Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Marvel’

Marvel NOW! w Polsce już dawno się zakończył, wyszło tego ponad 100 numerów, i mimo większego bądź mniejszego zamieszania z chronologią, da się w tym bez większych problemów połapać. A jak coś, są poradniki (autoreklama, a co!). Nawet sam Egmont swego czasu wypuścił pewną fajną grafikę, o której niestety zapomniał, i wspomniana grafika nie doczekała się aktualizacji czy choćby uzupełnienia o nieujęte pozycje.

Jako uzupełnienie moich opisów Marvel NOW! pobawiłem się trochę z ogólną chronologią, i udało się sklecić finalną grafikę, wzorowaną oczywiście na tej od Egmontu, ale poprawiającą parę błędów i przede wszystkim biorącą pod uwagę WSZYSTKIE wydane w Polsce albumy nakładem tego edytora.

Przyda się? 🙂

A więc czas już na dobre zabrać się za Marvel NOW2.0 oraz NEW52 (tak, mam takie zaległości) i Odrodzenie!

Pozostałe części poradnika Jak czytać Marvel NOW!

Reklamy

Read Full Post »

Wszystko umiera, czas się kończy, przychodzi kres na kres. Podróż poprzez odmęty opowiadań wchodzących w skład linii wydawniczej Marvel NOW! także dobiega końca. Po historiach dotyczących mutantów X-men i Guardians of the Galaxy, Pajączka Spider-Man, oraz najróżniejszych przedstawicieli superbohaterskiego fachu Ant-Man, Hawkeye, Moon Knight, Ms Marvel & Thor, Thunderbolts & Deadpool nadszedł czas na crème de la crème, czyli samych Avengers i głównego eventu Marvel Now: Tajnych Wojen. Oczywiście, nie mogło obyć się bez najróżniejszych zawirowań w chronologii wydarzeń, potęgowanych jeszcze faktem, że drużyna Avengers, w najróżniejszym składzie, wprost lubuje się w podróżach zarówno w najdalsze zakątki kosmosu, jak i skakanie po linii czasowej. Chłopaki i dziewczęta z pewnością na nudę narzekać nie mogą. Serdecznie więc zapraszam do ostatniej części poradnika, „Jak czytać komiksy z serii Marvel NOW!” poświęconej Mścicielom.

 

W skład przygód Avengers wchodzą w sumie cztery serie:

Uncanny Avengers (6 tomów)
Avengers (6 tomów)
New Avengers (4 tomy)
Avengers: Czas się kończy (4 tomy)

oraz całkiem spora liczba specjalnych tomików:

Avengers: Wojna bez końca
Era Ultrona
Thanos powstaje
Nieskończoność
Grzech pierworodny
Grzech Pierworodny: Thor i Loki – Dziesiąty Świat
Grzech Pierworodny: Hulk kontra Iron Man
Avengers & X-Men: AXIS
AXIS: Carnage & Hobgoblin

A wszystko to kończy się olbrzymim, wręcz epickim eventem, zatytułowanym Tajne Wojny, na który składają się następujące tomiki:

Tajne Wojny
Tajne Wojny: Oblężenie
Tajne Wojny: Wojna Domowa
Tajne Wojny: Thorowie
Tajne Wojny: Amazing Spider-Man: Odnowić śluby
Tajne Wojny Deadpoola
Staruszek Logan Tom 1: Strefy Wojny (Marvel Now 2.0)

 

Oj, jest tego sporo! Na początek warto więc wyróżnić serię, która sama w sobie,  stoi nieco na uboczu:

Uncanny Avengers

Tom 1: Czerwony Cień (Uncanny Avengers #1-5)
Tom 2: Bliźnięta Apokalipsy (Uncanny Avengers #6-11, #8AU)
Tom 3: Czas na Ragnarok (Uncanny Avengers #12-17)
Tom 4: Pomścić Ziemię (Uncanny Avengers #18-22)
Tom 5: Preludium do AXIS (Uncanny Avengers #23-25, Annual #1, Magneto #9-10)
Tom 6: Kontrewolucjoniści (Uncanny Avengers #1-5 (Vol. 2))

Z którą bezpośrednio powiązany jest event AXIS:

Avengers & X-Men: AXIS (Avengers & X-Men: AXIS #1-9)
AXIS: Carnage & Hobgoblin (AXIS: Carnage #1-3, AXIS: Hobgoblin #1-3)

Kolejność czytania jest bardzo prosta, między tomami 5 a 6 Uncanny Avengers należy przeczytać event Axis, i dodatkowo tie-in do niego, czyli AXIS: Carnage & Hobgoblin.

Sama seria Uncanny Avengers, mimo że stoi nieco na uboczu wielkich wydarzeń dotyczących całego uniwersum, to oczywiście także przepełniona jest wieloma niezwykłymi „epickimi” zdarzeniami. Do tego śledzimy tu losy Drużyny Jedności, czyli wybranych członków zarówno Avengers jak i X-men, otrzymujemy więc mieszankę wręcz wybuchową. Oczywiście pojawiają się wątki nienawiści do mutantów, oraz reperkusje śmierci Profesora X, zalecana więc jest znajomość choćby wydarzeń z historii Avengers Kontra X-Men (WKKM tomy 105, 111 i 120). W tomie 5 zastajemy mocno posuniętego w latach Kapitana Amerykę, samo postarzenie tej postaci nastąpiło na łamach jej solowej serii Captain America Vol. 7, dokładnie w zbiorczym tomie The Iron Nail, niestety nie wydanym na naszym rynku. Seria w sumie składa się z 5 zbiorczych wydań, w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela mogliśmy zapoznać się z dwoma pierwszymi w 132 tomie kolekcji: Kapitan Ameryka: Uwięziony w wymiarze Z. Na szczęście, aby się czytelnik nie pogubił, opis nieopublikowanych wydarzeń znajdziemy w artykule  zamieszczanym w tomie AXIS. Wolałbym polskojęzyczne wydanie całej serii, ale na bezrybiu i rak ryba. Event AXIS miał na siebie całkiem ciekawy pomysł, niestety, nie do końca wyszło z wykonaniem. Jest to przyjemna, ale nie porywająca lektura, natomiast warto zainteresować się bardzo dobrym dodatkowym zeszytem, AXIS: Carnage & Hobgoblin, składającym się z dwóch miniserii, poświęconych odpowiednio wymienionym w tytule postaciom. Oczywiście tomik nawiązuje do przygód Spider-Mana, szczególnie część z Hobgoblinem, która pokazuje nam, co się stało po Wojnie Goblinów ze Spectacular Spider-Mana. Z pozostałych ważniejszych wydarzeń obecnych w serii Uncanny należy wspomnieć o poruszanej kwestii rodziców Scarlet Witch i QuickSilvera. W ramach ciekawostki: w 5 tomie pojawiła się bardzo fajna historyjka z Mojo, pełna autoironicznych nawiązań do popkultury. Wśród plusów należy także wymienić świetną i nastrojową szatę graficzną. Ogólnie, przyjemne czytadło.

 

Przed zagłębieniem się w główny run, można sięgnąć po dwa pojedyncze tomy:

Avengers: Wojna bez końca (Avengers: Endless Wartime)
Era Ultrona (Avengers #12.1, Age of Ultron #1-10)

Biorąc pod uwagę wydarzenia, oba należy umieścić mniej więcej na początku głównych serii, ale oba tomy spokojnie można przeczytać zupełnie niezależnie. Wojna bez końca została wydana jeszcze zanim „na poważnie” ruszył Marvel NOW! i stanowi niezależną opowieść, niestety, nie najwyższych lotów. I to, mimo że traktuje o dronach (przepraszam, suchar musiał być). O wiele lepiej jest z dość grubym tomem Era Ultrona, i choć ponownie, otrzymujemy tutaj „epickie” wydarzenia, oraz nie obyło się bez mieszania na osi czasu, to czyta i ogląda się to wydanie bardzo dobrze. Jako bonusik: pojawia się Angela.

 

Wreszcie nadszedł czas na osławiony run Jonathana Hickmana. Tu należy nadmienić, że scenarzysta ten lubuje się w nawiązaniach do szerokiego spektrum bieżących i przeszłych wydarzeń, najróżniejszych smaczkach, do tego swoja opowieść buduje bardzo misternie, dbając o całą otoczkę. W przypadku opowieści rozpoczętej w ramach Marvel NOW! na kartach serii Avengers i New Avengers całość dąży do odświeżenia, restartu całego uniwersum na kartach Tajnych Wojen. Hickman sięga po multum postaci i nawiązuje do ogromu wydarzeń z uniwersum, tak więc w tym przypadku, im większa nasza wiedza na temat Marvela, tym więcej z tego wyciągniemy przyjemności. Oczywiście absolutnie nie wyklucza to świeżych czytelników, sama historia poprowadzona jest w miarę sprawnie i logicznie, choć momenty, gdzie zadajemy sobie pytanie „o co tutaj chodzi”, przydarzą się nawet wytrawnym czytnikom.

Długo by wymieniać tytuły, które w mniejszym bądź większym stopniu byłyby zalecane do zapoznania się przed lekturą runu Hickmana, tak więc ograniczę się w tym miejscu zaledwie do dwóch:


Oryginalne Tajne Wojny w WKKM tom 26 i 40

Hickmana kończy swoją opowieść Tajnymi Wojnami, warto zwrócić uwagę, że w 1984 roku otrzymaliśmy już Tajne Wojny, gdzie pojawił się motyw Bitewnego Świata, będącego zlepkiem najróżniejszych fragmentów planet, a który stał się areną potyczek miedzy bohaterami a złoczyńcami. Opowieść ta powstała tak naprawdę jako reklama zabawek, głównym jej celem było napędzenie sprzedaży plastikowych figurek i akcesoriów, tak więc scenariuszowo nie zachwyca, ale jednak stała się dość ważna dla samego uniwersum. W Polsce wydana została w ramach WKKM, w dwóch tomach: 26 i 40.


Wojna Nieskończoności i Rękawica Nieskończoności

Jeżeli mamy ochotę poznać lepiej postać Thanosa, czym są Kamienie Nieskończoności, oraz poczytać o potyczkach na kosmiczną skalę w których bierze udział cała plejada postaci, warto sięgnąć po dwa grubaśne tomy zawierające klasyczne opowieści Wojna Nieskończoności i Rękawica Nieskończoności, tym bardziej, że historie w nich zawarte nadal bronią się i to zarówno pod względem scenariuszowym jak i graficznym.

Natomiast z samego Marvel NOW!,  jeszcze przed startem runu Hickmana, można zaliczyć tom Thanos powstaje.

Thanos powstaje (Thanos Rising #1-5)

opowiadający o tytułowej postaci i jego swoistych narodzinach. Opowieść wypada bardzo dobrze, więc można to nawet potraktować jako lekturę obowiązkową.

 

Run Hickmana

Na run składają się dwie serie, których numery bez przerwy się przeplatają, tak więc należy śledzić je równolegle. Tak naprawdę to jedna całość, dla „zmyłki” wydana pod dwoma tytułami. 🙂

Avengers

Tom 1: Świat Avengers (Avengers #1-6)
Tom 2: Ostatnie białe zdarzenie (Avengers #7-11)
Tom 3: Preludium Nieskończoności (Avengers #12-17)
Tom 4: Nieskończoność (Avengers #18-23)
Tom 5: Dostosuj się lub zgiń (Avengers #24-28)
Tom 6: Wieczni Avengers (Avengers #29-34)

New Avengers

Tom 1: Wszystko umiera (New Avengers #1-6)
Tom 2: Nieskończoność (New Avengers #7-12)
Tom 3: Inne światy (New Avengers #13-17)
Tom 4: Doskonały świat (New Avengers #18-23)

Obie serie zresztą w końcu przechodzą jeden tytuł, będący oczywiście składanką poszczególnych zeszytów z rozpoczętych serii.

