Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Zbudujmy to!’

Dzisiaj ponownie gościnnie na blogu Amal i jego najnowsza recenzja wcale nie najnowszego zestawu. Serdecznie zapraszam do wspominek:

 

6980 Galaxy Commander

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/001.jpg

Rok:1983
Seria: Space Classic
Ilość elementów: 427 Peeron, 443 Brickset
Ilość figurek: 5 kosmonautów (1 czerwony, 2 białych i 2 żółtych)
Wymiary pudełka: 46.5 x 29 x 6.4 cm

Kiedyś sporządziłem sobie taki mój wewnętrzny ranking. Poustawiałem w szeregu wszystkie okręty flagowe całej serii Space (a więc nie tylko Classic). Chciałem wybrać ten najpiękniejszy, najwspanialszy i w ogóle ten naj…naj… biorąc pod uwagę przeróżne kategorie. W tej mojej zabawie Galaxy Commander zawsze plasuje się w pierwszej dwójce.

PUDEŁKO I ZAWARTOŚĆ
Już sam rozmiar pudełka stanowi zapowiedź wspaniałej przygody z legowym kosmosem. Jak na tamte czasy, było ono największe z używanych do zestawów kosmicznych. Mogliśmy przypuszczać, że kryje on masę budulca i tak też jest. Przednie zdjęcie wieka pudełka ukazuje ogromny, niebiesko-biały statek kosmiczny. Jak już zdążymy zachwycić się jego kształtem, to z wewnętrznej strony wieka pudełka poznajemy jego bawialne możliwości, zaś tylna ściana wprost obfituje w zestawy alternatywne.
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/6980_box2.jpg
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/6980_box3.jpg

Wewnątrz pudełka plastikowa wyściółka porządkuje materiał budowlany w liczbie ponad 400 części, zaś pod nią znajduje się szara płyta lądowiska i oczywiście instrukcja.
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/6980_box1.jpg

Zawartość obfituje w wiele nowych jak na owe czasy elementów i trudno je nawet wszystkie wymienić. Zerkając na inwentaryzację już na samym początku widzimy tą samą – znaną nam antenę, ale aż w trzech, różnych kolorach.
Poszukując rzadkich elementów na pewno warto wymienić niebieski skos 2×3 z logo Space Classic oraz biały skos 8×6 z cztero-studowym wcięciem. Nie można przy tej okazji nie wspomnieć o klockach 1×1 z oczkiem typu 1. W tym zestawie wystąpiły w liczbie aż 30 sztuk! (20 niebieskich i 10 białych) Były one i są świetnym elementem przytrzymującym anteny, a także indywidualnym elementem imitującym jakieś mini-urządzenie.

Miałem cztery lub pięć kompletów tego zestawu. Jeden z nich miał nawet pudełko, lecz trochę nadgryzione zębem czasu i nerwowym traktowaniem poprzednika. Bardzo chciałem mieć ten zestaw w odsłonie kolekcjonerskiej – takiej z dobrze utrzymanym pudełkiem. Po kilku latach polowania udało mi się takie zakupić, oczywiście z zawartością, którą przeznaczyłem na budowę zestawów alternatywnych.

BUDOWA I BAWIALNOŚĆ
Model główny

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/m1.1.jpg

Podseria której przedstawicielem jest Commander jest pierwszą mocno odcinającą się od wczesno-spejsowej kolorystyki. Tak jak w przypadku 6930 Supply Station, model nie ma wyraźnie dominującego koloru. Umiejętnie przeplatana biel z niebieskim nadaje ton całej podserii, tworząc harmonijny wizerunek całości.
Ze względu na ilość i różnorodność elementów budowa modelu może mniej wprawnym budowniczym sprawiać pewne problemy. Dzięki dokładnej instrukcji budowy, trudno się jednak pomylić. Wystarczy odpowiednie skupienie budowniczego i … model gotowy! Teraz zaczyna się eksploatacja, a możliwości tego modelu są ogromne.
Można Commandera potraktować całościowo, to jest jako dwukabinową jednostkę dowodzenia wyposażoną w moduł przenoszenia niewielkiej stacji.
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/m1.7.jpg
Można odłączyć i pozostawić stację. By to zrobić wystarczy odpiąć bezstudowe płytki 1×2, blokujące mechanizm otwarcia. Otrzymujemy wtedy jednostkę przygotowaną w każdej chwili na podniesienie stacji i szybkie opuszczenie niegościnnego terenu.
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/m1.4.jpg
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/m1.6.jpg

Możemy też zupełnie pozbyć się modułu przytrzymującego stację, wypinając ją z prostej acz bardzo skutecznej blokady.
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/m1.3.jpg
Commander traci tym samym swój pokojowo-badawczy charakter, zamieniając się w szybki i zwrotny myśliwiec. Agresywny wygląd nadają mu przednie starannie zaprojektowane działa. Zdaje się, że nie ma z nim żartów…
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/m1.9.jpg

Co do samej stacji – centrum dowodzenia, to tworzy ją jedno prostokątne pomieszczenie wyposażone w komputery z otwieraną zespoloną częścią ścienno-dachową, co zapewnia dobre operowanie figurkami. Świetnym uzupełnieniem jest składana radarowa antena.
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/m1.5.jpg

Wokół statku poruszają się dwa pojazdy kołowe, których niewątpliwym atutem jest: po pierwsze fakt wyposażenia ich w bąbelkowe opony, które nadają pojazdom nieco bardziej kosmicznego charakteru, niż stosowane wcześniej, zaś po drugie – że się od siebie mocno różnią. Nic dziwnego, bo różne jest ich przeznaczenie. Ten wyposażony w giętki przewód zapewne uzupełnia paliwo w statku, zaś drugi pełni raczej funkcję patrolową.
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/m1.11.jpg

Nie wolno zapominać o załodze. Jest liczna i różnorodna. Pilot, badacze i inżynierowie w łącznej liczbie pięciu stanowią ekipę wystarczającą do obsługi całego statku.
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/m1.2.jpg
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/m1.12.jpg

Słabe strony? W statku galaktycznego dowodzenia nie ma się do czego przyczepić. Nic nie odpada (To w końcu klocki, ale żeby odpadło trzeba się odrobinę postarać!), nic się nie chwieje ani nie luzuje. Czy zatem jest to zestaw bez wad? No, nie do końca. W założeniu, Commander lądować ma na dołączonym lądowisku wyposażonym w światełka. Niestety ktoś tu nie pomyślał, bo jest ono po prostu za małe. Dołączona jedna płyta lądowiska świetnie sprawdza się przy modelach średnich i małych. Przy kolosie jakim jest niewątpliwie Galaxy Commander, wygląda ona dość groteskowo.
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/m1.8.jpg

MODELE ALTERNATYWNE
Tworzyłem je długo, bo od roku 2014. Tak się po prostu złożyło. Niektóre gościły na wystawie w Swarzewie w 2015 roku, ale… rozpłynęły się w gąszczu pozostałych modeli. Postanowiłem, że przedstawię recenzję Commandera dopiero po złożeniu ostatniego modelu alternatywnego, bo … one na to po prostu zasługują.

Model I
Małe zdjęcie w lewym, górnym rogu pudełka ukazuje niezwykle interesujący i okazały model. Dostojny statek kosmiczny w układzie litery „T” lub jak kto woli „Y”, z dwoma kabinami mocno cofniętymi względem przodu. Po bokach kabin zaznaczają się pionowe elementy zwieńczone antenami, co powoduje wyniesienie bryły wzwyż. Mniej więcej w połowie modelu znajduje się zamykana ładownia, która czyni środek statku bardziej przestrzennym. W owej ładowni można wiele zmieścić, bo klocków pozostałych po budowie trochę zostało. Tak wiele, że ja do dnia dzisiejszego nie umieściłem tam nic…
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt5.1.jpg
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt5.2.jpg
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt5.3.jpg
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt5.6.jpg
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt5.4.jpg

Budowa tego statku, tak jak modelu głównego, należy do średnio skomplikowanych. Oczywistym problemem jest tylko brak instrukcji. Sam model jest moim zdaniem bardzo udany i oryginalny. Poszedł na pierwszy ogień budowy modeli alternatywnych zestawu 6980 i należy do pierwszej dziesiątki moich ulubionych modeli alternatywnych.

Model II
Cześć infrastruktury naziemnej w postaci stacji paliwowej lub raczej stacji doładowania energii. Dobrze wyeksponowana, ukazana w prawym, górnym rogu pudełka, bardzo oryginalna budowla. Całość, szerokości zaledwie dwóch studów, wywindowana wzwyż przez cztery filary, umiejscowiona została z jednego boku planszy imitującej lądowisko. Do tego dwa bliźniacze myśliwce, które starają się odpowiedzieć na pytanie o wygląd „bliźniaków syjamskich” myśliwca zestawu głównego, po ich rozdzieleniu. W ich przypadku płyta lądowiska spełnia swoją rolę. Statki nie wystają w zasadzie ponad lądowisko. Zestaw uzupełniają dwa bliźniacze małe pojazdy kołowe i mamy komplet: Stacja, pojazdy powietrzne oraz kosmiczne quady. Full wypas!
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt1.4.jpg
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt1.5.jpg
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt1.3.jpg

Model III
Zdjęcie tej propozycji zestawu alternatywnego dość nietypowo umieszczono na wewnętrznej stronie wieka pudełka. Jest to stacja magazynowania i przetwarzania energii… chyba…
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt.4.1.jpg
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt4.2.jpg

W miarę prosta w budowie, lecz moim zdaniem jej potencjał nie został wykorzystany. W każdym razie po jej zbudowaniu aż korci, by ją rozbudować np: przedłużyć ją, dorabiając podłogę i urządzenia, jednakże tak, by dać kosmonautom więcej miejsca na przemieszczanie się oraz kończąc elementem – lustrzanym odbiciem zbudowanej stacji. Do tego jednak potrzeba większej ilości budulca, no i byłby to już raczej MOC. Tył stacji to całkowicie autorski projekt powstały z pozostałości oczywiście. Można go przecież zrobić zupełnie inaczej!
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt4.3.jpg
W tym wypadku stację uzupełniają dwa identyczne latadełka i również bliźniacze quady o przyzwoitym, standardowym wyglądzie.

