Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Kwiecień 2019

Niesamowite, że seria której pierwszy numer powstał ponad 50 lat temu, wydawana w dziwnych czasach, przepełniona propagandą, jedynym słusznym spojrzeniem na organy władzy czy cenzurą, cieszy się w dzisiejszych czasach sporą estymą. W sumie, nie ma się co dziwić, scenariusze zdarzały się całkiem przyzwoite, a i graficznie często trafiały się perełki. No i najważniejsze, działa tutaj ogromna siła nostalgii! Obecnie serię Kapitan Żbik wznawia wydawnictwo Ongrys, i chyba przyjęła się nawet dzisiaj całkiem dobrze, a niektóre nowe wydania nawet doczekały się wersji z różnymi okładkami!

Były próby, niestety nieudane, z kontynuacjami, pojawiły się także pastisze czy „tributy”. Okazuje się także, że obecnie w sprzedaży jest seria, która mocno nawiązuje do Kapitana i jest swoista parodią czy wręcz karykaturą postaci i wydarzeń znanych z Kolorowych Zeszytów.

Kapitan Szpic doczekał się już dwóch zeszytów, w zapowiedziach jest kolejny. Sama lektura jest dość przyjemna, i mimo, że pojawia się tu scenariusz, to tak naprawdę jest to zbiór swoistych skeczy, bardzo mocno nawiązujących do samych przygód Kapitana Żbika, ale znajdziemy tutaj także sporo zabaw słownych, czy też mniej lub bardziej niewybrednych dowcipów sytuacyjnych.

Wydanie bardzo ładne, świetna okładka, doskonały papier i druk. Także rysunki niezwykle bawią, widać tutaj ewidentnie mieszankę stylów takich rysowników jak Baranowski czy Pawel, ale na szczęście, nie znajdziemy tutaj bezpośredniego małpowania. Zresztą w drugim tomiku zaproszono na gościnne występy Baranowskiego, Skrzydlewskiego oraz Kiełbusa. Każdy z tych rysowników użyczył jednej swojej postaci, którą możemy gdzieś w tomiku znaleźć na wybranych kadrach. I nie jest to wcale łatwe zadanie, gdyż postacie w gościnnych występach należą raczej do mniej znanych z twórczości wymienionych artystów!

I tak prezentują się albumy, pełne humoru i nawiązań, jednak przynajmniej dobra znajomość Kolorowych Zeszytów jest tu wręcz wymagana, tak więc lektura skierowana jest raczej do starszych czytelników. Nie są to także książeczki dla najmłodszych, co mogły by sugerować rysunki. To swoiste podziękowanie, hołd złożony Kapitanowi i tamtym czasom, i jeżeli trafią na odpowiedni grunt, kapitan Szpic będzie świetną zabawą. Mnie rozbawił, a podczas drugiego czytania wyłapałem jeszcze sporo smaczków, więc tym bardziej była to satysfakcjonująca lektura. Dla miłośników Żbika, pozycja obowiązkowa!

Kapitan Szpic i Wielki Cyrk
Kapitan Szpic i Czarna Niechcesete
Scenariusz: Daniel Koziarski, Artur Ruducha
Rysunki: Artur Ruducha

Zapraszam do pozostałych części cyklu wspominkowego o kapitanie Żbiku:

Reklamy

Read Full Post »

Serdecznie witam w czwartym a jednocześnie przedostatnim odcinku przewodnika Jak czytać Marvel NOW!. Dla przypomnienia, część pierwsza poświęcona była mutantom, druga pajączkowi, a trzecia różnym krótszym seriom. Dzisiaj natomiast nieco lżejszy temat. Czyli dwie serie, które zbierają bardzo skrajne opinie, jednocześnie poszczególne tomy potrafią różnic się znacznie od siebie klimatem, dużo tu lepszych ale jednocześnie i gorszych momentów, mamy także motywy poważniejsze jak i zupełnie abstrakcyjne.

Dwie serie:
Deadpool (10 tomów)
Thunderbolts (5 tomów)

Dodatkowo wydawca zaserwował nam pojedyncze historie:
Hawkeye kontra Deadpool
Tajne Wojny Deadpoola

Deadpool

Tom 1: Martwi prezydenci (Deadpool #1-6)
Tom 2: Łowca dusz (Deadpool #7-12)
Tom 3: Dobry, zły i brzydki (Deadpool #13-19)
Tom 4: Deadpool kontra Shield (Deadpool #20-25)
Tom 5: Wyzwanie Draculi (Deadpool: Dracula’s Gauntlet #1-7)
Tom 6: Deadpool się żeni (Deadpool #26-28, Annual #1)
Tom 7: Grzech pierworodny (Deadpool #29-34)
Tom 8: Axis (Deadpool #35-40)
Tom 9: Wszystko, co dobre (Deadpool #41-44, #250)
Tom 10: Deadpooliana wybrane (Deadpool Annual #2, Deadpool Bi-Annual #1, Death of Wolverine: Deadpool & Captain America #1, Deadpool vs Thanos #1-4)

Deadpool 1-4
Deadpool 1-4

Deadpool 5-7
Deadpool 5-7

Deadpool 8-10
Deadpool 8-10

Deadpool stał się prawdziwą gwiazdą, na co niewątpliwie wpływ miały dwa bardzo udane filmy kinowe. Nic więc dziwnego, że w naszym kraju seria poświęcona tej postaci z Marvel NOW! rozrosła się aż do dziesięciu tomów i dwóch dodatkowych pojedynczych wydań. Warto także zaznaczyć, że Deadpool także otrzymał serię w ramach Marvel Classic, gdzie możemy poznać początki tej postaci, a także często można go spotkać w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.


