Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2016

Komiks Superbohaterski w Polsce
część druga:
Aktualna sytuacja na rodzimym rynku,
czyli wielki Boom końca 2016 roku.

Obecnie w księgarniach, zarówno tych stacjonarnych jak i internetowych, mamy wprost zatrzęsienie komiksów, i to najróżniejszych typów. Dosłownie każdy znajdzie tu coś dla siebie, zarówno miłośnik mangi, komiksu europejskiego, w tym polskiego, jak i rodem z USA. W tym Superbohaterskiego, który jest głównym, nomen-omen, bohaterem serii tych notek. We wcześniejszej części: Narodziny bohaterów starałem się przedstawić, jak sytuacja z tym typem komiksu wygląda w jego ojczyźnie, dziś przejdźmy już do naszego rynku. Dziś chciałbym skupić się na obecnej sytuacji i skrótowo przedstawić, jak to w naszym kraju się zaczęło, i na co powinien zwracać uwagę potencjalny miłośnik historii Superbohaterskich, który chce sięgnąć zarówno po nowości jak i starsze tytuły dostępne na rynku wtórnym. Jednocześnie nie będę opowiadał dokładnie o ofercie poszczególnych wydawców: na to przyjdzie jeszcze pora w kolejnych częściach cyklu. I tu mała zmiana, pierwotnie zamierzałem opisywać wydawców i ich ofertę chronologicznie, jednak nieco zmienię kolejność i choćby Tm-Semic zostawię sobie na później, a wcześniej będą notki poświęcone Kolekcjom i Egmontowi, czyli graczom obecnie nadal obecnym na rynku.

Dla wielu miłośników komiksów, tych nieco starszych wiekiem, najprawdopodobniej pierwszym spotkaniem z komiksem Superbohaterskim był artykuł w magazynie Komiks z 1989 roku. Wydawany w tamtych latach Magazyn Komiks oczywiście mocno polecam wszelkim miłośnikom historii rysunkowych, na jego łamach pojawiło się w naszym języku wiele wartościowych albumów, głównie europejskich, w tym oczywiście polskich. W magazynie pojawiała się też publicystyka, i tematem jednego z wielu artykułów była „Fantastyka Komiksowa” pióra słynnego Jerzego Szyłaka.

Komiks 1989-02 (1)

Komiks 1989-02 (2)

Komiks 1989-02 (3)

Dla przypomnienia, były to czasy, gdy klasyczne serie doby PRL-u takie jak Kapitan Kloss, Kapitan Żbik, Pilot Śmigłowca, Złota Maczeta itd zakończyły swój żywot, a do sprzedaży trafiało coraz więcej europejskich albumów, prezentowanych zarówno na łamach wspomnianego magazyny Komiks (wcześniej Komiks Fantastyka) (wydali m.in. albumy z takich cykli jak Valerian, Pelissa, Funky Koval, Burton i Cyb, Kryształowa szpada, Storm, Wiedźmin, Yans, Rork) jak i w formie pełnoprawnych albumów, wydawanych głównie przez oficyny Orbita (m.in. Thorgal, Szninkiel, Hugo, Cubitus) i Pegasus (m.in. Ian Kaledine, Tetfol, Marine). Zmiany ustrojowe nieco wpłynęły na różnorodność oferty rynkowej, ale wciąż było tego mało, a niestety wiele serii po paru albumach zostało zamkniętych. Na szczęście niektóre w końcu po latach doczekały się dokończenia w naszym ojczystym języku, wiele jednak nadal czeka w kolejce, a sam z niecierpliwością wyczekuję kolejnych albumów Tetfola, Marine czy Cubitusa. Tak sprawa wyglądała z komiksem europejskim, natomiast w kwestii amerykańskiego, przed 1990 rokiem na rynku mieliśmy zaledwie dwie pozycje o tej tematyce, w tym jedną zupełnie piracką (będzie o nich dokładniej w jednej przyszłych części). A polski czytelnik był wygłodniały, tym bardziej, że w kinie już zdążył poznać takich bohaterów jak Superman czy Batman, a na kasetach video brylował Punisher w którego wcielał się wtedy bardzo popularny Dolph Lundgren. I tak w 1990 roku na kioskowych witrynach pojawiły się dwa pierwsze zeszyty. Zapewne wielu osobom zakręci się teraz łezka wspomnień w oku.

Rok 1990 i kultowe wydawnictwo Tm-Semic, a w jego ofercie pierwszy zeszyt Spider-mana i Punishera.

Tm-Semic - 0A

Na okładce dumnie brzmiał napis „Witamy polskich czytelników w uniwersum Marwela„. I od razu wpadka, nazwa „Marvel” została błędnie zapisana przez „w” a nie przez „v”. Tm-Semic przez lata bytności na rynku miał jeszcze wiele wpadek, ale jednocześnie polskiemu czytelnikowi zaprezentował ponad 900 komiksów! Do Pajaczka i Pogromcy szybko zresztą dołączyli najwięksi herosi z uniwersum DC, czyli sam Batman i Superman:

Tm-Semic - 0B

A nieco później kolejne serie zeszytowe:

Tm-Semic - 0C

W ofercie Tm-Semic znalazły się także relatywnie grube wydania specjalne (Mega Marvel, Wydanie Specjalne, Top Komiks i inne), komiksy na licencjach (Aliens, Predator, Jurassic Park) oraz tytuły dla dzieci (Różowa Pantera, Goliat, Casper).

