Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘komiksy’

Egmont w tym miesiącu kończy niejako pierwszy rzut Odrodzenia z DC, tak więc dostaniemy niezła stertę najróżniejszych serii, wszystkie oczywiście jako zeszyty numer jeden. Zrobię może osobna notkę na ten temat. Najchętniej po przeczytaniu wszystkiego, na co raczej szans nie ma. Kupka wstydu wciąż rośnie…

Poniżej parę ciekawszych pozycji ostatnio wydanych. Oczywiście tylko takich, na które prywatnie się zdecydowałem, więc wartościowych tytułów jest z pewnością więcej. Jak zawsze prośba, jak możecie coś polecić, dajcie koniecznie znać!

Thorgal zawsze był wydarzeniem wydawniczym i każdy kolejny album był lektura obowiązkową. Niestety do czasu. Wielka popularność spowodowała, że twórcy postanowili namnożyć serii pobocznych, nieco się w tym pogubili, coś kombinują ze scenarzystami czy rysownikami i cały czas wychodzi mocno średnio. I takie są dwa najnowsze albumy: Thorgal: Młodzieńcze lata tom 5: Slivia i Thorgal: Kriss de Valnor tom 7: Góra Czasu. Jest mocno średnio, aczkolwiek czytało mi się te opowiastki całkiem przyjemnie. Tak więc tragedii, jak choćby w postaci najnowszych Asteriksów, nie ma. A Surżenko jako rysownik jest dla mnie genialny!

komiksy_2017-12_01

Smerfy uwielbiam i na szczęście Smerf Doktor wypada całkiem nieźle. Obok coś znacznie cięższego, czyli poruszenie problemu przemocy domowej. Scenariusz Jerzy Szyłak, rysunki Joanna Karpowicz.

komiksy_2017-12_02

Ładunek superhero w powiększonej dawce, czyli seria Daredevil: Nieustraszony oraz Wolverine by Jason Aaron i B.B.P.O.: 1946-1948. Egmont wydaje też w takiej formie Hellboya, ale mam pierwszą edycje, więc wznowienia siłą rzeczy nie kupuję. Samego Hellboya mocno polecam, B.B.P.O. czyli Biura Badań Paranormalnych i Obrony to także zacna lektura. Wolvi i Diabełek będą musieli poczekać na swoją kolejkę na kupce wstydu, a cegły to straszliwe, około 400-500 stron każda!

komiksy_2017-12_03

komiksy_2017-12_04

Egmont oprócz grubasków wypuszcza także zeszyciki z Marvel Now. Raz grubsze raz cieńsze, a takie Original Sin: Hulk kontra Iron Man jest naprawdę cienkie (95 stron), przy niezmienionej cenie 4 dyszek. Wolverine: Trzy miesiące do śmierci i Guardians of the Galaxy, Strażnicy Galaktyki: Grzech pierworodny już są grubsi, ale tu znowu wydawca zaserwował nam posklejane strony! Co ciekawe, tylko czarne, ale czarnych akurat w tych tytułach jest sporo. Więc mamy gratis zabawę w rozklejanie, na szczęście nic przy tym nie powinno się bardziej uszkodzić, więc tragedii nie ma. Ale drukarnia powinna dostać po uszach. Dla mnie kupka wstydu, a od nowego roku poważne ograniczenia.

komiksy_2017-12_05

Harley Quinn tom 6: Cała w czerni, bieli i czerwieni to ostatni tom w ramach Nowe Dc Comics. O samym DC new 52 będzie osobna notka, takie krótkie podsumowanie. A sama Harley Quinn to lektura prosta, przyjemna i głupkowata. Warto!

komiksy_2017-12_06

Batman / Sędzia Dredd: Wszystkie spotkania to prawdziwy specjał! Alan Grant, John Wagner, Simon Bisley, Cam Kennedy, Carl Crirchlow, Dermot Power, Val Semeiks! Co za nazwiska! Cztery różne opowiadania, w tym słynne Sąd nad Gotham będące najlepiej wydanym komiksem w ofercie Tm-Semic, i jednocześnie jedną z największych porażek finansowych tamtych czasów! Musiszmieć!

komiksy_2017-12_07
Cegiełka Egmontu obok Sądu Tm-Semic

komiksy_2017-12_09
Są delikatne różnice w odcieniach kolorów.

komiksy_2017-12_08

Torpedo to bardzo niegrzeczny komiks. Poważnie, lektura tylko dla dorosłych, a główną postacią jest antybohater pełna gęba, którego po prostu nie da się lubić. Przeczytać natomiast koniecznie trzeba! Torpedo wyszedł kiedyś u nas jako parę albumów, teraz otrzymujemy piękne wydanie zbiorcze! Brawo Non Stop Comics! Dodatkowo od razu zaserwowano nam dodatek, czyli powrót do postaci w kresce Eduardo Risso. Takie wspominki i powrót po latach. Torpedo mocno polecam, choć to lektura nie dla każdego!

komiksy_2017-12_10

komiksy_2017-12_11

komiksy_2017-12_12

I na koniec dwa specjały Rosinski Artbook Thorgal 40 lat to coś dla fanów Thorgala i kreski słynnego Grzegorza Rosińskiego. Piękne wydanie, niestety cierpiące na syndrom zarudzeń na okładce, przez co podniosła się wrzawa w światku komiksowym. Zabrudzenia i przytarcia są, występują nawet pod dość grubą folia ochroną. I jest problem z wymianą, gdyż nakład jest bardzo mały i już w dniu premiery album trudno było zakupić. Więcej na jego temat, wraz z kompletem zdjęć, postaram się wrzucić na bloga w najbliższym czasie.

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 01

Wojownicze Żółwie Ninja od wydawnictwa Fantasmagorie to pozycja wręcz legendarna, której wydanie w naszym kraju rodziło się w wielu bólach i spowodowało spore zamieszanie w środowisku komiksowym. Album niemniej wreszcie się ukazał, i pod względem edytorskim robi wrażenie. Duży format, twarda oprawa, niezły papier i druk. Jest naprawdę dobrze. Do tego są to te oryginalne Żółwie, przeznaczone dla starszego czytelnika. Kiedyś trzy zeszyty wydał Tm-Semic, zdjęcia porównawcze już pstryknąłem, wrzucę niebawem.

Wojownicze Zolwie Ninja UC1 01

A Wy co fajnego ostatniego dorwaliście? Co polecicie, a od czego lepiej trzymać się z daleka (Archie omijajcie szerokim łukiem! Polskie wydanie jest spierniczone na całej linii!)?

Reklamy

Read Full Post »

komiksy_2017-10_08

Lucky Lucke, Smerfy, Asteriks to serie, w przypadku których uwielbiam powracać do wybranych albumów, i mimo, że czytam te same historie wielokrotnie, to przy każdej kolejnej lekturze, uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Przynajmniej, jeżeli chodzi o albumy tworzone przez oryginalnych autorów. Warto tu zaznaczyć, że wszystkie te trzy serie doczekały się kontynuacji tworzonych przez naśladowców. Określenie naśladowcy jest jak najbardziej adekwatne, gdyż nowi twórcy starają się wręcz idealnie odwzorować oryginalny styl. Pod względem kreski we wszystkich przypadkach udaje się to całkiem nieźle. Rysunki Peyo (Smerfy), Morrisa (Lucky Luke) oraz Uderzo (Asteriks) mimo że bardzo charakterystyczne, zdobyły godnych twórców, i pod tym względem, w żadnym z tych przypadków nie ma co narzekać.

Gorzej niestety ze scenariuszami.

Właśnie ukazał się najnowszy, długo wyczekiwany, Asteriks. To już 37 tom! Scenariusze pierwszych 24 tomów stworzył René Goscinny uznany francuski scenarzysta, oprócz Asteriksa mający na swoim koncie choćby znane i lubiane książki o Mikołajku. Każdy Asteriks spod jego pióra to niesamowita zabawa ze słowem, przepiękny humor sytuacyjny, ogromna ilość inteligentnych nawiązań do najróżniejszych nacji, wydarzeń, do tego znajdziemy tutaj także sporo smaczków odwołujących się do popkultury. Za scenariusze kolejnych albumów odpowiadał już rysownik serii: Albert Uderzo, który sprawdził się perfekcyjnie jako rysownik, niestety, jako scenarzysta wypadł znacznie gorzej, acz i tak jego albumy czyta się z przyjemnością. Od tomu 35 niestety zmieniło się wszystko. Nic nie trwa wiecznie, i w końcu seria trafiła w ręce nowych twórców. Za sterami siadł Jean-Yves Ferri odpowiedzialny za scenariusze i Didier Conrad w roli rysownika. Jak wspominałem wcześniej, pod względem rysunku jest naprawdę dobrze, Conrad stał się godnym naśladowcą Uderzo. Ferri natomiast na stanowisku scenarzysty wkłada wiele serca, ale niestety, nie wychodzi mu to najlepiej. A tym gorzej, że marnuje ogromny potencjał.

Asteriks 37 w Italii & Lucky Lucke 56 Przeklęte ranczo 01

Opowieść najnowszego albumu jest prosta. Stan dróg woła o pomstę do nieba, Senator odpowiedzialny za ten stan rzeczy woli inwestować w orgie niż remonty. Jednak gdy pojawiają się oskarżenia, należy udowodnić, że nie jest aż tak źle. W związku z tym zostaje ogłoszony Wielki Wyścig Transitalia, w którym mogą startować także barbarzyńcy. I jak już możemy się domyślić, nie zabraknie tutaj także Asteriksa i Obeliksa. A oprócz tego wielu, naprawdę wielu przedstawicieli najróżniejszych nacji oraz miejsc, które ta wesoła gromada odwiedzi. Właśnie, o ile historyjka jest zgrabna, i czyta się ja dobrze, to jednak da się odczuć, że humoru tu niestety nieco zabrakło. Goscinny przy takim potencjalne na jednym kadrze potrafiłby spowodować u nas ból brzucha od śmiechu, tymczasem Ferri jakby się męczył, widać starania i chęci, ale niestety czegoś tu zabrakło. Powstał album świetny graficznie, niestety pod względem scenariusza sromotnie przegrywający z wcześniejszymi. Jak ponownie sięgnę po coś z Asteriksa, z pewnością nie będzie to nic z ostatnich trzech albumów. To jest po prostu historyjka najwyżej na raz.

Asteriks 37 w Italii & Lucky Lucke 56 Przeklęte ranczo 02

Album można nabyć w przyzwoitej kwocie 19.99, kupując ze zniżkami wychodzi niezwykle atrakcyjna kwota. Niestety, coś za coś, i tym razem Egmont mocno nawalił pod względem edytorskim. Cieniutki papier jeszcze ujdzie, ale spakowano to w delikatną i równie cieniutka oprawę, która ma ogromne tendencje do załamywania się, mięcia czy falowania. Tragedii może nie ma, ale pozostaje lekki niesmak.

Razem z Asteriksem, do sprzedaży trafił nowy Lucky Lucke, nieco droższy, ale też nieco lepiej wydany. Wiele albumów w tej serii stworzył Goscinny, i oczywiście te nadal są perełkami, jednak nad seria pracowało wielu scenarzystów, więc ogólny poziom dość często wznosił się i opadał. Przeklęte ranczo to zbiór czterech krótszych historyjek, które połyka się wręcz na raz. I całkiem przyjemnie, nie jest to cudo, ale miłośnicy najszybszego rewolwerowca na Dzikim Zachodzie powinni być usatysfakcjonowani.

Asteriks 37 w Italii & Lucky Lucke 56 Przeklęte ranczo 03

Asteriks 37 w Italii & Lucky Lucke 56 Przeklęte ranczo 04

Read Full Post »

Dawno nie było nic o komiksach, szczególnie tych starszych wiekiem, więc dziś, tak dla rozgrzewki, szybkie wspominki o pewnych trzech tytułach, które łączy parę wspólnych cech. Wszystkie trzy dotyczą sportowej tematyki, każdy został narysowany przez innego, ale bardzo znanego i cenionego artystę, i z wszystkich wylewa się propaganda. Ale nie skupiajmy się o propagandzie, wszak wiadomo kiedy komiksy te powstały, a zobaczmy co mają dziś do zaoferowania.

Komiksy Sportowe 01

Czwartą cecha wspólną, przynajmniej w moim przypadku, jest niestety stan tych pozycji: tutaj, jaki widzicie na zdjęciu, wręcz tragiczny. Wyobraźcie sobie, że zeszyt ze środka miał oblepiona okładkę zwykłą taśma klejącą! To oczywiście nie mój pomysł, taka już używkę lata temu zdobyłem, na szczęście taśma jakimś cudem się odkleiła, i nawet okłada nie została uszkodzona, choć widać na niej wyraźne przebarwienia.

To co my tutaj mamy? Od lewej patrząc:

Polacy na olimpijskich arenach, rysunki Jerzy Wróblewski, Sport i Turystyka 1980, 1985

Od Walii do Brazylii: X Piłkarskie Mistrzostwa Świata, rysunki Grzegorz Rosiński, Sport i Turystyka 1975

Rycerze Fair Play, rysunki Bogusław Polch, Sport i Turystyka 1986

Komiksy Sportowe 02

Wróblewski, Rosiński i Polch. Wybitna trójka naszych rysowników, otrzymała zacne zadanie: propagowanie zdrowego trybu życia wśród miłośników komiksów. Żeby żaden z czytelników zbyt długo nie zasiadał przed kolorowymi zeszytami, i nabrał ochoty na trochę ruchu.

Jak wyszło? Proszę bardzo, zobaczcie sami!

Jerzemu Wróblewskiemu przypadło w udziale ukazanie sukcesów polskich olimpijczyków. I wyszło z tego dziwne dziełko, w którym nie otrzymujemy ani krzty akcji czy treści, za to wręcz zalewa nas potok faktów. Co jednak należy uczciwie przyznać, podanych w całkiem zjadliwy sposób. Pojawia się jakiś dialog, myśl, komentarz, większość faktów ubrana została w nieźle dobrana słowną otoczkę, a przez to komiks czyta się całkiem przyjemnie. Oczywiście wielka w tym także zasługa Wróblewskiego, który nawet tutaj potrafił pokazać swój wielki kunszt, choć nie da się ukryć, że skupił się głównie na „pierwszym planie”. Postacie którym poświęcono tę publikację zostały narysowane z odpowiednią pieczołowitością, niestety dalsze plany już zostały ewidentnie naszkicowane na szybko i bez większej dbałości o szczegóły.