Model IV
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt3.1.jpg
Długo przyglądałem mu się zanim do niego usiadłem. Przede wszystkim chciałem odgadnąć przeznaczenie tego modelu. Dziwiły mnie np. nieproporcjonalnie maleńkie koła tego cuda – nieprzydatne przy poruszaniu się po terenie nierównym lub skalistym.
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt3.5.jpg

W pewnym momencie olśniło mnie, że przecież obecne samoloty pasażerskie też nie są wyposażane w koła przeznaczone do traktorów! Tak więc po wielu próbach uznałem, iż jest to powietrzny, niskopułapowy pojazd badawczy, lub dostawczy, przewożący załogę w jakieś odległe miejsce pracy, zaś małe koła służą wyłącznie do startu i lądowania. Gdy wreszcie przestało mnie drażnić wysoko osadzone podwozie z małymi kołami, wyobraźnia ruszyła.
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt3.4.jpg
Pojazd ten jest wygodny dla całej ekipy kosmonautów. Jest w nim nawet sporo wolnej przestrzeni.
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt3.3.jpg
Wyposażony ponadto został w dwie jednakowe, mniejsze jednostki latające. Można nimi dolecieć tam, gdzie „dostawczak” dolecieć nie może, czyli np. wlecieć w jakąś rozpadlinę, by dokładniej zbadać teren. Owe dwie jednostki to pięta achillesowa tego modelu. Umieszczone, każdy na pojedynczym stojaku, dość nerwowo reagują na niewprawne i lekkie nawet puknięcie. Tył to znów efekt mojej wyobraźni, ale jestem z niego zadowolony. Wykorzystałem skrzynkę i złożone zawiasy, które w moim odczuciu, złożone, świetnie spełniają funkcję ozdobną. Z tyłu trzeba uważać na niebieskie drabinki – złośliwie potrafią odpadać!
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt3.2.jpg
Generalnie jest to kolejny, udany i nietypowy model alternatywny zestawu głównego.

Model V
Podchodziłem do niego wielokrotnie przez wiele… lat. Strasznie nie lubię zdjęć robionych z pokazanej perspektywy. Widać słabo, ale najgorsze jest to, że coś jednak widać, jednak przez długi czas wyobraźnia szwankowała.
Pewnego dnia zbudowałem ją od podstaw w zaledwie czterdzieści minut, zmotywowany zdecydowaną prośbą żony, abym zajął się czymś pożytecznym, no i posprzątał wreszcie po raz kolejny powstały bałagan. Pod wpływem stresu, ogarnięty nagłym lucida intervalla* dokonałem wreszcie niemożliwego!

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt2.2.jpg
Jest to stacja. Zapewne także magazynująca i przetwarzająca energię. Zdziwiło mnie trochę posadowienie kabin, lecz tym razem ich funkcja jest zgoła inna niż zwykle. Wydaje mi się, że kabiny stanowią w tym modelu detektor czegoś. Może promieniowania? Może wyszukiwania zamkniętych w skałach kryształów energii? Możliwości jest więc całkiem sporo. Po bokach stacji umiejscowione zostały doki dla małych jednostek latających. Również tym razem identycznych. Przy stacji pałętają się dwa bliźniacze pojazdy kołowe, wyposażone w dość oryginalne lampki sygnalizacyjne na końcu anten.
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt2.1.jpg
Uwagę przykuwają także przednie ruchome ramiona wyposażone w czułe kamery. Zdjęcie z pudełka nie oddaje w pełni ich potencjału i funkcjonalności. Starałem się sporo narozrabiać z tyłu stacji, jednak widoczne na zdjęciu skrawki konstrukcji ograniczyły mi pole manewru.
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt2.3.jpg
Drobną wadą jest mocowanie stacji do podłoża – tylko przez tylne filary, ale można się przyzwyczaić.
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/alt2.2.jpg

Modele VI i VII
Jak widać wrzuciłem je do jednego worka. Nie da się ich jednak wszystkich trzech zbudować z jednego zestawu, ze względu na liczbę kół, czy też liczbę niebieskich anten.
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/s1.jpg
Tak więc model VI to dwa małe kabinowe pojazdy kołowe. Ich budowa opiera się na odwróconej względem kierunku jazdy, skośnej płytce 6×8 z cztero-studowym wcięciem. Budowa nie nastręcza trudności. Pojazd świetnie wygląda, gdy ogląda się go z góry. Niestety od dołu kierowca narażony jest na przewiewy i musi uważać na nerki. Nie ukrywam, że ta maniera konstruktorów, polegająca na zabudowanym od góry kokpicie przy otwartym dole, irytuje mnie najbardziej. Tak czy inaczej pojazdy mogą zauroczyć, a ich bawialność jest duża.
Model VII to trzyosobowy wydłużony quad, którym kosmonauci mogą dojechać na miejsce docelowe, gdy nie chce im się za bardzo chodzić. Model prosty, ale ze względu na ilość miejsc – dość nietypowy. Łatwo zauważyć, że popełniłem oczywiste przestępstwo, umieszczając na przodzie klocek z logo, którego zabrakło na tym, prezentowanym na zdjęciu. Cóż, nie po raz pierwszy poprawiam gapiostwo twórców (np.w LL918).

Podsumowanie: Jest krótkie – w sześciostopniowej skali – sześć! sześć i jeszcze raz sześć!!! (mylę się?)
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/g1.jpg
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/g3.jpg
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/g4.jpg
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6980/g6.jpg

Read Full Post »

Bez spojlerów.

Avengers EndGame króluje na wielkim ekranie, pierwszy weekend już potwierdził, że widowisko przypadło do gustu zarówno widzom jak i krytykom, do tego bije kolejne rekordy finansowe. Cieszą się twórcy, aktorzy, fani, a także oczywiście licencjobiorcy, ot choćby takie TLG, które w swojej ofercie wypuściło parę zestawów bezpośrednio opartych na filmie:

76123 Captain America: Outriders Attack
76124 War Machine Buster
76125 Iron Man Hall of Armour
76126 Avengers Ultimate Quinjet
76131 Avengers Compound Battle
+ 30452 Iron Man and Dum-E

W ramach cyklu Fotki Super Trykociarzy zapraszam na przegląd minifigów i figurek z regularnych zestawów (no bo polybaga jeszcze nie upolowałem…)

Cała, w sensie, z zestawów, drużyna w komplecie. Chyba nie ma potrzeby przedstawiać?

Na dodatkową fotkę załapał się Ant-man, ale po to, by pokazać jego dwa wcielenia.

Mięso armatnie,

i oczywiście Thanos.

Jako bonus, całkiem niezły War Machine Buster,

oraz różne wersje zbroi Starka:

Figurki jak zwykle wypadają zjawiskowo, choć jest na co narzekać. Kolejne wersje Iron-mana zaczynają być nudne, ale taka różnorodność ma swój urok, a w tym roku otrzymaliśmy takie smaczki jak choćby Mark 1 czy Igor. Kto chce, może polować na każdą wersję, kto nie, może ograniczyć się do jednej, dwu. Syndrom Batmana. Reszta drużyny to różnorodne główki w praktycznie tych samych zbrojach, do tego ze spierniczonym nadrukiem twarzy Kapitana Ameryki: kolor cielisty nieładnie wyszedł na niebieskiej główce, coś LEGO nawaliło z farbą. Duży Hulk też był, a Kapitan Marvel to dokładnie ta sama wersja co w zestawie 76127 Captain Marvel and The Skrull Attack. Thanos także był, różnice są tylko w nadrukach, przedtem był wkurzony, teraz japa mu się śmieje. Dla miłośników minifigurek: jest co zbierać, ale jak nie ma się ciśnienia na każdą możliwą wersję, spokojnie większość pozycji z tej edycji można sobie darować.

PS. Notka powstawała ZANIM obejrzałem film. Po seansie nasuwają się kolejne wnioski, ale to w kolejnej, już spojlerowej notce.

Read Full Post »

Rok 2019 w LEGO obrodził nam zestawami z Pajączkiem. Nie dość, że właśnie do sprzedaży trafiają trzy zestawy oparte na najnowszym filmie Spider-man: Far From Home (recenzje dwóch z nich już znajdziecie na blogu), to dodatkowo na początku roku dostaliśmy jeszcze parę zestawów, luźno nawiązujących do pajęczej mitologii (też było parę recenzji). Należy nadmienić, że zestawów całkiem udanych, a dodatkowo, dostarczających całkiem pokaźną stertę minifigurek. A jako, że właśnie trafiła w moje łapki ostatnia z tych minifigurek, w cyklu Fotki Super Trykociarzy małe podsumowanie.

Lista zestawów:
76113 Spider-Man Bike Rescue
76114 Spider-Man’s Spider Crawler
76115 Spider Mech vs. Venom
76133 Spider-Man Car Chase
76134 Spider-Man: Doc Ock Diamond Heist

Dwa ostatnie należą do linii Juniors czy też obecnie 4+ przeznaczonej dla młodszych dzieciaków, więc siłą rzeczy są dość uproszczone, ale także zawierają fajne minifigurki.

Pajączka dostajemy w dwóch wersjach, różniących się tylko nóżkami. Postać już wielokrotnie oczywiście pojawiała się w LEGOwym świecie, obecnie dostaliśmy wersję nieco odświeżoną, co widać szczególnie w pomniejszonych oczkach. Prywatnie wolę większe. Jako uzupełnienie najbliższej rodziny: Ciotka May. Niestety, pozostałe cywilne postacie już się w tej edycji nie załapały.

Ale za to rozrosła nam się rodzina Pajęcza! Obok Spider-mana: Miles Morales, Spider-Man 2099 i Ghost Spider czyli Spider Gwen.

Złoli także dostajemy całkiem pokaźną gromadkę! Od lewej: Green Goblin na dość słabym ślizgaczu, ale wynika to z tego, że trafił do zestawu dla młodszych, więc konstrukcja jest dość uproszczona. Sama minifigurka za to cudeńko! Obok Doc Ock z maciupkimi ramionami, Vulture z przepięknymi skrzydłami, Sandman z rewelacyjną podstawą (otwieraną, w środku kryje się skarb!) i wielkim piaskowym młotem, milusi Carnage i zawsze elegancki Venom! Piękna zgraja! Minifigurki jak najbardziej można uznać za niezwykle udane!