Avengers: Czas się kończy

Tom 1 (Avengers #35-37, New Avengers #24-25)
Tom 2 (Avengers #38-39, New Avengers #26-28)
Tom 3 (Avengers #40-42, New Avengers #29-30)
Tom 4 (Avengers #43-44, New Avengers #31-33)

Z runem bardzo mocno powiązany jest event Nieskończoność, który wiąże tomy z regularnej serii z dodatkowym wydaniem zatytułowanym oczywiście Nieskończoność.

Nieskończoność (Infinity #1-6)

Kolejny event: Original Sin, Grzech pierworodny, jest już nieco luźniej związany z głównym wątkiem.

Grzech pierworodny (Original Sin #0-8)
Grzech Pierworodny: Thor i Loki – Dziesiąty Świat (Original Sin #5.1-5.5)
Grzech Pierworodny: Hulk kontra Iron Man (Original Sin #3.1-3.4)

Grzech pierworodny to historia utrzymana w stylu detektywistycznym, jednak oczywiście, jak przystało na Marvela, z kosmicznym rozmachem. Jednym z najważniejszych wydarzeń związanych z tym eventem jest przestanie bycia godnym przez Thora. Tie-iny do eventu nie są lekturą niezbędną by zrozumieć sam event, ale same w sobie całkiem przyzwoicie wypadają, szczególnie ten poświęcony Thorowi.

Wracając do Runu Hickmana, głównym problemem tutaj jest zderzanie się światów, a przez to ich zagłada. Tak w wielkim skrócie. Oczywiście, trzeba coś na to poradzić, nie obędzie się bez większych i mniejszych dylematów moralnych, poświęceń, zdrad, kosmicznych bitew i nieodzownych niestety zabaw z czasem, których w niniejszym evencie jest bardzo dużo. Do tego śledzimy, niejednokrotnie równocześnie, losy naprawdę wielu postaci, i to nie tylko wchodzących w skład Avengers. To nie są już lokalne perypetie, tutaj autentycznie, wydarzenia, no dobrze, to słowo jednak pasuje idealnie: tutaj wydarzenia są epickie! I można się w tym pogubić, a żeby zminimalizować takie ryzyko, do lektury należy podejść w następujący sposób:

– New Avengers 1
– Avengers 1
– Avengers 2
– Avengers 3

Event Nieskończoność na który składają się trzy tomy:
– Nieskończoność
– New Avengers 2
– Avengers 4
które, uwaga, czytamy jednocześnie! Po prostu należy wszystkie sobie przygotować, najlepiej zaopatrzyć się w trzy zakładki, i bawić się w przeskakiwanie miedzy rozdziałami. Wydawca zadbał, by każdy z tomów posiadał na końcu rozpiskę jak należy to czytać, jednak niestety, nie jest zbyt dokładna, i posiada małe błędy, stąd też zalecana kolejność wygląda następująco:

— New Avengers 2 rozdział 7
— Nieskończoność rozdział 1
— New Avengers 2 rozdział 8
— Avengers 4 rozdział 18
— New Avengers 2 rozdział 9
— Nieskończoność rozdział 2
— New Avengers 2 rozdział 10
— Avengers 4 rozdział 19
— Nieskończoność rozdział 3
— Avengers 4 rozdział 20
— Nieskończoność rozdział 4
— Avengers 4 rozdział 21
— New Avengers 2 rozdział 11
— Nieskończoność rozdział 5
— Avengers 4 rozdział 22
— Avengers 4 rozdział 23
— Nieskończoność rozdział 6
— New Avengers 2 rozdział 12

I wracamy już do czytania pełnymi tomami:

– New Avengers 3
– Avengers 5

– Grzech Pierworodny + tie-iny

– New Avengers 4
– Avengers 6

– Avengers: Czas się kończy 1
– Avengers: Czas się kończy 2
– Avengers: Czas się kończy 3
– Avengers: Czas się kończy 4

I wreszcie nadchodzą Tajne Wojny! Tu już nie ma żadnych komplikacji z czytaniem, sam event otrzymujemy w jednym grubym tomie:

Tajne Wojny (Secret Wars #1-9, Free Comic Book Day 2015)

Dodatkowo uzupełniony szeregiem dodatków, które stanowią uzupełnienie głównej historii oraz wariacje na temat wykreowanego zbitka najróżniejszych światów.

Tajne Wojny: Oblężenie (Siege (2015) #1-4, Uncanny X-men (2011) #9-10)
Tajne Wojny: Wojna Domowa (Civil War (2015) #1-5)
Tajne Wojny: Thorowie (Thors #1-4, Thor #364-365)
Tajne Wojny: Amazing Spider-Man: Odnowić śluby (The Amazing Spider-Man: Renew Your Vows #1-5 plus dodatek z Spider-Verse #2)
Tajne Wojny Deadpoola (Deadpool’s Secret Secret Wars #1-4, Marvel Super Heroes Secret Wars #1)
Staruszek Logan Tom 1: Strefy Wojny (Marvel Now 2.0) (Old Man Logan #1-5)

Dodatki te nie są niezbędne, by zrozumieć główną oś scenariusza, ale przynajmniej paroma warto się zainteresować, gdyż po prostu stanową bardzo ciekawą i przyjemna lekturę. Oblężenie wypada w tej grupie najsłabiej, zarówno scenariuszowo jak i rysunkowo tom odstrasza. Paradoksalnie, to tutaj najwięcej znajdziemy informacji o świecie, nieźle także wypadają dodatkowe, podwójne plansze oraz dwuzeszytowa historia z X-men, tak więc nie należy Oblężenia zupełnie skreślać. Wojna Domowa to wariacja na temat klasycznej Wojny Domowej, przy założeniu, że sama Wojna nadal trwa. Niezły scenariusz, przyzwoite rysunki, tom wart poznania. Thorowie to klasyczna historia detektywistyczna, bardzo przyzwoita, choć dość sztampowa, nieźle wypada dodatkowe klasyczne „żabie” opowiadanie. Odnowić śluby to znowu wariacja na temat Spider-Mana, który wstąpił w związek małżeński, oczywiście z M.J. i nawet doczekali się córeczki! Lektura obowiązkowa! Tajne Wojny Deadpoola oczywiście nawiązują do Tajnych Wojen, ale tych starszych, pokazując, co by było, gdyby uczestniczył w nich sam Deadpool. Takie sobie. Staruszek Logan należy już do linii Marvel NOW 2.0 czyli następcy Marvel NOW, i stanowi naturalny pomost, pokazujący, jak do „naszego” świata trafił starszy Logan, a jednocześnie jest pierwszym tomem jego solowej serii. Znajomość historii Wolverine: Staruszek Logan mocno zalecana, także z tego powodu, że to świetny komiks jest. Na szczęście wyszedł w kolekcji jako tom 54, a i Wydawnictwo Egmont miało okazję go wznowić.

Warto także zapoznać się choćby z niniejszymi pozycjami:

Koniec.

Świat się skończył.

Spokojnie jednak, oczywiście nie wszystko zniknęło, nasi ulubieni bohaterowie nadal będą mieli gdzie się bawić. Nastąpił restart uniwersum Marvela, który tak naprawdę w zapowiedziach obiecywał nie wiadomo co, a tak naprawdę, wiele się nie zmieniło. Owszem, choćby Uniwersum Ultimate wyparowało, oczywiście by nie wszystko zamieść pod dywan, tak popularna postać jak Miles Morales trafił do „naszego” świata, więc obecnie mamy dwóch pełnoetatowych Spider-Manów. Od przybytku głowa nie boli.

Na ryku Amerykańskim po Marvel NOW nastąpił All-New, All-Different Marvel, niedługo później Marvel Now 2.0. a w końcu Marvel Legacy. Tak, coś wydawca nie mógł zdecydować się na nowy kierunek, i nieco w tym wszystkim się motał. W Polsce zdecydowano się ujednolicić nazwę i wszystkie te All-New, 2.0 i Legacy skonsolidowano w jedną linię opisana bardzo wdzięcznie jako po prostu Marvel NOW 2.0. Sposób wydanie się nie zmienił, dla rozróżnienia białe grzbiety zastąpiono czarnymi, choć są od tej zasady wyjątki, jak choćby seria Ms Marvel, która ma kontynuację numeracji i biały grzbiet, mimo że logo jest już zaopatrzone w oznaczenie 2.0.

A co najlepsze, serie z Marvel NOW 2.0 czyta się bardzo dobrze, i mimo nierównego poziomu, nadal dostarczają sporo zabawy. A po tak długim runie, dobrze, że momentami otrzymujemy znacznie lżejsze opowieści.

 

PS. Oczywiście, na rynku amerykańskim ukazało się o wiele więcej tomów, także nawiązujących bezpośrednio do runu Hickmana. Wielka szkoda, że polski wydawca nie zdecydował się na wydanie choćby czterotomowej serii Avengers World, bardzo fajnie uzupełniającej niektóre wątki i fakty, samej będącej dość przyjemną lekturą. Natomiast z Tajnych Wojen można było dodać jeszcze dwa tomy: Battleworld: Secret Wars Journal, będący zbiorem różnych opowieści ze Świata Wojny oraz Battleworld Marvel Zombies poświęcony tytułowym Zombiakom. No i jeszcze były takie ciekawe serie jak choćby Magneto, Punisher, Black Window, Elektra, Secret Avengers. W sumie szkoda, że Egmont nie pokusił się o wydanie jeszcze paru serii z Marvel NOW! Może kiedyś uzupełnia kolekcję?

Read Full Post »

Bez spojlerów.

Avengers EndGame króluje na wielkim ekranie, pierwszy weekend już potwierdził, że widowisko przypadło do gustu zarówno widzom jak i krytykom, do tego bije kolejne rekordy finansowe. Cieszą się twórcy, aktorzy, fani, a także oczywiście licencjobiorcy, ot choćby takie TLG, które w swojej ofercie wypuściło parę zestawów bezpośrednio opartych na filmie:

76123 Captain America: Outriders Attack
76124 War Machine Buster
76125 Iron Man Hall of Armour
76126 Avengers Ultimate Quinjet
76131 Avengers Compound Battle
+ 30452 Iron Man and Dum-E

W ramach cyklu Fotki Super Trykociarzy zapraszam na przegląd minifigów i figurek z regularnych zestawów (no bo polybaga jeszcze nie upolowałem…)

Cała, w sensie, z zestawów, drużyna w komplecie. Chyba nie ma potrzeby przedstawiać?

Na dodatkową fotkę załapał się Ant-man, ale po to, by pokazać jego dwa wcielenia.

Mięso armatnie,

i oczywiście Thanos.

Jako bonus, całkiem niezły War Machine Buster,

oraz różne wersje zbroi Starka:

Figurki jak zwykle wypadają zjawiskowo, choć jest na co narzekać. Kolejne wersje Iron-mana zaczynają być nudne, ale taka różnorodność ma swój urok, a w tym roku otrzymaliśmy takie smaczki jak choćby Mark 1 czy Igor. Kto chce, może polować na każdą wersję, kto nie, może ograniczyć się do jednej, dwu. Syndrom Batmana. Reszta drużyny to różnorodne główki w praktycznie tych samych zbrojach, do tego ze spierniczonym nadrukiem twarzy Kapitana Ameryki: kolor cielisty nieładnie wyszedł na niebieskiej główce, coś LEGO nawaliło z farbą. Duży Hulk też był, a Kapitan Marvel to dokładnie ta sama wersja co w zestawie 76127 Captain Marvel and The Skrull Attack. Thanos także był, różnice są tylko w nadrukach, przedtem był wkurzony, teraz japa mu się śmieje. Dla miłośników minifigurek: jest co zbierać, ale jak nie ma się ciśnienia na każdą możliwą wersję, spokojnie większość pozycji z tej edycji można sobie darować.