Deadpool z Marvel Classic (seria liczy już parę tomów) oraz z WKKM

Klimat Deadpoola z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu, humor jest specyficzny, czasem subtelny, czasem rynsztokowy, sporo tu najróżniejszych nawiązań, także mrugnięć okiem do czytelnika. Już pierwszy tom to jazda bez trzymanki, gdyż jak sam tytuł wskazuje, powracają martwi prezydenci USA. Poważnie, wracają i nieźle rozrabiają. W kolejnych tomach otrzymujemy przepięknie ukazane opowieści z przeszłości, wiele gościnnych występów (w tym Spider-mana, Wolverine’a czy Kapitana Ameryki) i poważniejsze, a nawet wzruszające momenty. Tom 5 to pojawienie się Draculi, a więc i mnóstwa potworów. Oprócz tego zawitają tu  Blade’a, Thunderbolts, oraz przepiękna pani, która już w kolejnym tomie stanie się Panią Deadpoolową. Szkoda, że ten motyw w przyszłości nie został bardziej wyeksponowany. W bonusie świetna rozkładówka z mnóstwem postaci, na szczęście załączono przewodnik, kto jest kim. Kolejne tomy nawiązują do eventów Grzech Pierworodny i Axis, ale spokojnie funkcjonują niezależnie, i nie wpływają jakoś bardzo na nie, ani też ich znajomości nie jest bezwzględnie wymagana. Opowieść trwa, seria kończy się na 9 tomie, natomiast tom 10 to zbiór dodatkowych opowiadań. Polski wydawca kontynuuje serię w ramach Marvel NOW!2.0, tak więc z pewnością Deadpoola nam nie zabraknie.


Deadpool w Marvel NOW! 2.0


Hawkeye kontra Deadpool & Tajne Wojny Deadpoola

O Hawkeye kontra Deadpool wspominałem przy okazji opisu serii Hawkeye, dla przypomnienia, to jednotomowa opowieść kryminalna z dwójka tytułowych postaci. Przyzwoita, lekka, bardzo przyjemna lektura.

Tajne Wojny Deadpoola tytułem oczywiście nawiązują do wielkiej kumulacji Marvel NOW!, jednak ten tom to tak naprawdę przedstawienie wydarzeń owszem, z Tajnych Wojen, ale tych z 1984 roku, które w naszym kraju zostały wydane w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Deadpool w nich nie występował, ale ten tom pokazuje, co by było, gdyby jednak uczestniczył w tym evencie. Raczej jako ciekawostka, i to zupełne zbędna.


Oryginalne Tajne Wojny w WKKM tom 26 i 40

 

Thunderbolts

Tom 1: Bez pardonu (Thunderbolts #1-6)
Tom 2: Czerwony postrach (Thunderbolts #7-12)
Tom 3: Nieskończoność (Thunderbolts #13-19)
Tom 4: No Mercy (Bez litości) (Thunderbolts #20-26)
Tom 5: Punisher kontra Thunderbolts (Thunderbolts #27-32, Annual #1)

Thunderbolts 1-3
Thunderbolts 1-3

Thunderbolts 4-5
Thunderbolts 4-5

Thunderbolts to specjalny odział, wybrany i dowodzony przez Generała Rossa czyli Czerwonego Hulka, w skład którego wchodzą takie postacie jak Agent Venom, Punisher, Elektra, Deadpool, a także Czerwony Leader i Mercy. Jak widać, składanka dość oryginalna, i nie można odnieść wrażenia, że serię sklecono tylko po to, by wrzucić bardzo popularne postacie, bo to się po prostu sprzeda. Pierwszy tom przedstawia wydarzenia w sposób bardzo poważny, a wrażenie takie potęgowane jest przez rysunki Dillona, który może świetnie wypadł w samym Punisherze, czy oczywiście Kaznodziei, tutaj jednak coś nie gra. I podobnie jest w tomie drugim. Tom trzeci, nawiązujący do eventu Nieskończoność, ale spokojnie może być czytany niezależnie (i standardowo, nie mający wpływu na sam event), to diametralna zmiana podejścia. Zmienia się rysownik, rysunki są mocno karykaturalne, jednocześnie otrzymujemy mocno oderwane od rzeczywistości motywy, a także całkiem sporo humoru. I to się sprawdza, i wreszcie Thunderbolts da się czytać! Później jeszcze ekipę zasili Ghost Rider, pojawiają się całkiem fajne elementy scenariusza, kwitną romanse, a rozwałki oczywiście nie brakuje. I mamy sporo gościnnych występów, szczególnie w ostatnim tomie. Warto dać serii szansę, i nie zrażać się pierwszymi dwoma tomami. Thunderbolts zaczynają się od trójeczki.


Thunderbolts z WKKM to zupełnie coś innego.

Zarówno Deadpool jak i Thunderbolts to jak już wspominałem, serie nierówne, i z pewnością, nie każemy  przypadną do gustu. Jednak obu warto dać szansę, tylko należy uważać, by nie trafić na te słabsze tomy, w przypadku Thunderbolts do takich można zaliczyć z pewnością dwa pierwsze tomy. Mimo, że niektóre opowieści z obu serii nawiązują do większych eventów, to jednak serie można czytać bez problemu niezależnie.

Ech, Marvel Now!2.0 już w pełni rozkwita, otrzymujemy takie perełki jak Vision czy Impas, a tu jeszcze trzeba nadrobić całych Avengers. Chyba mi zejdzie trochę, gdyż zamierzał także czytać w miarę regularnie to co wychodzi na bieżąco. Może taki misz-masz, ale chciałbym zaznaczyć, że ci z Was, którzy zamierzali przestać zbierać Marvel Now! po Tajnych Wojnach, niech poważnie przemyślą swoją decyzję.