Komiksy Sportowe 03

Komiksy Sportowe 04

Komiksy Sportowe 05

Komiksy Sportowe 06

Komiksy Sportowe 07

O ile Wróblewski musiał zaprezentować wiele dziedzin sportu, to Rosiński skupił się tylko na piłce nożnej. Jak mam być szczery, kiedyś, za dzieciaka, uważałem ten albumik za wyjątkowo brzydko narysowany. I w sumie teraz, przypominając go sobie, niewiele się zmieniło. To Rosiński za którym nie przepadam, acz nie można mu odmówić już niezłej zabawy z portretowaniem twarzy. Czasem wychodzi mu to doskonale, a czasem wręcz tragicznie. Gdy jeszcze otrzymujemy wyraz twarzy zahaczający o karykaturę, to jest nieźle, niestety momentami nasuwa się porównanie z bulwą ziemniaka. Komiks mimo to czyta się nieźle, zresztą nawet słaby Rosiński to nadal klasa sama w sobie, a i treści jest tu całkiem przyzwoita ilość.

Komiksy Sportowe 12

Komiksy Sportowe 13

Komiksy Sportowe 14

Komiksy Sportowe 15

Komiksy Sportowe 16

Polch w albumie Rycerze Fair Play to Polch któremu bliżej do Funky Kovala, widać już tu wyrobiona rękę i tą cudowną dbałość o szczegóły. Pojazdy można długo podziwiać, a dynamiczne sekwencję obrazuje w bardzo udany sposób, zobaczcie choćby dwie słynne sceny: kraksy na torze formuły, oraz niefortunnego zderzenia na piłkarskim boisku. Także postacie ludzkie odwzorowane są niezwykle udanie, zresztą główną rolę powierzono tu osobnikowi z twarzy dość znajomemu, prawda? Całość albumu jest w miarę spójna fabularnie, choć niestety nie nawiązujemy żadnego mocniejszego powiązania z głównymi postaciami, ot po prostu towarzyszymy im zarówno w roli kibica jak i sportowca w najróżniejszych wydarzeniach sportowych. Najważniejsze tu jest postępowanie z honorem, z uszanowaniem zasad Fair Play, które zostało w albumie ukazane całkiem zgrabnie, choć niestety nie uniknięto zbyt wyrazistego i namolnego smrodku dydaktycznego.

Komiksy Sportowe 08

Komiksy Sportowe 09

Komiksy Sportowe 10

Komiksy Sportowe 11

Takie oto trzy cudeńka. Czy warto dzisiaj po nie sięgnąć? Przeczytałem je ponownie w jeden wieczór i bawiłem się całkiem nieźle. Ale głównie z powodu rysowników, po prostu podziwianie tak wielkich artystów w tak podobnych, a jednocześnie zupełnie rożnych publikacjach, jest prawdziwa przyjemnością!

Read Full Post »

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie:
Filmowe adaptacje komiksów część 2

Dziś ciąg dalszy opowieści o filmowych adaptacjach komiksów, z pominięciem jednak już praktycznie wyeksploatowanego w tym cyklu wątku super-bohaterskiego. W części pierwszej skupiliśmy się głównie na USA, dziś reszta świata. I dla przypomnienia: nieco po macoszemu potraktuję rynek azjatycki, adaptacji najróżniejszych mang jest tyle, że można by tylko o nich opowiadać bardzo, ale to bardzo długo. I szczerze, naprawdę dobrych nie znam zbyt wiele, więc jak coś możecie polecić, piszcie w komentarzach!

Komiks o przygodach Lucky Lukea, czyli kowboja który strzela szybciej od własnego cienia, została stworzona przez belgijskiego rysownika Morrisa, a pierwszy album opowiadający o jego przygodach trafił do sprzedaży już w 1949 roku. Za złoty okres serii uważa się albumy, do których scenariusz pisał niezrównany René Goscinny, współtwórca przygód tak znanych postaci jak Asteriks czy Mikołajek. Sporo albumów ukazało się także na naszym rynku, i z czystym sercem bardzo polecam tę serię, zapewnia wspaniałą rozrywkę! Lucky Luke doczekał się także sporo całkiem udanych filmów i seriali animowanych, jednak pod względem filmów aktorskich, już tak dobrze nie było. Zapewne większość nieco starszych osób będzie kojarzyć film Lucky Luke z 1991 roku, który przerodził się w serial składający się z ośmiu godzinnych odcinków. W główną rolę wcielił się Terence Hill, który wypadł w tej roli dość niejednoznacznie: gdy będąc dzieckiem oglądało się te filmy, to zapewniały bardzo fajną rozrywkę, dziś niestety nieco straszą i aktorstwem i scenariuszem. Acz pewnego uroku, wynikającego w dużej mierze zapewne z nostalgii, odmówić im nie można.

Komiks: Morris, René Goscinny i inni: Lucky Luke; Dupuis, Dargaud, Lucky Productions, Lucky Comics, 1949-…
Wyd. pol.: KeyTex, Egmont, 1992, 1999-…

(1991) Lucky Luke

(1992) Lucky Luke Serie

W 2004 na ekranach pojawił pełnometrażowy film Les Dalton, poświęcony w głównej mierze, zgodnie z tytułem, Daltonom, a Lucky Luke grał tu tylko drugoplanową postać. Co nie przeszkodziło polskiemu dystrybutorowi przemianować tytuł na „Lucky Luke”, co zakrawa na pewien absurd. Film jest przeciętny, ale posiada parę lepszych momentów, a w polskiej wersji bardzo fajnie wypadł dubbing, i choćby dla niego warto zasiąść do seansu.

(2004) Les Dalton

Ponownie na ekranie Lucky Luke pojawił się w 2009, tym razem jako pełnoprawna pierwszoplanowa postać. Podobnie jak wcześniejszy film, wyszło tak sobie, tragedii może nie ma, i zdarzają się lepsze momenty, ale arcydzieło to niestety nie jest.

2009 Lucky Luke

Asteriks to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci komiksowych, stworzony przez René Goscinny’ego i Alberta Uderzo zadebiutował w 1959 roku i do dzisiaj swoimi przygodami cieszy kolejne pokolenia. I nie ma co owijać w bawełnę, lektura albumów z przygodami Asteriksa i Obeliksa to pozycja obowiązkowa! Podobnie jak Lucky Lucke, Asteriks doczekał się paru filmów animowanych oraz aktorskich. Z tej drugiej kategorii pierwszy pojawił się na ekranach w 1999 roku. Astérix et Obélix contre César czyli Asterix i Obelix kontra Cezar został bardzo dobrze przyjęty, a dodatkowo godna polecenia jest wersja z polskim dubbingiem: Artur Barciś jako Dwulicus jest niesamowity! W głównych rolach zagrali: Christian Clavier jako Asteriks, Gérard Depardieu jako Obeliks, Roberto Benigni jako Dwulicus. Niestety, w filmie nie do końca wszystko zagrało. Scenariusz, usilnie starający się wprowadzić coś nowego, nierzadko mocno nawala, a niektóre wątki są zupełnie zbędne i niepotrzebne, a momentami wręcz irytują. Także efekty specjalne nie zachwycają, i obecnie wręcz rażą nienaturalnością. Ale pośmiać i tak jest się z czego!

Komiks: René Goscinny, Albert Uderzo, Jean-Yves Ferri, Didier Conrad: Asterix; Dargaud, 1959-…
Wyd. pol.: Egmont, 1991-…

(1999) Astérix et Obélix contre César

W 2002 pojawiła się kontynuacja: Astérix & Obélix Mission Cléopâtre czyli Asterix i Obelix: Misja Kleopatra. Tym razem twórcy sięgnęli po sprawdzone opowieści i czerpali garściami z komiksów, jednocześnie dodając coś od siebie. I to się sprawdziło! Film jest niesamowity, a od śmiechu wręcz bolą brzuchy! Polski dubbing wypada także bardzo dobrze, choć za dużo wstawionych tu na siłę elementów, które obecnie nieco się zdezaktualizowały. Film pod koniec zaczyna nieco męczyć, i cierpi jakby na syndrom „wyczerpania dobrych pomysłów”, ale i tak jest to jedna z najlepszych adaptacji komiksowych! A na dziury scenariuszowe i głupie założenie całej osi akcji nawet nie zwraca się uwagi. W kwestii obsady: powraca Christian Clavier jako Asteriks i Gérard Depardieu jako Obeliks, a w Kleopatrę wciela się sama Monica Bellucci! Świetnie wypada Numérnabis, w którego wcielił się Jamel Debbouze, a w polskiej wersji dubbinguje go Cezary Pazura.

(2002) Astérix & Obélix Mission Cléopâtre

W trzecim Asteriksie: Astérix aux jeux olympiques czyli Asterix na olimpiadzie z 2008 roku w Asteriksa wcielił się Clovis Cornillac, natomiast w kwestii reszty obsady pojawili się: Gérard Depardieu, Alain Delon, Benoît Poelvoorde, Vanessa Hessler a także gwiazdy sportu. I o ile aktorzy stanęli na wysokości zadania, to jednak w filmie coś nie zagrało, a wiele scen jest wręcz słabych. Można obejrzeć, choć niestety, po rewelacyjnej Kleopatrze kinowy cykl zaliczył ogromny spadek formy.

(2008) Astérix aux jeux olympiques

Asteriks dostał kolejną szansę i w 2012 roku pojawił się Astérix et Obélix Au Service de Sa Majesté czyli Asterix i Obelix: W służbie Jej Królewskiej Mości. Miejsce akcji pozwoliło na wręcz zalanie nas wręcz specyficznym humorem, który w większości przypadków idealnie się sprawdza. Jest z czego się pośmiać, choć niektóre nawiązania czy złośliwości nie są zbyt subtelne. W roli Obeliksa powraca Gérard Depardieu, a jako Asteriks tym razem występuje Edouard Baer. Na ekranie natomiast błyszczą aktorki: Catherine Deneuve, Valérie Lemercier i urocza Charlotte Le Bon.

(2012) Astérix et Obélix Au Service de Sa Majesté

Oldboy zyskał wielką sławę, której przyczyniły się też słowa zachwytu Quentina Tarantino. Film wchodzi w tak zwany koreański cykl zemsty, składający się z trzech obrazów: Sympathy for Mr. Vengeance z 2002 roku, Oldboy z 2003 roku i Sympathy for Lady Vengeance z 2006 roku. Wszystkie wyreżyserował Chan-wook Park, i mimo że każdy z filmów opowiada inną historię z innymi bohaterami, to wszystkie powiązane są wspomnianym wątkiem zemsty. Mocne i niejednoznaczne kino, przeznaczone tylko dla dojrzałych widzów.

Komiks: Garon Tsuchiya: Old Boy; Futabasha, 1996–1998
Wyd. pol.: –

(2002) Sympathy for Mr. Vengeance

(2003) Oldboy

(2006) Sympathy for Lady Vengeance

Oldboy doczekał się naśladowców, w 2006 roku pojawiła się remake indyjski, pod tytułem Zinda, a w 2013 roku otrzymaliśmy wersję amerykańską, pod jakże oryginalnym tytułem Oldboy. Obejrzeć można, ale mocno zalecam wpierw zapoznanie się z oryginałem.

(2006) Zinda

(2013) Oldboy

Michel Vaillant z 2003 roku, u nas znany pod tytułem Najlepsi z najlepszych, to opowieść o tytułowym kierowcy wyścigowym, czyli mamy tu sporo samochodów, pięknych kobiet i szybkiej akcji. Przynajmniej w założeniu, bo koniec końców nie wszystko wyszło jak należy, acz film ogląda się całkiem przyjemnie.

Komiks: Jean Graton, Phillipe Graton: Michel Vaillant; Le Lombard, 1957-…
Wyd. pol.: Twój Komiks, 2002-2004

(2003) Michel Vaillant

Blueberry z 2004 roku to ekranizacja westernowego komiksu, utrzymana w dość ciekawej stylistyce i będąca bardziej filmem psychologicznym, niż widowiskowym kinem akcji. Nie dla każdego, zapewne wielu widzów odbije się od seansu już po parunastu minutach, ale spróbować warto.

Komiks: Jean-Michel Charlier, Jean Giraud: Blueberry; Dargaud, 1963–2012
Wyd. pol.: Podsiedlik-Raniowski i spółka, Egmont, 2002-2003, 2008-…

(2004) Blueberry

Egipscy bogowie, kobieta płacząca na niebiesko, człowiek ze sztuczną nogą i wielka piramida lewitująca ponad miastem. Albumy Enkiego Bilala nie są proste w odbiorze, a co dopiero, gdy trzeba przenieść je na ekran. Oczywiście nie obędzie się znacznego uproszczenia historii, niestety czasem do tego dojdą słabe, acz nastrojowe efekty specjalne i nieco poplątania świata rzeczywistego ze sztucznym. Ale o dziwo, mimo wielu przywar, Immortal z 2004 roku ogląda się naprawdę dobrze, a film potrafi zrobić spore wrażenie. Pozytywne.

Komiks: Enki Bilal: La Trilogie Nikopol: La Foire aux immortels, La Femme piège, Froid Équateur; Les Humanoïdes Associés, 1980, 1986, 1992
Wyd. pol.: Egmont: Trylogia Nikopola: Targi nieśmiertelnych, Kobieta pułapka, Zimny równik, 2002, 2004, 2014

(2004) Immortal

Death Note to hitowa manga i równie hitowe anime, które doczekało się nieco mniej hitowej serii aktorskich filmów. Na listę w sumie trafiło tylko dlatego, że zauroczyły mnie trailery i widziałem tylko urywki, które zrobiły na mnie całkiem dobre wrażenie. Kiedyś zamierzam obejrzeć, mam nadzieję, że będzie warto.

2006 Death Note The Last Name, 2006 Death Note, 2008 L Change the World

Komiks: Tsugumi Ōba, Takeshi Obata: Death Note; Shueisha, 2003-2006
Wyd. pol.: JPF, 2007-2009

(2006) Death Note

(2006) Death Note The Last Name

(2008) L Change the World

Largo Winch wymyślił znany chyba wszystkim Jeana Van Hamme, a postać ta pojawiła się na kartach przeciętnych powieści, przyzwoitych komiksów oraz także na ekranie. W latach 2001-2003 jako bardzo udany i pełen akcji serial sensacyjny o skróconym tytule Largo, natomiast w 2008 roku doczekaliśmy się pełnometrażowego filmu Largo Winch, a w 2010 jego kontynuacji Largo Winch II The Burma Conspiracy. Wyszły średniaki, ale całkiem przyzwoite, obejrzeć jak najbardziej można.