Zbiorcza fotka, bez akcesoriów:

Read Full Post »

Równowaga musi być zachowana, tak więc po gorącym klimacie, który zapewnił nam Molten Man, czas nieco się ochłodzić.

Marvel Super Heroes / Spider-man: Far From Home
76129 Hydro-Man Attack

Seria: Marvel Super Heroes
Rok premiery: 2019
Liczba elementów: 471
Figurki: 4: Peter Parker, MJ, Mysterio, Hydro-Man
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 28 x 26 x 7.5 cm
Cena: $??.99, £??.99, ??,99 €, ??,99 zł (w Smyku 154.99 zł)

BrickSet, BrickLink

76129 Hydro-Man Attack to kolejny zestaw, który oparty jest na nadchodzącym filmie z przepasanego uniwersum MCU (mimo, że to produkcja Sony): Spider-man: Far From Home. Podobnie jak w poprzednim przypadku, zestaw nawiązuje do wydarzeń, które już mogliśmy zobaczyć w trajlerach, a do tego można bezpośrednio z nim powiązać nawet klimatyczny plakat:

Pudełko całkiem sporych rozmiarów, także dość grube. Brawa dla grafika za przepiękna wodę, natomiast ktoś nieco  się zapędził w kompozycji, i przesadził z wielkością wstawki ze samym filmowym Spider-manem. Spokojnie mógłby być mniejszy.

Z tyłu pudełka standard, czyli ponowne ujęcie na zestaw, oraz ukazanie wybranych elementów oraz funkcjonalności.

Na zawartość składa się pięć woreczków, w tym cztery ponumerowane oraz jeden malutki, zawierające elementy sieci.

Instrukcja to jedna książeczka z rozwodnionymi (doceńcie suchar!) planami budowy. W sumie prawie 100 stron, nieco przesada… Naklejki są.

Minifigurki znajdziemy w sumie cztery, od lewej są to: Mysterio, dokładnie w identycznej wersji jak w zestawie 76128, niebieściutki Hydro-man, MJ oraz Peter Parker czyli Spider-man. Mimo, że Mysterio to świetna figurka, to jednak minusik za powtórkę. Za to warto przyjrzeć się reszcie. Hydro-man debiutuje w klockowym świecie, a sama minifigurka wypada bardzo dobrze, mimo, że pozbawiona jest jakiś większych wodotrysków. Jakby ktoś budował makietę z Avatara, może być przydatna.

MJ to zwykła cywilna postać, ale miło dostać takie nawiązanie do filmu. Najciekawiej wypada Peter Parker, niby jest także w cywilnych ciuszkach, ale posiada zwiniętą maskę na której widać białe oczka, a spod bluzy wystaje kawałek kostiumu.

Hydro-man widoczny w zwiastunie jest dosłownie przez moment, w wersji LEGOwej otrzymujemy w sumie takie nie wiadomo co. Sama minifigurka wypada nieźle, ale jako, że w filmie to nieco większa postać, zamiast konstruować kolejnego „mecha”, postanowiono minifigowi dodać podstawkę. Która wypada bardzo słabo, a jedynym jej plusem jest to, że dostarcza paru ciekawych elementów w ładnych odcieniach niebieskiego. Do tego ma błąd konstrukcyjny, najniższy poziom powinien być dodatkowo wzmocniony, teraz podczas bardziej dynamicznej zabawy, łatwo się niestety odczepia. Dla kolekcjonera nie ma to znaczenia, ale dla dzieci jest to już ważna kwestia i aż dziw, że ten babol nie wyszedł podczas testów. Czyżby pośpiech?

Praktycznie każdy nowy zestaw ze Spider-manem dostarcza nam komplet pajęczynek. Przyjemne ustrojstwo, choć jak dla mnie, za mało klockowe.

Zestaw to oczywiście wycinek Wenecji, z kawałkiem kanału, charakterystycznym mostkiem oraz prostym zagospodarowaniem brzegu. Dodatkowo dostajemy do kompletu malutką, ale bardzo zgrabną gondolę. Dla porównania, warto wspomnieć o zestawie 7197 Venice Canal Chase z 2009 roku z serii Indiana Jones. Tam także wykorzystano pomysł ze skrawkiem Wenecji i z mostkiem, jednak w porównaniu z niniejszym zestawem, ten z Indiany wypada niezwykle blado.

Oczywiście niebieskie podłoże jest zastosowane bardzo oszczędnie, jak mam być szczery, niezbyt przepadam za tym sposobem budowania. Na szczęście konstrukcja jest na tyle stabilna, że absolutnie nic się nie rozpada, a sam zestaw bez obaw można przenosić. Zresztą od razu wspomnę o budowie, gdyż ta przebiegała nad wyraz przyjemnie. Zgodnie ze sztuką, wpierw powstają fundamenty, sporo tu dużych elementów, więc budowa przebiega w miarę szybko, a konstrukcja rośnie w oczach. Po wykończeniu poziomu ulic, następuje doczepianie dodatkowych elementów, tutaj nieco tempo spada, ale za to konstrukcja nabiera wyrazu i w szybko pięknieje.

Brawa za smaczki w stylu schowanego w kanale szczurka zajadającego się kawałkiem pizzy. A przy okazji musiało mu się przydarzyć zwinięcie czegoś cenniejszego, choć niestety, niejadalnego.

Po drugiej stronie mostu mamy malutką kawiarnię, w przepięknie wykonaną wieżyczką. Jest tu nawet ekspres do kawy, choć zajmuje sporo miejsca, i zasłania okna.

Przed kawiarnia mamy obowiązkowy stoliki i dwa krzesełka. Na stole znalazło się miejsce na gazetę, kubeczek i kawałek pizzy… położony bezpośrednio na stoliku! A gdzie talerzyk!? Gdzie jest sanepid!?

Za to jest akcent bawialności. Jak wciśniemy szary przycisk, spokojnie do tego celu można wykorzystać gondolę, to stolik i jedno z krzesełek wystrzeli! A to się goście zdziwią!

Zresztą podobny patent serwuje nam także mostek. Wciskamy przycisk z tyłu i fruuu, kawałki mostu wylatują w powietrze i lądują w odmętach wody! Znaczy lądowałyby, gdyby TLG nie poskąpiło nam podłoża…

W kwestii minifigurek jest bardzo przyzwoicie. Choć Mysterio nie jest tu unikatem, to i tak sam w sobie jest rewelacyjną figurką, Hydro-man wypada całkiem nieźle, a gwiazdami są paradoksalnie najbardziej cywilne postacie, czyli MJ i świetny Peter Parker. Wodna podstawa Hydro-mana nie zachwyca ani wyglądem, ani funkcjonalnością, a do tego ma jeszcze błąd konstrukcyjny. Natomiast sama główna konstrukcja jak najbardziej zasługuje na pochwały. Kawałek Wenecji składa się bardzo przyjemnie, do tego prezentuje się naprawdę dobrze, a dodatkowe plusiki zbiera za rewelacyjną wieżę, czy smaczki w postaci szczurka w kanale. Do tego miłym akcentem są dobrze przemyślane akcenty bawialności. Za minus można policzyć oszczędnie zaserwowaną podstawę, ale to niestety w obecnych czasach norma. I brak talerzyka pod pizzą – granda!

Ogólnie, zestaw jak najbardziej wart zainteresowania. I dla fanów Superheroes i dla miłośników konstrukcji miejskich. Trudno nie polecić!

Read Full Post »

Dzisiaj serdecznie zapraszam do recenzji klasyka, autorstwa znanego Wam zapewne prawdziwego maniaka kosmicznych zestawów, Amala!

6931 FX-Star Patroller

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/000.jpg

Seria: Space Classic
Rok edycji: 1985
Ilość elementów: 218 (peeron) 239 (brickset)
Wymiary pudełka: 31.5 x 19 x 4.6 cm
Ilość figurek: 1 (żółty kosmonauta)

Gdyby ktoś pokusił się o stworzenie drzewa genealogicznego całej serii Space, oprócz głównych konarów znalazłoby się miejsce dla małych gałązek – zestawów jednostkowych, które ani nie są kontynuacją serii lub podserii, ani nie wydały nowych pędów.
Takim zestawem jest z całą pewnością FX-Star Patroller.

Pudełko i zawartość
Zestaw obleczony jest w średniej wielkości pudełko z eleganckim odchylanym wieczkiem eksponującym zawartość przez foliowe okno. Z tyłu modele alternatywne.
Instrukcja nie odbiega niczym od przyjętych ówcześnie kanonów ukazywania etapów budowy, więc nie będę się nad nią specjalnie pochylać.

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/002.jpg

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/001.jpg

Zawartość pozwala zorientować się w temacie kolorystyki modelu. Szaro niebieskie zestawienie materiału przywołuje wspomnienia wczesnego Space Classic. Tak też jest po złożeniu. Do szarego podłoża wpasowuje się sprawdzona niebieska nadbudowa. To już cała analogia do wspomnianego okresu. Zadrukowane klocki stanowią element sukcesywnie rozwijający się. Zostały dodane elementy, które już pojawiły się we wcześniejszych zestawach (np. niebieskie skosy 2×2 z imitacją wlotów powietrza) oraz elementy nowe, kontynuowane w zestawach późniejszych (skos 1×1 z imitacją… mikrofonu wykorzystany w innej kolorystyce w zestawie 6783). Na pewno trzeba dwa ciepłe słowa powiedzieć o składanym jetpacku w kolorze niebieskim. Ze względu na swe rozmiary i złożoność (!) zapewne pozwala lewitować dłużej niż jetpack tradycyjny. Poza tym można nim sterować. FX obfituje także w wiele elementów konstrukcyjnych, o które stopniowo serie Space były wzbogacane oferując cała gamę zwariowanych i zastosowanych rozwiązań.