PS. Notka powstawała ZANIM obejrzałem film. Po seansie nasuwają się kolejne wnioski, ale to w kolejnej, już spojlerowej notce.

Read Full Post »

Serdecznie witam w czwartym a jednocześnie przedostatnim odcinku przewodnika Jak czytać Marvel NOW!. Dla przypomnienia, część pierwsza poświęcona była mutantom, druga pajączkowi, a trzecia różnym krótszym seriom. Dzisiaj natomiast nieco lżejszy temat. Czyli dwie serie, które zbierają bardzo skrajne opinie, jednocześnie poszczególne tomy potrafią różnic się znacznie od siebie klimatem, dużo tu lepszych ale jednocześnie i gorszych momentów, mamy także motywy poważniejsze jak i zupełnie abstrakcyjne.

Dwie serie:
Deadpool (10 tomów)
Thunderbolts (5 tomów)

Dodatkowo wydawca zaserwował nam pojedyncze historie:
Hawkeye kontra Deadpool
Tajne Wojny Deadpoola

Deadpool

Tom 1: Martwi prezydenci (Deadpool #1-6)
Tom 2: Łowca dusz (Deadpool #7-12)
Tom 3: Dobry, zły i brzydki (Deadpool #13-19)
Tom 4: Deadpool kontra Shield (Deadpool #20-25)
Tom 5: Wyzwanie Draculi (Deadpool: Dracula’s Gauntlet #1-7)
Tom 6: Deadpool się żeni (Deadpool #26-28, Annual #1)
Tom 7: Grzech pierworodny (Deadpool #29-34)
Tom 8: Axis (Deadpool #35-40)
Tom 9: Wszystko, co dobre (Deadpool #41-44, #250)
Tom 10: Deadpooliana wybrane (Deadpool Annual #2, Deadpool Bi-Annual #1, Death of Wolverine: Deadpool & Captain America #1, Deadpool vs Thanos #1-4)

Deadpool 1-4
Deadpool 1-4

Deadpool 5-7
Deadpool 5-7

Deadpool 8-10
Deadpool 8-10

Deadpool stał się prawdziwą gwiazdą, na co niewątpliwie wpływ miały dwa bardzo udane filmy kinowe. Nic więc dziwnego, że w naszym kraju seria poświęcona tej postaci z Marvel NOW! rozrosła się aż do dziesięciu tomów i dwóch dodatkowych pojedynczych wydań. Warto także zaznaczyć, że Deadpool także otrzymał serię w ramach Marvel Classic, gdzie możemy poznać początki tej postaci, a także często można go spotkać w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.


Deadpool z Marvel Classic (seria liczy już parę tomów) oraz z WKKM

Klimat Deadpoola z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu, humor jest specyficzny, czasem subtelny, czasem rynsztokowy, sporo tu najróżniejszych nawiązań, także mrugnięć okiem do czytelnika. Już pierwszy tom to jazda bez trzymanki, gdyż jak sam tytuł wskazuje, powracają martwi prezydenci USA. Poważnie, wracają i nieźle rozrabiają. W kolejnych tomach otrzymujemy przepięknie ukazane opowieści z przeszłości, wiele gościnnych występów (w tym Spider-mana, Wolverine’a czy Kapitana Ameryki) i poważniejsze, a nawet wzruszające momenty. Tom 5 to pojawienie się Draculi, a więc i mnóstwa potworów. Oprócz tego zawitają tu  Blade’a, Thunderbolts, oraz przepiękna pani, która już w kolejnym tomie stanie się Panią Deadpoolową. Szkoda, że ten motyw w przyszłości nie został bardziej wyeksponowany. W bonusie świetna rozkładówka z mnóstwem postaci, na szczęście załączono przewodnik, kto jest kim. Kolejne tomy nawiązują do eventów Grzech Pierworodny i Axis, ale spokojnie funkcjonują niezależnie, i nie wpływają jakoś bardzo na nie, ani też ich znajomości nie jest bezwzględnie wymagana. Opowieść trwa, seria kończy się na 9 tomie, natomiast tom 10 to zbiór dodatkowych opowiadań. Polski wydawca kontynuuje serię w ramach Marvel NOW!2.0, tak więc z pewnością Deadpoola nam nie zabraknie.


Deadpool w Marvel NOW! 2.0


Hawkeye kontra Deadpool & Tajne Wojny Deadpoola

O Hawkeye kontra Deadpool wspominałem przy okazji opisu serii Hawkeye, dla przypomnienia, to jednotomowa opowieść kryminalna z dwójka tytułowych postaci. Przyzwoita, lekka, bardzo przyjemna lektura.

Tajne Wojny Deadpoola tytułem oczywiście nawiązują do wielkiej kumulacji Marvel NOW!, jednak ten tom to tak naprawdę przedstawienie wydarzeń owszem, z Tajnych Wojen, ale tych z 1984 roku, które w naszym kraju zostały wydane w ramach Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Deadpool w nich nie występował, ale ten tom pokazuje, co by było, gdyby jednak uczestniczył w tym evencie. Raczej jako ciekawostka, i to zupełne zbędna.


Oryginalne Tajne Wojny w WKKM tom 26 i 40

 

Thunderbolts

Tom 1: Bez pardonu (Thunderbolts #1-6)
Tom 2: Czerwony postrach (Thunderbolts #7-12)
Tom 3: Nieskończoność (Thunderbolts #13-19)
Tom 4: No Mercy (Bez litości) (Thunderbolts #20-26)
Tom 5: Punisher kontra Thunderbolts (Thunderbolts #27-32, Annual #1)

Thunderbolts 1-3
Thunderbolts 1-3

Thunderbolts 4-5
Thunderbolts 4-5

Thunderbolts to specjalny odział, wybrany i dowodzony przez Generała Rossa czyli Czerwonego Hulka, w skład którego wchodzą takie postacie jak Agent Venom, Punisher, Elektra, Deadpool, a także Czerwony Leader i Mercy. Jak widać, składanka dość oryginalna, i nie można odnieść wrażenia, że serię sklecono tylko po to, by wrzucić bardzo popularne postacie, bo to się po prostu sprzeda. Pierwszy tom przedstawia wydarzenia w sposób bardzo poważny, a wrażenie takie potęgowane jest przez rysunki Dillona, który może świetnie wypadł w samym Punisherze, czy oczywiście Kaznodziei, tutaj jednak coś nie gra. I podobnie jest w tomie drugim. Tom trzeci, nawiązujący do eventu Nieskończoność, ale spokojnie może być czytany niezależnie (i standardowo, nie mający wpływu na sam event), to diametralna zmiana podejścia. Zmienia się rysownik, rysunki są mocno karykaturalne, jednocześnie otrzymujemy mocno oderwane od rzeczywistości motywy, a także całkiem sporo humoru. I to się sprawdza, i wreszcie Thunderbolts da się czytać! Później jeszcze ekipę zasili Ghost Rider, pojawiają się całkiem fajne elementy scenariusza, kwitną romanse, a rozwałki oczywiście nie brakuje. I mamy sporo gościnnych występów, szczególnie w ostatnim tomie. Warto dać serii szansę, i nie zrażać się pierwszymi dwoma tomami. Thunderbolts zaczynają się od trójeczki.


Thunderbolts z WKKM to zupełnie coś innego.

Zarówno Deadpool jak i Thunderbolts to jak już wspominałem, serie nierówne, i z pewnością, nie każemy  przypadną do gustu. Jednak obu warto dać szansę, tylko należy uważać, by nie trafić na te słabsze tomy, w przypadku Thunderbolts do takich można zaliczyć z pewnością dwa pierwsze tomy. Mimo, że niektóre opowieści z obu serii nawiązują do większych eventów, to jednak serie można czytać bez problemu niezależnie.

Ech, Marvel Now!2.0 już w pełni rozkwita, otrzymujemy takie perełki jak Vision czy Impas, a tu jeszcze trzeba nadrobić całych Avengers. Chyba mi zejdzie trochę, gdyż zamierzał także czytać w miarę regularnie to co wychodzi na bieżąco. Może taki misz-masz, ale chciałbym zaznaczyć, że ci z Was, którzy zamierzali przestać zbierać Marvel Now! po Tajnych Wojnach, niech poważnie przemyślą swoją decyzję.

Read Full Post »

Rok 2019 w LEGO obrodził nam zestawami z Pajączkiem. Nie dość, że właśnie do sprzedaży trafiają trzy zestawy oparte na najnowszym filmie Spider-man: Far From Home (recenzje dwóch z nich już znajdziecie na blogu), to dodatkowo na początku roku dostaliśmy jeszcze parę zestawów, luźno nawiązujących do pajęczej mitologii (też było parę recenzji). Należy nadmienić, że zestawów całkiem udanych, a dodatkowo, dostarczających całkiem pokaźną stertę minifigurek. A jako, że właśnie trafiła w moje łapki ostatnia z tych minifigurek, w cyklu Fotki Super Trykociarzy małe podsumowanie.

Lista zestawów:
76113 Spider-Man Bike Rescue
76114 Spider-Man’s Spider Crawler
76115 Spider Mech vs. Venom
76133 Spider-Man Car Chase
76134 Spider-Man: Doc Ock Diamond Heist

Dwa ostatnie należą do linii Juniors czy też obecnie 4+ przeznaczonej dla młodszych dzieciaków, więc siłą rzeczy są dość uproszczone, ale także zawierają fajne minifigurki.

Pajączka dostajemy w dwóch wersjach, różniących się tylko nóżkami. Postać już wielokrotnie oczywiście pojawiała się w LEGOwym świecie, obecnie dostaliśmy wersję nieco odświeżoną, co widać szczególnie w pomniejszonych oczkach. Prywatnie wolę większe. Jako uzupełnienie najbliższej rodziny: Ciotka May. Niestety, pozostałe cywilne postacie już się w tej edycji nie załapały.

Ale za to rozrosła nam się rodzina Pajęcza! Obok Spider-mana: Miles Morales, Spider-Man 2099 i Ghost Spider czyli Spider Gwen.

Złoli także dostajemy całkiem pokaźną gromadkę! Od lewej: Green Goblin na dość słabym ślizgaczu, ale wynika to z tego, że trafił do zestawu dla młodszych, więc konstrukcja jest dość uproszczona. Sama minifigurka za to cudeńko! Obok Doc Ock z maciupkimi ramionami, Vulture z przepięknymi skrzydłami, Sandman z rewelacyjną podstawą (otwieraną, w środku kryje się skarb!) i wielkim piaskowym młotem, milusi Carnage i zawsze elegancki Venom! Piękna zgraja! Minifigurki jak najbardziej można uznać za niezwykle udane!

Zbiorcza fotka, bez akcesoriów:

Read Full Post »

Równowaga musi być zachowana, tak więc po gorącym klimacie, który zapewnił nam Molten Man, czas nieco się ochłodzić.

Marvel Super Heroes / Spider-man: Far From Home
76129 Hydro-Man Attack

Seria: Marvel Super Heroes
Rok premiery: 2019
Liczba elementów: 471
Figurki: 4: Peter Parker, MJ, Mysterio, Hydro-Man
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 28 x 26 x 7.5 cm
Cena: $??.99, £??.99, ??,99 €, ??,99 zł (w Smyku 154.99 zł)

BrickSet, BrickLink

76129 Hydro-Man Attack to kolejny zestaw, który oparty jest na nadchodzącym filmie z przepasanego uniwersum MCU (mimo, że to produkcja Sony): Spider-man: Far From Home. Podobnie jak w poprzednim przypadku, zestaw nawiązuje do wydarzeń, które już mogliśmy zobaczyć w trajlerach, a do tego można bezpośrednio z nim powiązać nawet klimatyczny plakat:

Pudełko całkiem sporych rozmiarów, także dość grube. Brawa dla grafika za przepiękna wodę, natomiast ktoś nieco  się zapędził w kompozycji, i przesadził z wielkością wstawki ze samym filmowym Spider-manem. Spokojnie mógłby być mniejszy.

