Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘egmont’

Z małym poślizgiem, krótki przegląd wybranych nowości komiksowych z naszego poletka. Urodzaj nadal daje o sobie znać, i niestety wiele tytułów, które chętnie bym poznał, na obecną chwile muszę sobie odpuścić. Oczywiście jak zawsze prośba, jak coś Wam się spodobało i polecacie, dajcie koniecznie znać! Tak samo w druga stronę, jak coś Was rozczarowało koniecznie napiętnujcie taką pozycję!

Zaczynamy od pozycji które ukazały się nakładem dwóch wydawnictw, które serwują nam naprawdę ciekawe opowieści. Zabij albo zgiń tom 2 i Pieśń Otchłani tom 1 od Non Stop Comics oraz Chłopaki tom 7, który ukazał się nakładem Planety Komiksów. Za scenariusze odpowiadają panowie: Ed Brubaker, Robert Kirkman i Garth Ennis. Perełki.

2018-03_nonstopplaneta

Do kompletu jeszcze wydawnictwo Kurc i całkiem ciekawa seria Niezwykła podróż (format A4 i miękka oprawa, coraz bardziej doceniam brak twardej oprawy tam, gdzie to jest zbędne) oraz Largo Winch (wydanie zbiorcze zawierające dwa tomy: 15 i 16).

2018-03_niezwyklapodroz

2018-03_largowinch

Scream Comics niestety w przypadku Manary idzie w twardą oprawę, co poniekąd jest uzasadnione, ale jednak zupełnie zbędne i niestety podraża dodatkowo cenę. Oczy Pandory to Manara nieco mniej erotyczny, ale za to w kolorze. Co przeglądając album wręcz odstrasza – kolor sprawia wrażenie strasznie płaskiego i niezbyt przyjemnego w odbiorze. Ale sama historia podobno niezła.

2018-03_manara1

2018-03_manara2

Oczywiście nie mogło zabraknąć Superhero. Oczywiście nadal zasilają kupkę wstydu…

Mucha kontynuuje Iron Fista, a o drugim tomie zrobiło się dość głośno z powodu ubrudzonej okładki. Tak, to specjalny zabieg artystyczny, choć jak dla mnie, w tym przypadku zupełnie niepotrzebny, i wypadający raczej słabo. Mucha także promuje powiększony format i twarda okładkę, co w przypadku Iron Fista ma jeszcze jakieś uzasadnienie, ale dla zwykłej pulpy superhero to nieco przesada…

2018-03_ironfist

W Egmoncie mamy obecnie zarówno miękkie oprawy (ze skrzydłakami) oraz normalny format. I bardzo dobrze, gdyż zarówno Marvel Now jak i DC Odrodzenie to czytadła, które nie potrzebują ekskluzywnych wydań.

2018-03_marvelnow

2018-03_dcrebirtch

Ale jak już otrzymujemy cegle licząca ponad 500 stron, twarda oprawa ma jak najbardziej uzasadnienie. Szczególnie jeżeli to Daredevil, czyli niezły scenariusz i całkiem ciekawa szata graficzna.

2018-03_daredevil1

2018-03_daredevil2

2018-03_daredevil3

W kwestii Kolekcji: tom 139 Wielkiej Kolekcji Komiksów MarvelaWolverine i X-men: Nowy Początek warto wymieć głównie z powodu osoby tłumacza, czyli Arkadiusza Wróblewskiego: legendarnego opiekuna stron klubowych z komiksów Tm-Semic! Dla przypomnienia: przetłumaczył także parę historii i wyszło mu to wręcz rewelacyjnie, więc obyśmy mogli przeczytać jak najwięcej tytułów w jego przekładzie!

2018-03_wkkm1

2018-03_wkkm2

Natomiast w Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics pojawia się Plastic man. Miałem nie kupować, ale sporo osób zachwalało. Choć szata graficzna może odstraszać, ale jak ktoś lubi Przygody Animków…

2018-03_plasticman1

2018-03_plasticman2

2018-03_plasticman3

A w kolekcji Star Wars nadal klasyczne opowieści. I naprawdę mogą się podobać!

2018-03_starwars1

2018-03_starwars2

Conan natomiast to nadal sporo krwi, dziwne stwory oraz skąpo ubrane przepiękne niewiasty.

2018-03_conan1

2018-03_conan2

W ósmym tomie znajdziemy opowiadanie Skarby Gwahlura, które ukazało się już w naszym kraju w 1989 roku nakładem wydawnictwa As Editor!

2018-03_conan3

2018-03_conan4

2018-03_conan5

42 tomy mangi Dragon Ball Japonica Polonica Fantastica już wydała na naszym rynku, teraz seria powraca. Podobno niepotrzebnie.

2018-03_dragonball

Oczywiście komiksów wyszło o wiele, wiele więcej, a kolejne miesiące zapowiadają się niesamowicie „grubo” i nie ma szans, trzeba już obcinać tytuły, które nawet by się chciało dołączyć do biblioteczki. Najwyżej nadrobi się zaległości podczas kolejnego krachu rynku, choć póki co, na takowy się raczej nie zapowiada. Ale przesilenie zaczyna nieco doskwierać.

A co u Was na tapecie?

Reklamy

Read Full Post »

Krótki rzut oka na nowości komiksowe, krótki także z tego powodu, że coś mało tych nowości wpadło ostatnio w moje ręce, do tego paradoksalnie, większość pochodzi z jednego wydawnictwa. Tak wyszło.

Batman: Świt mrocznego Księżyca to taki bardziej klasyczny Batman, otrzymujemy tu opowiadania z zakresu kryminału i horroru. Dla każdego, kto chce odsapnąć od ratowania świata na każdej stronie. Wydanie w ramach DC Deluxe, czyli twarda oprawa, obwoluta i powiększony format (i odpowiednia cena). Prawie 300 stron. Uwaga, rysunki nie każdemu podpasują, na instagrama wrzuciłem przekartkowanie.

2018-02_Batman 1

2018-02_Batman 2

Kontynuując świat DC, trzy tytuły z DC Rebirth czyli Odrodzenie. Superman: Action Comics, Liga Sprawiedliwości i Aquaman. Wszystko dwójeczki. Co ciekawe, Aquaman jest znacznie grubszy, co także odbija się na cenie, ten tomik kosztuje dyszkę więcej niż normalne.

2018-02_DC rebirth

Drugi obóz i trzy tytuły z Marvel Now. I kolejny event, jak dla mnie, jest to już męczące, mam dość kolejnych niesamowitych wydarzeń, które zmienią losy świata i bohaterów. Axis: Avengers i X-Men, Axis: Carnage i Hobgoblin, Deadpool 8: Axis. Axis jest praktycznie dwa razy grubszy (252 strony) niż normalne wydania, przez co jego cena skoczyła o 3 dyszki.

2018-02_Marvel Now Axis

W temacie kolekcji: Superman Dziedzictwo to kolejny Orgin ten postaci, niby niesztampowy, ale to takie puste frazesy. Czyta się fajnie, szkoda jedynie, że wydania z kolekcji Eaglemoss nie leżą mi i niestety wciąż pojawiają się kwiatki w tłumaczeniu. Ogólnie: w zalewie tylu tytułów zbieranie całej kolekcji odradzam, ale po co ciekawsze tytuły jak najbardziej warto sięgać.

2018-02_Superman Dziedzictwo 1

2018-02_Superman Dziedzictwo 2

Ale czasem można zrobić wyjątek. Takim wyjątkiem jest dla mnie Conan (Hachette Polska). Fajne wydanie, przyzwoite historyjki, choć oczywiście zdarzają się i lepsze i słabsze. Minus: od tego tomu znikło foliowanie, trzeba będzie uważać na uszkodzone egzemplarze.

Kolekcja Star Wars od De Agostini to obecnie te najstarsze historyjki, które powstawały zaraz po premierze pierwszego filmu, czyli epizodu IV. Czyta się to dziwnie, ale całkiem przyjemnie, choć dobrze znać trylogię i wyłapywać wiele smaczków, uzupełnień czy przede wszystkim nieścisłości z wydarzeniami i postaciami znanymi z filmów. Tom 4 zaczyna komiksową adaptację epizodu V. Takie guilty pleasure.

2018-02_Kolekcje

A u Was co jest na tapecie?

Read Full Post »

Czytelnicy komiksów w Polsce są mocno rozpieszczani, i nic nie wskazuje, by wydawcy mieli zwolnic tempo. Obecnie otrzymujemy wprost zatrzęsienie komiksów i to najróżniejszych. Szczególnie mocno stoją Superbohaterowie, choć w tym przypadku, mimo że sam bardzo lubię, da się odczuć nieco zmęczenie tematem i z coraz większa uwaga należy wybierać wartościowe tytuły. Ale na szczęście pozostałe gatunki także wyraźnie zaznaczają swój udział w rynku. W dzisiejszej notce wybór paru tytułów, które szczególnie mnie zainteresowały. Oczywiście zapewne pominąłem jakieś perełki – jak coś szczególnie polecacie, koniecznie dajcie znać! Zresztą dzięki Waszym polecankom zainteresowałem się bardziej oferta choćby Non Stop Comics. Przypominam też, że zdjęcia poszczególnych zdobyczy (a także wiele więcej) na bieżąco wrzucam na Instagrama (dzięki za wszystkie polubienia i śledzenia!)

