Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Sam Raimi’

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie
Nadchodzą mutanci!: 2000 – 2007

W roku 2000 na ekranach kin pojawił się superbohaterski film, który można określić jako przełomowy dla tego gatunku. Batman i Robin 1997 roku pozostawił po sobie bardzo złe wrażenie, jednocześnie nadszarpnął zaufanie, zarówno twórców jak i widzów do tego typu widowisk. Na szczęście, właśnie w 2000 roku, pojawili się Mutanci i nieco zmyli złe wrażenie. X-Men z pewnością nie jest filmem wybitnym, co to to nie, ale bez wątpienia należy nazwać go bardzo dobrym rozrywkowym widowiskiem, sporo powyżej przeciętnej. Reżyser, Bryan Singer, dołączył do twórców, którzy wiedzieli, jak do tego gatunku podejść, do tego dysponował odpowiednim budżetem, a także doskonale dobraną obsadą. Hugh Jackman jako Wolverine wprost idealnie sprawdził się w swojej roli, i obecnie bardzo trudno wyobrazić sobie kogoś innego wcielającego się w Rosomaka. Patrick Stewart, uznany aktor Szekspirowski, szerokiej publice znany z doskonałej roli Kapitana Picarda w serialu Star Trek: The Next Generation wypadł także doskonale w roli Profesora Charlesa Xaviera. Nie zawiodła także reszta obsady: Ian McKellen jako Magneto czy Famke Janssen jako Jean Grey.

(2000) X-Men

Pierwszy Blade okazał się hitem, na szczęście kontynuacja z 2002 roku, zatytułowana po prostu Blade II, nie zawiodła oczekiwań. Film broni się zarówno scenariuszem jak i klimatem, na stołku reżysera zasiadł charyzmatyczny Guillermo del Toro, a Wesley Snipes po raz kolejny idealnie sprawdził się w swojej roli. Dla osób przyzwyczajonych do kolorowego superbohaterskiego kina, mocna i podlana esencją horroru stylistyka może wydać się przesadzona, ale idealnie pasuje do przedstawionej opowieści.

(2002) Blade II

Sam Raimi wreszcie otrzymał szansę i udało mu się zasiąść na stołku reżysera w opowieści o superbohaterze. I to nie byle jakim, gdyż na ekran trafił sam Spider-Man! Ogromne przedsięwzięcie, z ogromnym budżetem i dopracowanymi efektami specjalnymi okazało się wielkim hitem, i ugruntowało pozycję superbohaterów na wielkim ekranie. Spider-Man jest filmem lekkim i przyjemnym i niestety nie pozbawionym wielu wręcz głupich rozwiązań, także scenariuszowych. Do tego można kręcić nosem na obsadę, jak dla mnie Tobey Maguire w roli Petera Parkera / Spider-mana oraz Kirsten Dunst jako Mary Jane Watson wypadli nie najlepiej i ciężko ich identyfikować z postaciami które odgrywają. Film był hitem, ale były to też czasy, gdy superbohaterowie wchodzili w łaski wygłodniałej widowni i praktycznie nie miał konkurencji. Było to coś nowego, kolorowego, dynamicznego, prawdziwe Kino Super Przygody, i pod tym względem do dzisiaj jak najbardziej się sprawdza.

(2002) Spider-Man

W 2003 roku kina zaatakował Daredevil. I wzbudził mocno mieszane uczucia, można wręcz powiedzieć, że powstała moda na obrzucanie go błotem! A w sumie niesłusznie. Owszem, film jest co najwyżej dobry (no dobrze, przeciętny), ale ogląda się go całkiem przyjemnie, i jako kino rozrywkowe sprawdza się nieźle. O ile przymkniemy oko na niektóre wręcz debilne sceny… Co do obsady, to absolutnie nie raziła: Ben Affleck jako Daredevil i Jennifer Garner jako Elektra Natchios sprawdzili się, natomiast „Ci źli” wypadli ponad przeciętną, widać że Colin Farrell jako Bullseye oraz Michael Clarke Duncan jako Kingpin dobrze bawili się na planie!

(2003) Daredevil Directors Cut

The Hulk z 2003 roku także wzbudził mieszane odczucia. Reżyser, Ang Lee, pragnął zachować stylistykę komiksu, jednocześnie skupić się na relacjach między bohaterami. I wyszło to mocno tak sobie. Sytuacja praktycznie analogiczna jak z Daredevilem: powstał film przyzwoity, ale jednak coś w nim zabrakło. Z pewnością warto obejrzeć, choćby dla obsady: Eric Bana jako Bruce Banner, Jennifer Connelly jako Betty Ross, Sam Elliott jako Generał Ross i Nick Nolte jako Ojciec Bruce’a Bannera.