Komiks: Jean Van Hamme, Philippe Francq: Largo Winch; Dupuis, 1990-2010
Wyd. pol.: Twój Komiks, Egmont, Kurc, 2001-2003, 2009, 2016-…

(2008) Largo Winch

(2010) Largo Winch II The Burma Conspiracy

I ponownie Jeana Van Hamme i kolejna sensacyjna seria. Miniserial z 2008 XIII The Conspiracy spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem, i nie ma co się dziwić, gdyż przez prawie trzy godziny skutecznie trzyma widza w napięciu. Tak samo nieźle wypadł serial z 2011 roku, XIII: The Series, a przynajmniej jego pierwszy sezon. Drugi był nieco oderwany, nieudany, a do tego dość trudno na niego obecnie natrafić.

Komiks: Jean Van Hamme, Yves Sente, William Vance, Youri Jigounov: XIII; Dargaud, 1991-…
Wyd. pol.: Korona, Siedmioróg, Egmont, Taurus Media, 1991-…

(2008) XIII The Conspiracy

Dylan Dog w wersji komiksowej dość często pojawia się na blogu, prywatnie bardzo lubię opowieści o przygodach detektywa mroku, choć wśród naprawdę rewelacyjnych historii dość często zdarzają się też historie bardzo przeciętne lub wręcz słabe. Film z 2010 roku Dylan Dog Dead Of Night także jest przeciętniakiem, ale posiada trochę lepszych momentów. No i nie należy do niego podchodzić jak do horroru, a raczej jak do komedii, ale zrobionej ze smakiem.

Komiks: Tiziano Sclavi i inni: Dylan Dog; Bonelli Comics, 1986-…
Wyd. pol.: Egmont, Bum Projekt, 2001-2004, 2010-2011, 2015-…

(2010) Dylan Dog Dead Of Night

Jest brudno, wampiry to nieprzyjemne stwory, a ludzie to często dupki. Priest z 2011 roku to mocne, dynamiczne kino, może bez większych rewelacji, ale ten dynamiczny spektakl ogląda się bardzo dobrze!

Komiks: Min-Woo Hyung: Priest; Daiwon C.I., 1998–2007
Wyd. pol.: Kasen, 2005-2007

(2011) Priest

Rewelacyjne komiksy z Garfieldem mocno straciły ze swojego klimatu po przeniesieniu przygód tłustego kota na duży ekran. Nie inaczej niestety jest z niebieskimi stworkami. Smerfy stworzył belgijski rysownik Pierre Culliford znany pod pseudonimem Peyo, a komiksy z ich przygodami to niesamowite opowieści skierowane zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych, przemycające często trafne spostrzeżenia co do ogólnospołecznych sytuacji. Na kreskówkę o przygodach Smerfów kiedyś czekało się z wielkim utęsknieniem, a i obecnie nic się nie zestarzały i można je polecić zamiast papki, którą raczy nas telewizja.

Smerfy w wersji kinowej to jedna wielka pomyłka. Nic tu nie wyszło: animacja jest straszna, Smerfy wyglądają okropnie, reżyseria nawala, ujęcia są słabe, a scenariusz i większość scen woła o pomstę do nieba. Czasem tylko sytuację nieco ratuje Gargamel z Klakierem, jednak i im nie oszczędzono wielu uwłaczających scen. Taki potencjał został zmarnowany nieumiejętną realizacją, do tego na siłę musiano akcję filmu przenieść do, gdzieżby indziej, Nowego Yorku. I po co? Film sprzedał się głównie za pośrednictwem maszyny promocyjnej i wielu około filmowych gadżetów. Komiksy to lektura obowiązkowa, kreskówkę warto obejrzeć, od filmów lepiej trzymać się z daleka.

Komiks: Peyo, Studio Peyo: The Smurfs; Dupuis, 1985-…
Wyd. pol.: Nasza Księgarnia, Egmont, 1991, 1997-1998, 2015-…

2011 The Smurfs

(2011) The Smurfs

2013 The Smurfs 2

(2013) The Smurfs 2

La vie d’Adele – Blue is the Warmest Color z 2013 to opowieść o dojrzewaniu, która sporo namieszała w filmowym światku. Pojawiły się głosy określające film jako głębokie arcydzieło, jednocześnie spora część widowni wyszła zniesmaczona i marudziła na wymuszone sceny seksu oraz tak naprawdę nic nie wnoszące dialogi. Bez wątpienia film jest dość kontrowersyjny i nie do końca jednak wart polecenia. Coś, do czego najlepiej pasuje zwrot: najlepiej przekonać się samemu…

Komiks: Julie Maroh: Le bleu est une couleur chaude; Glénat, 2010
Wyd. pol.: –

(2013) La vie d'Adele - Blue is the Warmest Color

Snowpiercer z 2013 roku był kreowany na obraz wręcz kultowy, który w arkanach kina będzie przywoływany obok największych dzieł tego gatunku. Niestety, nie udało się. Film nie zyskał ani miana kultowego, ani nie został doceniony przez krytyków czy widzów. Jednak coś w sobie ma. Oko cieszą ujęcia, efekty specjalne nie straszą, a dziurawy scenariusz nawet da się z sensem wytłumaczyć. Obejrzeć bezsprzecznie warto, choć należy podkreślić, że jest to film mocny i przeznaczony tylko dla widza dojrzałego. Aha, dodatkowym atutem jest rewelacyjna obsada: Chris Evans, Kang-ho Song, Ed Harris, John Hurt, Tilda Swinton, Alison Pill.

Komiks: Jacques Lob, Benjamin Legrand, Jean-Marc Rochette: Le Transperceneige; Casterman, 1984
Wyd. pol.: –

(2013) Snowpiercer

Zbliżamy się do końca, zanim jeszcze będzie podsumowanie, chciałbym wspomnieć coś o animacjach, jednak nie tych stricte opartych na przygodach najbardziej popularnych super herosów, a bardziej „zwykłych” jak Akira, Fritz The Cat, Persepolis czy Heavy Metal. Czyli dość mocne kino, choć coś lżejszego też będzie: Big Hero 6, Megamind i The Incredibles. No i zostaną jeszcze seriale, ale w tym temacie mam takie zaległości, że może być mi trudno ogarnąć temat. Zobaczymy, co się wykluje.

Wcześniejsze części:
Początek: 1940 – 1966
Superman ratuje świat: 1975 – 1988
Gotycki świat Batmana: 1989 – 1998
Nadchodzą mutanci!: 2000 – 2007
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 1
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 2
znaczący 2016 rok i spojrzenie w przyszłość
trykociarze z nieco innej perspektywy
Prawdziwi Bohaterowie
Filmowe adaptacje komiksów część 1

Read Full Post »

Ponownie temat SuperHero, ale dziś nie klockowo, a komiksowo. Ogólnie, nasz ryneczek ma się chyba bardzo dobrze w tym temacie. Mamy Wielką Kolekcję Komiksów Marvela, będzie Wielka Kolekcja Komiksów DC, oprócz tego Egmont wydaje DC New52 i Marvel Now. I coś tam się jeszcze od czasu do czasu pojawia od innych edytorów. Jest co czytać i na co wydawać kaskę.

A Egmont szalej coraz bardziej! Oto oficjalne info:

Z przyjemnością informujemy, że Egmont Polska rozpoczyna publikację klasycznych komiksów wydawnictwa Marvel.

Już w październiku – podobnie jak film na polskich ekranach – ukaże się album Doktor Strange – Początki i zakończenia. Historia napisana przez Michaela Straczynskiego i zilustrowana przez Brandona Petersona opowiada o przemianie obiecującego chirurga Stevena Strange`a w jednego z członków Avengers – posiadającego magiczne moce Doktora Strange`a.

W kolejnych miesiącach tego roku w kolekcji klasyki Marvela ukażą się: Elektra Assassin – kultowa dziś opowieść Franka Millera brawurowo zilustrowana przez Billa Sienkiewicza oraz Wojna Domowa – wstrząsająca wizja bratobójczej wojny pomiędzy dotychczasowymi sprzymierzeńcami i przyjaciółmi w grupie Avengers.

Komiksy będą wydawane w twardej oprawie, jeden na miesiąc. O dalszych planach (na rok 2017) poinformujemy w trakcie Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi (1.X.2016).

Tak do końca jeszcze nie wiadomo, co poszczególne tomy będą dokładnie zawierać, szczególnie dziwi trzecie wydanie Wojny Domowej, ale z drugiej strony, ten temat podobno dobrze się sprzedaje. A Doktor jak najbardziej, w końcu czekamy na premierę filmu!
I skąd na to brać pieniądze, tym bardziej, że tylko sam Egmont zapowiedział jeszcze choćby powrót Lucky Lukea w formacie A4! A są przecież jeszcze inni wydawcy! Klęska urodzaju. 😉

Read Full Post »

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie:
Filmowe adaptacje komiksów część 1

Cykl w zamierzeniu miał być poświęcony tylko kinu superbohaterskiemu, stąd zresztą jego tytuł: „Kino Super Przygody, czyli Superbohaterowie na ekranie„, ale jako że cieszy się dość dużą popularnością, no i przede wszystkim jest jeszcze o czym opowiadać, to dzisiaj odpuścimy sobie trochę Trykociarzy, ale nadal pozostaniemy w tematach okołokomiksowych. Na tapetę tak wiec wkraczają Filmowe adaptacje komiksów, ale te takie bardziej „zwykłe”, zresztą prawdopodobnie przy niektórych pozycjach zdziwicie się, że komiks był pierwowzorem dla danego filmu.

Dziś część pierwsza, będzie jeszcze druga, i podział postanowiłem zrobić niejako „regionalny”. W części pierwszej skupimy się głównie na filmach z rodowodem w USA, opartych głównie na amerykańskich komiksach. W części drugiej odwiedzimy głównie Europę, ale też będzie miejsce na inne rejony. Oczywiście podział proszę potraktować bardzo umownie, wybrałem taką metodę, gdyż wydaje mi się wygodniejsza, a i tak wszystko nie zmieściłoby się do jednej notki.

Aha, i oczywiście nie będzie tu absolutnie każdego filmu który powstał na podstawie komiksu. Coś mogłem pominąć z powodu gapiostwa, a część być może z premedytacją, to szczególnie jeżeli chodzi o rynek azjatycki, który pod względem adaptacji komiksowych jest przebogaty i by go ogarnąć, trzeba by zrobić chyba osobny, bardzo rozbudowany cykl. Oczywiście jak zwykle, będę wdzięczny za Wasze komentarze, szczególnie takie, w których coś polecicie lub odradzicie – sam jeszcze całkiem wielu pozycji z niniejszego zestawienia niestety nie widziałem. Ale systematycznie zaległości nadrabiam.

Przy każdym tytule dodatkowo zamieściłem informacje komiksowym pierwowzorze, i o polskiej wersji, jeżeli takowa pojawiła się na rynku.

Aha, i jeszcze dość ważna uwaga: na liście jest parę filmów dla dzieci, ale większość nie nadaje się dla najmłodszych, a sporo wręcz posiada kategorię „R”, czyli są przeznaczone tylko dla widzów dorosłych (lub do obejrzenia pod kontrolą dorosłych). Co absolutnie nie umniejsza nic tym filmom, a wręcz często wychodzi im to na dobre! I co też doskonale świadczy, że jednak komiksy nie zawsze są tylko dla dzieci, a i dojrzalszy odbiorca znajdzie tutaj sporo dla siebie.

Zestawienie zaczynamy ogromnym ładunkiem nostalgii. TimeCop z 1994 roku to idealny przedstawiciel ery VHSu, tym bardziej, że w roli głównej wystąpił jeden z „twardzieli” tamtej epoki: Jean-Claude Van Damme! Film to zwykły przeciętny „akcyjniak”, jakich w tamtym okresie było wiele, ale nie można odmówić mu pewnego uroku i nawet dziś ogląda się go całkiem przyjemnie. Film doczekał się kontynuacji: Timecop: The Berlin Decision (2003), w całkowicie zmienionej obsadzie. Był także 9 odcinkowy serial z 1997 roku.

Komiks: Mark Verheiden, Ron Randall: Time Cop: „A Man Out of Time”, 1992, Dark Horse
Wyd. pol.: –

(1994) TimeCop

(2003) Timecop The Berlin Decision

Wiedzieliście, że na ziemi przebywa sporo kosmitów, często żyjących między nami i starających się prowadzić normalne życie? Nad tym, by nie dochodziło do żadnych ekscesów, sprawuje pieczę tajne biuro, których agenci noszą się na czarno, zakładają ciemne okulary i posiadają niezwykle ciekawe gadżety. Komedia z 1997 roku o Facetach w czerni, czyli Men In Black z popisowymi rolami Willa Smitha i Tommy Lee Jonesa okazała się ogromnym sukcesem i wręcz rozbiła BoxOffice. I do dzisiaj się broni, to naprawdę świetny film i świetna rozrywka! Niestety, gorzej było z kontynuacjami, dwójka z 2002 pod tytułem Men in Black II powstawała dość długo, co już budziło niepokój. Po premierze film okazał się popłuczynami po części pierwszej, i nie uratował go nawet ogromny budżet. Trzecia część, Men in Black 3, która premierę miała w 2012 roku, okazała się nadzwyczaj dobra i nawet można zaryzykować stwierdzenie, że pod pewnymi względami dorównuje, a nawet przewyższa część pierwszą. Całość, nawet tę dwójkę, jak najbardziej warto obejrzeć!

Komiks: Lowell Cunningham, Sandy Carruthers: The Men in Black; 1990, Marvel
Wyd. pol.: –

(1997) Men In Black

(2002) Men In Black II

(2012) Men In Black III

Załoga amerykańskiego holownika odnajduje dryfujący okręt badawczy, na którym przebywa tylko jedna przerażona żywa osoba. Ale na statku jest coś jeszcze. Virus z 1999 roku to schematyczny film będący mało strasznym horrorem z dawką wątków Science Fiction. Ale obejrzeć można, tym bardziej, że dopisała obsada: Jamie Lee Curtis, William Baldwin, rewelacyjny Donald Sutherland i urocza Joanna Pacuła.