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/25.jpg

Długo by wymieniać owe ciekawe elementy, dlatego też chcemy to wszystko jak najszybciej połączyć. Model składa się z dwóch części. Kabina stanowiąca integralną część małego patrolowca z ukrytą dziurawą cegiełką oraz cargo z wystającym dyszlem zakończonym pinem. Takie łączenie stało się popularne mniej więcej około 1984 roku i jeśli zostało dobrze zaprojektowane – sprawdzało się, zapewniając sporo radości odkrywcom kosmosu. Przednia część modelu jest nieobarczoną „bagażnikem”, dynamiczną jednostką patrolową. Charakteryzuje się ona ponadto zgrabną i elegancką sylwetką. Jej wyglądowi trudno cokolwiek zarzucić. Część druga stanowi niezwykle subtelny i harmonijny schowek na trójosiowy pojazd. Zwraca uwagę pomysłowy sposób otwierania i zamykania wjazdu.

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/05.jpg

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/04.jpg

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/02.jpg

Tylna część wyposażona jest oczywiście w statecznik, skrzydła i masę upiększających elementów.

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/01.jpg

Sam trójosiowy pojazd nie jest może wybitnie piękny i niezbyt wygodny dla ludzkiego kosmonauty. Może dobrze, że prowadzi go zmyślny, czarny robot, którego na szczęście nie zaprogramowano w kierunku diagnozowania komfortu owego sześciokołowca. Obserwując go chwilę dłużej, można odnieść wrażenie, iż zaprojektowano go w szczególności do wożenia niebieskiego jetpacka…

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/03.jpg

Statek buduje się szybko i sprawnie, jego wygląd nie odbiega od przyjętego wzorca legowych kosmicznych maszyn. Gdzie więc jest ów ślepy zaułek w którym umieściłem FX-a?
Pierwszą odmienność stanowi kabina. Szaro niebieska wczesna seria zauroczyła fanów przezroczysto żółtymi szybami. FX wyposażono w szybę kropelkową – zawiasową w kolorze przezroczysto-niebieskim. Taka kolorystyka była wykorzystywana we wczesnej podserii ale … szaro-białej (patrz 6829 Starfleet Voyager). W FX-ie kabina w kolorze przezroczysto-niebieskim raczej nie była trafionym pomysłem. Gdybym miał wybór – wybrałbym przezroczysto-żółtą. Nie wolno pomijać faktu, iż FX nie jest wolny od koloru trans yellow. Jego przedstawicielem są dwie rzadkie (ze względu na ów kolor) cegiełki 1×1. Łączenie tych dwóch przezroczystych barw jeżeli już występowało, to raczej w modelach z Idea Book, a nie zestawach fabrycznych.
Druga odmienność to już cięższy grzech. Ktoś stwierdził, że świetnym rozwiązaniem będzie półotwarty kokpit. Od góry, czyli od strony od której patrzymy najczęściej, wszystko jest jak należy. Szczelnie zamknięta zawiasowa kabina daje poczucie pełnego bezpieczeństwa. Patrząc na model od dołu wygląda to już gorzej. Orientujemy się, że kosmonauta zostanie wessany w próżnię, jak tylko statek wejdzie na zbyt wysoki pułap. W najlepszym wypadku – na niższym pułapie, korzonki załatwi sobie na pewno. NFZ leczenia z powodu takiej konstrukcyjnej fuszerki, na pewno nie będzie refundował. Owe przeciągi w dolnej częsci kokpitu, nieudolnie próbuje maskować podwieszany silnik – dmuchawa. Całkowicie otwarte siedzisko lub kabina otwarta po bokach, nie budzą we mnie takiego sprzeciwu, jak ta zastosowana w Gwiezdnym Patrolowcu.

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/07.jpg
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/06.jpg

Trzeci element ślepej ścieżki to już spory kaliber. FX – Star Patroller posiada usterkę konstrukcyjną, mająca poważne znaczenie dla bawialności i oceny. W dość kiepski sposób zaprojektowano łączenie przedniej części myśliwca z częścią tylną. Jest ono mało stabilne, ale to nie jeszcze nie wszystko. Podczas kosmicznych akrobacji, trzymając model, odczuwamy realną obawę, że on się nam po prostu rozleci. W procesie projektowania chyba nikt nie uwzględnił wagi tylnej części statku – tej z wystającą belką. Sam tył jest ciężki, a po wprowadzeniu trójkołowego pojazdu staje się jeszcze cięższy. Zbyt długa belka wchodząca w przednią część na głębokość trzech studów, działa niczym dźwignia, naciskając na pokrywę umiejscowioną w części przedniej, mającą za zadanie zablokować jej koniec. Przy nieodpowiednim podnoszeniu modelu, pokrywa części przedniej luzuje się. Nakłada się na to niemożność intuicyjnego podniesienia modelu – od góry za talię statku. Spowodowane jest to obecnością wystających czarnych silników, związanych konstrukcyjnie z częścią przednią. W związku z tym, mocno kombinując, próbujemy podnieść model od przodu i jest bardzo realne, że za którymś razem model się nam przełamie. Sukcesu nie gwarantuje też chwyt za tył statku, choć już jest ciut lepiej. Ja wypracowałem dwie metody trzymania statku: od dołu za belkę (w talii) lub z przodu od dołu kabiny, przytrzymując jednocześnie pokrywę końca belki. Obie metody niewygodne i nieintuicyjne. Sytuację zestawu częściowo ratują …

… modele alternatywne
Jest ich pięć – mocno zróżnicowanych konstrukcyjnie i funkcjonalnie

Model 1
Bardzo udany model statku rozpoznawczo-patrolowego. Wyglądem przypomina model główny. Gdy stoją obok siebie, na pierwszy rzut oka trudno powiedzieć, który z nich jest tym głównym.

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/08.jpg
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/09.jpg

To wszystko jeżeli chodzi o podobieństwa. Model jest lekki (!), trwały, a tym samym pozbawiony wad modelu głównego. Jednakowoż idę o zakład, że narażanie pilota na przeciągi od spodu jest w całym zestawie pewną normą i jego przekleństwem. Tutaj jednakże można pokusić się o zamknięcie owych lufcików, gdyż pozwalają na to pozostałości materiału po złożeniu modelu. Tak też właśnie zrobiłem, ciesząc się, że ten element alternatywnego modelu jest na pudełku bardzo słabo widoczny. Tym samym uzyskałem jednostkę wysokopułapową.

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/10.jpg

Uchwyt modelu jest dużo pewniejszy niż w głównym, aczkolwiek też nie do końca intuicyjny. W każdym razie można go swobodnie uchwycić za ogonową belkę, która jest mocno scementowana z korpusem. Przy wykonywaniu ewolucji należy jednak uważać, gdyż z przodu modelu sporo jest elementów, które pewnych wygibasów mogą nie wytrzymać i po prostu odlecieć w próżnię.

Model 2
To drugi bardzo udany model – moim zdaniem nawet lepszy od poprzedniego. W tym wypadku statku zwiadowczo-myśliwskiego. Uwielbiam takie konstrukcje! – ażurowy pokład z centralnie umieszczoną kapsułą. To trochę tak, jak jeden z moich ulubionych modeli alternatywnych, pochodzący z zestawu Starfleet Voyager (6929).
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/11.jpg

Podobnie jak opisywany wyżej poprzednik, model ten również został solidnie zaprojektowany. Podstawę tego projektu oparto na czterech niestandardowych trójkątach. Naprawdę trudno w nim znaleźć słabe punkty. Model prezentuje się dobrze w wersji patrolowo-rozpoznawczej (z załączonym na przodzie pojazdem terenowym, jak i w wersji myśliwskiej, czyli bez owego przedniego obciążenia.

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/12.jpg

W tym wypadku na pudełku widać wyraźnie „zarazę” w postaci siedzenia w przeciągach, ale w moim warsztacie serwisowym dopasowano odpowiednie zabezpieczenie i tak kokpit został zamknięty ze wszystkich stron. Na uwagę zasługuje konstrukcja gwiazdowych silników wpiętych w „odkurzacze” oraz niestandardowe wykorzystanie na spodzie przodu statku, szarych elementów, używanych najczęściej jako przednie części większych silników.
Uzupełnieniem tego modelu jest mała stacja przekaźnikowa, obsługiwana przez robota. Mimo niewielu elementów użytych do jej budowy, trudno jej nie zauważyć. Są tu obecne takie kolory jak trans blue, trans yellow czy też trans red. Wykorzystane zostały wężyki oraz mikrofonowe skosy. Niby małe to, a ze wszech miar mocarne!
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/13.jpg

Model 3

Model stacji przemieszczającej się tuż nad podłożem jest ciekawie zaprojektowany. Jest wyższy, niż szerszy.
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/14.jpg
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/15.jpg

W zasadzie jest to spore urozmaicenie funkcjonalne modeli alternatywnych tego zestawu. Sposobem przemieszczania się, nawiązuje do modeli z zestawu 6951, zaś przeciągami w kabinie nie odstaje od głównej idei jego projektanta. Musi być szybki i stabilny, biorąc pod uwagę ilość, różnorodność i umiejscowienie na nim silników. Na tym zachwyty nad tym modelem się kończą. Jego dopełnieniem są: dość kanciasty łazik o mocno dyskusyjnej kwestii prawidłowego zdefiniowania jego początku i końca oraz pojazd latający, który już niestety mocno odbiega od kanonów latającego kosmicznego piękna.
https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/16.jpg
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/17.jpg

Gdybym miał pokusić się o porównanie do znanych mi urządzeń mobilnych, to przychodzi mi jedynie na myśl latający „Trabant”. Rozumiem, że młodsi czytający mogą nie wiedzieć, czym była jeżdżąca mydelniczka znanej enerdowskiej marki. Nie wdając się w szczegóły – była właśnie tym, co przyszło mi na myśl po zrobieniu latającego pojazdu, nad którym się właśnie znęcam. Nie jestem okrutny i za sterami nie umieściłem kosmonauty, bo ten niczym mi nie zawinił. Statkiem kieruje więc robot.
https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/18.jpg

Niestety, ten latający twór stanowił jedynie zapowiedź totalnej katastrofy konstrukcyjnej w postaci…

…Modelu 4

Niby konstrukcja ciekawa. Niby projekt nie przekombinowany. Niby błyska, dzieli i rządzi. Niby świetnie wygląda i wszystko ma na miejscu… Taaa, bo to jest Niby-Stacja!