Z tyłu pudełka standard, czyli ponowne ujęcie na zestaw, oraz ukazanie wybranych elementów oraz funkcjonalności.

Na zawartość składa się pięć woreczków, w tym cztery ponumerowane oraz jeden malutki, zawierające elementy sieci.

Instrukcja to jedna książeczka z rozwodnionymi (doceńcie suchar!) planami budowy. W sumie prawie 100 stron, nieco przesada… Naklejki są.

Minifigurki znajdziemy w sumie cztery, od lewej są to: Mysterio, dokładnie w identycznej wersji jak w zestawie 76128, niebieściutki Hydro-man, MJ oraz Peter Parker czyli Spider-man. Mimo, że Mysterio to świetna figurka, to jednak minusik za powtórkę. Za to warto przyjrzeć się reszcie. Hydro-man debiutuje w klockowym świecie, a sama minifigurka wypada bardzo dobrze, mimo, że pozbawiona jest jakiś większych wodotrysków. Jakby ktoś budował makietę z Avatara, może być przydatna.

MJ to zwykła cywilna postać, ale miło dostać takie nawiązanie do filmu. Najciekawiej wypada Peter Parker, niby jest także w cywilnych ciuszkach, ale posiada zwiniętą maskę na której widać białe oczka, a spod bluzy wystaje kawałek kostiumu.

Hydro-man widoczny w zwiastunie jest dosłownie przez moment, w wersji LEGOwej otrzymujemy w sumie takie nie wiadomo co. Sama minifigurka wypada nieźle, ale jako, że w filmie to nieco większa postać, zamiast konstruować kolejnego „mecha”, postanowiono minifigowi dodać podstawkę. Która wypada bardzo słabo, a jedynym jej plusem jest to, że dostarcza paru ciekawych elementów w ładnych odcieniach niebieskiego. Do tego ma błąd konstrukcyjny, najniższy poziom powinien być dodatkowo wzmocniony, teraz podczas bardziej dynamicznej zabawy, łatwo się niestety odczepia. Dla kolekcjonera nie ma to znaczenia, ale dla dzieci jest to już ważna kwestia i aż dziw, że ten babol nie wyszedł podczas testów. Czyżby pośpiech?

Praktycznie każdy nowy zestaw ze Spider-manem dostarcza nam komplet pajęczynek. Przyjemne ustrojstwo, choć jak dla mnie, za mało klockowe.

Zestaw to oczywiście wycinek Wenecji, z kawałkiem kanału, charakterystycznym mostkiem oraz prostym zagospodarowaniem brzegu. Dodatkowo dostajemy do kompletu malutką, ale bardzo zgrabną gondolę. Dla porównania, warto wspomnieć o zestawie 7197 Venice Canal Chase z 2009 roku z serii Indiana Jones. Tam także wykorzystano pomysł ze skrawkiem Wenecji i z mostkiem, jednak w porównaniu z niniejszym zestawem, ten z Indiany wypada niezwykle blado.

Oczywiście niebieskie podłoże jest zastosowane bardzo oszczędnie, jak mam być szczery, niezbyt przepadam za tym sposobem budowania. Na szczęście konstrukcja jest na tyle stabilna, że absolutnie nic się nie rozpada, a sam zestaw bez obaw można przenosić. Zresztą od razu wspomnę o budowie, gdyż ta przebiegała nad wyraz przyjemnie. Zgodnie ze sztuką, wpierw powstają fundamenty, sporo tu dużych elementów, więc budowa przebiega w miarę szybko, a konstrukcja rośnie w oczach. Po wykończeniu poziomu ulic, następuje doczepianie dodatkowych elementów, tutaj nieco tempo spada, ale za to konstrukcja nabiera wyrazu i w szybko pięknieje.

Brawa za smaczki w stylu schowanego w kanale szczurka zajadającego się kawałkiem pizzy. A przy okazji musiało mu się przydarzyć zwinięcie czegoś cenniejszego, choć niestety, niejadalnego.

Po drugiej stronie mostu mamy malutką kawiarnię, w przepięknie wykonaną wieżyczką. Jest tu nawet ekspres do kawy, choć zajmuje sporo miejsca, i zasłania okna.

Przed kawiarnia mamy obowiązkowy stoliki i dwa krzesełka. Na stole znalazło się miejsce na gazetę, kubeczek i kawałek pizzy… położony bezpośrednio na stoliku! A gdzie talerzyk!? Gdzie jest sanepid!?

Za to jest akcent bawialności. Jak wciśniemy szary przycisk, spokojnie do tego celu można wykorzystać gondolę, to stolik i jedno z krzesełek wystrzeli! A to się goście zdziwią!

Zresztą podobny patent serwuje nam także mostek. Wciskamy przycisk z tyłu i fruuu, kawałki mostu wylatują w powietrze i lądują w odmętach wody! Znaczy lądowałyby, gdyby TLG nie poskąpiło nam podłoża…

W kwestii minifigurek jest bardzo przyzwoicie. Choć Mysterio nie jest tu unikatem, to i tak sam w sobie jest rewelacyjną figurką, Hydro-man wypada całkiem nieźle, a gwiazdami są paradoksalnie najbardziej cywilne postacie, czyli MJ i świetny Peter Parker. Wodna podstawa Hydro-mana nie zachwyca ani wyglądem, ani funkcjonalnością, a do tego ma jeszcze błąd konstrukcyjny. Natomiast sama główna konstrukcja jak najbardziej zasługuje na pochwały. Kawałek Wenecji składa się bardzo przyjemnie, do tego prezentuje się naprawdę dobrze, a dodatkowe plusiki zbiera za rewelacyjną wieżę, czy smaczki w postaci szczurka w kanale. Do tego miłym akcentem są dobrze przemyślane akcenty bawialności. Za minus można policzyć oszczędnie zaserwowaną podstawę, ale to niestety w obecnych czasach norma. I brak talerzyka pod pizzą – granda!

Ogólnie, zestaw jak najbardziej wart zainteresowania. I dla fanów Superheroes i dla miłośników konstrukcji miejskich. Trudno nie polecić!

Read Full Post »

A to Ci niespodzianka! I to nawet parę na raz! Nie dość, że w naszym pięknym kraju, za sprawą pewnej sieci sklepów zabawkowych, znanych głównie z zawyżonych cen, pojawiły się przedpremierowo najnowsze zestawy ze Spider-manem, do tego kosztowały całkiem przyzwoite pieniądze, to jeszcze zestawy te okazały się naprawdę przyzwoite. A w świecie Super Heroes nie jest to normą! Serdecznie zapraszam na recenzje dosłownie na gorąco!

Marvel Super Heroes / Spider-man: Far From Home
76128 Molten Man Battle

Seria: Marvel Super Heroes
Rok premiery: 2019
Liczba elementów: ???
Figurki: 3+1: Spider-man Black Suit, Mysterio, Firefighter + Molten Man
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 22 x 26 x 6 cm
Cena: $??.99, £??.99, ??,99 €, 1??,99 zł (w Smyku 116.99 zł)

BrickSet, BrickLink

Film Spider-Man: Far From Home będzie miał premierę z początkiem lipca, tymczasem już teraz możemy zapoznać się z trzema zestawami LEGO opartami bezpośrednio na wydarzeniach z niego pochodzących. Co do spojlerów, nie ma ich tu wiele, zestawy w sumie powtarzają to, co mogliśmy zaobserwować już w trailerach.

Pudełko formatem zbliżone do kwadratu, oczywiście oprócz zdjęcia prezentującego zestaw w całej okazałości, upstrzone jest pełnym kompletem grafik nawiązujących do filmu. I przedstawiających postać Spider-mana, czyli bardzo nośną licencję w świecie zabawek. Ogólnie, nie tylko w świecie klocków. Trzeba przyznać, że kompozycja nawet się grafikowi udała, ciemnogranatowe tło zawsze wypada stylowo, a podkreślenie czerwoną łamaną linią dodaje smaku.

Z tyłu pudełka oszczędzono nam mnóstwa fotek przedstawiających funkcjonalność. Może taki minimalizm nie jest dobry z marketingowego punktu widzenia, ale przynajmniej jest estetyczny.

Zawartość: trzy woreczki z elementami, dwa numerowane i trzeci zawierający elementy pajęczyny.

Instrukcja jedna, liczy ponad 70 stron, zawartość standardowa. Naklejki są.

Do każdego zestawu z serii Marvel czy DC Super Heroes głównie przyciągają minifigurki. W tym zestawie znajdziemy je trzy, choć licząc na rożne sposoby, wynik ten można określić również jako 2 lub 4. Oczywiście nie zabrakło samego Spider-mana, w tym przypadku w dość niespotykanym i unikatowym czarnym wdzianku. I bardzo dobrze, Pajączka w klasycznej czerwono-niebieskiej kolorystyce w najróżniejszych zestawach LEGO było od zatrzęsienia, fajnie, że w tym temacie dostajemy coś nowego. W trailerze mogliśmy już zaobserwować taki strój.

Drugą postacią jest Mysterio, czyli Quentin Beck w którego na dużym ekranie wciela się Jake Gyllenhaal. Z pewnością będzie to ciekawe doświadczenia, zapewne zarówno dla aktora jak i widzów. Zresztą w trailerze można zaobserwować, że twórcy zdecydowali się na zachowanie jego charakterystycznego, dość kiczowatego stroju.

Z obowiązkowym akwarium na głowie!

Jak wypadają plastikowe wersje? Spider-man to perełka, choć sam strój nie posiada niesamowitych aspektów, ale za to spokojnie można będzie wykorzystać go we własnych scenkach. Wystarczy zmienić główkę i już mamy włamywacza, agenta, czy inną postać. Mysterio debiutuje w świecie LEGO, i debiut ten należy zaliczyć jak najbardziej za udany. Tors, płaszczyk, te elementy wypadają bez zarzutu, natomiast można trochę kręcić nosem na główkę. Niestety, pod akwarium dostajemy główkę w jednolitym srebrnym kolorze, bez jakiegokolwiek nadruku! Efekt końcowy nie jest może zły, szkoda, że nie dołożono choćby zamiennika z nadrukiem, wszak nawet w trailerze widzimy tę postać bez szklanego hełmu. Jak ktoś bardzo chcę, to warto nadmienić, że aktor wcielający się w rolę Mysterio zgrał także Księcia Persji w ekranizacji słynnej gry, a TLG wypuściło zestawy oparte na tym filmie. Więc można pożyczyć główkę z plastikowej wersji Dastana, choć problem może być z zarostem. 😉

I tyle w temacie minifigurek, przynajmniej superbohaterskich. Jest tu trzecia, i jest to także bohater, ale z rodowodem w City. Szkoda, że nie zaserwowano nam jeszcze jakiejś znanej postaci z filmu, a dostaliśmy coś, jakby nie było, dość powszedniego. Jednak warto skupić się tutaj na czymś innym, a mianowicie na składanej gaśnicy, która wykorzystuje element pistoletu, doskonale znanego z Pirackich serii! Biorąc pod uwagę, że armaty nadal są produkowane, ostatnio pojawiły się choćby w najnowszych zestawach z Toy Story, a jak widać, pistolety także są w produkcji, może zwiastuje to powrót serii Pirates? Trzymam mocno kciuki!

Pajęczynka, czyli zestaw pierdółek, jako wyposażenie naszego Super Bohatera.

Nawet użyteczne, choć przerośnięte i takie jakby „mało klockowe”.

Już nie minifigurka, ale jako pełnoprawną figurkę można potraktować tego oto jegomościa, Oto Przed państwem Molten Man! Postać znana z komiksów, dość tragiczna, jednak w wersji filmowej, a więc także klockowej, przedstawiona jako mocno przypakowana.