Zaczynamy od naszego poletka, czyli wariacje na temat prac dwóch geniuszy polskiego komiksu.

2018-01_Wroblewski Baranowski

Jerzy Wróblewski i aż dwa wspominkowe albumy, oba wydał oczywiście Ongrys. Czterej pancerni i pies wchodzi w ramy serii Z archiwum Jerzego Wróblewskiego, i jest niejako albumem specjalnym, o czym świadczy może nieco zbędna twarda oprawa. Komiks pierwotnie ukazywał się w latach 1968-1969 (w postaci rysunki + tekst, w niniejszym wydaniu tekst przeredagowano i umieszczono w dymkach). Lektura to leciwa, i niestety, nieco ciężkostrawna.

2018-01_Wroblewski1

Album Binio Bill: Rio Klawo zbiera trzy historyjki z polskim Luckiem: Rio Klawo, Na szlaku bezprawia, kontra trojaczki Benneta. Ja bardzo lubię Binia, pamiętam go doskonale jeszcze ze Świata Młodych, choć to historyjki przeokropnie naiwne. Pierwsza z nich, Rio Klawo, wypada bardzo słabo i ciężko się ją pochłania. Ale dalej jest o wiele lepiej, na szlaku czyta się bardzo przyjemnie, choć niestety zbyt szybo się kończy, a trojaczki to już w ogóle rewelacja. Choć oczywiście razi nawiązanie do braci Daltonów, no ale cóż…

2018-01_Wroblewski2

To rozśmiesza, to porusza, czar komiksów Tadeusza! to swoisty hołd złożony Tadeuszowi Baranowskiemu i jego opowieściom. Hołd stworzony przez jednego autora, więc nie jest to zbiorek luźnych grafik i krótkich form, które zazwyczaj wypadają dość słabo, a dłuższa opowieść w której pojawia się cała plejada postaci doskonale nam znanych z kart niesamowitych albumów Baranowskiego. Autor hołdu bawi się konwencją i słowem i mimo, że do mistrza sporo mu brakuje, to czyta i ogląda się to doskonale. Pozostaje tylko żałować, że takie to krótkie. Wydanie także Ongrysa.

2018-01_W Baranowski

Sędzia Dredd: Tytan (Studio Lain) bo Dredda bardzo lubię, Urban wyjątkowo przypadł mi do gustu, świetna szata graficzna idzie w parze z niezłym scenariuszem. To już 4 album: Nieruchome śledztwo (Taurus Media). Smerf Dzikus (Egmont) to album stworzony przez następców Peyo, a niestety następcy zazwyczaj nie dorównują mistrzowi, jednak Dzikus to całkiem niezła i przyjemna lektura, z paroma niezłymi pomysłami.

2018-01_Sedzia Dredd Urban Smerfy

2018-01_Sedzia Dredd

Wspomniany we wstępie Non Stop Comics, czyli kontynuacja Paper Girls, oraz dwa tytuły które mocno polecaliście: Head Lopper & Wyspa albo Plaga Bestii i The Black Monday Murders 1: Chwała mamonie. Każdy z tych trzech albumów prezentuje zupełnie inna szatę graficzną, we wszystkich jest ona niezwykle intrygująca i zachęca do lektury. Jak przeczytam, pewnie się podzielę wrażeniami.

2018-01_Non Stop Comics

Na Marvel Now coraz bardziej kręcę nosem i takie serie jak Avengers są pierwsze do rezygnacji z listy zakupowej. Póki co, czekam na Axis, co będzie dalej, zobaczymy. Natomiast mocno polecam, i to nie tylko fanom Supertrykociarzy, perełkę w postaci Moon Knighta spod pióra Warrena Ellisa. Doskonała rzecz! A jak chcecie coś lżejszego, to pajączek gwarantuje całkiem przyjemna lekturę.

2018-01_Marvel Nov Moon Knight Spider-man Avengers 1

2018-01_Marvel Nov Moon Knight Spider-man Avengers 2

Wolverine by Jason Aaron ląduje póki co na kupce wstydu. Za to Spider-Man i Czarna Kotka Zło, które ludzie czynią to tytuł który połyka się na raz i potrafi zaskoczyć. Nie sugerujcie się okładką ani początkiem: niby prosta i lekka historyjka nagle odkrywa drugie dno i zaczyna poruszać niełatwe tematy. Lektura warta polecenia. Scenariusz spod pióra Kevina Smitha. Czarny Młot to zaskoczenie i to pozytywne, oby drugi tom utrzymał poziom pierwszego.

2018-01_Wolverine Spider-man Czarny Mlot

Był Marvel, czas na DC, czyli Rebirth – Odrodzenie. Supek jest fajny, Zielony zdobywa moje serce, Gacek w odrodzeniu wypada słabiej, ale to Gacek. Ogólnie, lekko i przyjemnie, choć nie znaczy, że banalnie! Dobra lektura.

2018-01_DC Odrodzenie DC Rebirth

Kolekcje. Ze superbohaterskich obecnie kupuję tylko wybrane numery. Co się pojawi bardziej czy ciekawego, czy intrygującego.

2018-01_Kolekcje 1

Silvestri rysuje Hulka!

2018-01_Kolekcje 2

Star Wars Kolekcja to obecnie straszne ramotki, czyli historie sprzed lat, które dla osoby znającej filmy i nowsze pozycje, potrafią być doskonałą zabawą. Choć oczywiście należy podchodzić do nich z odpowiednią rezerwą! Właśnie ukazał się trzeci tom, też się jeszcze skusiłem. Wytrzymam jeszcze może numer lub dwa.

2018-01_Kolekcje Star Wars 1

2018-01_Kolekcje Star Wars 2

Kolekcja Conana to dla mnie wydarzenie i lektura obowiązkowa! Świetne opowieści, do tego zaprezentowane w doskonałym wydaniu. Nic tylko pochłaniać!

2018-01_Kolekcje Conan 1

2018-01_Kolekcje Conan 2

A Wy co obecnie czytacie?

Read Full Post »

TLG to korporacja. Niezłe odkrycie, co nie? Ważne jest jest to, że to zakłamana korporacja. Ot jesteśmy tacy zajefani, a zyski spadają, to zamiast podnieść jakość, bo mamy z tym ostatnio problem, to zwalniamy pracowników w tysiącach. Albo znowu, jak co roku, wyciekły zdjęcia zapowiedzi, to będziemy szantażować najwierniejszych fanów, i zabronimy im nawet GADAĆ o tym! Paranoja! Albo jesteśmy tacy milusińscy, ale sięgniemy po jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci ze świata komiksów. O! Ale to akurat miła niespodzianka, tym bardziej, jeżeli tą postacią jest sam Ważniak! Tak zakłamane TLG możesz być!

LEGO DC SuperHeroes
Heroes! Ha! Jasne!
76096 Superman & Krypto Team-Up
76096 Jaki Supek i kundel? Lobo kurde bele!

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 00

Seria: krwawa
Rok premiery: nareszcie!
Liczba elementów: wystarczająca
Figurki: jest Lobo, reszta nieważna!
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) kogo to obchodzi?
Cena: mają szczęście, opyla się

BrickSet, BrickLink

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up LOBO 00

Lobo narodził się w 1983 i z początku nie porwał. Ale wkrótce się to zmieniło, i otrzymał wierne grono fanów. Bo jak go nie kochać? Jest kosmitą, pochodzi z planety Czarnia, i jest ostatnim ze swego rodzaju. Chciał być ostatni, wyjątkowy, więc wybił resztę swoich ziomków! Całą planetę! Posiada niesamowite zdolności regeneracyjne, co jest charakterystyczne dla jego rasy. No było charakterystyczne, mniejsza o to. Ale jest też nieśmiertelny. Wiecie dlaczego? Bo trafił w zaświaty i zrobił taką rozpierduchę w niebie i piekle, że nie chcą go nigdy więcej widzieć! Niezły patent, prawda? Oprócz tego jest bardzo silny, bezkompromisowy, kocha delfiny i jest doskonałym tropicielem.

Na naszym rynku ukazało się całkiem sporo komiksów z Lobo, głownie nakładem kultowego wydawnictwa Tm-Semic. Nie była to seria, a zamknięte opowieści ukazujące się nieregularnie w ramach cyklów „Wydanie Specjalne” i „Top Komiks„. Polscy czytelnicy pokochali Ważniaka, stąd też otrzymaliśmy całkiem sporo albumów, poniżej okładki paru wybranych. Jak ktoś nie zna, chyba można domyślić się, co do zawartości?

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up LOBO 01

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up LOBO 02

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up LOBO 03

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up LOBO 04

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up LOBO 05

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up LOBO 06

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up LOBO 07

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up LOBO 08

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up LOBO 09

Po tę postać sięgnęło także wydawnictwo Mandragora:

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up LOBO 10

A całkiem niedawno o Lobo przypomniał nam Egmont. Choć tu uwaga, Lobo, jak dla mnie, lepiej prezentuje się w tych starszych wydaniach i na tym gorszym papierze. Bardziej mu pasuje. Więcej o wydaniu Egmontu w notce Lobo w DC Deluxe, tam też garść fotek okładek.