(2003) The Hulk

Hulk nie podbił serc ani krytyków ani widzów, ale w tym samym roku pojawił się film, któremu ta sztuka udała się wprost perfekcyjnie. Kontynuacja losów mutantów, nazwana po prostu X-Men 2, poprawiła wszelkie niedoróbki pierwszej części i powstało widowisko wprost zapierające dech w piersiach, które już od pierwszych scen ogląda się z ogromną przyjemnością. Ponownie sprawdził się Bryan Singer na stołku reżysera, dopisała także obsada, czyli Hugh Jackman, Patrick Stewart, Ian McKellen, Famke Janssen, Halle Berry, Anna Paquin. Seans obowiązkowy, nie tylko dla miłośników trykociarzy!

(2003) X-Men 2

W tym samym roku pojawił się film oparty na specyficznym komiksie autorstwa ekscentrycznego Alana Moore‚a. League Of Extraordinary Gentlemen to obraz, który łączy w sobie kino stricte przygodowe z kinem super przygody, a do tego czerpie garściami z mitologi klasycznych potworów. Jako że prywatnie uwielbiam wszystkie te trzy gatunki, a film pod względem realizatorskim nie zawiódł, z mojej strony mocno go polecam, choć zapewne nie każdemu podejdzie. A, w obsadzie znalazł się sam Sean Connery, choćby dla niego warto sięgnąć po ten film. No dobrze, Peta Wilson w roli Miny Harker także warta jest uwagi!

(2003) League Of Extraordinary Gentlemen

Słyszeliście o takim czymś jak Return to the Batcave The Misadventures of Adam and Burt? Film w zamierzeniu miał być hołdem serialowi i filmowi kinowemu z Batmanem z 1966 roku. Na ekran powracają odtwórcy głównych ról, czyli Adam West i Burt Ward, którzy w serialu wcielili się odpowiednio w rolę Batmana i Robina. Film niestety wyszedł mocno nijaki, i w sumie wart obejrzenia jest tylko dla fanów tamtych starych opowieści z Batmanem, a i nim niekoniecznie przypadnie do gustu.

(2003) Return to the Batcave The Misadventures of Adam and Burt

Jak widać, rok 2003 to całkiem niezły wysyp filmów o tematyce superbohaterskiej, a i klejne lata pod tym względem będą dopisywać.

Blade Trinity z 2004 roku, czyli trzecia część sagi, niestety okazał się filmem bardzo słabym, którego nawet nie ma co zestawiać z bardzo udanymi, i docenionymi przez krytykę oraz widzów, dwoma wcześniejszymi częściami. Obejrzeć można, zdarzają się lepsze momenty, ale ogólnie nie ma co liczyć na mocne wrażenia, a wątki komediowe miłośników cięższych klimatów mogą wręcz irytować. Warto zaznaczyć, że w filmie zagrał Ryan Reynolds, aktor o którym będzie jeszcze głośnio w ramach superbohaterskiego gatunku.

(2004) Blade Trinity

I kolejna porażka, tym razem wręcz spektakularna. Film zły pod każdym względem, acz mający swoich miłośników. I jak ktoś bardzo chce, obejrzeć można, choć zawiązanie akcji, głupoty scenariuszowe, czy efekty specjalne prezentują niski poziom i wręcz rażą. A sama postać Catwoman, nie ma wiele wspólnego z Kobietą Kot ze świata Batmana.

(2004) Catwoman

Spider-Man 2 dysponował ogromnym budżetem, który w zdolnych rękach Sama Raimiego udało się przekuć w ogromy sukces. Film sprzedał się wręcz doskonale, a od strony realizatorskiej także sprawdza się idealnie. Dopracowany scenariusz, zapierające dech w piersiach efekty specjalne, a Alfred Molina w roli Dr Otto Octopusa sprawdził się idealnie. Odtwórcy głównych ról, czyli Tobey Maguire i Kirsten Dunst, raczej poprawnie, choć nie czuć zupełnie między nimi chemii, i niezbyt niestety pasują do odgrywanych przez siebie ról.

(2004) Spider-Man 2

Ponownie na stołku reżysera zasiada Guillermo del Toro (Blade II) i ponownie tworzy film o wprost niezwykłym klimacie. Hellboy w umiejętny sposób przeniósł z kart komiksu na duży ekran sporo elementów, w tym genialnie wykreowanych głównych bohaterów. Sama postać Hellboya wypada wprost rewelacyjnie, w czym ogromna zasługa wcielającego się w tą postać Rona Perlmana! A dzięki swojej charakterystycznej facjacie zapewne oszczędził sporo roboty charakteryzatorom.  Może film zbyt duży nacisk kładzie na akcję, a trochę za mały na scenariusz, ale bezsprzecznie jest to niezwykłe i ze wszelkich miar warte obejrzenia widowisko.