Przez lata to właśnie Tm-Semic wiódł prym na rynku komiksowym jeżeli chodzi o tytuły Superbohaterskie, co miesiąc dostarczając całkiem pokaźny pakiet zeszytów. Niestety, w okolicach 1997 roku pojawiła się zadyszka. Kolejne serie zaczęły być zamykane, a w 1998 roku zniknął, po 102 numerach, Spider-man. Na początku 2002 roku wydawnictwo zmieniło nazwę na Fun Media, i z nowymi siłami próbowało znów zaistnieć na rynku, niestety sztuka ta się nie udała i ostatecznie w czerwcu 2003 roku wydawnictwo definitywnie zniknęło z rynku. Pozostawili po sobie wiele wspaniałych historii, i mimo niemałej liczby wpadek, każdy miłośnik Trykociarzy KONIECZNIE powinien sięgnąć po wybrane tytuły z ich oferty. Oczywiście, zgodnie z zapowiedziami, do wydawnictwa i ich oferty jeszcze powrócę!

Tymczasem na polskim rynku komiksowym około 2000 roku rozpoczęła się prawdziwy „boom”. Jak grzyby po deszczu pojawiały się nowe wydawnictwa, a w księgarniach od albumów komiksowych zaczęło być naprawdę ciasno. Za rozbudzenie naszego rynku odpowiadało wydawnictwo Egmont, które wpierw wybadało sytuację magazynem „Świat Komiksu„, a następnie ruszyło z wydawaniem albumów w ramach Klubu Świata Komiksów. W 2000 roku jako album numer 01 ukazał się Slaine Skarby Brytanii, w tym roku do księgarń zawitał album o numerze 1000.

Boom komiksowy jednak jak szybko nastąpił, tak szybko się zakończył. W okolicach 2004-2005 roku nastąpiło przepełnienie rynku, wydawnictwa zaczęły upadać, a wiele serii zostało przerwanych. Głównie europejskich, gdyż wtedy, komiks Superbohaterski jakoś nie cieszył się zbyt dużą popularnością w naszym kraju. Mimo to, pojawiały się wydawnictwa, chcące zaszczepić na niego modę, tu należy wymienić:

Axel Springer wydawali komiksy w latach 2004-2005, w swoje ofercie mieli zeszytówki z takimi postaciami jak Spider-man, X-men, Superman i Batman.
Manzoku. Działali w latach 2007-2012. Rozpoczęli wydawanie uznanych serii Authority i Planetary.
Mandragora. Słynne i lubiane przez czytelników wydawnictwo działające w latach 2001-2008. Wydali w sumie wiele tytułów z najróżniejszych gatunków, w tym komiks polski, erotyczny a także mangę. Wydawali komiksy zarówno jako wydania zbiorcze, jak i zeszytówki. W swojej ofercie mieli komiksy z takimi Superbohaterami jak Punisher, Spawn, Lobo, Fury, Spider-Man, Punisher, X-men, Ghost Rider, Conan, czy Wolverine.

W 2007 roku przyleciała też Muszka, czyli wydawnictwo Mucha Comics, które namieszało w rynku i zdobyło serca czytelników (no i portfele). Mucha Comics nie pchała się w zeszytówki, a skupiła się na wydaniach zbiorczych, do tego przygotowanych na najwyższym poziomie: doskonały papier i druk oraz porządne, grube oprawy, co jednak przełożyło się także na niezbyt niskie ceny. Polskiemu czytelnikowi zaprezentowali m.in tak uznane działa jak: Astonishing X-Men, Marvels, Tajna Wojna, New Avengers, Byłem bogiem, Ród M, Wojna Domowa, Batman: Długie Halloween, Batman: Mroczne Zwycięstwo, Catwoman: Rzymskie wakacje, Sprawiedliwość, Daredevil: Żółty, a także parę tytułów nie SuperHero, o których wspomnę przy okazji notki poświęconej tylko temu wydawcy. Obecnie warto ich tytułów poszukać zarówno na rynku wtórnym jak i w księgarniach. Mucha Komiks cały czas pozostaje aktywna, a do swojej oferty wybiera często tytuły nieprzeciętne. Z obecnie wydawanych warto spojrzeć na serię Alias oraz album Miracleman, a także wiele innych tytułów, jak choćby uznaną już za kultową serię Saga.

obecne 07

Mucha Comics jest jednocześnie edytorem Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.

Wielka Kolekcja Komiksów Marvela wystartowała w 2012 roku za sprawą Hachette Polska. Założenia są proste i dobrze znane z innych tego typów kolekcji: regularnie, w tym przypadku co dwa tygodnie (zawsze w środę) otrzymujemy kolejny tom prezentujący historię ze świata Marvela. Poszczególne tomy wydawane są w ujednoliconej szacie graficznej, dla osób zbierających wszystkie numery bonusem jest tzw „panorama”, czyli obrazek układający się z części drukowanych na grzbiecie każdego numeru kolekcji. Kolekcja pierwotnie była zapowiadana na 60 numerów, jednak z powodu najprawdopodobniej zadowalającej sprzedaży, została przedłużona. Oficjalnie do 120 tomów, ale nie wykluczone, że wydawana będzie dalej. Obecnie na rynku dostępne jest już ponad 100 numerów, a jubileusz zbiegł się z premierą konkurencyjnej kolekcji, traktującej o świecie DC i wydawanej przez Eaglemoss!