Lobo DC Deluxe 01

Lobo DC Deluxe 03

Lobo DC Deluxe 04

Niestety Lobo nie doczekał się swojego pełnometrażowego filmu aktorskiego, natomiast w 2002 roku powstała krótkometrażówka The Lobo Paramilitary Christmas Special, a w główną rolę wcielił się Andrew Bryniarski. Koniecznie należy obejrzeć!

I w końcu tak bezkompromisowa postać trafia w nasze ręce jako minifigurka LEGO! Rozglądajcie się uważnie za takim oto pudełkiem, znajdziecie je w różnych punkach sprzedaży, także hipermarketach, w cenie nawet poniżej stówki!

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 01

Sprytny projektant, który przemycił Ważniaka do świata LEGO, za główne postacie zestawu określił Supka z jego psiakiem. Ale my i tak dobrze wiemy, kto tu jest prawdziwą gwiazdą!

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 02

W pudełku instrukcja, naklejki, woreczki z klockami. Bla, bla, bla, standard. Instrukcja rozwleczona. Też standard.

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 03

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 04

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 05

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 06

W jednym z większych woreczków znajdziemy dziurkowany woreczek z przezroczystymi „elementami mocy„, które można wykorzystywać jako lasery, plazmę, ozdobniki itp.

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 07

Wygląda to co prawda jak produkt 100% made in China, ale jakiś tam akcent bawialności niby daje. Obawiam się jednak, że będziemy tę składankę spotykać nader często w obecnie wydawanych zestawach.

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 08

Składamy. Najpierw kryptonitowe więzienie. jak w podstawę wsadzi się swoisty taran, będący równocześnie częścią pojazdu, to więzienie się rozpada i Supek może cieszyć się wolnością. Taki wypełniacz. Jako ciekawostka, więzienie to można połączyć z mechem z zestawu 76097 Lex Luthor Mech Takedown.

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 10

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 11

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 12

Lobo ma motorek. Taki fajny, co może nim pomykać po całym wszechświecie. Spazzfragg 666. W klockach LEGO motorek ten ochrzczono natomiast Kosmiczny Wieprzek! Co nie zmienia faktu, że z klocków wyszedł całkiem nieźle. Można by się czepić paru szczegółów, ale absolutnie nie jest źle! A nawet dobrze, zadziwiająco dobrze, biorąc pod uwagę, że ostatnimi latami w zestawach Superbohaterskich nader często coś w konstrukcjach nie grało. A tu niespodzianka. Motorek ma dwie naklejki, trzeba z tym żyć. Środkowy zielony „ogieniek” wciska się, przez co wspomniany wcześniej taran wyskakuje. Jest okey.

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 21

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 22

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 23

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 24

Minifigurki! Jest oczywiście Lobo! Ma dwustronną buźkę, odpowiednie włoski, i torsik, gdzie spod kurtki widać umięśnioną klatę. Łańcuch jest zawieszony na szyi, niestety, i to wielki minus zestawu, brakuje owiniętego wokół ramienia łańcucha z hakiem! Trzeba będzie dodać we własnym zakresie. Za to jest jakiś pojemnik. Podobno to czerwony podajnik mocy, ale nie zdziwiłbym się, gdyby siedziały tam pewne stworzonka o długości 117 mikronów i przypominające z wyglądu skorpiony.

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 31

Jest tu jeszcze harcerzyk, w wersji bez kultowego loczka, więc be i psiak. W pelerynce.

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 32

Skojarzenie ze Scooby Doo jak najbardziej na miejscu, jednak jest to całkiem nowa forma.

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 33

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 34

Coś tam kryptonitowe to wypełniacz, w tym zestawie liczy się głównie Lobo i jego motor. I zarówno minifigurka jak i pojazd wypadają wprost rewelacyjnie, i są łakomym kąskiem dla każdego fana nieco mniej poprawnych komiksów! W takich co leje się jucha, flaki latają, a Ważniak ma gdzieś jakiekolwiek zasady. I jakby mu ktoś powiedział, żeby nawet nie gadał o przeciekach, to by mu wsadził hak tak głęboko w gardło, że końcówka zastukałaby o podłogę. Ale pamiętajcie, Ważniak jaki jest, to jednak ma swój honor i danego słowa nie łamie! Pod tym względem, sporo osób mogłoby brać z niego przykład!

A, w zestawie jest też Superman. Oki, fajna minifigurka. I Krypto. Póki co, ten psiak występuje tylko w tym zestawie. I w sumie jest fajny, więc plusik do całości.

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 41

Parę dodatkowych fotek, które wcześniej wrzucałem już na instagrama i na fora.

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 42

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 43

LEGO DC SuperHeroes 76096 Superman & Krypto Team-Up 44

I jako bonus, cytaty z oficjalnej strony LEGO:

„Ten rewelacyjny zestaw z superbohaterami dla dzieci zawiera dwie minifigurki oraz figurkę superpsa Krypto.”

„Ten fajny zestaw z superbohaterami jest odpowiedni dla dzieci w wieku 6–12 lat.”

Wiecie co, odnoszę wrażenie, że ktoś dostał w TLG zadanie zrobienia kolejnego zestawu z Supkiem, miał dorzucić Psiaka, wszak wszyscy kochają zwierzątka, i dano mu wolą rękę, co do wyboru oponenta. I dobrze wykorzystał tę szansę! Walić politykę TLG, chcą być bucami, niech będą, ich wola. Ale jak dodatkowo będą robić takie niespodzianki, można im coś tam wybaczyć! Kurde bele, to jest zajebisty zestaw i kropka!

Read Full Post »

29 grudnia 2017 roku do sprzedaży trafił pierwszy tom nowej kolekcji komiksowej. Jednakże tym razem nie otrzymamy kolejnych trykociarzy, a losy postaci z nieco innej epoki. Oto nadchodzi buntownik, wyzwoliciel, złodziej, awanturnik, łupieżca, ale też król. Oto Conan z Cymerii, znany jako Barbarzyńca, postać stworzona na kartach opowiadań Roberta E. Howarda. Wiele osób ma go za tępego osiłka, co nie zmienia faktu, że to klasyka fantastyki, i bardzo przyjemna lektura w której roi się od niesprawiedliwości społecznej, mieczy, magii, dziwacznych stworów, nabuzowanych osiłków i skąpo ubranych przepięknych kobiet. A krew leje się strumieniami.

Startująca obecnie kolekcja miała swój rzut testowy jakoś w okolicach wakacji. Wtedy ukazały się cztery tomy, które szybko trafiły do drugiego obiegu i osiągały w nim jakieś szaleńcze kwoty! Na szczęście obecnie kolekcja startuje oficjalnie, a pierwszy numer możecie nabyć za niecałą dyszkę.

Conan Hachette 01

Conan Hachette 02

Jak zwykle w przypadku takich kolekcji, znajdziemy tutaj sporo dodatkowej papirologii, w tym magazyn reklamowy i ulotki zachęcające do prenumeraty. Oczywiście kolejne numery będą już droższe, i tu niestety zła wiadomość. Każdy tom będzie kosztował dość dużo, gdyż aż 40 złotych. Zaskoczenie bierze się stąd, gdyż kolekcja przedstawia przygody Conana zgodnie z oryginałem, czyli w czerni i bieli.

Conan Hachette 03

Conan Hachette 04

Conan Hachette 05

Brak koloru wynagradza sama forma wydania: twarda oprawa, świetny papier oraz powiększony format, który akurat w przypadku tej serii sprawdza się wybornie.

Conan Hachette 06

Okłada przyciąga wzrok świetną grafiką oraz nazwiskami. Kolekcja zaprezentuje nam twórczość naprawdę uznanych autorów!

Conan Hachette 11

Warto też zwrócić uwagę na stopkę, pojawiają się tam nazwiska, które gwarantują wysoką jakość. Nie ma mowy o wpadce jak w przypadku kolekcji z Superbohaterami.

Conan Hachette 12

Conan Hachette 13

Oprócz komiksowych opowiadań, w tomie znajdziemy także parę artykułów, szkice oraz kolorowe reprodukcje okładek.

Conan Hachette 14

Conan Hachette 15

Conan Hachette 16

Conan Hachette 17

Conan Hachette 18

Conan Hachette 19

Conan Hachette 20

Conan Hachette 21

Conan Hachette 22

Conan Hachette 23

Conan Hachette 24

Kolekcja opiera się na oryginalnym wydaniu Savage Sword of Conan ukazującym się w latach 1974–1995 i w ramach której to serii ukazało się 235 numerów. Seria miała formę magazynu, stąd nie obejmowały jej restrykcje Comics Code Authority, co zaowocowało historiami skierowanymi dla nieco starszych czytelników. W oryginale seria wydawana była jako czarno-biała, i taką też edycje otrzymujemy w kolekcji. Nie należy tego traktować jako minus, seria miała szczęście do doskonałych grafików, którzy potrafili odpowiednio zrobić użytek z takiej formy! Kolekcja wykorzystuje też opowiadania o Conanie z pięciu numerów (1971–1975) magazynu Savage Tales, z którego to Savage Sword of Conan wyewoluował.

