Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Captain America’

Wracam do cyklu filmów superbohaterskich, który z czasem przeistoczył się także w cykl o filmach ogólno-komiksowych. Od ostatnich notek minęło trochę czasu, jednak wciąż coś tam w tym temacie wyszukiwałem i nie uwierzycie, ile tych filmów jest! Będzie co oglądać i o czym pisać! Natomiast dzisiaj chciałbym zamknąć temat superhero, tj podsumować lata 2016-2017. Podobna notka była już na początku 2016 roku, niniejsza to jest rozwinięcie i oczywiście uzupełnienie, wszak dużo się wtedy działo w kinie Super Przygody!

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie
zmiany w latach 2016-2017

Początek 2016 roku zapowiadał naprawdę spore wydarzenia! Marvel Cinematic Universe z hukiem wchodzi w trzecią fazę, dodatkowo nawiązując współpracę z Sony, co spowodowało piska zachwytu wśród wszystkich miłośników Pajączka. Warner Bros. postanawia wreszcie wykorzystać potencjał konkurencyjnego dla Marvela świata DC i wyraźnie zarysować swoje filmowe uniwersum, oficjalnie pierwotnie nazwane DC Extended Universe. Jednak z czasem coś zaczęło się rozmywać, a i sama nazwa przestała funkcjonować. 20th Century Fox szykuje nowych X-menów, a przy okazji ma w planach sporo projektów. Na wielki ekran mają powrócić klasyki takie jak Żółwie, Transformersy oraz Power Rangers! Zapowiada się soczyście.

W niniejszym zestawieniu, które obejmuje lata 2016-2017, przy każdym filmie umieściłem dodatkowe informacje o studiu, restrykcje wiekowe oraz o budżecie i wyniku z Box Office’u. Warto zaznaczyć, że czasem wyniki finansowe mogą zaskoczyć, a często film, który ogólnie uznawany jest za porażkę, zarabia całkiem zgrabną kwotę. Przypominam, że zarobek zaczyna się nie wtedy, gdy zwróci się budżet! Sam budżet należy pomnożyć przynajmniej dwukrotnie, a w niektórych przypadkach nawet i więcej razy. Wynika z marż kin, różnych dokrętek, niekiedy bardzo drogich kampanii promocyjnych.

Deadpool
Fox | R | $58 | $783

Filmy spod znaku Super Hero zazwyczaj przeznaczone są do nastoletniego widza, aczkolwiek oczywiście twórcy starają się, by także Ci nieco starsi wiekiem czerpali przyjemność z seansu. Filmy przeznaczone tylko dla widza dorosłego niestety bywały rzadkością, a jak już się pojawiały, to nie osiągały zadowalających wyników finansowych. Tak było choćby z obrazami Punisher War Zone czy Dredd. Stąd też kolejny film skierowany tylko do widza dorosłego wydawał się sporym ryzykiem dla producentów. Ale jak widać, widownia najwidoczniej dorośleje, i obecnie pełnoletni nastolatkowie sprzed lat nadal pamiętają i lubią Trykociarzy. Deadpool o budżecie jak na takie kino dość niskim, gdyż film kosztował niecałe 60 milionów dolarów, w Box Office osiągnął wynik prawie 800 milionów! Bez wątpienia tak rewelacyjny wynik finansowy należy traktować nie tylko jako sukces dla producentów, ale też widzów, oczywiście tych starszych. Nie oznacza to, że nagle produkcje dla dorosłych zaczną pojawiać się jak grzyby po deszczu, ale istnieje realna szansa, że producenci przy pewnych obrazach (jak np.: kolejny film z Rosomakiem) zastanowią się, czy nie opłacałoby się zrobić widowiska nieco w poważniejszym tonie. Poważniejszym, jeżeli chodzi o środki artystyczne i tematykę, bo powaga w samym filmie wcale nie jest niezbędna, co zresztą dokładnie ukazał sam Deadpool, wypełniony wprost humorem, nierzadko niskiego poziomu, ale też bawiący się konwenansami, łamiący czwartą ścianę, i zupełnie nie traktujący siebie poważnie. I widzowie to kupili! Aha, w tytułowej roli wystąpił Ryan Reynolds, którego zapewne doskonale pamiętacie z Bladea 3, Zielonej Latarni, czy X-Men Origins Wolverine, gdzie zresztą wcielił się także w postać Deadpoola. Ale spokojnie, o tamtym filmie nawet twórcy chcą zapomnieć, więc nie ma co szukać nawiązań czy połączeń… W filmie pojawiają się także mutanci, co jednoznacznie określa powiązanie powiązanie postaci Deadpoola do tego uniwersum, mimo że sam Deadpool tak naprawdę mutantem nie jest. Ale to już wynika z zawirowań z prawami autorskimi.

(2016) Deadpool

 

Batman v Superman: Dawn of Justice
Warner Bros. | PG-13 | $250 | $873

Batman v Superman: Dawn of Justice kontynuuje wątki z Man of Steel z 2013 roku, stąd też wraca część obsady w tym Henry Cavill jako Superman czy Amy Adams jako Lois Lane. Oprócz tego otrzymujemy całkiem nowego Batmana w którego wciela się niegdysiejszy Daredevil, czyli Ben Affleck. Gal Gadot jako Wonder Woman otrzymuje sporo czasu na ekranie, choć potencjał jej postaci nie jest w pełni wykorzystany, a Jason Momoa jako Aquaman, Ray Fisher jako Cyborg i Ezra Miller jako Flash pojawiają się tylko jako swoista zapowiedź przyszłych produkcji. Reszta obsady to m.in Laurence Fishburne jako Perry White, Jeremy Irons jako Alfred Pennyworth, Holly Hunter jako Senator Finch oraz Jesse Eisenberg jako Lex Luthor. Aktorzy wypadają różnie, ale większość sprawdza się bardzo dobrze, szczególnie pozytywnie zaskakuje Ben Affleck i rewelacyjny Jeremy Irons. Amy Adams wreszcie da się lubić jako Lois, natomiast Lex jest mocno irytujący i zbyt przerysowany, ale to już wina bardziej scenariusza i interpretacji postaci niż gry aktorskiej.

Zaraz po premierze film został wręcz zgnieciony przez krytykę, jednak przeciwnie niż w przypadku Fantastycznej Czwórki, nagle pojawiły się głosy sprzeciwu. W sieci zawrzało, i doszło do swoistej wojny między krytykami i widzami, gdzie Ci drudzy zaczęli bronić filmu i wręcz podważać kompetencje osób piszących recenzje! Widzowie zapomnieli, że w obecnych czasach funkcja krytyka nieco się rozmyła, i recenzje często piszą także zwykli widzowie, którzy prowadzą swoje blogi czy kanały na YT. Tak więc, paradoksalnie, otrzymaliśmy swoistą Wojnę Domową!
Film zarobił przyzwoite pieniądze, choć producenci najwidoczniej oczekiwali czegoś więcej, tym bardziej, że Batman v Superman jest dopiero drugim filmem w DC Extended Universe i jednym z jego zadań była zapowiedź kolejnych widowisk. Na szczęście Warner Bros. wreszcie zainteresował się mocniej tematem i rozpoczęto przetasowania, zmiany i porządki, co być może zaowocuje jeszcze lepszymi filmami na przyszłość. Właśnie, jak naczytaliście się głupich recenzji, które albo mieszają film z błotem, albo wychwalają go pod niebiosa, to nie traktujcie ich poważnie. Najlepiej przekonajcie się sami, gdyż Batman v Superman: Dawn of Justice to jednak film który posiada wiele bardzo dobrych momentów, jednocześnie straszy także wieloma głupotami, począwszy od formy zgrywania danych, poprzez nie do końca uzasadnione poświecenie i niektóre motywy, kończąc na słynnym imieniu. To taki średniak, ale z tych, które warto obejrzeć i samemu sobie wyrobić zdanie.

(2016) Batman v Superman Dawn of Justice

 

Captain America: Civil War
Buena Vista | PG-13 | $250 | $1153

Czym Captain America: Civil War jest lepszy od potyczki Batmana i Supermana? Po prostu twórcy z Marvel Studios doskonale wiedzą, jak klecić wielkie kinowe hity, i mają na to gotowe przepisy. I owszem, otrzymujemy kolejny wielki hit, który ogląda się wręcz doskonale, acz film pełen jest głupot i nielogiczności scenariuszowych, a sama Wojna Domowa, czy też Wojna Bohaterów, przeradza się w nieco wymuszone „lanie się po pyskach”. Na szczęście najwidoczniej sami twórcy zdawali sobie z tego sprawę, stąd też wiele momentów pozwalających widzowi nabrać dystansu do rozgrywanych na ekranie wydarzeń. Ba! Nawet postacie w pewnym momencie nawiązują do bezsensowności wydarzeń! Oprócz śmietanki bohaterów znanych doskonale ze wcześniejszych filmów Marvel Cinematic Universe, pojawiają się także prawdziwa perełka, czyli Spider-man (Tom Holland), jako wynik porozumienia między Disneyem a Sony! Główny zły, Zemo, tak naprawdę nie gra w tym filmie pierwszych skrzypiec, i w takiej roli wypada bardzo dobrze. Film okazał się wielkim hitem, co tylko ugruntowało pozycje Marvela na wielkim ekranie.

(2016) Captain America Civil War

 

X-Men: Apocalypse
Fox | PG-13 | $178 | $543

W X-Men: Apocalypse ponownie na krześle reżysera zasiada Bryan Singer, co niekoniecznie należy uznać za zaletę. Film pełen jest sprzeczności, wizualnie robi wrażenie, także wiele postaci, szczególnie młodych mutantów, wypada bardzo dobrze. Tye Sheridan jako Cyclops, Kodi Smit-McPhee jako Nightcrawler a przede wszystkim Evan Peters jako Quicksilver brylują na ekranie. James McAvoy w roli profesora i Michael Fassbender w roli Magneto maja zarówno mocniejsze jak i słabsze momenty. Polskojęzyczne wstawki Erika są ciekawostką, i wypadają niestety mocno średnio. Sophie Turner jako Jean Grey irytuje, a Jennifer Lawrence w roli Mystique ewidentnie na planie jest tylko dla kasy. Słabo niestety także wypada główny zły, czyli tytułowy Apocalypse. Jest postacią nieprzekonująca, słabo napisaną, z denerwującym głosikiem, rzucającą oklepane teksty i ze słabo umotywowanymi zamiarami. Ewidentnie ciała dał tutaj scenariusz, który straszy także w paru innych miejscach. Jednocześnie film ogląda się bardzo dobrze, ogromne wrażenie robią efekty specjalne, nagromadzenie wątków i postaci może jednak nieco zmęczyć. Mocno przez to wskazana jest znajomość wcześniejszych filmów z serii. Ogólnie, źle nie jest, ale saga X-men wyraźnie potrzebuje znacznego odświeżenia.