Read Full Post »

Rok 2019 w LEGO obrodził nam zestawami z Pajączkiem. Nie dość, że właśnie do sprzedaży trafiają trzy zestawy oparte na najnowszym filmie Spider-man: Far From Home (recenzje dwóch z nich już znajdziecie na blogu), to dodatkowo na początku roku dostaliśmy jeszcze parę zestawów, luźno nawiązujących do pajęczej mitologii (też było parę recenzji). Należy nadmienić, że zestawów całkiem udanych, a dodatkowo, dostarczających całkiem pokaźną stertę minifigurek. A jako, że właśnie trafiła w moje łapki ostatnia z tych minifigurek, w cyklu Fotki Super Trykociarzy małe podsumowanie.

Lista zestawów:
76113 Spider-Man Bike Rescue
76114 Spider-Man’s Spider Crawler
76115 Spider Mech vs. Venom
76133 Spider-Man Car Chase
76134 Spider-Man: Doc Ock Diamond Heist

Dwa ostatnie należą do linii Juniors czy też obecnie 4+ przeznaczonej dla młodszych dzieciaków, więc siłą rzeczy są dość uproszczone, ale także zawierają fajne minifigurki.

Pajączka dostajemy w dwóch wersjach, różniących się tylko nóżkami. Postać już wielokrotnie oczywiście pojawiała się w LEGOwym świecie, obecnie dostaliśmy wersję nieco odświeżoną, co widać szczególnie w pomniejszonych oczkach. Prywatnie wolę większe. Jako uzupełnienie najbliższej rodziny: Ciotka May. Niestety, pozostałe cywilne postacie już się w tej edycji nie załapały.

Ale za to rozrosła nam się rodzina Pajęcza! Obok Spider-mana: Miles Morales, Spider-Man 2099 i Ghost Spider czyli Spider Gwen.

Złoli także dostajemy całkiem pokaźną gromadkę! Od lewej: Green Goblin na dość słabym ślizgaczu, ale wynika to z tego, że trafił do zestawu dla młodszych, więc konstrukcja jest dość uproszczona. Sama minifigurka za to cudeńko! Obok Doc Ock z maciupkimi ramionami, Vulture z przepięknymi skrzydłami, Sandman z rewelacyjną podstawą (otwieraną, w środku kryje się skarb!) i wielkim piaskowym młotem, milusi Carnage i zawsze elegancki Venom! Piękna zgraja! Minifigurki jak najbardziej można uznać za niezwykle udane!

Zbiorcza fotka, bez akcesoriów:

Read Full Post »

Równowaga musi być zachowana, tak więc po gorącym klimacie, który zapewnił nam Molten Man, czas nieco się ochłodzić.

Marvel Super Heroes / Spider-man: Far From Home
76129 Hydro-Man Attack

Seria: Marvel Super Heroes
Rok premiery: 2019
Liczba elementów: 471
Figurki: 4: Peter Parker, MJ, Mysterio, Hydro-Man
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 28 x 26 x 7.5 cm
Cena: $??.99, £??.99, ??,99 €, ??,99 zł (w Smyku 154.99 zł)

BrickSet, BrickLink

76129 Hydro-Man Attack to kolejny zestaw, który oparty jest na nadchodzącym filmie z przepasanego uniwersum MCU (mimo, że to produkcja Sony): Spider-man: Far From Home. Podobnie jak w poprzednim przypadku, zestaw nawiązuje do wydarzeń, które już mogliśmy zobaczyć w trajlerach, a do tego można bezpośrednio z nim powiązać nawet klimatyczny plakat:

Pudełko całkiem sporych rozmiarów, także dość grube. Brawa dla grafika za przepiękna wodę, natomiast ktoś nieco  się zapędził w kompozycji, i przesadził z wielkością wstawki ze samym filmowym Spider-manem. Spokojnie mógłby być mniejszy.

Z tyłu pudełka standard, czyli ponowne ujęcie na zestaw, oraz ukazanie wybranych elementów oraz funkcjonalności.

Na zawartość składa się pięć woreczków, w tym cztery ponumerowane oraz jeden malutki, zawierające elementy sieci.

Instrukcja to jedna książeczka z rozwodnionymi (doceńcie suchar!) planami budowy. W sumie prawie 100 stron, nieco przesada… Naklejki są.

Minifigurki znajdziemy w sumie cztery, od lewej są to: Mysterio, dokładnie w identycznej wersji jak w zestawie 76128, niebieściutki Hydro-man, MJ oraz Peter Parker czyli Spider-man. Mimo, że Mysterio to świetna figurka, to jednak minusik za powtórkę. Za to warto przyjrzeć się reszcie. Hydro-man debiutuje w klockowym świecie, a sama minifigurka wypada bardzo dobrze, mimo, że pozbawiona jest jakiś większych wodotrysków. Jakby ktoś budował makietę z Avatara, może być przydatna.

MJ to zwykła cywilna postać, ale miło dostać takie nawiązanie do filmu. Najciekawiej wypada Peter Parker, niby jest także w cywilnych ciuszkach, ale posiada zwiniętą maskę na której widać białe oczka, a spod bluzy wystaje kawałek kostiumu.

Hydro-man widoczny w zwiastunie jest dosłownie przez moment, w wersji LEGOwej otrzymujemy w sumie takie nie wiadomo co. Sama minifigurka wypada nieźle, ale jako, że w filmie to nieco większa postać, zamiast konstruować kolejnego „mecha”, postanowiono minifigowi dodać podstawkę. Która wypada bardzo słabo, a jedynym jej plusem jest to, że dostarcza paru ciekawych elementów w ładnych odcieniach niebieskiego. Do tego ma błąd konstrukcyjny, najniższy poziom powinien być dodatkowo wzmocniony, teraz podczas bardziej dynamicznej zabawy, łatwo się niestety odczepia. Dla kolekcjonera nie ma to znaczenia, ale dla dzieci jest to już ważna kwestia i aż dziw, że ten babol nie wyszedł podczas testów. Czyżby pośpiech?

