Feeds:
Wpisy
Komentarze

Komiksowa Warszawa skutecznie w tym roku wpłynęła na rynek: takiego zatrzęsienia komiksowych albumów dawno nie mieliśmy. Zresztą komiksowy rynek w Polsce znacznie się ożywił, szczególnie jeżeli chodzi o supertrykociarzy. Nie ma się co dziwić, wszak na ekranach co rusz królują ekranizacje komiksów, na czym zresztą korzystają także inne gałęzie popkultury, że choćby wystarczy wspomnieć o LEGO.

Ostatnio pisałem sporo o polskiej klasyce, dziś krótko o światach DC & Marvela. Oto co obecnie z gorących nowości możecie znaleźć w księgarniach (oprócz oczywiście WKKK i DC NEW 52):

DC & Marvel Maj 2015

Avengers: Wojna bez końca to początek Egmontowskiej ofensywy Marvel Now, mimo, że ten album bezpośrednio do Marvel Now nie należy. Ale jest odrębną historią, ładnie narysowaną, z mnóstwem popularnych bohaterów, więc na początek się nadaje. Szkoda jedynie, że scenariusz jednak jest przeciętny, a Egmont spierniczył okładkę (literki w kole układała osoba o zerowym pojęciu o perspektywie! A każdy kto czytał Tytusa zna choć podstawy! ;) ).

Daredevil: Żółty to kolejny album duetu Jeph Loeb i Tim Sale – zapewne znacie ich z Batmana (tak, tego, czyli Długie Halloween!) czy Niebieskiego Spider-mana. Daredevil może stać się niedługo bardzo rozpoznawalną serią, serial z nim okazał się wielkim sukcesem, a do sklepów u nas ma trafić całkiem sporo komiksów z tą postacią. A żółtego warto przeczytać, choć to historia w stylu Blue, czyli sprawnie i fajnie opowiedziana, z wieloma smaczkami, ale bez większych wzruszeń.

Tyle z Marvela, jest fajnie, ale w tym miesiącu i tak to DC rządzi!

W ramach Egmontowskiej linii DC Deluxe (więcej o Batmanie i Kryzysie) właśnie ukazał się Superman: Czerwony syn. Historia opiera się na bardzo prostym założeniu: co by było, gdyby statek z ostatnim Kryptończykiem wylądował nie w USA, a gdzieś w ZSRR, i to za czasów Stalina? Opowieść za która stoi utytułowany Mark Millar należy do imprintu Elsewords, czyli wychodzi poza ramy określone przez regularne uniwersum. Samo wydanie zachwyca: doskonały papier, twarda oprawa z obwolutą (prywatnie nie lubię obwolut, ale tu ładnie się prezentuje), powiększony format, sporo dodatków.

DC Deluxe 11 Syperman Czerwony Syn

DC Deluxe 12 Syperman Czerwony Syn

DC Deluxe 13 Syperman Czerwony Syn

DC Deluxe 14 Syperman Czerwony Syn

Sprawiedliwość.

Legendarny album. Za scenariusz odpowiada Jim Krueger, który stworzył historię bardzo ciekawą, acz momentami nieco przeładowaną postaciami, wątkami i można odnieść wrażenie, że czasem sam się pogubił w jej prowadzeniu. Jednak są to małe niedociągnięcia, skutecznie zatuszowane przez rysunki. Alex Ross. To nazwisko jest marką samą w sobie, i mimo, że można nie lubić jego stylu, to jednak szata graficzna Sprawiedliwości bezsprzecznie powoduje przysłowiowy opad szczęki. Przy tym albumie pracował wraz z Dougiem Braithwaitem i panowie nie zawiedli.

Brawa należą się wydawcy: Mucha dostarczyła nam album wprost monumentalny!Na prawie 500 (!) stron składa się pełna, 12 odcinkowa historia, oraz wprost zatrzęsienie dodatków! Do tego powiększony format (dokładnie jak DC Deluxe od Egmontu) obwoluta (pod spodem dodatkowa piękna okładka) powoduje, że jest to lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika supertykociarzy. Oczywiście pozostaje kwestia ceny. Wydanie cudne, więc i cena niemała. Oficjalna to 169 złotych, ale spokojnie album można wyrwać ze zniżką 25-27%, a i 30% powinno się znaleźć (Aros póki co nie ma, ale ma być).

Sprawiedliwosc 01

Sprawiedliwosc 02

Sprawiedliwosc 03

Sprawiedliwosc 04

Sprawiedliwosc 05

Sprawiedliwosc 06

Sprawiedliwosc 07

Sprawiedliwosc 08

Opis wydawcy:

Oto najpotężniejsi bohaterowie na Ziemi…

Luthor. Riddler, Brainiac, Cheetah, Goryl Grodd, Bizarro, Czarna Manta, Poison Ivy, Strach na Wróble, Kapitan Chłód.

Nie są to herosi, których się spodziewaliście? Członkowie Amerykańskiej Ligi Sprawiedliwości byli równie zaskoczeni, gdy ich najwięksi wrogowie nagle zaczęli masowo popełniać dobre uczynki. Jednak łotrzy knują cały czas i tylko prawdziwi bohaterowie mogą ich powstrzymać. Czoło przestępcom stawią: Superman, Batman, Wonder Woman, Green Lantern, Flash, Aquaman, Marsjański Łowca Ludzi, Hawkman, Atom, Green Arrow. Liga Sprawiedliwości jest ostatnią nadzieją na ocalenie świata przed mającym się wkrótce rozpętać chaosem. Nie będzie to łatwe zadanie, ponieważ kolejni członkowie Ligi są po kolei unieszkodliwiani.

Alex Ross (Kingdom Come – Przyjdź Królestwo, The World’s Greatest Superheroes) razem ze scenarzystą Jimem Kruegerem i rysownikiem Dougiem Braithwaitem (Punisher, Universe X, Paradise X) przedstawiają wyjątkowe spojrzenie na klasyczne postaci DC Comics.