(2004) Hellboy DC

Nadal pozostajemy w 2004 roku, ostatnim tytułem w niniejszym zestawieniu pochodzącym z tego roku jest The Punisher. Nie jest to jednak kontynuacja filmu z 1989 roku z Dolphem Lundgrenem, a całkowity restart. Zmieniają się aktorzy, a scenariusz oparto na całkiem niezłej i znanej również w Polsce (opowieść wydana w formie zeszytowej przez Madragorę i w formie zbiorczej w ramach WKKM) sadze komiksowej. Ekranizacja jednak wyszła nijako, lepsze momenty owszem są, ale film to raczej przeciętna sensacyjna opowiastka, niż mocne kino godne tego antybohatera.

(2004) The Punisher

Rok 2005 przyniósł kolejny przełom. W Batman Begins za reżyserię odpowiadał Christopher Nolan, a na ekranie wprost błyszczały gwiazdy: Christian Bale jako Batman, Michael Caine jako Alfred, Liam Neeson jako Ra’s Al Ghul, Gary Oldman jako Gordon, Morgan Freeman jako Lucius Fox i Katie Holmes jako Rachel Dawes. Nie znajdziemy tutaj fajerwerków i wesołej atmosfery, jest natomiast ciężki klimat, poważne potraktowanie tematu oraz dość ciekawy i zgrabny scenariusz,  przedstawiający świat Batmana w dość „prawdziwy” sposób, tak, że zapomina się o jego komiksowym rodowodzie. Oczywiście nie uniknięto bzdur czy gorzej zrealizowanych elementów, jednak całość to widowisko które należy potraktować jako lekturę obowiązkową.

(2005) Batman Begins

Constantine to film, w którym nie znajdziemy trykotów i którego komiksowy rodowód nie jest w ogóle zauważalny. I nie należy tego uważać ani za minus ani za plus, film po prostu doskonale broni się jako autonomiczne dzieło. Scenariusz nie razi zbyt wieloma głupotami, klimat wręcz wypływa z ekranu, a aktorzy, w tym Keanu Reeves, Rachel Weisz oraz Tilda Swinton wypadli bardzo przekonująco w swoich rolach.

(2005) Constantine

Przeciętny Daredevil z 2003 roku doczekał się swoistej kontynuacji, choć bardziej w formie spin-offa. Elektra nie okazała się hitem, powstał film mocno średni, owszem mający swoje lepsze momenty, ale niestety zupełnie nie porywający. Obejrzeć można, jak najbardziej, tym bardziej, że w rolę Elektry ponownie wcieliła się urocza Jennifer Garner.

(2005) Elektra

Man-Thing niestety nie skorzystał z dość niezłego i mocno klimatycznego komiksowego pierwowzoru i formą przypomina prymitywny horror z serii „coś po kolei wykańcza bohaterów”. I nawet jako horror nie wypada zbyt dobrze. Sporo poniżej przeciętnej.

(2005) Man-Thing

Ostatnia pozycja na 2005 rok nieco się wyróżnia, i to na plus, aczkolwiek nadal nie można nazwać tego dzieła wybitnym. Fantastic Four z tego roku ma sporo dobrych momentów, jednak równocześnie straszy głupotami i nierównym poziomem. Oko cieszy obsada, Jessica Alba w roli Susan Storm choć nie zachwyca zdolnościami aktorskimi, to ładnie prezentuje się na ekranie, natomiast Michael Chiklis jako Benjamin Grimm, a szczególnie późniejszy Kapitan Ameryka czyli Chris Evans jako Johnny Storm stworzyli niezłe kreacje.

(2005) The Fantastic Four

Rok 2006 rozpoczynamy od prawdziwego kuriozum. Stan Lee’s Lightspeed, już po tytule daje sporo do myślenia. W końcu Stan Lee to legenda. I rzeczywiście, najwidoczniej Stanowi było mało i po rozsprzedawaniu licencji na lewo i prawo, postanowił stworzyć coś zupełnie nowego i świeżego. Tyle że nie wyszło, i dostaliśmy kaszankę straszliwą, która nawet miłośnikom gatunku nie przypadnie zbytnio do gustu. Traktować jako ciekawostkę i omijać z daleka!