(2016) X-Men Apocalypse

 

Teenage Mutant Ninja Turtles 2: Out of the Shadows
Paramount | PG-13 | $135 | $245

Wyjście z cienia” to bezpośrednia kontynuacja filmu o żółwiach z 2014 roku. Niestety, skrojona w podobny sposób, co nie do końca się sprawdziło, i odbiło na słabych wynikach finansowych. Oprócz idiotyzmów scenariuszowych i nielogiczności film na szczęście posiada także mocniejsze akcenty jak choćby Bebop i Rocksteady. Ta dwójka odstawia na ekranie niezłe motywy! Oko cieszą udane efekty specjalne oraz oczywiście Megan Fox w roli April O’Neil, a jej scena pochodu z przebieranką może świadczyć o całym filmie: jest płytko i bzdurnie, ale ogląda się przyjmie!

(2016) Teenage Mutant Ninja Turtles Out of the Shadows

 

Suicide Squad
Warner Bros. | PG-13 | $175 | $746

Suicide Squad od pierwszych trailerów, genialnie zmontowanych i wykorzystujących rewelacyjne kawałki muzyczne, wprost zachwycał i spowodował, że film stał się dla wielu osób wielce wyczekiwany. Niestety, im bliżej premiery coraz bardziej coś zgrzytało. Nagle pojawiły się dokrętki, ponowne montowanie, dodawanie na siłę humoru. I wyszedł jeden wielki teledysk, a film zebrał spore cięgi. Czy słusznie? Z pewnością nie jest to taki Legion jaki wielu z nas sobie wymarzyło, a wstawki z Batmanem i Jokerem ewidentnie zostały zastosowane nieco na siłę. Scenariusz w wielu momentach nawala, ale to wciąż film z nurtu superbohaterskiego kina, i jako taki, ogląda się go całkiem nieźle. Przyzwoicie wypada sama ekipa. Will Smith jako Deadshot, Joel Kinnaman jako Rick Flag, Jai Courtney jako Kapitan Boomerang, Jay Hernandez jako Diablo, Adewale Akinnuoye-Agbaje jako Killer Croc oraz Karen Fukuhara jako Katana to postacie barwne i widać między nimi chemię. Szkoda tylko, że poświęcono każdemu z osobna nieco zbyt mało miejsca ekranowego. Oczywiście nie można zapomnieć o zjawiskowej Margot Robbie czyli Harley Quinn, choćby tylko dla niej warto sięgnąć po ten film!

(2016) Suicide Squad

 

Doctor Strange
Buena Vista | PG-13 | $165 | $677

Kolejny „orgin” kolejnej postaci z uniwersum Marvela. Tyle że Disney wie jak to robić, i także w tym przypadku, ta sztuka udała się nad wyraz dobrze. Benedict Cumberbatch, znany doskonale z serialu Sherlock trochę martwił w tytułowej roli, na szczęście po premierze okazało się, że wypadł w nowym wcieleniu wprost genialnie! Także nieszablonowa Tilda Swinton skutecznie przyciąga na ekranie wzrok. Całość przepełniona jest niesamowitymi efektami specjalnymi i dość ciekawym rozwiązaniem całego konfliktu, choć scenariusz raczej należy zaliczyć do sztampowych.

(2016) Doctor Strange c2

Rok 2017

 

Logan
Fox | R | $97 | $616

Kategoria R i film pod pewnymi względami dość kameralny, choć niepozbawiony widowiskowych scen. Mimo, że nie wszystko zagrało tak jak powinno, a w scenariuszu znalazło się parę ewidentnych baboli, to jednak otrzymaliśmy godne pożegnanie z postacią, w która przez lata wcielał się z powodzeniem Hugh Jackman. Oczywiście nie należy zapomnieć o postaci Profesora, z która to także w tym obrazie rozliczył się genialny Patrick Stewart. A dwóm nestorom towarzyszy młoda krew, czyli niesamowita Dafne Keen w roli Laury. Logan skutecznie zmył niesmak, jaki mieliśmy po dwóch wcześniejszych filmach z Rosomakiem, seans obowiązkowy nie tylko dla miłośników kina Superbohaterskiego.

(2017) Logan

 

Guardians of the Galaxy Vol. 2
Buena Vista | PG-13 | $200 | $863

Pierwsza część Strażników Galaktyki okazała się niesamowitym hitem, nic więc dziwnego, że kontynuacją zajął się także James Gunn. I otrzymujemy niesamowitą przysłowiową jazdę bez trzymanki, która niestety momentami nieco męczy przeładowaniem efektów specjalnych Po prostu świetna zabawa, szczególnie na sali kinowej. Takie filmy doskonale ogląda się na dużym ekranie i z odpowiednim nagłośnieniem! Obsada, w większości znana z wcześniejszej części, oraz uzupełniona przez parę nowych nazwisk, stanęła na wysokości zadania.

(2017) Guardians of the Galaxy Vol2

 

Spider-Man: Homecoming
Sony/Columbia | PG-13 | $175 | $880

Kolejne podejście do tematu Pajączka i kolejny swoisty restart na dużym ekranie. Jednocześnie Sony, właściciel praw do postaci, nawiązał współprace z Disneyem, i stąd Pajączek zaznaczył już swoja obecność w Wojnie Domowej, natomiast w Homecoming ważną rolę odgrywa Tony Stark czyli sam Iron Man. Scenariusz jak zwykle nie jest pozbawiony większych i mniejszych głupotek, ale całość wypada nadspodziewanie dobrze, a film ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Michael Keaton w roli Vulture’a to nie tylko bardzo dobra kreacja, ale też swoisty hołd do wcześniejszych komiksowych kreacji aktora. Disney ma po prostu doskonałą rękę do postaci Supertrykociarzy.

(2017) Spider-Man Homecoming

 

Thor: Ragnarok
Buena Vista | PG-13 | $180 | $851

Disney to ogromna korporacja, która rządzi się twardymi prawami. Jednak zasługują na podziw, choćby z powodu dość ryzykownych decyzji. Podobnie jak w przypadku Guardians of the Galaxy, realizacje trzeciej części Thora przyznano reżyserowi oryginalnemu i o uznanej renomie, ale pracującemu dotychczas tylko przy niskobudżetowych filmach. A tu nagle powierza mu się widowisko kosztujące 180 milionów dolarów! Ryzyko jednak się opłaciło, a Taika Waititi dokonał niesamowitej rzeczy! Powstał film, na którym doskonale bawi się od samego początku aż do napisów końcowych, a na usta przez większość czasu pojawia się niewymuszony, naturalny uśmiech. Po wyjściu z kina od razu odczuwa się ochotę, by zakupić bilet na kolejny seans i powtórzyć tę niesamowitą jazdę bez trzymanki! Idealnie sprawdziła się obsada: Chris Hemsworth jako Thor, Tom Hiddleston jako Loki, Cate Blanchett jako Hela, Jeff Goldblum jako Grandmaster, Mark Ruffalo jako Hulk, Karl Urban jako Skurge oraz Tessa Thompson jako Walkiria odstawiają wprost niesamowite widowisko.

(2017) Thor Ragnarok

 

The Lego Batman Movie
Warner Bros. | PG | $80 | $311

Postacie z DC niezbyt dobrze radzą sobie na dużym ekranie, paradoksalnie jednym z lepszych filmów w tym temacie w ostatnich latach okazała się animacja i to złożona z klocków LEGO. The Lego Batman Movie to szalona jazda wykorzystująca nie tylko potencjał postaci, ale też możliwości samych klocków: otrzymujemy więc zatrzęsienie pojazdów, postaci, nawiązań oraz smaczków. Powstało przyjemne widowisko nie tylko dla miłośników Gacka. A po seansie możemy udać się do sklepu zabawkowego i kupić jakiś zestaw, który chwilę wcześniej widzieliśmy na ekranie.

(2017) The Lego Batman Movie

 

Wonder Woman
Warner Bros. | PG-13 | $149 | $821

W Wonder Woman niewiele osób wierzyło przed premierą, tym bardziej, że zła passa DC wciąż dawała o sobie znać. I nagle wielkie zaskoczenie, po premierze posypały się głosy zachwytu, i to zarówno od widzów jak i krytyków! Gal Gadot jest marną aktorką, ale w roli zjawiskowej Wonder Woman wypadał wprost rewelacyjnie! Słusznie zebrała głosy zachwytów, oczywiście także od męskiej części widowni. Dla pań natomiast na ekranie prężył się Chris Pine, czyli Steve Trevor. Patty Jenkins zasiadająca na stołku reżysera stworzyła opowieść godną trzeciej najbardziej rozpoznawalnej postaci z Uniwersum DC. I tylko szkoda, że ani Superman ani Batman coś obecnie nie mogą doczekać się godnego ich postaci widowiska.

(2017) Wonder Woman

 

Justice League
Warner Bros. | PG-13 | ponad $300 | $655

To co się wydarzyło przy okazji tego filmu wydaje się wprost niesamowite. Film Justice League miał ukazywać przygody tak znakomitych postaci jak Superman, Batman oraz Wonder Woman. Cała trójka jest nie tylko doskonale znana z kart komiksów, ale też od lat mocno zakorzeniona w popkulturze i rozpoznawalna nawet dla osób nieznających ich komiksowych pierwowzorów! W postaciach tych tkwi wprost niesamowity potencjał, a stworzenie wysokobudżetowego widowiska które z automatu stałoby się ogromnym hitem wydawałoby się zwykłą formalnością. Dobrze wypadła obsada: Ben Affleck jako Batman czy Henry Cavill jako Superman sprawdzili się, Gal Gadot to natomiast urodzona Wonder Woman. Także Aquaman czyli Jason Momoa, Ezra Miller jako Flash i Ray Fisher w roli Cyborga nie zawiedli. Jednak i tak coś poszło nie tak. Już podczas produkcji dochodziły głosy o problemach na planie, w końcu na stołku reżysera Zack Snyder został zastąpiony przez Jossa Whedona, nastąpiło wiele niezwykle kosztownych dokrętek, a sam budżet w końcu przekroczył 200 milionów dolarów i tak naprawdę nie wiadomo, ile w sumie film kosztował. Po premierze film nie został zmieszany z błotem, jednak głosy zarówno fanów jak i krytyków nie były zbyt przychylne. Owszem, są mocniejsze momenty, jak choćby obsada, ale na pozostałych polach mocno czegoś zabrakło. Do tego najwidoczniej widzowie mieli dość, i nawet sukces Wonder Woman nie zmył złego wrażenia po Suicide Squad i Batman v Superman. Film który powinien być ogromnym hitem, wykorzystujący tak rozpoznawalne postacie okazał się porażką. Zapewne w Warner Bros. zagrzmiało, a zmiany w podejściu wydawały się nieuniknione.

(2017) Justice League

 

Atomic Blonde
Focus Features | R | $30 | $95

W 2014 roku ukazał się John Wick, który zdobył przychylność zarówno widzów jak i krytyków. Za reżyserię odpowiadał David Leitch oraz Chad Stahelski. Drogi tych panów się rozeszły, Chad zajął się drugą częścią Wicka, natomiast David nakręcił Atomic Blonde, scenariuszowo oparty na komiksie The Coldest City. Otrzymaliśmy film pełen akcji, bardzo sprawnie zrealizowany i praktycznie nieustannie trzymający widza w napięciu. Nie jest to hit, ale przyzwoite kino sensacyjne, z Charlize Theron w głównej roli, której partneruje James McAvoy. A na deser Sofia Boutella, John Goodman i Toby Jones. Kolejnym filmem który reżyseruje David Leitch jest Deadpool 2. Wszystko pozostaje w rodzinie.