Album zawiera materiał opublikowany pierwotnie w Justice #1-12.

Tytuł tej notki oczywiście nie powinien budzić żadnego zdziwienia, wszak LEGO Dimensions, tak samo jak konkurencyjne (dla przypomnienia: Skylanders, Disney Infinity Toys, Nintendo Amiibo) tego typu produkty, nastawione są na aspekt kolekcjonerski. Czyli ma być dużo, nawet bardzo dużo, oczywiście fajnie, no i niestety nietanio…

LEGO Dimensions Back to the Future Doc Brown Fun Pack (71230)

LEGO Dimensions DC Comics Aquaman Fun Pack (71237)

LEGO Dimensions DC Comics Superman Fun Pack (71236)

LEGO Dimensions DC Comics Bane Fun Pack (71240)

LEGO Dimensions DC Comics Level Pack (71229)

LEGO Dimensions Ninjago Sensei Wu Fun Pack (71234)

LEGO Dimensions Ninjago Lloyd Fun Pack (71239)

Nie powiem, wygląda to świetnie! Fajne ludziki a do kompletu miniaturowe urocze konstrukcje! Jak dla mnie: naprawdę udane! Jakby można było kupować same ludziki z tymi malutkimi perełkami, byłbym bardzo kontent, a tak niestety dochodzi jeszcze możliwość grania, czyli cena masakrycznie szybuje w górę. Wielka szkoda…

Technic w recenzjach

Dzięki polskiemu oddziałowi firmy LEGO na forum Zbudujmy.To trafił komplet zestawów z serii Technic, oczywiście tych z bieżącej oferty. Cel jasny: należy je zrecenzować. Za piórami stanęły różne osoby, część dawno (a nawet bardzo dawno!) temu była aktywna w tym dziale, i jak się okazuje,  z wprawy nikt nie wyszedł – powstały ciekawe i przyjemne w odbiorze teksty. Serdecznie zapraszam do lektury poszczególnych recenzji na forum Zbudujmy.To!, komplet bezpośrednich linków poniżej:

42031 Cherry Picker (Lordofdragonss)

42032 Compact Tracked Loader (darekmroz)

42033 Record Breaker (Ciehoo)

42034 Quad Bike (Ciehoo)

42035 Mining Truck (rh)

42036 Street Motorcycle (rh)

42037 Formula Off-Roader (Bricks Planet)

42038 Arctic Truck (jetboy)

42039 24 Hours Race Car (darekmroz)

Zgodnie z zapowiedziami, do sprzedaży trafiło wydanie specjalne oficjalnego magazynu LEGO Legends of Chima. Jako dodatek, pełnoprawny zestaw, acz polybag: 30256 Ice Bear Mech. Cena za komplet to 14,99zł. Za skany i info – jak zwykle podziękowania lądują u Kobalta. ;)

Nie tak dawno zachwalałem Wam przepiękne wznowienie klasycznej komiksowej seriiBogowie z kosmosu„, która właśnie ukazała się na naszym rynku. Wydanie przepiękne: twarda oprawa, 400 stron, format A4, bardzo atrakcyjna cena, choć nie obyło się bez potknięć (okładka, marne dodatki, przycięte okładki albumów). Większość osób pamiętających tę serię z dzieciństwa zapewne wspomina ją bardzo dobrze, ale jednak były to inne czasy, a jak chociaż dobrze wiemy na przykładzie klocków LEGO, sentyment to niezwykle silne uczucie, które skutecznie może zafałszować prawdziwe odczucia. Jak jest wiec z Ekspedycją? Jestem właśnie świeżo po lekturze, pozwólcie więc, że króciutko podzielę się swoimi wrażeniami a jednocześnie zaprezentuję Wam, moim zdaniem rewelacyjne, okładki oryginalnych albumów.

Ekspedycja04
Dla przypomnienia, zarys samej historii, prosto z materiałów od wydawcy:

Przed tysiącami lat Ziemię nawiedzili kosmici z planety Des. Dowodzeni przez Ais przybysze chcieli zbudować na naszej planecie inteligentną cywilizację. Było to nie lada wyzwanie, zwłaszcza że na przeszkodzie planom ambitnej przywódczyni stawały bunty wśród załogi czy szalony naukowiec i jego zwolennicy. Gdy sytuacja wydawała się być bliska opanowania, Wielki Mózg panujący na Des postanowił zatopić Wielką Wyspę, na której pracowali kosmiczni naukowcy…

Seria składa się z ośmiu albumów, wydarzenia są poprowadzone bardzo sprawnie, akcja gna na złamanie karku, i potrafi wciągnąć czytelnika w wir wydarzeń. Tak było w latach dziewięćdziesiątych, tak jest i teraz. Scenariusz zupełnie się nie postarzał, mimo, że obecnie inaczej patrzy się na tezy Ericha von Dänikena, to jednak jako rozrywka sprawdzają się idealnie, a w końcu, „kto zagwarantuje, że tak nie było”. Są dziury, są irytujące momenty, są głupoty. Ale na szczęście nie ma ich wiele, a sam obiór historii wiele z ich powodu nie traci.

Ekspedycja 1 Lądowanie w Andach

Warto zwrócić uwagę, że na czele ekspedycji stoi Ais, kobieta nie tylko piękna, ale też rozważna, mądra i roztropna. Co ciekawe, jest ona jedyną kobietą wśród członków załogi, co zresztą zostaje w samej historii wyraźnie podkreślone, a taka decyzja jest podważona i prowadzi do tragicznych skutków. Pozostali bohaterowie to w większości niestety tło, choć niektórych naprawdę da się lubić, a mój ulubiony „hero” z tej historii – Rama – nadal nie zawodzi, i swoją drogą, dziwnym trafem bardzo przypomina Funkego…

Ekspedycja 2 Ludzie i potwory

Osiem albumów to historia rozwoju cywilizacji na niebieskiej planecie, autorzy by ją przedstawić sięgają zarówno po mity związane z Atlantydą jak i Biblię, co momentami może wydawać się dość kontrowersyjne, choć zostało wplecione całkiem ciekawie w całość historii. W przypadku Starego Testamentu odnoszę wrażenie, że autorzy nieco się pogubili, i zmuszeni trzymania się znanych wydarzeń, mieli problemy z sensownym wpleceniem ich w historię ingerencji jakby nie było, kosmitów. Warto zaznaczyć, co też zresztą podkreśla Polch w wywiadzie umieszczonym na końcu albumu, że historia mogła trwać jeszcze wiele albumów, wszak odpowiednich źródeł, podań, legend i mitów nie brakuje i idealnie moglibyśmy z Ais i jej następczyniami dotrwać nawet do dzisiejszych czasów.