obecne 02

Pod względem edytorskim kolekcja Marvela prezentuje się bez zarzutu: dobry papier, niezłe tłumaczenie, doskonała jakość druku. Każdy tom jest wydany w twardej, dość grubej i sztywnej oprawie, okładki są matowe z miejscowo zastosowanym lakierowaniem. Do tego cena jest dość atrakcyjna i jest określona na stałe, każdy tom kosztuje zawsze tyle samo, bez względu na ilość stron. Zazwyczaj jeden tom stanowi zamkniętą historię, choć niestety zdarzają się od tego wyjątki, i pojawiło się parę historii, w których tylko jeden-dwa wątki zostały domknięte a reszta pozostała otwarta. Zazwyczaj wynika to ze specyfiki komiksu o Superbohaterach, w kolekcji jakby nie było często otrzymujemy wycinek danej opowieści. Jednak w paru przypadkach wydawca mógł bardziej zadbać o dodatkowe wyjaśnienie, czy wręcz dołączyć dodatkowe zeszyty. Tu warto wyraźnie podkreślić: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela to nie Wielka Kolekcja Najlepszych Komiksów Marvela! Owszem, znajdziemy tu wiele naprawdę doskonałych i na najwyższym poziomie historii, jednocześnie jest też sporo średniaków, a nader często zdarzają się też zwykłe zapychacze. W kolekcji otrzymujemy także bardzo rozległy przekrój przez wszystkie lata istnienia wydawnictwa, są tu tytuły relatywnie nowe, jak i dość stare, często też możemy poznać, „orginy”, czyli historie o powstaniu danego bohatera. Niektóre ramotki są bardzo ciężkostrawne, ale polecam nie zrażać się, znajdziemy tu też perełki ze starych czasów.

Wszystkie powyższe uwagi mają także odniesienie do Kolekcji DC, obecnie ukazało się już parę numerów, a patrząc na zapowiedzi, znajdziemy tu zarówno perełki jak i klasyczne wypychacze. Niestety, pod względem jakości wydania tomy z kolekcji DC prezentują się nieco gorzej niż Marvela, ale dotyczy to głównie oprawy, mimo że twarda, sprawia wrażenie „ubogiej”, jest dość cienka i mało sztywna, do tego całościowe lakierowanie nie wygląda zbyt estetycznie. Natomiast co do samej zawartości, to nie można mieć większych uwaga: jakość druku i papier stoją na najwyższym poziomie. Zresztą redaktorem kolekcji DC jest wydawnictwo Egmont, które na obecną chwilę jest największym graczem na polskim rynku komiksowym. Także pod względem Trykociarzy.

Egmont Polska to prawdziwy moloch, będący częścią międzynarodowego koncernu. W Polsce działają od 1990 roku, czyli debiutowali równo z Tm-Semicem, a swoją przygodę z komiksem rozpoczęli od tytułów ze świata Disneya. Oprócz szerokiego spektrum komiksów, wydają także książki, czasopisma oraz gry planszowe. Z albumami komiksowymi rozpoczęli przygodę na poważnie w 2000 roku startując z Klubem Świata Komiksu, wcześniej natomiast wydawali już albumy z takich serii jak Smerfy, Asteriks czy Lucky Lucke. W 2002 roku sięgnięto po komiks amerykański i oprócz uznanych nie superbohaterskich serii jak Sandman i Kaznodzieja polskiemu czytnikowi zaprezentowano zbiorcze albumy o Batmanie. W kolejnych latach w temacie Superhero Egmont prezentował albumy zarówno z uniwersum Marvela jak i DC.  Po sukcesie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela Egmont znacznie rozszerzył swoją ofertę komiksową w tym gatunku i obecnie wydaje następujące linie:

Nowe DC Comics, czyli DC New 52. Polska edycja wystartowała w 2013 roku, każdy album zachwyca formą edytorską: świetna jakość druku, dobry papier, naprawdę grube i sztywne oprawy, co przekłada się także na odpowiednie ceny albumów. Egmont nadal wydaje wybrane serie z tego uniwersum, w planach jest w końcu przejście do Rebirth, ale żadnych stosownych umów jeszcze nie podpisano.
Marvel Now. Wybrane serie i albumy wydawane są od 2015 roku. Poszczególne albumy dostępne są w miękkiej oprawie, co przełożyło się na niższą cenę. Serie przyjęły się bardzo dobrze na polskim rynku, obecnie w planach jest kończenie już rozpoczętych oraz wprowadzenie paru nowych.
DC Deluxe linia w której ukazują się pojedyncze albumy wydane w ekskluzywnej formie: twarda oprawa, obwoluta, powiększony format. W serii prezentowane są uznane i docenione przez czytelników i krytyków historie.
Klasyka Marvela nowa linia, coś w stylu WKKM, każdy tom stanowi zamkniętą całość. Komiksy mają być wydane w twardej oprawie i w porównaniu do WKKM niestety w znacznie wyższej cenie.
Pozostałe. Egmontowi od czasu do czasu zdarzy się wydać jeszcze jakiś tytuł, ostatnio choćby dość dziwny twór o jakże wszystko mówiącym tytule: „Zdumiewający, fantastyczny, niesamowity Stan Lee”

obecne 03

obecne 04

Egmont - DC Deluxe 2

obecne 05

Tak wiec, co czytać?

Doskonałym wyborem są obie kolekcje, zarówno Wielka Kolekcja Komiksów Marvela, jak i Wielka Kolekcja Komiksów DC Comics dostarczają wiele uznanych i zazwyczaj zamkniętych historii, do tego komiksy zaprezentowane w kolekcjach pochodzą z różnych lat, co może być sporą atrakcją dla osób chcących poczytać komiksy z różnych okresów twórczych. Niezaprzeczalnym atutem kolekcji jest też bardzo atrakcyjna cena poszczególnych tomów. Kolekcja DC dopiero co wystartowała, więc nie ma problemów z numerami archiwalnymi, gorzej pod tym względem jest z Kolekcją Marvela – tu pozostaje rynek wtórny i trochę cierpliwości. Mimo to, z odrobiną zapału powinno udać się skompletować nawet całość. Najlepiej polować na pakiety, mimo że to większy jednorazowy wydatek, to w ogólnym rozrachunku powinna taka metoda być bardziej opłacalna. Kolekcje mają ten plus, że wcale nie trzeba kupować wszystkich numerów, nie są to serie, a jedynie można wybrać sobie to co nas interesuje. Oczywiście metoda dowolna: zainteresuje Was jakaś postać, poszukajcie gdzie jeszcze znajdziecie jej przygody. Zauroczy Was jakiś scenarzysta lub rysownik, tak samo, warto sprawdzić, co jeszcze stworzyli. W przypadku obu kolekcji minusem są wznowienia, tj w ich ramach ponownie będą wydane tytuły, które już kiedyś ukazały się na naszym rynku. W niektórych przypadkach dostaniemy edycje wydane na lepszym papierze, lub bardziej kompletne, ale też znajdą się pozycje, w przypadku których lepiej będzie zakupić starsze wydanie.