Komiks: Chuck Pfarrer, Howard Cobb: Virus; 1992, Dark Horse
Wyd. pol.: –

(1999) Virus

Wyjątkiem od reguły, czyli opartym na całkowicie oryginalnym scenariuszu, jest Unbreakable z 2000 roku, w którym zagrali Bruce Willis i Samuel L. Jackson. Willis nigdy nie chorował, nic mu się nie stało, i nawet wyszedł bez zadrapania z katastrofy kolejowej. Jackson, cierpiący na schorzenie które powoduje, że wciąż łamią mi się kości, widzi w nim Niezniszczalnego, legendarnego bohatera. Film został dość dobrze przyjęty, jednak doczekał się bardzo skrajnych opinii.

(2000) Unbreakable

From Hell z 2001 oparty został na bardzo ciężkiej w odbiorze noweli graficznej Alana Moorea, i jako medium filmowe, dość złagodził wydźwięk całej opowieści. I to jeden z największych zarzutów, które można filmowi przedstawić, jednak gdy potraktujemy go jako autonomiczne dzieło, otrzymujemy kawał naprawdę dobrego kina.

Komiks: Alan Moore, Eddie Campbell: From Hell; 1989-1996, Top Shelf Productions
Wyd. pol.: Timof i Cisi Wspólnicy, 2008, 2014.

(2001) From Hell

Od Ghost World z 2001 roku można się odbić. Podobnie jak zresztą od komiksu. Ale warto dać im szansę, obyczajowa historia o dojrzewaniu potrafi naprawdę dać do myślenia, a dodatkowo w filmie znajdziemy nieprzeciętne kreacje aktorskie, w tym genialnego Stevea Buscemi.

Komiks: Daniel Clowes: Ghost World; 1993-1997, Fantagraphics Books
Wyd. pol.: Kultura Gniewu, 2006

(2001) Ghost World

Michael Sullivan, w którego wcielił się Tom Hanks, jest cynglem mafii. Nagle traci zaufanie rodziny i staje się niewygodnym świadkiem. Zapada wyrok. Road To Perdition z 2002 roku to niezwykła i utrzymana w dość ponurym nastroju mafijna opowieść, podobnie jak komiks, warta, by po nią sięgnąć.

Komiks: Max Allan Collins, Richard Piers Rayner: Road To Perdition; 1998, Paradox Press
Wyd. pol.: Amber, 2002

(2002) Road To Perdition

Czy film opowiadający o znudzonym urzędniku, który postanawia tworzyć komiks o prozie życia codziennego może okazać się ciekawy? Okazuje się, że jak najbardziej tak, a przynajmniej udawania to American Splendor z 2003 roku.

Komiks: Harvey Pekar: American Splendor; Harvey Pekar, Joyce Brabner, Frank Stack: Our Cancer Year
Wyd. pol.: –

(2003) American Splendor

Uwielbiam komiksowe paski z Garfieldem. I to pod każdym względem, począwszy od kreski, kadrowania, i prowadzenia historii, po postacie, z cynicznym kotem na czele. Natomiast filmowy Garfield z 2004 roku to porażka i to monumentalna. W tym filmie praktycznie nic nie wyszło: postacie są źle wykreowane, nie mają wiele wspólnego z komiksowymi pierwowzorami, do tego scenariusz to jedna wielka pomyłka. Narzekać naprawdę jest na co! Komiksy to lektura obowiązkowa, film nadaje się tylko i wyłącznie dla młodszych dzieci, których ucieszy taneczny pojedynek psa i wygenerowanego komputerowo nieco zbyt ruchliwego kota. Kontynuacja z 2006: Garfield A Tail of Two Kitties trzymała poziom jedynki, czyli była po prostu słaba.

Komiks prasowy: Jim Davis: Garfield; 1978-
Wyd. pol.: wybór pasków, wydania gazetowe i tomikowe

(2004) Garfield

(2006) Garfield A Tail of Two Kitties

Spokojne życie na prowincji, sielanka i rodzinna atmosfera. I nagle wszystko to znika, a główne skrzypce w życiu zaczyna grać tytułowa przemoc. A History of Violence z 2005 to mocny i bardzo dobry film, który wraz z rozwojem wydarzeń może nieco traci, ale miłośnicy dobrze opowiedzianych sensacyjnych historii będą usatysfakcjonowani!

Komiks: John Wagner, Vince Locke: A History of Violence; 1997, Paradox Press
Wyd. pol.: –

(2005) A History of Violence

Specyficzny styl graficzny i prowadzenia historii zastosowany przez Franka Millera w jego autorskiej serii Sin City był ogromnym wydarzeniem na komiksowym rynku. Przy przenoszeniu na medium filmowe postanowiono czerpać z komiksu garściami, i zaprezentować na ekranie w ruchu to, co mogliśmy znaleźć na kartach komiksu. Pomysł niezwykle ryzykowny, ale gdy dodamy do tego świetny scenariusz oraz nieprzeciwnych twórców, może powstać dzieło. I takim dziełem okazał się film  Sin City z 2005. To niesamowita jazda bez trzymanki i seans wręcz obowiązkowy nie tylko dla miłośników komiksów, ale dla każdego zainteresowanego kinematografią i po prostu dobrymi historiami opowiedzianymi w nietuzinkowy sposób. Za reżyserię odpowiadają Robert Rodriguez, Frank Miller a swoje pięć groszy dołożył też Quentin Tarantino. Takie nazwiska już gwarantują odpowiednie emocje. A gdy spojrzy się na aktorów których zobaczymy na ekranie, to otrzymujemy niezwykłą ekstazę i prawdziwy orgazm kinomaniaka! Bruce Willis, Mickey Rourke, Clive Owen, Benicio Del Toro, Elijah Wood, Jessica Alba, Brittany Murphy, Michael Clarke Duncan, Rosario Dawson, Devon Aoki, Rutger Hauer! Lektura komiksu obowiązkowa! Seans filmowy obowiązkowy!

Kontynuacja pod tytułem Sin City A Dame to Kill For pojawiła się 2014 roku i niestety nie zyskała takiego uznania jak część pierwsza . Absolutnie, nie jest to film zły, a pod pewnymi względami wręcz wybitny, tyle że tak naprawdę powiela wiele schematów jedynki i niczym nie potrafi już zaskoczyć. Ot, taki odgrzewany kotlet. Pod względem reżyserii, zdjęć, efektów, czy scenariusza nadal jest to pierwsza klasa. A i aktorzy dopisali, do obsady znanej w większości z pierwszej części doszli Joseph Gordon-Levitt i Eva Green.

Komiks: Frank Miller: Sin City, Dark Horse Comics, 1993-2000
Wyd. pol.: Egmont, 2002-2005

(2005) Sin City Extended Cut

(2014) Sin City A Dame to Kill For

V For Vendetta w wydaniu komiksowym to jeden z najznamienitszych przedstawicie tego gatunku. W wydaniu filmowym, mimo złagodzenia co poniektórych wątków, na szczęście wiele nie traci, a wręcz zyskuje choćby z powodu świetnej obsady (Natalie Portman, Hugo Weaving, John Hurt, Stephen Rea, Rupert Graves, Stephen Fry) oraz doskonałej realizacji: ujęcia, reżyseria, montaż czy muzyka autentycznie potrafią zahipnotyzować widza. Jeden z najlepszych komiksów, doczekał się bardzo dobrej filmowej adaptacji, która oczywiście zebrała także spore głosy krytyki, głównie z ust purystów komiksowych. Seans obowiązkowy!

Komiks: Alan Moore, David Lloyd: V for Vendetta;  Vertigo 1988-1989
Wyd. pol.: Post, 2003; Egmont, 2014

(2005) V For Vendetta

Ponownie Frank Miller i ponownie ekranizacja doskonale przyjętego komiksu. Film z 2006 roku, o identycznym tytule jak komiks:  300 wyreżyserował Zack Snyder. Te dwa nazwiska pozwalały spodziewać się czegoś nieprzeciętnego, i na szczęście, udało się. Bitwa pod Termopilami w wydaniu filmowych zachwyca rozmachem, ujęciami, zdjęciami oraz muzyką. Film godny polecenia, choć nie każdemu przypadnie do gustu, także z powodu sporej ilości krwi przelewanej na ekranie. Ale to wojna, tu nie ma czego ugrzecznić!

Kontynuacja z 2014 roku pod tytułem 300 Rise Of An Empire wypadała nieco słabiej, ale nadal jest widowiskiem, po które warto sięgnąć.

Komiks: Frank Miller, Lynn Varley: 300; Dark Horse Comics, 1998-1999
Wyd. pol.: Taurus Media, 2005

(2006) 300

(2014) 300 - Rise Of An Empire

Hollywoodland z 2006 oparty jest na autentycznej zagadce niewyjaśnionej śmierci George Reevesa, który w latach 50. XX wieku wcielił się w postać Supermana w serialu „Adventures of Superman”. W 1959 roku został znaleziony martwy, z raną postrzałową, we własnym domu. Policja stwierdziła samobójstwo. Nie wszyscy jednak uwierzyli w taką wersję, tym bardziej, że pojawiły się powody, by podejrzewać morderstwo. Film w gwiazdorskiej obsadzie próbuje odpowiedzieć na pytania, co też naprawdę wtedy mogło się wydarzyć. Może nie jest to dzieło wybitne, ale film powinien usatysfakcjonować miłośników historii kina i po prostu dobrych kryminalnych opowieści.

(2006) Hollywoodland

Wampiry w wydaniu rysownika o specyficznej kresce, Bena Templesmitha, są takie, jak przyzwyczaiła nas historia: mroczne, łakną krwi, a ich ofiary raczej pozostają bez szans. Zarówno w filmie jak i komiksie nie ma miejsca dla świecących się w słońcu lalusiów. Zresztą, słońca w ogóle nie ma tu za wiele, gdyż akcja rozgrywa się w spowitym w mroku miasteczku na Alasce. Film został bardzo dobrze przyjęty, czego niestety nie można powiedzieć o kontynuacji. Były też dwa miniseriale: Dust to Dust i Blood Trails, jednak trudno na nie trafić, ale podobno warto.

Komiks: Steve Niles, Ben Templesmith: 30 Days of Night; IDW, 2003
Wyd. pol.: Mandragora, 2003

30 Days of Night 2007

(2007) 30 Days of Night

30 Days of Night Dark Days (2010)

(2010) 30 Days of Night Dark Days

Wanted z 2008 roku to w skrócie historia nieudacznika, który nagle staje się płatnym zabójcą i odczytuje dane swoich ofiar z nitek. Brzmi niedorzecznie? Może. Ale ogląda się całkiem miło, a film potrafi zapewnić trochę przyjemnej zabawy. W głównych rolach Angelina Jolie, Morgan Freeman oraz James McAvoy czyli późniejszy Profesor X.

Komiks: Mark Millar, J. G. Jones: Wanted; Top Cow 2003-2005
Wyd. pol.: –

(2008) Wanted

Potencjał był, niestety coś po drodze nie wyszło. Whiteout z 2009 roku potrafi irytować realizacją oraz dziurami fabularnymi. Można obejrzeć, choćby dla Kate Beckinsale.

Komiks: Greg Rucka, Steve Lieber: Whiteout; Oni Press
Wyd. pol.: Taurus Media 2006

(2009) Whiteout

Prosta recepta: bierzemy historię o emerytowanych agentach, którzy ponowie muszą wrócić do akcji, dodajemy do tego sporo widowiskowych scen i humoru, i tak powstaje hit. Bo Red z 2010 roku był niewątpliwie hitem, co zresztą zawdzięcza także niesamowitej obsadzie: Bruce Willis, Morgan Freeman, John Malkovich, Helen Mirren, Karl Urban, Mary-Louise Parker. W drugiej części doszli jeszcze Anthony Hopkins, Catherine Zeta-Jones, Byung-hun Lee i wyszła powtórka z historii, czyli ponownie spory hit. Dwa przyjemne filmy, które warto obejrzeć, obojętnie, czy zna się komiksowy pierwowzór czy nie, bronią się spokojnie same!

Komiks: Warren Ellis, Cully Hamner: Red, WildStorm 2003-2004
Wyd. pol.: –

(2010) Red

Red 2 (2013)

(2013) Red 2

Co zrobić, by móc umawiać się z wymarzoną dziewczyną? Należy pokonać jej wcześniejszych partnerów (jednym z nich jest Chris Evans, czyli późniejszy Kapitan Ameryka). Pokonać i to dosłownie! Scott Pilgrim vs The World z 2010 roku to nieco jazda bez trzymanki, mnóstwo abstrakcyjnych scen, które o dziwo, mają nawet jakiś sens. Film, który dla co poniektórych stał się dziełem kultowym, a dla innych jest shitem niewartym straty czasu.

Komiks: Bryan Lee O’Malley: Scott Pilgrim; Oni Press, 2004-2010
Wyd. pol.: –

(2010) Scott Pilgrim vs The World

Grupka komandosów zostaje zdradzona, uznani za zmarłych, chcą oczyścić swoje dobre imię. Czyli taka Drużyna A w wydaniu filmowym. The Losers z 2010 roku to najprościej mówiąc przeciętniaczek, którego można obejrzeć, choćby z ciekawości, w jakie komiksowe role wcześniej wcielali się tacy aktorzy jak Chris Evans (Capitan Ameryka) czy Zoe Saldana (Gamora z Guardians of the Galaxy).

Komiks: Andy Diggle, Jock: The Losers; Vertigo, 2003
Wyd. pol.: Taurus Media, 2006

(2010) The Losers

W Bullet to the Head z 2012 roku na ekranie spotyka się Sylvester Stallone i Sung Kang. Jeden jest policjantem, drugi płatnym zabójca, a teraz muszą połączyć siły by bla, bla, bla. Sztampa goni sztampę, a film w ogólnym rozrachunku okazał się finansową klapą, jednak jako przeciętny akcyjniak sprawdza się przyzwoicie.