Praktycznie każdy nowy zestaw ze Spider-manem dostarcza nam komplet pajęczynek. Przyjemne ustrojstwo, choć jak dla mnie, za mało klockowe.

Zestaw to oczywiście wycinek Wenecji, z kawałkiem kanału, charakterystycznym mostkiem oraz prostym zagospodarowaniem brzegu. Dodatkowo dostajemy do kompletu malutką, ale bardzo zgrabną gondolę. Dla porównania, warto wspomnieć o zestawie 7197 Venice Canal Chase z 2009 roku z serii Indiana Jones. Tam także wykorzystano pomysł ze skrawkiem Wenecji i z mostkiem, jednak w porównaniu z niniejszym zestawem, ten z Indiany wypada niezwykle blado.

Oczywiście niebieskie podłoże jest zastosowane bardzo oszczędnie, jak mam być szczery, niezbyt przepadam za tym sposobem budowania. Na szczęście konstrukcja jest na tyle stabilna, że absolutnie nic się nie rozpada, a sam zestaw bez obaw można przenosić. Zresztą od razu wspomnę o budowie, gdyż ta przebiegała nad wyraz przyjemnie. Zgodnie ze sztuką, wpierw powstają fundamenty, sporo tu dużych elementów, więc budowa przebiega w miarę szybko, a konstrukcja rośnie w oczach. Po wykończeniu poziomu ulic, następuje doczepianie dodatkowych elementów, tutaj nieco tempo spada, ale za to konstrukcja nabiera wyrazu i w szybko pięknieje.

Brawa za smaczki w stylu schowanego w kanale szczurka zajadającego się kawałkiem pizzy. A przy okazji musiało mu się przydarzyć zwinięcie czegoś cenniejszego, choć niestety, niejadalnego.

Po drugiej stronie mostu mamy malutką kawiarnię, w przepięknie wykonaną wieżyczką. Jest tu nawet ekspres do kawy, choć zajmuje sporo miejsca, i zasłania okna.

Przed kawiarnia mamy obowiązkowy stoliki i dwa krzesełka. Na stole znalazło się miejsce na gazetę, kubeczek i kawałek pizzy… położony bezpośrednio na stoliku! A gdzie talerzyk!? Gdzie jest sanepid!?

Za to jest akcent bawialności. Jak wciśniemy szary przycisk, spokojnie do tego celu można wykorzystać gondolę, to stolik i jedno z krzesełek wystrzeli! A to się goście zdziwią!

Zresztą podobny patent serwuje nam także mostek. Wciskamy przycisk z tyłu i fruuu, kawałki mostu wylatują w powietrze i lądują w odmętach wody! Znaczy lądowałyby, gdyby TLG nie poskąpiło nam podłoża…

W kwestii minifigurek jest bardzo przyzwoicie. Choć Mysterio nie jest tu unikatem, to i tak sam w sobie jest rewelacyjną figurką, Hydro-man wypada całkiem nieźle, a gwiazdami są paradoksalnie najbardziej cywilne postacie, czyli MJ i świetny Peter Parker. Wodna podstawa Hydro-mana nie zachwyca ani wyglądem, ani funkcjonalnością, a do tego ma jeszcze błąd konstrukcyjny. Natomiast sama główna konstrukcja jak najbardziej zasługuje na pochwały. Kawałek Wenecji składa się bardzo przyjemnie, do tego prezentuje się naprawdę dobrze, a dodatkowe plusiki zbiera za rewelacyjną wieżę, czy smaczki w postaci szczurka w kanale. Do tego miłym akcentem są dobrze przemyślane akcenty bawialności. Za minus można policzyć oszczędnie zaserwowaną podstawę, ale to niestety w obecnych czasach norma. I brak talerzyka pod pizzą – granda!

Ogólnie, zestaw jak najbardziej wart zainteresowania. I dla fanów Superheroes i dla miłośników konstrukcji miejskich. Trudno nie polecić!

Read Full Post »

Dzisiaj serdecznie zapraszam do recenzji klasyka, autorstwa znanego Wam zapewne prawdziwego maniaka kosmicznych zestawów, Amala!

6931 FX-Star Patroller

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/000.jpg

Seria: Space Classic
Rok edycji: 1985
Ilość elementów: 218 (peeron) 239 (brickset)
Wymiary pudełka: 31.5 x 19 x 4.6 cm
Ilość figurek: 1 (żółty kosmonauta)

Gdyby ktoś pokusił się o stworzenie drzewa genealogicznego całej serii Space, oprócz głównych konarów znalazłoby się miejsce dla małych gałązek – zestawów jednostkowych, które ani nie są kontynuacją serii lub podserii, ani nie wydały nowych pędów.
Takim zestawem jest z całą pewnością FX-Star Patroller.

Pudełko i zawartość
Zestaw obleczony jest w średniej wielkości pudełko z eleganckim odchylanym wieczkiem eksponującym zawartość przez foliowe okno. Z tyłu modele alternatywne.
Instrukcja nie odbiega niczym od przyjętych ówcześnie kanonów ukazywania etapów budowy, więc nie będę się nad nią specjalnie pochylać.

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/002.jpg

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/001.jpg

Zawartość pozwala zorientować się w temacie kolorystyki modelu. Szaro niebieskie zestawienie materiału przywołuje wspomnienia wczesnego Space Classic. Tak też jest po złożeniu. Do szarego podłoża wpasowuje się sprawdzona niebieska nadbudowa. To już cała analogia do wspomnianego okresu. Zadrukowane klocki stanowią element sukcesywnie rozwijający się. Zostały dodane elementy, które już pojawiły się we wcześniejszych zestawach (np. niebieskie skosy 2×2 z imitacją wlotów powietrza) oraz elementy nowe, kontynuowane w zestawach późniejszych (skos 1×1 z imitacją… mikrofonu wykorzystany w innej kolorystyce w zestawie 6783). Na pewno trzeba dwa ciepłe słowa powiedzieć o składanym jetpacku w kolorze niebieskim. Ze względu na swe rozmiary i złożoność (!) zapewne pozwala lewitować dłużej niż jetpack tradycyjny. Poza tym można nim sterować. FX obfituje także w wiele elementów konstrukcyjnych, o które stopniowo serie Space były wzbogacane oferując cała gamę zwariowanych i zastosowanych rozwiązań.