Mucha Komiks w swojej ofercie ma sporo bardzo ciekawych i wartościowych tytułów, do tego zazwyczaj stanowiących zamkniętą całość, lub składających się z maks paru części. Rewelacyjna forma wydania jest ich dodatkowym atutem, acz niestety wpływa to na cenę. Jednak i tak, większość tytułów można nabyć na rynku wtórnym. Sporo albumów wydanych przez Muchę znajdziemy jako duble w kolekcjach WKKM i WKKDC.

Linie wydawnicze Egmontu stanowią naprawdę łakomy kąsek, i to zarówno dla osób chcących przeczytać samodzielne albumy, jak i tęskniących do dłuższych serii. Sięgając po Nowe DC lub Marvel Now trzeba się nastawić na cykle i w zależności od naszego głodu komiksowego, potrzebę zakupu całkiem sporej liczby w miarę regularnie wydawanych albumów. Albumy wchodzące w cykl Nowe DC wydane są wprost perfekcyjnie, jednak swoje kosztują, natomiast Marvel Now jest ewidentnie bardziej budżetowy, a brak twardej oprawy nie przeszkadza w odbiorze historii czy dobrej zabawie. W linii DC Deluxe ukazują się prawdziwe perełki, bezsprzecznie warte poznania, choć należy uważać po co się sięga. Np. Batman Ziemia Jeden jest idealną lekturą zarówno dla doświadczonych jak i nowych czytelników, ale po Kryzys na Nieskończonych Ziemiach powinny sięgnąć już osoby mające całkiem niezłą wiedzę na temat samego Uniwersum DC. Klasyka Marvela to nowość, ukazał się na dzień dzisiejszy tylko jeden tom, i w sumie dla nowego czytelnika seria ta nie jest obecnie zbyt atrakcyjna. Za poziom zbliżony do WKKM należy zapłacić sporo więcej, co może się średnio kalkulować. Oczywiście historia historii nierówna, i zapewne pojawią się tu pozycje warte przeczytania nawet za wyższą cenę, ale to seria której stworzenie podyktowały prawa rynku. Jest popyt, będą pojawiać się kolejne tytuły. Oby załamanie rynku nie nastąpiło szybko. A na to się nie zapowiada. Póki co.

Z komiksów dostępnych na rynku wtórnym szczególnie atrakcyjnie prezentuje się to co wydał Tm-Semic. Zeszytówki co prawda wydawane były na niezbyt dobrym papierze, ale posiadają swój niezaprzeczalny urok. Do tego w Tm-Semic działali prawdziwi miłośnicy komiksów, i mimo że musieli liczyć się z prawidłami rynku i życzeniami zwierzchników, to jednak zaprezentowano nam naprawdę wiele bardzo dobrych historii. Warto poszukać co lepszych perełek, a i na całe serie można się skusić.

Dokładniej o byłej i aktualnej ofercie poszczególnych edytorów będzie w kolejnych notkach. Oczywiście spragnieni komiksów niech nie czekają, wystarczy wybrać się do księgarni czy wejść do którejś internetowej, coś poczytać o danych tytułach i wybrać najlepiej nawet na czuja. Słyszeliście o jakimś twórcy? Spróbujcie! Podobają Wam się rysunki? Spróbujcie! Bądźcie otwarci i zacznijcie czytać, nie ma na co czekać! I pamiętajcie, amerykański rynek komiksu to nie tylko Superbohaterowie, ale też wiele opowieści bez pierwiastka super, ale prezentujących wyborne czy to scenariusze czy rysunki.

Czasem może warto zważać na takie pułapki jak „Zdumiewający, fantastyczny, niesamowity Stan Lee„. Stan Lee to prawdziwa legenda, i twarz uniwersum Marvela, człowiek który nieprzeciętnie zaangażował się promocję tego świata, głównie na dużym i małym ekranie. Jednocześnie niniejszy komiks, będący uproszczoną biografią Stana Lee, jest napisany z perspektywy „zwycięzcy”, i niestety pomija wiele niewygodnych dla wydawnictwa faktów! Ogólnie, lekturę tego dzieła serdecznie odradzam, jak jesteście zainteresowani, co się dzieje w takich molochach jak Marvel, o wiele lepiej sięgnąć po książkę Niezwykła historia Marvel Comics, która jednoczenie nie jest autoryzowana przez wydawcę, i zawiera sporo momentami niezbyt wygodnych faktów dla wydawcy, ale za to czyta się to jak doskonała powieść sensacyjną! Jednak uwaga, po książkę najlepiej sięgnąć, jak już w miarę dobrze poznamy to uniwersum, i będziemy rozpoznawać już sporą grupę postaci oraz twórców.

obecne 06

Aha, i nie zapomnijcie o innych superbohaterach. Postacie takie jak Sędzia Dreed czy Slaine także obecnie coraz bardziej zaznaczają swoją obecność na naszym rynku, a ich przygody to momentami prawdziwa jazda bez trzymanki!

obecne 01

Reklamy

Read Full Post »

Jamie Berard jest mistrzem w tym co robi, i robi to świetnie. A na dziesięciolecie serii Modular Buildings zaprezentował nam coś specjalnego, co nie tylko ładnie wygląda, ale nawiązuje do wszystkich wcześniejszych modeli!