Ekspedycja 3 Walka o planetę

Pod względem oprawy graficznej komiks nadal sprawia ogromne wrażenie, a Polch ukazuje swój kunszt szczególnie w przedstawieniu techniki, pojazdów kosmicznych, urządzeń czy uzbrojenia. To co mi niezwykle przypadło do gustu, to wyraźnie zarysowany rozwój, nie tylko cywilizacji, ale i kosmitów. Mimo że obracamy się w zamkniętym gronie bohaterów, to czas płynie niezwykle szybko, co wyraźnie widać choćby po kostiumach! W pierwszym tomie warto zauważyć co nosili nasi bohaterowie, oraz jakie mieli proste hełmy, w tomie trzecim widoczny jest już znaczny progres, i tak jest do końca historii. Dotyczy to także oczywiście pojazdów kosmicznych i innych urządzeń.

Ekspedycja 4 Bunt olbrzymów

Sam poziom rysunków jest różny. W pierwszym albumie widać wyraźnie problemy z przedstawieniem postaci, szczególnie jeżeli chodzi o twarze. Podczas pierwszej przemowy, fryzura i twarz Ais zmienia się z kadru na kadr, momentami wyglądając wręcz karykaturalnie. Na szczęście Polch szybko nabrał wprawy i kolejne strony to już prawdziwa jazda bez trzymanki! Atak pumy, przewrócone krzesło, rozbity hełm, urządzenie tłumaczące i wiele, wiele innych smaczków! Ten album się wręcz podziwia! I ten wąż!

Ekspedycja 5 Zagłada Wielkiej Wyspy

W drugim albumie: Ludzie i potwory, Polch pokazał, że oprócz technicznie perfekcyjnych urządzeń potrafi stworzyć niezwykłe i straszne stwory, i tylko szkoda, że bitwa trwa zaledwie parę kadrów. Trzeci album Walka o planetę jest pierwszym który czytałem jako dziecko i zrobił wtedy na mnie ogromne wrażenie. Polch po prostu tu wymiata: jego rysunki są perfekcyjne, a i sam scenariusz potrafi skutecznie zachwycić i co najlepsze, wzruszyć. Niestety, obecnie na przykładzie tej części widać doskonale głupotki scenariuszowe, jak choćby szklana tuba w pojeździe insektów „idealnie na rozmiar” człowieka, próba zatopienia zamiast od razu wykończenia, czy przerwa specjalnie na znalezienie noża. Na szczęście świetne momenty tej historii wynagradzają niedociągnięcia.

Ekspedycja 6 Planeta pod kontrolą

Bunt olbrzymów zaczyna się od trzęsienia ziemi, a dalej jest tylko lepiej. Świetnie narysowane, świetnie poprowadzone. Zagłada wielkiej wyspy nadal utrzymuje poziom, a przy okazji pokazuje wielki przeskok technologiczny wśród kosmitów. Dodatkowo Ais swoją postawą zdobywa już na zawsze nasze serca! Napięcie nie spada do ostatnich stron albumu!

Ekspedycja 7 Tajemnica piramidy

Szósty album, Planeta pod kontrolą, to spore zmiany. Zarówno w samym scenariuszu, jak i przedstawieniu historii. Poziom rysunków gwałtownie spada, Polch niestety zaczyna odwalać fuszerkę. Na szczęście słaby Polch to nadal rewelacyjna oprawa graficzna, tylko że nawala jeszcze kolorystyka – większość kadrów pomalowane jest burymi i w dziwnych odcieniach zieleni czy fioletu plamami. Wygląda to momentami strasznie! Dodatkowo pojawiają się wyraźne nawiązania do Biblii o których wspomnąłem wcześniej, całkiem ciekawie powiązane z całą historią, ale często nieco niezgrabne. Kolejny album, Tajemnica piramidy to bezpośrednia kontynuacja, rysunkowo może nieco lepiej, ale nada niektóre kadry, szczególnie przez kolory, straszą. Ostatni rozkaz stara się zamknąć całość historii, choć od razu ostrzegam, nie wszystkie wątki zostaną definitywnie rozwiązane, ale na szczęście na tyle, byśmy nie czuli niedosytu czy uczucia urwanej opowieści. Graficznie nie jest źle, odnoszę wrażenie, że znacznie lepiej niż w dwóch poprzednich albumach. Pod względem scenariusza nie jest najlepiej, acz czyta się dobrze, choć do poziomu pierwszych albumów niestety jest daleko.

Ekspedycja 8 Ostatni rozkaz

Całość sprawdza się naprawdę świetnie i jak najbardziej broni się także w naszych czasach. Warto poznać przygody ekipy z planety Des, i mimo różnego poziomu, zarówno scenariuszowego jak i rysunkowego, ja czuję satysfakcję z lektury. Bawiłem się świetnie, tak samo dobrze jak te… 30 lat temu…

Polecam!

Tegoroczną serię Deep Sea Explorers trudno zaliczyć do udanych, duchowy następca klasycznych Diversów niestety okazał się w przypadku większości zestawów mało atrakcyjnym produktem. Na szczęście, okazuje się, że na gnoju może zakwitnąć róża, a taką różą bez wątpienia można nazwać ten zestaw, którego zdjęcie dopiero co wyciekło:

Można by co prawda szukać tu minusów, jak zjunioryzowany kokpit samolotu, czy baza która prezentuje się bardzo ładnie, ale wygląda na „większą niż w rzeczywistości jest” poprzez zabudowę klatki zabezpieczającej, ale jednak całość może się podobać.