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/21.jpg

Jej sercem jest centrala z otwieranym dachem. Dostać się do niej … chyba można, ale nie jest to proste. Do centrali można wskoczyć obydwoma bokami, których wejścia strzegą dwie zawiasowe platformy. Spróbujmy pokonać więc tą drogę razem z żółtym kosmonautą, nie używającym jetpacka. Aby wejść na opuszczoną platformę, badacz musi pokonać, znaczy… podeptać sporych rozmiarów komputer.

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/22.jpg

Jak już się tam wgramoli i wykona niezbędne czynności badawcze wewnątrz (na zaledwie jednym komputerze), może zajść konieczność wyjścia na przedni, zwodzony most, bo tam również – na jego koniuszku są urządzenia kontrolne. W tym celu musi podnieść dach (tu jeszcze jest pięknie) a następnie wdrapać się na szklaną, nieruchomą, niebieską ścianę, która dzielnie broni dostępu do mostu (tu już jest gorzej). Jak już mu się to uda, to mamy obrazek jak na zdjęciu z pudełka. Jeżeli kosmonauta ma dosyć ekwilibrystyki oraz stania na chybotliwej platformie, może po prostu zeskoczyć na obcy grunt, (mając nadzieję, że nóg nie połamie) bo inaczej nie dostanie się znów do środka. Dramat…

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/23.jpg

Przy „Niby-Stacji” pałętają się dwa, wcale niebrzydkie, nieorganiczne żelastwa, które ciężko jest tak naprawdę gdziekolwiek ustawić. Trzymać się studowego podłoża same nie chcą.
Całości dopełnia wózek rodem z Mainkrafta. Wszystko w nim jest umowne, kierunek jazdy w to włączając.
Niby-Stację ratuje dużo światełek, dobra prezencja i spora ilość zadrukowanych elementów, co przynosi nadzieję, że jak tę stację postawić pośród innych, to jej braku funkcjonalności nikt nie zauważy.

Model 5

Jeśli przyjąć koncepcję, że pojazd ten może prowadzić i obsługiwać tylko robot, połączony z nim mentalnie i funkcjonalnie, to „ta koncepcja jest słuszna i tej koncepcji należy się trzymać” – jak mawia klasyk i tyle w temacie. Robot wie jak pojazd funkcjonuje, do czego służą poszczególne elementy i przyrządy, no i w ogóle – do czego służy sam pojazd. Niestety, tego nam nie powie. Tu niezbędna jest spora dawka fantazji.

https://i0.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/24.jpg

Grupowo zestaw prezentuje się wcale nieźle!
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/6931/20.jpg

Całości stawiam trójkę (3), bo tyle mogę dać zestawowi przeplatającemu świetne projekty okraszone katastrofalnymi pomysłami.

Read Full Post »

Najnowsze zestawy ze Spider-mana już trafiły do sprzedaży, choć oficjalna premiera dopiero za około miesiąc. Prezentują się zadziwiająco dobrze, przynajmniej najmniejszy i średni.

76128 Molten Man Battle

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/bcb25-53915076_2205747439675087_4633956459277494749_n.jpg

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/59c96-54512564_110284076663006_193638533323205504_n.jpg

76129 Hydro-Man Attack

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/76f12-54463843_309758016374233_8893622049771883503_n.jpg

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/bf59e-54510921_313821145970748_7976975765913613375_n.jpg

Oczywiście główną gwiazdą jest Mysterio, ale i reszta wypada całkiem nieźle! Zarówno minifigurek, figurek jak i konstrukcji!

https://8studs.files.wordpress.com/2019/04/0bdaa-54511491_373218460194312_4646101781797284514_n.jpg

Recenzje, najprawdopodobniej bardzo optymistyczne, będą, a póki co, wrzucam parę fotek na ciepło na instagrama. Zainteresowanych serdecznie zapraszam!

Read Full Post »

TLG upubliczniło zdjęcia zapowiedzi zestawów ze świata DC, niestety, ograniczonych tylko do postaci Batmana. Wiadomo, Gacek sprzedaje się najlepiej, ale szkoda, gdyż w większości przypadków otrzymujemy po prostu odgrzewane kotlety…

Szybki przegląd:

76118 Mr. Freeze Batcycle Battle
minifigurki: Batman, Robin, Mr. Freeze

Kolejne wersje Batmana i Robina, bez większych rewelacji, Mr. Freeze także już pojawił się w zestawach, tutaj występuje w nawet w dość przyjemnej kolorystyce. Konstrukcje to jak dla mnie porażka, pojazdy sklecone byle jak, jakieś nawiązanie do Tumblera na siłę można znaleźć. Marnie.

76119 Batmobile: Pursuit of The Joker
minifigurki: Batman, Joker

A tutaj gwiazdą jest pojazd, czyli Batmobil nawiązujący do wersji z filmów Burtona. Niestety, z jakiegoś niewyjaśnionego powodu, mocno spierniczony, choćby sam przód: po cholerę to logo Batmana? Tam powinna być turbina! Owszem, były Batmobile z logami na przedzie, ale tutaj o wiele lepiej wypadło by trzymanie się jednej stylistyki. Ale i tak autko wypada całkiem nieźle. Minifigi w tym przypadku są tylko uzupełniaczem…

EDIT: Niniejszy Batmobil nie jest nawiązaniem do filmów Burtona, a mniejszą wersją modelu UCS 7784 The Batmobile: Ultimate Collectors’ Edition, posiada dwie turbiny schowane pod przednim logotypem. I wiecie kto odpowiada za projekt? 😉

76120 Batwing and The Riddler Heist
minifigurki: Batman, Commissioner Gordon, Shazam, The Riddler

Typowy średniak: konstrukcji jest sporo, Batwing nie jest strasznie zły, ale nie porywa, podobnie helikopter, który nawet posiada jakiś urok. Samochodzik Policyjny wypadł pokracznie. Wśród figurek Shazam, czyli postać, którą już za chwilę zobaczymy na dużym ekranie w swoim solowym filmie. W wersji LEGO dorzucona na silę do jakiegoś zestawu. Brawo TLG, nie ma jak robić coś na odpiernicz się. Reszta figurek tylko dla maniaków chcących mieć każda wersję.

76122 Batcave Clayface Invasion
minifigurki: Batman, Bruce Wayne, Robin, Batwoman, Catwoman, Two-Face + Clayface

Ogólnie, nie jest źle. Batjaskinia nawet ma parę ciekawych elementów, choć jak dla mnie, wygląda nieco pusto. Wśród figurek same odgrzewane kotlety, nawet składany z klocków Clayface już by, choć tutaj otrzymujemy go w innej wersji. Batwoman z tymi włoskami wygląda rewelacyjnie, ale też już była, tak samo przepiękna Catwoman, tym razem w czarnym wdzianku. Jeżeli ktoś nie ma wcześniejszych wersji, można się zastanowić…

76137 Batman vs. The Riddler Robbery
minifigurki: Batman, The Riddler

Zestaw dla najmłodszych, w ramach serii 4+, czyli byłej Juniors. Bez rewelacji, kolejna wariacja na temat autek superbohaterów. Ile można?

76138 Batman and The Joker Escape
minifigurki: Batman, Harley Quinn, The Joker

Także bez większego polotu, wszystko to już gdzieś widzieliśmy.

Ogólnie zestawy wyglądają na sklecone jakby na siłę, brak tu jakiegoś polotu, świeżych pomysłów. Kolejne Batjaskinie, Batwingi, Batmobile, postacie te same tyle że w odświeżonej wersji, zazwyczaj ograniczonej do zmienionej kolorystyki. Byle na szybko, bo i tak się sprzeda? Owszem, część minifigów czy elementów jak najbardziej może się podobać, ale to już wszystko było! Ale w sumie, w City cały czas sprzedają się te same remizy czy policje, to czemu nie zastosować identycznego patentu w przypadku Superheroes?

Read Full Post »

Kolejna recenzja zestawu z superbohaterami, jednak tym razem ze świata DC, a do tego opartym na filmie, którego sukces zaskoczył chyba wszystkich.

DC Comics Super Heroes
76095 Black Manta Strike

Seria: DC Comics Super Heroes
Rok premiery: 2018
Liczba elementów: 235
Figurki: 3: Aquaman, Mera, Black Manta
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) x x cm
Cena: $29.99, £29.99, 34.99 €, 169,99 zł

BrickSet, BrickLink

Uniwersum Marvela już od lat odnosi spektakularne sukcesy na dużym ekranie, i póki co, zapowiada się, że jeszcze przez długi czas sukcesy będzie odnosić. Sytuacja już nie wygląda tak różowo w drugim obozie. Mimo posiadania tak rozpoznawalnych postaci jak Superman i Batman, i wielu doskonały decyzji castingowych, coś w kinowym Uniwersum DC nie może zaskoczyć. Man of Steel (2013), Batman v Superman: Dawn of Justice (2016), Justice League (2017) to filmy, które przy olbrzymim budżecie, w każdym przypadku przekraczającym 200 milionów dolarów, co prawda zarobiły na siebie, ale nie można mówić ani o sukcesie finansowym, ani niestety artystycznym. To nie są złe filmy, co to to nie, ale ewidentnie, coś tutaj nie zagrało, a wiele motywów potrafi skutecznie zniechęcić (choćby słyna już Martha, czy śmierć Supermana bez odpowiedniej podbudowy). Plusem tych filmów jest ewidentnie obsada, Ben Affleck jako Batman czy Henry Cavill w roli Supermana wypadli doskonale, także Gal Gadot w roli Wonder Woman czy Jason Momoa jako Aquaman sprawdzili się w swoich pomniejszych rolach.

I tu pojawiło się pierwsze zaskoczenie, solowy film Wonder Woman (2017) ze znacznie mniejszym budżetem spodobał się zarówno widowni jak i krytykom. Może to nie był wielki hit, ale pojawiło się światełko w tunelu. Nie było wyboru, producent postawił wszystko na jedna kartę, no bo jedna jaskółka wiosny nie czyni, a ewidentnie czuć było niesmak ze wcześniejszych komiksowych ekranizacji. No i jak solowy film o Rybce może się spodobać? Utalentowany reżyser dostał wolną rękę, bo i tak nie było nic do stracenia i z budżetem około 160 milionów dolarów nakręcił film, który do dnia dzisiejszego zarobił już grubo ponad miliard dolarów!