LEGO 10255 Assembly Square

4,002 pieces.
US $279.99 – CA $329.99 – DE 239.99€ – UK £169.99 – DK 2099.00 DKK

LEGO Creator Assembly Square (10255)

LEGO Creator Assembly Square (10255)

LEGO Creator Assembly Square (10255)

LEGO Creator Assembly Square (10255)

więcej zdjęć na Allen Tran

Read Full Post »

Ostatnie parę zestawów z Ideas sobie odpuściłem, ale tu nie ma mowy: złapali mnie na haczyk!

LEGO Ideas The Beatles Yellow Submarine (21306)

LEGO Ideas The Beatles Yellow Submarine (21306)

LEGO Ideas The Beatles Yellow Submarine (21306)

Read Full Post »

EDIT: 2016-10-10: Uzupełniłem notkę o cztery zdjęcia całkiem fajnych unikatów – patrz wydania klubowe i kalendarze.

Janusz Christa to jeden z najznakomitszych klasycznych twórców komiksowych z „tamtych czasów”. Urodził się w 1934 roku, a jako twórca opowieści rysunkowych zadebiutował w 1956 roku na łamach miesięcznika „Jazz„. Na początku swojej twórczości tworzył zarówno poważniejsze opowieści jak i krótkie żarty humorystyczne. W 1958 roku w „Wieczorze Wybrzeża” rozpoczął publikację pasków z Kajtkiem – Majtkiem, wkrótce do tej postaci dołączył Koko. Przez wiele lat Christa mocno związał się ze swoimi słynnymi bohaterami, a obecnie Kajtek i Koko oraz ich następcy, a jednocześnie pradziadkowie, Kajko i Kokosz to jedne z najwspanialszych komiksowych dzieł, które zupełnie się nie zestarzały po dzień dzisiejszy! Janusz Christa zmarł w 2008 roku, pozostawił po sobie prawie 5000 komiksowych pasków i około 700 plansz. W 2016 roku wydawnictwo Egmont zaprezentowało nowy album o przygodach dzielnych wojów: „Kajko i Kokosz: Nowe Przygody. Obłęd Hegemona„, który zebrał mieszane opinie. Mi przypadł mocno średnio (więcej o tym w krótkiej recenzji: Kajko i Kokosz przerysowani), i raczej go odradzam, natomiast serdecznie zachęcam do sięgnięcia po oryginalne dzieła Christy!

Moja przygoda z twórczością Christy rozpoczęła się od przygód dzielnych Wojów Kajka i Kokosza. Będąc dzieciakiem pierwszy album dostałem z jakiejś okazji, był to Wielki Turniej i od razu zakochałem się w tym świecie. Następnie dość szybko w moje ręce wpadły kolejne części: Szkoła Latania, i rozbite na po dwa albumy cykle Złoty Puchar, Szranki i Konkury oraz Woje Mirmiła i Rozprawa z Dajmiechem. Kolejność w której zdobywałem albumy ma się nieco na bakier z chronologiczną kolejnością wydarzeń, ale w niczym to wtedy nie przeszkadzało.  Co ciekawe o ile Turniej czy Szkoła były wydane w dość klasyczny sposób, tj w pełnym kolorze, formacie A4 i normalnym układzie kadrów, to pozostałe albumy czytało się już „odwrócone”, a liczba kadrów na pojedynczej stronie aż przytłaczała gówniarza, który uczył się czytać na tych komiksach. Przypomnę, Christa dysponował niezwykle piękną i bogatą kreską, stąd też poszczególne albumy starczały na długo, a niezwykle ciekawe i dowcipne scenariusze dodatkowo gwarantowały, że do tych historii powracało się wielokrotnie. Złoty Puchar oraz Szranki i Konkury zostały wydrukowane na żółtym papierze, co obecnie może dziwić, ale takie były realia tamtych czasów, drukowało się na tym, na co akurat dostało wydawnictwo czy drukarnia przydział.

Christa 01

Christa 02

Christa 03

Christa 04

Biblioteczka w miarę szybko rosła o kolejne tytuły, w międzyczasie oczywiście przygody bohaterów można było poznawać dzięki Relaxowi i Światowi Młodych, a dodatkowe historie z Kajkiem i Kokoszem można było znaleźć w specyficznych (na tamte czasy) albumach, zbierających krótsze historyjki utrzymane w różnym tonie i stworzone przez różnych autorów:

Christa 05

Z Kajtkiem i Koko, mimo że postacie te stworzone zostały o wiele wcześniej niż Kajko i Kokosz, zetknąłem się nieco później. Także za pośrednictwem albumów dostępnych w normalnej sprzedaży, a były to: Pojedynek z Abrą, trylogia Śladem Białego Wilka (tytuły kolejnych tomów: 1. Śladem Białego Wilka, 2. Duch bunkra, 3. Chybiony strzał), Zwariowana wyspa i Londyński Kryminał. Jako że mama kolegi pracowała w drukarni, oprawiła mi te albumy w twarde oprawy, na jednym nawet udało się przylepić oryginalną okładkę. Decyzji w sumie nie żałuję, albumy dzięki temu dotarły do dzisiejszych czasów w bardzo dobrym stanie. Wszystkie historie opowiadają o współczesnych perypetiach Kajtka i Koko, w dwóch przypadkach mamy historie o zabarwieniu kryminalnym, w pojedynku z Abrą nasi bohaterowie trafiają do świata bajek i baśni, natomiast Zwariowana Wyspa to prawdziwa, nieco psychodeliczna, jazda bez trzymanki.

Christa 06

Christa 07

Kolejnym skarbem który trafił w moje ręce były perypetie Kajtka i Koka w kosmosie. Najpierw natrafiłem na skrócone czarno-białe wydanie, liczące nieco ponad 60 stron, swego czasu dość trudno dostępne, co spowodowało, że powstawały pirackie „przedruki”. Następnie na rynek trafiła reedycja zapowiadana na pierwszą kompletną i dodatkowo wydaną w pełnym kolorze. Niestety, projekt upadł po zaledwie trzech albumach.