(2017) Atomic Blonde

 

Power Rangers
Lionsgate | PG-13 | $100 | $142

Próba odświeżenia marki Power Rangers, niestety, nieudana. Film okazał się spora klapą, więc temat umarł, zanim dobrze się rozpoczął. Tylko dla fanów, a i oni nie będą zadowoleni…

(2017) Power Rangers

 

Transformers: The Last Knight
Paramount | PG-13 | $217 | $605

Piąty film z serii Transformers jest widowiskiem niezwykłym. Ciężkostrawnym, na którym trudno wysiedzieć do końca, z prymitywnym humorem i wieloma bezsensownymi scenami. Do tego zjechany przez krytykę i niby bojkotowany przez widzów. A jednocześnie przyniósł ponad 600 milionów dolarów! Co się na tym świecie dzieje? Prywatnie, mimo trzech podejść, nie byłem w stanie dotrwać do końca… Obecnie wiadomo już, że studio zdecydowało się na zmiany i marka Transformers ma doczekać się odświeżenia.

(2017) Transformers The Last Knight

 

Ghost in the Shell
Paramount | PG-13 | $110 | $169

Ghost in the Shell to adaptacja kultowej mangi, na podstawie której powstały równie kultowe anime i animowany serial. Film już podczas produkcji budził kontrowersje, spotęgowane do tego jeszcze faktem obsadzenia w głównej roli Scarlett Johansson. Na szczęście wyszło całkiem zgrabne widowisko, które naprawdę ogląda się bardzo dobrze. Jednocześnie film okazał się finansową klapą. Dlaczego takie Transformersy zbierają taką rzeszę widzów, a pod wieloma względami lepszy Ghost in the Shell przyciąga o wiele mniej widzów? Smutne.

(2017) Ghost in the Shell

 

Kingsman: The Golden Circle
Fox | R | $104 | $407

Kontynuacja pierwszej części, to to samo co w jedynce, tyle że więcej, bardziej dynamicznie i z większym rozmachem. I na dłuższą metę to nieco meczy, co nie zmienia faktu, że na ekranie dzieje się, oj dzieje. Choć niektóre rozwiązania są albo głupie, albo nielogiczne, albo irytujące. Ale w sumie jedynka też tak miała… Na trojkę jakoś specjalnie nie czekam.

(2017) Kingsman The Golden Circle

Valerian and the City of a Thousand Planets
STX Entertainment | PG-13 | $177 | $225

Początek jest obiecujący, na ekranie pojawia się Ruther Hauer, a w tle obserwujemy rozrost stacji kosmicznej i dołączanie się kolejnych wpierw ziemskich nacji, a później kosmicznych ras. Ogląda się to wyśmienicie, a chwilę później poznajemy naszych głównych bohaterów, i cały czar pryska jak bańka mydlana. Owszem, decyzje kastingowe już od pierwszych chwil po ich ogłoszeniu budziły mieszane uczucia, ale do końca każdy chyba wierzył, że jednak coś z tego będzie. Cara Delevingne jako Laureline nawet ujdzie, choć daleko jej do uroku komiksowego pierwowzoru. Dane DeHaan jako Valerian to niestety pomyłka. I niby maja się ku sobie, ale na ekranie wygląda to wręcz tragicznie! Do tego reżyser, utytułowany Luc Besson, ewidentnie chciał do filmu upchać co tylko się dało i nieco przedobrzył. Wyszła papka i orgia efektów specjalnych, które owszem, stoją na wysokim poziomie, ale w końcu meczą, a często ich zastosowanie to sztuka dla sztuki. Film okazał się wielką klapa finansową, a wielka szkoda, gdyż była szansa na wspaniały filmowy cykl.

(2017) Valerian and the City of a Thousand Planets

 

Smurfs: The Lost Village
Sony / Columbia | PG | $60 | $197

Smerfy w wydaniu aktorskim zupełnie nie zachwycały, na szczęście więc najnowszy obraz został zrealizowany jako już klasyczna animacja, choć oczywiście wypełniona efektami komputerowymi. Ale wyszło to tylko na zdrowie, Smerfy wreszcie znowu bawią i cieszą, i mimo paru dość kontrowersyjnych decyzji, czy to odnośnie charakterów postaci czy samych wydarzeń, warto po tę animacje sięgnąć. Szczególnie z dzieciakami.

(2017) Smurfs The Lost Village

 

Professor Marston and the Wonder Women
Annapurna Pictures | R | ? | $1.5

William Moulton Marston był psychologiem, zwolennikiem feminizmu, wynalazcą wariografu, mieszkał z dwoma kobietami, i lubił rożne praktyki seksualne. A przy tym stworzył postać Wonder Woman. Professor Marston and the Wonder Women to film biograficzny opowiadający w całkiem zgrabny sposób i z niezłą obsadą te wydarzenia. Warto od razu zaznaczyć, że historię tę możemy także poznać z drugiego odcinka serialu Robert Kirkman: Nieznana historia komiksu, przedstawiona w formie dokumentu, ale ze wstawkami z żywymi aktorami. Zresztą serial Nieznana historia komiksu jak najbardziej gorąco polecam, ale o nim więcej przy innej okazji.

(2017) Professor Marston and the Wonder Women

 

Zashchitniki – Guardians

Na koniec superbohaterowie ze wschodu, czyli swoista podróbka Avengers. Jako ciekawostka, obejrzeć można, ale tylko dla miłośników gatunku.

(2017) Guardians

Koniec 2017 roku przyniósł informacje o zmianach w podejściu studia Warner Bros. do kina superbohaterskiego, niestety na obecną chwile nic z tego póki co nie wynika, a kolejne plotki czy informacje nie zwiastują niestety poprawy na lepsze. To niesamowite, że studio podchodzi do tego tematu z taką ignorancją, w końcu to ich pieniądze i praktycznie idealna maszynka do zarabiania, która nie działa tak jak powinna.

Jednak największym wydarzeniem w temacie jest przejęcie studia Fox przez koncern Disneya. Wiąże się to z powrotem Mutantów do domu, jednak są oni tylko ułamkiem umowy opiewającej na zdobyciu przez Disneya także praw do wielu innych marek i aktywów. Umowa została już klepnięta, jednak wciąż jeszcze nie jest sfinalizowana, obecnie jest sprawdzane, czy jest zgodna z prawem, wszak spowoduje, że już potężne studio Disneya stanie się jeszcze większym koncernem medialnym. A to może być już niebezpieczne.

Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Rok 2018 ledwo się rozpoczął, a już przyniósł sporo zaskoczeń.

Wcześniejsze części:
Początek: 1940 – 1966
Superman ratuje świat: 1975 – 1988
Gotycki świat Batmana: 1989 – 1998
Nadchodzą mutanci!: 2000 – 2007
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 1
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 2
trykociarze z nieco innej perspektywy
Prawdziwi Bohaterowie
Filmowe adaptacje komiksów część 1
Filmowe adaptacje komiksów część 2

Reklamy

Read Full Post »

W styczniu pojawiły się pierwsze zdjęcia, teraz otrzymujemy nieco więcej, na temat zestawów opartych na nadchodzącym hicie Avengers: Infinity War. Oczywiście spojlery są nieuniknione.

76101 Outrider Dropship Attack

Dla figurek. Tylko.

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Outrider Dropship Attack (76101)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Outrider Dropship Attack (76101)

76102 Thor’s Weapon Quest

Znowu zestaw, którego niedostatki są dorabiane komputerowo. Złóż kawałeczek murku, a resztę sobie dorysuj. Ciekawe, kiedy zaczną do TLG spływać pretensje od rodziców rozczarowanych dzieciaków, że w pudełku jednak jest o wiele mniej, niż obiecuje grafika.

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Corvus Glaive Thresher Attack (76103)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Corvus Glaive Thresher Attack (76103)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Corvus Glaive Thresher Attack (76103)

76103 Corvus Glaive Thresher Attack

Jak ktoś zbierał zestawy ze Strażników, całkiem fajne uzupełnienie. Latadełko, choć specyficzne, nie odstrasza.

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Thor's Weapon Quest (76102)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Thor's Weapon Quest (76102)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Thor's Weapon Quest (76102)

76104 The Hulkbuster Smash-Up

Minifig pack, czyli parę minifigurek i Hulkbuster! Jak ktoś nie ma poprzedniego, jak najbardziej warto się skusić, jak ktoś ma, już niekoniecznie.

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War The Hulkbuster Smash-Up (76104)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War The Hulkbuster Smash-Up (76104)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War The Hulkbuster Smash-Up (76104)

76107 Thanos: Ultimate Battle

Thanos i rękawica to gwiazdy tego zestawu, Milano całkiem fajny, ale to już trzecia jego wersja. Co za dużo… Ale jak ktoś wcześniejszych nie ma…

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Thanos: Ultimate Battle (76107)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Thanos: Ultimate Battle (76107)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Thanos: Ultimate Battle (76107)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Thanos: Ultimate Battle (76107)

76108 Sanctum Sanctorum Showdown

Gwiazda tego zestawienia, która na ujęciach od tyłu wcale nie prezentuje się zbyt zachwycająco. A po bliższym przyjrzeniu się, ewidentnie czegoś tu brakuje i ewidentnie zabrakło smaku w wykończeniu. Naprawdę, liczyłem na o wiele więcej. Ale i tak tragedii nie ma, a poziom bawialności zapowiada się na przyzwoity. Natomiast znowu na pudełku mamy dorysowywanie elementów, które sprawia, że wydaje się, jakby w pudełku mielibyśmy znaleźć o wiele więcej niż jest. A szkoda, bo niesmak zostaje, a sam zestaw nie potrzebuje takiego taniego chwytu, spokojnie sam się broni. I mimo to, że zdjęcie z tyłu pudełka nie zachęca. Ktoś ostatnio w TLG idzie nie tą droga co trzeba.

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Sanctum Sanctorum Showdown (76108)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Sanctum Sanctorum Showdown (76108)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Sanctum Sanctorum Showdown (76108)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Sanctum Sanctorum Showdown (76108)

LEGO Marvel Super Heroes Avengers: Infinity War Sanctum Sanctorum Showdown (76108)

Read Full Post »

W sieci pojawiły się już przyzwoite zdjęcia (bez żadnych oznaczeń preliminary czy zastrzeżone!) zestawów nawiązujących do nadchodzącego kinowego hitu Avengers: Infinity War, na który chyba większość z nas wyczekuje. Na zestawy też warto czekać, jak można było się spodziewać, otrzymamy wprost zatrzęsienie figurek, choć wiele tu także odgrzewanych kotletów. Oczywiście uwaga na spojlery!

76101 Attack Of Rider
minifigurki: Captain America, Black Widow, Outriders

Minifig pack, czyli cztery figurki, bez większego polotu, choć Czarna Wdowa w wersji blond z pewnością nęci.