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/25.jpg

Długo by wymieniać owe ciekawe elementy, dlatego też chcemy to wszystko jak najszybciej połączyć. Model składa się z dwóch części. Kabina stanowiąca integralną część małego patrolowca z ukrytą dziurawą cegiełką oraz cargo z wystającym dyszlem zakończonym pinem. Takie łączenie stało się popularne mniej więcej około 1984 roku i jeśli zostało dobrze zaprojektowane – sprawdzało się, zapewniając sporo radości odkrywcom kosmosu. Przednia część modelu jest nieobarczoną „bagażnikem”, dynamiczną jednostką patrolową. Charakteryzuje się ona ponadto zgrabną i elegancką sylwetką. Jej wyglądowi trudno cokolwiek zarzucić. Część druga stanowi niezwykle subtelny i harmonijny schowek na trójosiowy pojazd. Zwraca uwagę pomysłowy sposób otwierania i zamykania wjazdu.

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/05.jpg

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/04.jpg

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/02.jpg

Tylna część wyposażona jest oczywiście w statecznik, skrzydła i masę upiększających elementów.

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/01.jpg

Sam trójosiowy pojazd nie jest może wybitnie piękny i niezbyt wygodny dla ludzkiego kosmonauty. Może dobrze, że prowadzi go zmyślny, czarny robot, którego na szczęście nie zaprogramowano w kierunku diagnozowania komfortu owego sześciokołowca. Obserwując go chwilę dłużej, można odnieść wrażenie, iż zaprojektowano go w szczególności do wożenia niebieskiego jetpacka…

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/03.jpg

Statek buduje się szybko i sprawnie, jego wygląd nie odbiega od przyjętego wzorca legowych kosmicznych maszyn. Gdzie więc jest ów ślepy zaułek w którym umieściłem FX-a?
Pierwszą odmienność stanowi kabina. Szaro niebieska wczesna seria zauroczyła fanów przezroczysto żółtymi szybami. FX wyposażono w szybę kropelkową – zawiasową w kolorze przezroczysto-niebieskim. Taka kolorystyka była wykorzystywana we wczesnej podserii ale … szaro-białej (patrz 6829 Starfleet Voyager). W FX-ie kabina w kolorze przezroczysto-niebieskim raczej nie była trafionym pomysłem. Gdybym miał wybór – wybrałbym przezroczysto-żółtą. Nie wolno pomijać faktu, iż FX nie jest wolny od koloru trans yellow. Jego przedstawicielem są dwie rzadkie (ze względu na ów kolor) cegiełki 1×1. Łączenie tych dwóch przezroczystych barw jeżeli już występowało, to raczej w modelach z Idea Book, a nie zestawach fabrycznych.
Druga odmienność to już cięższy grzech. Ktoś stwierdził, że świetnym rozwiązaniem będzie półotwarty kokpit. Od góry, czyli od strony od której patrzymy najczęściej, wszystko jest jak należy. Szczelnie zamknięta zawiasowa kabina daje poczucie pełnego bezpieczeństwa. Patrząc na model od dołu wygląda to już gorzej. Orientujemy się, że kosmonauta zostanie wessany w próżnię, jak tylko statek wejdzie na zbyt wysoki pułap. W najlepszym wypadku – na niższym pułapie, korzonki załatwi sobie na pewno. NFZ leczenia z powodu takiej konstrukcyjnej fuszerki, na pewno nie będzie refundował. Owe przeciągi w dolnej częsci kokpitu, nieudolnie próbuje maskować podwieszany silnik – dmuchawa. Całkowicie otwarte siedzisko lub kabina otwarta po bokach, nie budzą we mnie takiego sprzeciwu, jak ta zastosowana w Gwiezdnym Patrolowcu.

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/07.jpg
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/06.jpg

Trzeci element ślepej ścieżki to już spory kaliber. FX – Star Patroller posiada usterkę konstrukcyjną, mająca poważne znaczenie dla bawialności i oceny. W dość kiepski sposób zaprojektowano łączenie przedniej części myśliwca z częścią tylną. Jest ono mało stabilne, ale to nie jeszcze nie wszystko. Podczas kosmicznych akrobacji, trzymając model, odczuwamy realną obawę, że on się nam po prostu rozleci. W procesie projektowania chyba nikt nie uwzględnił wagi tylnej części statku – tej z wystającą belką. Sam tył jest ciężki, a po wprowadzeniu trójkołowego pojazdu staje się jeszcze cięższy. Zbyt długa belka wchodząca w przednią część na głębokość trzech studów, działa niczym dźwignia, naciskając na pokrywę umiejscowioną w części przedniej, mającą za zadanie zablokować jej koniec. Przy nieodpowiednim podnoszeniu modelu, pokrywa części przedniej luzuje się. Nakłada się na to niemożność intuicyjnego podniesienia modelu – od góry za talię statku. Spowodowane jest to obecnością wystających czarnych silników, związanych konstrukcyjnie z częścią przednią. W związku z tym, mocno kombinując, próbujemy podnieść model od przodu i jest bardzo realne, że za którymś razem model się nam przełamie. Sukcesu nie gwarantuje też chwyt za tył statku, choć już jest ciut lepiej. Ja wypracowałem dwie metody trzymania statku: od dołu za belkę (w talii) lub z przodu od dołu kabiny, przytrzymując jednocześnie pokrywę końca belki. Obie metody niewygodne i nieintuicyjne. Sytuację zestawu częściowo ratują …

… modele alternatywne
Jest ich pięć – mocno zróżnicowanych konstrukcyjnie i funkcjonalnie

Model 1
Bardzo udany model statku rozpoznawczo-patrolowego. Wyglądem przypomina model główny. Gdy stoją obok siebie, na pierwszy rzut oka trudno powiedzieć, który z nich jest tym głównym.