Dla mnie prywatnie kolekcja jest bardzo łakomym kąskiem i wolę zrezygnować z jakichś trykociarzy byle tylko móc śledzić losy Barbarzyńcy w tej formie. W sumie czeka nas 75 numerów bezkompromisowych przygód! Co warto nadmienić, nie jest to jeden ciąg, a zbiór opowiadań, które układają się w jedna logiczną całość. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by czytać wyrywkowo, czy nawet zacząć od dowolnego momentu.

A w ramach przypominajki, zapraszam na krótki przewodnik, co też już u nas ukazało się w temacie Conana.

Pięć tomików Conana od wydawnictwa As Editor także korzystało z Savage Sword of Conan i lata temu seria ta dała nam przedsmak tego, czego obecnie możemy się spodziewać w kolekcji. I to przedsmak wprost rewelacyjny, wszystkie pięć opowiadań jest jak najbardziej godnych polecenia. Jak ktoś chce spróbować tego klimatu, można spróbować upolować te tomiki, jakoś wydania nie była rewelacyjna, ale nakłady tak duże, że nie powinny kosztować majątku.

Conan 01

Conan 02

Po Conana sięgały także kluby fantastyki i czasem ukazywały się oto takie wydania klubowe, czyli amatorsko (ale zazwyczaj na bardzo wysokim poziomie!) przetłumaczone i złożone wybrane historie. Z powodu nikłych nakładów i ograniczonej dystrybucji, obecnie to łakome kąski dla kolekcjonerów. Na zdjęciu dwa przykładowe tomiki, ale było tego więcej.

Conan 03

Po Conana sięgnęło także słynne wydawnictwo Tm-Semic, i zaprezentowało nam kolorową wersję opartą na serii Conan the Barbarian oryginalnie wydawaną w latach 1970–1993, posiadająca ciągłość fabularną, która to w polskiej edycji została brzydko przełamana, oraz będącą nieco ugrzecznioną.

Conan 04

Conan 05

Także wydawnictwo Mandragora sięgnęło po tę sama edycję co Tm-Semic, jednak w tym przypadku pozbawiło ja koloru. Pierwsze 25 zeszytów ukazało się w grubaśnym tomie z cyklu Essential. Niestety, na jednym numerze się skończyło.

Conan 06

Conan 07

Egmont także sięgnął po Conana, tym razem jednak korzystając z materiałów znacznie młodszych, w oryginale wydanych przez Dark Horse Comics w 2003 roku. Niestety serie wtedy u nas urwano.

Conan 08

Conan 09

Jako deser, mieliśmy też coś takiego jak komiksowa reklamówka gry Age of Conan: Hyborian Adventures. Zeszyt był dodawany w 2008 roku do magazynu Logo.

Conan 10

Przez lata mieliśmy trochę Conana, ale nigdy nie zadomowił się na dłużej. Oby teraz było inaczej!

Conan 11

Conan 12

Read Full Post »

Na MFKiG Egmont zapowiedział specjalny album, wydany z okazji 40 lecia Thorgala. Tomasz Kołodziejczak od razu wtedy przestrzegał, że album wydany będzie w kooperacji, dostępny w nikłym nakładzie i swoje będzie kosztował. Nie trzeba było być wróżką, żeby przewidzieć, że zniknie z księgarskich półek w ciągu dosłownie sekund, co zresztą zaznaczyłem w notce podsumowującej MFKiG.

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 01

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 02

I to się sprawdziło. Album ledwo został wydany, a już jego nabycie jest możliwe jedynie na rynku wtórnym. Do tego oczywiście za odpowiednio większą kwotę. Patrząc jednak na najróżniejsze aukcje, chętnych nie brakuje. I to mimo pewnego mankamentu, który dotyczy praktycznie całego nakładu, i o którym rozgorzały ostre dyskusje na najróżniejszych forach i grupach komiksowych. Mimo zabezpieczenia albumu grubą folią, niestety okładka cierpi na najróżniejsze przetarcia, wgniotki, i inne tego typu uszkodzenia. Tragedii może nie ma, ale pozostaje spory niesmak, tym bardziej, że z powodu produkcji albumu w kooperacji, niestety nie będzie wymiany ani dodruków. Oczywiście każdy kupujący jak mu nie pasuje może album oddać, ale lepiej sprzedać go na rynku wtórnym za sporo większą kwotę. Mimo spierniczonej okładki, chętni nadal są. Ot, taki paradoks, i trochę wstyd dla wydawcy, ale rynek rządzi się swoimi prawami. Oby Egmontowi fuszerki nie weszły za bardzo w krew, niestety pod koniec tego roku wpadek wydawniczych mają nieco zbyt dużo, co przy obecnym przesycie rynku komiksowego, może w dłuższej perspektywie odbić się na sprzedaży. Ale to dywagacje na inną notkę, wróćmy do gwiazdy tego opisu.

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 03

Album ma formę artbooka, tak więc znajdziemy tu głównie grafiki. Tekstu jest jak na lekarstwo, ale absolutnie nie można tego faktu traktować jako wadę, wszak otrzymujemy dzieło, które ma zaprezentować nam niezwykłe prace jednego z najwspanialszych grafików komiksowych: Grzegorza Rosińskiego. W tym przypadku ukierunkowane tylko na jeden niezwykły świat i postać Thorgala Aegirssona, którego przygody cieszą nas już 40 lat!

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 04

Gdy Jean Van Hamme zrezygnował ze stanowiska scenarzysty serii, sama seria nie zniknęła z rynku, a nawet powiększyła się o serie odpryskowe, co niestety w końcu zaczęło nawet przez największych fanów marki traktowane być jako próba na silę odcinania kuponów. Nowe albumy to już przysłowiowe „nie to samo”, choć seria nadal ewoluuje, więc absolutnie nie powinniśmy jej spisywać na straty.

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 05

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 06

A tymczasem warto powspominać. A jest co! Na ponad 200 stronach znajdziemy reprodukcje okładek praktycznie wszystkich albumów, oczywiście pozbawione wszelkich oznaczeń serii i logotypów, tak więc każdy z takich obrazów wprost zapiera dech w piersiach. A to tylko początek! W dalszej części albumu znajdziemy okładki alternatywne, specjalne obrazki tworzone w różnych celach, szkice które często ukazują projekty na bardzo wczesnym etapie i wiele, wiele więcej!

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 07

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 08

Album należy potraktować jako pozycję obowiązkową dla każdego miłośnika komiksu i wspaniale, że takie cudo ukazało się u nas na rynku. Tu ogromne brawa dla wydawcy, tym bardziej, że samo wydanie także prezentuje się przepięknie. Niestety, dobre wrażenie bardzo mocno psuje wpadka z uszkodzonymi okładkami, i mimo, że da się to przeżyć, to jednak pozostaje naprawdę spory niesmak, tym bardziej, że dotyczy tak specjalnej pozycji. Pod tym względem spory minus dla Egmontu, oby wydawnictwo z nowym rokiem nieco więcej czasu i sił poświęciło kontroli jakości, gdyż ostatnimi czasy ich wpadki (zabrudzenia w druku, słabe nasycenie kolorów, rozmycia i pikseloza, posklejane strony, niedopracowana strona edytorska) zaczynają niepokoić.

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 09

Dla przypomnienia, idealnym uzupełnieniem artbooka jest Monografia Grzegorza Rosińskiego, wydana także przez Egmont, w 2015 roku, lecz nadal dostępna w sprzedaży!

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 10

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 11

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 12

Read Full Post »

Małe uzupełnienie ostatniej polecajki komiksowej, a jednocześnie zachęta, byście się podzielili także swoimi ostatnimi nabytkami komiksowo klockowo growymi! To co znajdziecie pod choinka, też się liczy!

Monika to dwutomowa i przepięknie wydana w naszym kraju przez wydawnictwo Scream Comics opowieść określana jako erotyczny techno-thriller science-fiction. Dodatkowym atutem są rewelacyjne rysunki! Pozostaje sprawdzić scenariusz, lektura akurat na święta.

2017-12_Monika

2017-12_Monika2

Paczka kontynuacji, czyli kolejne tomy rewelacyjnych i bardzo różnych serii. I od czterech wydawców. Chłopaki to już szósty tom serii której scenarzystą jest Garth Ennis. Czyli będzie szokować, czasem nieco to wymuszone, ale seria warta grzechu. Polskie wydanie Planeta Komiksów. Ekho to lekka i przyjemna lektura w świetnej otoczce graficznej. Coś dla pokrzepienia ducha. Wydaje Taurus Media. François Bourgeon i jego Cyann, czyli trzeci tom zbiorczy utytułowanej serii fantastycznej. Wydaje Egmont. Saga tom siódmy, od Mucha Comics czyli Brian K. Vaughan i Fiona Staples. Jedni lubią inni nienawidzą, ale oryginalności i klimatu odmówić nie można.

2017-12_mieszanka

Kolejne tomy Marvel Now, czyli trochę już jestem zmęczony, ale Śmierć Wolverinea warto, Ms Marvel także, a Spiderverse jest naprawdę fajne. Dodatkowo tytuł, który polecił jeden z Was, Zabij albo zgiń zapowiada się całkiem nieźle. Wydaje ostatnie objawienie polskiego rynku komiksowego czyli Non Stop Comics.

2017-12_marvelinonstop

I na deser wybrane tomy z kolekcji. Wybrane, gdyż już nie zbieram, WKKM to obecnie w większości powtórki, ale jeszcze zdarzają się perełki, jak choćby dwóch Kapitanów, a Superbohaterowie także wypadają słabo, ale jak ktoś strzela z palców, to nie ma siły, trzeba czytać. I oglądać, bo w Scarlet Witch jest John Byrne!