76102 The Search for Thor’s Weapon
minifigurki: Rocket Raccoon, Groot, Thor

Thor z „reperowanym” młotkiem i Groot w wersji nastoletniej to gwiazdy tego zestawu. Rocket zawsze prezentuje się fajnie. Klockowe tło, szczególnie pojazd, jak najbardziej w porządku, fajnie będzie uzupełniać wszystkie zestawy ze Strażników.

76103 Corvis Glaive Attacks
minifigurki: Corvus Glaive, Vision, Black Panther, Shuri

Polowanie na figurki, klockowe tło może nie odstrasza, ale też nie porywa.

76104 The Hulkbuster Fight
minifigurki: Proxima Midnight, Falcon, Bruce Banner, Soul Stone

Ponownie w plastikowym świecie zawita Hulkbuster i jeżeli ktoś posiada starszą wersję, chyba nie ma sensu pchać się w nową (opis i zdjęcia starszej w notce na blogu).

76107 Thanos The Last Battle
minifigurki: Thanos, Iron Man, Star Lord, Gamora

Ludziki przyciągają oko, szczególnie Thanos i Iron Man, a i Gamora zawsze w cenie. No i w tym zestawie mamy rękawicę! Milano w nowym malowaniu (?) wypada fajnie, ale to już trzecia wersja tego stateczku.

76108 The Battle In The Sanctum Sanctorum
minifigurki: Cull Obsidian, Ebony Maw, Doctor Strange, Iron Man, Spider-Man

Niezłe figurki, multum akcesoriów i budynek, który może nie dorównuje serii kamieniczek, ale prezentuje się naprawdę nieźle i nie wygląda jak zrobiony na odpiernicz się wypełniacz. Zestaw który chyba z tych wszystkich kusi najbardziej!

A jak Wasze wrażenia?

Read Full Post »

Jak co roku, nasza ukochana firma pcha się na siłę na SDCC no i jakoś musi się promować. A że na konwencie królują superbohaterowie, filmy, seriale i ogólnie popkultura, LEGO musi się wpasować. Więc mamy superlimitowane figurki, które większość konwentowiczów nie interesują, ale mogą je sprzedać później na aukcjach za chore ceny. A miłośnicy klocków jak zwykle sobie pomarudzą, ale TLG i tak ma to gdzieś. Na całe szczęście Chińczycy trzymają rękę na pulsie i pewnie niedługo będziemy mogli zakupić „podróbki” made in China za przysłowiowego dolara czy dwa. #kochamyTLG #TLGkochafanów

SDCC 2016 Steve Rogers Captain America

LEGO Marvel Super Heroes SDCC 2016 Steve Rogers Captain America

SDCC 2016 Atom

LEGO DC Comics Super Heroes SDCC 2016 Atom

I jeszcze coś popularniejszego. Podobno.

71342 Green Arrow

LEGO Dimensions Green Arrow (71342) E3 Promo

Oprócz tego na SDCC będzie można zdobyć mutantów, jednak nie X-menów, a zdeformowane postacie przypominające jakiś mniej znanych bohaterów. Wiem, że jestem maruda, ale ani to ładne ani ciekawe, i na początku sądziłem, ze to jakiś fan produkt, czy klocki konkurencji. Zresztą już kiedyś coś podobnego było, i chyba było znacznie ciekawsze. Aha, to zapowiedź pełnej serii podobnych produktów, która podobno ma się pojawić w sprzedaży w 2017 roku. #TLGweźsięzasiebie

LEGO DC Comic Super Heroes BrickHeadz Batman and Joker

LEGO Marvel Super Heroes BrickHeadz Doctor Strange and Black Panther

LEGO DC Comics Super Heroes BrickHeadz Superman and Wonder Woman

LEGO Marvel Super Heroes BrickHeadz Captain America and Iron Man

Read Full Post »

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie
Gotycki świat Batmana: 1989 – 1998

Rok 1989 okazał się dla kina superbohaterskiego rokiem przełomowym. Jeżeli pamiętacie poprzednią część wspominek, to w roku tym ukazały się takie przeciętniaki jak The Return of Swamp Thing czy The Trial of the Incredible Hulk, ale na ekranach kin pojawiło się także dzieło bez wszech miar niezwykłe.

Ogromy sukces artystyczny szedł na równi z sukcesem komercyjnym, film przypadł do gustu zarówno krytykom jak i widzom. Niezwykły klimat to zasługą przede wszystkim niezwykłego reżysera, a na takie miano bez wątpienia zasługuje Tim Burton. Reżyseria, montaż, muzyka, scenografia – każda z tych składowych zachwycała już podczas premiery, i zachwyca także dziś – film w ogóle się nie postarzał i nadal idealnie sprawdza się jako zapierające dech w piersiach widowisko. Do tego oczywiście nie można zapomnieć o doskonale dobranej obsadzie: Michael Keaton w tytułowej roli, Jack Nicholson jako Joker oraz Kim Basinger jako Vicki Vale. Seans obowiązkowy, nie tylko dla miłośników filmów z superbohaterami, i ogromny krok milowy w dorobku tego gatunku! Batman pokazał, że na podstawie amerykańskich pulpowych komiksów można stworzyć dzieło, które spodoba się szerokiej publiczności. A do tego ją zachwyci.

(1989) Batman

Batman niestety był ewenementem tamtych czasów, i ponownie podkreślił tezę, że twórcy filmowych widowisk „muszą czuć klimat„. A były z tym problemy, choć oczywiście różne studia i różni reżyserzy eksperymentowali z najróżniejszymi bohaterami. I antybohaterami. The Punisher z Dolphem Lundgrenem w tytułowej roli może nie okazał się filmem wybitnym, ale idealnie sprawdził się jako dynamiczne widowisko utrzymane w klimacie z tamtych lat. Do tego film zrealizowano bardzo poprawnie od strony technicznej, i nawet dzisiaj, da się go z przyjemnością obejrzeć.

(1989) The Punisher

O ile z Punisherem jeszcze jakoś wyszło,  to niestety Captain America okazał się porażką straszliwą. Zawiodło praktycznie wszystko, począwszy od aktorstwa, poprzez głupie i wręcz durnowate sceny (Kapitan „kradnie” samochody!), kończąc na tragicznym montażu i reżyserii. Tylko dla największych fanów.

(1990) Captain America

W 1990 roku na ekranach telewizorów zadebiutował serial The Flash, składający się w sumie z 22 odcinków. Twórcy serialu dodatkowo stworzyli trzy pełnometrażowe filmy bezpośrednio powiązane z samym serialem. Jednak nie było to rozwiniecie tematu, a jedynie sprytne wykorzystanie już nakręconego materiału i próba zwiększenia profitów z rynku VHS. I tak film z 1990 roku The Flash to tak naprawdę pilot serialu, a wydane rok później dwie kontynuacje łączyły po prostu po dwa odcinki znane z serialu. The Flash II: Revenge of the Trickster składał się z odcinków 12: The Trickster i 22: The Trial of the Trickster, a The Flash III: Deadly Nightshade z odcinków 9: Ghost in the Machine i 16: The Deadly Nightshade. Co najlepsze, to naprawdę da się to oglądać, a przynajmniej warto sięgnąć po Flasha II (lub oczywiście odpowiadające mu odcinki), w którym rolę  antagonisty głównego bohatera zagrał sam Mark Hamill!

(1990) The Flash

(1991) The Flash II Revenge of the Trickster

(1991) The Flash III Deadly Nightshade

We wspominkach miało być tylko o najbardziej charakterystycznych bohaterach komiksowych, ale jak zapowiadałem we wstępie, jakieś odstępstwa będą się zdarzały. I muszą, gdyż dla symbolu lat 90. XX wieku, jakim bez wątpienia były Nastoletnie Żółwie Ninja (tak, rewelacyjny tytuł! Poważnie, jest to przemyślana zagrywka marketingowa skierowana do odpowiedniego odbiorcy!), koniecznie trzeba znaleźć miejsce. Żółwie cieszyły się powodzeniem także w Polsce, głównie za sprawą całkiem nieźle zrealizowanego serialu animowanego. A były też aktorskie filmy pełnometrażowe! Na pewno nie są to arcydzieła, i dziś mocno śmieszą, ale w sumie, taka była rola żółwi! To nie miała być poważna historia, ale lekka i przyjemna rozrywka. I taką pozostaje nawet dzisiaj, choć odbiera się ją o wiele lepiej, gdy nadal gdzieś tam w nas tli się jeszcze nutka nostalgii.

Teenage Mutant Ninja Turtles 1990 rok

(1990) Teenage Mutant Ninja Turtles

Teenage Mutant Ninja Turtles II The Secret Of The Ooze 1991 rok

(1991) Teenage Mutant Ninja Turtles II The Secret Of The Ooze

Teenage Mutant Ninja Turtles III 1993 rok

(1993) Teenage Mutant Ninja Turtles III

I kolejne odstępstwo od zasad, choć pozostajemy w klimacie superbohaterskim, tyle że bez rodowodu komiksowego. Sam Raimi, znany obecnie z kasowej trylogii o Człowieku Pająku, niegdyś miał problemy ze zdobyciem licencji na jakiegokolwiek superbohatera. Stworzył więc swojego, choć superbohater zmienił się bardziej w antybohatera. Darkman to jednak film, który nawet dzisiaj ogląda się bardzo dobrze, a dodatkowym atutem jest nieźle zarysowana postać głównego bohatera, w którego wcielił się Liam Neeson. Film doczekał się dwóch kontynuacji: Darkman II The Return of Durant z 1995 roku i Darkman III Die Darkman Die z 1996. Kontynuacje reżyserował już kto inny, także w głównej roli obsadzono nowego aktora (Arnold Vosloo), ale jak komuś podobała się pierwsza część, warto sięgnąć po kolejne.

(1990) Darkman

(1995) Darkman II The Return of Durant

(1996) Darkman III Die Darkman Die

Jeszcze jeden całkiem oryginalny superbohater, skojarzenia z Iron-Manem całkiem na miejscu. Przynajmniej jeżeli chodzi o strój i latanie. Film ze studia Disneya, o całkiem sporym budżecie, co zaowocowało dopieszczoną stroną techniczną i całkiem atrakcyjną obsadzą. Powstał obraz przyjemny w odbiorze, choć po bardzo obiecującym początku nieco w końcówce obniża, nomen omen, loty… Plusik za rewelacyjnego Timothy Daltona w roli szwarccharakteru.