Marvel NOW! w Polsce!

Internety już zalała fala informacji o tej rewelacji (rymek), tak więc w telegraficznym skrócie: Egmont zabiera się za Marvel Now! Po prostu pięknie, dla fanów super trykociarzy robią się u nas złote lata: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela, DC NEW52, DC Deluxe, a teraz jeszcze Marvel Now! Oby tylko nie nastąpił przesyt rynku, jak może co poniektórzy pamiętają, parę lat temu także mieliśmy Boom komiksowy, a potem jedno za drugim padło większość wydawców…

O samym Marvel Now! wiele nie napiszę, gdyż nie znam dobrze tych historii. Ogólnie jest to dość młody projekt (ma coś 3 czy 4 lata?), który delikatnie odświeżył uniwersum Marvela. Delikatnie, gdyż nie był to wielki restart i opowiedziane historie od nowa, a jedynie zamkniecie pewnego rozdziału, jednak bez odcinania się od niego, i skupienie się na „tu i teraz”.

Egmont startuje tzw one-shotem, który akurat nie za bardzo zalicza się do Marvel Now, ale można potraktować go za rozpoczęcie serii:

Avengers: Wojna bez końca

120 stron, miękka oprawa (wszystkie albumy z Marvel Now zapowiadane są w miękkiej oprawie – dla mnie akurat w tym przypadku to ogromny plus – niższa cena i zajmują mniej miejsca na półce), a premiera już jutro, na Warszawskich Targach Książki.

Marvel NOW! Avengers Wojna bez końca

Po tym wstępie otrzymamy SZEŚĆ regularnych serii, każda wydawana w formie zbiorczych tomików:

Avengers

Marvel NOW! Avengers 1

New Avengers

Marvel NOW! New Avengers 1

Wolverine and the X-Men

Marvel NOW! Wolverine and the X-Men 23

All New X-Men

Marvel NOW! All New X-Men 1

Guardians of the Galaxy

Marvel NOW! Guardians of the Galaxy 1

Superior Spider-Man

Marvel NOW! Superior Spider-Man 1

Ogólnie, wyraźnie widać, że Egmont inwestuje na początek w znanych i popularnych bohaterów. O X-menach słyszałem wiele dobrego, i pod względem scenariusza są to dość oryginalne serie. Superior Spider-man to seria wielce kontrowersyjna (uch, Parker ginie, jest duchem, a nowym lepszym Pajączkiem jest Dr Octavius), czytałem parę numerów i chętnie przekonam się, co też tam dalej się wydarzyło. Będzie ciekawie.

Jak wspomniałem, sam nie znam się dobrze na Marvel Now!, więc dla mnie jest to akurat produkt całkiem atrakcyjny, a na pewno ciekawszy niż WKKM która niestety zbiera obok perełek tonę wznowień i historii przeciętnych. Parę fajnych opisów tego uniwersum czytałem (oglądałem), odszukam linki i uzupełnię notkę, albo podam je w komentarzach. Jak coś znacie, to też proszę dodajcie.

Klasyka komiksowa: Yans

Nostalgiczne wspominki o serii Bogowie z kosmosu bardzo przypadły Wam do gustu, a dyskusja na ten temat na forum http://zbudujmy.to/forum/ zaowocowała wieloma bardzo ciekawymi postami. Oczywiście nie zabrakło odwołań do innych serii i albumów, które szczególnie pamiętają osoby z ponad 30 letnim dorobkiem na karku. Jako że warto po klasykę sięgnąć, szczególnie gdy jest najwyższych lotów, postanowiłem Wam dziś w skrócie przypomnieć inną uznaną serię, tak jak Ekspedycja, także w klimatach Science-Fiction, i także niedawno wznowiona w bardzo ładnej edycji.

Oto Yans.

W wielkim skrócie: „Seria opowiada o losach agenta specjalnego Yansa, uwikłanego w walkę o władzę w totalitarnym mieście, jedynym, jakie pozostało na Ziemi po wojnie nuklearnej.” Jeżeli chodzi o postać, Yans jest bardzo podobny do Thorgala, jest honorowy, potrafi poświecić się dla ukochanych, dobro ogółu stawia na pierwszym miejscu. Ogólnie, taki ideał, o który w dzisiejszych czasach coraz trudniej, acz niepozbawiony wad. Z Thorgalem łączy go jeszcze jedno: jego przygody z wielkim kunsztem w formie rysunkowej przedstawił Grzegorz Rosiński.

Seria debiutowała w Polsce w słynnym Magazynie Komiks-Fantastyka, dokładnie w numerze drugim w ogóle, a pierwszym z 1988 roku. Wtedy album ten otrzymał nazwę „Yans: Przybysz z przyszłości„. Tu pozwolę sobie na małą wspominkę: za scenariusz odpowiada André-Paul Duchâteau, a imię głównego bohatera w oryginale brzmi Hans. Na potrzeby polskiej edycji zmieniono je na Yans, gdyż Hans zbyt bardzo kojarzyło się ze stereotypami związanymi z Niemcami. I tak już zostało, nawet we wznowieniach Yans to Yans, i sam prywatnie nie wyobrażam go sobie pod innym imieniem.

W serii Komiks Fantastyka opublikowano także kolejne cztery albumy (czwarty już w magazynie „Komiks„, czyli sukcesorze K-F). Po latach wydawnictwo Egmont w swoim magazynie Świat Komiksu w odcinkach zaprezentowało szóstą część, a w końcu na rynek, już jako samoistne albumy, trafiły kolejne części, oraz wznowienia wcześniejszych.