Czego tu nie ma! I to dosłownie, gdyż postać składa się z kamieni i lawy, a oprócz tego najwidoczniej resztek drogi, wliczając w to znak, sygnalizator, lampę czy maskę samochodu! Konstrukcja z wieloma dodatkami wypada nieco chaotycznie, ale akurat w tym przypadku, potęguje to pozytywne wrażenia.

Sama budowa także sprawia sporo frajdy, choć można przyczepić się, że niektóre moduły są identyczne. Spójrzcie choćby na stopy: są takie same, ale same w sobie są niesymetryczne, co w sumie wypada nieco dziwnie. Spokojnie można było zadbać o większe zróżnicowanie.

Dobre wrażenie nieco blednie, gdy spojrzymy na figurkę z boku.

Spójrzcie na tę główkę! W tej pozycji wypada okropnie! Cytując Ciocię May z końcówki filmu Spiderman: „What the f***c?”.

Z powodu nagromadzenia poprzyczepianych najróżniejszych upiększaczy, figurka nieco traci na pozowalności, ale i tak, można spokojnie się pobawić w dziwne układy. Tym bardziej, że nic tu samoistnie nie odpada, naprawdę, pod tym względem, konstrukcja jest bardzo dobrze przemyślana.

Warto wspomnieć o dłoniach. Lewą zastąpiono szybko strzelającym działkiem. Fajnie to działa, ale jest to zabawa na krótką metę. Szybko się nudzi, do tego groszki lubią się niestety nagminnie gubić. Prawą rękę wymodelowano na kształt dłoni, niestety jest ona przyczepiona sztywno do przegubu. Palcami ruszać możemy, ale samej dłoni niestety nie obrócimy. A szkoda, naprawdę szkoda.

Unikalny Spider-man to gwiazda tego zestawu. Mysterio także wypada zjawiskowo, i mimo, że to nowość w światku superbohaterskich minifigurek, to warto zaznaczyć, że nie jest ekskluzywny dla tego zestawu, pojawia się także w pozostałych z serii. Strażak to wypełniacz, szkoda, że nie otrzymaliśmy zamiast niego postaci licencyjnej, więc jako tako, należy potraktować go jako minus. Mimo, że tematycznie bardzo do zestawu pasuje, ale niestety nie jest niczym specjalnym. Składany Molten Man prezentuje się pod wieloma aspektami rewelacyjnie, i mimo, że nie uniknięto w jego konstrukcji paru baboli, to jednak cała figurka jak najbardziej wypada na plus. Zestaw dostarcza naprawdę wiele świetnej zabawy, i wydaje się doskonałym wyborem zarówno dla dzieciaków, jak i kolekcjonerów. Jeżeli cena będzie w okolicach 120 złotych, jak najbardziej warto! Z mojej strony oczywiście polecam!

Read Full Post »

Najnowsze zestawy ze Spider-mana już trafiły do sprzedaży, choć oficjalna premiera dopiero za około miesiąc. Prezentują się zadziwiająco dobrze, przynajmniej najmniejszy i średni.

76128 Molten Man Battle

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/bcb25-53915076_2205747439675087_4633956459277494749_n.jpg

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/59c96-54512564_110284076663006_193638533323205504_n.jpg

76129 Hydro-Man Attack

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/76f12-54463843_309758016374233_8893622049771883503_n.jpg

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/bf59e-54510921_313821145970748_7976975765913613375_n.jpg

Oczywiście główną gwiazdą jest Mysterio, ale i reszta wypada całkiem nieźle! Zarówno minifigurek, figurek jak i konstrukcji!

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/0bdaa-54511491_373218460194312_4646101781797284514_n.jpg

Recenzje, najprawdopodobniej bardzo optymistyczne, będą, a póki co, wrzucam parę fotek na ciepło na instagrama. Zainteresowanych serdecznie zapraszam!

Read Full Post »

TLG upubliczniło zdjęcia zapowiedzi zestawów ze świata DC, niestety, ograniczonych tylko do postaci Batmana. Wiadomo, Gacek sprzedaje się najlepiej, ale szkoda, gdyż w większości przypadków otrzymujemy po prostu odgrzewane kotlety…

Szybki przegląd:

76118 Mr. Freeze Batcycle Battle
minifigurki: Batman, Robin, Mr. Freeze

Kolejne wersje Batmana i Robina, bez większych rewelacji, Mr. Freeze także już pojawił się w zestawach, tutaj występuje w nawet w dość przyjemnej kolorystyce. Konstrukcje to jak dla mnie porażka, pojazdy sklecone byle jak, jakieś nawiązanie do Tumblera na siłę można znaleźć. Marnie.

76119 Batmobile: Pursuit of The Joker
minifigurki: Batman, Joker

A tutaj gwiazdą jest pojazd, czyli Batmobil nawiązujący do wersji z filmów Burtona. Niestety, z jakiegoś niewyjaśnionego powodu, mocno spierniczony, choćby sam przód: po cholerę to logo Batmana? Tam powinna być turbina! Owszem, były Batmobile z logami na przedzie, ale tutaj o wiele lepiej wypadło by trzymanie się jednej stylistyki. Ale i tak autko wypada całkiem nieźle. Minifigi w tym przypadku są tylko uzupełniaczem…

EDIT: Niniejszy Batmobil nie jest nawiązaniem do filmów Burtona, a mniejszą wersją modelu UCS 7784 The Batmobile: Ultimate Collectors’ Edition, posiada dwie turbiny schowane pod przednim logotypem. I wiecie kto odpowiada za projekt? 😉

76120 Batwing and The Riddler Heist
minifigurki: Batman, Commissioner Gordon, Shazam, The Riddler

Typowy średniak: konstrukcji jest sporo, Batwing nie jest strasznie zły, ale nie porywa, podobnie helikopter, który nawet posiada jakiś urok. Samochodzik Policyjny wypadł pokracznie. Wśród figurek Shazam, czyli postać, którą już za chwilę zobaczymy na dużym ekranie w swoim solowym filmie. W wersji LEGO dorzucona na silę do jakiegoś zestawu. Brawo TLG, nie ma jak robić coś na odpiernicz się. Reszta figurek tylko dla maniaków chcących mieć każda wersję.

76122 Batcave Clayface Invasion
minifigurki: Batman, Bruce Wayne, Robin, Batwoman, Catwoman, Two-Face + Clayface

Ogólnie, nie jest źle. Batjaskinia nawet ma parę ciekawych elementów, choć jak dla mnie, wygląda nieco pusto. Wśród figurek same odgrzewane kotlety, nawet składany z klocków Clayface już by, choć tutaj otrzymujemy go w innej wersji. Batwoman z tymi włoskami wygląda rewelacyjnie, ale też już była, tak samo przepiękna Catwoman, tym razem w czarnym wdzianku. Jeżeli ktoś nie ma wcześniejszych wersji, można się zastanowić…

76137 Batman vs. The Riddler Robbery
minifigurki: Batman, The Riddler

Zestaw dla najmłodszych, w ramach serii 4+, czyli byłej Juniors. Bez rewelacji, kolejna wariacja na temat autek superbohaterów. Ile można?

76138 Batman and The Joker Escape
minifigurki: Batman, Harley Quinn, The Joker

Także bez większego polotu, wszystko to już gdzieś widzieliśmy.

Ogólnie zestawy wyglądają na sklecone jakby na siłę, brak tu jakiegoś polotu, świeżych pomysłów. Kolejne Batjaskinie, Batwingi, Batmobile, postacie te same tyle że w odświeżonej wersji, zazwyczaj ograniczonej do zmienionej kolorystyki. Byle na szybko, bo i tak się sprzeda? Owszem, część minifigów czy elementów jak najbardziej może się podobać, ale to już wszystko było! Ale w sumie, w City cały czas sprzedają się te same remizy czy policje, to czemu nie zastosować identycznego patentu w przypadku Superheroes?

Read Full Post »

Kolejna recenzja zestawu z superbohaterami, jednak tym razem ze świata DC, a do tego opartym na filmie, którego sukces zaskoczył chyba wszystkich.

DC Comics Super Heroes
76095 Black Manta Strike

Seria: DC Comics Super Heroes
Rok premiery: 2018
Liczba elementów: 235
Figurki: 3: Aquaman, Mera, Black Manta
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) x x cm
Cena: $29.99, £29.99, 34.99 €, 169,99 zł

BrickSet, BrickLink

Uniwersum Marvela już od lat odnosi spektakularne sukcesy na dużym ekranie, i póki co, zapowiada się, że jeszcze przez długi czas sukcesy będzie odnosić. Sytuacja już nie wygląda tak różowo w drugim obozie. Mimo posiadania tak rozpoznawalnych postaci jak Superman i Batman, i wielu doskonały decyzji castingowych, coś w kinowym Uniwersum DC nie może zaskoczyć. Man of Steel (2013), Batman v Superman: Dawn of Justice (2016), Justice League (2017) to filmy, które przy olbrzymim budżecie, w każdym przypadku przekraczającym 200 milionów dolarów, co prawda zarobiły na siebie, ale nie można mówić ani o sukcesie finansowym, ani niestety artystycznym. To nie są złe filmy, co to to nie, ale ewidentnie, coś tutaj nie zagrało, a wiele motywów potrafi skutecznie zniechęcić (choćby słyna już Martha, czy śmierć Supermana bez odpowiedniej podbudowy). Plusem tych filmów jest ewidentnie obsada, Ben Affleck jako Batman czy Henry Cavill w roli Supermana wypadli doskonale, także Gal Gadot w roli Wonder Woman czy Jason Momoa jako Aquaman sprawdzili się w swoich pomniejszych rolach.

I tu pojawiło się pierwsze zaskoczenie, solowy film Wonder Woman (2017) ze znacznie mniejszym budżetem spodobał się zarówno widowni jak i krytykom. Może to nie był wielki hit, ale pojawiło się światełko w tunelu. Nie było wyboru, producent postawił wszystko na jedna kartę, no bo jedna jaskółka wiosny nie czyni, a ewidentnie czuć było niesmak ze wcześniejszych komiksowych ekranizacji. No i jak solowy film o Rybce może się spodobać? Utalentowany reżyser dostał wolną rękę, bo i tak nie było nic do stracenia i z budżetem około 160 milionów dolarów nakręcił film, który do dnia dzisiejszego zarobił już grubo ponad miliard dolarów!

Aquaman to film mało poważny, momentami wręcz głupawy, z wieloma dziurami scenariuszowymi. Jednocześnie gwarantuje świetne widowisko, szczególnie na dużym ekranie, zachwyca zarówno efektami specjalnymi jak i bohaterami, którzy ewidentnie dobrze się na planie bawili. W sukces filmu nie wierzyło chyba nawet TLG, gdyż na jego podstawie otrzymaliśmy zaledwie jeden, i to relatywnie mały, zestaw.

A ja nie wierzyłem w sam zestaw, kupiłem go w sumie tylko dla minifigurek, o czym świadczy choćby sposób otwarcia pudełka. Zazwyczaj otwieram je delikatnie, nacinając nożykiem, tak by nic z zewnątrz nie uszkodzić. A tu się nie patyczkowałem, wsadziłem paluchy tam gdzie nacięcia wskazywały, swoją drogą, miłe uczucie, bo i tak kartonik miał zaraz wylądować w koszu. I wylądował, ale wcześniej trzeba jednak było pstryknąć fotkę do recenzji, której to recenzji w ogóle wcześniej nie planowałem.

Szata graficzna pudełka, jak to w zestawach superhero, całkiem przyjemna. Warto zauważyć, że mimo tego, że zestaw zawiera trzy minifigurki, na to głównym zdjęciu wyeksponowane są tylko dwie. W sumie logiczne, trzecia siedzi w pojeździe, ale z marketingowego punktu widzenia, można było to zaplanować lepiej.