The Rocketeer 1991

(1991) The Rocketeer

Sukces Batmana po prostu musiał spowodować powstanie kontynuacji. Do tego niezwykle zadowoleni producenci zaufali ponownie Timowi Burtonowi i dali mu całkowicie wolną rękę. I reżyser to wykorzystał, niestety jednak, nieco za bardzo przeszarżował. Batman Returns z 1992 roku absolutnie nie jest filmem złym, co to, to nie! Wręcz przeciwnie, jest filmem nawet wybitnym, jednak dla co poniektórych może okazać się nieco zbyt ciężkostrawny, a to głównie za sprawą zbyt przerysowanego i za bardzo odrealnionego klimatu. A do tego, uwaga spojler, Batman zabija! Podobnie jak w przypadku pierwszej części, zachwyca obsada: Michael Keaton, Danny DeVito jako Pingwin, Michelle Pfeiffer jako Kobieta Kot oraz Christopher Walken jako Max Shreck. Ach, i ta muzyka…

(1992) Batman Returns

Znowu odstępstwo od głównej reguły, ale mamy i komiksowy rodowód i bohatera, choć znowu w wydaniu „anty”. The Crow z 1994 roku to film mroczny, ociekający klimatem, doskonale zrealizowany od strony technicznej, a także związany z ogromną tragedią. Podczas kręcenia zdjęć zginął odtwórca głównej roli, Brandon Lee. W broni palnej, z której w jednej scen oddano w jego kierunku strzał, znalazł się zamiast ślepaka prawdziwy nabój. Skąd tam się wziął pozostaje do dzisiaj niewyjaśnioną zagadką. Zdjęcia dokończono, a film trafił do dystrybucji, z miejsca uzyskując status kultowego. Mocno polecam, warto obejrzeć, choć jest to widowisko dość ponure i bez krzty optymizmu…

(1994) The Crow

Na popularności Kruka powstały kontynuacje, niestety nie dorównujące oryginałowi i będące właściwie tylko po nim popłuczynami.

The Crow 2 City of Angels 1996 rok

(1996) The Crow 2 City of Angels

The Crow 3 Salvation 2000 rok

(2000) The Crow 3 Salvation

The Crow Wicked Prayer 2005 rok

(2005) The Crow Wicked Prayer

W jednym z przyszłych odcinków wspominek z pewnością będzie coś więcej o prawach autorskich. Bo zamieszanie z nimi jest straszliwe, szczególnie w uniwersum Marvela. Jedną z ogólnych zasad jest, że dane studio dzierży prawa do danych postaci tylko na określony czas. Jeżeli podczas tego czasu studio nie stworzy żadnego filmu w temacie, to prawa powracają do licencjodawcy. Widząc potencjał, jednak nie mając pomysłu na odpowiednią otoczkę realizatorską, producenci dzierżący prawa do grupy Fantastic Four postanowili budżetowym sposobem stworzyć dzieło, którego główną rolą było tylko i wyłącznie zachowanie tych praw! Wyobrażacie sobie? Film z producenckiego stołka jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć został skazany na porażkę! Nie zamierzano nawet wprowadzać go do obiegu, o czym podczas produkcji nie wiedzieli ani aktorzy, ani reżyser! Dziś można obejrzeć to dzieło, choć oczywiście pozostaje swoistą ciekawostką i kuriozum zawiłości świata filmowego, w którym niepodzielnie rządzi pieniądz.

The Fantastic Four 1994 rok

(1994) The Fantastic Four

Świetne efekty specjalne, które do dzisiaj zachwycają, a przede wszystkim genialny Jim Carrey w tytułowej roli! The Mask z 1994 roku okazał się ogromnym hitem kasowym, a film po prostu pokochali wszyscy, od widzów po krytyków. Kto nie zna, należy KONIECZNIE nadrobić! Ubaw po pachy gwarantowany! Aha, była kontynuacja. I o ile o takich ciekawostkach wypominam, to tą, wybaczcie, pominę. Oryginał jest lekturą obowiązkową, kontynuacji nie tykać nawet kijem!

(1994) The Mask

W 1994 roku na ekrany powraca Cień, czyli The Shadow. Jak być może pamiętacie z pierwszej części wspominek, postać ta pojawiła się już w kinach w 1940 roku. Powrót zaliczyć można za jak najbardziej udany, jest klimat, efekty nawet dzisiaj nie odstraszają, dużym plusem jest scenografia i stroje które po prostu zachwycają. Zresztą nie ma się co dziwić, film dysponował całkiem niezłym budżetem, który przekuto na warte obejrzenia widowisko.

(1994) The Shadow

To co Burton zrobił w Powrocie Batmana nie zadowoliło producentów, tak więc realizację kolejnej części powierzono już komuś innemu. Na stołku reżysera zasiadł Joel Schumacher, natomiast przed kamerą ponownie brylowały same gwiazdy: Val Kilmer jako Batman, Tommy Lee Jones jako Harvey Dent: Dwie Twarze, Jim Carrey jako Dr Edward Nygma: Człowiek-Zagadka, Nicole Kidman jako Dr Chase Meridian. No i pojawił się jeszcze Robin, który był zupełną pomyłką…. Batmany Burtona były mroczne i klimatyczne, co idealnie sprawdzało się przy takiej postaci jak Batman. W wersji Schumachera otrzymujemy na ekranie wręcz feerię barw, które aż rażą w oczy. Niestety mroczny klimat został zamieniony na kicz. Aczkolwiek, żeby nie było, film nadal ogląda się całkiem nieźle! Sprawdzają się główni źli, akcja biegnie wartko, a Gotham nadal potrafi zachwycić.

Batman Forever 1995 rok

(1995) Batman Forever

Judge Dredd (1995) z Sylvestrem Stallone w tytułowej roli budzi sprzeczne opinie. I nie ma co ukrywać, mamy do czynienia z filmem przeciętnym, jednak który sprawdza się jako niezobowiązująca i całkiem przyjemna rozrywka. Do tego Stallone wypada całkiem przekonywującą w roli Dredda, efekty nie odstraszają, a Mega City One potrafi zachwycić.

(1995) Judge Dredd

Generation X z 1996 to pierwsze pojawienie się mutantów Marvela w pełnometrażowym aktorskim filmie. Niestety, pojawienie wybitnie nieudane, film pod każdym względem od siebie odstrasza, i nawet zapożyczenia z komiksu zostały zrealizowane nieumiejętnie. Mutanci jeszcze będą musieli chwilę poczekać na godne ich widowisko.

(1996) Generation X

Z filmem The Phantom z 1996 jest podobna sytuacja jak z Cieniem, czyli otrzymujemy powrót bohatera, który debiutował lata temu w czarno białym serialu kinowym. Phantom obecnie nieco śmieszy, szczególnie jak główny bohater paraduje w swoim fioletowym stroju, jednak mimo to film ogląda się bardzo przyjemnie! Nadal jest to miłe i niezobowiązujące przygodowe widowisko.

(1996) The Phantom

Batman Burtona z 1989 pokazał, że można stworzyć film superbohaterski będący zarówno kasowym jak i artystycznym przebojem. Producenci zaczęli chętnie inwestować w takie przedsięwzięcia, choć niestety ogromnego sukcesu Batmana nie udało się powtórzyć.  W 1997 roku na ekrany kin zawitała czwarta część sagi o Mrocznym Rycerzu, która także okazała się krokiem milowym dla superbohaterskiej kinematografii. Batman And Robin, podobnie jak przednicy, zachwycał obsadą. Zmieniono co prawda odtwórcę głównej roli, ale po niezbyt udanej kreacji Kilmera, decyzja ta wydawała się jak najbardziej słuszna. Nowym Batmanem został George Clooney, natomiast w pozostałych rolach wystąpili Arnold Schwarzenegger jako Mr Freeze i Uma Thurman jako Trujący Bluszcz. Do tego był Robin i Batgirl. O jakości samego filmu niech poświadczy anegdota, mówiąca, jakoby George Clooney zobowiązał się, że przeprosi i odda pieniądze za bilet każdemu kogo spotka i kto stwierdzi, że był na tym filmie w kinie! Autentycznie, o ile Batmana Forever dało się obejrzeć, to Batman & Robin jest filmem wręcz tragicznym! Powiedzenie, że to zmarnowany potencjał i w sumie zmarnowana kupa kasy, bo budżet był ogromny, to za mało. Film został aż tak zmiażdżony przez widzów i krytykę, że skutecznie zniechęcił na lata Hollywood do inwestowania sporych pieniędzy w podobne widowiska!

(1997) Batman And Robin

W tym samym roku swoich sił na ekranie próbowała postać z wydawnictwa Image. Spawn, oparty na niegdyś słynnej i przebojowej autorskiej serii Todda McFarlane’a, niestety nie zdobył serca widzów, choć z początku rokował całkiem nieźle. Ale czegoś tu zabrakło, a do tego film dobiły wprost tragiczne efekty specjalne, które nawet w roku premiery odstraszały. Tylko dla wiernych fanów.

(1997) Spawn Director's Cut

Ech, równia pochyła… Steel z 1997 roku to doskonały przykład, że zatrudnienie rozpoznawalnego celebryty nie zawsze jest dobrym pomysłem. Shaquille O’Neal kiedyś cieszył się zasłużoną sławą, jako wybitny koszykarz, jednak aktor z niego był żaden. A do tego głupawy scenariusz i idiotyczne dialogi. Steel to postać z uniwersum Supermana, ale w takim wydaniu lepiej znajomość z nim sobie odpuścić.

(1997) Steel

David Hasselhoff zasłynął rolami w takich kultowych serialach jak Nieustraszony czy Słoneczny patrol. I być może pojawiła się kolejna szansa na kultowy serial, gdyż film Nick Fury Agent of Shield z 1998 roku był tak naprawdę zwiastunem. Zwiastunem serialu, który jednak nigdy nie trafił do realizacji. A szkoda, gdyż Hasselhoff jako Nick Fury wypada całkiem nieźle, i film, choć jest mocno przeciętny, to może skusić co poniektórych miłośników klimatu prosto z kaset VHS.

(1998) Nick Fury Agent of Shield

Blade z 1998 roku podczas premiery w ogóle nie był kojarzony z komiksowym pierwowzorem. Opowieść o pół-wampirze, pół-człowieku okazała się całkiem zgrabną i mroczną historią utrzymaną nieco w klimacie horroru. I to się sprzedało, film zebrał ciepłe recenzje, a i widownia dopisała. I nadal jest to widowisko jak najbardziej warte obejrzenia, nie tylko dla miłośników komiksów, a do tego stanowi doskonałą odtrutkę na zniesmaczenie, jakie budzi obecnie popularny wygląd wampira – lalusia. Dobre, mocne kino!

(1998) Blade

W następnym odcinku: Nadchodzą mutanci!

PS. Mimo odstępstw od reguł i dodania różnych pobocznych tytułów, w opisie zabrakło miejsca na takie filmy jak: Guyver, Guyver Dark Hero, The Meteor Man, Blankman, Black Scorpion, Black Scorpion II Aftershock, Tank Girl, Barb Wire, Men In Black, Star Kid, Asterix i Obelix kontra Cezar. Oczywiście mam nadzieję powrócić do tych perełek przy innej okazji.

Wcześniejsze części:
początek: 1940 – 1966
Superman ratuje świat: 1975 – 1988

Read Full Post »

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie
Superman ratuje świat: 1975 – 1988

To będzie ciekawa, acz ciężka przeprawa. I idealne zobrazowanie tezy, że „klimat trzeba czuć”. A twórcy z Fabryki Snów niestety nader często miewali z tym problemy. I jak zobaczycie na kolejnych przykładach, przez lata nie mieli zielonego pojęcia,  jak przenieść komiksowe historie na szklany ekran. Na szczęście zdarzały się także chlubne wyjątki.

