dwie pierwsze trylogie.

4) X-Men Origins Wolverine (2009)
6) The Wolverine (2013)
10) Logan (2017)

Nieco na uboczu stoją filmy z Deadpoolem, oba bardzo udane i naszpikowane wręcz mnóstwem odniesień do filmów nie tylko z uniwersum X-men, ale też ogólnie filmów superbohaterskich, także tych z MCU czy DC. Czyli im ktoś lepiej zna te uniwersa, tym wyłapie więcej smaczków i dowcipów.

8) Deadpool (2016)
11) Deadpool 2 (2018)

Podsumowując, jakąkolwiek kolejność chronologiczną w przypadku oglądania należy sobie bezsprzecznie odpuścić, choć dobrze jest znać kolejność wydarzeń i co gdzie następuje. Ale to już wynika z samych filmów i ich scenariuszy, nie trzeba się na ten temat doktoryzować. Najlepiej jest sięgnąć po obie trylogie, najlepiej zachowując kolejność taką, w jakiej te filmy były tworzone. Następnie zaliczyć solowe filmy poświęcone postaciom Wolverine’a i Deadpoola, wybierając albo wszystko, albo to, co nas interesuje.

Przyszłość

W filmowych planach były następujące tytuły:

The New Mutants
X-Men: Dark Phoenix

Gdzie The New Mutants miało być serią odpryskową, a Dark Phoenix to bezpośrednia kontynuacja drugiej trylogii, czyli tej z młodszymi postaciami. Filmy powinny być już w zaawansowanym stadium producenckim, jednak cały czas przesuwane są daty premiery, słyszy się także o dość poważnych dokrętkach, i na chwilę obecną oficjalnie nie wiadomo, jakie będą ich dalsze losy.

Jednak najważniejsza informacją jest fakt, że w drugiej połowie 2018 roku wreszcie oficjalnie doszło do przejęcia cześć aktywów studia Fox przez koncert Disneya, w tym oczywiście praw do mutantów. Tak więc grupa X-men i wszystkie postacie podlegające pod to uniwersum oficjalnie trafiają pod szyld Marvel Studios. Oczywiście to co dalej się stanie z nimi, czy uniwersum dotychczas istniejące zostanie zrestartowane, czy mutanci zasilą MCU, dopiero okaże się z czasem, gdy osoby decyzyjne o takich rzeczach okupujące wysokie stołki skalkulują sobie, jakie decyzje w tych aspektach będą najbardziej opłacalne dla biznesu. Póki co, można jedynie gdybać i snuć domysły.

 

Seriale:

Mutant X

Mutant X

lata emisji: 2001-2004 (3 sezony)

Serial o dość pokaźnej ilości odcinków emitowanych w sumie w trzech sezonach, już po premierze pierwszego filmu kinowego X-men. Niestety, mimo, że porusza wątki mutantów, to jednak stoi mocno na uboczu i kreśli zupełnie własną historię z własnymi postaciami. Obecnie serial jest mocno ciężkostrawny i ciężko się za niego zabrać, choć posiada oczywiście swoich miłośników. Ale w zalewie produkcji superbohaterskich, jednak warto sięgnięty po coś innego.

 

The Gifted

Gifted

lata emisji: 2017- (2 sezony, drugi czeka na emisję)

The Gifted skupia się na własnych wątkach i postaciach, jednak widać w nim delikatne nawiązanie do kinowego uniwersum X-men, co należy traktować w ramach ciekawostki. Serial jest dość sprawnie zrealizowany, a efekty specjalne nie odstraszają, niestety jest także dość nierówny. Po paru przyjemnych odcinkach zaczyna nieco nużyć, by pod koniec sezonu zaliczyć zwyżkę formy. Można spróbować. Obecnie czekamy na drugi sezon.

 

Legion

Legion

lata emisji: 2017- (2 sezony już wyemitowane)

Podobnie jak Gifted, serial operuje na własnych postaciach i motywach, a nawiązania do uniwersum X-men są raczej symboliczne, choć jednocześnie dość znaczące. To co najbardziej przyciąga do serialu, to jego niezwykły klimat a także oryginalna realizacja. Serial nie jest komedią, jest dość poważny, natomiast strasznie dużo tu zwariowanych i ciekawych pomysłów. Nie każdemu takie coś przypasuje, jednak jak ktoś się wkręci w ten dziwny klimat, będzie zachwycony. Mocno polecam spróbowanie przynajmniej trzech pierwszych odcinków. Drugi sezon niestety ma problem z utrzymaniem uwagi widza i momentami strasznie nuży, póki co nie byłem w stanie obejrzeć całości, choć mam zamiar próbować. Pierwszym sezonem natomiast byłem zachwycony, i mocno polecam.

 

Tak wygląda Uniwersum X-men na dużym i małym ekranie, oczywiście potraktowane dość skrótowo, o każdym z filmów czy seriali można by dyskutować godzinami, a i ogólna sytuacja, po zakupie Foxa przez Disneya, pozwala snuć najróżniejsze domysły na temat przyszłości. Zmiany zapewne będą, póki co, możemy powspominać, co ukazało się do tej pory. Nie po wszystko warto sięgnąć, ale są tu także prawdziwe perełki.

Read Full Post »

Premiera Avengers: Infinity War zbliża się wielkimi krokami, a film wzbudza wprost niesamowite poruszenie. Po rewelacyjnych trailerach toczą się dyskusje, spekulacje, domysły. Jednym słowem, o filmie się mówi. I to dużo, a do tego, praktycznie w samych superlatywach. Film nie miał jeszcze premiery, a już można określić go ogromnym hitem.

Jednak dziesięć lat temu sytuacja nie wyglądała tak różowo.

Marvel Class Photo The First Ten Years

Avengers: Infinity War to film, w którym zobaczymy większość postaci, które przez te wszystkie lata przewinęły się przez Marvel Cinematic Universe czyli w skrócie MCU. Uniwersum to wystartowało dokładnie dziesięć lat temu, w 2008 roku, a przez ten czas otrzymaliśmy w sumie aż osiemnaście filmów o superbohaterach!

Dziś małe podsumowanie tych dziesięciu lat, będące też swoistym poradnikiem dla tych, co jeszcze wszystkiego nie obejrzeli, a także dla tych, którzy chcieliby, ale do końca nie wiedzą, jak i gdzie zacząć. A dla tych co widzieli wszystko, będzie okazja do powspominania. Uwaga, nie obędzie się bez spojlerów, ale raczej niewielkich. Jako, że często pojawiają się dość podstawowe pytania, do głównej notki dorzucam dwa akapity przeznaczone dla „początkujących”, czyli wyjaśniające co, jak i dlaczego. bardziej zaawansowani spokojnie mogą je pominąć.

 

Akapit dla bardzo początkujących,
czyli Marvel i DC: amerykański rynek komiksów superhero.

Kolebką komiksu superbohaterskiego są Stany Zjednoczone, gdzie prężnie działają dwie potęgi wydawnicze specjalizujące się w tego typu opowieściach. DC Comics w swojej ofercie posiada takie ikoniczne postacie jak Superman, Batman, Wonder Woman, Flash, Green Lantern, Green Arrow Aquamen, Lobo i wiele, wiele innych. Ich bezpośrednia konkurencja, czyli Marvel Comics dysponuje takimi bohaterami i grupami jak Spider-man, Fantastic Four, Iron Man, Captain America, Hulk, Thor, Wolverine, Ant-Man, Daredevil, Deadpool, Guardians of the Galaxy, X-Men, Inhumans. Oba te wydawnictwa kontrolują większość amerykańskiego rynku komiksowego i co miesiąc dostarczają wręcz dziesiątki zeszytów, wydań zbiorczych, trejdów itp. Oczywiście na rynku istnieją także inni gracze i wielu z nich ma w swojej ofercie także komiksy z superbohaterami. Więcej na ten temat poczytacie w cyklu Komiks Superbohaterski w Polsce, a szczególnie w notce Narodziny bohaterów.

 

Akapit dla średnio zaawansowanych,
czyli rynek filmowy i jego zawiłości.

Filmowa adaptacja przygód kapitana Ameryki trafiła na wielki ekran już w 1944 roku! Zarówno kina jak i telewizja polubiły Superbohaterów, choć z filmowymi adaptacjami ich przygód bywało różnie. Owszem, zdarzały się perełki, niestety o wiele więcej pojawiało się filmów przeciętnych, słabych czy też ewidentnie złych. Więcej o filmach z tego nurtu znajdziecie w cyklu Kino Super Przygody, czyli Superbohaterowie na ekranie.

Marvel Comics przez lata ochoczo sprzedawał prawa do ekranizacji swoich postaci, przez co różne wytwórnie filmowe posiadały możliwość przedstawienia danego wycinka tego ogromnego komiksowego świata (klik by poczytać więcej o temacie praw). Warto wspomnieć, że prawa filmowe do bardzo popularnego Spider-mana obecnie należą do Sony, a do filmowego świata X-men prawa posiada 20th Century Fox. W drugiej połowie XX wieku, filmowe adaptacje komiksów Marvela niestety nie miały się najlepiej, a tacy bohaterowie jak Kapitan Ameryka, Hulk, Dr Strange, Spider-man czy Nick Fury niestety nie zawojowali ani małych ani dużych ekranów. Zmieniło się to tuż po 2000 roku. Nagle film X-men okazał się ogromnym hitem, niedługo potem Spider-man zdobył przychylność zarówno krytyków jak i widzów. Kontynuacje obu tytułów okazały się jeszcze lepsze, co przełożyło się na niemałe zyski. Popularność Superbohaterów nakręcił jeszcze Batman z konkurencyjnego uniwersum, czyli kultowy już film Batman Begins. Oczywiście nie obyło się bez potknięć, ale widownia polubiła trykociarzy.

Jednak co miał zrobić „biedny” Marvel, skoro pozbył się praw do najpopularniejszych postaci? No cóż, spróbować z tym, co było do dyspozycji. I tak Marvel Studios z Kevinem Feige u steru zaczęło budować legendę (to tak w wielkim skrócie i uproszczeniu, historia Marvel Studios sięga lat 90. XX wieku). W 2008 roku na ekrany kin trafił film, który rozpoczął oficjalnie Marvel Cinematic Universe.

 

Akapit dla zaawansowanych,
czyli startuje MCU!

Od początku powstania, Marvel Cinematic Universe miało stanowić spójną całość, tj wszystkie filmy miały wzajemnie się uzupełniać, jednocześnie każdy powinien zachować swoja własną tożsamość. Z czasem uniwersum rozrosło się choćby o seriale, a obecnie, po dziesięciu latach od debiutu inauguracyjnego filmu, naprawdę jest co oglądać. Można się w tym nieco pogubić, szczególnie, jak ktoś dopiero chce wejść w ten świat.

Jak najlepiej więc zacząć i w jakiej kolejności oglądać filmy i seriale Marvel Cinematic Universe?

Opinii jest wiele. Pojawiają się choćby propozycje oglądania chronologicznego pod względem wydarzeń, czy też mieszać filmy z poszczególnymi odcinkami seriali. Można jednak od tego nieco zgłupieć. Należy podkreślić fakt, że główna osią MCU są filmy kinowe, których do tej pory ukazało się w sumie 18, natomiast seriale jedynie (lub aż) ROZSZERZAJĄ, a jednocześnie UZUPEŁNIAJĄ ten świat. Warto dodatkowo podkreślić, że brak znajomości seriali nie spowoduje, że coś z filmów będzie niejasne. Filmy rządzą się swoimi prawami i to one są nadrzędnym bytem, także z tego powodu, że generują po prostu największe zyski. Najlepiej więc na początek skupić się na samych filmach, a gdy nas najdzie ochota na więcej, zacząć zagłębiać się w świecie seriali.