Obecnie na serię składa się dwanaście albumów, poniżej pełna lista, wraz z polskimi datami wydania:

Ostatnia wyspa (1988 jako „Przybysz z przyszłości” w „K-F”, 2002)
Więzień wieczności (1988 w „K-F”, 2003)
Mutanci z Xanai (1988 w „K-F”, 2003)
Gladiatorzy (1989 w „K-F”, 2005)
Prawo Ardelii (1990 w „K”, 2006)
Planeta czarów (1998 w „Świat Komiksu”, 2004)
Dzieci nieskończoności (2001)
Oblicze potwora (2001)
Księżna Ultis (2001)
Tęczowa plaga (2002)
Tajemnica czasu (2002)
Kraina otchłani (2003)

Yans01
(wznowienia Egmontu, na zdjęciu brak jednego albumu)

Kolejny, 13 album pod tytułem Amazonki już się nie ukazał, a oryginalny wydawca Le Lombard zdecydował o zamknięciu serii.

I tu widać wyraźnie nierówność serii. Pierwsze pięć albumów rysował Grzegorz Rosiński, następnie serię po nim przejął Zbigniew Kasprzak (ten podział nie był taki dokładny, ale to inna opowieść), także bardzo charakterystyczny twórca [jako że prywatnie bardzo go lubię, kusi mnie by tu więcej o nim napisać i wymienić coś z jego dorobku, ale może pozostawię to na osobną notkę] który jak dla mnie w pełni sprawdził się w roli rysownika tej serii. Niestety zawiodły scenariusze, i o ile pierwsze 4-5 albumów uważane jest za dzieła sztuki, to później było różnie, i widoczne było obniżenie poziomu…

Obecnie na rynku Egmont wznowił całą sagę w trzech przepięknych wydaniach zbiorczych (nakład pierwszego tomu szybko się skończył, jednak wydawca zadbał o dodruk, więc obecnie nie ma żadnych problemów z zakupem kompletu). Na szczęście nie odwalono tu takiego bubla jak w przypadku Ekspedycji, i wszystkie wydania nie dość że kompletne, to są wprost przebogate w dodatki. Nie zapomniano także o krótkim epizodzie „Wieża Rozpaczy”! No i te okładki! Oryginalne, bez udziwnień, po prostu przepiękne!

Yans02

Każdy tom to około 220 stron, a samo wydanie stoi na najwyższym poziomie, choć nieco może przeszkadzać offsetowy papier na którym kolory nie są zbyt rewelacyjnie nasycone, ale ma to swój urok. No i nie każdy lubi kredę.

Yans03

Yans04

Yans05

Yans06

Na zdjęciach pozują wydania zbiorcze znajomego, pożyczył mi je, gdyż koniecznie chciałem przeczytać dodatki. Jednak gdy otworzyłem albumy po prostu zakochałem się w tych wydaniach, tym bardziej, że zobaczcie jak pięknie komponują się z Ekspedycją i Funky Kovalem:

Yans07

Nie chce ktoś odkupić starych albumowych wydań? Ja chętnie uzupełnię biblioteczkę o te zbiorcze cudeńka. Jeżeli ktoś także jest zainteresowany zakupem, polecam zajrzeć do Arosa, do końca maja mają promocję, i zarówno Yansa, jak i Ekspedycję i Funkiego można u nich zdobyć z 35% rabatem.

A o samych dodatkach,  jak je już przeczytam, pewnie jeszcze naskrobię.

Jeżeli macie ochotę na dalsze komiksowe wspominki, dajcie znać. W końcu nie tylko LEGO musi być wciąż na tapecie, prawda? ;)

Dobre i złe wieści.

Do klockowego świata zawita Portal 2 i wyczekiwany Doctor Who! To dobra wiadomość. Zła jest taka, że w wersji Level Packs do gry LEGO Dimensions. Czyli będzie drogo, a dla osób nie zainteresowanych grą, a tylko tymi zestawikami, wręcz absurdalnie drogo. Będzie także trochę więcej dodatkowych ludzików i minimodeli, listę znajdziecie poniżej (info za BrickSetem i The Brick Fan, zdjecia z tych serwerów). Screeny pochodzą z opublikowanych instrukcji (które coś lubią znikać) w których znajdziemy plany budowy ludzika, gdzie go położyć na podstawce, oraz informację „continue building using in-game instructions„. Ktoś sobie chyba jaja w tym TLG robi. Czyli ogólnie bez gry ani rusz, to znaczy w teorii oczywiście, gdyż modele są malutkie i prymitywne, więc ze zbudowania ich nie powinno być problemu, jednak pojawia się pewien niesmak. Oczywiście należy to zrozumieć, filozofia LEGO Dimensions opiera się na hermetycznym opakowaniu akcentu kolekcjonerskiego, a przez to zmaksymalizowanie zysków dla firmy, czyli jest to prosty, ale skuteczny (patrząc na podobne produkty obecne już na rynku) sposób na wyciąganie pieniędzy. Coś w stylu cholernie drogich, bo z zabawką, która dodatkowo napędza aspekt kolekcjonerski, DLC.

LEGO Dimensions packs

LEGO Dimensions packs

LEGO Dimensions packs

LEGO Dimensions packs

LEGO Dimensions packs

LEGO Dimensions packs

LEGO Dimensions packs

Parę dni temu do sprzedaży trafiło prawdziwe cudeńko nazwane Ekspedycja. Jest to potężne, zbiorcze wydanie wszystkich ośmiu części serii znanej pod różnymi tytułami, najczęściej określanej jako „Bogowie z kosmosu” oraz „Według Ericha von Dänikena„. Albumy z tej serii pierwotnie publikowane były w Niemczech, jednak za ich stworzeniem stoją polscy autorzy, za scenariusz odpowiadają Arnold Mostowicz i Alfred Górny, natomiast szatą graficzną zaopiekował się Bogusław Polch. I jeżeli ktoś nie kojarzy tejże serii, to od razu dodam, ze wszyscy panowie stanęli na wysokości zadania i powstało dzieło naprawdę nieprzeciętne. A przynajmniej tak je odbierałem, gdy było u nas wydawane, poniżej lista albumów, w nawiasach daty polskich wydań:

Lądowanie w Andach (1982)
Ludzie i potwory (1984)
Walka o planetę (1985)
Bunt olbrzymów (1986)
Zagłada Wielkiej Wyspy (1987)
Planeta pod kontrolą (1990)
Tajemnica piramidy (1990)
Ostatni rozkaz

Ostatnia część nigdy w całości się u nas w kraju nie ukazała, jej publikację rozpoczął w odcinkach niesławny magazyn Kron, ale i on zakończył żywot na drugim numerze.
Poniżej zdjęcie wszystkich albumów, jest na nim polska edycja Ostatniego rozkazu, ale to wydanie klubowe, nieoficjalne i mimo wysokiego poziomu edytorskiego, niestety całe w czarni i bieli.