2017-12_kolekcje

Niestety, parę tytułów nie dojechało przed świętami, będą w styczniu. Co u Was ciekawego pojawiło się na kupce wstydu? Co pojawi się pod choinką?

Spokojnych Świąt, przede wszystkim zdrówka i pogody ducha!

Read Full Post »

komiksy_2017-10_08

Lucky Lucke, Smerfy, Asteriks to serie, w przypadku których uwielbiam powracać do wybranych albumów, i mimo, że czytam te same historie wielokrotnie, to przy każdej kolejnej lekturze, uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Przynajmniej, jeżeli chodzi o albumy tworzone przez oryginalnych autorów. Warto tu zaznaczyć, że wszystkie te trzy serie doczekały się kontynuacji tworzonych przez naśladowców. Określenie naśladowcy jest jak najbardziej adekwatne, gdyż nowi twórcy starają się wręcz idealnie odwzorować oryginalny styl. Pod względem kreski we wszystkich przypadkach udaje się to całkiem nieźle. Rysunki Peyo (Smerfy), Morrisa (Lucky Luke) oraz Uderzo (Asteriks) mimo że bardzo charakterystyczne, zdobyły godnych twórców, i pod tym względem, w żadnym z tych przypadków nie ma co narzekać.

Gorzej niestety ze scenariuszami.

Właśnie ukazał się najnowszy, długo wyczekiwany, Asteriks. To już 37 tom! Scenariusze pierwszych 24 tomów stworzył René Goscinny uznany francuski scenarzysta, oprócz Asteriksa mający na swoim koncie choćby znane i lubiane książki o Mikołajku. Każdy Asteriks spod jego pióra to niesamowita zabawa ze słowem, przepiękny humor sytuacyjny, ogromna ilość inteligentnych nawiązań do najróżniejszych nacji, wydarzeń, do tego znajdziemy tutaj także sporo smaczków odwołujących się do popkultury. Za scenariusze kolejnych albumów odpowiadał już rysownik serii: Albert Uderzo, który sprawdził się perfekcyjnie jako rysownik, niestety, jako scenarzysta wypadł znacznie gorzej, acz i tak jego albumy czyta się z przyjemnością. Od tomu 35 niestety zmieniło się wszystko. Nic nie trwa wiecznie, i w końcu seria trafiła w ręce nowych twórców. Za sterami siadł Jean-Yves Ferri odpowiedzialny za scenariusze i Didier Conrad w roli rysownika. Jak wspominałem wcześniej, pod względem rysunku jest naprawdę dobrze, Conrad stał się godnym naśladowcą Uderzo. Ferri natomiast na stanowisku scenarzysty wkłada wiele serca, ale niestety, nie wychodzi mu to najlepiej. A tym gorzej, że marnuje ogromny potencjał.

Asteriks 37 w Italii & Lucky Lucke 56 Przeklęte ranczo 01

Opowieść najnowszego albumu jest prosta. Stan dróg woła o pomstę do nieba, Senator odpowiedzialny za ten stan rzeczy woli inwestować w orgie niż remonty. Jednak gdy pojawiają się oskarżenia, należy udowodnić, że nie jest aż tak źle. W związku z tym zostaje ogłoszony Wielki Wyścig Transitalia, w którym mogą startować także barbarzyńcy. I jak już możemy się domyślić, nie zabraknie tutaj także Asteriksa i Obeliksa. A oprócz tego wielu, naprawdę wielu przedstawicieli najróżniejszych nacji oraz miejsc, które ta wesoła gromada odwiedzi. Właśnie, o ile historyjka jest zgrabna, i czyta się ja dobrze, to jednak da się odczuć, że humoru tu niestety nieco zabrakło. Goscinny przy takim potencjalne na jednym kadrze potrafiłby spowodować u nas ból brzucha od śmiechu, tymczasem Ferri jakby się męczył, widać starania i chęci, ale niestety czegoś tu zabrakło. Powstał album świetny graficznie, niestety pod względem scenariusza sromotnie przegrywający z wcześniejszymi. Jak ponownie sięgnę po coś z Asteriksa, z pewnością nie będzie to nic z ostatnich trzech albumów. To jest po prostu historyjka najwyżej na raz.

Asteriks 37 w Italii & Lucky Lucke 56 Przeklęte ranczo 02

Album można nabyć w przyzwoitej kwocie 19.99, kupując ze zniżkami wychodzi niezwykle atrakcyjna kwota. Niestety, coś za coś, i tym razem Egmont mocno nawalił pod względem edytorskim. Cieniutki papier jeszcze ujdzie, ale spakowano to w delikatną i równie cieniutka oprawę, która ma ogromne tendencje do załamywania się, mięcia czy falowania. Tragedii może nie ma, ale pozostaje lekki niesmak.

Razem z Asteriksem, do sprzedaży trafił nowy Lucky Lucke, nieco droższy, ale też nieco lepiej wydany. Wiele albumów w tej serii stworzył Goscinny, i oczywiście te nadal są perełkami, jednak nad seria pracowało wielu scenarzystów, więc ogólny poziom dość często wznosił się i opadał. Przeklęte ranczo to zbiór czterech krótszych historyjek, które połyka się wręcz na raz. I całkiem przyjemnie, nie jest to cudo, ale miłośnicy najszybszego rewolwerowca na Dzikim Zachodzie powinni być usatysfakcjonowani.

Asteriks 37 w Italii & Lucky Lucke 56 Przeklęte ranczo 03

Asteriks 37 w Italii & Lucky Lucke 56 Przeklęte ranczo 04

Read Full Post »

LEGO ostatnimi czasy nie ma czym za bardzo się pochwalić, owszem, świetne zestawy cały czas powstają, ale przypomina to odławianie złotych rybek wśród wielu mocno przeciętnych czy wręcz słabych produktów. Na szczęście rynek komiksowy, jeżeli chodzi oczywiście o ten nasz, cały czas trzyma się niezwykle mocno. I owszem, tutaj także sporo jest przeciętnych pozycji, ale złotych rybek tak jakby więcej pływa. Jako, że wielu z Was sięga chętnie po komiksy, wrzucam krótka notkę o co ciekawszych pozycjach które ostatnimi czasy wpadły w moje łapki. Nie są to recenzje, jeszcze wszystkiego nie przeczytałem, nie są to też bezwarunkowo najlepsze pozycje, nie jestem w stanie wszystkiego niestety zakupić. Jak coś możecie jeszcze polecić, dajcie znać w komentarzach!

Odrodzenie wciąż w natarciu, a Egmont bardzo mocno je promuje. Nowa forma wydania, tj miękkie oprawy, powodują, że tomiki kosztują nieco mniej (i zajmują cenne miejsce na półce), co jest trochę zwodnicze, gdyż ukazuje się tego tyle, że i tak uzbiera się ładna kwota. Po dwóch miesiącach otrzymujemy osiem „jedynek”, czyli osiem rozpoczętych serii. Jako bonus, do kiosków zawitał magazyn promujący serię, niestety, zamiast artykułów, przedstawienia postaci czy autorów, zawiera dwie historyjki komiksowe i jedna notkę. Reklamówka tylko dla laików.

komiksy_2017-10_05

Nie należy zapominać o Marvelu, obecnie panuje Orginal Sin, a Hawkeye uznawany jest za jedną z ciekawszych serii. Niestety, mam takie zaległości z czytaniem trykociarzy, że aż wstyd…

komiksy_2017-10_06

Warto także zainteresować się takimi tytułami jak Iron Fist (Ed Brubaker), Wiedźmy (Scott Snyder) czy Czarny Młot (Jeff Lemire). Wszystkie trzy to prawdziwe perełki, dwa pierwsze Mucha wydała w powiększonym formacie, co akurat wychodzi im na dobre.

komiksy_2017-10_02

Na rynku niedawno zadebiutowało nowe wydawnictwo: Non Stop Comics, które już zdążyło zasypać nas niezłymi tytułami, takimi jak Tank Girl, Giant Days, Odrodzenie (inne niż to z DC), Rat Queens, Chrononauci, Paper Girls, James Bond, Głębia, Monstressa i inne. Ja póki co, zdecydowałem się na trzy serie, nad paroma innymi jeszcze muszę się zastanowić.

komiksy_2017-10_01

Oczywiście zakupy obowiązkowe to choćby Fistaszki czy rewelacyjny Usagi. Najnowszy tomik już połknąłem, i nadal trzyma wysoki poziom. Zakładnik to Guy Delisle, który rozpieścił nas tak rewelacyjnymi opowieściami jak Kroniki birmańskie, Kroniki jerozolimskie, Phenian, a jednocześnie srogo rozczarował pomyłką w postaci Albert i Alina. Zakładnik zbiera mieszane uczucia, ja zdecydowałem się dać mu szansę. Maniak miłości urzekł mnie spokojnym podejściem do tematu i rewelacyjną szatą graficzną. W epoce portali społecznościowych i łatwości umawiania się na randki, ciekawie opowiada o perypetiach randkującego w ten sposób głównego bohatera.

komiksy_2017-10_04

Natomiast bezsprzecznymi gwiazdami są Lucky Luke i długo wyczekiwany Asteriks. Obie serie tworzone są przez nowych autorów, którzy starają się podrabiać oryginalnych twórców. Rysunkowo nawet to wychodzi, scenariuszowo, już niekoniecznie. Pewnie skrobnę dwa słowa o tych albumach w ciągu najbliższych dni.

komiksy_2017-10_08

W stylu starych pasków, do tego historia stworzona przez uznanego europejskiego twórcę. Myszka Miki: Kawa „Zombo” to niezwykły eksperyment, który pod względem szaty graficznej może nieco odstraszać, nie każdemu Loisel (jak ktoś nie zna, twórca takich serii jak W poszukiwaniu ptaka czasu, Piotruś Pan, Skład Główny) przypadnie do gustu. Jak tylko skończę czytać, będzie tez o tym tomiku pewnie więcej.

komiksy_2017-10_09

A Wy co ciekawego ostatnio zdobyliście / przeczytaliście?