Christa 08

Przygody Gucka i Rocha „dziwnie” bardzo przypominały przygody Kajtka i Koka, jednak za tą opowieścią stał inny scenarzysta, choć szatą graficzną zajął się Christa. Dwa wydane albumy są obecnie dość łatwe do zdobycia, dodatkowo Egmont wznowił je dwukrotnie, w tym raz jako wydanie zbiorcze w twardej oprawie.

Christa 09

Jakie było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że przygód Kajtka i Koka jest więcej. I to o wiele więcej! Niestety, zdobycie kompletu było praktycznie niemożliwe. Przynajmniej oficjalnie, gdyż natrafiłem na coś, co wtedy nazywało się „wydaniami klubowymi”, a tak naprawdę było nielegalnymi pirackimi przedrukami. O dziwo, w przypadku Kajtka i Koka ktoś naprawdę się napracował: większość tych albumów była wydrukowana na dobrej jakości drukarkach (nie były to ksera, przynajmniej nie w każdym przypadku) zawierały często kolorowe strony tytułowe, a do tego były bardzo ładnie oprawione w jednokolorowe twarde oprawy. Z tego co pamiętam, kosztowało to majątek, ale wreszcie mogłem przeczytać wcześniejsze paski Christy, czy poznać rewelacyjne przygody jego bohaterów w kosmosie! Jako ciekawostka, były to czasy bez szeroko dostępnego internetu, i takie wydania zdobywało się słysząc gdzieś pokątnie gdzie można je zakupić, a następnie uzgadniając wszystkie szczegóły listownie. Chwilę to trwało…

Christa 10

Christa 11

Christa 21

Christa 22

Bohaterowie Christy zaznaczyli jeszcze swoją obecność na rynku w książeczkach z zagadkami, czy jako elementy np.: puzzli.

Christa 12

A plansze z ich przygodami zdobiły nawet kalendarze! Dwie takie publikacje są szczególną ciekawostką, gdyż materiał w nich zaprezentowany jest całkowicie premierowy, a do tego z zaznaczoną wyraźnie nutką dydaktyzmu. Może zbyt bardzo wyraźną, ale i tak czyta i ogląda się to świetnie. Na poniższym zdjęciu te publikacje są nieco przerobione, za dzieciaka odciąłem część z datami i pozostawiłem sobie same komiksy.

Christa 23

Christa 24

Można też znaleźć wiele opracowań poświęconych twórczości Christy, szczególnie polecam Zeszyty Komiksowe i Komiksową archeologię:

Christa 13

oraz dwa rewelacyjne opracowania autorstwa Arkadiusza Florka: Świat dzielnych wojów i Powrót do Świata Dzielnych Wojów. Autor udostępnił je zupełnie za darmo w formie elektronicznej, linki znajdziecie w tym poście.

Lata mijały, rosły nowe pokolenia, komiksy Christy nadal cieszyły nowych czytelników. Mimo, że nie brakowało ich w drugim obiegu, to niestety nie były obecne w księgarniach. Próbowano reanimować serię, ale np.: ta próba zakończyła się zaledwie po dwóch albumach:

Christa 14

Wreszcie do akcji wkroczył nasz ulubiony moloch, czyli Egmont. Swoją krucjatę rozpoczął od Kajtka i Koka, czyli bohaterów, których kompletu przygód nigdy oficjalnie nie wydano. Egmont w sumie wydał osiem grubych albumów w formacie może niezbyt wielkim i większości w czarno-białej szacie graficznej, ale wreszcie mogliśmy rozkoszować się przygodami dzielnych marynarzy w naprawdę dobrej jakości! Uwaga, jeżeli dopiero zamierzacie zakupić coś z niżej wydanych albumów, koniecznie zwróćcie uwagę, które wydanie kupujecie i zawsze wybierzcie najnowsze! W paru przypadkach ma to znaczenie, choćby przygody w Kosmosie są praktycznie kompletne dopiero w wydaniu trzecim!

Christa 15

Lista albumów:
1) W Kosmosie (wyd 3 poprawione, 672 stron (poprzednie wydania 586))
2) Na tropach Pitekantropa (wyd 2) zawiera:
– Na tropach Pitekantropa
– W krainie baśni (w tym Pojedynek z Abrą)
– Wśród piratów
3) Kajtek, Koko i inni zawiera:
– Kuku-Ryku
– Skarby starego zamczyska
– Korak, syn Tarzana
– Marynarskie Brody
– Wesołych Świąt
– Detektyw Trop wskazuje winnego
– Na morze
– Zaginiona załoga (kolor)
– Pan Paparura i pies Aj (kolor)
– Bajki dla dorosłych
– Łabędź
– Dżdżownice
– Palacze
– Coś z ryb
– Gucek i Roch Tajemniczy Rejs
– Gucek i Roch Kurs na Półwysep Jork
– Bajki (kolor)
– Opowieści Koka (niedokończone przez Christę)
– Polbida (niedokończone przez Christę)
4) W Londynie (wyd 2, 192 stron (wyd pierwsze 176))
– Dni Gdańska
– Zwariowana wyspa
– w Londynie
5) Profesor Kosmosik (wyd 2, 152 stron (wyd pierwsze 144))
– Profesor Kosmosik i Czarny Rycerz
6) Śladem białego wilka
7) Poszukiwany Zyg-Zak
– Latający Holender
– Profesor Kosmosik i Marsjanie
– Poszukiwany Zyg-Zak
8) Opowieści Koka
– Arktyczna wyprawa
– Przemytniczy szlak
– Na wakacjach