Wróćmy więc do XX wieku, a dokładnie do 1975 roku. I na sam początek prawdziwe kuriozum. It’s a Bird…It’s a Plane…It’s Superman czyli telewizyjna adaptacja musicalu, który już w 1966 roku miał swoją premierę na Broadwayu! Film podobno jednak nie zachował specyficznego, rozśpiewanego, klimatu…

(1975) It's a Bird... It's a Plane... It's Superman!

Wybaczcie, że teraz nieco zaburzę chronologię, ale właśnie dochodzimy do paru cykli, które najlepiej będzie przedstawić za jednym zamachem.

Spider-mana zapewne doskonale znacie, ale czy wiedzieliście, że już w 1977 powstał pełnometrażowy film z tym superbohaterem? Zatytułowany zresztą po prostu Spider-Man. Film wkrótce doczekał się dwóch kontynuacji: Spider-man Strikes Back z 1978 roku i Spider-Man The Dragon’s Challenge z 1979. Wszystkie trzy filmy stanowiły jedną serię i były bezpośrednio powiązane z 13 odcinkowym serialem emitowanym w latach 1978-1979. Dzisiaj to dzieło jest dość ciężkostrawne i zupełnie nie zachwyca, sięgnąć po nie powinni tylko najwięksi miłośnicy człowieka pająka.

(1977) The Amazing Spider-Man

(1978) Spider-man Strikes Back

(1979) Spider-Man The Dragon's Challenge

Podobnie sprawa wygląda z innym bohaterem ze stajni Marvela. Zielonoskóry Hulk otrzymał na własność cały serial, składający się w sumie z aż 82 odcinków, emitowanych w latach 1978-1982! Rok wcześniej wyemitowano dwa pełnometrażowe piloty: Hulk Pilot Movie i Death in the Family (znany także jako The Return of the Incredible Hulk). W 1978 na ekranach pojawił się trzeci pełnometrażowy film, spełniający rolę pilota drugiego sezonu: The Incredible Hulk Married, znany także pod tytułem The Bride of the Incredible Hulk.

(1977) The Incredible Hulk Pilot Movie

(1977) The Incredible Hulk Death in the Family

(1978) The Incredible Hulk Married

Co prawda serial zakończył się w 1982 roku, ale Hulk nie zniknął z ekranów, i powstały kolejne pełnometrażowe filmy, będące bezpośrednią kontynuacją wcześniejszych wydarzeń. Warto się nimi zainteresować z powodu gościnnych występów innych charakterystycznych postaci z uniwersum Marvela. W filmie z 1988 roku The Incredible Hulk Returns pojawił się sam Thor, natomiast w obrazie z 1989 roku pod tytułem The Trial of the Incredible Hulk mogliśmy spotkać Matta Murdocka czyli Daredevila! Trzeci i ostatni film z serii, Death of the Incredible Hulk z 1990 roku, już tak prominentnych gości niestety nie miał. Całość tylko dla zatwardziałych fanów, i jak już, to najlepiej sięgnąć po filmy i ewentualnie parę wybranych odcinków. Większa dawka Hulka z tamtego okresu może być ciężkostrawna…

(1988) The Incredible Hulk Returns

(1989) The Trial of the Incredible Hulk

(1990) Death of the Incredible Hulk

Do Hulka i Człowieka Pająka dołączył jeszcze trzeci bohater ze stajni Marvela, i to nie byle jaki, gdyż był to sam Kapitan Ameryka! Bez serialu, tylko w dwóch filmach telewizyjnych, oba zresztą premierę miały w 1979 roku: Captain America i Captain America II: Death too Soon. I całe szczęście, że było tego tylko tyle, gdyż Kapitan Ameryka w tym wydaniu jest tragedią wprost straszliwą, i nawet wielcy miłośnicy jego przygód od tych perełek powinni trzymać się z daleka.

(1979) Captain America I

(1979) Captain America II - Death too Soon

W 2016 roku na ekranach kin pojawi się Dr Strange, a wiedzieliście, że postać ta zadebiutowała na szklanym ekranie już wiele, wiele lat wcześniej? Dokładnie w 1978 roku, film nazywał się po prostu Dr Strange i miał pełnić rolę pilota w końcu niezrealizowanego serialu. Niestety, gdyż o dziwo film nie wyszedł aż tak źle, o ile przecierpimy charakterystyczny „styl” obrazów z tamtych lat. Zresztą podobno sam Stan Lee stwierdził, że Dr Strange to najlepszy film oparty na jego twórczości, ze wszystkich, które wtedy kręcono. Tak szczerze, patrząc na dzieła pokroju Pająka, Hulka czy Kapitana, to wcale nie była to wielka sztuka…

(1978) Dr Strange

Nie da się ukryć, że w latach 70. XX wieku filmy na podstawie przygód bohaterów z uniwersum Marvela dawały po prostu ciała. O dziwo, uniwersum DC i ich sztandarowa postać doczekała się dzieła, które dzisiaj uważa się za kultowe i i wciąż jest warte obejrzenia. Superman z 1978 po prostu zachwycał. Ba! On nawet dzisiaj zachwyca, oczywiście pod warunkiem, że podczas sensu delikatnie przymrużymy oko. Christopher Reeve w tytułowej roli sprawdził się wprost idealnie, przyjęło się nawet mówić, że aktor ten nie grał Supermana, on BYŁ Supermanem! Przy tym filmie można określić maksymę, która sprawdza się do dnia dzisiejszego: by powstało coś warte obejrzenia, za film koniecznie musi zabrać si twórca, który ewidentnie „czuje klimat”. I takim twórcą bez wątpienia był reżyser Richard Donner.

(1978) Superman

Po kasowym i artystycznym sukcesie Supermana Donner otrzymał od studia wolną rękę i zabrał się za kontynuację. Niestety, jego działania nie do końca podobały się producentom i gdy film był już prawie gotowy, Richard Donner został odsunięty ze stołka reżysera, a jego miejsce zajął Richard Lester. Który wprowadził zmiany pod dyktando producentów i przemontował oraz nakręcił od początku wiele scen, a także dołożył całkowicie nowe. W 1980 roku na ekranach kin debiutował Superman II, mimo perturbacji podczas produkcji, film okazał się ogromnym hitem! Lester, podobnie jak Donner, „czuł klimat”.

(1980) Superman II

Przeskoczmy na chwilę do 2006 roku. Na rynku wideo pojawia się film o jakże wymownym tytule Superman II The Richard Donner Cut. Wreszcie po latach widzowie mogli na własne oczy się przekonać, jak Superman II miał pierwotnie wyglądać! I każdy może sam ocenić, która wersja, Donnera czy Lestera, jest lepsza. Podpowiem: obie warto obejrzeć!

(1980) Superman II The Richard Donner Cut

Richard Lester ponownie zasiadł na stołku reżysera, a Christopher Reeve ponownie wcielił się w tytułową rolę. Jednak Superman 3 z 1983 już nie wzbudził takich zachwytów, i ogólnie, uważany jest za film o wiele słabszy niż wcześniejsze części, acz nadal warto go obejrzeć.

(1983) Superman 3

Natomiast Superman IV The Quest for Peace z 1987 roku jest już filmem po prostu słabym, raczej tylko dla wielkich miłośników postaci, i to takich, którzy potrafią wiele wybaczyć… Jako ciekawostka, reżyserię filmu producenci proponowali zarówno Donnerowi jak i Lesterowi. Żaden się nie zgodził.

(1987) Superman IV The Quest for Peace

Na fali popularności filmów z Supermanem, studio połakomiło się na łatwy zysk. Postanowiono więc doić markę ile się da. Jednak obraz Supergirl z 1984 roku okazał się klapą, i dojenie marki wkrótce się zakończyło.

(1984) Supergirl

Oprócz tak znamienitych Superbohaterów, na ekran starano się przenieś się także przygody mniej znanych postaci. W 1982 premierę miał Swamp Thing w reżyserii samego Wesa Cravena, i niestety jest to raczej słabszy film w dorobku tego reżysera.

(1982) Swamp Thing

Podobnie kontynuacja, reżyserowana już przez kogoś innego The Return of Swamp Thing z 1989 roku. Oba filmy tylko dla fanów niskobudżetowych horrorów.

(1989) Swamp Thing, The Return of

Howard the Duck roku to obraz specyficzny. Mimo że Kaczor, a raczej kosmita, nie nosi trykotu, to jednak jest silnie powiązany z uniwersum Marvela. Już w chwili premiery, w 1986 roku film został uznany za obraz po prostu zły. Jednak dziś warto go obejrzeć, choć należy nastawić się na kicz, dziwactwa i bezsensy, ale też i parę lepszych momentów. No i Lea Thompson wygląda doprawdy uroczo. Dla ludzi o mocnych nerwach!

(1986) Howard the Duck

W następnym odcinku: Gotycki świat Batmana

PS. Nie zapomniałem o takich tytułach jak Flash Gordon, Hero At Large, The Return Of Captain Invincible czy Conan, ale obecnie chcę skupić się na najbardziej rozpoznawalnych i charakterystycznych postaciach. Na różne inne cuda przyjdzie jeszcze czas.

Wcześniejsze części:
początek: 1940 – 1966

Read Full Post »

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie
początek: 1940 – 1966

Termin Kino Nowej Przygody został wykreowany przez krytyka filmowego Jerzego Płażewskiego jako określenie odrodzenia wysokobudżetowego kina rozrywkowego w drugiej połowie lat 70. Za początek Kina Nowej Przygody uważa się takie obrazy jak Gwiezdne Wojny (Star Wars, 1977) czy Bliskie spotkania trzeciego stopnia (Close Encounters of the Third Kind, 1977). Charyzmatyczni bohaterowie, ścieranie się sił dobra i zła, gwałtowne i niespodziewane zwroty akcji, monety grozy przeplatane sporą dawką humoru, a wszystko to podane w szybkim tempie i z wykorzystaniem dynamicznego montażu. Nie należało zapomnieć o odpowiednim budżecie, gdyż filmy te miały zachęcić widzów do odwiedzania kin, i podziwiania zapierających dech w piersiach wydarzeń prezentowanych na dużym ekranie i z odpowiednim nagłośnieniem. I to się sprawdziło! Widzowie zagłosowali portfelami, a twórcy tacy jak Steven Spielberg, George Lucas czy Robert Zemeckis stali się wprost mistrzami w swoim fachu. To wtedy także powstała bolączka kontynuacji. Skoro widzowie byli spragnieni nowych przygód, a bohaterowie dali się lubić, jak grzyby po deszczu powstawały drugie, trzecie i kolejne części. Często o wiele mniej strawne niż oryginały. W końcu Kino Nowej Przygody, jak każda moda, nieco przejadło się odbiorcom, i filmy w tym klimacie coraz rzadziej trafiały na ekrany kin. A przynajmniej te dobre, warte obejrzenia.

I nagle, parę lat temu, nastąpiło odrodzenie Kina Nowej Przygody! Ponownie tryumfalnie zawitało do kinowych sal! Choć w tym przypadku bardziej adekwatnym terminem byłoby Kino Super Przygody, gdyż zapanowała moda na obrazy, w których główne skrzypce grają Superbohaterowie, zazwyczaj doskonale znani z kart komiksów, szczególnie tych z rodowodem w USA. Poza tym niewiele się zmieniło, podstawowe założenia pozostały te same.