Co do kolejności oglądania filmów, najlepiej sięgnąć po nie w takiej kolejności, jak zaserwowali nam to sami twórcy, czyli po prostu tak jak filmy trafiały do kin. Tym bardziej, że MCU z każdym kolejnym obrazem było pieczołowicie budowane, i warto samemu zaobserwować, jak ten proces przebiegał. Kolejność chronologiczna nie ma większego uzasadnienia, wszak chyba nikomu nie straszne są choćby retrospekcje?

Na Marvel Cinematic Universe składa się obecnie osiemnaście filmów:

1) Iron Man (2008)
2) The Incredible Hulk (2008)
3) Iron Man 2 (2010)
4) Thor (2011)
5) Captain America The First Avenger (2011) (Pierwsze starcie)
6) Avengers (2012)
7) Iron Man 3 (2013)
8) Thor: The Dark World (2013) (Mroczny Świat)
9) Captain America: The Winter Soldier (2014) (Zimowy Żołnierz)
10) Guardians of the Galaxy (2014) (Strażnicy Galaktyki)
11) Avengers: Age of Ultron (2015) (Czas Ultrona)
12) Ant-Man (2015)
13) Captain America: Civil War (2016) (Wojna Bohaterów)
14) Doctor Strange (2016)
15) Guardians of the Galaxy Vol. 2 (2017)
16) Spider-Man Homecoming (2017)
17) Thor: Ragnarok (2017)
18) Black Panther (2018) (Czarna Pantera)

dziewiętnasty film premierę ma już za moment:
19) Avengers Infinity War (2018)

Natomiast w kolejce czekają kolejne filmy, póki co potwierdzono:

Ant-Man and the Wasp
Captain Marvel
Avengers (brak pełnego tytułu)
Spider-Man (brak pełnego tytułu)
Guardians of the Galaxy Vol. 3

a to oczywiście z pewnością nie jest koniec!

Poniżej mały przewodnik po poszczególnych filmach, przy każdym dodatkowo zaznaczyłem takie informacje jak budżet i przychody (na podstawie Box Office Mojo), osobę reżysera wraz z wymieniem jego zazwyczaj wcześniejszych filmów, cameo Stana Lee oraz opis sceny, lub scen, po napisach.

 

Faza I

 

1) Iron Man

(2008) Iron Man

data premiery: 2008
budżet: 140$, Box Office: 586$
reżyseria: Jon Favreau (Elf, Zathura: A Space Adventure, jest także aktorem)

Pierwszy film z MCU postawił sobie za zadanie przedstawić postać o sporej tradycji, ale z pewnością nie z pierwszej ligi komiksowego światka. Jednocześnie film ten to przykłada zaskakujących wyborów castingowych, które jak przyszłość pokaże, zazwyczaj okazywały się nadzwyczaj udane, oraz stawiania na reżyserów, którzy wcale nie gwarantowali pewnego sukcesu, natomiast tkwił w nich bez wątpienia ogromny potencjał. Ryzyko więc było spore. Ale opłaciło się. W tytułowego Iron Mana czyli Tony’ego Starka wcielił się Robert Downey Jr., który w tej roli wypadł absolutnie genialnie. Widzowie pokochali tę postać na ekranie, a jednocześnie kariera aktora nabrała niesamowitego rozpędu. Także warto wspomnieć o Gwyneth Paltrow, która w roli Pepper Potts sprawdziła się idealnie. Za kamera stanął Jon Favreau, którego jednocześnie w roli Hogana możemy oglądać na ekranie. Jako ciekawostka: Jon Favreau jako aktor wystąpił już wcześniej w filmie na podstawie superbohaterskiego komiksu: w Daredevilu (2003 rok) zagrał Franklina „Foggy” Nelsona. Film Iron Man opowiada klasyczną „orgin story” bohatera, czyli prezentuje przemianę i motywy działalności, i robi to w sposób niezwykle udany. Co docenili zarówno krytycy jak i widzowie. Powstał ogromny hit, a Marvel Cinematic Universe oficjalnie wystartowało.

Na ekranie po raz pierwszy pojawił się Agent Coulson, którego jeszcze nie raz zobaczymy zarówno na dużym jak i małym ekranie, natomiast to co robiło ogromne wrażenie, to scena po napisach. Obecnie takie sceny to norma, ale wtedy nikt się czegoś takiego nie spodziewał, i mało kto został na seansie do końca. A było po co, oto na ekranie, wychodząc z cienia, pojawia się Samuel L. Jackson i przedstawia się Starkowi jako Nick Fury. Do tego chce z nim porozmawiać o projekcie Avengers. Każdy fan komiksów w tym momencie się rozpływał, i marzył, jakby to wspaniale było, gdyby Avengers pojawili się w kinach. Jednak wtedy tak naprawdę nikt jeszcze nie wierzył w taką możliwość.

Obecnie, nawet po tych dziesięciu latach od premiery, pierwszego Iron Mana ogląda się z prawdziwą przyjemnością, a choćby efekty specjalne w ogóle się nie postarzały. Jednocześnie już podczas premiery można było zaobserwować bolączkę filmu, która niestety nader często będzie powtarzać się w kolejnych filmach: słabo zarysowanego „tego złego”.

Stan Lee: jako Hugh Hefner na przyjęciu
Scena po napisach: Nick Fury odwiedza Starka by porozmawiać o projekcie Avengers. Ciarki na plecach.

 

2) The Incredible Hulk

(2008) The Incredible Hulk

data premiery: 2008
budżet: 150$, Box Office: 263$
reżyseria: Louis Leterrier (The Transporter, Unleashed, Clash of the Titans)

Hulk był nieco ryzykownym projektem, ale Marvel lubował się w ryzyku. Często mu się udawało, czasem jednak nie wychodziło tak jak powinno. I niestety, przy okazji Hulka coś poszło nie tak. Film uznawany jest za jeden ze słabszych z MCU. być może wpływ na taka ocenę miała także ekranizacja z 2003 roku, która reżyserował Ang Lee, i która jest ewidentnie filmem słabym. Hulk z 2008 roku ma o wiele więcej do zaoferowania, choć nie jest filmem równym. W pierwszej połowie, tej bardziej udanej, obserwujemy Bruce’a Bannera, który walczy ze swoim alter-ego. Druga połowa to już czysta rozpierducha, ale zrealizowana z ogromnym rozmachem. Co ciekawe, twórcy oszczędzili nam zbyt długiego rozwodzenia się nad powstaniem zielonego potwora, i tak naprawdę streścili to niezwykle umiejętnie podczas napisów początkowych, co paradoksalnie jest równocześnie nawiązaniem do Hulka z 2003 roku. Edward Norton jako Bruce Banner, Liv Tyler jako Betty RossTim Roth jako Emil Blonsky czy William Hurt jako Generał „Thunderbolt” Ross to poprawnie obsadzone i zagrane role, aktorom nic zarzucić nie można. Po napisach pojawiła się dodatkowa scena, w której pojawił się sam  Robert Downey Jr. jako oczywiście Tony Stark! Było to jednocześnie podkreślenie przez twórców faktu, że tworzą spójne uniwersum. Fani byli wniebowzięci, czyżby sen o Avengers naprawdę miał się ziścić?

Stan Lee: wypija napój
Scena po napisach: Stark odwiedza bar

 

3) Iron Man 2

(2010) Iron Man 2

data premiery: 2010
budżet: 200$, Box Office: 623$
reżyseria: Jon Favreau

Po rewelacyjnym starcie, rzeczywistość dała o sobie znać. Hulk już tak się nie spodobał, natomiast drugi Iron Man okazał się owszem, hitem kasowym, ale jednak recenzje nie zawsze były już tak pozytywne, a dzisiaj często film ten wymieniany jest jako jeden ze słabszych w MCU. Choć oczywiście nadal jest to film dobry, i jak najbardziej wart obejrzenia! Tym bardziej, że ponownie Robert Downey Jr. i Gwyneth Paltrow wprost zachwycają w swoich kreacjach. Warto zauważyć, że powraca Agent Coulson, Nick Fury ma nieco większą rólkę, a na ekranie pojawiają się nowi superbohaterowie: Natasha Romanoff czyli Black Widow, w którą wcieliła się Scarlett Johansson oraz War Machine czyli znany z pierwszej części Podpułkownik James „Rhodey'” Rhodes, w przypadku którego zmieniono aktora: Terrence Howarda zastąpił Don Cheadle. W scenie po napisach dostajemy swoista zapowiedź kolejnego filmu z uniwersum.

Stan Lee: jako Larry King
Scena po napisach: Młot Thora

 

4) Thor

(2011) Thor

data premiery: 2011
budżet: 150$, Box Office: 449$
reżyseria: Kenneth Branagh (Henry V, Much Ado About Nothing, Hamlet)

Jak zrealizować film, w którym główna rolę odgrywa blond-włosy bóg, dzierżący w ręku młotek? W taki sposób, żeby widzowie chcieli takie coś oglądać? Może zatrudnić na stołku reżysera osobę, która specjalizuje się w adaptacjach sztuk Szekspira? I robi to doskonale? Jeżeli nie widzieliście Much Ado About Nothing albo Hamleta, szczerze polecam nadrobić, są to naprawdę świetne filmy!

I tak samo wyszło z Thorem. Powstał fantastyczny film, który ogląda się z prawdziwą przyjemnością! Genialnej decyzji obsadzenia reżysera towarzyszy niezwykle udany dobór aktorów.  Chris Hemsworth jako Thor i Tom Hiddleston jako Loki wypadli wprost perfekcyjnie! Nie zawodzi Anthony Hopkins jako Odyn oraz Stellan Skarsgard jako Erik Selvig, natomiast Natalie Portman jako Jane Foster niestety wypada tak sobie, choć bardziej tutaj kuleje nieco romans, w którym zupełnie brakuje chemii.

Iron Man 2 przedstawił nam postać Black Widow, w Thorze zastosowano podobny patent i po raz pierwszy w małym, ale bardzo udanym, epizodzie widzimy tutaj Hawkeye’a w którego wcielił się z powodzeniem Jeremy Renner.

Stan Lee: kierowca ciężarówki próbujący wyrwać Mjolnir
Scena po napisach: Nick Fury prezentuje Tesserakt.

 

5) Captain America The First Avenger

(2011) Captain America The First Avenger

data premiery: 2011
budżet: 140$, Box Office: 370$
reżyseria: Joe Johnston (The Rocketeer, Jumanji, The Young Indiana Jones Chronicles)

Z sałatą może tak dobrze nie wyszło, ale udało się z Żelaźniakiem, i udało się z Bogiem. Jak więc zrobić hit z filmu o harcerzyku i to prawym aż do zniesmaczenia? Zadbać o odpowiednia otoczkę, dodać sporo humoru, jednocześnie nie zapominając o odpowiedniej dawce patosu, aczkolwiek pod tym względem nie przesadzać. Do tego zatrudnić odpowiedniego reżysera, który będzie czuł klimat. Joe Johnston stworzył już film o superbohaterze: całkiem przyzwoity The Rocketeer, do tego dobrze porusza się po tematyce wojennej. I to się sprawdziło, otrzymaliśmy kolejne niezwykle udane wprowadzenie do MCU nowej postaci! Oczywiście za sukcesem stoi także ponownie genialne obsadzenie aktorów. Chris Evans to urodzony Kapitan Ameryka, aktor wręcz niesamowicie wpasował się w rolę pod każdym względem! Jako ciekawostka, Evans ma już na koncie występy w paru filmach komiksowych: m.in w dwóch częściach Fantastic Four wcielił się w jedną z głównych postaci. Reszta obsady także wypadła doskonale: Hayley Atwell jako Peggy Carter, Hugo Weaving jako Red Skull, Dominic Cooper jako Howard Stark, Toby Jones jako Dr Arnim Zolam, Stanley Tucci, Tommy Lee Jones oraz oczywiście Sebastian Stan jako James „Bucky” Barnes. Mimo, że akcja filmu dzieje się podczas Drugiej Wojny Światowej, to znalazło się tutaj wiele smaczków i nawiązań do pozostałych filmów z uniwersum, także tych nadciągających. Scena po napisach to jednocześnie zwiastun kolejnego, niezwykle ważnego filmu z uniwersum: Avengers. Marzenia, które rozbudziła pierwsza scena po napisach, właśnie się ziściły.