Zawartość pudełka: dwa woreczki z elementami, instrukcja oraz mały arkusik naklejek.

Trzy świetne minifigurki, po kolei: tytułowy Aquaman czyli Arthur Curry w którego role wcielił się Jason Momoa, Księżniczka Mera którą zagrała Amber Heard oraz David Kane czyli Black Manta czyli aktor Yahya Abdul-Mateen II. Wszystkie trzy figurki zachwycają zarówno nadrukami na torsikach jak i buźkach, czy też włoskami, a w przypadku Manty: hełmem. I są warte zdobycia, choć jeżeli ktoś nie poluje na każdą możliwą wersją, to warto zaznaczyć, że Czarna Manta pojawił się już w zestawie 76027 Black Manta Deep Sea Strike różnice są jedynie w kolorze hełmu, tutaj otrzymujemy wersję czarną oraz nieco inny nadruk na torsie. Nowa wersja ewidentnie jest ładniejsza.

Aquaman także zaliczył już swoją obecność w plastikowym świecie, czy to w postaci klasycznej w trzech zestawach, czy dość zbliżonej do obecnej w zestawach 76116 Batman Batsub and the Underwater Clash i 76085 Battle of Atlantis. Szczególnie z minifigurką z tego ostatniego zestawu, dość wiele go łączy, szczególnie główka i malowane włoski.

Mera natomiast jest już całkowicie premierową minifigurką.

Budowę rozpoczynamy od przystawki w postaci podstawki, skarbów, wodorostu i rekina. Bardzo smaczne.

Główna konstrukcją jest łódź Czarnej Manty, która trzeba przyznać, prezentuje się o wiele lepiej niż świadczyło o tym pierwsze wrażenie. Konstrukcja jest całkiem zgrabna, opływowy kształt nieźle nadany, składanie przebiega bardzo przyjemnie, a do tego model jest całkiem sporych rozmiarów (około 25 x 25 cm)! Do tego nieźle uzbrojony, na dziobie posiada szybkostrzelny miotacz, a pod „płetwami” sprężynowe działka.

Oczywiście nie zabrakło kabiny.

Film był zaskoczeniem, na szczęście pozytywnym, podobna sytuacja odnosi się co do zestawu.

Minifigurki są świetne, choć dwie z nich to już odgrzewane kotlety, to jednak wciąż zachwycają. Pojazd to największe zaskoczenie, nie spodziewałem się tak przyjemnej w budowie i miłej dla oka konstrukcji, a do tego dość bawialnej. Wisienką na torcie jest rekin z maciupką podbudówką. Całość absolutnie nie jest żadnym cudem, ale warto się tym zestawem zainteresować, choć koniecznie należy polować na jakąś promocje, oficjalna cena jest nieco zbyt przesadzona, te parę złotych mogłoby być taniej. Tak jak film, nie mamy do czynienia z arcydziełem, ale tę chwilę doskonałej zabawy zapewni.

Read Full Post »

W tym tygodniu w kinach premiera Kapitan Marvel, natomiast prawdziwy smaczek nadejdzie nieco później (24-25 kwietnia). Na Avengers Endgame czeka ogromna rzesza fanów i miłośników superbohaterskiego kina. Oczywiście spekulacjom nie ma końca, a skutecznie podsycają je najróżniejsze przecieki, a i za takie można uznać zabawki, choćby klocki LEGO. Oto parę już oficjalnie zapowiedzianych zestawów, które tak naprawdę nie zdradzają zbyt wiele. Ale poplotkować można. Uwaga na spojlery. 😉

76123 Captain America: Outriders Attack
minifigurki: Captain America, 3 x Outrider

Oko przyciągająca białe kombinezony, ten motyw występuje w większości zestawów. Tu mamy Kapitana Amerykę ze swoja klasyczną okrągłą tarczą. Na deser Outridery, czyli powraca armia Thanosa. Motor to wypełniacz, tym bardziej, że nie jest zbyt urokliwy.

76124 War Machine Buster
minifigurki: War Machine, Ant-Man, 2 x Outrider

No proszę, mieliśmy Hulk Bustera, i to w paru wersja, teraz nadszedł czas na War Machine Bustera! Chyba coś to sensu nie ma, zobaczymy jak będzie w filmie. Zestaw dla mnie obowiązkowy, duży Buster prezentuje się bardzo ładnie, do tego dwóch członków ekipy w białych strojach. I Outridery.

76125 Iron Man Hall of Armour
minifigurki: Iron Man MK 1, Iron Man MK 5, Iron Man MK 41, Iron Man MK 50, 2 x Outriders + składany Iron Man MK 38

Jasne, nawalmy powtarzalne konstrukcyjne motywy, do tego figurki, bo to kolekcjonerzy lubią i mamy wystawkę dla paru kolejnych wersji Iron-mana. I co zrobić, trzeba to jakoś zdobyć, pewnie same zbroje kupowane luzem będą więcej kosztować niż pełen zestaw na promocji. Iron Man MK 38 wygląda bidnie.

76126 Avengers Ultimate Quinjet
minifigurki: Thor, Rocket Raccoon, Black Widow, Hawkeye, 2 x Chitauri

Nawet ładny ten Quinjet! A i minifigów mamy całkiem sporo, biała ekipa rośnie w silę. No i Outriders są. Moment, to nie Outriders, a Chitauri! A to Ci zaskoczenie, czyżbyśmy powrócili na chwilę do wydarzeń z pierwszego filmu Avengers? Przeskoki czasowe? Różne wymiary? Są takie teorie, i chyba, coś w tym jest. Hawkeye powraca, ale to już nie zaskoczenie. Pytanie, czy w którymś zestawie będzie w postaci Ronina?

76131 Avengers Compound Battle
minifigurki, a raczej figurki: Iron Man, Hulk, Captain Marvel, Ant-Man, Nebula, Thanos, Outrider

Jest Hulk! Nie Bruce, ale właśnie Hulk! Jest też Thanos, Kapitan Marvel i malutki Ant-Man. Nebula w ekipie, a przynajmniej dostała białe wdzianko. Zestaw do ogarnięcia, ale niekoniecznie zakupu. Konstrukcja taka sobie, a większość figurek, w tym te duże, być może będzie bezpośrednia powtórką ze wcześniejszych zestawów. W ostateczności zmiany będą kosmetyczne.

Tyle na obecną chwilę, należy zakładać, że to nie wszystko i po premierze filmu otrzymamy drugi rzut. Jak Wasze teorie spiskowe?

Info i zdjęcia za BrickSetem.

Read Full Post »

Dziś recenzja raczej krótka, tekstu mniej, ale i tak będzie co podziwiać, gdyż w tym zestawie obrodziło nam ciekawymi minifigami a do tego mnóstwem akcesoriów i dodatków.

Marvel Super Heroes Spider-Man
76114 Spider-Man’s Spider Crawler

Seria: Marvel Super Heroes Spider-Man
Rok premiery: 2019
Liczba elementów: 418
Figurki: 4: Spider-Man, Spider-Man 2099, Vulture, Sandman
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 28 x 26 x 6 cm
Cena: $39.99, £34.99, 39.99 €, 179,99 zł

BrickSet, BrickLink

Pudełko formatem zbliżone do kwadratu, jego przestrzeń zagospodarowano bardzo dobrze. Widać od razu, co w zestawie znajdziemy, tło nie jest zbyt inwazyjne, oczywiście nie zabrakło wyszczególnienia minifigurek ani odpowiednich logotypów. Sam zestaw nie nawiązuje bezpośrednio do żadnego filmu.

Instrukcja jedna, w formacie już prostokąta, co spowodowało rozsunięcie elementów grafiki. Wygląda to bardzo źle, ale w niczym nie przeszkadza. Są naklejki.

Jak zwykle, zestawy Super Heroes przyciągają minifigurkami, a i tutaj znajdziemy parę ciekawych okazów.

Do lewej: Sandman w dość horrorowej postaci, wykorzystujący całkiem ciekawą podstawkę jako nóżki, znaną już z serii Nexo Knights, a dokładniej, z postaci Rogula. Oczywiście tutaj otrzymujemy ten element w całkowicie nowym, piaskowym, kolorze. Sandman pojawił się już wcześniej w zestawach LEGO (a także Duplo), w nieco bardziej „normalnej” postaci.

Vulture, czyli Sępa tutaj otrzymujemy w klasycznym wydaniu, czyli dziadka w zielonym wdzianku i ze skrzydłami. Bardzo podobna postać zawitała już w zestawie 76059.

Spider-Man 2099 pojawia się premierowo w świecie LEGO. Minifigurka z dość prostym, ale nastrojowym nadrukiem, raczej tylko dla fanów trykociarzy.

To zestaw ze Spider-manem, nie mogło więc zabraknąć głównej postaci. Pajączków w LEGOwym świecie pojawiło się już dość sporo, w tegorocznych zestawach otrzymaliśmy całkowicie nowe nadruki, całkiem przyjemne, choć oczka mogłyby być większe. Ale to już kwestia gustu. Prawie identyczna minifigurka z zestawu 76133 Spider-Man Car Chase posiada całe niebieskie portki, tutaj natomiast otrzymujemy dwukolorowe.

Sporo klocków poszło na dodatki dla postaci, choćby Vulture otrzymał składane z klocków skrzydła,

a Sandman piaskowy „tron” ze schowkiem oraz ogromny młot. Całkiem przyzwoite i ciekawe uzupełnienie.

Miłym dodatkiem jest zestaw sieci w najróżniejszej postaci. Mamy tu zarówno sieci wystrzeliwane zbite, które już się rozszczepiają, czy też prawdziwe pajęczyny.

Są nawet pajęcze kajdanki!

Jak dotąd, całkiem sporo budowania, a dopiero dochodzimy do głównej konstrukcji. Którą jest ogromny mechaniczny pająk! Do tego posiadający ciekawy aspekt bawialny: w środku ma małe kółeczko, które podczas przesuwania pająka po stole czy podłodze obraca się i powoduje ruch odnóży. Nie prezentuje się to może zbyt spektakularnie, ale dostarcza trochę zabawy. Do tego mechaniczny pająk wygląda bardzo ładnie i swoistego uroku nie można mu odmówić.

Cały zestaw w pełnej okazałości:

Minifigurki jak zwykle zachwycają, szczególnie premierowy Spider-Man 2099 i straszny Sandman, który dodatkowo otrzymał sporo dodatków. Vulture nieźle się prezentuje, choć całkiem podobna minifigurka już się pojawiła w zestawach LEGO. Nowy Spider-man także jest bardzo przyzwoity, ale tej postaci to pewnie każdy fan zestawów Superbohaterskich ma już na kopy, a i w tym roku nowa wersja pojawiła się w identycznej formie w trzech zestawach, a z innymi nóżkami w jeszcze jednym. Mechanicznego pająka składa się przyjemnie, prezentuje się całkiem ładnie, do tego zawiera ciekawy aspekt bawialności. Ale jednak przysłowiowo „nie urywa”. Reasumując, zestaw jest wart polecenia, ale jednocześnie każdy przed zakupem powinien się zastanowić, czy rzeczywiście jego nabycie się opłaca. Sam Sandman i Pająk Przyszłości to jednak dość mało, jak na cenę prawie 180 złotych.

Read Full Post »

Rok 2018 można określić jako rok pajączka. I to pod rożnymi względami, także tymi smutniejszymi, gdyż to akurat w tym roku odeszło dwóch jego twórców: Steve Ditko i Stan Lee. Jednocześnie postać którą stworzyli bryluje na wielkim ekranie, a po naprawdę udanym solowym filmie, w 2018 roku ugruntował swoja pozycję w Avengers Infinity War. Filmowy Venom z uniwersum Pajączka, mimo wielu kontrowersji, także wypada zadziwiająco przyzwoicie. Koniec roku to natomiast pełnometrażowa animacja Spider-Man: Into the Spider-Verse, doskonale przyjęta zarówno przez krytyków jak i widzów. W świecie komiksowym (póki co, w Stanach) natomiast wreszcie coś się ruszyło w kwestii związku Petera i M.J.