Dzisiaj chwiałbym zaprosić Was na podróż po odmętach historii kina, poświęconemu właśnie filmom o Superbohaterach.

Będzie to przewodnik po tym, co też kinematografia raczyła nas od lat w tymże temacie. Precyzując, skupię się głownie na filmach kinowych i telewizyjnych, w których poruszany jest motyw Superbohatera lub Bohaterów, oczywiście także tych „Anty”, najlepiej z komiksowym rodowodem. Pozwolę sobie na pewne odstępstwa od ustalonych reguł, ale to już w zależności od sytuacji. Zwracam uwagę, że nie są to recenzję, a jedynie przewodnik, skierowany głównie dla osób zainteresowanych tematem. Oczywiście zachęcam gorąco do dyskusji, jak jakiś tytuł szczególnie polecacie lub odradzacie, koniecznie podzielcie się swoimi uwagami! Na liście nie będzie seriali telewizyjnych, na nie chwiałbym poświęcić osobno miejsce, choć pojawi się parę nawiązań do nich, w tym piloty. Jako suplement listy, będzie także krótki przewodnik po filmach o komiksowym rodowodzie, w których jednak nie występuje, lub jest zaznaczona w małym stopniu, postać Superbohatera. Zważcie też proszę uwagę na fakt, że nie każdy tytuł z listy już obejrzałem, większość zamierzam dopiero nadrobić, więc proszę o wyrozumiałość, oraz o zważanie na ewentualne spojlery. Aha, jako że lubuję się w kinowych plakatach, gwarantuję, ze takowych w niniejszym opracowaniu nie zabraknie!

Serdecznie zapraszam na wyprawę z Kinem Super Przygody!

Zaczynamy dość dawno, i to dla co poniektórych może być zaskoczeniem, gdyż początek kina z Superbohaterami w roli głównej datuje się już na 1940 rok! I to pod warunkiem, że z listy bohaterów, z ciężkim sercem, skreślimy postać Zorro, który swój debiut kinowy miał już w 1920 roku w niemym obrazie The Mark of Zorro.

W 1940 roku debiutowały dwa seriale o superbohaterach. Miałem co prawda nie wspominać o serialach, ale akurat w tym przypadku, wymienionym tytułom bliżej formą do pełnometrażowych filmów, niż seriali telewizyjnych. Owszem, pojawił się podział na odcinki, jednak te zazwyczaj były bardzo krótkie, trwając często dosłownie paręnaście minut. Charakterystyczną cechą były tzw cliffhangery, czyli kończenie każdego odcinka w dramatycznym punkcie niepokojącymi wydarzeniami, które miały spowodować u widza nieodpartą chęć sięgnięcia po kontynuację. Zazwyczaj polegało to na pakowaniu głównego bohatera w tarapaty, z których nie miał szans się wydostać. Przynajmniej na pierwszy rzut oka, gdyż oczywiście zawsze jakimś cudem wykaraskał się z kłopotów. Po czym wpadał w kolejne, odcinek się kończył, a widzowie czekali z niecierpliwością na następną część. I tak to trwało zazwyczaj przez 12-15 odcinków, puszczanych w tygodniowych odstępach w kinach. Stąd zresztą też termin: serial kinowy. To, co pozwala je kojarzyć bardziej z filmami, to fakt posiadania jednej, spójnej (z tą spójnością to różnie w sumie bywało) fabuły, co powodowało, że summa summarum otrzymywaliśmy jeden pełnoprawny film, trwający około 3-4 godzin.

Wracając do 1940 roku, wspomniane dwa seriale to The Shadow, oparty na bohaterze z rodowodem w pulpowych magazynach, oraz The Green Hornet, którego losy na ekranach kin wzorowano na słuchowisku radiowym. Pierwsza seria składała się z 15 odcinków, druga z 13, oczywiście obraz był czarno-biały.

(1940) The Shadow

(1940) The Green Hornet

W kolejnym roku doczekaliśmy się kontynuacji przygód Zielonego Szerszenia w 15 odcinkowej serii The Green Hornet Strikes Again!, oraz, po raz pierwszy na ekranie, pojawił się bohater ze stricte komiksowym rodowodem: Adventures of Captain Marvel (12 odcinków).

(1941) The Green Hornet

(1941) Adventures of Captain Marvel

Rok 1943 można uznać za przełomowy, to wtedy właśnie otrzymaliśmy pierwsze aktorskie wcielenie Batmana! W 15 odcinkowej serii zatytułowanej po prostu Batman, główny bohater, wraz ze swoim pomocnikiem Robinem, nie staje naprzeciw wymyślnym łotrom, a „zwykłemu” przestępcy. Tu należy dodać, że Japończykowi, który w serialu został ukazany dość niepochlebnie, podobnie zresztą jak cały jego naród, czemu nie można się dziwić, biorąc pod uwagę lata, w jakich powstał serial. Serial okazał się także przełomowy z powodu określenia takich obecnie charakterystycznych motywów jak jaskinia Batmana, czy przedstawienie sylwetki kamerdynera Alfreda.

(1943) Batman

W tym samym roku na ekrany kin w zawitał 15 odcinkowy The Phantom, łączący w sobie elementy kina superbohaterskiego z kinem czysto przygodowym. Otrzymujemy więc i obcisłe kostiumy i ukryte skarby.

(1943) The Phantom (15 Chapters)

Rok później ekrany kin zaatakował także Marvel. Swój 15 odcinkowy serial otrzymał sam Captain America! Serial okazał się dość brutalny, jak na swoje czasy, a sam Kapitan z pewnością nie jest osobą bez skazy. A do tego nieco zbyt często dostaje po pysku…

(1944) Captain America (15 Chapters)

Superman! W końcu i ta ikoniczna postać doczekała się swojego serialu kinowego! Był rok 1948, a widzowie mogli podziwiać niesamowite widowisko, które z powodów technicznych, łączyło film aktorski ze wstawkami animowanymi! Animowane były np.: pociski odbijające się od piersi naszego Superbohatera, ale też ukazanie jego umiejętności latania! Dziś wygląda to śmiesznie, ale o dziwo, aż tak bardzo nawet nie razi.

(1948) Superman (15 Chapters)

W 1949 powraca na ekrany duet w serialu o wszystko mówiącym tytule Batman and Robin (15 odcinków). Po raz pierwszy na ekranie pojawiły się takie postacie jak komisarz Gordon czy reporterka Vicki Vale,

(1949) Batman and Robin

Powrócił Batman, więc nic dziwnego, że ten sam los potkał Supermana. Atom Man vs. Superman składający się z 15 odcinków miał premierę w 1950 roku. Treścią jest konfrontacja Supermana z Luthorem, a po jego schwytaniu i osadzeniu w więzieniu, z tajemniczym Atom Manem, który być może z Luthorem ma wiele wspólnego… Serial ponownie wykorzystywał animowane wstawki, niestety, monetami używano ich ze zbyt dużą przesadą.

(1950) Atom Man vs. Superman

W 1951 roku ponownie wraca Superman, ale już nie w serialu, a w pełnoprawnym, trwającym jednak tylko niecałą godzinę, obrazie kinowym Superman and the Mole Men. O dziwo, całkiem niezłym, choć samego Supermana nie ma tu zbyt dużo, a na pierwszy plan wychodzi konflikt ludzi i tajemniczych Ludzi-Kretów.

(1951) Superman and the Mole-Men

Jako ciekawostka: dla George Reevesa powyższy film nie był jednorazowym wcieleniem się w rolę Supermana. Z powodzeniem zagrał jeszcze w 4 sezonach serialu (104 odcinki!) The Adventures of Superman. Ale o serialach, jak zapowiadałem we wstępie, przy innej okazji.

Batman z 1966, znany także pod tytułem Batman The Movie, a po naszemu Batman Zbawia Świat, to obraz wręcz kultowy. Pierwotnie był planowany jako pilot serialu emitowanego w latach 1966-1968 (3 sezony, w sumie 120 odcinków), jednak koniec końców został wypuszczony pomiędzy pierwszym i drugim sezonem, a jego celem miała być głównie promocja serialu. Film otrzymał całkiem spory budżet, co zaowocowało wprowadzeniem choćby nowych gadżetów dla Batmana, natomiast klimat pozostał dokładnie taki sam jak w serialu. Czyli głupkowaty i do bólu kiczowaty. I naprawdę, da się to dzieło obejrzeć, a niektóre motywy powodują opad szczęki, choć osobom przyzwyczajonym do dzisiejszego kina, może być ciężko wytrzymać do końca seansu. Ale jest się z czego pośmiać, Kitka jest przeurocza, a Adama Westa miło ogląda się w błyszczących gaciach i masce z narysowanymi brwiami. No i sprej na rekiny, motyw ten po prostu rozwala!

(1966) Batman The Movie

Jako bonus, z tego samego roku: The Wild World of Batwoman. Nie widziałem, kiedyś koniecznie po to sięgnę.

(1966) The Wild World of Batwoman

W następnym odcinku: Superman ratuje świat!

Read Full Post »

LEGO ma czasem zadziwiające i nieszablonowe pomysły. I jak najbardziej dobrze, że takowe się pojawiają, choć zapewne bezpieczniejszy od strony finansowej jest kolejny zestaw popularnego pojazdu ze Star Warsów z nową wersją kultowej postaci.

A tak czasem wyklują się dziwaczne twory jak choćby Mighty Micros. Czyli maciupkie karykaturalne jeździdełka, charakterystyczne pod względem wyglądu dla postaci, która w nich zasiada. Wyglądają… dziwnie. Jak mam być szczery, mnie zupełnie nie porwały. Ale fajnie się je ogląda. Ale portfel zostaje na swoim miejscu.

Co innego kierowcy. W sumie to sztandarowe postacie superherołsów i supervilianów ze świata zarówno DC jak i Marvela. Ale mają coś w sobie rewelacyjnego. Popatrzcie tylko na te minki! Podobnie jak autka, przerysowane i karykaturalne. I to się sprawdza! Są takie komiksowe!

Ludziki bezsprzecznie chcę! Obawiam się także, że pewnie taniej i łatwiej będzie kupić całe zestawy, niż figurki osobno na rynku wtórnym… Zdjęcia za Allen Tran.

LEGO DC Comics Super Heroes Mighty Micros: The Flash vs. Captain Cold (76063)

LEGO DC Comics Super Heroes Mighty Micros: Robin vs. Bane (76062)

LEGO DC Comics Super Heroes Might Micros: Batman vs. Catwoman (76061)

LEGO Marvel Super Heroes Mighty Micros Hulk vs. Ultron (76066)

LEGO Marvel Super Heroes Mighty Micros Captain America vs. Red Skull (76065)

LEGO Marvel Super Heroes Mighty Micros Spider-Man vs. Green Goblin (76064)

Read Full Post »

Małe uzupełnienie poprzedniej notki z cyklu „fotki supertrykociarzy„, czyli cała nasza drużyna na jednym zdjęciu, dodatkowo z informacjami, w którym zestawie daną figurkę można spotkać. Oczywiście grafika dotyczy tylko bieżących zestawów z cyklu Avengers, poszczególne postacie, w innych wersjach, można było spotkać już o wiele wcześniej (np.: pierwsza drużyna Avengers).