Komiks: Matz, Colin Wilson: Bullet To the Head
Wyd. pol.:

(2012) Bullet to the Head

Odd Thomas sam najlepiej się opisuje: „Tak, to prawda. Widzę umarłych. Nazywam się Odd Thomas i znam Elvisa„. Narodził się na kartach bestselerowego książkowego cyklu wykreowanego przez Dean Koontza, doczekał się także prequeli wydanych w postaci powieści graficznych. W 2013 pojawił się także na ekranie, i nieco podzielił widownię. Miłośnicy książkowego cyklu nieco marudzili, ale w takich przypadkach często zapominamy, że różne media operują różnymi środkami wyrazu i zazwyczaj nie ma sensu robić 100% wiernej adaptacji. Tym bardziej, że w przypadku obcowania z literaturą, wielkie znaczenie ma nasza własna wyobraźnia, a w przypadku medium operujących wizualnymi środkami, opieramy się na wizji kogoś innego. Odd Thomas w wersji kinowej to bardzo dobre widowisko, trzymające w napięciu, które ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Potrafi zaskoczyć, przestraszyć, a także wzruszyć, a do tego posiada pewny dystans do siebie. Warto obejrzeć, obojętnie, czy zna się książki i komiksy czy nie.

Komiks: Dean Koontz: cykl książkowy, plus powieści graficzne
Wyd. pol.: komiks: Dean Koontz, Queenie Chan: Odd Thomas. Diabelski pakt; 2013

(2013) Odd Thomas

Zabici w trakcie służby policjanci trafiają w zaświatach do Wydziału ds. Wiecznego Odpoczynku, gdzie otrzymują szansę dalszego pełnienia służby. Brzmi w sumie nieźle i mogłoby wyjść z tego coś dobrego, niestety, nie udało się.  R.I.P.D. (2013 rok), mimo posiadania lepszych momentów, okazał się filmem niestety nieudanym i bzdurnym, którego obejrzeć można w sumie tylko i wyłącznie z ciekawości. Nie sprawdził się nawet Jeff Bridges, a etatowy aktor komiksowy: Ryan Reynolds stara się, acz to nie jego klimaty. Na swoją wielką rolę jeszcze musi chwilę poczekać.

Komiks: Peter Lenkov, Lucas Marangon: The Rest In Peace Department; Dark Horse
Wyd. pol.: –

(2013) R.I.P.D.

I, Frankenstein z 2014 roku to hit podobnego kalibru, czyli dzieło po prostu słabe. Film można obejrzeć, pod pewnymi względami sprawdza się nawet całkiem nieźle, o ile nie będą przeszkadzać nam nielogiczności i dziury scenariuszowe.

Komiks: jakiś chłam
Wyd. pol.: –

(2014) I, Frankenstein

Kingsman The Secret Service z 2014 roku okazał się sporym hitem kasowym, jednocześnie dość mocno podzielił widownię. Znalazły się osoby, które obraz Matthew Vaughna określiły jako rewelację, ale też pojawiły się głosy, które nie pozostawiły na filmie suchej nitki. I nie ma co ukrywać, film w ogromnym stopniu opiera się na ogranych schematach, do tego często prezentuje na ekranie nad wyraz prymitywne sceny grając na najniższych instynktach widza. Do tego scenariusz straszy głupotami i nielogicznościami, i to z kategorii tych wkurzających. Do plusów natomiast należy zaliczyć niezłą obsadę, oraz rewelacyjne efekty specjalne, no może z paroma wyjątkami. Kontynuacja „już się robi”.

Komiks:  Mark Millar, Dave Gibbons: The Secret Service; Icon Comics 2012-2013
Wyd. pol.: –

(2014) Kingsman The Secret Service

W następnym odcinku: Filmowe adaptacje komiksów część 2, coś o animacjach, podsumowanie

Wcześniejsze części:
Początek: 1940 – 1966
Superman ratuje świat: 1975 – 1988
Gotycki świat Batmana: 1989 – 1998
Nadchodzą mutanci!: 2000 – 2007
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 1
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 2
znaczący 2016 rok i spojrzenie w przyszłość
trykociarze z nieco innej perspektywy
Prawdziwi Bohaterowie

Read Full Post »

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie:
Prawdziwi Bohaterowie

Dziś mieszanka i to prawdziwie wybuchowa! Co prawda supermocy za wiele nie będzie, albo będą w nieco innym wydaniu, gdyż dzisiaj skupimy się na Prawdziwych Bohaterach, w nawiązaniu do pewnego, zapewne dobrze Wam znanego, sloganu: Real American Hero. Lista będzie całkiem luźna i pojawi się tu trochę pozycji, których pochodzenie będzie dyskusyjne. Część postaci narodziła się mianowicie nie na kartach komiksów, ale w pulpowej literaturze, w opowiadaniach czy nawet jako zabawki! Jednak cała zgraja w komiksowym świecie jednak mocno odcisnęła swoje piętno, a do tego są to filmy, które, może poza małymi wyjątkami, po prostu warto obejrzeć.

Barbarella to wyzwolona i pewna siebie kobieta, która mężczyzn traktuje wręcz instrumentalnie, do tego zdaje sobie doskonale sprawę z atutów które posiada. Tak została przedstawiona już w 1962 roku na kartach komiksu stworzonego francuskiego twórcę Jean-Claude Foresta. Komiks ewidentnie skierowany był do dorosłego czytelnika, gdyż fantastykę łączył z erotyką, a do tego posiadał dość sporą dawkę brutalności i nie stronił do kontrowersyjnych tematów. Film z 1968 został znacznie złagodzony, acz nie zabraknie tu momentami ciekawych motywów, a i erotyki jest dość sporo, choć w wydaniu naprawdę pięknym i lekkim. Ogromnym atutem filmu jest przeurocza Jane Fonda wcielająca się w tytułową bohaterkę. Film doczekał się statusu kultowego, mimo to dziś ogląda się go dość ciężko, a scenografia, ujęcia czy scenariusz nieco za bardzo rażą i zalatują po prostu kiczem. Do tego samo zakończenie strasznie rozczarowuje. Z ciekawości, warto sięgnąć, a czołówkę obejrzeć wręcz należy.

(1968) Barbarella

W roku 1974 pojawił się Flesh Gordon. Jeżeli zapaliła Wam się ostrzegawcza lampka, to bardzo słusznie, gdyż film ten to nie słynny Flash Gordon z muzyka Queenu, a swoista parodia, którą można nazwać wręcz prawdziwą jazdą bez trzymanki. To taka Barbarella na sterydach, gdzie mamy więcej fantastyki, ale też więcej kiczu, dziwacznych scen i wprost ogrom erotyki, nie zawsze w pięknym wydaniu. Dla koneserów „złego” kina.

(1974) Flesh Gordon

Doc Savage, najdzielniejszy i najsilniejszy człowiek świata, narodził się w pulpowych opowiadaniach, a swoją obecność zaznaczył także w komiksach (na kartach których spotkał choćby Batmana!) jak i na ekranie. Film z 1975 o jakże oczywistym tytule Doc Savage to widowisko może nie najwyższych lotów, ale ogląda się go całkiem przyjemnie, ot taka przygodowa komedia z wieloma przerysowanymi scenami. Bohater już niedługo ponownie powróci na duży ekran, a w człowieka z brązu wieli się Dwayne Johnson.

(1975) Doc Savage

Tak, tym razem, to ten Flash Gordon! Seans wręcz obowiązkowy! Kultowy film z 1980 roku straszy pod wieloma względami, jednak bezsprzecznie, ma to „coś w sobie”. Scenografia jest kiczowata, ale nie do przesady, aktorstwo momentami drewniane, ale bohaterowie, także Ci niezbyt dobrzy, dają się lubić, scenariusz ma dziury, lecz wydarzenia śledzi się z przyjemnością. No i ta muzyka w wykonaniu zespołu Queen!

(1980) Flash Gordon

W 1982 w postać Conana wcielił się Arnold Schwarzenegger i to właśnie od tego momentu, zaczęła się jego wielka kariera. Do tego wybór aktora był bezbłędny, Schwarzenegger sprawdził się w roli charakterystycznego Barbarzyńcy wręcz wyśmienicie. Conan The Barbarian okazał się ogromnym hitem, także kasowym, czemu zresztą nie ma się co dziwić. Scenariusz był ciekawy, reżyseria i zdjecia bardzo udane, a muzykę bez przesady można określić jako niesamowitą. Ogromny hit, do dzisiaj wart obejrzenia, który dwa lata później doczekał się kontynuacji.

(1982) Conan The Barbarian

Conan The Destroyer to ponownie Arnold Schwarzenegger w głównej roli i ponownie bardzo dobry film, choć różniący się pod wieloma względami od swojego poprzednika. Niektóre zmiany wyszły lepiej, niektóre gorzej, ale nadal widowisko ogląda się bardzo dobrze.

(1984) Conan the Destroyer

Wkrótce na ekranach kin Conan zawitał po raz trzeci. Aktor się zgadzał, ponownie do roli powrócił Arnold, jednak coś nie grało w samym filmie. Okazało się, że Conan tym razem nosi imię Kalidor! Zamieszanie wynikło z zawiłościami z prawami autorskimi, na szczęście charakter postaci wiele się nie zmienił, choć tym razem Barbarzyńca nie pojawił się jako główna postać. Ten zaszczyt przypadł Brigitte Nielsen, która wcieliła się w tytułową Czerwoną Sonię. Film Red Sonja z 1985 roku niestety nie okazał się hitem, i wyraźnie ogląda się go o wiele gorzej niż wcześniejsze filmy „z cyklu”. Wielka szkoda zmarnowanego potencjału.

Postać Conana została stworzony przez Roberta E. Howarda, a jego losy mogliśmy śledzić na kartach wielu książek i opowiadań. Conan pojawił się także w świecie komiksowym, a i na naszym rynku wyszło całkiem sporo rysunkowych historii, większość jak najbardziej warta przeczytania, szczególnie wrażenie robi cykl pięciu zeszytów, z których każdy stanowi odrębną, zamkniętą opowieść, wydanych w 1989 przez As Editor.

(1985) Red Sonja

Zapewne wielu z Was, szczególnie tych starszych wiekiem, pamięta postać He-mana, głownie z serialu kreskowego, oraz z zabawek, nie zawsze „na licencji”. He-man doczekał się także filmu, w Masters of the Universe z 1987 w główną rolę wcielił się Dolph Lundgren, znany choćby z roli Punishera. Film to kolejne nieco kiczowate widowisko, jakich w tamtych czasach było pełno, ale o dziwo, nawet dzisiaj da się to obejrzeć.

(1987) Masters of the Universe

Druga część parodii Flasha, czyli Flesh Gordon Meets The Cosmic Cheerleaders z 1989 to kolejna naprawdę specyficzna eskapada, przepełniona erotyką, momentami w nieco dziwacznym wydaniu. Dla „koneserów”. I tylko dla nich.

(1989) Flesh Gordon Meets The Cosmic Cheerleaders

Tank Girl z 1995, po naszemu Odlotowa dziewczyna to ekranizacja komiksu Alana Martina i Jamiego Hewletta. I to dość mocno powiązana ze swoim pierwowzorem, posiada nawet animowane wstawki wykorzystujące kadry z komiksu. Choć momentami można odnieść wrażenie, że tymi wstawkami twórcy chcieli zamaskować braki budżetowe i czego nie dało się zrobić filmowo, zrobiono rysunkowo. Filmowi nie można odmówić humoru, niekiedy niezłych dialogów, i dziwacznych, ale pasujących do całości wstawek, jak choćby ta musicalowa. A jednak to coś tu nie gra i całość momentami ogląda się ciężko. Sięgnąć warto, ale nie należy mieć wyrzutów sumienia, gdy w pewnym momencie powiemy „dość” i przerwiemy seans.

(1995) Tank Girl

Barb Wire w wydaniu komiksowym nie była ogromnym hitem, w latach 1994-1996 ukazało się zaledwie paręnaście zeszytów o przygodach Barbary Koperski, właścicielce baru, jednocześnie nie stroniącej od niebezpiecznych sytuacji najemniczce. Kinowa adaptacja pojawiła się w 1996, o jednoznacznym tytule: Barb Wire, po naszemu: Żyleta. W główną rolę wcieliła się doskonale znana ze Słonecznego Patrolu oraz łam Playboya Pamela Anderson. Podobnie jak w przypadku Tank Girl, film ma lepsze momenty, ale ogólnie wypada dość słabo. Sięgnąć można, jednak tylko i wyłącznie z ciekawości.

(1996) Barb Wire

Transformers to przede wszystkim dochodowa linia zabawek, powiązana także z innymi mediami, czyli choćby z komiksami, filmami animowanymi oraz wysokobudżetowym pełnometrażowym filmem aktorskim w reżyserii samego Michaela Baya. Transformers na ekranach kin pojawił się w 2007 i okazał się nadspodziewanie dobry, co zaowocowało także rewelacyjnym wynikiem finansowym. W głównych rolach pojawili się Shia LaBeouf oraz Megan Fox i nawet da się ich oglądać! Po Transformers warto sięgnąć, to doskonałe kino rozrywkowe, zapewniające sporo niezłej rozrywki! Wielki hit pociągnął za sobą kontynuacje (i to parę!), niestety już o wiele słabszych, a momentami wręcz żenujących. I będzie ciąg dalszy…

(2007) Transformers

Swoich sił na dużym ekranie próbowała także inna linia zabawek, czyli prawdziwi Real American Hero! W 2009 roku ekrany kin zaatakował odział G.I.Joe z podtytułem The Rise of Cobra. I wyszło tak sobie, choć na szczęście nie tragicznie. Jest akcja, jest sporo postaci, są efekty specjalne, choć niestety, monetami dość słabe. Można obejrzeć. Była też kontynuacja, mimo niezłej obsady, niestety wypadająca słabiej niż część pierwsza. O kolejnych jakoś nie słychać…

(2009) G.I.Joe The Rise of Cobra

Transformers i G.I.Joe na naszym rynku w wersji komiksowej pojawili się za sprawą kultowego wydawnictwa Tm-Semic. Seria Transformers wydawana była w latach 1991-1995 i w sumie wyszły 24 zeszyty, seria G.I.Joe ukazywała się w latach 1992-1996 i liczyła 33 zeszyty. Opowieści czyta się całkiem nieźle, scenariusze często potrafią pozytywnie zaskoczyć, a i rysunkowo nierzadko jest naprawdę dobrze, choć oczywiście są też słabsze momenty.

W 2011 roku powrócił Conan, jednak nie otrzymaliśmy kontynuacji filmów z Arnoldem, a swoisty restart i początek nowej opowieści. Opowieści, która zakończyła się tylko na jednej części, gdyż Conan The Barbarian wypadł po prostu słabo. Może tragedii nie ma, ale jednak filmowy Conan wciąż jest tylko jeden!