A do tego Spider-man otrzymał wreszcie bardzo dobra grę*.

Marvel’s Spider-Man wydany został niestety tylko na konsolę PlayStation 4, i jest to bezsprzecznie jeden z tych tytułów, dla których warto rozważyć zakup odpowiedniego sprzętu. Twórcy oszczędzili nam opowiadania o początkach bohatera i jego motywacjach, i praktycznie od razu, po króciutkim intro, już możemy huśtać się na sieci pomiędzy wieżowcami Manhattanu. Mija chwila, i wpadamy w wir walki. Nie ma na co czekać, gracz od razu zostaje wrzucany na głęboką wodę, choć oczywiście nie bez opieki, odpowiednio skonstruowany samouczek szybko uczy nas podstaw, a w ciągu kolejnych wielu godzin gry, oczywiście będziemy szlifować nasze umiejętności. I zdobywać nowe, nawet w takiej grze akcji jak Spider-man musiały pojawić się poziomy postaci. Na szczęście motyw ten nie jest inwazyjny, rozwój następuje niejako samoistnie, a gracz skupia się na tym, co jest najprzyjemniejsze.

A przyjemnych motywów jest tu naprawdę sporo. Same śmiganie pomiędzy zabudowaniami dostarcza wprost niebotycznej przyjemności. Gra ma w miarę otwartą strukturę, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by na chwile zapomnieć o najróżniejszych misjach i głównym wątku fabularnych i po prostu pohuśtać się na sieci dla czystej przyjemności. Można nabierać rozpędu, nurkować, wykonywać sztuczki, biegać po ścianach, wybijać się ze szczytów. A wszystko zrealizowana w tak naturalny sposób, że już za ten element twórcom należą się gromkie brawa.

Do tego korzystanie z pajęczyny odbywa się zupełnie bezstresowo, gracz nie musi martwić się, że Pajączek „zaryje nosem” w jakąś ścianę, czy o coś choćby zahaczy. Postać zgrabnie zmienia formę ruchu, i huśtanie w ułamku sekundy może zmienić się w bieg po ścianie budynku, by po chwili znowu wybić się i śmigać na pajęczynie.

Także wylądowanie na ulicy jest bezproblemowe, a dla gracza może spowodować co najwyżej przysłowiowy opad szczęki. Ulice jak najbardziej żyją, jeżdżą samochodu, kręci się wiele osób, do tego Nowojorczycy, gdy zobaczą naszego bohatera, odpowiednio skomentują jego obecność, pochwalą, zganią, będą chcieli autograf lub… przybiją piątkę! Skaczemy do góry i momentalnie lecimy wśród szczytów wieżowców, i nic nie stoi na przeszkodzie, by w dowolnym miejscu znów wylądować na ulicy, a tam ponownie spotkamy samochody, ludzi i wiele smaczków.

Oczywiście nie mogło obyć się bez walki, a i ten element zrealizowano bardzo zgrabnie. Nasz Pajączek zazwyczaj mierzy się z przytłaczającą ilością niemilców, nierzadko uzbrojonych w broń palną, jednak nie pozostaje bezbronny. Nasza postać jest niezwykle szybka, do tego porusza się z niesamowitą gracją. Do dyspozycji mamy obowiązkową sieć, ale także arsenał dodatkowych możliwości, jak moce kostiumów czy też gadżety, którymi można bawić się wręcz wyśmienicie. A do tego dochodzi jeszcze skradanie czy uniki. Walka Pajączkiem przeradza się w prawdziwy balet, choć należy podkreślić, że jest również dość wymagająca, i wymaga odrobiny wprawy, a nasza postać na pociski i ciosy jest mało odporna.

Dopracowane i niezwykle przyjemne elementy rozgrywki opakowano w odpowiednią otoczkę fabularną. Twórcy opowiadają swoją oryginalną historię, jednak czerpią garściami z doskonale znanych już motywów z komiksów czy filmów. Dla nikogo raczej zaskoczeniem nie będzie, że ta czy tamta postać zachowa się w odpowiedni sposób. Na szczęście scenariusz obfituje w niespodzianki, tak więc i nawet osoby doskonale znające komiksy zapewne spotka parę fabularnych zaskoczeń. Do tego scenariusz jest naprawdę nieźle nakreślony, i podobnie jak pozostałe elementy gry, niezwykle przyjemny w odbiorze.

Całość gry ma otwartą strukturę, możemy śmigać na pajęczynie, a między poznawaniem kolejnych etapów głównego wątku zajmować się czy to losowymi przestępstwami, likwidować obozy bandziorów, czy też brać udział w misjach pobocznych.

Przyjemna rozgrywka, walka, czy też wątek fabularny. Ta gra właśnie taka jest, niezwykle przyjemna dla gracza, choć jednocześnie dość wymagająca, szczególnie w aspekcie walki. Jednak nie obyło się bez baboli, niestety czasem nasza postać nie do końca nas słucha podczas choćby lotu i momentami wskoczymy nie tam gdzie trzeba. Zupełnie nie przeszkadza to w swobodnej eksploatacji terenu, jednak gdy pojawiają się zadania na czas, może to być nieco frustrujące. Tak samo zdarzy się, że na czymś się przyblokujemy i niby moglibyśmy odskoczyć, ale gra zdecyduje, że akurat w tym przypadku Pajączek nie może przeskoczyć małego gzymsu. Bo nie. Wkurza także choćby ograniczona interaktywność. Większością elementów możemy rzucać, ale oczywiście nie wszystkimi. Widzimy beczkę i fru, po chwili leci we wrogów. Obok leży skrzynka, chcemy ją rzucić, ale już się nie da. Bo nie. Mimo otwartego świata gra jest aż do bólu liniowa, i czasem jest to aż nadto widoczne. Chcemy choćby dostać się do pewnego biura, a drzwi są zatarasowane paroma kartonami. Nie możemy ich odwalić, trzeba szukać drogi przez świetlik, innej możliwości nie ma. Bo nie. Dziwnie także wyglądają żetony, które otrzymujemy za różne aktywności, i które są wymagane do rozwoju i odblokowywania nowych umiejętności. Mechanizm ogólnie działa dobrze, ale jest trochę nienaturalny, i trzeba się chwilę do niego przyzwyczaić. Można mieć także uwagę do postaci przechodniów i wrogów, ewidentnie widać małe zróżnicowanie modeli, i odnosi się wrażenie, że sporo tu klonów. Mimo sporej liczby mniejszych lub większych przywar, jednak Marvel’s Spider-Man i tak jest grą, z którą jak najbardziej warto się zaznajomić.

Dodatkowy atut: nie znajdziemy tu żadnych mikrotransakcji. Kupując grę otrzymujemy produkt kompletny. I chwała twórcom za to, w dzisiejszych czasach warto podkreślić takie podejście. Natomiast do gry ukazał się dodatek, podzielony na trzy części (wszystkie obecnie są już dostępne): The City That Never Sleeps, który rozszerza wątki z podstawki, przedstawiając dodatkową, całkiem ciekawą historię. Otrzymujemy nowych przeciwników, a co za tym idzie, wzrost poziomu trudności. Dodatek wystarcza w sumie na jakieś 8 godzin, i jak najbardziej, wart jest do rozegrania. Uwaga, za dodatek należy się zabrać koniecznie dopiero po zakończeniu głównej osi fabularnej!

W grze spędziłem sporo godzin, zaliczyłem podstawkę i dodatek na 100%, postać oczywiście osiągnęła maksymalny poziom, a niezwykle przyjemna platyna wpadła. I mam zamiar co jakiś czas wracać do Pajączka, choćby dla samej przyjemności huśtania się na sieci.

*gier ze Spider-manem na przestrzeni lat powstało co niemiara i wśród wielu tytułów pojawiały się tytuły zarówno tragiczne, przeciętne jak i bardzo przyzwoite, ale nigdy nie pojawił się żaden super hit. Warte polecenia gry to choćby: Spider-man z 2000 roku, Spider-man The Movie z 2002 roku, Spider-Man 2: The Game (wersja konsolowa!) z 2004 roku, Spider-Man: Web of Shadows z 2008 roku, Spider-Man: Shattered Dimensions z 2010 roku czy Spider-Man: Edge of Time z 2011 roku.

PS Stan Lee, podobnie jak w filmach, zaliczył w grze bardzo przyjemne cameo. Dodatkowo, twórcy po jego śmierci uhonorowali go planszą pamiątkową. Szkoda, że zapomnieli o Ditko….

PS 2 Za grę odpowiada Insomniac Games, mający na swoim koncie takie produkcje jak seria gier o Spyro, serię Resistance, serię Ratchet & Clank czy Sunset Overdrive.

PS 3 Latając po Manhattanie spotykamy na swojej drodze paru przeciwników, którzy momentami nieźle rozrabiają. Co ciekawe, mimo obecności na mapie takich budynków jak Sanktuarium Doktora Strange czy wieży Avengers, żaden z innych superbohaterów nie raczy nawet w małym stopniu pomóc naszemu Pajączkowi. Też koledzy, prawda?

Read Full Post »

Dzisiaj będzie relatywnie krótko, po dłuższym wstępie i opisie serii wchodzących w skład świata X-men, z deserem w postaci Guardians of the Galaxy, na tapetę trafia ulubiony Pajączek każdego komiksomaniaka. Oto Niesamowity Spider-man i jego perypetie w Marvel NOW!

Spider-man jest bez wątpienia jedną z najpopularniejszych postaci komiksowych z uniwersum Marvela, która szturmem zdobyła serca czytelników. Jego losy nieprzerwanie, i to na łamach naprawdę wielu serii możemy śledzić od, bagatela, 1962 roku! (więcej o pajączku i seriach mu poświęconych znajdziecie na blogu w notkach Wiele masek Spider-mana! cześć pierwsza i druga). W naszym kraju Pajączka przede wszystkim pamiętamy z serii Tm-Semic, po jej zakończeniu, niestety nie otrzymaliśmy jakiegoś większego wyboru tytułów z nim w roli głównej, choć regularnie pojawiał się w rożnych kolekcjach, a i parę pojedynczych tomów także się ukazało. Dopiero start Marvel NOW! spowodował, że Spider-man zaczął regularnie pojawiać się w księgarniach.

W ramach Marvel NOW! otrzymaliśmy w sumie trzy serie:
The Superior Spider-Man (7 tomów)
The Amazing Spider-Man (4 tomy)
Spider-Man 2099 (2 tomy)

Spider-man Marvel NOW!
Spider-man z Marvel NOW!

Przed lekturą warto sięgnąć po wcześniej wydane przygody, standardowo, wymienię tylko te, które mają bezpośredni i/lub znaczący wpływ na przygody z Marvel NOW! Jednocześnie podkreślam, że znajomość tych przygód nie jest bezwzględnie wymagana, ale że poruszają dość ważne wątki oraz są po prostu bardzo dobrymi historiami, warto rozważyć ich lekturę.

Początek słynnego runu Straczynskiego wprowadza dwie niezwykle ważne postacie w życiu naszego Pajączka. O Ezekielu oraz Morlunie dużo jeszcze usłyszymy, szczególnie w seriach The Amazing Spider-Man i Spider-Man 2099. Najważniejsze wydarzenia mają miejsce w pierwszym tomie WKKM: The Amazing Spider-man: Powrót do domu, ale warto także sięgnąć po bezpośrednie kontynuacje, czyli WKKM 48 The Amazing Spider-man: Wyznania oraz SM 1 Spider-man (tu uwaga, tom ten zaliczył niestety sporą wpadkę z tłumaczeniem, które jest momentami wręcz tragiczne…).