Stan Lee: generał
Scena po napisach: Kapitan boksuje, zwiastun Avengers

 

6) Avengers

(2012) The Avengers

data premiery: 2012
budżet: 220$, Box Office: 1518$
reżyseria: Joss Whedon (Buffy the Vampire Slayer, Firefly, Serenity)

Film który był ogromnym wydarzeniem, który łączy losy wszystkich superbohaterów znanych z wcześniejszych pojedynczych filmów. Łączy ich losy i to co najważniejsze: tworzy z nich drużynę. I to właśnie postaciom zawdzięczamy sukces filmu, ich relacjom między sobą, dialogom, i oczywiście doskonałemu wyborowi aktorów odgrywających poszczególne role. Nie obyło się bez zmiany w castingu: Bruce’a Bannera w którego wcześniej wcielał się Edward Norton obecnie zagrał Mark Ruffalo. Norton sprawdził się we wcześniejszym filmie, ale to Ruffalo stał się tym prawdziwym zielonym potworem, tym bardziej, że specjaliści od efektów specjalnych zadbali o odpowiednie rysy twarzy, gdy widzimy ogromnego potwora szalejącego na ekranie. A na ekranie dzieje się dużo, choć scenariusz nie jest jakoś bardzo odkrywczy, ot dostajemy po prostu przysłowiową „napierdalankę” między ekipą superbohaterów, a kosmitami z rasy Chitauri pod komandem Lokiego. Ale jak to się ogląda! Ogromny hit, film który został przyjęty niesamowicie dobrze przez krytykę i widzów, co przełożyło się także na niesamowity sukces kasowy. Ryzykowne decyzje twórców okazały się niezwykle opłacalne. Ogromny sukces spowodował, że MCU stanęło mocno na własnych nogach, a przyszłość malowała się w niezwykle jasnych barwach. W scenie po napisach pojawił się natomiast Thanos, czyli twórca całego zamieszania w najnowszej, nadciągającej superprodukcji.

Stan Lee: gracz w szachy
Scena po napisach: 1) Thanos! 2) Strudzona ekipa w rozwalonej knajpce

 

Faza 2

7) Iron Man 3

(2013) Iron Man 3

data premiery: 2013
budżet: 200$, Box Office: 1214$
reżyseria: Shane Black (Kiss Kiss Bang Bang, The Nice Guys)

Trzeci solowy film o Iron Manie został przyjęty o wiele lepiej niż druga część, co zawdzięcza głównie skupieniu się na postaci samego Starka i ukazania, że jest bohaterem nie tylko w zbroi. Jest człowiekiem, z wadami, obawami, uzależnieniami i jak każdy człowiek, potrzebuje pomocy od kogoś drugiego. Oczywiście nie zabrakło scen akcji i jak zwykle doskonałej obsady. Jako ciekawostka, na ekranie, w retrospekcji, pojawia się profesor Ho Yinsen, znany z pierwszej części. Spore kontrowersje wzbudziła otoczka fabularna wokół „tych złych”. Chodzi tu głównie o Mandaryna, który na ekranie jest postacią zupełnie inną niż w komiksach. Fani się oburzyli, ale dla samego filmu był to ciekawy twist fabularny. Dodatkowo twórcy wyraźnie podkreślili, że nie robią dokładnych adaptacji komiksów, a opowiadają swoje historie oparte na wątkach i postaciach znanych z komiksowych kadrów. I wypada to nadspodziewanie dobrze!

Zwróćcie uwagę, że seria z Iron Manem jest jedyną, w której kolejne filmy otrzymywały numerki. W pozostałych filmach ta maniera nie występuje, a filmy rozróżnia się poprzez podtytuły.

Stan Lee: na konkursie piękności
Scena po napisach: Stark na kozetce u Bannera

 

8) Thor: The Dark World

(2013) Thor - The Dark World

data premiery: 2013
budżet: 170$, Box Office: 644$
reżyseria: Alan Taylor (głównie seriale: Sex and the City, The Sopranos, Six Feet Under, Lost, Boardwalk Empire, Game of Thrones)

Drugi Thor na wielu płaszczyznach zachwyca, szczególnie jeżeli chodzi o ukazanie fantastycznych światów, jednocześnie całościowo mocno rozczarowuje i ogólnie uważany jest za jeden ze słabszych filmów z MCU. Przede wszystkim wypada słabo dość irytująca Jane Foster (Natalie Portman) oraz główny antagonista, niezwykle „płaski” Malekith (Christopher Eccleston). Natomiast zachwyca stara ekipa, a Loki i Thor oraz ich relacje sprawiają, że po film jednak warto sięgnąć.

Stan Lee: prosi o zwrot buta w szpitalu
Scena po napisach: 1) Taneleer Tivan The Collector przyjmuje kamień nieskończoności od Asgardianów. 2) Pocałunek Jane i Thora, bestia szaleje na placu

 

9) Captain America: The Winter Soldier

(2014) Captain America - The Winter Soldier

data premiery: 2014
budżet: 170$, Box Office: 714$
reżyseria: Anthony Russo & Joe Russo (Arrested Development, You, Me and Dupree, What About Brian)

Coś niesamowitego. Przy tym filmie, Thora 2 i Iron Mana 3 można nazwać kameralnymi widowiskami. To co się dzieje na ekranie powoduje przysłowiowy opad szczeki! I to nie z powodu nagromadzenia efektów specjalnych, bo tych owszem, jest sporo i to na najwyższym poziomie, ale największe wrażenie w tym filmie robi prowadzenie akcji, ujęcia, oraz niesamowita choreografia walk, których jest tu sporo, i to w wykorzystaniem raczej klasycznej broni. Żadnych futurystycznych laserów! Nasuwa się skojarzenie z baletem, tak pięknie poszczególne sceny i ujęcia ze sobą współgrają! Drugi Kapitan Ameryka to w głównej mierze film nie fantastyczny, a sensacyjny, wręcz szpiegowski, w którym zresztą w jedną z głównych ról wcielił się Robert Redford, który w bogatej karierze aktora, zagrał m.in w takich filmach szpiegowskich jak Spy Game czy Three Days of the Condor. Chris Evans w tytułowej roli jest niesamowity, na ekran powraca także Black Widow, Bucky Barnes, Maria HillNick Fury czy Arnim Zola. Poznajemy także nowego superbohatera: Falcona, który nie jest tu tylko wypełniaczem, ale doskonale uzupełnia film i po prostu da się lubić.

Film zrealizowali Bracia Russo, którzy wcześniej pracowali głównie przy sitcomach. Niesamowita decyzja, i jak najbardziej słuszna. Kapitan Ameryka to jeden z najlepszych filmów MCU. Warto zaznaczyć, że utrzymany w dość poważnym tonie, a i trup ściele się tu gęsto, choć momenty wypełnione humorem także pojawiają się nader często, a do tego zostały doskonale i naturalnie wkomponowane w całą opowieść.

Stan Lee: strażnik w muzeum
Scena po napisach: 1) Wolfgang von Strucker przedstawia bliźniaki. 2) Bucky w muzeum

 

10) Guardians of the Galaxy

(2014) Guardians of the Galaxy

data premiery: 2014
budżet: 170$, Box Office: 773$
reżyseria: James Gunn (Slither, PG Porn, Super)

Kolejne ogromne zaskoczenie. Tym razem studio wyłożyło 170 milionów dolarów i stworzyło kosmiczne widowisko z zupełnie nieznanymi postaciami, a do tego reżyserię powierzono twórcy o owszem, sporych umiejętnościach, ale pracującemu dotychczas tylko przy niskobudżetowych produkcjach. Tutaj na ekranie oglądamy natomiast swoista interpretację Gwiezdnych Wojen, gdzie jednymi z głównych bohaterów jest mówiący szop i drzewo. I to się sprawdziło! Widzowie byli zachwyceni, krytycy docenili, a film okazał się ogromnym sukcesem! Ponownie sprawdził się dobór aktorów, i praktycznie każda rola została obsadzona wręcz perfekcyjnie. Warto zauważyć, że mimo, iż film ten nie nawiązuje bezpośrednio do wcześniejszych obrazów z MCU, to sporą rolę ma tu Thanos, oraz pojawia się wytłumaczenie, czym są Kamienie Nieskończoności i jaka ogromna moc w nich drzemie.

I ta ścieżka dźwiękową!

Stan Lee: amant
Scena po napisach: 1) Taniec w doniczce 2) The Collector na zgliszczach, w tle pewien Kaczor

 

11) Avengers: Age of Ultron

(2015) Avengers - Age of Ultron

data premiery: 2015
budżet: 250$, Box Office: 1405$
reżyseria: Joss Whedon

Ponowne ukazanie losów całej drużyny, i ponowny festiwal świetnych efektów specjalnych, a jednocześnie dość słaby scenariusz. Pojawia się parę nowych postaci, także z supermocami, jak Quicksilver (Aaron Taylor-Johnson), Scarlet Witch (Elizabeth Olsen) oraz Vision (Paul Bettany). Scen akcji jest co niemiara, ale film największe wrażenie robi wtedy, gdy oglądamy zwykłe relacji pomiędzy bohaterami, i takie sceny jak podczas przyjęcia (siłowanie się z młotem) czy w bezpiecznej przystani w chatce uświadamiają nam, że Marvel spowodował, że naprawdę polubiliśmy tę grupkę niesamowitych osobowości. Warto zwrócić uwagę na postać Ulyssesa Klaw, w którego wcielił się niesamowity Andy Serkis, oraz wątki, które później splotą się idealnie z postacią Black Panther.

Stan Lee: miłośnik alkoholu z mocną głową
Scena po napisach: Thanos zakłada rękawicę,

 

12) Ant-Man

(2015) Ant-Man

data premiery: 2015
budżet: 130$, Box Office: 519$
reżyseria: Peyton Reed (Bring It On, The Break-Up, Yes Man)

Kolejny film, który bierze raczej mało popularną postać, i powoduje, że obecnie bez niej nie wyobrażamy już sobie MCU. Ponownie zagrał genialny casting, w Ant Mana, czyli Scotta Langa idealnie wcielił się Paul Rudd (znany choćby z serialu Przyjaciele), Michael Douglas świetnie wypadł jako Dr Hank Pym, na uwagę także zasługuje Michael Pena jako Luis. Film nieco oderwany jest od reszty uniwersum, jednak pojawia się motyw Avengers, a Falcon dostał parę (świetnych!) minut na ekranie. Podczas realizacji nie obyło się bez perturbacji, pomysł na fabułę w stylu heist movie wyszedł od Edgara Wrighta (Shaun of the Dead, Hot Fuzz, Scott Pilgrim vs. the World) który miał zająć się także reżyserią, ale w końcu niezgodność kierunku artystycznego ze studiem spowodowało, że film ostatecznie wyreżyserował Peyton Reed.

Stan Lee: barman
Scena po napisach: 1) Strój Wasp 2) Captain America, Falcon i Winter Soldier

 

Faza 3

13) Captain America: Civil War

(2016) Captain America Civil War

data premiery: 2016
budżet: 250$, Box Office: 1,153$
reżyseria: Anthony Russo & Joe Russo

Materiałem wyjściowym do tego filmu jest znany, ale jednak dość słaby i głupawy komiks. Komiksowa Wojna domowa ukazała się także na naszym rynku, więc sami możecie się przekonać o poziomie tej przeciętnej opowiastki. I coś takiego trafia na ekran z budżetem ponad 200 milionów zielonych!