Szczególnie ciekawie prezentuje się tom 3, zawierający wiele zebranych ciekawostek z twórczości Christy, choć szkoda, że paru historii czy żartów w tej antologii zabrakło. Dużym plusem wydania jest zaprezentowanie wielu prac w pełnym kolorze, choć za wpadkę należy uznać przedruk albumów z Guckiem i Rochem w czerni i bieli, gdy już pierwsze wydania były kolorowe. Egmont niejako naprawił ten błąd później, publikując te dwa albumy jako osobne wydanie – widać je na jednym ze wcześniejszych zdjęć. Łabędź także, mimo pierwszej kolorowej wersji w Relaxie, tu dostaliśmy jako czarno-biały. Także szkoda, że Bajki, mimo że kolorowe, to zostały wydrukowane po dwie plansze na jednej stronie. Na rysunkach Christy nie powinno się oszczędzać! Miejmy nadzieję, że kiedyś ukaże się kolejne wydanie, uzupełnione o braki i bardziej dopieszczone. Ale i tak po obecne wydanie warto sięgnąć, zawiera wprost ogrom niezwykłych historii!

Podobne zarzuty można postawić albumowi Śladem białego wilka, który także w wydaniu Egmontu ukazał się jako czarno-biały, gdy tymczasem wcześniejsze wydanie spokojnie można dostać w pełnym kolorze. I je mocno polecam, tę historię o wiele lepiej poznawać w kolorze. W tomie 4 znalazła się historia W Londynie, tu wydrukowana w czerni i bieli, oryginalnie dostępna w dwóch albumach pod tytułem Londyński Kryminał w pełnym kolorze. Zwariowana wyspa także byłą wcześniej wydana, ale tu już zawsze bez kolorków. Niestety, Londyński Kryminał może być ciężko zdobyć, do tego wydanie Egmontu zawiera jeszcze krótkie żarty pod tytułem Dni Gdańska, nigdy wcześniej oficjalnie nie wydrukowane w formie albumowej. Uwaga! Jakbyście kupowali ten tomik, koniecznie w wydaniu 2, pierwsze miało „trochę” braków! Pojedynek z Abrą z tomu 1, który wcześniej ukazał się w kolorze, tutaj także jest w formie czarno-białej, ale za to otrzymujemy całą pełną opowieść W krainie baśni, której to Pojedynek jest tylko fragmentem.

No i Kajtek i Koko w kosmosie! Piękną i monumentalna epopeja, mam szczerą nadzieję, że kiedyś Egmont zaprezentuje nam ją w formacie A4 i w pełnym kolorze. Póki co, i tak warto przeczytać, koniecznie w wydaniu trzecim – mocno uzupełnionym. A i tak dodatkowo nie zaszkodzi, byście zaznajomili się w dostępnym w formacie elektronicznej suplemencie.

Egmont pokusił się także o wznowienie przygód Kajka i Kokosza. Tu na szczęście forma nie pozostawia wiele do życzenia: wszystkie albumy ukazały się w formacie A4 w pełnym kolorze, na bardzo dobrym papierze! Całą kolekcję szczerze polecam, tym bardziej, że wydanie Egmontowe nie jest przesadnie drogie, a do tego sporo tego na rynku wtórnym, albumy były także dostępne jako bonus przy zakupie bodajże ryz papieru – taka promocja (choć nie były to te same wydania, i różniły się choćby zastosowanym (sic!) papierem).

Christa 16

Christa 17

Christa 18

Cała seria składa się z następujących albumów:

Złoty puchar
Szranki i konkury
Woje Mirmiła (Woje Mirmiła, Rozprawa z Dajmiechem)
Szkoła latania
Wielki turniej
Na wczasach
Zamach na Milusia
Skarby Mirmiła
Cudowny lek
Festiwal czarownic
Dzień Śmiechały
W krainie Borostworów
Mirmił w opałach
Urodziny Milusia
– Pasowanie
– Urodziny Milusia
– Łaźnia
– Koncert Kaprala
– Profesor Stokrotek
– Srebrny Denar
– Kalendarz Ścienny 1987
– Kalendarz Ścienny 1988

Układ historii Złoty puchar, Szranki i konkury i Woje Mirmiła został zmieniony i dostosowany formułą do pozostałych historii, przez co zmieniła się liczba „zeszytów” i każda z historii zamiast w dwóch, opublikowana została w trzech albumach. Dodatkowo, dwie pierwsze historie zostały rewelacyjnie pokolorowane!
Album Urodziny Milusia zbiera w sobie krótsze formy, wcześniej porozrzucane po rożnych wydaniach czy magazynach. Dodatkowo otrzymujemy tu przedruki dwóch komiksowych kalendarzy (właściwie to trzech, gdyż okładka tego albumu to także wycinek kalendarza), niestety niefortunnie umieszczono dwie oryginalne plansze na jednej kartce – jak już wspominałem, taki zabieg w przypadku rysunków Christy absolutnie nie powinien być zastosowany. Ale to jedyny minus całej serii – naprawdę i szczerze polecam każdemu kto jeszcze nie zna, by jak najszybciej nadrobić i sięgnąć po przygody Kajtka i Kokosza. Są bardziej przystępne niż historie Z Kajtkim i Kokiem, i doskonale bawią zarówno starszego jak i młodszego czytelnika!

Egmont przygotował jeszcze fajną ciekawostkę, a mianowicie trzy albumy doczekały się wydań regionalnych:

Christa 19

Szkoła furganio (gwara śląska)
Ogromniasto gońba (gwara góralska)
Na latowisku (gwara kaszubska)

W tym roku Egmont pokusił się o kontynuację. Moje niezbyt pochlebne zdanie już wyraziłem, kolejny album jest już zapowiedziany, a jego formuła ma być podobna. Oby wyszło jednak nieco lepiej, na chwilę obecną Kajko i Kokosz: Nowe Przygody. Obłęd Hegemona raczej odradzam, o wiele lepiej poczytać oryginalne albumy Janusza Christy.