(2011) Conan The Barbarian

W następnym odcinku: filmowe adaptacje „zwykłych” komiksów, poza Ameryką, Animowana przygoda

Wcześniejsze części:
Początek: 1940 – 1966
Superman ratuje świat: 1975 – 1988
Gotycki świat Batmana: 1989 – 1998
Nadchodzą mutanci!: 2000 – 2007
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 1
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 2
znaczący 2016 rok i spojrzenie w przyszłość
trykociarze z nieco innej perspektywy

Read Full Post »

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie
trykociarze z nieco innej perspektywy

We wcześniejszych częściach naszego Super Bohaterskiego cyklu pojawiały się filmy przedstawiające losy postaci głównie znanych z komiksowych uniwersów Marvela i DC. Czasami pozwoliłem sobie na dołożenie co ciekawszych tytułów, wychodzących poza te ramy, ale idealnie pasujących do tematu. W niniejszej części chciałbym uzupełnić temat, czyli nadal skupić się na postaciach Super Bohaterów, ale z jakiś powodów, nie zawsze jasno określonych, filmy te pominąłem we wcześniejszych częściach. I od razu dwie uwagi: po pierwsze, lista nadal nie wyczerpuje tematu, jeszcze powrócimy (i to zapewne nie raz) do filmowych adaptacji komiksów, jednak temat Super Bohaterów już w pewnym zakresie zostanie zamknięty. Mimo to, lista i tak jest niepełna, z premedytacją pominąłem np.: cuda włoskiej czy indyjskiej filmografii. Aha, opisy będą relatywnie krótkie, niestety w paru przypadkach nie jestem w stanie dodać „czegoś od siebie”, gdyż najzwyklej w świecie wielu z przedstawionych tutaj filmów jeszcze nie widziałem, na wiele tytułów trafiłem po raz pierwszy, prowadząc poszukiwania materiałów do całego cyklu „Kino Super Przygody”. Tak więc prywatnie traktuję niniejsze zestawienie jako listę potencjalnych pozycji, które warto, bądź nie, obejrzeć i po które zamierzam wcześniej czy później sięgnąć. I mam nadzieję, że i w takiej roli opracowanie przyda się także Wam. Oczywiście jeżeli widzieliście dane pozycje, koniecznie dajcie znać w komentarzach, co polecacie, a od czego lepiej trzymać się z daleka.

Zaczynamy od naszego akcentu, czyli jedyny polski Super Bohater w całym zestawieniu. Jan Walczak czyli superman As w 1971 roku w obrazie Hydrozagadka podejmuje się rozwiązania zagadki znikającej wody podczas fali upałów. Film spokojnie należy zakwalifikować do kultowych polskich komedii, doskonale obrazujących sytuację z tamtych czasów i bogatych w najróżniejsze powiedzonka czy dialogi, do dzisiaj chętnie cytowanych przez starsze pokolenie. Może Hydrozagadka nie jest tak zjadliwa jak Miś i inne komedie za którymi stał Stanisław Bareja, ale i tak warto po nią sięgnąć.

(1971) Hydrozagadka

Zwykły nastolatek Steve Nichols dorabia sobie paradując w kostiumie superbohatera na konwentach i w sklepach komiksowych. Pewnego razu, będąc w swoim stroju, udaremnia napad. Media i społeczeństwo zaczynają widzieć w nim prawdziwego bohatera. Być może założenia scenariusza wydają Wam się znajome, jak widać, Kick-Ass wcale nie był tym temacie oryginalny, a film o podobnej wymowie pojawił się już w 1980 roku. Hero At Large obecnie nieco się zestarzał, ale tematyka nadal pozostaje aktualna, a sam film jest bardzo przyjemny w odbiorze, co także zawdzięczamy postaciom, które po prostu dają się lubić.

(1980) Hero At Large

Woody Wilkins jest pisarzem i rysownikiem komiksów który marzy, by postać którą wykreował: Condorman, zaistniała w realnym świecie. Nawet sam zbudował sobie odpowiedni kostium. Splot wydarzeń powoduje, że Woody wplątuje się w szpiegowską aferą, gdzie pojawia się CIA, piękna kobieta, a dzięki gadżetom godnym samego Jamesa Bonda, Condorman staje się prawdziwym bohaterem. Condorman z 1981 to przyjemna, luźna komedia, do tego całkiem sprawnie zrealizowana. Warto obejrzeć.

(1981) Condorman

W The Return Of Captain Invincible z 1983 poznajemy losy tytułowego bohatera, który popadł w niełaskę, co zakończyło się depresją i alkoholizmem. Jednak w obliczu zagrożenia Captain Invincible musi powrócić! Ogólnie film jest słaby, nudnawy i zrealizowany bez przepychu, jednak i tak warto, a wręcz należy, po niego sięgnąć, choćby dla paru rewelacyjnych motywów i głównego złego: Mr. Midnight w którego wcielił się niesamowity Christopher Lee. Na wspomniane rewelacyjne motywy składają się głównie… piosenki! Część z nich została napisana przez Richarda O’Briena, znanego choćby z Rocky Horror Picture Show. Piosenka, w której Mr. Midnight kusi bohatera zachęcając go do sięgnięcia po coś z bogato zaopatrzonego barku, jest perełką samą w sobie!

(1983) The Return Of Captain Invincible

Guyver z 1991, na naszym rynku znany pod tytułem Mutronika, to klasyka kina z ery VHS. Mamy kiczowate kostiumy, dziurawy scenariusz, kosmitów, dziwne stwory i efekty specjalne sprzed wieków. I o dziwo, da się to nadal oglądać, choć oczywiście, z mocnym przymrożeniem oka. W 1994 otrzymaliśmy kontynuację: Guyver Dark Hero, pod pewnymi względami nawet lepszą od oryginału!

(1991) Guyver

(1994) Guyver Dark Hero

Jefferson Reed pewnej nocy zostaje uderzony w pierś kawaleniem meteorytu, tak w 1993 narodził się The Meteor Man, bohater, który może latać, tyle że ma lęk wysokości… Głupkowata komedia, którą o dziwo da się obejrzeć.

(1993) The Meteor Man

Talentem Darryla jest zdolność tworzenia najróżniejszych gadżetów, w końcu wykorzystując swoje patenty postanawia zostać bohaterem wszechczasów. Blankman z 1994 to kolejna głupkowata komedia, która momentami śmieszy, a momentami budzi zażenowanie, do obejrzenia tylko dla miłośników tematu.

(1994) Blankman

Policjantka Jean Severance po śmierci ojca zastrzelonego w barze, przywdziewa kostium należący do prostytutki i postanawia walczyć ze złem. Brzmi strasznie? I takie jest, a co najlepsze, powstały dwie części tej niezwykłej epopei, i podobno był nawet serial!

1995 Black Scorpion

(1995) Black Scorpion

1997 Black Scorpion II Aftershock

(1997) Black Scorpion II Aftershock

Star Kid z 1997 luźno nawiązuje do tematyki, mamy tu meteoryt, cyborga, i nastolatka, czyli w sumie otrzymujemy klasyczne kino familijne.

(1997) Star Kid

Mystery Men (1999) to trzech samozwańczych herosów, niestety bez większych sukcesów na koncie. Jednak gdy wielki heros, Captain Amazing, zostaje porwany przez swojego arcy wroga, przed grupą nieudaczników pojawia się szansa na zdobycie sławy i zaszczytów. I reklamowego kontraktu z Pepsi. Dla miłośników przeciętnych komedii i przeciętnego Bena Stillera

(1999) Mystery Men

Patrząc na plakat, nasuwa się skojarzenie z X-menami, i owszem, The Specials z 2000 roku przedstawia losy grupy superbohaterów o niesamowitych umiejętnościach, jednak całkowicie oryginalnych, a przynajmniej zmienionych na tyle, żeby nie było problemów z zawiłościami licencyjnymi. Film nieco straszy efektami, i dzisiaj jest zupełnie zapomniany, jednak podobno warto go obejrzeć, o ile uda się go gdzieś znaleźć…

(2000) The Specials

Will Stronghold, syn znanej pary superbohaterów, mimo że nie przejawia żadnych supermocy, trafia do szkoły dla wyjątkowo uzdolnionej młodzieży. Sky High z 2005 to lekka i przyjemna komedia, do obejrzenia i zapomnienia.

(2005) Sky High

Kolejna leciutka komedia, idealna na niedzielne popołudnie. W My Super Ex-Girlfriend (2006) przekonamy się, jak niebezpiecznie jest porzucać dziewczynę, tym bardziej gdy jest nią obdarzona supermocami Uma Thurman.

(2006) My Super Ex-Girlfriend

Zoom z 2006 to familijne, komediowe kino o bohaterach po przejściach i szkoleniu nowego pokolenia. Można obejrzeć z dziećmi.

(2006) Zoom

W roku 2007 otrzymaliśmy kolejną familijną opowieść. W Underdog głównym bohaterem, oczywiście „super”, jest pies, który po wypadku w laboratorium otrzymuje specjalne zdolności, w tym umiejętność mówienia. Bez większych emocji, ale obejrzeć można.

(2007) Underdog

Hancock z 2008 to film już zdecydowanie nie familijny. Tytułowy bohater posiada co prawda moce, ale znacznie różni się od krystalicznego wizerunku superbohatera. Chodzi w zniszczonych ciuchach i jedzie od niego alkoholem. Oryginalne spojrzenie na tematykę superherosów zapowiadało się całkiem nieźle, tym bardziej, że Will Smith w tytułowej roli wypadł bardzo ciekawie, jednak po seansie czuje się jednak niedosyt i nieco zmarnowany potencjał. Ale sięgnąć po film jak najbardziej warto!

(2008) Hancock

Jumper (2008) to idealny przedstawiciel kina „dla nastolatków”. Otrzymujemy więc moce, efekty specjalne i nieco dziurawy scenariusz, ale całość wypada o dziwo całkiem nieźle i ogląda się to z przyjemnością.

(2008) Jumper

Superhero Movie (także 2008 rok) to durnowata komedia, mająca być pastiszem kina superbohaterskiego, jednak koniec końców jest to zlepek prymitywnych i nudnych motywów, wyeksploatowanych już wielokrotnie w filmach pokroju The Scary Movie. Co za dużo, to niezdrowo, trzymać się od tego gówna (dosłownie!) z daleka!

(2008) Superhero Movie

Defendor z 2009 roku powraca do tematu zwykłego, pozbawionego jakichkolwiek mocy człowieka, który jednak odczuwa potrzebę działania i zakłada pelerynę by jako superbohater walczyć z niegodziwością na ulicach. Mimo nieco komediowego wydźwięku, Defendor daje do myślenia, i warto poświęcić mu chwilę.

(2009) Defendor

Push (2009) to kolejny młodzieżowy film, który nie jest może rewelacją, ale obejrzeć go jak najbardziej warto, zapewnia chwilę naprawdę przyjemnej rozrywki. Dodatkowy plusik za Chrisa Evansa.

(2009) Push

W 2010 Kick-Ass mocno namieszał. Dave Lizewski, fan komiksów, postanawia być jak superbohaterowie których podziwia, tak wiec wdziewa kolorowy kostium i wyrusza walczyć ze złem. Co kończy się od razu porządnym wpierdolem. Film, będący zresztą ekranizacją komiksu Marka Millara i Johna Romity Jr. (wydany także u nas) okazał się ogromnym hitem, i obrazem traktowanym obecnie jako kultowy. Reżyser, Matthew Vaughn, ma na koncie praktycznie same bardzo dobrze odebrane, zarówno przez krytyków jak i widzów, filmy (w tym przepiękne Stardust, przywracające nadzieję w mutantów X-Men: First Class, czy prymitywny, ale hitowy Kingsman: The Secret Service) i nie inaczej jest z Kick-Assem. Tym bardziej, że idealnie zagrała obsada: Aaron Taylor-Johnson sprawdził się w tytułowej roli, natomiast Chloë Grace Moretz wprost błyszczy na ekranie, a wisienką na torcie jest także rewelacyjny Nicolas Cage! Seans obowiązkowy!

(2010) Kick-Ass

Super wyszedł w tym samym roku co Kick-Ass i porusza praktycznie identyczną tematykę. Mimo to film nie zawojował ekranów, co absolutnie nie oznacza, że jest zły czy gorszy! Po prostu coś nie wyszło, ale jak najbardziej należy po niego sięgnąć. Tym bardziej, że posiada mocny atut w postaci doskonałej żeńskiej obsady, na ekranie wręcz błyszczy zwariowana Ellen Page, a i Liv Tyler wypada jak zwykle doskonale. Reżyser, James Gunn, wkrótce zasłynie jako osoba odpowiedzialna za ogromny sukces pewnego filmu o Szopie i Drzewie, natomiast jako ciekawostkę warto nadmienić, że wcześniej pracował jako scenarzysta przy The Specials.

(2010) Super

All Superheroes Must Die z 2012 stylistyką sili się nieco na Watchmenów, jednak ten niskonakładowy obraz niestety zupełnie nie porywa, acz właśnie w praktycznie zerowym budżecie można upatrywać jego klapę. Gdyby pojawiły się większe pieniądze, może byłby hit? Dla zainteresowanych tematem, i cierpliwych, gdyż film dość trudno upolować.

(2012) All Superheroes Must Die

Chronicle w 2012 mocno namieszał w kinowym światku, porywając zarówno krytyków jak i widzów, co przełożyło się na spore zyski w BoxOffice. Reżyser, Josh Trank później zajął się ekranizacją Fantastic Four, co niestety zakończyło się ogromną klapą. Jednak Kronikę warto obejrzeć, o ile nie zniechęca nas styl kręcenia „z ręki”.

(2012) Chronicle

Niestety Kick-Ass 2 w 2013 roku nie powtórzył sukcesu pierwszej części, a wręcz odniósł sromotną porażkę. Niby na ekranie wiele się dzieje, a w rolach głównych zobaczymy tych samych aktorów, to jednak mocno coś tutaj nie zagrało. Film posiada lepsze momenty, ale całość już tak nie porywa jak część pierwsza.