(2006) Stan Lee's Lightspeed

Odpowiedzialny za sukces dwóch pierwszych części X-men Bryan Singer tym razem zajął się światem DC i sięgnął po najbardziej ikoniczną postać z tego uniwersum. W Superman Returns jednak coś nie zagrało, wyraźnie widać, że film miał nawiązywać do Supermanów Richarda Donnera, i pod tym względem się sprawdza, ale w ogólny rozrachunku wyszło widowisko nieco rozwleczone, momentami nudnawe i niestety z nie najlepszą obsadą. Czyli kolejny średniak, jakich wiele w tamtym czasie.

(2006) Superman Returns

Bryan Singer zajęty Supermanem nie miał czasu na nowych X-manów. I to niestety odbiło się na jakości trzeciej części. X-Men The Last Stand nie jest oczywiście filmem złym, a jako widowisko stricte rozrywkowe, sprawdza się wręcz świetnie. Jest dużo postaci, cały czas coś się dzieje, a efekty specjalne zachwycają. Tyle, że film nie porywa tak jak wcześniejsze części i niestety coś tu zabrakło, szczególnie w kwestiach scenariusza. Przeciętniak, ale nieco powyżej średniej.

(2006) X-Men The Last Stand

Ghost Rider z 2007 roku idealnie wpasowuje się w linię filmów przeciętnych. Choć został zjechany przez krytykę, to jednak jako kino rozrywkowe ogląda się go całkiem nieźle, o ile ktoś nie jest uczulony na Nicolasa Cage’a który tutaj wciela się w tytułowego antybohatera.

(2007) Ghost Rider Extended Cut

Pech jakiś czy co? Klątwą trzecich części? Blade III czy X-meni 3 wypadli słabo i niestety tak samo jest z filmem Spider-Man 3, czyli trzecią częścią w sadze, gdzie w rolach głównych ponownie wystąpili Tobey Maguire i Kirsten Dunst. I niestety wypadają tutaj jeszcze gorzej niż poprzednio, choć tym razem to nie tylko wina ich aktorstwa, ale też scenariusza. Warto podkreślić, że Kirsten Dunst jest bardzo zdolną aktorką, co udowodniła choćby w serialu Fargo, ale do roli zjawiskowej Mary Jane Watson po prostu nie pasuje. Sam film jest relatywnie długi, a i tak akcja pędzi bardzo szybko, a nagromadzenie wątków niestety zaczyna nieco przeszkadzać w odbiorze, tym bardziej, że niestety sporo tu różnych nielogiczności. Nie jest to wina tylko reżysera. Sam Raimi koniecznie w trzeciej części chciał skupić się na postaci Sandmana (w tej roli Thomas Haden Church, starszym widzom zapewne doskonale znany jako Lowell z serialu Wings), a producenci koniecznie chcieli w filmie Venoma. I Raimi postanowił wszystkie te składniki wrzucić do jednego kotła, co niestety wyszło mocno tak sobie. I jednocześnie Spider-man 3 zakończył sagę reżyserowaną przez Sama Raimiego.

(2007) Spider-Man 3

Kontynuacja Fantastycznej Czwórki z 2005 roku, czyli The Fantastic Four Rise of the Silver Surfer utrzymała poziom jedynki, czyli ponownie otrzymaliśmy film mocno przeciętny, ale który można obejrzeć. Niektóre rzeczy denerwują, są dziury scenariuszowe, a Galactus to pomyłka, ale jako przyjemne kino akcji, sprawdza się świetnie. No i scena ze Stanem Lee jest wprost genialna!

(2007) The Fantastic Four Rise of the Silver Surfer

W latach 2000-2007 mieliśmy całkiem spory wysyp filmów utrzymanych w temacie superhero, i mimo, że większość tych „dzieł” było mocno przeciętnych, to na szczęście prawdziwe kaszanki zdarzały się dość rzadko. No i pojawiło się także parę prawdziwych perełek! Ogólnie, jest co oglądać! A będzie tego jeszcze więcej, bo już niedługo zaczyna się:

W następnym odcinku: Marvel Cinematic Universe.

PS. W tamtych latach oczywiście było więcej tytułów powiązanych z komiksami, jednak na pogadankę o takich dziełach jak: The Specials, Unbreakable, From Hell, Ghost World, Asterix i Obelix Misja Kleopatra, Men In Black II, Road To Perdition, Michel Vaillant, Blueberry, Immortal, A History of Violence, Sin City, Sky High, V For Vendetta, 300, Hollywoodland, My Super Ex-Girlfriend, Zoom, Transformers, Underdog przyjdzie jeszcze czas.

Wcześniejsze części:
Początek: 1940 – 1966
Superman ratuje świat: 1975 – 1988
Gotycki świat Batmana: 1989 – 1998

Reklamy

Read Full Post »