Read Full Post »

W jednej z pierwszych notek zamieszczonych w ramach cyklu Komiks Superbohaterski w Polsce pokrótce przedstawiłem, jak to z tymi Superbohaterami na kartach komiksów wygląda, oczywiście wspomniałem w tejże notce o tzw restartach. Dla przypomnienia, wygląda to tak, że wychodzą sobie komiksy, superbohaterowie naparzają po pyskach (lub działają w bardziej wyrafinowany sposób) tych złych i tak to się toczy. W końcu czytelnicy nieco się nudzą, nakłady spadają, różne kombinacje nie sprawdzają się, do tego czasy się zmieniają, więc wydawca wpada na genialny pomysł i robi ogólna rewolucję, tj zaczyna niejako opowiadanie o losach naszych ulubionych postaci od nowa. Ale żeby nie robić tego na sucho, tworzy się ogromny event, do którego dochodzi oczywiście na kartach komiksów, „giną starzy, pojawiają się nowi”. Przynajmniej w teorii. Wydawnictwo DC pierwszy takie poważne odświeżenie formuły zastosowało w 1985 roku na kartach rozpoczętej wtedy opowieści Kryzys na Nieskończonych Ziemiach. Ale w końcu znowu pojawiła się potrzeba odświeżenia i w 2011 roku zaprezentowano opowieść Flashpoint, która rozpoczęła erę nazwaną DC New 52, u nas znaną jako Nowe DC Comics. Zresztą Egmont przez ostatnie lata wydał sporo albumów z tej linii, więcej o nich możecie przeczytać choćby w notce Supremacja Egmontu. Także Flashpoint i Kryzys na Nieskończonych Ziemiach zostały u nas wydane, a obecnie do tego grona dołącza Odrodzenie.

Uniwersum DC Odrodzenie 05

Odrodzenie czyli DC Rebirth, to ponowny restart, ale oczywiście jak na komiksy przystało, zgrabnie łączący „to co już było”. Co więcej, odrodzenie wykorzystuje podwaliny stworzone przez DC New 52, jednoczenie niejako wraca do klasyki po Kryzysie, a sprzed Flashpointu! I do tego gara jeszcze wrzuca Strażników. Tak, TYCH Strażników!

Uniwersum DC Odrodzenie 01

Uniwersum DC Odrodzenie 02

Uniwersum DC Odrodzenie 03

Uniwersum DC Odrodzenie 04

Wydaje Wam się to nieco zakręcone? Może, ale tak naprawdę to próba szukania złotego środka, tak by zachęcić całkiem nowych czytelników do sięgnięcia po komiksy, ale jednocześnie nie odstraszyć tych którzy lubują się w klasycznych historiach, lub przypasowało im Nowe DC. I patrząc na recenzje oraz rankingi sprzedaży, udało się to całkiem nieźle! W Polsce we wrześniu bieżącego roku, czyli teraz, startuje Odrodzenie, tom wprowadzający do tego świata ukazał się w ramach linii DC Deluxe (fotki powyżej), a w sprzedaży do końca roku ukażą się następujące tytuły:

Wrzesień:
– Batman – Jestem Gotham
– Superman – Syn Supermana
– Suicide Squad – Oddział Samobójców – Czarne więzienie.
– Green Arrow – Śmierć i życie Olivera Queena.

Październik:
– Flash – Piorun uderza dwa razy
– Superman Action Comics – Ścieżka zagłady
– Liga Sprawiedliwości – Maszyny zagłady
– Batman Detective Comics – Powstanie Batmanów

Listopad:
– Aquaman – Utonięcie”
– Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni – Prawo Sinestro
– All Star Batman – Mój największy wróg
– Nastoletni Tytani – Damian wie lepiej

Grudzień:
– „Harley Quinn – Umrzeć ze śmiechem”
– „Nightwing – Lepszy niż Batman”
– „Batman – Noc Ludzi Potworów”
– „Wonder Woman – Kłamstwa”

Sporo co? Będzie co czytać!

Dodatkowo, otrzymaliśmy jeszcze dwa albumy z Supermanem, będące niejako przejściem miedzy New52 a Odrodzeniem, w którym to pojawia się więcej niż jeden Superman, i „ktoś ginie by żyć mógł ktoś„. Dosłownie, DC postanowiło wyprostować niektóre fakty z życia Supka, i trochę z nim(i) namieszało. Ale najlepsze jest to, że albumy Superman: Lois & Clark oraz Ostatnie dni Supermana (zalecana taka kolejność czytania) połyka się z prawdziwa przyjemnością. Nie jest to oczywiście arcydzieło, do tego wyraźnie widać, że historie są stworzone nieco na silę, i na szybko, właśnie po to, by Odrodzenie mogło już wystartować, ale o dziwo, udało się. Przyjemne, lekkie lektury, takie akurat na koniec lata, jeżeli jeszcze nie mieliście okazji po nie sięgnąć.

Uniwersum DC Odrodzenie 11

Uniwersum DC Odrodzenie 12

Uniwersum DC Odrodzenie 13

Uniwersum DC Odrodzenie 14

Uniwersum DC Odrodzenie 15

Uniwersum DC Odrodzenie 16

Przyznam się, że od New 52 nieco się odbiłem. Parę serii czytałem, ale choćby cały Batman czeka na kupce wstydu. Po te Supermany sięgnąłem by je tylko przekartkować i skończyłem połykają je praktycznie na raz. Musze nadrobić zaległości, ale Odrodzenie ma u mnie wielki kredyt zaufania. Tym bardziej, że Egmont wydaje tomiki w bardziej ludzkiej formie, tj w miękkiej oprawie, co przekłada się na zaoszczędzone miejsce na półce i niższą cenę. Krok słuszny przy takim zalewie tytułów jaki mamy obecnie.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się, co poszczególne serie mają do zaoferowania, serdecznie zapraszam do notki skleconej przez prawdziwych specjalistów, czyli DC Odrodzenie od Egmontu – co warto czytać na DC Maniaku. A ja jeszcze parę dni czekam na moje pierwsze tomy regularnych serii. Z prawdziwą niecierpliwością!

Read Full Post »

W Łodzi trwają właśnie MFKiG, czyli raj dla każdego miłośnika popkultury. Wśród prelekcji, autografów, giełdy, i wielu innych atrakcji są także spotkania z wydawcami. Od wielu lat to z Egmontem, a dokładnie z charyzmatycznym Tomaszem Kołodziejczakiem, cieszy się ogromną popularnością. Nic dziwnego, pojawia się wtedy sporo zapowiedzi, a słówko „sporo” w tym roku oznacza prawdziwy zalew rewelacyjnych tytułów. Uwaga, jak stwierdził sam Kołodziejczak, polski czytelnik lubi to co już zna, tak więc nie zdziwcie się na wznowienia, kontynuacje i znane już nazwiska.

Restart Hellboya, czyli wznowienia, prywatnie podziękuję, mam pierwsze wydania, ale gorąco polecam, to świetna seria. Dodatkowo seria odpryskowa BBPO, tu już raczej premierowy materiał.
Kolejne wydanie serii Życie i czasy Sknerusa McKwacza. Jak ktoś nie zna, lektura obowiązkowa! Jak się dobrze sprzeda, być może pojawi się coś więcej w temacie Kaczek dla nieco starszych?
Będzie Conan w gruuubym tomie!
Transmetropolitan i 100 Naboi to znane i lubiane serie kiedyś wydawane u nas przez Mandragore, niestety, niedokończone. Teraz dostaniemy całość. Wydania podobno podobne jak Skalpu, czyli w miarę grube.
Legendarne Planetary!!! W DC Deluxe.

Z Superhero:

W DC Deluxe, oprócz Planetary, Infinite Crisis. Batman & Monster Men Wagnera, kolejne tomy Catwoman i Wonder Woman.
DC Rebirth: 15 tomów jeszcze w tym roku!
A z Marvela: Axis, Spider-man 2099, Moon Knight (Ellis!), Spider-man / Black Cat. I oczywiście Daredevil. I wiele więcej…

Oj, już portfel piszczy, a to nie wszystko, przecież jest jeszcze komiks europejski, a w tym temacie znajdziemy takie cuda jak:

Clifton by Bedu!
Marshall Blueberry!!
Kenya by Leo!!!
Reprint Blacksada!
Artbook z okazji 40 lat Thorgala. Drogi w małym nakładzie. Pewnie sprzeda się w ciągu 5 minut. 😉

A to tak na szybko… Po weekendzie trzeba będzie dokładniej to przejrzeć i zobaczyć także, co oferują inni wydawcy.