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/08.jpg
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/09.jpg

To wszystko jeżeli chodzi o podobieństwa. Model jest lekki (!), trwały, a tym samym pozbawiony wad modelu głównego. Jednakowoż idę o zakład, że narażanie pilota na przeciągi od spodu jest w całym zestawie pewną normą i jego przekleństwem. Tutaj jednakże można pokusić się o zamknięcie owych lufcików, gdyż pozwalają na to pozostałości materiału po złożeniu modelu. Tak też właśnie zrobiłem, ciesząc się, że ten element alternatywnego modelu jest na pudełku bardzo słabo widoczny. Tym samym uzyskałem jednostkę wysokopułapową.

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/10.jpg

Uchwyt modelu jest dużo pewniejszy niż w głównym, aczkolwiek też nie do końca intuicyjny. W każdym razie można go swobodnie uchwycić za ogonową belkę, która jest mocno scementowana z korpusem. Przy wykonywaniu ewolucji należy jednak uważać, gdyż z przodu modelu sporo jest elementów, które pewnych wygibasów mogą nie wytrzymać i po prostu odlecieć w próżnię.

Model 2
To drugi bardzo udany model – moim zdaniem nawet lepszy od poprzedniego. W tym wypadku statku zwiadowczo-myśliwskiego. Uwielbiam takie konstrukcje! – ażurowy pokład z centralnie umieszczoną kapsułą. To trochę tak, jak jeden z moich ulubionych modeli alternatywnych, pochodzący z zestawu Starfleet Voyager (6929).
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/11.jpg

Podobnie jak opisywany wyżej poprzednik, model ten również został solidnie zaprojektowany. Podstawę tego projektu oparto na czterech niestandardowych trójkątach. Naprawdę trudno w nim znaleźć słabe punkty. Model prezentuje się dobrze w wersji patrolowo-rozpoznawczej (z załączonym na przodzie pojazdem terenowym, jak i w wersji myśliwskiej, czyli bez owego przedniego obciążenia.

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/12.jpg

W tym wypadku na pudełku widać wyraźnie „zarazę” w postaci siedzenia w przeciągach, ale w moim warsztacie serwisowym dopasowano odpowiednie zabezpieczenie i tak kokpit został zamknięty ze wszystkich stron. Na uwagę zasługuje konstrukcja gwiazdowych silników wpiętych w „odkurzacze” oraz niestandardowe wykorzystanie na spodzie przodu statku, szarych elementów, używanych najczęściej jako przednie części większych silników.
Uzupełnieniem tego modelu jest mała stacja przekaźnikowa, obsługiwana przez robota. Mimo niewielu elementów użytych do jej budowy, trudno jej nie zauważyć. Są tu obecne takie kolory jak trans blue, trans yellow czy też trans red. Wykorzystane zostały wężyki oraz mikrofonowe skosy. Niby małe to, a ze wszech miar mocarne!
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/13.jpg

Model 3

Model stacji przemieszczającej się tuż nad podłożem jest ciekawie zaprojektowany. Jest wyższy, niż szerszy.
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/14.jpg
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/15.jpg

W zasadzie jest to spore urozmaicenie funkcjonalne modeli alternatywnych tego zestawu. Sposobem przemieszczania się, nawiązuje do modeli z zestawu 6951, zaś przeciągami w kabinie nie odstaje od głównej idei jego projektanta. Musi być szybki i stabilny, biorąc pod uwagę ilość, różnorodność i umiejscowienie na nim silników. Na tym zachwyty nad tym modelem się kończą. Jego dopełnieniem są: dość kanciasty łazik o mocno dyskusyjnej kwestii prawidłowego zdefiniowania jego początku i końca oraz pojazd latający, który już niestety mocno odbiega od kanonów latającego kosmicznego piękna.
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/16.jpg
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/17.jpg

Gdybym miał pokusić się o porównanie do znanych mi urządzeń mobilnych, to przychodzi mi jedynie na myśl latający „Trabant”. Rozumiem, że młodsi czytający mogą nie wiedzieć, czym była jeżdżąca mydelniczka znanej enerdowskiej marki. Nie wdając się w szczegóły – była właśnie tym, co przyszło mi na myśl po zrobieniu latającego pojazdu, nad którym się właśnie znęcam. Nie jestem okrutny i za sterami nie umieściłem kosmonauty, bo ten niczym mi nie zawinił. Statkiem kieruje więc robot.
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/18.jpg

Niestety, ten latający twór stanowił jedynie zapowiedź totalnej katastrofy konstrukcyjnej w postaci…

…Modelu 4

Niby konstrukcja ciekawa. Niby projekt nie przekombinowany. Niby błyska, dzieli i rządzi. Niby świetnie wygląda i wszystko ma na miejscu… Taaa, bo to jest Niby-Stacja!

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/21.jpg

Jej sercem jest centrala z otwieranym dachem. Dostać się do niej … chyba można, ale nie jest to proste. Do centrali można wskoczyć obydwoma bokami, których wejścia strzegą dwie zawiasowe platformy. Spróbujmy pokonać więc tą drogę razem z żółtym kosmonautą, nie używającym jetpacka. Aby wejść na opuszczoną platformę, badacz musi pokonać, znaczy… podeptać sporych rozmiarów komputer.