Ekspedycja06

Uwielbiam te okładki, są po prostu przepiękne!

W 2003 roku serię w dwóch tomach wznowiło wydawnictwo Muza, całkiem przyzwoite wydanie, i jeszcze całkiem niedawno osiągające zawrotne ceny na aukcjach.
Teraz, za sprawą Wydawnictwa Komiksowego Ekspedycja ponownie trafia na rynek, i to w przepięknym i monumentalnym jednym tomie, oczywiście w twardej oprawie.

Ekspedycja01

Ekspedycja02

400 stron!

Ekspedycja03

Niestety, nie uniknięto potknięć, i to dość wkurzających. Wydawca jeszcze długo przed publikacją udostępnił okładkę, która ogólnie spotkała się z ostrą krytyką – nie ma się co dziwić, w porównaniu do wcześniejszych okładek, i to oryginalnych jak i ze wznowienia Muzy, wygląda po prostu ohydnie. Niestety, wydawca olał głosy krytyki i okładka pozostała, mam nadzieję, że odpowiedzialny za nią Zbigniew Larwa więcej jednak nie będzie zatrudniany przez wydawców. Kolejny minus nadal dotyczy tematu okładek, tym oryginalnych, które na szczęście w tym wydaniu się znalazły i poprzedzają każdą część, ale z niewiadomych przyczyn, zostały znacznie przycięte. Porównując je do wersji z pierwszego wydania – naprawdę dużo tracą! Dodatkowo wydanie, które sam wydawca określa jako kolekcjonerskie, niestety jest strasznie ubogie w dodatki: znajdziemy tu zaledwie parę szkiców i jeden wywiad – wstyd! Tym bardziej, że brakuje jeszcze obrazka przedstawiającego wypalanie znaku w piasku – kultowego i bardzo charakterystycznego dla serii. Ogólnie, pod względem edytorskim Wydawnictwo Komiksowe odwaliło niestety fuszerkę. Plusem natomiast jest cena: oficjalna wynosi 99 złotych, natomiast przed premierą album można było spokojnie kupić 30% taniej (i to z autografem Polcha!), a obecnie można album zakupić u wydawcy 20% taniej, natomiast w Arosie nawet 35%. 65 złotych za tak wspaniałą cegłę to cena wręcz rewelacyjna!

Ekspedycja04

Ekspedycja05

Pozostaje pytanie, czy historia przetrwała próbę czasu i nadal dziś, sprawdzi się jako niezwykła lektura? Ja mam zamiar osobiście się przekonać, bardzo chętnie powrócę do przygód Ais, Zana i reszty Ekspedycji.

LEGO Friends Magazyn 2015-05

I kolejny magazyn już trafił do sprzedaży, tym razem coś dla dziewczynek (i nie tylko!), a jako dodatek otrzymujemy „Zestaw piknikowy: zrób grilla z przyjaciółkami” – czyli całkiem ciekawą garstkę klocków. Kolejny numer otrzymamy 9 czerwca, oczywiście jak zawsze z dodatkiem. Podziękowania za info & zdjecia zagadniecie komu? ;)

Nie ma to jak początek umieścić na końcu. Jeżeli zainteresował Was zestaw 76031 The Hulk Buster Smash, o którym to już mogliście przeczytać we wcześniejszych notkach:
figurki
Hulki dwa
ustrojstwo
Hulk Buster!
to dziś zapraszam serdecznie do zapoznania się z podstawowymi informacjami o tymże zestawie, czyli na tapetę trafia pudełko, instrukcja i ogólne informacje. W sumie nic ciekawego, ale uwaga, będzie trochę marudzenia!

Marvel Super Heroes
76031 The Hulk Buster Smash

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash 00

Seria: Marvel Super Heroes
Rok premiery: 2015
Liczba elementów: 248
Figurki: 4 + 1 + 1: Iron Man Mark43, Ultron Prime, Scarlet Witch, Hulk + The Hulk Buster
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 22 x 26 x 6 cm
Cena: $29.99, £29.99, 34.99 €, 159,99 zł

BrickSet, BrickLink

W każdej recenzji zwracam uwagę na pudełko, i zazwyczaj rozpływam się w zachwytach. Nie ma tu żadnego zaskoczenia, przynajmniej od paru lat graficy TLG naprawdę się starają, a efekty ich pracy, mimo że przeładowane efektami specjalnymi, cieszą oko. Nie inaczej jest w tym przypadku, zobaczcie sami:

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash box01

Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Przyjrzyjmy się dokładniej: na górze pudełka widzimy ogromny napis serii, oczywiście charakterystyczne czerwone logo, oraz rysunkowe wizerunki postaci. Zdjęcia ludzików znajdziemy także na dole pudełka, element ten obecnie jest mocno promowany, jakby nie było, to ludziki często sprzedają cały zestaw. Obok zdjecia logo określające nam bezpośrednie nawiązanie do filmu, oraz ohydna informacja o Super Jumperze. Jeszcze info o wieku, numer zestawu, jego nazwa. Reszta miejsca została poświęcona na fotkę zestawu. Fotkę nieźle zaaranżowaną, z ładnym i gustownym tłem, z przedstawioną potyczką Ultrona i Hulk Bustera na pierwszym planie.