Spider-man WKKM 1, 48 SM 1
WKKM 1 The Amazing Spider-man: Powrót do domu (The Amazing Spider-man vol. 2 #30-35)
WKKM 48 The Amazing Spider-man: Wyznania (The Amazing Spider-man vol. 2 #37-45)
SM 1 Spider-man (Amazing Fantasy 15, The Amazing Spider-man Annual 1, The Amazing Spider-man vol. 2 #57-58, #500-502)

W Marvel NOW! otrzymujemy część runu Dana Slotta, warto więc sięgnąć po niezwykle zakręconą historię tego samego scenarzysty pod tytułem Pajęcza Wyspa, wydaną w dwóch tomach Wielkiej Kolekcji:

Spider-man WKKM 108, 117
WKKM 108 The Amazing Spider-man: Pajęcza wyspa (The Amazing Spider-man #666-669, Venom #6, Spider Island: Deadly Foes)
WKKM 117 The Amazing Spider-man: Pajęcza wyspa (The Amazing Spider-man #670-672, Venom #7-8)

Czas zabrać się za Marvel NOW! Bez żadnych komplikacji, sięgamy po prostu po serię The Superior Spider-Man składająca się w sumie z siedmiu tomów:
The Superior Spider-Man:
Tom 1: Ostatnie życzenie (Amazing Spider-man #698-700)
Tom 2: Mój własny najgorszy wróg (The Superior Spider-Man #1-5)
Tom 3: Kłopoty z głową (The Superior Spider-Man #6-10)
Tom 4: Nie ma ucieczki (The Superior Spider-Man #11-16)
Tom 5: Zło konieczne (The Superior Spider-Man #17-21)
Tom 6: Superior Venom (The Superior Spider-Man #22-26, Annual #1)
Tom 7: Lud Goblinów (The Superior Spider-Man #27-31, Annual #2)

Spider-man The Superior 1-4
The Superior Spider-Man tomy 1-4

Spider-man The Superior 5-7
The Superior Spider-Man tomy 5-7

Jak widać, tak naprawdę oryginalna seria Superior zaczyna się dopiero od drugiego tomu naszego wydania. Jest to celowy zabieg wydawcy, który zadbał po prostu o odpowiednie wprowadzenie do serii. Zabieg jak najbardziej słuszny, gdyż w życiu naszego Pajęczego superbohatera nadchodzą ciekawe czasy, a mianowicie zamienia się umysłami z umierającym Doktorem Octopusem! Teraz Doktor, w ciele Petera Parkera, postanawia być nowym jeszcze lepszym Spider-manem! Brzmi strasznie abstrakcyjnie, nawet jak na komiks superboheterski? Zapewne, ale nie zmienia to faktu, że seria ta naprawdę wyszła rewelacyjnie i czyta się ją z prawdziwą przyjemnością! Wśród wielu wątków warto zapamiętać zdarzenia z piątego tomu, kiedy to w naszych czasach pojawia się Pajączek z 2099 roku, a sam Superior Spider-man na „chwilę” znika z naszej linii czasowej.

Wraz z zakończeniem serii Superior Spider-man wszystko wraca do normalności. No, przynajmniej w większości. Rozpoczyna się nowa seria:
The Amazing Spider-Man
Tom 1: Szczęście Parkera (The Amazing Spider-Man #1-6)
Tom 2: Preludium do Spiderversum (The Amazing Spider-Man #7-8, The Superior Spider-Man #23-33, Free Comic Book Day 2014 #1)
Tom 3: Spiderversum (The Amazing Spider-Man #9-15)
Tom 4: Nocna zmiana (The Amazing Spider-Man #16-18, Annual #1)

Spider-man The Amazing 1-3
The Amazing Spider-Man tomy 1-4

którą, uwaga, należy czytać razem z:
Spider-Man 2099
Tom 1: Nie z tego czasu (Spider-Man 2099 #1-5, Amazing Spider-man #1)
Tom 2: Spiderversum (Spider-Man 2099 #6-12)

Spider-man 2099 1-2
Spider-Man 2099 tomy 1-2

I mocno zalecam potraktowanie tych dwóch serii jako jedną całość. Spider-man 2099 tak naprawdę stanowi uzupełnienie Amazinga, szczególnie podczas Spiderversum, a jednocześnie sam w sobie jest bardzo przyzwoitą serią.

A jak czytać?
Najlepiej zacząć od pierwszego tomu Amazinga i zaraz po nim sięgnąć od razu po pierwszy tom 2099, w którym to pojawi się zapowiedź nadchodzących wydarzeń. Tom 2 Amazinga to już początek Spiderversum, a jednocześnie powrót Superior Spider-mana i wyjaśnienie, gdzie się podziewał podczas jego wycieczki poza czasem z piątego tomu serii Superior Spider-man. Event Spiderversum trwa w najlepsze w trzecim tomie Amazinga, i tu uwaga: podczas czytania dojdziemy do kwestii pewnej sekcji, w tym momencie warto przerwać lekturę i sięgnąć po drugi tom Spider-mana 2099, i przeczytać go do zakończenia wątków Spiderversum, czyli mniej więcej, do połowy tego tomu. Po tym wracamy do trzeciego tomu Amazinga i czytamy do końca. W tym miejscu kończy się Spiderversum, pozostaje zapoznać się z ostatnim tomem Amazinga i resztą drugiego tomu 2099.

Czyli:
Amazing #1, 2099 #1, Amazing #2, Amazing #3 do sekcji, 2099 #2 do połowy, reszta Amazing #3, Amazing #4 i reszta 2099 #2.

Spiderversum to niezwykle ciekawy event, niestety wydawca w Polsce zaserwował nam główną oś fabularną, uzupełnioną jedynie o wątki z serii Spider-man 2099. Historia jest naprawdę ciekawa, ale jej główną siłą jest przedstawienie niezliczonej ilości Pajączków z najróżniejszych „Ziem”, a tego przedstawienia trochę niestety w naszym wydaniu zabrakło. Szkoda także, że pominięto dodatkowe przygody choćby Spider-woman, Silk czy Scarlet Spider-mana. Efekty ich czynów zauważymy w głównej opowieści, jednak nie przyjdzie nam bezpośrednio zobaczyć, co i w jaki sposób doprowadziło do niektórych rozwiązań fabularnych. Za to niestety spory minusik, nie jest może tak źle jak w przypadku Czarnego Wiru z X-men, gdzie otrzymaliśmy sieczkę totalną, ale i tak mały niesmak pozostaje.

Co nie zmienia jednak faktu, że wszystkie serie dotyczące postaci Spider-mana z Marvel NOW! są całkiem przyjemną, ciekawą i dość luźną lekturą, choć nie pozbawioną wielu poważniejszych momentów.

Jeszcze jako uzupełnienie, dwie lektury które mogą być miłym rozszerzeniem wiedzy o losach pewnych postaci, które zaznaczyły swoją obecność w serii o Pajączku:

Spider-man Black cat Hulk
Hulk Koniec i Inne opowieści (Czas przyszły niedoskonały, Koniec, Transforme)
Spider-man Czarna Kotka Zło, które ludzie czynią

BONUS:
Tajne Wojny zawitały już do naszego kraju! Oprócz głównego tomu, otrzymaliśmy już trzy tomy towarzyszące, które w sumie można przeczytać, nawet nie znając dokładnie wydarzeń z głównej historii. A w przypadku Pajączka otrzymujemy coś, za czym tęskni chyba każdy fan tej postaci, czyli szczęśliwy związek z M.J, który w tej serii zaowocował nawet córeczką!

Tajne Wojny

Tajne Wojny Spider-man, Thor, Deadpool

Read Full Post »

W ostatni weekend nadrabiałem zaległości z Marvel NOW!, tym razem dotyczące pewnego Pajączka. Superior to ciekawe i oryginalne spojrzenie na naszego bohatera, jednocześnie przepiękny i wzruszający hołd złożony tej postaci. Wieczorem latałam po Nowym Jorku w grze Spider-man, nowości tego roku i niezwykle pozytywnie przyjętego tytułu. Jak najbardziej słusznie, to jedna z tych gier, których wcale nie chce się kończyć, i czerpie się tonami przyjemność z samego obcowania z tytułem. Co nie wyklucza faktu, że scenariusz głównego wątku jest niezwykle zajmujący, i mimo, że oryginalny, to odnosi się z szacunkiem do historii Spider-mana. A historia ta ma już na karku sporo lat, wszak Pajączek narodził się w 1962 roku na łamach piętnastego numeru magazynu Amazing Fantasy. Redaktorzy nie wierzyli, że postać wykorzystująca motyw pająka spodoba się czytelnikom. Ale jego twórcy w niego uwierzyli, a dzisiaj nie wyobrażamy sobie świata Marvela bez tej ikonicznej postaci. Podobnie jak bez Iron-mana, Avengers, Hulka i innych superbohaterów, którzy narodzili się w tamtych latach.

Stan Lee 1

Zobaczcie zresztą na nazwiska twórców tych opowieści:

Stan Lee 2

Wśród wielu uznanych i zasłużonych nazwisk przewija się, i to wielokrotnie, nazwisko Stan Lee. Postaci niezwykłej, której w dużej mierze zawdzięczamy obecny kształt Uniwersum Marvela.

Stan Lee 3

Twórcy, który maczał swoje pióro w narodzinach wielu postaci, które obecnie choćby w tak niesamowity sposób brylują na ekranach kin. Stana Lee zresztą od lat ciągnęło do tego medium i bardzo się zaangażował w popularyzację superbohaterów na mniejszym jak i większym ekranie.

Stan Lee 4

Zresztą sam w końcu stał się gwiazdą ekranu, pojawiając się w małych gościnnych rolach w większości filmów z postaciami Marvela (i nie tylko!). Stało się to swoistym zwyczajem, i niezwykłym smaczkiem, podobnym jak sceny po napisach, wyczekiwanym przez fanów. Zresztą obecność Stana można zauważyć także w serialach czy nawet filmach animowanych!

Stan Lee 5

Jego biografia nie pozbawiona jest ciemniejszych i niezbyt chwalebnych chwil, co nie zmienia faktu, że Stan Lee stał się prawdziwą ikona popkultury, swoistym symbolem i prawdziwym superbohaterem, choć pozbawionym kolorowego trykotu. Jeżeli macie ochotę, a naprawdę warto, jego losy możecie poznać choćby z komiksu. Tak, Stan Lee doczekał się swojego komiksu!

Stan Lee 6

Temat w o wiele szerszym zakresie natomiast można poznać z poniżej publikacji, poświęconej ogólnie historii wydawnictwa Marvel. Lekturę mocno polecam, niezwykła rzecz.

Stan Lee 7

Nazwisko Stana Lee pojawiło się na wielu albumach, także w naszym kraju możemy się zapoznać choć z częścią jego spuścizny, choć lektura niektórych historyjek obecnie nie będzie być może należeć do najprzystępniejszych, to jednak nadal czuć w nich ogromną pasje i werwę.

Stan Lee 8

Stan Lee 9

W 1990 roku, jako młody gówniarz, za szybą kiosku wypatrzyłem dziwny zeszyt z kolorowymi postaciami na okładce. Zeszyt nazywał się The Amazing Spider-man, a ja nie miałem bladego pojęcia co znaczy to Amazing ani kim jest ten Spider-man.

Tm-Semic - 0A

Zeszyt kosztował niemało, ale udało się skołować kasę i z wypiekami na twarzy zagłębiłem się w świecie superbohaterów. Do dzisiaj lubię sięgać po ich przygody, a Pajączek pozostaje jedną z moich ulubionych postaci. Moja przygoda w tym świcie nie zaczęła by się bez tego zeszytu, a samej postaci Spider-mana nie byłoby bez Stana Lee. 12 listopada 2018 roku, w wieku 95 lat zmarł Stan Lee. Zakończyła się pewna epoka…

Read Full Post »

Older Posts »