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/22.jpg

Jak już się tam wgramoli i wykona niezbędne czynności badawcze wewnątrz (na zaledwie jednym komputerze), może zajść konieczność wyjścia na przedni, zwodzony most, bo tam również – na jego koniuszku są urządzenia kontrolne. W tym celu musi podnieść dach (tu jeszcze jest pięknie) a następnie wdrapać się na szklaną, nieruchomą, niebieską ścianę, która dzielnie broni dostępu do mostu (tu już jest gorzej). Jak już mu się to uda, to mamy obrazek jak na zdjęciu z pudełka. Jeżeli kosmonauta ma dosyć ekwilibrystyki oraz stania na chybotliwej platformie, może po prostu zeskoczyć na obcy grunt, (mając nadzieję, że nóg nie połamie) bo inaczej nie dostanie się znów do środka. Dramat…

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/23.jpg

Przy „Niby-Stacji” pałętają się dwa, wcale niebrzydkie, nieorganiczne żelastwa, które ciężko jest tak naprawdę gdziekolwiek ustawić. Trzymać się studowego podłoża same nie chcą.
Całości dopełnia wózek rodem z Mainkrafta. Wszystko w nim jest umowne, kierunek jazdy w to włączając.
Niby-Stację ratuje dużo światełek, dobra prezencja i spora ilość zadrukowanych elementów, co przynosi nadzieję, że jak tę stację postawić pośród innych, to jej braku funkcjonalności nikt nie zauważy.

Model 5

Jeśli przyjąć koncepcję, że pojazd ten może prowadzić i obsługiwać tylko robot, połączony z nim mentalnie i funkcjonalnie, to „ta koncepcja jest słuszna i tej koncepcji należy się trzymać” – jak mawia klasyk i tyle w temacie. Robot wie jak pojazd funkcjonuje, do czego służą poszczególne elementy i przyrządy, no i w ogóle – do czego służy sam pojazd. Niestety, tego nam nie powie. Tu niezbędna jest spora dawka fantazji.

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/24.jpg

Grupowo zestaw prezentuje się wcale nieźle!
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/20.jpg

Całości stawiam trójkę (3), bo tyle mogę dać zestawowi przeplatającemu świetne projekty okraszone katastrofalnymi pomysłami.

Read Full Post »

A to Ci niespodzianka! I to nawet parę na raz! Nie dość, że w naszym pięknym kraju, za sprawą pewnej sieci sklepów zabawkowych, znanych głównie z zawyżonych cen, pojawiły się przedpremierowo najnowsze zestawy ze Spider-manem, do tego kosztowały całkiem przyzwoite pieniądze, to jeszcze zestawy te okazały się naprawdę przyzwoite. A w świecie Super Heroes nie jest to normą! Serdecznie zapraszam na recenzje dosłownie na gorąco!

Marvel Super Heroes / Spider-man: Far From Home
76128 Molten Man Battle

Seria: Marvel Super Heroes
Rok premiery: 2019
Liczba elementów: ???
Figurki: 3+1: Spider-man Black Suit, Mysterio, Firefighter + Molten Man
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 22 x 26 x 6 cm
Cena: $??.99, £??.99, ??,99 €, 1??,99 zł (w Smyku 116.99 zł)

BrickSet, BrickLink

Film Spider-Man: Far From Home będzie miał premierę z początkiem lipca, tymczasem już teraz możemy zapoznać się z trzema zestawami LEGO opartami bezpośrednio na wydarzeniach z niego pochodzących. Co do spojlerów, nie ma ich tu wiele, zestawy w sumie powtarzają to, co mogliśmy zaobserwować już w trailerach.

Pudełko formatem zbliżone do kwadratu, oczywiście oprócz zdjęcia prezentującego zestaw w całej okazałości, upstrzone jest pełnym kompletem grafik nawiązujących do filmu. I przedstawiających postać Spider-mana, czyli bardzo nośną licencję w świecie zabawek. Ogólnie, nie tylko w świecie klocków. Trzeba przyznać, że kompozycja nawet się grafikowi udała, ciemnogranatowe tło zawsze wypada stylowo, a podkreślenie czerwoną łamaną linią dodaje smaku.

Z tyłu pudełka oszczędzono nam mnóstwa fotek przedstawiających funkcjonalność. Może taki minimalizm nie jest dobry z marketingowego punktu widzenia, ale przynajmniej jest estetyczny.

Zawartość: trzy woreczki z elementami, dwa numerowane i trzeci zawierający elementy pajęczyny.

Instrukcja jedna, liczy ponad 70 stron, zawartość standardowa. Naklejki są.

Do każdego zestawu z serii Marvel czy DC Super Heroes głównie przyciągają minifigurki. W tym zestawie znajdziemy je trzy, choć licząc na rożne sposoby, wynik ten można określić również jako 2 lub 4. Oczywiście nie zabrakło samego Spider-mana, w tym przypadku w dość niespotykanym i unikatowym czarnym wdzianku. I bardzo dobrze, Pajączka w klasycznej czerwono-niebieskiej kolorystyce w najróżniejszych zestawach LEGO było od zatrzęsienia, fajnie, że w tym temacie dostajemy coś nowego. W trailerze mogliśmy już zaobserwować taki strój.

Drugą postacią jest Mysterio, czyli Quentin Beck w którego na dużym ekranie wciela się Jake Gyllenhaal. Z pewnością będzie to ciekawe doświadczenia, zapewne zarówno dla aktora jak i widzów. Zresztą w trailerze można zaobserwować, że twórcy zdecydowali się na zachowanie jego charakterystycznego, dość kiczowatego stroju.

Z obowiązkowym akwarium na głowie!