Na szczęście film tylko opiera się na głównych wytycznych komiksowej Wojny Domowej i przedstawia tak naprawdę zupełnie nową historię. A do tego za sterami ponownie stają Bracia Russo! I ponownie, otrzymujemy ogromny hit, niesamowicie wprost zrealizowany, utrzymany w dość poważnym tonie, choć oczywiście nie pozbawiony także wątków komediowych. Mimo, że film zatytułowany jest Kapitan Ameryka, to zagości tutaj większość znanych już nam bohaterów, którzy dzielą się na dwa przeciwstawne obozy. Co najlepsze, każda ze stron ma swoje racje i obawy. Na ekranie obserwujemy niby zwykłą ustawkę między bohaterami, ale to jak to zrealizowano, zasługuje na szczery podziw.Wraca Brock Rumlow jako Crossbones, na ekranie debiutuje Black Panther. I dzięki porozumieniu ze studiem Sony, oficjalnie do MCU trafia Spider-man! Warto też zwrócić uwagę na postać Zemo, ponownie znacznie zmienioną w stosunku do komiksowego pierwowzoru, i jego niesamowite działania.

Stan Lee: kurier
Scena po napisach: 1) Wakanda 2) Peter z latarką

 

14) Doctor Strange

(2016) Doctor Strange c2

data premiery: 2016
budżet: 165$, Box Office: 677$
reżyseria: Scott Derrickson (The Exorcism of Emily Rose, The Day the Earth Stood Still, Sinister, Deliver Us from Evil)

Kto najlepiej zrealizuje film o czarodziejach? Może ktoś, kto ma spore doświadczenie w horrorach? Znów słuszna decyzja, mimo, że sam Doctor Strange horrorem nie jest, natomiast jak szukać nawiązań, to na myśl przychodzi choćby Incepcja. I jest to spory komplement, gdyż efekty specjalne naprawdę potrafią zachwycić, jest to film, który wprost wybornie ogląda się na dużym ekranie. Scenariusz to przyzwoita, ale bez większych wodotrysków orgin story, z ponownie doskonałym doborem aktorów. Benedict Cumberbatch zasłynął w roli Sherlocka, także jako Doctor Strange sprawdził się idealnie. Warto także zwrócić uwagę na oryginalną Tildę Swinton, która jak zwykle, wypada zjawiskowo na ekranie.

Stan Lee: pasażer autobusu
Scena po napisach: 1) Piwko z Thorem 2) Zbyt wielu czarodziejów

 

15) Guardians of the Galaxy Vol. 2

(2017) Guardians of the Galaxy Vol2

data premiery: 2017
budżet: 200$, Box Office: 863$
reżyseria: James Gunn

Druga część strażników została zrobiona według sprawdzonego przepisu, czyli to samo, ale więcej, lepiej, i z większym przytupem. I ogląda się to wspaniale, ale niestety momentami czuć jakby przesyt, a efekty specjalne potrafią zmęczyć. Co nie przeszkadza oczywiście by cieszyć się z niesamowitego seansu, a dodatkowo wyszukiwać tonę odniesień do popkultury i najróżniejszych smaczków. Obsada, standardowo: na najwyższym poziomie.

Stan Lee: z wizytą u Obserwatorów
Scena po napisach: 1) Nauka sterowania różdżką 2) Zjednoczenie 3) Arcykapłanka i Adam 4) Nastoletni Groot 5) Stan Lee u Obserwatorów

 

16) Spider-Man Homecoming

(2017) Spider-Man Homecoming

data premiery: 2017
budżet: 175$, Box Office: 880$
reżyseria: Jon Watts (Cop Car)

Sony nie za bardzo potrafiło poradzić sobie z postacią Spider-mana i mimo, że nakręcili parę prawdziwych hitów, to jednak tak naprawdę wszystko zagrało dopiero teraz, gdy pojawiła się dodatkowo współpraca z MCU. Co zaowocowało m.in pojawieniem się Pajączka już w Wojnie Domowej, a w jego solowym filmie gościnny występ zalicza sam Tony Stark. Tom Holland jako Peter Parker jest młodym lekkoduchem, a film oszczędza nam ponownego opowiadania gorzkich początków bohatera, co jak najbardziej zaliczyć można na plus. Michaela Keatona ogląda się wprost z przyjemnością, i cieszy, że były Batman (w filmach Burtona) zawitał także do uniwersum Marvela. A Ciocię May gra Marisa Tomei która nie tylko zauroczyła Starka, ale także wszystkich widzów. Gościnie Captain America.

Stan Lee: Gary
Scena po napisach: 1) W więzieniu 2) Captain America nagrywa

 

17) Thor: Ragnarok

(2017) Thor Ragnarok

data premiery: 2017
budżet: 180$, Box Office: 853$
reżyseria: Taika Waititi (Eagle vs Shark, What We Do in the Shadows)

Trzeci Thor to diametralna zmiana klimatu i pójście w zupełnie odjechanym kierunku. Ale co się dziwić, jak 180 baniek daje się takiemu gościowi jak Taika Waititi? To jest film, na którym od samego początku do samego końca seansu na ustach wprost maluje się przysłowiowy „banan”. Doskonałe widowisko, z doskonałymi efektami specjalnymi i doskonałą muzyką (Immigrant Song dwa razy!). I z doskonałymi postaciami oraz relacjami miedzy nimi. Thor i Loki brylują na ekranie, Hulk i Walkiria kradną każdą scenę, Arcymistrz (wspaniały Jeff Goldblum) to rewelacja. Tu dosłownie wszystko zagrało, jedyny minus to to, że w końcu to widowisko się kończy. Ale wtedy pierwsze na co mamy ochotę, to kupić bilet na kolejny sens. I ponownie świetnie się bawić! Gościnnie wystąpił Dr. Strange.

Stan Lee: fryzjer
Scena po napisach: 1) Thanos nadciąga 2) Poklepmy się po plecach

 

18) Black Panther

(2018) Black Panther

data premiery: 2018
budżet: ???$ (ok 200$), Box Office: 1299$
reżyseria: Ryan Coogler (Creed)

Ogromy hit kasowy i artystyczny, choć sam film nie jest pozbawiony wad, czy też słabszych scen. W pełni sprawdził się sposób na wprowadzenie nowego bohatera. Najpierw Czarna Pantera pojawił się w Wojnie Bohaterów, a dopiero później otrzymał swój solowy film. Ogląda się jak najbardziej dobrze, choć niestety nie ma tu nic, co robiło by tak naprawdę ogromne wrażenie. Walki są poprawne, ale ich choreografia nie hipnotyzuje jak w filmach o Kapitanie Ameryka, a rozwiązania technologiczne w tak zaawansowanym państwie momentami straszą nielogicznością. Za to dostajemy sporo przepięknych ujęć, naprawdę ciekawą ścieżkę dźwiękową i całkiem niezłego „tego złego”. Obsada nie zawodzi, Chadwick Boseman w tytułowej roli wypadł poprawnie, natomiast zachwyca przepełniona pozytywną energią Lupita Nyong’o jako Nakia, świetny Michael B. Jordan jako Erik Killmonger i rewelacyjny Andy Serkis jako Ulysses Klaue.

Stan Lee: w kasynie
Scena po napisach: 1) Wystąpienie i oferta T’Challa 2) Bucky

 

19) Avengers Infinity War

(2018) Avengers Infinity War

data premiery: 2018
budżet: ???$, Box Office: wiele$
reżyseria: Anthony Russo & Joe Russo

To jest niesamowite, że Marvel potrafił przez 10 lat tak wypromować drugoligowe postacie, że w tym momencie darzymy je niezwykłym uwielbieniem, a na film w którym obejrzymy większość ich na ekranie, z niecierpliwością wyczekuje wprost rzesza fanów. Jest to jednocześnie niezwykła porażka dla konkurencyjnego uniwersum DC, które dysponując ikonicznymi postaciami, nie potrafiło wykorzystać ich potencjału, i w tym momencie nikt nie czeka na nowego Supermana czy Batmana. Może sukces leży w tym, że Marvel właśnie nie mógł bazować na popularności swoich superbohaterów, więc musiał skupić się na czymś innym. Odpowiednie podejście do kręcenia filmów, scenariusze, mozolne budowanie jednego spójnego uniwersum, zadbanie o odpowiednią otoczkę audiowizualną. Wreszcie ludzie i nie banie się podejmowania ryzyka. To się opłaciło, Avengers Infinity War już przed premierą okazało się wielkim wydarzeniem!

Stan Lee: z pewnością będzie
Scena po napisach: 😉

 

Marvel One Shot

Marvel One Shot to krótkometrażowe filmy nawiązujące do uniwersum MCU, będące dodatkami do wydań Blu-Ray samych filmów. Powstało ich w sumie pięć, i po wszystkie jak najbardziej warto sięgnąć, tym bardziej, że często dodają całkiem sporo do Uniwersum.

 

The Consultant (2011) (Konsultant)

Marvel One Shot (2011) The Consultant

Akcja rozgrywa się po wydarzeniach z filmów Incredible Hulk i Iron Man 2 i nawiązuje bezpośrednio do sceny po napisach z Incredible Hulk. W rolach głównych agenci Coulson i Sitwell oraz tytułowy Konsultant. Film trwa około 4 minut.

 

A Funny Thing Happened on the Way to Thor’s Hammer (2011) (Ciekawa rzecz spotkała nas przy młocie Thora)

Marvel One Shot (2011) A Funny Thing Happened on the Way to Thor's Hammer

Scena ma miejsce między zakończeniem filmu Iron Man 2, ale jeszcze przed sceną po napisach z tego tytułu. W roli głównej ponownie Agent Coulson. 4 minutki.

 

Item 47 (2012) (Przedmiot 47)

Marvel One Shot (2012) Item 47

Tym razem otrzymujemy zrobiony z prawdziwym rozmachem film krótkometrażowy (ponad 11 minut!), który prezentuje wydarzenia mające miejsce po filmie Avengers. Wśród obsady pojawia się Agent Sitwell. Uwaga, jest scena po napisach!

 

Agent Carter (2013) (Agentka Carter)

Marvel One Shot (2013) Agent Carter

Ponownie Marvel zaszalał i otrzymaliśmy niezwykle dynamiczny i przepełniony akcją film krótkometrażowy (ponad 15 minut), w którym główną role odgrywa tytułowa Agentka, czyli Peggy Carter. Wydarzenia mają miejsce po pierwszym filmie z Kapitanem: Captain America: The First Avenger. Zdecydowanie warto obejrzeć. Uwaga, także tutaj dostajemy scenę po napisach!

 

All Hail the King (2014) (Niech żyje król)

Marvel One Shot (2014) All Hail the King

Tą krótkometrażówką Marvel starał się nieco wyprostować niezadowolenie fanów z powodu filmowej interpretacji postaci Mandaryna. Nieco niepotrzebnie, ale za to otrzymujemy całkiem wyśmienity filmik (ok 14 minut). Także tutaj występuje dodatkowa scena (tym razem podczas napisów).

 

Seriale

Seriali należących do Marvel Cinematic Universe powstało całkiem sporo, i mimo, że wszystkie nalezą do jednego uniwersum, to niektóre są ewidentnie mocniej z nim powiązane, a niektóre stoją nieco na uboczu. Najsilniej z MCU powiązane są seriale Agent Carter oraz Agents of S.H.I.E.L.D., w których zresztą możemy zobaczyć całkiem sporo postaci znanych z dużego ekranu.