(2013) Kick-Ass 2

Po nieco cięższych opowieściach, wracamy do lekkiego i nieco głupkowatego kina familijnego. W 2013 roku w Super Buddies grupa szczeniaków odnajduje pewne pierścienie, dzięki którym otrzymują supermoce. I jedną z nich wcale nie jest moc gadania, gdyż to szczeniaki potrafiły już wcześniej! Super Buddies jest jedynie jedną częścią z większego cyklu traktującego o przygodach wesołej gromadki szczeniaków. W pozostałych pocieszne psiaki udzielają się jako sportowcy, szukają skarbów, lecą w kosmos, czy też przeżywają przygody jak z horroru. Do obejrzenia, koniecznie w towarzystwie dzieciaków.

(2013) Super Buddies

Rok 2014 i Birdman. Poznajemy losy znanego aktora, wcielającego się niegdyś w rolę kultowego superbohatera, obecnie zapomnianego i walczącego o odzyskanie sławy oraz rodziny. W tytułowej roli Michael Keaton, który jako aktor niegdyś zagrał Batmana w kultowych obrazach Tima Burtona. Oprócz niego na ekranie brylują: Edward Norton, Emma Stone, Naomi Watts. A my otrzymujemy dopracowane pod każdym względem kino, które daje do myślenia.

(2014) Birdman

W następnym odcinku: nie super bohaterskie ekranizacje, kino europejskie, bohaterowie bez mocy, ale nadal wspaniali i inne…

Wcześniejsze części:
Początek: 1940 – 1966
Superman ratuje świat: 1975 – 1988
Gotycki świat Batmana: 1989 – 1998
Nadchodzą mutanci!: 2000 – 2007
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 1
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 2
znaczący 2016 rok i spojrzenie w przyszłość

Read Full Post »

Miało być o wspólnych przygodach Batmana i Supermana wraz z pozostałymi bohaterami z Uniwersum DC, ale te postacie jeszcze chwilkę będą musiały poczekać. Dziś serdecznie zapraszam na krótki przegląd seriali animowanych w których pierwsze skrzypce gra najpopularniejszy bohater z Uniwersum Marvela, czyli oczywiście sam Spider-man!

Debiut Pajączka na ekranach telewizorów nastąpił w 1967 roku, w serialu o jakże wymownym tytule „Spider-man„. Powstały trzy sezony, w sumie 52 odcinki, w których to nasz bohater spotyka nie tylko superzłoczyńców znanych z kart komiksów, ale też dziwne stwory, magiczne byty i inne dziwolągi. Serial miał dość ograniczony budżet, co niestety doskonale widać: odcinki nagminnie wykorzystują te same sekwencje animowane, a sam Pajączek został narysowany w uproszczony sposób i pozbawiony choćby wzoru sieci na torsie. Obecnie serial można potraktować tylko jako ciekawostkę i ewentualnie obejrzeć parę odcinków, by zobaczyć, jak to się kiedyś robiło. Natomiast obowiązkowo polecam zapoznać się z intrem – choćby dla motywu muzycznego, który doskonale zakorzenił się w popkulturze i często można spotkać się z nawiązaniem do niego.

Spider-Man (1967–1970, 52odc)

Spider-Man (1967–1970, 52odc)B

Kolejny serial, pod niezmienionym tytułem „Spider-Man” pojawił się w 1981 roku i składał się z 26 odcinków. Przyzwoita kreska i całkiem niezła animacja powoduje, że nawet dzisiaj nie straszy, acz niekoniecznie należy traktować go jako pozycję obowiązkową.

Spider-Man (1981-1982, 26odc)

Spider-Man (1981-1982, 26odc)B

Spider-Man (1981-1982, 26odc)C

Spider-Man (1981-1982, 26odc)D

Spider-Man and His Amazing Friends” także debiutował w 1981 roku i doczekał się w sumie 24 odcinków. Nieco zmieniła się koncepcja całej opowieści i do naszego bohatera dołączyli inni superbohaterowie: Iceman oraz Firestar. Co ciekawsze, wszyscy razem mieszkali u Cioci May, do tego pokój Petera (Pajączek) i Bobbyego (Iceman) potrafił przemienić się w prawdziwe centrum dowodzenia pełne komputerów. Obecnie wygląda to dość śmiesznie.

Spider-Man and His Amazing Friends (1981-1983,24odc)

Spider-Man and His Amazing Friends (1981-1983,24odc)B

Spider-Man and His Amazing Friends (1981-1983,24odc)C

Spider-Man and His Amazing Friends (1981-1983,24odc)D

Spider-Man: The Animated Series to serial z 1994 roku który garściami czerpie z komiksowych serii. Przewija się przez niego wprost multum zarówno superbohaterów jak i superłotrów, jednocześnie twórcy nie zapomnieli o postaciach pozbawionych mocy, i odpowiednio dużo czasu poświęcono nie tylko Spider-manowi, ale też Peterowi i jego prywatnemu życiu. Dopracowany scenariusz, niezła animacja, bardzo dobre odwzorowanie najróżniejszych bohaterów, powodują, że wszystkie 65 odcinki, zgrupowane w pięciu sezonach, to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika pajączka. A pozostali także mogą spróbować, ten serial, mimo że nieco się zestarzał, to jednak nadal wart jest obejrzenia.

Spider-Man The Animated Series (1994–1998, 65odc) cover

Spider-Man The Animated Series (1994-1998, 65odc)

Spider-Man The Animated Series (1994-1998, 65odc)B

Spider-Man The Animated Series (1994-1998, 65odc)C

Spider-Man The Animated Series (1994-1998, 65odc)D

Na kanwie sukcesu poprzedniego serialu, w 1999 roku rozpoczęto emisję Spider-Man Unlimited. Niestety serial nie przyjął się zbyt dobrze, i zakończył żywot po jednym sezonie, składającym się zaledwie z 13 odcinków. Do tego ostatni odcinek nie kończy historii definitywnie, a rozpoczyna kolejny, niedokończony, rozdział. Być może winny porażki jest sam scenariusz, który przenosi naszego bohatera na Alternatywną Ziemię, gdzie nadrzędnym gatunkiem są hybrydy zwierząt i ludzi. Scenariusz, mimo że wywraca nieco uniwersum Pajączka do góry nogami, to ogólnie jednak trzyma poziom. Jeżeli ktoś „zaliczył” cały The Animated Series, to jak najbardziej po Unlimited powinien sięgnąć.

Spider-Man Unlimited (1999-2001, 13odc) cover

Spider-Man Unlimited (1999-2001, 13odc)

Spider-Man Unlimited (1999-2001, 13odc)B

Spider-Man Unlimited (1999-2001, 13odc)C

Spider-Man Unlimited (1999-2001, 13odc)D

Spider-Man The New Animated Series z 2003 roku był szumnie reklamowany jako niespotykane dotąd połączeni klasycznej animacji z zapierającymi dech w piersiach efektami komputerowymi. Niestety nie wyszło – dziś wygląda to strasznie, i naprawdę jest ciężkostrawne. Zresztą sam serial nie przypadł zbyt bardzo do gustu widzom, i zakończył swój żywot zaledwie po 13 odcinkach. Taka ciekawostka: serial zwany jest także MTV Spider-Man, jako że debiutował właśnie na stacji MTV, dzisiaj będącej synonimem strasznego g… dziadostwa…

Spider-Man The New Animated Series (MTV Spider-Man) (2003, 13odc)

Spider-Man The New Animated Series (MTV Spider-Man) (2003, 13odc)B

Spider-Man The New Animated Series (MTV Spider-Man) (2003, 13odc)C

W 2009 roku Pajączek ponownie zawitał w serialu, tym razem o tytule The Spectacular Spider-Man. Całość zamknęła się w 26 odcinkach, mimo planów, kolejne odcinki nie zostały wyemitowane. Serial zbierał całkiem przyzwoite recenzje, jednak odstraszać może przesadnie karykaturalna kreska, z okropnie zarysowanymi choćby oczami postaci.

Spider-Man, The Spectacular (2008-2009, 26odc) cover

Spider-Man, The Spectacular (2008-2009, 26odc)

Spider-Man, The Spectacular (2008-2009, 26odc)B

Spider-Man, The Spectacular (2008-2009, 26odc)C

Ultimate Spider-Man u nas znany jako Mega Spider-Man zadebiutował w 2012 roku, i do dzisiaj trwa jego emisja. Serial skierowany jest do młodszego odbiorcy, nastawiony jest głównie na akcję, i wprost iskrzy humorem, niestety nie zawsze najwyższych lotów. Mimo to, ogląda się go naprawdę świetnie, tym bardziej, że przewija się przez niego wprost zatrzęsie naprawdę rewelacyjnie sportretowanych postaci. Mimo tytułu, serial nie jest dokładną adaptacją komiksów z linii Ultimate, a jedynie czerpie z niej dość sporo wątków. W Ultimate Spider-Man Pajączek pracuje dla agencji S.H.I.E.L.D. i podlega bezpośrednio Nickowi Fury, do tego współpracuje z grupą niedoświadczonych superbohaterów: Nova, White Tiger, Iron Fist i Power Man, samemu dopiero co zdobywając szlify w tym zawodzie. Niezaprzeczalnym atutem serialu jest łamanie czwartej ściany, które powoduje nawiązanie specyficznej więzi Pajączka z widzem. Atrakcyjnymi dla najmłodszych dodatkami jest nagromadzenie najróżniejszych gadżetów, jak choćby Spider-motor. Miłym akcentem są najróżniejsze smaczki w stylu woźnego w liceum, polecam samemu zobaczyć, kogo ta postać przypomina, oraz jakimi tekstami rzuca (Amazing? Muszę to sobie zapisać!)!

Spider-Man, Ultimate (Mega) (2012) cover

Spider-Man, Ultimate (Mega) (2012)

Spider-Man, Ultimate (Mega) (2012)B

Spider-Man, Ultimate (Mega) (2012)C

Spider-Man, Ultimate (Mega) (2012)D

Spider-Man, Ultimate (Mega) (2012)E

Spider-Man, Ultimate (Mega) (2012)F

Spider-Man, Ultimate (Mega) (2012)G

Spider-Man, Ultimate (Mega) (2012)H

Na koniec, jako ciekawostka: serial Spider-Woman z 1979 roku, który składał się w sumie z 16 odcinków. Nie jest to złe, choć raczej tylko dla maniaków.

Spider-Woman (1979, 16odc)

Spider-Woman (1979, 16odc)B

Miłośnicy Pajączka mają co oglądać. Najstarsze seriale spokojnie można sobie darować, natomiast bezsprzecznie „lekturą” obowiązkową jest Spider-Man The Animated Series z 1994 roku. Po kolejne serie sięgnąć powinni już bardziej zatwardzali miłośnicy tej postaci, natomiast Ultimate Spider-Man to czysta, acz niewymagająca, rozrywka przeznaczona w sumie dla każdego. Jest co oglądać!

Poprzednie notki z cyklu:
Superbohaterskie animowane imperium: Superman
Superbohaterskie animowane imperium: Batman
Superbohaterskie animowane imperium (wstęp)

Read Full Post »

Superman to postać ze świata Super Herołsów, która bezsprzecznie cieszy się wręcz ogromną rozpoznawalnością, i słusznie uznawany jest za ikonę amerykańskiej popkultury XX wieku. Został stworzony przez Joe Shustera i Jerry’ego Siegela, a zadebiutował na kartach magazynu Action Comics vol. 1 nr 1, którego premiera odbyła się w czerwcu 1938 roku! Tak więc jak widać, ma już trochę latek na karku. Nic dziwnego więc, że przez ten czas uzbierało się mu trochę przygód, z którymi mogliśmy zapoznać się przede wszystkim na kartach komiksów, ale też w książkach, filmach fabularnych, serialach aktorskich no i oczywiście serialach animowanych.

Zapraszam na drugą część przeglądu (linki do wcześniejszych możecie znaleźć na końcu notki), którą w całości chciałbym poświęcić właśnie naszemu harcerzykowi. Podobnie jak w przypadku Batmana, skupię się tylko na serialach, w których pierwsze skrzypce gra Superman, na opowieści o lidze czy super przyjaciołach jeszcze przyjdzie czas. Ponownie także zwracam uwagę, że nie jest to recenzja, a jedynie dość pobieżny przegląd, którego celem jest usystematyzowanie przygód Supermana na małym ekranie. Jako że sam nie widziałem wszystkich seriali, ale co poniektóre mam zamiar sięgnąć, liczę na Wasze zdanie i opinię, piszcie co warto obejrzeć, a od czego lepiej trzymać się z daleka!

Superman w formie animowanej zadebiutował dość wcześnie, gdyż już w 1941 roku, a za jego ówczesne przygody odpowiadało kultowe obecnie Fleischer Studio. O samym studiu warto poczytać więcej, zainteresowanym historią kinematografii polecam artykuł na portalu 16 milimetrów: Awangarda na Jarmarku. „Max Fleischer’s Superman” (znany także jako „The Fleischer & Famous Superman”) to nie do końca serial, a cykl krótkometrażowych filmów animowanych, co w sumie nie ma większego znaczenia. Mimo sędziwego wieku, jakość animacji zaskakuje i to naprawdę bardzo pozytywnie, a same scenariusze, mimo że zalatują naftaliną, to momentami potrafią zadziwić. W sumie powstało 17 odcinków, każdy po mniej niż 10 minut – dla miłośników zarówno postaci Supermana jak i klasycznej animacji, pozycja wręcz obowiązkowa!

Superman, Max Fleischer's (1941-1942) cover

Superman, Max Fleischer's (1941-1942)

Superman, Max Fleischer's (1941-1942)B

Lata 60. XX wieku to wysyp wielu seriali poświęconych Superbohaterom i to zarówno ze świata DC jak i Marvela. Batman, Aquaman, Green Lanter, Teen Titans, Hawkman to tylko przykłady postaci i drużyn z DC które zawładnęły srebrnym ekranem. Oczywiście nie mogło zabraknąć tu także Supermana, który doczekał się występów w takich seriach jak „Justice League”, „The Batman / Superman Hour”, „The New Adventures Of Superman„, „The Adventures of Superboy„, „Superman / Aquaman Hour of Adventure”. Poziom seriali z tamtych lat może obecnie nieco odstraszać, a animacja wręcz śmieszy, do tego te  przyprawiające o zawrót głowy (poprzez nagłe zmiany koloru tła) i z patetycznym głosem czołówki. Jednak parę odcinków „The Adventures of Superboy” czy „The New Adventures Of Superman” warto choć z ciekawości zaliczyć, o dziwo, potrafią trzymać przyzwoity poziom i nawet nieco wyróżniają się na tle superbohaterskiej masówki z tamtych lat.