Jak wypadają plastikowe wersje? Spider-man to perełka, choć sam strój nie posiada niesamowitych aspektów, ale za to spokojnie można będzie wykorzystać go we własnych scenkach. Wystarczy zmienić główkę i już mamy włamywacza, agenta, czy inną postać. Mysterio debiutuje w świecie LEGO, i debiut ten należy zaliczyć jak najbardziej za udany. Tors, płaszczyk, te elementy wypadają bez zarzutu, natomiast można trochę kręcić nosem na główkę. Niestety, pod akwarium dostajemy główkę w jednolitym srebrnym kolorze, bez jakiegokolwiek nadruku! Efekt końcowy nie jest może zły, szkoda, że nie dołożono choćby zamiennika z nadrukiem, wszak nawet w trailerze widzimy tę postać bez szklanego hełmu. Jak ktoś bardzo chcę, to warto nadmienić, że aktor wcielający się w rolę Mysterio zgrał także Księcia Persji w ekranizacji słynnej gry, a TLG wypuściło zestawy oparte na tym filmie. Więc można pożyczyć główkę z plastikowej wersji Dastana, choć problem może być z zarostem. 😉

I tyle w temacie minifigurek, przynajmniej superbohaterskich. Jest tu trzecia, i jest to także bohater, ale z rodowodem w City. Szkoda, że nie zaserwowano nam jeszcze jakiejś znanej postaci z filmu, a dostaliśmy coś, jakby nie było, dość powszedniego. Jednak warto skupić się tutaj na czymś innym, a mianowicie na składanej gaśnicy, która wykorzystuje element pistoletu, doskonale znanego z Pirackich serii! Biorąc pod uwagę, że armaty nadal są produkowane, ostatnio pojawiły się choćby w najnowszych zestawach z Toy Story, a jak widać, pistolety także są w produkcji, może zwiastuje to powrót serii Pirates? Trzymam mocno kciuki!

Pajęczynka, czyli zestaw pierdółek, jako wyposażenie naszego Super Bohatera.

Nawet użyteczne, choć przerośnięte i takie jakby „mało klockowe”.

Już nie minifigurka, ale jako pełnoprawną figurkę można potraktować tego oto jegomościa, Oto Przed państwem Molten Man! Postać znana z komiksów, dość tragiczna, jednak w wersji filmowej, a więc także klockowej, przedstawiona jako mocno przypakowana.

Czego tu nie ma! I to dosłownie, gdyż postać składa się z kamieni i lawy, a oprócz tego najwidoczniej resztek drogi, wliczając w to znak, sygnalizator, lampę czy maskę samochodu! Konstrukcja z wieloma dodatkami wypada nieco chaotycznie, ale akurat w tym przypadku, potęguje to pozytywne wrażenia.

Sama budowa także sprawia sporo frajdy, choć można przyczepić się, że niektóre moduły są identyczne. Spójrzcie choćby na stopy: są takie same, ale same w sobie są niesymetryczne, co w sumie wypada nieco dziwnie. Spokojnie można było zadbać o większe zróżnicowanie.

Dobre wrażenie nieco blednie, gdy spojrzymy na figurkę z boku.

Spójrzcie na tę główkę! W tej pozycji wypada okropnie! Cytując Ciocię May z końcówki filmu Spiderman: „What the f***c?”.

Z powodu nagromadzenia poprzyczepianych najróżniejszych upiększaczy, figurka nieco traci na pozowalności, ale i tak, można spokojnie się pobawić w dziwne układy. Tym bardziej, że nic tu samoistnie nie odpada, naprawdę, pod tym względem, konstrukcja jest bardzo dobrze przemyślana.

Warto wspomnieć o dłoniach. Lewą zastąpiono szybko strzelającym działkiem. Fajnie to działa, ale jest to zabawa na krótką metę. Szybko się nudzi, do tego groszki lubią się niestety nagminnie gubić. Prawą rękę wymodelowano na kształt dłoni, niestety jest ona przyczepiona sztywno do przegubu. Palcami ruszać możemy, ale samej dłoni niestety nie obrócimy. A szkoda, naprawdę szkoda.

Unikalny Spider-man to gwiazda tego zestawu. Mysterio także wypada zjawiskowo, i mimo, że to nowość w światku superbohaterskich minifigurek, to warto zaznaczyć, że nie jest ekskluzywny dla tego zestawu, pojawia się także w pozostałych z serii. Strażak to wypełniacz, szkoda, że nie otrzymaliśmy zamiast niego postaci licencyjnej, więc jako tako, należy potraktować go jako minus. Mimo, że tematycznie bardzo do zestawu pasuje, ale niestety nie jest niczym specjalnym. Składany Molten Man prezentuje się pod wieloma aspektami rewelacyjnie, i mimo, że nie uniknięto w jego konstrukcji paru baboli, to jednak cała figurka jak najbardziej wypada na plus. Zestaw dostarcza naprawdę wiele świetnej zabawy, i wydaje się doskonałym wyborem zarówno dla dzieciaków, jak i kolekcjonerów. Jeżeli cena będzie w okolicach 120 złotych, jak najbardziej warto! Z mojej strony oczywiście polecam!

Read Full Post »

Najnowsze zestawy ze Spider-mana już trafiły do sprzedaży, choć oficjalna premiera dopiero za około miesiąc. Prezentują się zadziwiająco dobrze, przynajmniej najmniejszy i średni.

76128 Molten Man Battle

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/bcb25-53915076_2205747439675087_4633956459277494749_n.jpg

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/59c96-54512564_110284076663006_193638533323205504_n.jpg

76129 Hydro-Man Attack

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/76f12-54463843_309758016374233_8893622049771883503_n.jpg

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/bf59e-54510921_313821145970748_7976975765913613375_n.jpg

Oczywiście główną gwiazdą jest Mysterio, ale i reszta wypada całkiem nieźle! Zarówno minifigurek, figurek jak i konstrukcji!

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/0bdaa-54511491_373218460194312_4646101781797284514_n.jpg

Recenzje, najprawdopodobniej bardzo optymistyczne, będą, a póki co, wrzucam parę fotek na ciepło na instagrama. Zainteresowanych serdecznie zapraszam!

Read Full Post »