The Avengers II minifigures & sets

Read Full Post »

Zdjęcie „rodzinne” The Avengers rozpoczęło na blogu cykl „fotki supertykociarzy„. Dzisiaj bezpośrednia kontynuacja tematu, czyli The Avengers II. Na poniższej fotce udało się złapać całą drużynę, oczywiście zgodnie z polityka TLG, poszczególne figurki porozrzucane są po najróżniejszych zestawach, tak więc trochę popolować trzeba, tym bardziej, jeżeli nie chce się nadwyrężyć zanadto portfela. Ale chyba warto, miłośnika LEGOwych minifigurek taka gromadka naprawdę potrafi ucieszyć.

The Avengers II

Read Full Post »

Już 7 maja polską premierę będzie miał film Avengers: Age of Ultron – i nie ma co ukrywać, po ostatnich sukcesach kinowych obrazów ze stajni Marvela, tytuł ten jest bez wątpienia jednym z najbardziej oczekiwanych filmów 2015 roku.

Mimo że Fantastic Four zapowiada się na syf, a Pajączkom coś nie wyszło, to obecnie reszta Marvelowskiego świata ma się wprost wyśmienicie. X-meni zachwycają, Avengers czy Strażnicy to ogromne hity, Iron-man cieszy się niesłabnącą popularnością, Zimowy Żołnierz zaskoczył rewelacyjną realizacją i nieprzeciętnym scenariuszem. Tu warto przypomnieć o pewnych zawiłościach licencyjnych, mimo że X-men, Avengers, F4 czy Spider-man pochodzą z jednego komiksowego uniwersum, to na przestrzeni lat licencje na sfilmowanie ich przygód trafiły w ręce różnych studiów filmowych. A że obecnie jest to popularny temat, nie ma się co dziwić, że prawa do wykorzystania są bacznie pilnowane…

Na tle Marvela plasuje się DC, które coś nie może wyjść na prostą. Ostatni Superman mimo że nie był (bardzo) zły, to niestety robił z widza idiotę, a Nolan swoim ostatnim Batmanem nieco popsuł doskonałe wrażenia po dwóch pierwszych częściach. O takich cudach jak Zielona Latarnia to chyba nikt nie chce obecnie pamiętać. DC się obecnie bardzo stara, ma określone plany, być może coś z tego będzie. Kiedyś.

Tak przynajmniej jest na dużym ekranie, natomiast gdy popatrzymy na nieco inny rynek, sytuacja okazuje się diametralnie odmienna. W gałęzi filmu animowanego to bezsprzecznie króluje DC!

Batman The Animated Series Vol1

Batman: The Animated Series to serial który doczekał się ponad 100 odcinków (początek emisji w 1992 roku), jednocześnie uważany jest za jedno z największych osiągnięć filmu animowanego. Rewelacyjna animacja, wspaniała muzyka, nieprzeciętna reżyseria i scenariusze nierzadko poruszające poważne i niejednoznaczne problemy. Serial ten bez wątpienia skierowany był do nieco starszych wiekiem miłośników amerykańskiej superbohaterskiej popkultury, i do dzisiaj wart jest, by poświęcić mu chwilę czasu.

Batman Mask of the Phantasm (1993)

Doskonałym nawiązaniem do serialu był pełnometrażowy film animowany Batman Mask of the Phantasm – coś co nawet dzisiaj może, i mówię to bez przesady, spowodować autentyczny opad szczęki.

Przez kolejne lata filmy animowane nawiązujące do uniwersum DC bardzo często sięgały po nieco poważniejsze pierwowzory komiksowy, dobrymi przykładami nich tutaj będą takie wspaniałe tytuły jak Batman: Year One czy The Dark Knight Returns.

Batman Year One (2011)

Batman The Dark Knight Returns (2013 DELUXE EDITION)

W uniwersum DC istnieje nie tylko Batman, i na szczęście udało się także z innymi postaciami. Justice League otrzymała swój własny, także bardzo udany, serial, i oczywiście nie obyło się bez pełnometrażowych filmów. Justice League: The New Frontier czy Justice League: Crisis on Two Earths bez wątpienia zapewnią wyborne widowisko.

Justice League - Liga Sprawiedliwych

Justice League Crisis On Two Earths (2010)

Justice League The New Frontier (2008)

Swoistym kuriozum są filmy animowane przedstawiające postacie superbohaterów jako ludziki LEGO – oczywiście wyraźne nawiązanie do LEGOwych serii i jakby nie było, reklamówka tychże produktów. Na szczęście bardzo zjadliwa i udana!

LEGO Batman The Movie (2013)

Lego DC Comics Super Heroes Justice League vs Bizarro League (2015)

Oczywiście przesadą byłoby twierdzenie, że każda animacja okraszona znaczkiem DC to ogromny hit. I tutaj pojawiały się obrazy niezbyt udane czy po prostu gorsze, jednak pewien poziom w sumie zawsze na szczęście został zachowany. I nic nie zapowiada, by było gorzej, choć DC już wykorzystało sporo ogromnych hitów z rodowodem w komiksach. Ale sporo jeszcze zostało. Animowane Długie Halloween? Oj, chciałbym to zobaczyć…

Marvel pod względem filmu animowanego już nie ma aż tak dobrej ręki jak jego główny konkurent, choć także i tutaj znajdą się obrazy warte oglądania, o ile komuś nie przeszkadzają dziwne style graficzne albo przeładowane tanim komputerowym efekciarstwem, albo okraszone zapaszkiem anime.

Marvelowi udały się przede wszystkim seriale, warto tu wspomnieć choćby o Spider-Man: The Animated Series (1994) czy X-Men: The Animated Series (1992). Kolejny serial animowany z mutantami: X-Men: Evolution (2000) nie przypadł mi do gustu, natomiast obecnie mam zamiar dać szanse Wolverine and the X-Men (2009) – zbiera całkiem niezłe recenzje.

Wolverine and the X-Men (2008)

No i sami powiedzcie, czy patrząc na taką okładkę, nie macie ochoty zanurzyć się w tym świecie:

Thor & Loki Blood Brothers (2011)

O animowanych dziełach z superbohaterami przypomniał mi GrublukTheGrim poprzez opublikowanie na swoim blogu Skrzydła Gryfów informacji o dwóch takowych produktach: Liga Sprawiedliwości: Tron Atlantydy i Liga Sprawiedliwości: Wojna. Trochę pogrzebałem, i cóż, powiedzmy, że na nowo wsiąkłem. Co prawda nie mam pojęcia kiedy na to wszystko znaleźć czas, ale zapewne od czasu do czasu postaram się, o ile będziecie mieli ochotę coś takiego poczytać, krótko naskrobać co nieco o jakimś animowanym filmie czy to z uniwersum DC czy Marvela.

Read Full Post »

76042 The SHIELD Helicarrier na Shop@Home, czyli można poznać różne szczegóły, w tym oficjalną polską cenę….

76042 The SHIELD Helicarrier 1400

Read Full Post »

Pojawiły się wreszcie zdjęcia zapowiedzianego już dość dawno specjalnego i ogromnego modelu z rodowodem w uniwersum Marvela. LEGO Marvel Super Heroes 76042 UCS S.H.I.E.L.D. Helicarrier składa się z prawie 3000 elementów, i zbudowany jest w skali mikrofigures (zawiera 12 maciupkich ludzików!), jednak jako dodatek, w zestawie znajdą się także minifigurki następujących postaci: Hawkeye, Maria Hill, Captain America, Nick Fury, Black Widow. Oczywiście zestaw zarówno konstrukcją jak i ludkami nawiązuje do wersji filmowej. Cena? Bagatela, $349.99. Ślinka na niektóre składowe cieknie, ale przy tej cenie chyba będę musiał obejść się smakiem, tym bardziej, że dla mnie Helicarrier nie jest czymś zbyt atrakcyjnym. Więcej o zestawie na WSI, poniższe fotki pochodzą z Allen Tran (klikać po więcej!). Jest też wideo!

LEGO Marvel Super Heroes UCS S.H.I.E.L.D. Helicarrier (76042)

LEGO Marvel Super Heroes UCS S.H.I.E.L.D. Helicarrier (76042)

LEGO Marvel Super Heroes UCS S.H.I.E.L.D. Helicarrier (76042)

LEGO Marvel Super Heroes UCS S.H.I.E.L.D. Helicarrier (76042)

LEGO Marvel Super Heroes UCS S.H.I.E.L.D. Helicarrier (76042)

LEGO Marvel Super Heroes UCS S.H.I.E.L.D. Helicarrier (76042)

LEGO Marvel Super Heroes UCS S.H.I.E.L.D. Helicarrier (76042)

PS. Malutki wózek widłowy wymiata!

Read Full Post »

Walmart zrobił nam prezent i udostępnił (nie wiadomo, czy całkiem oficjalnie 😉 ) niezłe fotki nadchodzących zestawów z serii Marvel Super Heroes!

76014 Spider-Trike vs. Electro

Jednak podpis na pudełku wskazuje na świat Ultimate, a nie na licencję filmową. Ciekawostka, ale Electro i tak w filmie wystąpi, więc w sumie jeden czort.

76014 Spider-Trike vs Electro BOX

76014 Spider-Trike vs Electro

76015 Doc Ock Truck Heist

Także Ultimate. Ten zestaw z wszystkich najbardziej mi się podoba, Doktorek bardzo się udał, do tego sam pojazd prezentuje się całkiem nieźle. Ciekawe czy to z pajęczyną to wyrzutnia? 😉

76015 Doc Ock Truck Heist BOX

76015 Doc Ock Truck Heist

76016 Spider-Helicopter Rescue

Green Goblina pamiętam z pierwszych komiksów Tm-Semica i ta przerośnięta wersja z zestawu jak dla mnie jest strasznie karykaturalna, ale jednak muszę przyznać, że coś w sobie ma. Albo po prostu lubię te większe figurki, Hulk w końcu jest rewelacyjny, Goblin też zapowiada się całkiem nieźle. Co do pojazdu to już się wypowiadałem, dla mnie pomyłka i głupota, ale dzieciaki to kupują, więc interes się kręci…

76016 Spider-Helicopter Rescue BOX

76016 Spider-Helicopter Rescue

76017 Captain America vs. Hydra

Avengers Assemble nie oglądałem, Bard kiedyś to polecał – podobno całkiem niezłe. Wygląd tego pojazdu nie zachęca, jednak absolutnie nie można skreślać całego serialu z powodu jednego „czegoś na kółkach”.

76017 Captain America vs Hydra BOX

76017 Captain America vs Hydra

76018 Hulk Lab Smash

Ponownie Avengers Assemble. Laboratorium jest bo coś być musi – figurki natomiast: rewelacja!

76018 Hulk Lab Smash BOX

76018 Hulk Lab Smash

Zdjęcia: Walmart, info: BrickSet, just2good

Read Full Post »

Patrzeć! Podziwiać! Jarać się! 😉

Marvel 2014

Za Bricksetem, obrazek z galerii Huwa!

Read Full Post »

Older Posts »