Właśnie, na pudełku widzimy głównie przesadnie wielkie slogany, loga i dwie figurki. Reszta gdzieś ginie – Hulk – figurka robiąca przecież wrażenie, jest gdzieś w tyle, dodatkowo przysłonięta beznadziejną konstrukcją. A Scarlet Witch? Zauważyliście ją w ogóle patrząc pierwszy raz na pudełko? Czemu tak fajna i znacząca postać, do tego nowość w figurowym świecie, została zepchnięta w róg, gdzie ginie pod przerośniętym „banerem” i rysunkiem drużyny Avengers? Grafik może zrobił porządną robotę, ale sama szata graficzna pudełka, pod względem organizacyjnym, to porażka. Przerośnięte logotypy, „niezbędne” napisy, uwypuklenie postaci Hulk Bustera z jednoczesnym zaniedbaniem pozostałych figurek? Kto to przepuścił? Czy naprawdę doszło do tego, że logotypy i slogany są ważniejsze od zawartości? Najwidoczniej niestety tak, choć to taki sam idiotyzm, jak popularne na YouTubie filmiki, w których autorzy umieszczają „prezentację” zdjęć (kto ogląda coś takiego zamiast zajrzeć choćby na BrickSeta???)

Z tyłu już jest o wiele lepiej, widać Iron-Mana, Scarlet Witch jest na pierwszym planie, a brzydka konstrukcja w której siedzi Hulk została rozłożona, przez co lepiej widać zielonego. Oprócz głównego zdjecia mamy jeszcze komiksowe ramki, w których ukazano funkcjonalność zestawu, w tym jak działa i jak można wykorzystać brzydką konstrukcję oraz Super Jumpera.

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash box02

Zawartość to w sumie cztery woreczki: trzy z klockami oznaczone kolejnymi cyframi i jeden w którym umieszczono tylko figurkę Hulka.

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash box03

Z makulatury znajdziemy instrukcję, komiks, oraz arkusik z naklejkami.

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash box04

Instrukcja mimo małego formatu liczy aż 84 strony,

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash ins01

oprócz rozwleczonych planów budowy znajdziemy tu przedstawienie „jak się tym bawić”, indeks elementów oraz obowiązkowe reklamy.

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash ins02

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash ins03

Dodatkowa książeczka z komiksem to tak naprawdę reklamówka ukazująca w akcji (prawie) wszystkie zestawy Marvela z tegorocznej oferty LEGO. Ciekawym dodatkiem jest lista dla kolekcjonerów umieszczona na ostatniej stronie, dzięki której możemy sobie odznaczać figurki które już trafiły do naszej kolekcji

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash ins04

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash ins05

O samych ludzikach, Hulk Busterze i brzydkiej konstrukcji możecie poczytać we wcześniejszych notkach, słowem podsumowania, chyba najbardziej adekwatnym określeniem na ten zestaw będzie „minifigures pack”, lub też „figures pack”. Trzy minifigurki, do tego duża figurka Hulka oraz kolejna figurka, tym razem składana z klocków, czyli Hulk Buster. Jest jeszcze mała konstrukcja, o której już doskonale znacie moje zdanie – jak dla mnie coś takiego nie powinno trafić do firmowego zestawu, i jest to ewidentny, niestety nieudany, wypełniacz. Hulk Buster, mimo posiadania paru minusów i może braku szlifu, naprawdę cieszy oko, a do tego jest nawet bawialny. Minifigurki jak zwykle stoją na najwyższym poziomie, nowy Hulk, mimo że bardzo podobny do poprzednika, to jednak według mnie jest, pod względem wizualnym,  nieco od niego gorszy i prezentuje się trochę słabiej, acz jak ktoś chce po prostu Hulka, to jak najbardziej nie powinien się do niego zrażać. Nawaliło coś w projekcie pudełka, ale w końcu kolekcjonerzy przymkną pewnie na to oko, a pozostałych pudełko mało obchodzi, jest to przecież po prostu opakowanie na klocki.

Dla zbieraczy figurek: zakup obowiązkowy.
Dla pozostałych, zakup wart rozważenia.

Oczywiście pozostaje kwestia ceny, która mała nie jest, ale też zawartość jest dość bogata, a sam Hulk jest wart prawie połowę oficjalnej ceny zestawu. Jako ciekawostkę: porównajcie sobie cenę w dolarach i euro, coś znowu TLG leci w kulki w stosunku do Europejczyków…

Z małym poślizgiem do sprzedaży trafił kolejny numer oficjalnego magazynu Ninjago. Swoją drogą, pytanie z ciekawości, ilu z Was kupuje ten magazyn TYLKO dla klockowego dodatku, a ile osób czyta (nie kartkuje!) także sam magazyn?

W aktualnym numerze otrzymujemy figurkę czarnego Ninja: Cole, natomiast w następnym dostaniemy całkiem fajną zbrojownię. Premiera już 29 czerwca.

Dodatkową ciekawostką jest zapowiedź wydania specjalnego magazynu Chima, w którym dodawany będzie pełnoprawny zestaw, oczywiście w formie polybagu: 30256 Ice Bear Mech

Za info i skany jak zwykle dziękuję Kobaltowi!

Dodatkowa informacja dla lubiących poczytać o klockach: ukazał się także 22 numer HispaBrick Magazine, możecie go ściągnąć zupełnie za darmo (w formacie pdf) z oficjalnej strony.

Hulk Buster!

Recenzja w częściach, zupełnie nieuporządkowana, wcześniejsze rozdziały znajdziecie tu, tu oraz tu.

Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić najważniejszą składową zestawu 76031 The Hulk Buster Smash, czyli Hulk Bustera!