 

Agent Carter

Agent Carter

lata emisji: (2015-2016)

Peggy Carter czyli tytułowa agentka zdobyła nasze serca w filmie Captain America: The First Avenger, wspaniałą więc wiadomością była informacja, że dostanie swój własny serial. W głównej roli powraca znana z filmu przeurocza Hayley Atwell. Serial doczekał się dwóch sezonów (8 i 10 odcinków), każdy z sezonów przedstawia zamkniętą historię. Szkoda, że serialu nie kontynuowano, tym bardziej, że pod względem zarówno realizatorskim jak i scenariuszowym stał na bardzo przyzwoitym poziomie. Serial należy oglądać po filmie Captain America: The First Avenger do którego najmocniej nawiązuje, natomiast One Shot pod tym samym tytułem co serial, mimo że powstał przed serialem, przedstawia akcję już po jego zakończeniu.

Stan Lee: pożycza gazetę

 

Agents of S.H.I.E.L.D.

Agents.of.S.H.I.E.L.D.

Agents.of.S.H.I.E.L.D. Slingshot

lata emisji: (2013-)

Serial Agenci Tarczy rozpoczyna się zaraz po wydarzeniach z filmu Avengers, a w głównej roli powraca, co może być zaskoczeniem, Agent Phil Coulson. Serial spotkał się raczej z ciepłym przyjęciem, choć z poziomem bywało różnie. Co nie przeszkadzało powstaniu w sumie pięciu sezonów (każdy po 22 odcinki!), gdzie najnowszy, piąty sezon, właśnie jest w trakcie emisji. Wydarzenia z serialu mocno nawiązują do filmów z MCU i stanowią bardzo ciekawe dopełnienie tego świata.

Agents of S.H.I.E.L.D. Slingshot (2016) to miniserial bezpośrednio powiązany z główną serią. Składa się z sześciu krótkometrażowych odcinków, a jego wydarzenia mają miejsce przed czwartym sezonem głównej serii.

Stan Lee: w pociągu w miłym towarzystwie

 

Inhumans

Inhumans

lata emisji: (2017)

Pierwotnie w planach miał być film pełnometrażowy, w końcu skończyło się na serialu. I coś nie wyszło, serial okazał się ogromna porażką artystyczną, z idiotycznym scenariuszem. Zarówno widzowie jak i krytycy nie szczędzili mu gorzkich słów. To 8 odcinków o których spokojnie można zapomnieć.

 

Seriale Netflixa

Seriale Netflixa, mimo że oficjalnie należą do MCU, to stoją nieco bardziej na uboczu tego uniwersum i raczej nie nawiązują do głównej osi fabularnej uniwersum. Póki co należy je traktować jako autonomiczny świat, pamiętając o tym, że same ze sobą są bardzo mocno powiązane. Dotychczas ukazały się serie:

Daredevil (2 sezony, 2016)
Jessica Jones (2 sezony, 2016 i 2018)
Luke Cage (2 sezony, 2016 i 2018 (jeszcze nie emitowany))
Iron Fist (1 sezon, 2017)
The Defenders (1 sezon, 2017)
Punisher (1 sezon, 2017)

Daredevil okazał się sporym hitem, widzom spodobał się poważniejszy, dorosły klimat. Tak samo Jessica Jones w której doskonale przede wszystkim zostały zarysowane poszczególne postacie. Niestety, dalej było coraz gorzej. Luke Cage zebrał już mieszane opinie, a Iron Fist okazał się porażką. Serial The Defenders, w zamierzeniu spinający to miniuniwersum, mający pokazać wspólne losy poszczególnych postaci, także wypadło dość słabo. Natomiast może podobać się Punisher będący niejako serią odpryskową Daredevila. Ogólnie, po naprawdę doskonałym starcie, poziom poszczególnych serii spadał w dół, nie jest to z pewnością taka klapa jak Inhumans, ale obecnie powstają mocne przeciętniaki. Ja jeszcze nadrabiam zaległości w oglądaniu, więc zapewne do samych seriali jeszcze na blogu powrócę.

 

Pozostałe.

Do MCU zalicza się także serial Runaways (1 sezon, 2017, kolejny zapowiedziany), jednak także on stoi mocno na uboczu i nie nawiązuje bezpośrednio do głównych wydarzeń Uniwersum. Sam serial jak najbardziej wart jest obejrzenia.

Runaways

W zapowiedziach są także serie Cloak & Dagger oraz New Warriors.

 

Słowem podsumowania.

Oczywiście wśród filmów Marvel Cinematic Universe trafiają się pozycje zarówno lepsze jak i gorsze, ale praktycznie wszystkie stoją powyżej średniej i gwarantują wyśmienitą rozrywkę, szczególnie na dużym ekranie. Do tego zachwycają decyzje o dobrze aktorów i twórców, a ogromne budżety gwarantują doskonała otoczkę audiowizualną i wyśmienite efekty specjalne. W sumie 18 filmów świetnie nakreśliło ten świat, przez co każdy kolejny film jest ogromnym wydarzeniem. I póki widzom się to nie znudzi, czeka nas jeszcze wiele niesamowitych przygód wraz z naszymi ulubionymi superbohaterami.

Jeżeli filmy tylko rozbudziły Wasz apetyt, warto sięgnąć po seriale, ale należy zrobić to z głową. Agent Carter i Agents of S.H.I.E.L.D to pozycje obowiązkowe i bardzo umiejętnie wykorzystujące postacie oraz wątki z filmów, do tego fajnie rozbudowujące całe uniwersum. Natomiast od Inhumans należy trzymać się z daleka. Runaways to serial oficjancie należący do MCU, ale stojący zupełnie z boku, i poruszający nawet parę kwestii, będących sprzecznych z główną osią fabularną. Jednak jako serial jak najbardziej się sprawdza, i warto go obejrzeć. Seriale Netflixa także stanowią nieco odrębny świat, choć małe nawiązania pojawiają się gdzieś tam w tle. Pierwsze serie, tj Daredevil i Jessica Jones stoją na bardzo wysokim poziomie, i jak najbardziej należy po nie sięgnąć, tym bardziej, że posiadają wyraźnie cięższy, dorosły klimat, co wychodzi im tylko na dobre. Później można spróbować resztę, szczególnie zwracając uwagę na Punishera.

Jest co oglądać, a przecież Marvel Cinematic Universe to nie jedyni supertrykociarze na ekranie. Z poletka Marvela Sony zaprezentowało nam dwie serie całkiem udanych przygód Spider-mana, zanim jeszcze Pajączek trafił do MCU, natomiast świat X-men przez lata także mocno się rozrósł, i ma w zanadrzu sporo stojących na wysokim poziomie filmów (choć wpadki też się zdarzają) oraz całkiem udane seriale (Legion obowiązkowo!). A jeszcze jest świat DC, który cały czas szuka swojej tożsamości, co nie przeszkadza powstawaniu kolejnych filmów i sporej liczby seriali.

Ale to tematy na osobną opowieść…

Read Full Post »

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie
Nadchodzą mutanci!: 2000 – 2007

W roku 2000 na ekranach kin pojawił się superbohaterski film, który można określić jako przełomowy dla tego gatunku. Batman i Robin 1997 roku pozostawił po sobie bardzo złe wrażenie, jednocześnie nadszarpnął zaufanie, zarówno twórców jak i widzów do tego typu widowisk. Na szczęście, właśnie w 2000 roku, pojawili się Mutanci i nieco zmyli złe wrażenie. X-Men z pewnością nie jest filmem wybitnym, co to to nie, ale bez wątpienia należy nazwać go bardzo dobrym rozrywkowym widowiskiem, sporo powyżej przeciętnej. Reżyser, Bryan Singer, dołączył do twórców, którzy wiedzieli, jak do tego gatunku podejść, do tego dysponował odpowiednim budżetem, a także doskonale dobraną obsadą. Hugh Jackman jako Wolverine wprost idealnie sprawdził się w swojej roli, i obecnie bardzo trudno wyobrazić sobie kogoś innego wcielającego się w Rosomaka. Patrick Stewart, uznany aktor Szekspirowski, szerokiej publice znany z doskonałej roli Kapitana Picarda w serialu Star Trek: The Next Generation wypadł także doskonale w roli Profesora Charlesa Xaviera. Nie zawiodła także reszta obsady: Ian McKellen jako Magneto czy Famke Janssen jako Jean Grey.

(2000) X-Men

Pierwszy Blade okazał się hitem, na szczęście kontynuacja z 2002 roku, zatytułowana po prostu Blade II, nie zawiodła oczekiwań. Film broni się zarówno scenariuszem jak i klimatem, na stołku reżysera zasiadł charyzmatyczny Guillermo del Toro, a Wesley Snipes po raz kolejny idealnie sprawdził się w swojej roli. Dla osób przyzwyczajonych do kolorowego superbohaterskiego kina, mocna i podlana esencją horroru stylistyka może wydać się przesadzona, ale idealnie pasuje do przedstawionej opowieści.

(2002) Blade II

Sam Raimi wreszcie otrzymał szansę i udało mu się zasiąść na stołku reżysera w opowieści o superbohaterze. I to nie byle jakim, gdyż na ekran trafił sam Spider-Man! Ogromne przedsięwzięcie, z ogromnym budżetem i dopracowanymi efektami specjalnymi okazało się wielkim hitem, i ugruntowało pozycję superbohaterów na wielkim ekranie. Spider-Man jest filmem lekkim i przyjemnym i niestety nie pozbawionym wielu wręcz głupich rozwiązań, także scenariuszowych. Do tego można kręcić nosem na obsadę, jak dla mnie Tobey Maguire w roli Petera Parkera / Spider-mana oraz Kirsten Dunst jako Mary Jane Watson wypadli nie najlepiej i ciężko ich identyfikować z postaciami które odgrywają. Film był hitem, ale były to też czasy, gdy superbohaterowie wchodzili w łaski wygłodniałej widowni i praktycznie nie miał konkurencji. Było to coś nowego, kolorowego, dynamicznego, prawdziwe Kino Super Przygody, i pod tym względem do dzisiaj jak najbardziej się sprawdza.

(2002) Spider-Man

W 2003 roku kina zaatakował Daredevil. I wzbudził mocno mieszane uczucia, można wręcz powiedzieć, że powstała moda na obrzucanie go błotem! A w sumie niesłusznie. Owszem, film jest co najwyżej dobry (no dobrze, przeciętny), ale ogląda się go całkiem przyjemnie, i jako kino rozrywkowe sprawdza się nieźle. O ile przymkniemy oko na niektóre wręcz debilne sceny… Co do obsady, to absolutnie nie raziła: Ben Affleck jako Daredevil i Jennifer Garner jako Elektra Natchios sprawdzili się, natomiast „Ci źli” wypadli ponad przeciętną, widać że Colin Farrell jako Bullseye oraz Michael Clarke Duncan jako Kingpin dobrze bawili się na planie!

(2003) Daredevil Directors Cut

The Hulk z 2003 roku także wzbudził mieszane odczucia. Reżyser, Ang Lee, pragnął zachować stylistykę komiksu, jednocześnie skupić się na relacjach między bohaterami. I wyszło to mocno tak sobie. Sytuacja praktycznie analogiczna jak z Daredevilem: powstał film przyzwoity, ale jednak coś w nim zabrakło. Z pewnością warto obejrzeć, choćby dla obsady: Eric Bana jako Bruce Banner, Jennifer Connelly jako Betty Ross, Sam Elliott jako Generał Ross i Nick Nolte jako Ojciec Bruce’a Bannera.