Christa 20

Powyższe wypociny to jedynie wspominki, nie planowałem ani nie zamierzałem na chwilę obecną robić dokładniejszego opracowania. Może do tematu jeszcze wrócę, natomiast już nie pierwszy raz na blogu serdecznie zapraszam do zapoznania się ze stroną „Na plasterki” poświęconą Januszowi Chriście i prowadzoną przez prawdziwych zapaleńców!

Read Full Post »

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Havoc/Reviews/Futuron/00.jpg

Pora na opis serii, od której właściwie wszystko się zaczęło. Futuron zawitał w roku 1987 i zrobił spore zamieszanie.
Fakt, był wcześniej classic space ale tamte konstrukcje (oczywiście z pewnymi wyjątkami), pomimo, że kultowe, były jednak dosyć prymitywne, głównie ze względu na małą różnorodność dostępnych wówczas elementów.
Chociaż mówiło się, że już pod koniec classic space’a wychodziły zestawy, które łączyły stare z nowym (minifigi ze starymi hełmami ale pojazdy o nowocześniejszym wyglądzie),
to jednak Futuron był ‚przejściówką’ z klasycznego space do nowych serii. Pojawiły się nowe elementy i sporo jak na tamte czasy nowatorskich rozwiązań ale przede wszystkim space przestał być tylko ‚space’, powstała bowiem pierwsza frakcja i to bardzo liczna. Otrzymaliśmy aż 17 podstawowych zestawów i 6 dodatkowych. Jest to do tej pory największa ilość zestawów jaka pojawiła się w jednej tylko serii. Ale Futuron zaprezentował coś jeszcze, marzenie każdego fana space – monorail. System jednoszynowej kolejki, który pojawił się tylko w 3 zestawach w historii lego (oraz w dwóch dodatkowych zestawach uzupełniających) ale o tym poźniej.
Zapraszam do nieco przydługiej recenzji ojca ‚spejsowych frakcji’.

(więcej…)

Read Full Post »

Arkham Asylum w LEGOwym świecie już pojawił się dwukrotnie, w 2006 roku dostaliśmy średnio udany model 7785 Arkham Asylum natomiast w 2013 zachwycaliśmy się prawdziwą perełką w postaci 10937 Batman: Arkham Asylum Breakout. Teraz po raz kolejny będziemy mogli odwiedzić ten przybytek, acz patrząc co nas czeka, zachwytów raczej nie będzie. Figurki są oki. Jak zwykle. Będzie też BatCave. Też mocno taki sobie. I zestaw z Panem Lodowatym. Średniak.

The LEGO Batman Movie Arkham Asylum (70912)

The LEGO Batman Movie Batcave Break-In (70909)

The LEGO Batman Movie Mr. Freeze Ice Attack (70901)

Pojawiły się także zapowiedzi trzech kolejnych zestawów z DC Super Hero Girls. Będzie Wonder Woman, Pszczółka i Domina. Nic, co powodowało opad szczęki. Mam nadzieję, że TLG w tym temacie jeszcze zaskoczy, bo póki co, zapowiedzi Superhero na 2017 rok są bardzo słabiutkie…

LEGO DC Super Hero Girls Wonder Woman Dorm Room (41235)

LEGO DC Super Hero Girls Bumblebee Helicopter (41234)

LEGO DC Super Hero Girls Lashina Tank (41233)

Read Full Post »

Seria Friends okazał się wielkim hitem. Klimaty Superhero, dzieki kinowym hitom, obecnie są na topie. Wiem, że takie stwierdzenia są obecnie passe, ale seria Friends skierowana jest głównie do dziewczynek, a SuperHero do chłopców. Co oczywiście nie przeszkadza, by chłopcy budowali zestawy Friends, a dziewczynki interesowały się trykociarzami. A gdyby tak połączyć to w jedną całość? No i proszę, mam serię LEGO Friends DC Super Hero Girls!

Ale spokojnie, to wcale nie jest pomysł TLG. LEGO po prostu staje się udziałowcem w marce DC Super Hero Girls czyli w świecie, w którym młodzi superbohaterowie uczęszczają do szkoły Super Hero High. Zresztą, zobaczcie na oficjalną, dostępną także po polsku, stronę: http://play.dcsuperherogirls.com/pl-pl
I jak ktoś się jeszcze nie domyślił, marka ta jest wybitnie komercyjna, i tworzy spójny świat produktów, na wzór podobnych marek jak np.: Witch czy Monster High. Mamy więc serial animowany mający zapoznać nas z bohaterami i wiele produktów które możemy nabyć w sklepach, w tym głównie lalki (nieco w stylu Barbie) oraz książeczki i inne badziewia.

I teraz do tego dochodzą jeszcze zestawy LEGO:

41230 Batgirl’s Batjet

LEGO DC Super Hero Girls Batgirl's Batjet (41230)

41231 Harley Quinn’s Cafe Rescue

LEGO DC Super Hero Girls Harley Quinn's Cafe Rescue (41231)

41232 Super Hero High School

LEGO DC Super Hero Girls Super Hero High School (41232)

No cóż, „normalne” zestawy z Super Heroes niestety zazwyczaj nie zachwycają, choć oczywiście pojawiają się chlubne wyjątki (tak, podoba mi się Klasyczny BatCave!). Póki co, w odłamie a’la Friends nie wygląda, żeby miałoby być lepiej. Same zestawy są nijakie, budynki to zwitki kolorowych klocków i dużych elementów, byle było bardziej brokatowo, do tego na siłę powkładane akcenty bawialności. Dzieciaki i tak kupią? Same figurki całkiem niezłe, ale to akurat od dłuższego czasu u TLG stoi na najwyższym poziomie:

LEGO DC Super Hero Girls

Read Full Post »