Aquaman to film mało poważny, momentami wręcz głupawy, z wieloma dziurami scenariuszowymi. Jednocześnie gwarantuje świetne widowisko, szczególnie na dużym ekranie, zachwyca zarówno efektami specjalnymi jak i bohaterami, którzy ewidentnie dobrze się na planie bawili. W sukces filmu nie wierzyło chyba nawet TLG, gdyż na jego podstawie otrzymaliśmy zaledwie jeden, i to relatywnie mały, zestaw.

A ja nie wierzyłem w sam zestaw, kupiłem go w sumie tylko dla minifigurek, o czym świadczy choćby sposób otwarcia pudełka. Zazwyczaj otwieram je delikatnie, nacinając nożykiem, tak by nic z zewnątrz nie uszkodzić. A tu się nie patyczkowałem, wsadziłem paluchy tam gdzie nacięcia wskazywały, swoją drogą, miłe uczucie, bo i tak kartonik miał zaraz wylądować w koszu. I wylądował, ale wcześniej trzeba jednak było pstryknąć fotkę do recenzji, której to recenzji w ogóle wcześniej nie planowałem.

Szata graficzna pudełka, jak to w zestawach superhero, całkiem przyjemna. Warto zauważyć, że mimo tego, że zestaw zawiera trzy minifigurki, na to głównym zdjęciu wyeksponowane są tylko dwie. W sumie logiczne, trzecia siedzi w pojeździe, ale z marketingowego punktu widzenia, można było to zaplanować lepiej.

Zawartość pudełka: dwa woreczki z elementami, instrukcja oraz mały arkusik naklejek.

Trzy świetne minifigurki, po kolei: tytułowy Aquaman czyli Arthur Curry w którego role wcielił się Jason Momoa, Księżniczka Mera którą zagrała Amber Heard oraz David Kane czyli Black Manta czyli aktor Yahya Abdul-Mateen II. Wszystkie trzy figurki zachwycają zarówno nadrukami na torsikach jak i buźkach, czy też włoskami, a w przypadku Manty: hełmem. I są warte zdobycia, choć jeżeli ktoś nie poluje na każdą możliwą wersją, to warto zaznaczyć, że Czarna Manta pojawił się już w zestawie 76027 Black Manta Deep Sea Strike różnice są jedynie w kolorze hełmu, tutaj otrzymujemy wersję czarną oraz nieco inny nadruk na torsie. Nowa wersja ewidentnie jest ładniejsza.

Aquaman także zaliczył już swoją obecność w plastikowym świecie, czy to w postaci klasycznej w trzech zestawach, czy dość zbliżonej do obecnej w zestawach 76116 Batman Batsub and the Underwater Clash i 76085 Battle of Atlantis. Szczególnie z minifigurką z tego ostatniego zestawu, dość wiele go łączy, szczególnie główka i malowane włoski.

Mera natomiast jest już całkowicie premierową minifigurką.

Budowę rozpoczynamy od przystawki w postaci podstawki, skarbów, wodorostu i rekina. Bardzo smaczne.

Główna konstrukcją jest łódź Czarnej Manty, która trzeba przyznać, prezentuje się o wiele lepiej niż świadczyło o tym pierwsze wrażenie. Konstrukcja jest całkiem zgrabna, opływowy kształt nieźle nadany, składanie przebiega bardzo przyjemnie, a do tego model jest całkiem sporych rozmiarów (około 25 x 25 cm)! Do tego nieźle uzbrojony, na dziobie posiada szybkostrzelny miotacz, a pod „płetwami” sprężynowe działka.

Oczywiście nie zabrakło kabiny.

Film był zaskoczeniem, na szczęście pozytywnym, podobna sytuacja odnosi się co do zestawu.

Minifigurki są świetne, choć dwie z nich to już odgrzewane kotlety, to jednak wciąż zachwycają. Pojazd to największe zaskoczenie, nie spodziewałem się tak przyjemnej w budowie i miłej dla oka konstrukcji, a do tego dość bawialnej. Wisienką na torcie jest rekin z maciupką podbudówką. Całość absolutnie nie jest żadnym cudem, ale warto się tym zestawem zainteresować, choć koniecznie należy polować na jakąś promocje, oficjalna cena jest nieco zbyt przesadzona, te parę złotych mogłoby być taniej. Tak jak film, nie mamy do czynienia z arcydziełem, ale tę chwilę doskonałej zabawy zapewni.

Read Full Post »

Najnowsza seria minifigurek 71023 LEGO Minifigures The LEGO Movie 2: The Second Part oprócz wielu jak zwykle niezwykłych postaci, dostarcza nam także cztery cudeńka, odpowiednio w instrukcji umieszczone na żółtej drodze i opisane jako „The Wizard of Oz„.

Oczywiście to nawiązanie do słynnego filmu wytwórni Metro-Goldwyn-Mayer: „Czarnoksiężnik z Krainy Oz”, który premierę miał w pamiętnym 1939 roku! Film był adaptacja książki Lymana Franka Bauma i opowiadał o niezwykłej podróży młodej Dorotki po tytułowej krainie. Na swojej drodze spotyka wiele niesamowitych stworzeń, w tym Stracha na Wróble, Blaszanego Drwala i Lwa. Każda z wymienionych tu postaci posiada swoje pragnienia, Dorotka chce wrócić do rodzinnego Kansas, Strach na wróble pragnie rozumu, Drwal serca, natomiast Tchórzliwy Lew chciałby być odważny. Film do dzisiaj zachwyca, szczególnie niesamowita scenografią i klimatem bajkowości, do tego znalazło się w nim miejsce dla wielu bardzo udanych piosenek. Jeżeli ktoś nie zna, warto sięgnąć, a Ci co go pamiętają, zapewne już dawno obejrzeli go po raz który ze swoimi pociechami.

W wersji LEGOwej otrzymujemy Dorotkę wraz z Toto, na nogach ma obowiązkowe czerwone trzewiki. Wszystkie pozostałe postacie otrzymują symbole atrybutów których niby im brakuje, Strach na Wróble dyplom mianujący go Doktorem, Drwal zegar w kształcie serca, a Lew medal za odwagę.

Warto nadmienić, że wybrane postacie z Czarnoksiężnika z Krainy Oz pojawiły już wcześniej w zestawach LEGO. W 2015 roku w zestawie z serii Dimensions: 71221 Wicked Witch pojawiła się Zła Czarownica. Tu tez mogliśmy znaleźć Latającą Małpę, ale nie w postaci figurki, a składaną z elementów, i nie prezentującą się zbyt ciekawie. Czarownica powróciła w 2017 roku, i tym razem jako towarzyszy miała dwie przepiękne minifigurkowe Latające Małpy! (zestaw: 70917 The Ultimate Batmobile).

Wszystkie figurki robią ogromne wrażenie, odwzorowanie postaci jest naprawdę niezwykłe, i aż szkoda, że TLG nie pokusiło się na pełnoprawną serię poświęcona temu uniwersum. Tym bardziej, że oprócz słynnego filmu z 1939 z Judy Garland w roli Dorotki mamy jeszcze nieformalną kontynuację produkcji Disneya z 1985 roku: Return to Oz. Film równie udany, z niesamowitymi efektami specjalnymi, choć także o dość mrocznym klimacie i mogący przestraszyć młodsze dzieci. W 2013 roku powstał prequel Oz: The Great and Powerful, w gwiazdorskiej obsadzie, wyładowany efektami specjalnymi i niestety mocno przeciętny, choć dla co poniektórych motywów wart jednak obejrzenia. Oczywiście to nie koniec, mieliśmy jeszcze wiele filmów animowanych, także seriali, a wśród aktorskich adaptacji warto choćby wspomnieć o The Wizard of Oz z 1925 roku z Flipem i Flapem czy współczesnej, afro-amerykańskiej wersji z 1978 The Wiz, w której Stracha na Wróble zagrał sam Michael Jackson.

Read Full Post »

Dziś recenzja raczej krótka, tekstu mniej, ale i tak będzie co podziwiać, gdyż w tym zestawie obrodziło nam ciekawymi minifigami a do tego mnóstwem akcesoriów i dodatków.

Marvel Super Heroes Spider-Man
76114 Spider-Man’s Spider Crawler

Seria: Marvel Super Heroes Spider-Man
Rok premiery: 2019
Liczba elementów: 418
Figurki: 4: Spider-Man, Spider-Man 2099, Vulture, Sandman
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 28 x 26 x 6 cm
Cena: $39.99, £34.99, 39.99 €, 179,99 zł

BrickSet, BrickLink

Pudełko formatem zbliżone do kwadratu, jego przestrzeń zagospodarowano bardzo dobrze. Widać od razu, co w zestawie znajdziemy, tło nie jest zbyt inwazyjne, oczywiście nie zabrakło wyszczególnienia minifigurek ani odpowiednich logotypów. Sam zestaw nie nawiązuje bezpośrednio do żadnego filmu.

Instrukcja jedna, w formacie już prostokąta, co spowodowało rozsunięcie elementów grafiki. Wygląda to bardzo źle, ale w niczym nie przeszkadza. Są naklejki.

Jak zwykle, zestawy Super Heroes przyciągają minifigurkami, a i tutaj znajdziemy parę ciekawych okazów.

Do lewej: Sandman w dość horrorowej postaci, wykorzystujący całkiem ciekawą podstawkę jako nóżki, znaną już z serii Nexo Knights, a dokładniej, z postaci Rogula. Oczywiście tutaj otrzymujemy ten element w całkowicie nowym, piaskowym, kolorze. Sandman pojawił się już wcześniej w zestawach LEGO (a także Duplo), w nieco bardziej „normalnej” postaci.

Vulture, czyli Sępa tutaj otrzymujemy w klasycznym wydaniu, czyli dziadka w zielonym wdzianku i ze skrzydłami. Bardzo podobna postać zawitała już w zestawie 76059.

Spider-Man 2099 pojawia się premierowo w świecie LEGO. Minifigurka z dość prostym, ale nastrojowym nadrukiem, raczej tylko dla fanów trykociarzy.