(2003) The Hulk

Hulk nie podbił serc ani krytyków ani widzów, ale w tym samym roku pojawił się film, któremu ta sztuka udała się wprost perfekcyjnie. Kontynuacja losów mutantów, nazwana po prostu X-Men 2, poprawiła wszelkie niedoróbki pierwszej części i powstało widowisko wprost zapierające dech w piersiach, które już od pierwszych scen ogląda się z ogromną przyjemnością. Ponownie sprawdził się Bryan Singer na stołku reżysera, dopisała także obsada, czyli Hugh Jackman, Patrick Stewart, Ian McKellen, Famke Janssen, Halle Berry, Anna Paquin. Seans obowiązkowy, nie tylko dla miłośników trykociarzy!

(2003) X-Men 2

W tym samym roku pojawił się film oparty na specyficznym komiksie autorstwa ekscentrycznego Alana Moore‚a. League Of Extraordinary Gentlemen to obraz, który łączy w sobie kino stricte przygodowe z kinem super przygody, a do tego czerpie garściami z mitologi klasycznych potworów. Jako że prywatnie uwielbiam wszystkie te trzy gatunki, a film pod względem realizatorskim nie zawiódł, z mojej strony mocno go polecam, choć zapewne nie każdemu podejdzie. A, w obsadzie znalazł się sam Sean Connery, choćby dla niego warto sięgnąć po ten film. No dobrze, Peta Wilson w roli Miny Harker także warta jest uwagi!

(2003) League Of Extraordinary Gentlemen

Słyszeliście o takim czymś jak Return to the Batcave The Misadventures of Adam and Burt? Film w zamierzeniu miał być hołdem serialowi i filmowi kinowemu z Batmanem z 1966 roku. Na ekran powracają odtwórcy głównych ról, czyli Adam West i Burt Ward, którzy w serialu wcielili się odpowiednio w rolę Batmana i Robina. Film niestety wyszedł mocno nijaki, i w sumie wart obejrzenia jest tylko dla fanów tamtych starych opowieści z Batmanem, a i nim niekoniecznie przypadnie do gustu.

(2003) Return to the Batcave The Misadventures of Adam and Burt

Jak widać, rok 2003 to całkiem niezły wysyp filmów o tematyce superbohaterskiej, a i klejne lata pod tym względem będą dopisywać.

Blade Trinity z 2004 roku, czyli trzecia część sagi, niestety okazał się filmem bardzo słabym, którego nawet nie ma co zestawiać z bardzo udanymi, i docenionymi przez krytykę oraz widzów, dwoma wcześniejszymi częściami. Obejrzeć można, zdarzają się lepsze momenty, ale ogólnie nie ma co liczyć na mocne wrażenia, a wątki komediowe miłośników cięższych klimatów mogą wręcz irytować. Warto zaznaczyć, że w filmie zagrał Ryan Reynolds, aktor o którym będzie jeszcze głośnio w ramach superbohaterskiego gatunku.

(2004) Blade Trinity

I kolejna porażka, tym razem wręcz spektakularna. Film zły pod każdym względem, acz mający swoich miłośników. I jak ktoś bardzo chce, obejrzeć można, choć zawiązanie akcji, głupoty scenariuszowe, czy efekty specjalne prezentują niski poziom i wręcz rażą. A sama postać Catwoman, nie ma wiele wspólnego z Kobietą Kot ze świata Batmana.

(2004) Catwoman

Spider-Man 2 dysponował ogromnym budżetem, który w zdolnych rękach Sama Raimiego udało się przekuć w ogromy sukces. Film sprzedał się wręcz doskonale, a od strony realizatorskiej także sprawdza się idealnie. Dopracowany scenariusz, zapierające dech w piersiach efekty specjalne, a Alfred Molina w roli Dr Otto Octopusa sprawdził się idealnie. Odtwórcy głównych ról, czyli Tobey Maguire i Kirsten Dunst, raczej poprawnie, choć nie czuć zupełnie między nimi chemii, i niezbyt niestety pasują do odgrywanych przez siebie ról.

(2004) Spider-Man 2

Ponownie na stołku reżysera zasiada Guillermo del Toro (Blade II) i ponownie tworzy film o wprost niezwykłym klimacie. Hellboy w umiejętny sposób przeniósł z kart komiksu na duży ekran sporo elementów, w tym genialnie wykreowanych głównych bohaterów. Sama postać Hellboya wypada wprost rewelacyjnie, w czym ogromna zasługa wcielającego się w tą postać Rona Perlmana! A dzięki swojej charakterystycznej facjacie zapewne oszczędził sporo roboty charakteryzatorom.  Może film zbyt duży nacisk kładzie na akcję, a trochę za mały na scenariusz, ale bezsprzecznie jest to niezwykłe i ze wszelkich miar warte obejrzenia widowisko.

(2004) Hellboy DC

Nadal pozostajemy w 2004 roku, ostatnim tytułem w niniejszym zestawieniu pochodzącym z tego roku jest The Punisher. Nie jest to jednak kontynuacja filmu z 1989 roku z Dolphem Lundgrenem, a całkowity restart. Zmieniają się aktorzy, a scenariusz oparto na całkiem niezłej i znanej również w Polsce (opowieść wydana w formie zeszytowej przez Madragorę i w formie zbiorczej w ramach WKKM) sadze komiksowej. Ekranizacja jednak wyszła nijako, lepsze momenty owszem są, ale film to raczej przeciętna sensacyjna opowiastka, niż mocne kino godne tego antybohatera.

(2004) The Punisher

Rok 2005 przyniósł kolejny przełom. W Batman Begins za reżyserię odpowiadał Christopher Nolan, a na ekranie wprost błyszczały gwiazdy: Christian Bale jako Batman, Michael Caine jako Alfred, Liam Neeson jako Ra’s Al Ghul, Gary Oldman jako Gordon, Morgan Freeman jako Lucius Fox i Katie Holmes jako Rachel Dawes. Nie znajdziemy tutaj fajerwerków i wesołej atmosfery, jest natomiast ciężki klimat, poważne potraktowanie tematu oraz dość ciekawy i zgrabny scenariusz,  przedstawiający świat Batmana w dość „prawdziwy” sposób, tak, że zapomina się o jego komiksowym rodowodzie. Oczywiście nie uniknięto bzdur czy gorzej zrealizowanych elementów, jednak całość to widowisko które należy potraktować jako lekturę obowiązkową.

(2005) Batman Begins

Constantine to film, w którym nie znajdziemy trykotów i którego komiksowy rodowód nie jest w ogóle zauważalny. I nie należy tego uważać ani za minus ani za plus, film po prostu doskonale broni się jako autonomiczne dzieło. Scenariusz nie razi zbyt wieloma głupotami, klimat wręcz wypływa z ekranu, a aktorzy, w tym Keanu Reeves, Rachel Weisz oraz Tilda Swinton wypadli bardzo przekonująco w swoich rolach.

(2005) Constantine

Przeciętny Daredevil z 2003 roku doczekał się swoistej kontynuacji, choć bardziej w formie spin-offa. Elektra nie okazała się hitem, powstał film mocno średni, owszem mający swoje lepsze momenty, ale niestety zupełnie nie porywający. Obejrzeć można, jak najbardziej, tym bardziej, że w rolę Elektry ponownie wcieliła się urocza Jennifer Garner.

(2005) Elektra

Man-Thing niestety nie skorzystał z dość niezłego i mocno klimatycznego komiksowego pierwowzoru i formą przypomina prymitywny horror z serii „coś po kolei wykańcza bohaterów”. I nawet jako horror nie wypada zbyt dobrze. Sporo poniżej przeciętnej.

(2005) Man-Thing

Ostatnia pozycja na 2005 rok nieco się wyróżnia, i to na plus, aczkolwiek nadal nie można nazwać tego dzieła wybitnym. Fantastic Four z tego roku ma sporo dobrych momentów, jednak równocześnie straszy głupotami i nierównym poziomem. Oko cieszy obsada, Jessica Alba w roli Susan Storm choć nie zachwyca zdolnościami aktorskimi, to ładnie prezentuje się na ekranie, natomiast Michael Chiklis jako Benjamin Grimm, a szczególnie późniejszy Kapitan Ameryka czyli Chris Evans jako Johnny Storm stworzyli niezłe kreacje.

(2005) The Fantastic Four

Rok 2006 rozpoczynamy od prawdziwego kuriozum. Stan Lee’s Lightspeed, już po tytule daje sporo do myślenia. W końcu Stan Lee to legenda. I rzeczywiście, najwidoczniej Stanowi było mało i po rozsprzedawaniu licencji na lewo i prawo, postanowił stworzyć coś zupełnie nowego i świeżego. Tyle że nie wyszło, i dostaliśmy kaszankę straszliwą, która nawet miłośnikom gatunku nie przypadnie zbytnio do gustu. Traktować jako ciekawostkę i omijać z daleka!

(2006) Stan Lee's Lightspeed

Odpowiedzialny za sukces dwóch pierwszych części X-men Bryan Singer tym razem zajął się światem DC i sięgnął po najbardziej ikoniczną postać z tego uniwersum. W Superman Returns jednak coś nie zagrało, wyraźnie widać, że film miał nawiązywać do Supermanów Richarda Donnera, i pod tym względem się sprawdza, ale w ogólny rozrachunku wyszło widowisko nieco rozwleczone, momentami nudnawe i niestety z nie najlepszą obsadą. Czyli kolejny średniak, jakich wiele w tamtym czasie.

(2006) Superman Returns

Bryan Singer zajęty Supermanem nie miał czasu na nowych X-manów. I to niestety odbiło się na jakości trzeciej części. X-Men The Last Stand nie jest oczywiście filmem złym, a jako widowisko stricte rozrywkowe, sprawdza się wręcz świetnie. Jest dużo postaci, cały czas coś się dzieje, a efekty specjalne zachwycają. Tyle, że film nie porywa tak jak wcześniejsze części i niestety coś tu zabrakło, szczególnie w kwestiach scenariusza. Przeciętniak, ale nieco powyżej średniej.

(2006) X-Men The Last Stand

Ghost Rider z 2007 roku idealnie wpasowuje się w linię filmów przeciętnych. Choć został zjechany przez krytykę, to jednak jako kino rozrywkowe ogląda się go całkiem nieźle, o ile ktoś nie jest uczulony na Nicolasa Cage’a który tutaj wciela się w tytułowego antybohatera.

(2007) Ghost Rider Extended Cut

Pech jakiś czy co? Klątwą trzecich części? Blade III czy X-meni 3 wypadli słabo i niestety tak samo jest z filmem Spider-Man 3, czyli trzecią częścią w sadze, gdzie w rolach głównych ponownie wystąpili Tobey Maguire i Kirsten Dunst. I niestety wypadają tutaj jeszcze gorzej niż poprzednio, choć tym razem to nie tylko wina ich aktorstwa, ale też scenariusza. Warto podkreślić, że Kirsten Dunst jest bardzo zdolną aktorką, co udowodniła choćby w serialu Fargo, ale do roli zjawiskowej Mary Jane Watson po prostu nie pasuje. Sam film jest relatywnie długi, a i tak akcja pędzi bardzo szybko, a nagromadzenie wątków niestety zaczyna nieco przeszkadzać w odbiorze, tym bardziej, że niestety sporo tu różnych nielogiczności. Nie jest to wina tylko reżysera. Sam Raimi koniecznie w trzeciej części chciał skupić się na postaci Sandmana (w tej roli Thomas Haden Church, starszym widzom zapewne doskonale znany jako Lowell z serialu Wings), a producenci koniecznie chcieli w filmie Venoma. I Raimi postanowił wszystkie te składniki wrzucić do jednego kotła, co niestety wyszło mocno tak sobie. I jednocześnie Spider-man 3 zakończył sagę reżyserowaną przez Sama Raimiego.