Superboy, The Adventures of (1966-1969, 34odc)

Superboy, The Adventures of (1966-1969, 34odc)B

Superman, The New Adventures Of (1966-1977, 68odc)

Superman, The New Adventures Of (1966-1977, 68odc)B

Kolejny serial z Supermanem zawitał na ekrany w 1988 roku za sprawą studia Ruby-Spears Productions. Zaledwie 13 odcinków, mimo sporych ilości niedorzeczności, nawet dzisiaj ogląda się z całkiem sporą przyjemnością, a animacja nadal cieszy oko. Nieźle prezentują się postacie, a sama Lois Lane potrafi zachwycić. Miłym dodatkiem w każdym odcinku jest wycinek „Rodzinnego albumu Kentów” czyli krótkich opowieści jak to Clark dopiero odkrywa swoje moce.

Superman Ruby-Spears (1988, 13odc) cover

Superman Ruby-Spears (1988, 13odc)

Superman Ruby-Spears (1988, 13odc)B

Superman Ruby-Spears (1988, 13odc)C

Rok 1996 zapadł każdemu miłośnikowi animowanych przygód superbohaterów w pamięci. To właśnie w tym roku rozpoczęła się emisja serialu „Superman The Animated Series” tworzonego przez ekipę odpowiedzialną za ogromny sukces „Batman: The Animated Series„. Zmiana bohatera pociągnęła za sobą zmianę klimatu, po mrocznych i momentami przygnębiających przygodach Batmana, przygody Supermana odziano w znacznie żywszą i bardziej kolorową szatę, a klimat stał się o wiele lżejszy. Sam styl animacji nie zmienił się jakoś bardzo, stąd też należy przyzwyczaić się do kwadratowej szczęki Clarka Kenta. Oczywiście za serial odpowiedzialne były osoby które doskonale znają się na swoje robocie, a do tego mają do tego „dryg”, stąd też powstało dzieło, które jak najbardziej należy obejrzeć. Całość serii, czyli 54 odcinki, to bardzo przyzwoite i przyjemne w odbiorze widowisko!

Superman The Animated Series (1996-2000, 54odc) cover

Superman The Animated Series (1996-2000, 54odc) cover2

Superman The Animated Series (1996-2000, 54odc)

Superman The Animated Series (1996-2000, 54odc)B

Po serial „Krypto the Superdog” (2005) nie odważyłem się (jeszcze) sięgnąć. Widziałem urywki. Póki co, chyba sobie daruję.

Superman Krypto the Superdog (2005–2006, 39odc) cover

Superman Krypto the Superdog (2005–2006, 39odc)

Superman Krypto the Superdog (2005–2006, 39odc)B

I tyle. W porównaniu do Mrocznego Rycerza, nasz harcerzyk nie dorobił się na koncie zbyt wiele serii, a samych odcinków także dużo nie było. Ma to swoje plusy: bez większych problemów można pokusić się na „miting” i zaliczyć większość jego przygód. Na pewno warto sięgnąć po Superman The Animated Series oraz Ruby-Spears Superman i Max Fleischer’s Superman. Dodatkowo na deser parę odcinków z lat 60. XX wieku będzie w sam raz. Jest co oglądać, a miłośnicy nie tylko Supermana mogą sięgnąć jeszcze po seriale, które skupiają się nie tylko na jednym bohaterze, ale na całej ich grupie. Ale o tym następnym razem.

Poprzednie notki z cyklu:
Superbohaterskie animowane imperium: Batman
Superbohaterskie animowane imperium (wstęp)

Read Full Post »

O animowanych filmach i serialach w których pierwsze skrzypce grają Super Trykociarze opowiadałem Wam nie tak dawno temu. Jako, że wciąż zgłębiam temat, dziś chciałbym Wam przedstawić bliżej parę seriali zgrupowanych wokół tylko jednego bohatera. Wybór nie był trudny, wszak Batman to postać legendarna, lubiana, a do tego doskonale przedstawiona w animowanym świecie.

Mała uwaga: niestety nie wszystkie tu wymienione seriale znam dobrze, tak więc nie jest to żadna ani recenzja ani źródło opinii, a jedynie pobieżny przegląd. Jako że chciałbym kontynuować, a po niektóre seriale chętnie bym sięgnął, to liczę na Wasze uwagi: podzielcie się proszę w komentarzach własnymi odczuciami i jak możecie napiszcie, co Wy polecacie, a co odradzacie, czyli co należy obejrzeć, a co lepiej sobie odpuścić.

Batman w serialu animowanym zadebiutował już w 1969 roku. Serial nosił jakże oryginalne miano „The Adventures of Batman„, które w połowie emisji zmieniono na „Batman with Robin the Boy Wonder„. Obecnie należy traktować go jako ciekawostkę, i zupełnie nie zachwyca ani animacją ani bardzo infantylnymi scenariuszami.

Batman Cartoon (The Adventures of Batman) (1968) cover

Batman Cartoon (The Adventures of Batman) (1968)

Batman Cartoon (The Adventures of Batman) (1968)B

W 1972 Batman zaliczył mały gościnny występ w serii Scooby-Doo, powstały dwa takowe odcinki, gdzie oprócz Batmana i Robina pojawił się także Joker i Pingwin. Odcinki te można obecnie nabyć na DVD jako „Scooby-Doo spotyka Batmana„.

Scooby-Doo Meets Batman (2009)

Kolejny pełnoprawny animowany serial zagościł na ekranach w 1977 roku i mimo poprawionej animacji nadal pod względem wizualnym prezentował się strasznie ubogo. Nawet tytuł nie był zbyt bardzo odkrywczy i brzmiał po prostu „The New Adventures Of Batman„. Dodatkowo serial został jeszcze „ugrzeczniony” poprzez zminimalizowanie scen bezpośredniej walki, a jako towarzysz naszych bohaterów, czyli Batmana, Robina i Batgirl, dołączył irytujący Bat-mite paradujący w różowo-fioletowym wdzianku. Pamiętacie Bat-mite z komiksów Tm-Semic? Jeżeli tak, to wiecie, że powinien być to mały skurczybyk, a nie jakiś klaun.

W serialu było małe zamieszanie z postaciami, a dokładnie z prawami do nich, szczególnie jeżeli chodzi o przeciwników. Seriale z Batmanem produkowało studio Filmation, natomiast słynne studio Hanna-Barbera także miało w ofercie serial o superbohaterach, jednak prezentujący przygody większej ich gromady, z Supermanem, Wonder Woman i Batmanem na czele. I np.: Riddler i Scarecrow występowali tylko w serialu H-B. Jak widać, problemy z prawami to nie tylko bolączka naszych czasów…

Batman, The New Adventures of (1977) cover

Batman, The New Adventures of (1977)

Batman, The New Adventures of (1977)B

Batman, The New Adventures of (1977)C

W 1989 na ekranach kin spektakularny sukces święcił aktorski Batman w reżyserii ekscentrycznego Tima Burtona. Prywatnie ten obraz, oraz oczywiście jego kontynuację, czyli Batman Returns z 1992 roku, uważam za najlepszą ekranizację komiksów z Mrocznym Rycerzem i stawiam ją o wiele wyżej, niż choćby interpretacje Nolana. Film spowodował, że Warner Bros dał zielone światło serialowi animowanemu, a mroczny klimat był w cenie.

Batman The Animated Series (1992-1998, 85+24odc) cover

W 1992 na ekranach telewizorów zadebiutował serial „Batman: The Animated Series„. Serial niezwykły, o ciężkim klimacie, nie bojący poruszać poważniejszych tematów. Scenariusze poszczególnych odcinków potrafiły autentycznie zachwycić, choć oczywiście znajdziemy tutaj zarówno lepsze jak i gorsze pozycje. Animacja zapierała dech w piersiach, a już samo intro od razu potrafiło zauroczyć. Serial nie potrzebował nawet oficjalnie wyświetlanego tytułu, a i tak każdy miłośnik Batmana zapewne od razu go kojarzy czy po animacji czy po rewelacyjnej ścieżce dźwiękowej. Wielki hit i do dzisiaj w praktycznie każdym rankingu najlepszych seriali animowanych o suberbohaterach (ogólnie, nie tylko z DC!) okupuje w pełni zasłużone pierwsze miejsce. Jako ciekawostkę dodam, że podczas emisji tytuł zmieniono na „The Adventures of Batman & Robin” co pociągnęło ze sobą także zmianę czołówki. Pod koniec emisji tytuł ponownie powrócił do starej wersji. W sumie powstało 85 odcinków, jednak w 1997 rozpoczęto emisję bezpośredniej kontynuacji „The New Batman Adventures„, w której co prawda pozostawiono to samo intro, jednak sam styl graficzny nieco się zmienił. Postacie były bardziej kanciaste, ostre, pojawiły się nowe charaktery, sam serial stał się nieco bardziej brutalny. W sumie powstały 24 odcinki plus odcinek specjalny.

Batman The Animated Series (1992-1998, 85+24odc)B

Batman The Animated Series (1992-1998, 85+24odc)C

Batman The Animated Series (1992-1998, 85+24odc)D

Batman The Animated Series (1992-1998, 85+24odc)E

Batman The Animated Series (1992-1998, 85+24odc)F

W 1999 premierę miał „Batman Beyond” aka „Batman of Future„, serial który można potraktować jako kontynuację wcześniejszego, ale przenoszący wydarzenia w 20 lat w przyszłość. Założenie było proste: Bruce Wayne ma już swoje lata i wiek niestety nie pozwala mu na dalsze zwalczanie przestępczości. I wtedy pojawia się Terry McGinnis, a Gotham zyskuje całkiem nowego obrońcę. Serial zebrał różne opinie, ale bez wątpienia jest wart obejrzenia, tym bardziej, że często porusza dość poważne i niejednoznaczne tematy. W sumie wyemitowano 52 odcinki.

Batman Of The Future, Batman Beyond (1999-2001, 52odc) cover

Batman Of The Future, Batman Beyond (1999-2001, 52odc)

Batman Of The Future, Batman Beyond (1999-2001, 52odc)B

W 2004 roku Batman powraca w kolejnym serialu, tym razem odcinając się od poprzedników. Nowa kreska i odświeżony wygląd postaci, to pierwsze co rzuca się w oczy. Oprócz oczywiście tytułu, który brzmi po prostu „The Batman„. W sumie powstało 65 odcinków i tu się przyznam, nie miałem okazji widzieć ani jednego. Oczywiście mam zamiar nadrobić zaległości, jeżeli możecie serial polecić bądź odradzić – dajcie znać!

Batman, The  (2004-2008, 65odc) cover

Batman, The  (2004-2008, 65odc)

Batman, The  (2004-2008, 65odc)B

Batman, The  (2004-2008, 65odc)C

Batman: The Brave And The Bold” to spore dla mnie zaskoczenie. Serial który zadebiutował w 2008 i dorobił się w sumie aż 65 odcinków utrzymany jest w bardzo kolorowym stylu, a sam Batman współdziała z wprost ogromną liczbą najróżniejszych superherołsów ze świata DC. Ba! nie obce mu są nawet podróże kosmiczne i odwiedzanie odległych planet oraz spotkania z dziwacznymi kosmitami. Do tego w serialu znajdziemy sporą dawkę humoru, a sama kreska jest nieco karykaturalna, ale naprawdę miła dla oka. Widziałem urywki, zamierzam sięgnąć po więcej.

Batman The Brave And The Bold (2008-2011, 65odc) cover

Batman The Brave And The Bold (2008-2011, 65odc)

Batman The Brave And The Bold (2008-2011, 65odc)B

Beware the Batman” z 2013 roku to znowu diametralna zmiana klimatu. Koniec z kolorami, powraca duszna atmosfera, a jako wrogowie debiutują mało znani przeciwnicy. Do produkcji serialu zaprzęgnięto komputery i powstał nieco dziwaczny efekt: niektóre elementy budzą podziw jakością animacji i przywiązaniem do szczegółów, inne znowu, w tym postacie, nieco momentami straszą. Jednak coś w tym jest i serialu nie należy skreślać, choć niestety nie okazał się wielkim hitem i powstało tylko 26 epizodów.

Batman, Beware the  (2013-2014, 26odc) cover

Batman, Beware the  (2013-2014, 26odc)

Batman, Beware the  (2013-2014, 26odc)B

Tyle o Batmanie, oczywiście temat potraktowałem bardzo skrótowo i jak zaznaczyłem na początku, miał być to tylko szybki przegląd. Sama postać Batmana oczywiście gościła także w innych serialach, takich jak choćby słynna Liga Sprawiedliwych, czy Super Friends, tak więc do tematu jeszcze powrócę. Czekam na Wasze głosy, nie znam wszystkich seriali, mam spore zaległości, dajcie znać co polecacie w tym temacie, nie tylko z Batmanem!!

Read Full Post »

Właśnie rozpoczął się Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier na którym to, oprócz komiksów i gier, znajdziecie także klocki! Swoje modele prezentować będzie paru znanych na naszej scenie budowniczych (możecie zarówno podziwiać ich konstrukcje jak i z nimi pogadać!), a oprócz tego Amal przygotował specjalną monumentalną wystawę dotyczącą serii Space. Atrakcji oczywiście będzie więcej, tak więc jak jesteście w Łodzi (albo się dopiero wybieracie), miedzy polowaniem na autografy komiksowych autorów i prelekcjami koniecznie odszukajcie stolików zastawionych małymi plastikowymi cegiełkami!

Parę linków:
O wystawie na Gildii piórem znanego Wam Smoka.
Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier
Zbudujmy.To

Read Full Post »

Najwidoczniej Wielka Kolekcja Komiksów Marvela okazała się spektakularnym sukcesem, i nawet w naszym kraju dobiliśmy już do niezłej liczby tomów – a sama kolekcja ma zostać wydłużona o wiele więcej albumów niż pierwotnie zapowiadana sześćdziesiątka. Jaka powinna być kolej rzeczy?

Wielka Kolekcja Komiksów DC!!!

Jeszcze nie u nas, ale kto wie, może już niedługo??? Tylko gdzie to wszystko pomieścić…

Wielka Kolekcja Komiksów DC (DE)

Więcej tutaj.

Read Full Post »