Read Full Post »

Mniej więcej rok temu Egmont wydał pierwszy album kontynuacji przygód dwóch Dzielnych Wojów, znanych chyba wszystkim nieco starszym miłośnikom komiksów. Wyszło niestety mocno tak sobie, o czym możecie poczytać na tym blogu w notce Kajko i Kokosz przerysowani.

Obecnie w księgarniach ukazał się drugi album, niestety Egmont nie wyciągnął wniosków, i powielił większość bolączek z poprzedniej publikacji. Choć z drugiej strony, pierwsza część podobno była sukcesem sprzedażowym, ale też wiele osób wtedy sięgnęło po takowa inicjatywę z ciekawości, czy obecnie będą chcieli powtórkę tego samego? To pewnie okaże się za jakiś czas, gdy wydawca otrzyma dane sprzedaży, a tymczasem zapraszam na mały rzut oka. Oczywiście zupełnie subiektywny, wiem, że są osoby, które te nowe historyjki wychwalają. I niektóre, fakt, są godne polecenia, niestety, są tu także wpadki straszliwe. Ale po kolei.

Okładkę zdobi oryginalny rysunek Janusza Christy. Piękny, dopracowany, i tylko uwypuklający niedoróbki, które w środku znajdziemy.

Kajko i Kokosz Lamignat Straszliwy 01

Kajko i Kokosz Lamignat Straszliwy 02

W albumie znajdziemy w sumie cztery krótkie historyjki, tworzone przez rożnych twórców, znanych zresztą już z pierwszego albumu.

Zbójcerze: Słoń a sprawa zbójcerska
rys. Sławomir Kiełbus, sc. Maciej Kur

Kur jako scenarzysta i Kiełbus jako rysownik to duet prawie idealny, który zresztą sprawdził się już poprzednio. Scenariusz jest bardzo przyjemny w odbiorze, ma wręcz parę naprawdę mocnych momentów, a wszystko to zostało ubarwione w nieco zbyt może przerysowanej i karykaturalnej, ale naprawdę przyjemnej dla oka, kresce. Jeżeli się wahacie nad zakupem, to choć tylko dla tej historyjki warto.

Kajko i Kokosz Lamignat Straszliwy 03

Łamignat: Łamignat Straszliwy
rys. Piotr Bednarczyk, sc. Maciej Kur

Ponownie Kur jako scenarzysta i ponownie pod tym względem dostajemy bardzo przyzwoitą historyjkę. Gorzej z rysunkami, Piotr Bednarczyk zupełnie się tutaj nie sprawdza. Jego postacie prezentują się wręcz odstraszająco, gdy popatrzy się na jego Łamignata, a na to, co mamy na okładce, to tym bardziej boli serce. Do tego postacie kobiece zupełnie mu nie wychodzą, a tych akurat w tej opowiastce jest sporo. Jednocześnie muszę przyznać, że historyjkę czytało mi się bardzo dobrze, a i do rysunków po chwili się przyzwyczaiłem. Jednak chyba to raczej zasługa całkiem zgrabnie skleconego scenariusza.

Kajko i Kokosz Lamignat Straszliwy 04

Miluś: Instytut Badania Smoków
rys. i sc. Tomasz Samojlik

Samojlik tworzy własne postacie i wsadza je na siłę w kolejną opowiastkę. W pierwszym tomie wypadł nadzwyczaj słabo, tutaj jest jeszcze gorzej. Scenariusz ma jakiś sens, ale w sumie to takie coś, co widziało się już setki razy i w tym przypadku szybko się zapomni, a rysunki wręcz wołają o pomstę do nieba. Należy pamiętać, że Tomasz Samojlik to uznany twórca komiksów dla najmłodszych, i trzeba uczciwie przyznać, że także w tym przypadku ewidentnie swoje dzieło kieruje do tych młodszych. Ale tylko ich, reszta się z hukiem odbije.

Kajko i Kokosz Lamignat Straszliwy 05

Mirmił i Wojmił: Pojedynek
rys. Sławomir Kiełbus, sc. Maciej Kur

Kur i Kiełbus i ponownie niezwykle zgrabna opowiastka, do tego czerpiąca garściami z opowieści Christy, jednocześnie potrafiąca i zaskoczyć i dać sporo okazji do uśmiechu. Coś co czyta się naprawdę z przyjemnością.

Kajko i Kokosz Lamignat Straszliwy 06

Jak widzicie, mimo mojego negatywnego podejścia, jednak na zbyt wiele rzeczy nie przyszło mi marudzić. Kur i Kiełbus, odpowiedzialni za praktycznie połowę albumu wypadają nadzwyczaj dobrze. Jednocześnie należy podkreślić, że nie małpują mistrza, a tworzą swoją interpretację losów doskonale znanych nam postaci. I wychodzi im to naprawdę nieźle. Kur także sprawdza się jako scenarzysta trzeciej historyjki zawartej w albumie, która niestety położona została przez rysunki. Czwarta historyjka, opowieść Samojlika niestety bardzo odstaje, i to pod każdym względem. Tutaj może wydawca mógłby zastanowić się nad rozdzieleniem świata Dzielnych Wojów? Niech dla starszych fanów nowe opowieści tworzą Kur i Kiełbus, natomiast Samojlik niech skupi się na osobnymi opowieściami, skierowanymi do tych najmłodszych czytelników, którzy jeszcze nie znają spuścizny Christy? Taka forma sprawdziła by się jako zupełnie niezależne publikacje. Po prostu, w tym przypadku wydaje się logiczne rozdzielenie opowieści z Mirmiłowa na dwa światy, każdy skierowany do nieco innego czytelnika. Wilk syty i owca cała?

Jako bonusik, skan notki z Angorki, wraz z bardzo przyjemnym rysunkiem:

Kajko i Kokosz Lamignat Straszliwy 07

Read Full Post »

Całkiem niedawno ukazał się kolejny komiksowy tomik z przygodami Smerfów, o dość dziwnym tytule: Smerfowanie Biżuterii. Prywatnie bardzo cenię sobie oryginalne historyjki z niebieskimi ludzikami, których autorem był Peyo, natomiast późniejsze albumy,  tworzone przez jego następców, niestety często okazywały się słabe. Tym bardziej więc zaskoczeniem był dla mnie najnowszy album, wydany właśnie „na licencji”, którego charakterystyczną cechą jest wprowadzenie sporo nowych postaci, przez przerzucenie trzonu akcji do świata ludzi. I to najwidoczniej się sprawdza! Historia poprowadzona jest bardzo sprawnie, zawiera parę wątków, które zgrabnie się ze sobą przeplatają, do tego spotykamy tu postacie o najróżniejszym charakterze. Są oczywiście nudni dobrzy, ale prym wiodą postacie negatywne, niektóre przesiąknięte złem do szpiku kości, a niektóre mające nie tak do końca jednoznaczne pobudki. Jednocześnie historyjka jest na tyle spójna i posiada sporo wątków humorystycznych, że spokojnie zainteresuje najmłodszych. Album godny polecenia!

Tylko ten tytuł, wybitnie mi coś w nim nie leży. Można było dać coś w stylu „Pod osłoną nocy”, czy po prostu „Smerf złodziej”, ale Smerfowanie biżuterii? Co to ma być?

Smerfy - Smerfowanie Bizuterii 1

Smerfy - Smerfowanie Bizuterii 2

Smerfy - Smerfowanie Bizuterii 3

Smerfy - Smerfowanie Bizuterii 4

Więcej o Smerfach, i ich losach wydawniczych na naszym rynku, we wcześniejszej notce.

Read Full Post »

W dawnych czasach, choć wcale nie tak odległych, wtedy, kiedy były tylko telefony na kabel, i to zazwyczaj z tarczą, dostępu do internetu bronił modem i rachunek, a w telewizji można było znaleźć dosłownie parę kanałów, było coś takiego, jak wieczorynka. Codziennie wieczorem można było obejrzeć jakiś krótki animowany filmik, natomiast i tak wszystkie dzieciaki wyczekiwały niedzieli. Wtedy wieczorynka była dłuższa, trwała aż pół godziny. I były Smerfy!

Pierwszy odcinek w Polsce został wyemitowany 15 listopada 1987 roku (tak, możecie sprawdzić, była to niedziela), natomiast sam serial powstawał w latach 1981-1989 w znanej zapewne szerszemu gronu wytwórni Hanna-Barbera. W sumie powstało ponad 400 krótkich epizodów, każdy liczył zazwyczaj 10 lub 20 minut.

Same Smerfy natomiast narodziły się na kartach komiksu, a ich ojcem był nieżyjący już Pierre Culliford, znany szerzej pod pseudonimem Peyo. W ramach ciekawostki warto nadmienić, że pierwotnie Smerfy pojawiły się gościnnie w serii komiksowej Johan & Pirlouit, by niedługo potem doczekać się swojej własnej serii.