(2007) Spider-Man 3

Kontynuacja Fantastycznej Czwórki z 2005 roku, czyli The Fantastic Four Rise of the Silver Surfer utrzymała poziom jedynki, czyli ponownie otrzymaliśmy film mocno przeciętny, ale który można obejrzeć. Niektóre rzeczy denerwują, są dziury scenariuszowe, a Galactus to pomyłka, ale jako przyjemne kino akcji, sprawdza się świetnie. No i scena ze Stanem Lee jest wprost genialna!

(2007) The Fantastic Four Rise of the Silver Surfer

W latach 2000-2007 mieliśmy całkiem spory wysyp filmów utrzymanych w temacie superhero, i mimo, że większość tych „dzieł” było mocno przeciętnych, to na szczęście prawdziwe kaszanki zdarzały się dość rzadko. No i pojawiło się także parę prawdziwych perełek! Ogólnie, jest co oglądać! A będzie tego jeszcze więcej, bo już niedługo zaczyna się:

W następnym odcinku: Marvel Cinematic Universe.

PS. W tamtych latach oczywiście było więcej tytułów powiązanych z komiksami, jednak na pogadankę o takich dziełach jak: The Specials, Unbreakable, From Hell, Ghost World, Asterix i Obelix Misja Kleopatra, Men In Black II, Road To Perdition, Michel Vaillant, Blueberry, Immortal, A History of Violence, Sin City, Sky High, V For Vendetta, 300, Hollywoodland, My Super Ex-Girlfriend, Zoom, Transformers, Underdog przyjdzie jeszcze czas.

Wcześniejsze części:
Początek: 1940 – 1966
Superman ratuje świat: 1975 – 1988
Gotycki świat Batmana: 1989 – 1998

Read Full Post »

Dawno nie było, a że właśnie składam i fotografuję do recki zestaw w klimacie, to wrzucę zaległe zdjęcie z cyklu Fotki Super Trykociarzy: dziś rodzinka Magneto.

I tu zonk, gdyż w sumie już nie rodzinka. Zresztą może niech się przedstawią, od lewej: Vision, czyli co prawda android, ale posiadający obywatelstwo amerykańskie a do tego mający żonę, czyli kolejną na zdjęciu osóbkę: Scarlet Witch. Para ta zresztą dorobiła się dzieciaków, które… Zresztą, to pokręcona historia, jak coś, zachęcam do sięgnięcia po komiksy (np.: House of M, album miał dwa wydania w PL, w tym jedno w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela). Scarlet Witch czyli Wanda Maximoff jest siostrą Pietro Maximoffa czyli Quicksilvera, na zdjęciu stoi na końcu. Pomiędzy rodzeństwem znajdziemy ich papę, czyli potężnego Magneto. Obecnie co prawda nie jest już ich ojcem, zmiana fabularna wymuszona została przez prozaiczną rzecz jaką jest… kasa. Po prostu, prawa do mutantów należą do innego studia filmowego, a że Marvel chciał te postacie w filmie Avengers: Czas Ultrona, to zmienił ich status. A komiksy, szczególnie amerykańskie, wszystko przełkną, więc czemu nie.

Magneto's Family

Read Full Post »

Już 7 maja polską premierę będzie miał film Avengers: Age of Ultron – i nie ma co ukrywać, po ostatnich sukcesach kinowych obrazów ze stajni Marvela, tytuł ten jest bez wątpienia jednym z najbardziej oczekiwanych filmów 2015 roku.

Mimo że Fantastic Four zapowiada się na syf, a Pajączkom coś nie wyszło, to obecnie reszta Marvelowskiego świata ma się wprost wyśmienicie. X-meni zachwycają, Avengers czy Strażnicy to ogromne hity, Iron-man cieszy się niesłabnącą popularnością, Zimowy Żołnierz zaskoczył rewelacyjną realizacją i nieprzeciętnym scenariuszem. Tu warto przypomnieć o pewnych zawiłościach licencyjnych, mimo że X-men, Avengers, F4 czy Spider-man pochodzą z jednego komiksowego uniwersum, to na przestrzeni lat licencje na sfilmowanie ich przygód trafiły w ręce różnych studiów filmowych. A że obecnie jest to popularny temat, nie ma się co dziwić, że prawa do wykorzystania są bacznie pilnowane…

Na tle Marvela plasuje się DC, które coś nie może wyjść na prostą. Ostatni Superman mimo że nie był (bardzo) zły, to niestety robił z widza idiotę, a Nolan swoim ostatnim Batmanem nieco popsuł doskonałe wrażenia po dwóch pierwszych częściach. O takich cudach jak Zielona Latarnia to chyba nikt nie chce obecnie pamiętać. DC się obecnie bardzo stara, ma określone plany, być może coś z tego będzie. Kiedyś.

Tak przynajmniej jest na dużym ekranie, natomiast gdy popatrzymy na nieco inny rynek, sytuacja okazuje się diametralnie odmienna. W gałęzi filmu animowanego to bezsprzecznie króluje DC!

Batman The Animated Series Vol1

Batman: The Animated Series to serial który doczekał się ponad 100 odcinków (początek emisji w 1992 roku), jednocześnie uważany jest za jedno z największych osiągnięć filmu animowanego. Rewelacyjna animacja, wspaniała muzyka, nieprzeciętna reżyseria i scenariusze nierzadko poruszające poważne i niejednoznaczne problemy. Serial ten bez wątpienia skierowany był do nieco starszych wiekiem miłośników amerykańskiej superbohaterskiej popkultury, i do dzisiaj wart jest, by poświęcić mu chwilę czasu.

Batman Mask of the Phantasm (1993)

Doskonałym nawiązaniem do serialu był pełnometrażowy film animowany Batman Mask of the Phantasm – coś co nawet dzisiaj może, i mówię to bez przesady, spowodować autentyczny opad szczęki.

Przez kolejne lata filmy animowane nawiązujące do uniwersum DC bardzo często sięgały po nieco poważniejsze pierwowzory komiksowy, dobrymi przykładami nich tutaj będą takie wspaniałe tytuły jak Batman: Year One czy The Dark Knight Returns.

Batman Year One (2011)

Batman The Dark Knight Returns (2013 DELUXE EDITION)

W uniwersum DC istnieje nie tylko Batman, i na szczęście udało się także z innymi postaciami. Justice League otrzymała swój własny, także bardzo udany, serial, i oczywiście nie obyło się bez pełnometrażowych filmów. Justice League: The New Frontier czy Justice League: Crisis on Two Earths bez wątpienia zapewnią wyborne widowisko.

Justice League - Liga Sprawiedliwych

Justice League Crisis On Two Earths (2010)

Justice League The New Frontier (2008)

Swoistym kuriozum są filmy animowane przedstawiające postacie superbohaterów jako ludziki LEGO – oczywiście wyraźne nawiązanie do LEGOwych serii i jakby nie było, reklamówka tychże produktów. Na szczęście bardzo zjadliwa i udana!

LEGO Batman The Movie (2013)

Lego DC Comics Super Heroes Justice League vs Bizarro League (2015)

Oczywiście przesadą byłoby twierdzenie, że każda animacja okraszona znaczkiem DC to ogromny hit. I tutaj pojawiały się obrazy niezbyt udane czy po prostu gorsze, jednak pewien poziom w sumie zawsze na szczęście został zachowany. I nic nie zapowiada, by było gorzej, choć DC już wykorzystało sporo ogromnych hitów z rodowodem w komiksach. Ale sporo jeszcze zostało. Animowane Długie Halloween? Oj, chciałbym to zobaczyć…

Marvel pod względem filmu animowanego już nie ma aż tak dobrej ręki jak jego główny konkurent, choć także i tutaj znajdą się obrazy warte oglądania, o ile komuś nie przeszkadzają dziwne style graficzne albo przeładowane tanim komputerowym efekciarstwem, albo okraszone zapaszkiem anime.

Marvelowi udały się przede wszystkim seriale, warto tu wspomnieć choćby o Spider-Man: The Animated Series (1994) czy X-Men: The Animated Series (1992). Kolejny serial animowany z mutantami: X-Men: Evolution (2000) nie przypadł mi do gustu, natomiast obecnie mam zamiar dać szanse Wolverine and the X-Men (2009) – zbiera całkiem niezłe recenzje.

Wolverine and the X-Men (2008)

No i sami powiedzcie, czy patrząc na taką okładkę, nie macie ochoty zanurzyć się w tym świecie:

Thor & Loki Blood Brothers (2011)

O animowanych dziełach z superbohaterami przypomniał mi GrublukTheGrim poprzez opublikowanie na swoim blogu Skrzydła Gryfów informacji o dwóch takowych produktach: Liga Sprawiedliwości: Tron Atlantydy i Liga Sprawiedliwości: Wojna. Trochę pogrzebałem, i cóż, powiedzmy, że na nowo wsiąkłem. Co prawda nie mam pojęcia kiedy na to wszystko znaleźć czas, ale zapewne od czasu do czasu postaram się, o ile będziecie mieli ochotę coś takiego poczytać, krótko naskrobać co nieco o jakimś animowanym filmie czy to z uniwersum DC czy Marvela.

Read Full Post »

Supermovies: czyli na co wybrać się do kina, w formie infografiki przedstawiającej plany premier filmów z trykociarzami na parę lat do przodu. Oj, będzie tego trochę!

Grafika z Comics Alliance!

Read Full Post »

Jeszcze jedna fotka, tym razem w tonie, powiedzmy, „rodzinnym”.

Guardians of the Galaxy 2

Read Full Post »

Lubię Super Trykociarzy, dlatego też z uwagą śledzę, co też TLG serwuje nam w tym temacie. Dobrze że mają licencję, dobrze że korzystają z zasobów zarówno Marvela jak i DC, źle, że głównie opierają się na wersjach filmowych (szczególnie Marvel, ale w sumie DC na tym polu jakoś nie może odnieś większych sukcesów…), źle że większość (bo nie wszystkie!) zestawów poza figurkami niewiele ma do zaoferowania…

Tak szczerze, podoba Wam się ten koszmarek? Kto do jasnej ciasnej odwalił taką fuszerkę z Sentinelem???

76022 X-Men vs The Sentinel BOX1

76022 X-Men vs The Sentinel BOX2

76022 X-Men vs The Sentinel

Read Full Post »

Czyli w temacie superhero: świeżutki trailer kolejnych X-menów!

A przy okazji warto przytoczyć Kapitana:

oraz zajawkę Thora:

Read Full Post »

Wczoraj do sprzedaży trafił 21 tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, czyli zgodnie z zapowiedziami: New X-Men: Imperialni. Cena pozostała stała, natomiast samo wydanie robi ogromne wrażenie: twarda oprawa i ponad 230 stron – jest co czytać! Oczywiście, jeżeli ktoś lubi scenariusze Granta Morrisona oraz specyficzne rysunki Franka Quitely (choć nie tylko on dzierżył ołówek w tym tomie!). Wydarzenia przedstawione w albumie są bezpośrednią kontynuacją tomu 16: New X-Men Z jak Zaglada, a część historii (4 z 9 rozdziałów zawartych w albumie) miała w Polsce już swoje wydanie w zeszytówkach Dobrego Komiksu.
Małą rysą na szkle jest wpadka z pomyłką w kolejności stron, więcej o tym można przeczytać na FB, jednak tragedii (jak to wyolbrzymiają niektórzy hejterzy) absolutnie nie ma…

WKKM20 New X-Men Imperialni

Read Full Post »

Wielka Kolekcja Komiksów Marvela Hachette sporo namieszała na naszym rynku: słynny próbny nakład dostępny tylko w niektórych województwach, spekulacje sprzedawców, wreszcie oficjalny ogólnopolski start i mnóstwo pytań od fanów, na które wydawca nie kwapi się z odpowiedziami. Ale jest, i zapewnia nam regularnie co dwa tygodnie, i w przyzwoitej cenie*, doskonałą wyprawę  w świat amerykańskiego komiksu, a dla starszych czytelników jest powodem, by dodatkowo powspominać złote czasy Tm-Semica.