To zestaw ze Spider-manem, nie mogło więc zabraknąć głównej postaci. Pajączków w LEGOwym świecie pojawiło się już dość sporo, w tegorocznych zestawach otrzymaliśmy całkowicie nowe nadruki, całkiem przyjemne, choć oczka mogłyby być większe. Ale to już kwestia gustu. Prawie identyczna minifigurka z zestawu 76133 Spider-Man Car Chase posiada całe niebieskie portki, tutaj natomiast otrzymujemy dwukolorowe.

Sporo klocków poszło na dodatki dla postaci, choćby Vulture otrzymał składane z klocków skrzydła,

a Sandman piaskowy „tron” ze schowkiem oraz ogromny młot. Całkiem przyzwoite i ciekawe uzupełnienie.

Miłym dodatkiem jest zestaw sieci w najróżniejszej postaci. Mamy tu zarówno sieci wystrzeliwane zbite, które już się rozszczepiają, czy też prawdziwe pajęczyny.

Są nawet pajęcze kajdanki!

Jak dotąd, całkiem sporo budowania, a dopiero dochodzimy do głównej konstrukcji. Którą jest ogromny mechaniczny pająk! Do tego posiadający ciekawy aspekt bawialny: w środku ma małe kółeczko, które podczas przesuwania pająka po stole czy podłodze obraca się i powoduje ruch odnóży. Nie prezentuje się to może zbyt spektakularnie, ale dostarcza trochę zabawy. Do tego mechaniczny pająk wygląda bardzo ładnie i swoistego uroku nie można mu odmówić.

Cały zestaw w pełnej okazałości:

Minifigurki jak zwykle zachwycają, szczególnie premierowy Spider-Man 2099 i straszny Sandman, który dodatkowo otrzymał sporo dodatków. Vulture nieźle się prezentuje, choć całkiem podobna minifigurka już się pojawiła w zestawach LEGO. Nowy Spider-man także jest bardzo przyzwoity, ale tej postaci to pewnie każdy fan zestawów Superbohaterskich ma już na kopy, a i w tym roku nowa wersja pojawiła się w identycznej formie w trzech zestawach, a z innymi nóżkami w jeszcze jednym. Mechanicznego pająka składa się przyjemnie, prezentuje się całkiem ładnie, do tego zawiera ciekawy aspekt bawialności. Ale jednak przysłowiowo „nie urywa”. Reasumując, zestaw jest wart polecenia, ale jednocześnie każdy przed zakupem powinien się zastanowić, czy rzeczywiście jego nabycie się opłaca. Sam Sandman i Pająk Przyszłości to jednak dość mało, jak na cenę prawie 180 złotych.

Read Full Post »

Niniejszy zestaw oparty jest na kontynuacji wielkiego hitu kinowego spod marki LEGO, który już można obejrzeć w kinach, jednak sam jeszcze się nie wybrałem, a wszelkich spojlerów unikam jak ognia. W związku z tym siłą rzeczy, oceniam sam zestaw, nie patrząc przez pryzmat filmu i nie szukając na siłę nawiązań.

The Lego Movie 2: The Second Part
70836 Battle-Ready Batman and MetalBeard

Seria: The Lego Movie 2: The Second Part
Rok premiery: 2019
Liczba elementów: 168
Figurki: 2+2: Batman, Maddox plus Gwiazdka i Stalowobrody jako Mechaniczny Krab
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 20.5 x 19 x 4.5 cm
Cena: $19.99, £17.99, 19.99 €, 89,99 zł

BrickSet, BrickLink

Nie jestem wielkim fanem LEGO Przygody, choć trzeba przyznać, pierwszy film zaowocował wieloma ciekawymi zestawami. Nie inaczej sytuacja wygląda obecnie, bezpośrednia kinowa kontynuacja właśnie weszła do kin, a w sklepach możemy zaopatrzyć się już w prawdziwe zatrzęsienie zestawów. Niniejszy zestaw prywatnie zainteresował mnie z powodów figurek, których znajdziemy tu aż cztery, w tym dwie minifigurki i dwie figurki składane z klocków. Jako miłośnik piratów z prawdziwą przyjemnością przywitałem powrót Stalowobrodego, który przy okazji pierwszego filmu otrzymał dwa wprost genialne zestawy: 70807 MetalBeard’s Duel i ogromny 70810 MetalBeard’s Sea Cow. A na deser otrzymujemy Batmana z niezwykłymi naramiennikami!

Pudełko całkiem sporych rozmiarów, wykonane ze sztywnego kartonu. Szata graficzna bez większych uwag, jest schludnie i przyjemnie dla oka.

W środku znajdziemy trzy ponumerowane woreczki z klockami, co nawet, nowość, wyszczególniono na instrukcji. Naklejek brak!

Perełką niniejszego zestawu wydaje się Batman. Owszem, najróżniejszych klockowych wersji Mrocznego Rycerza otrzymaliśmy już co niemiara, ale ta wyróżnia się, i to ewidentnie na plus. Nadruki na torsie i nóżkach przypominają złożoną naprędce ze złomu zbroję, a jej zwieńczeniem jest nowy element: ogromne naramienniki z wykorzystaniem… opon! Wraz ze stylizowanym czerwonym symbolem nietoperza i potarganą pelerynką prezentuje się to wprost rewelacyjnie!

Drugą figurką jest Maddox, czyli coś ewidentnie dla miłośników klimatów post-nuklearnych. W bonusie otrzymujemy składającą się z dwóch klocków gwiazdkę. Taka ciekawostka, przynajmniej dla osoby, która jeszcze filmu nie widziała. Gwiazdka pojawia się także w paru innych zestawach serii, tak więc tutaj nie stanowi jakiejś większej atrakcji. A, sama nie ustoi, więc posiłkuje się „ramieniem” Maddoxa.

Atrakcją bezsprzecznie jest natomiast Stalowobrody, a dokładniej Mechaniczny Krab z głową Stalowobrodego. Tak przynajmniej określa tę konstrukcję oficjalna strona LEGO.

Postać jest bardzo przyjemna do składania, a i odpowiedniej prezencji nie można jej odmówić. Mamy tu skrzynię z „bebechami”, czyli parówką i kością, odchylany maszt z bocianim gniazdem, oraz sporo ruchomych odnóży. I niestety, tutaj pojawia się mały problem, Stalowobrody ma tendencję do „rozjeżdżania się”. Mimo słusznej ilości nóżek, ciężar figurki robi swoje i trudno mu ustać stabilnie. Przy projekcie postaci ewidentnie zabrakło jakiejś dodatkowej podstawki.

Ostatni element zestawu, to „Tron Batmana„, konstrukcja którą można potraktować jako ewidentny wypełniacz. Napis „You’re Welcome” prezentuje się ładnie, do tego można nim „merdać”, ale to jedyne plusy. Do tego ewidentnie zabrakło tu jakiegoś wykończenia, a od tyłu nawet zostawiono puste clipy – do zdjęcia przyczepiłem szable i kostkę, oba elementy pochodzą z zapasowych części. Dlaczego nic tu nie wpięto? Może w filmie jest to wyjaśnione?

Rewelacyjna minifigurka Batmana i bardzo fajny, aczkolwiek nieco niedopracowany Stalowobrody to ewidentnie gwiazdy tego zestawu. Sama gwiazdka i wojownik z czasów Mad Maxa to przyjemne uzupełnienie. Tron pełni role mało atrakcyjnego wypełniacza. 90 złotych to nieco dużo jak na Pirata i Gacka, ale jak uda się zestaw trafić na jakiejś promocji (da się upolować za mniej niż 7 dyszek) to warto rozważyć zakup. Pod warunkiem, że jesteśmy miłośnikami Uniwersum DC lub lubimy ciekawe figurki.

PS. Flickr padł, testuję BrickSafe, ale serwis ten generuje w idiotyczny sposób miniaturki, więc wybaczcie za dziwne przycięcia zdjęć w recenzji. Po kliknieciu powinny otworzyć się wersje większe i o odpowiednich proporcjach.

Read Full Post »

Na bloga wracają recenzje zestawów LEGO, jednocześnie będę także publikował je na forum Zbudujmy.To na które to forum serdecznie zapraszam i zachęcam zarówno do czytania jak i publikowania swoich tekstów! Dział recenzje właśnie przeżywa reorganizację, i jest szansa, że wyjdzie z tego coś fajnego!

Marvel Super Heroes / Spider-Man
76133 Spider-Man Car Chase

Seria: Marvel Super Heroes / Spider-Man
Rok premiery: 2019
Liczba elementów: 52
Figurki: 2: Spider-Man, Green Goblin
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 19 x 14 x 4.5 cm
Cena: $9.99, £8.99, 9.99 €, 44,99 zł

BrickSet, BrickLink

W niniejszej recenzji postanowiłem trochę poeksperymentować z tłem, białe mi się znudziło, więc wykorzystałem tło z fakturą drewna. Średnio to może tematycznie pasuje, ale daje jakiś tam efekt. Czy lepszy? Ja jestem nieco sceptyczny, dajcie proszę znać, co Wy uważacie.

Na dobry początek zestaw mały, do tego z tematyki Superbohaterskiej. Recenzja powstała z dwóch powodów: by zaprezentować świetne figurki, a przy okazji podrzucić parę ciekawostek na temat pewnego pajęczego autka – czyli standardowo, będzie więcej opowiadania o otoczce, niż samym zestawie. 😉

Przy okazji pudełka warto zauważyć, że pojawił się na nim symbol „4+„. Najwidoczniej TLG przemianowało serię „Juniors” właśnie na „4+”, gdyż nic w ogólnych założeniach się nie zmieniło: zestawy tak oznaczone przeznaczone są dla młodszych budowniczych, przez co zawierają prostsze w składaniu konstrukcje oraz uproszczone instrukcje. W formie ciekawostki, warto wspomnieć, że kiedyś w ofercie TLG pojawiła się już seria oznaczona „4+” i była ogromną porażką: w jej ramach wchodziły strasznie uproszczone zestawy z ohydnymi figurkami, były nawet zestawy z pajączkiem: 4858 Doc Ock’s Crime Spree i 4860 Doc Ock’s Cafe Attack!