Smerfy 01

Smerfy 02

W Polsce pierwszy komiksowy album ukazał się w 1990 roku nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia. W albumie Czarne Smerfy znalazły się w sumie trzy historyjki: tytułowa, Latający Smerf i Złodziej Smerfów. Latający Smerf to pełna humoru opowieść o pewnym niebieskim Smerfie, który zapragnął latać. Konstrukcja opowiadania jest prosta: to po prostu zlepek gagów przedstawiających kolejne próby latania dzielnego osobnika. Czyta się to świetnie, ogląda jeszcze lepiej, a brzuch wręcz boli od śmiechu. Natomiast tytułowe Czarne Smerfy, jak przystało na pierwszą opowiastkę, przedstawiają nam ogólnie Wioskę Smerfów, ich język oraz wprowadzają kolejno poszczególne postacie. Humoru tu znacznie mniej niż w latającym, Papa Smerf nie robi dobrego pierwszego wrażenia, natomiast sama historyjka wręcz zaczyna być nieco horrorowata i szczególnie młodsze dzieci, może nawet przestraszyć! Ale nadal czyta się to świetnie, a rysunki, mimo że proste, naprawdę potrafią zachwycić. Jako ciekawostka: Czarne Smerfy, zapewne z powodów politycznej poprawności, w choćby wersji amerykańskiej zostały przemianowane na… filetowe! Taka mała paranoja…

Smerfy 03

Nasza Księgarnia w sumie wydała pięć albumów ze smerfami, mimo zapowiedzi kolejnego, seria została zamknięta.

W 1997 za wydawanie komiksów ze Smerfami zabrał się Egmont. Na szczęście nie od początku, tak wiec pojawiły się całkiem nowe historie z niebieskimi ludzikami. Niestety, zadziałała najwidoczniej swoista klątwa, i po wydaniu piątego albumu, seria ponownie znikła z rynku.

Smerfy 11

Smerfy 12

Minęło sporo lat, nastał rok 2015 i ponownie Egmont postanowił zaryzykować. Ukazał się Smerf Reporter, album tworzony już przez następców Peyo i niestety owszem, będący przyjemną czytanką, ale jednak nie porywający tak jak pierwsze zeszyty. Ukazywały się kolejne tomy, poziom był różny, ale ogólnie, Smerfy nadal potrafiły dostarczyć bardzo przyjemnej rozrywki, i to nie tylko dla najmłodszych, gdyż sam Peyo, a także jego następcy, w bardzo subtelny sposób przemycali w swoich opowieściach wiele spostrzeżeń na całkiem poważne tematy.

Smerfy 21

Smerfy 22

Wreszcie się udało, gdyż w nowej edycji ukazało się już dziesięć albumów, a Egmont zapowiedział, że w planach są kolejne, i najprawdopodobniej na naszych półkach zagości wkrótce cała seria albumów ze Smerfami! Na co prywatnie bardzo się cieszę, Smerfów naprawdę nigdy nie będzie dość. Obojętnie ile się ma lat!

Smerfy 23

Read Full Post »

Po dłuższej przerwie zapraszam do kolejnej części cyklu traktującego o komiksie superbohaterskim w Polsce. Dziś wydawnictwo które nadal istnieje i działa całkiem prężnie, a do tego w swojej ofercie posiada naprawdę wiele wspaniałych tytułów. Standardowo, nie jestem niestety na zdjęciach pokazać wszystkich wydań, po prostu części nie posiadam, albo z powodu pozbywania się dubli, albo po prostu niestety musiałem odpuścić sobie ich zakup… A o Elektrze, wstyd się przyznać, zapomniałem gdy pstrykałem fotki…

Komiks Superbohaterski w Polsce
część piąta:
Mucha Comics

W 2007 roku nagle na polskim rynku pojawiło się nowe wydawnictwo, o jakże uroczej nazwie: „Mucha Comics„. I sporo namieszało, wyraźnie zaznaczyło swój udział w rynku, i co najważniejsze, nadal istnieje, a w swojej ofercie posiada wprost zatrzęsienie naprawdę nieprzeciętnych komiksów, nie tylko spod szyldu SuperHero.

Wydawnictwo „Mucha Comics” posiada duński rodowód, jego szefowa, Pani Christine Jensen założyła także wydawnictwo G. Floy Studio, działające prężnie właśnie na tamtejszym rynku.

Od początku działalności „Mucha Comics” celowała w zbiorcze wydania, zaprezentowane czytelnikowi z ogromną dbałością o stronę techniczną. Stąd też doskonały papier, wysokiej jakości druk, a także często stosowane grube twarde oprawy. Albumy Muchy prezentują się bardzo porządnie i biorąc je do ręki, czuje się, że obcujemy z produktem klasy „premium”. Niestety, pociągnęło to za sobą dość wysokie ceny poszczególnych albumów, jednak Mucha oprócz dbania o stronę techniczną, posiada także dobra rękę do wyboru odpowiednich, często bardzo wysokich lotów historii.

W 2007 roku w sprzedaży pojawiły się pierwsze tytuły: wydany w powiększonym formacie album Elektra żyje! oraz pierwszy tom popularnej serii Astonishing X-Men, której w sumie wydano cztery tomy. W pierwszych latach swojej działalności Mucha Comics zaprezentowała polskiemu czytelnikowi sporo tytułów superbohaterskich z wydawnictwa Marvel:

Elektra żyje
Astonishing X-Men 1-4
Marvel 1602: Czwórka z Fantasticka
Marvels
Avengers Disassembled
Iron Man: Pięć koszmarów
Tajna Wojna
New Avengers 1-4
Wolverine: Wróg Publiczny 1-2
Thor: Wikingowie
Ród M
Wojna Domowa

Mucha - Avengers

Mucha - X-men

Od 2012 roku, Mucha współpracuje przy tworzeniu Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, co bezpośrednio spowodowało ograniczenie tytułów z tego uniwersum w ofercie wydawcy. Za niejako minus można potraktować fakt, że sporo tytułów wydanych przez Muchę zostało zdublowanych w samej kolekcji, ale to problem głównie dla wszelkiej maści miłośników „pełnej panoramy”. 😉

wydania - wydania 1

wydania - wydania 2
W tym przypadku ujawnia się minus takich kolekcji: w WKKM otrzymaliśmy tylko dwa tomy Astonishing X-Men, Mucha dała nam ich cztery…

Mimo to w kolejnych latach ukazały się jeszcze takie tytuły  jak: Wolverine. Logan, Daredevil: Żółty, Wolverine: Origin II, Hulk. Szary,

Mucha - rozne

czy też słynny Kick-Ass.

Mucha - Kick-Ass

Jednocześnie wydawca postarał się także, by polskiemu czytelnikowi zaprezentować choć część uniwersum DC. I tutaj wstrzelili się wprost idealnie, prezentując tytuły z najwyższej półki. Bo jak inaczej nazwać już kultowy album Batman: Długie Halloween? Mucha do tego zaprezentowała nam całą trylogię, czyli także albumy Catwoman: Rzymskie wakacje oraz Batman: Mroczne Zwycięstwo. Oczywiście w najwyższej jakości, więc jak ktoś zastanawia się nad Długim Halloween z Kolekcji DC, niech dobrze przemyśli, które wydanie preferuje (dla mnie lepsze od Muszki 😉 ).

Mucha - Batman

Jeżeli zachwycacie się DC Deluxe od Egmontu, warto zaznaczyć, że i Mucha ma coś podobnego w swojej ofercie. Co prawda to tylko jeden album, ale wydanie wprost zapiera dech w piersi! Powiększony format, prawie 500 stron, dodatki, obwoluta… Słynna Sprawiedliwość doczekała się wydania godnego siebie, choć nie ukrywajmy, scenariuszowo może nie jest to arcydzieło, ale przeczytać warto, a w takim wydaniu to wręcz lektura obowiązkowa! No i rysunki Alexa Rossa… (o wydaniu już kiedyś na blogu wspominałem, jak coś, zapraszam.)

Mucha - Sprawiedliwosc

W ofercie wydawcy możemy znaleźć jeszcze inne perełki, jak choćby Legendy Mrocznego Rycerza, All-Star Superman (rewelacja!) czy Miracleman.

Mucha - Miracleman

Obecnie „Mucha Comics” wydaje także serię Jessica Jones: Alias. Jednak ich oferta nie ogranicza się tylko do komiksu superbohaterskiego, i znajdziemy tu także takie perełki ja serie Saga, Velvet, Fatale, Loveless czy Chew. Wszystkie te serie, może oprócz dwóch ostatnich, ale to kwestia gustu, serdecznie polecam. Warto także zainteresować się pojedynczymi albumami: Lwy z Bagdadu, Objawienia, Drogi Billy, Daytripper. Dzień po dniu (perełka!), Severed. Pożeracz marzeń, Przebudzenie i inne.

Mucha Comics” to specyficzne wydawnictwo, które odpowiednio dostosowuje swoją ofertę do aktualnie panującej sytuacji na rynku, jednocześnie cały czas dba zarówno o wysoką jakość swoich wydań, jak i odpowiedni dobór jak najlepszych historii, nie tylko superbohaterskich. I mimo, że nie obyło się bez mniejszych czy większych wpadek, to warto zainteresować się ich komiksami, zapewniają wiele niezapomnianych wrażeń!

Komiks Superbohaterski w Polsce poprzednie wpisy:

Read Full Post »

Older Posts »