Obecnie dostępne jest już osiem albumów, pozwolę sobie na małe podsumowanie, przeznaczone raczej dla osób które choć trochę orientują się w temacie, nie chcę skupiać się dokładnie na fabułach, a jedynie trochę pomarudzić, ale też i się pozachwycać.

Tom 1: The Amazing Spider-man: Powrót do domu

WKKM01 Spider-man Powrot do domu

Jako premierowy album umieszczono historię z wciąż popularnym i niezmordowanym Pajączkiem. „The Amazing Spider-Man: Coming Home” pojawił się już wcześniej na polskim rynku, wpierw próbował go wprowadzić w 2003 roku Tm-Semic, niestety nieskutecznie, rok później udało się to wydawnictwu Axel Springer w serii Dobry Komiks.  Popularnej postaci Spider-mana towarzyszą nie mniej słynne nazwiska, za scenariusz odpowiada J. Michael Straczynski, warstwą graficzną natomiast zajął się John Romita Jr. O ile Romita Jr budzi nieco skrajne odczucia, można jego twórczość zarówno kochać jak i nienawidzić (ja akurat zaliczam się do pierwszej grupy, wprost uwielbiam jego rysunki), to Straczynski bez wątpienia gwarantuje wysoki poziom scenariusza. I tak dokładnie tu jest: wzajemne logiczne przeplatanie się paru znaczących wątków, dyskretne, ale zdecydowane sięgniecie do samych narodzin Spider-mana, dodatkowo zaprawione delikatną nutą mistycyzmu, po prostu historię tę czyta (i ogląda) się wspaniale. Oczywiście pozostaje niedosyt, kto dotrwa do ostatniej strony zapewne będzie niezwłocznie chciał się dowiedzieć, „co tam się stało dalej”, na szczęście najprawdopodobniej w kolekcji doczekamy się bezpośredniej kontynuacji tej historii.

Tom 2: Astonishing X-Men: Obdarowani

WKKM02 X-Men Obdarowani

Drugi tom kolekcji to także odgrzewany kotlet, album ukazał się już na naszym rynku w 2007 roku nakładem wydawnictwa Mucha Komiks, które to paradoksalnie obecnie zajmuje się przygotowaniem albumów kolekcji do druku. Powtórka jest tym bardziej bolesna, iż wydanie Muchy stało pod względem edytorskim na bardzo wysokim poziomie: twarda oprawa, porządny papier, druk bez zastrzeżeń. Także teraz otrzymujemy edytorską perełkę, jednak za połowę kwoty, którą żądała Mucha!
Sama historia to skuteczne odświeżenie legendy grupy X-Men, a jednocześnie hołd złożony „ojcu mutantów”, Chrisowi Claremontowi.  Za scenariusz odpowiada Joss Whedon, czyli scenarzysta i reżyser wielkiego hitu filmowego 2012 roku: „The Avengers„, mający też na koncie współpracę przy takich dziełach jak „Toy Story„, serial „Firefly” (oraz film „Serenity„) czy „Buffy the Vampire Slayer„. Bez wątpienia stanął tu na wysokości zadania: komiks czyta się bardzo przyjemnie, akcja jest poprowadzona sprawnie i iście filmowo (czemu nie należy się dziwić), a dodatkowo pozytywne wrażenia potęgują przepiękne ilustracje Johna Cassaday. Jak najbardziej warto, a gdy komuś będzie za mało, ciąg dalszy znajdzie w ofercie wydawnictwa Mucha.

Tom 3: Iron Man: Extremis

WKKM03 Iron Man Extremis

Wreszcie jakaś premiera, do tego atakująca nas wręcz kultowym nazwiskiem: Warren Ellis to wszak już legenda („Planetary”, „The Authority”, „Hellblazer”, „Transmetropolitan”, pełna bibliografia). Jak sprawdza się Extremis? Powiedziałbym, że średnio, ot kolejny „restart” popularnego superbohatera, do tego ubarwiony w szereg dyskusyjnych dodatków (i to w dosłownym znaczeniu). Ale oczywiście i tak jest to lektura nader interesująca, wszak w końcu to Ellis. Adi Granov scenariusz oblekł w zapierające dech w piersiach rysunki, które po bliższym obcowaniu z nimi straszą nieco zbyt dużym nagromadzeniem pustych przestrzeni,  ale… Właśnie, w sumie wciąż pojawia się to „ale”. Można marudzić i psioczyć, jednak w ogólnym rozrachunku komiks i tak bezsprzecznie się broni. A nowe spojrzenie na postać Iron-mana, mimo że dyskusyjne, warte jest zainteresowania, tym bardziej, że idealnie wpasowuje się w realia dzisiejszych czasów.

Tom 4: Wolverine

WKKM04 Wolverine

W tym co robię nie ma ode mnie lepszego. Ale to,  w czym jestem najlepszy, nie jest zbyt przyjemne.”  Tak, ten cytat doskonale określa kim jest Logan. Scenariusz Chris Claremont, rysunki Frank Miller, duet wprost wybuchowy, otrzymujemy więc mieszankę miłości, honoru i przemocy, ukazaną jednak w nieco staro-szkolnym stylu, który obecnie może jednak nieco męczyć. Dla miłośników mutantów pozycja obowiązkowa, a i każdy fan komiksu powinien się nią zainteresować, o ile już wcześniej tego nie zrobił, wszak album ukazał się w Polsce już w 2004 roku nakładem wydawnictwa Egmont (wtedy był wydany w miękkiej oprawie).

Tom 5: The Amazing Spider-Man: Narodziny Venoma

WKKM05 Spider-man Narodziny Venoma

Co robisz, gdy na obcej planecie niszczy Ci się kostium, a nowy uzyskujesz z dziwnej maszyny? A tym bardziej, gdy kostium może się bez problemu przeistaczać, idealnie odgaduje myśli właściciela, a do tego sam produkuje pajęczynę. Oczywiście wesoło sobie hasasz,  romansujesz z Kotkami i naparzasz z Pumami.
No dobrze, brzmi to głupio, ale po prostu ten album to składanka historii, które starają się dokładnie wyjaśnić  narodziny kreatury składającej się z odrzuconego przez Petera obcego kostiumu i pałającego zemstą Eddiego Brocka, czyli właśnie tytułowego Venoma. Bardzo dobrze na przykładzie tych historii widać bezlitosny upływ czasu, jednak gdy za pędzel chwyta kultowy, i dobrze znany polskim czytelnikom z zeszytów Tm-Semica, Todd McFarlane, zaczyna się prawdziwa „jazda”. Swoją drogą, McFarlane to tylko jeden z rysowników odpowiadających za warstwę graficzna tej składanki (pozostali to Ron Frenz i Greg LaRocque), jednak jego nazwisko jest tak rozpoznawalne, że nic dziwnego, że wydawca skusił się na umieszczenie go na okładce. Z drugiej strony, zgodnie z tytułem tomu, Venom w pełnoprawnej postaci narodził się właśnie w historii rysowanej przez Todda, więc zabieg ten jest jak najbardziej uzasadniony.
Wcześniejsze rozdziały to, jak wspomniałem, prawie doskonały wstęp, by ukazać, skąd wzięły się u Venoma ogromne pokłady nienawiści w stosunku do Pajączka. Prawie tylko dlatego, że niestety jest to jednak historia niepełna, brakło tutaj  paru ciekawostek, dodatków, natomiast zamiast nich otrzymaliśmy poruszające zwierzenia przyszłej żony Petera. Według mnie zupełnie zbędne akurat w tym tomie, tym bardziej, że w nieco innej wersji pojawiły się już w Polsce nakładem wydawnictwa Tm-Semic jako Wydanie Specjalne.  Ale przeczytać warto, choćby po to, by zobaczyć, jak zmieniał się styl amerykańskiego komiksu. Jak kiedyś napisał Arek: „Kup, bo inaczej Venom zje Twojego kanarka!”.

Tom 6: Uncanny X-Men: Mroczna Phoenix

WKKM06 X-Men Mroczna Phoenix

Historia pojawiła się w Polsce już dwukrotnie, wersję kolorową opublikowało kultowe wydawnictwo Tm-Semic w serii „X-Men” (numery 1-4/1992 i 1/1993), natomiast w wersji czarno-białej pojawiła się w zbiorze „Essential X-Men” Tom 2 wydanym przez Mandragorę. „Dark Phoenix Saga” to bez wątpienia historia przepiękna, z dopracowanym scenariuszem (Chris Claremont!), do tego doskonale narysowana (John Byrne to rysownik wprost perfekcyjny). Wydanie Hachette wyróżnia się odświeżoną kolorystyką, i pod tym względem bije bezsprzecznie edycję Tm-Semic na głowę. Pozycja obowiązkowa (autentycznie i bez przesady!), choć szkoda, że tomik zbiera tylko oryginalne zeszyty 129-137, a pominięto epilog (zeszyt 138).

Tom 7: Hulk: Niemy krzyk

WKKM07 Hulk Niemy Krzyk

Premiera w Polsce. Niestety sama historia to przysłowiowa „pulpa”, czyta się dobrze, ale nie znajdziemy tu nic niezwykłego, choć niewątpliwie wydarzenia przedstawione w tym tomie mają ogromne znaczenie dla samego głównego bohatera (tudzież bohaterów, czyli tria Banner, sałata i szary Hulk). Ciekawie też wyszedł zabieg uzasadnienia powstania samego Hulka, nie tylko jako wynik eksperymentu, ale też reperkusje traumy z dzieciństwa głównego bohatera. Po przeczytaniu tomu poczułem niedosyt, brakło mi jakiegoś podsumowania oraz choć wspomnienia co wynikło z pootwieranych i niedokończonych wątków pobocznych.

Kolejne tomy:

Tom 8: Thor: Odrodzenie (premiera)

Tom 9: Avengers: Upadek Avengers (już wydany w Polsce w 2007 roku nakładem Muchy)

Tom 10-60 –  czekam z niecierpliwością!

* w kwestii ceny: dwa pierwsze tomy były dostępne w promocyjnych cenach, kolejne kosztują niecałe 40 złotych za album. Patrząc z perspektywy polskiego rynku komiksowego, jest to niemała, ale jednak bardzo przyzwoita kwota, tym bardziej, że albumy wchodzące w skład kolekcji stoją na naprawdę wysokim poziomie edytorskim (świetny papier, druk, twarda oprawa, dodatki), a konkurencja (Egmont, Mucha) za coś wydanego w podobnej formie życzy sobie kwotę praktycznie dwa razy większą.

Read Full Post »

Mutanci to nie ludzie!

W komiksach Marvela nadrzędnym wątkiem jest postrzeganie mutantów na tle społeczeństwa. Czy mutanci to ludzie? Czy powinno się ich zamykać w azylach? Komiksy, choćby z serii X-men i pochodnych, zgrabnie (i do znudzenia) przedstawiają, że jednak ludzie powinni być nieco bardziej tolerancyjni. Ale to tylko fikcja, natomiast rzeczywistość jest zupełnie inna. A to za sprawą orzeczenia sądowego które stwierdziło… że mutanci ludźmi nie są. Tzn w wielkim uproszczeniu, gdyż dokładnie chodziło o zabawki, a problem był kuriozalny: za importowanie do USA figurek przedstawiających postacie ludzkie po prostu płaci się więcej. A skoro figurki mutantów nie przedstawiają ludzi, Marvel zaoszczędzi sporo kasy. Swoją drogą, to kogo czy co przedstawiają wspomniane figurki?

Mutanci to nie ludzie!

Za Gildia.pl

Read Full Post »