Jak być może wiecie, z Hulkiem nie ma żartów. A tym bardziej, jak jest wkurzony. A wkurzony bywa często. Niejednego bohatera Marvela po spotkaniu z Hulkiem doskwierał ból kręgosłupa. Jak chcecie zobaczyć wkurzonego Hulka, daleko nie trzeba szukać i wystarczy sięgnąć po 51 tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela:

WKKM51 Wielka Wojna Hulka

W tymże albumie, (będącym zresztą dalszym ciągiem opowieści Planet Hulk, także opublikowanej w WKKM: tom 23 i tom 30) znajdziecie Iron-Mana przywdzianego w dodatkową zbroję stworzoną specjalnie do konfrontacji z Hulkiem. Zbroja ta pojawi się także w Avengers: Age of Ultron, a w wykonaniu Hot Toys prezentuje się tak:

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash move Hot Toys figure Hulkbuster 1

Zjawiskowo, nieprawdaż? Zobaczcie te detale!

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash move Hot Toys figure Hulkbuster 2

i figurkowa naparzanka z sałatą:

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash move Hot Toys figure Hulkbuster 3

I teraz otrzymujemy jeszcze zbroję w wersji LEGOwej, która dokładnie prezentuje się tak:

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash 11

Ajć, w porównaniu do figurki strasznie biednie! Oczywiście tylko jeżeli chodzi o wygląd ogólny, wszak tutaj otrzymujemy klocki, które co prawda coraz częściej idą w stronę tworów w stylu Playmobil, ale póki co, jeszcze klockami są.

Przyjrzyjmy się dokładniej:

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash 12

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash 13

Plecy ewidentnie zostały olane, i zawierają o wiele za mało szczegółów, a szkoda, gdyż miejsce tutaj, i to niewykorzystane, jest. Do prawdziwych figurek ten twór nie ma co startować, ale jako klockowa konstrukcja sprawdza się naprawdę nieźle. Do tego wrażenie robi jego spory rozmiar, i to akurat znacznie przesadzony, gdy zbroję porównamy choćby do samego Hulka widać wyraźnie dysproporcję:

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash 14

Co ciekawe nasza klockowa zbroja posiada naprawdę fajną funkcjonalność. Zobaczcie sami, oto minifigurka Iron-Mana. Swoją drogą, widać tutaj potęgę zbroi!

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash 15

I teraz, pyk! Zbroja się otwiera!

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash 16

Do środka wkładamy minifigurkę:

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash 17

I można ruszać w bój!

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash 18

LEGOwy Hulk Buster prezentuje się całkiem nieźle, choć coś mi w nim jednak z deka brakuje. Za ewidentne minusy potraktowałbym trochę dziwną konstrukcję nóg, wspomniane brzydko i ubogo zagospodarowane plecy czy niebyt ciekawe umocowanie „hełmu”. W kwestii tych nieszczęśliwych pleców: gdy po włożeniu minifigurki zamykamy zbroję, palce automatycznie trafiają na zawiasy na plecach, które zaczynają oczywiście „szaleć”. Nieco to wkurzające. Natomiast miłym akcentem jest dodatkowy akcent bawialności w postaci podwójnej strzelajki na prawej dłoni. Bezsprzecznie sprawdza się kolorystyka: ciemna czerwień z czarnymi i złotymi wstawkami, przełamana dodatkowo przez elementy półprzezroczyste o niebieskim odcieniu – całość wygląda bardzo estetycznie. Ogólnie, minusy może są, ale całość raczej na plus. Prezentuje się ciekawie, ładnie wygląda na półce, a i pobawić się jest czym. Pod względem technicznym raczej bez zarzutu: składanie przebiega płynnie i przyjemnie, po złożeniu nic samoistnie nie odpada.

Jutro ostatnia część, czyli początek w postaci dwóch słów o pudełku i instrukcji, oraz koniec, czyli podsumowanie. Oczywiście chętnie poznam Wasze zdanie, zarówno o samym zestawie i Hulk Busterze, jak i takiej formie recenzji.

Dziś będzie krótko, a głównym tematem będzie pewne ustrojstwo, czyli jak z paru klocków złożyć coś, by coś jednak w tym pudełku (poza ludzikami) było, i nawet postarać się, by dało się tym nieco pobawić. Dla przypomnienia, na tapecie mamy zestaw 76031 The Hulk Buster Smash, który w pełnej okazałości prezentuje się tak:

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash 00

O samych ludzikach mogliście już poczytać we wcześniejszych notkach (tu i tu), clou programu, czyli tego czerwonego wielkoluda postaram się Wam dokładniej pokazać jutro, a teraz zapraszam do podziwiania… tego:

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash 01

No nie ma co gadać, konstrukcja wprost monumentalna, wręcz, pozwólcie że użyję tego nagminnie i błędnie stosowanego w internetach określenia: epicka! Ta linia, te wysublimowane skosy, ta ciesząca oczy głęboka kolorystyka! Cudo konstrukcyjne!

I jeszcze ma przezroczysty pałąk, przyczepiony tak, że się rusza. Genialne!

A po co to wszystko? A po to:

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash 02

Hulk siedzi w środku i jest zły (jak zazwyczaj) więc rozwala konstrukcję (no! Hulk być czasem mondry!) Scarlet Witch lewituje. Dzięki przezroczystej wyrzutni (więcej o tym jak dokładnie działa znajdziecie choćby w zielonej recenzji), któraś z postaci może zrobić hop, i postarać się pacnąć Panią Maximoff.

I o dziwo, to naprawdę działa! Ta idiotyczna namiastka jakiejś zabudowy ze swoją prymitywną funkcjonalnością o dziwo się sprawdza. Tyle, że szybko się nudzi, a jej idiotyczność powoduje, że przestaje budzić zainteresowanie. To już lepiej sobie ludzikami postrzelać w inne cele, których w mieszkaniu zawsze znajdzie się bezliku.

Aha, w zestawie znajdziemy naklejki, które to niby mają upiększyć konstrukcję. Niby. Skan poniżej:

LEGO 76031 The Hulk Buster Smash ins_stickers

Tyle w kwestii przerywnika. Jutro Hulk Buster!