Niniejszy zestaw nie zawiązuje bezpośrednio do żadnej gry czy filmu, a szkoda, trochę tego wyszło w zeszłym roku, żeby tylko wspomnieć bardzo udaną grę, czy film animowany.

Znajdziemy tutaj dwie minifigurki, obie to całkiem nowe wzory, choć postacie te już w zestawach LEGO pojawiały się wielokrotnie. Pajączek otrzymał bardzo ładny nadruk na torsie, uwypuklający jego muskulaturę. Na piersi nosi stylowy znak pajączka, natomiast dziwi nieco „pajęcze słoneczko” na plecach. Główka otrzymała cieniowane „oczka”, prywatnie jednak wolę, gdy są nieco większe. Tak więc nowa figurka jak najbardziej cieszy, ale nie jest żadnym objawieniem.

Inaczej jest w przypadku Green Goblina. Postać ta także zawitała już parokrotnie w świecie LEGO, nawet jako big figure (zestaw 76016) czy wersja Duplo (10608), a i w formie minifigurki miała przynajmniej parę wcieleń. Najnowsza wersja wypada jednak moim zdaniem najlepiej, jest odpowiednio złowieszcza, potargana szata idealnie pasuje tej postaci, a oba wyrazy buźki zostały dobrane wręcz doskonale. Aż dziwne, że taka postać i to tak dobrze odwzorowana trafiła do zestawu dla najmłodszych. Spodziewałbym się tutaj raczej interpretacji nieco przerysowanej i ugrzecznionej.

Goblin otrzymał standardowy dla siebie, w tym przypadku jednak dość uproszczony środek transportu, do tego nieco akcesoriów: bombę dyniową, worek oraz banknot.

Pajączek natomiast ma sieć,

oraz samochód! Tak jest, Superbohater który bez problemu śmiga pomiędzy wieżowcami Nowego Yorku otrzymuje samochód. Może chce wybrać się na rekonesans na przedmieścia? Wtedy fakt, takie autko będzie niezwykle pomocne w szybkim przemieszczaniu się. Jak przystało na zestaw dla najmłodszych, konstrukcja jest bardzo prosta, i raczej nieporywająca, choć przednia maska z charakterystycznym nadrukiem, czy specyficzne nadkola pewnie najmłodszym przypadną do gustu. No i te buchające z żółtego zadka płomienie!

Najróżniejsze pojazdy Spidermana, obojętne ile w nich sensu, mają jedno bardzo proste uzasadnienie. Istnieją głównie po to, by napędzać rynek zabawkarski. Należy pamiętać, że licencja na produkty związane ze Spider-manem jest niezwykle wartościowa, i przynosi krocie zarówno licencjodawcom jak i samym producentom zabawek, nie tylko klocków LEGO. Stąd też samochody, motocykle, łodzie, samoloty, helikoptery i co tylko da się wymyślić z pajęczym logiem. To po prostu się sprzedaje!

W ramach ciekawostki, Spider-mobile pojawił się także w regularnej serii komiksowej o pająku, a było to dokładnie w numerze 126 serii Amazing Spider-man. Numer ten ukazał się w 1973 roku, tak więc minęło już od tego czasu trochę latek.

Uściślając, w numerze tym pojawiała się głównie idea, propozycja od dwóch panów, by Spider-man zbudował Spider-mobile z nowym, ekologicznym silnikiem. Zapewne uważają to za doskonały pomysł na kampanię reklamową, i jakimś cudem wierzą, że pajączek będzie potrafi zbudować cały samochód? Takie to były komiksy w tamtych latach. 😉

Ostatecznie Pajączek się zgadza,…

i przystępuje w numerze 127 serii do budowy. Pomaga mu jego przyjaciel Johnny Storm z Fantastycznej Czwórki. Praca wre, trzeba przyznać, zdolne chłopaki.

W numerze 130 wreszcie możemy zobaczyć Spider-mobile w pełnej okazałości! Trzeba przyznać, prezentuje się całkiem nieźle, do tego posiada parę ciekawych gadżetów jak wyrzutnie sieci czy możliwość kamuflażu! Batmobil może się schować! A, warto nadmienić: Peter nie posiada prawa jazdy, jakby co…

Motyw autka powraca w 141 numerze, gdzie niestety kończy ono nieco tragicznie: na dnie rzeki Hudson!

W 142 numerze widzimy jeszcze Spider-mana użalającego się nad zatopieniem swojej dwumiesięcznej pracy…

po czym następuje przeskok do numeru 157, gdzie Pajączek powraca do zatopionego autka, które jednak… wyparowało.

W numerze 159 widzimy pewną złowieszczą (?) parę pracującą nad odzyskanym wrakiem.

Kumulację otrzymujemy w numerze 160. Spider-mobile został zmodyfikowany przez złych, może być zdalnie sterowany, i stanowi, jak widać, skuteczną pułapkę na Pająki.

Koniec końców, Spider-man wygrywa, źli zostają pokonani, a autko z innowacyjnym silnikiem zwrócone sponsorom. Ciekawe, jak je sobie zdejmą?

Historia cokolwiek dziwna, nawet jak na standardy komiksów superbohaterskich z tamtych czasów. Jednak sam pomysł Spider-mobilu zakorzenił się w komiksach i przez lata gdzieś tam był wspominany czy przypominany, a sam Spider-mobile, jako pełnoprawny przedstawiciel Pajęczego rodu, miał swój udział w evencie Spider-Verse, wydanym także u nas przez wydawnictwo Egmont (więcej o serii Spider-man z Marvel Now)!

To nie pierwszy i z pewnością nie ostatni pojazd Spider-mana w wydaniu LEGO. W tym zestawie autko jednak wypada niestety słabo, choć jako zabawka dla najmłodszych jak najbardziej się sprawdza, i to mimo nagminnie odpadającej barierki, i szybko połamanych ogni. Natomiast samemu zestawowi warto się przyjrzeć przede wszystkim z powodu dwóch bardzo udanych figurek: szczególnie Green Goblin cieszy oczy i stanowi doskonałe uzupełnienie kolekcji „tych złych” ze świata Marvela. Tym bardziej, że zestaw można nabyć na poniżej 40 złotych. Dla figurek jak najbardziej. Dla samego autka niezbyt.

Read Full Post »

Zestawy nawiązujące do dopiero nadchodzącego filmu The LEGO Batman Movie są… momentami dziwne. Czy też dziwaczne. Co można, a nawet powinno, się rozumieć, jak najbardziej w pozytywnym sensie: wszak pokazują nieskrępowaną kreatywność, jaką powinny cechować się właśnie wszelkiej maści klocki. Niestety, samo TLG często o tym fakcie zapomina, dlatego bardzo dobrze, że istnieją tak odjechane serie, jak właśnie The LEGO Batman Movie. Prywatnie jestem zainteresowany tylko paroma zestawami, w tym 70904 Clayface Splat Attack, który tak naprawdę składa się z samych figurek. Dwie to minifigurki, a trzecia to w pełni składana postać tytułowego Clayfacea, jak dla mnie, bardzo udana, i mająca swój urok. Choć cena niemała, to zakup jednak obowiązkowy, a jeżeli ktoś się waha, warto zapoznać się z bardzo fajną recenzją tegoż zestawu autorstwa Stelario, którą znajdziecie na forum ZT.

Dogpile

Splash! Aah-aaaaaah!

Clay, Clay, Clayface. Victory Pose.

Read Full Post »

Wigilię należy spędzać jak najbardziej rodzinnie, jednak jak wśród tej całej zawieruchy znajdziecie chwilę dla siebie, to może warto poświecić ją na przeczytanie jak zwykle świetnej recenzji klasycznego zestawu LEGO Space spod pióra Amala?

Wszystkiego dobrego na Święta, wesołych i przede wszystkim spokojnych!

 

1558 Mobile Command Traile

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/1558/001.jpg

Model ten pochodzi z 1986 roku. Jest to wersja limitowana, przeznaczona do sprzedaży detalicznej tylko na rynku północno-amerykańskim.

Seria: Space Classic
Rok wydania: 1986
Ilość elementów: 65 (podana na pudełku)
Figurki: 2
Pudełko: 19.4 x 9.3 x 3.6 cm
Cena: od 140 PLN wzwyż
peeron
brickset
toysperiod

PUDEŁKO I INSTRUKCJA

https://i1.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/1558/2.jpg

Zdaję sobie sprawę, że dla zwykłego zjadacza kosmicznego chleba, pudełko stanowi najczęściej zasilenie makulaturowej masy, celem ochrony środowiska naturalnego. Dla wysmakowanego kolekcjonera, to już nie do końca tak wygląda. Nie zagłębiając się w skomplikowany wywód na temat egzystencjalnej konieczności posiadania oryginalnych pudełek, wspomnę, że większość zachowanych i dostępnych na rynku opakowań tego modelu, pochodzi z opakowania zbiorczego nr 1507, zawierającego recenzowany pojazd i mniejszy modelik nr 1557. Konsekwencją takiego pochodzenia jest zniszczony tył owych pudełek, ze względu na konieczność oderwania go od ścianki dwupaku. Oprócz wątpliwej jakości względów estetycznych owe brutalne (lub delikatne – nie ma znaczenia, bo klej stosowali mocny) rozdzielenie powoduje znaczne utrudnienie lub nawet uniemożliwienie studiowania znajdujących się z tyłu modeli alternatywnych. Tym większa moja radość i opuchlizna wywołana rozpierającą dumą, że mogę Wam zaprezentować pudełko pochodzące z rynku kanadyjskiego, brzydzącego się zbiorczymi zapędami państwa sąsiedniego. Tak więc prezentowane Bardzo Ważne Pudełko jest niezniszczone i stanowi cenna zdobycz kolekcjonerską.

(więcej…)

Read Full Post »

Lubię jak Amal pisze. I nawet nie chodzi o to, że opisuje zestawy przy których nostalgia odgrywa ogromną rolę. Tu najważniejsze jest, że Amal robi to z pasją. Czytajcie, bo naprawdę warto! Serdecznie zapraszam do lektury najnowszej recenzji Amala:

924 Space Transporter/Space Cruiser

https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/924/001.jpg

Seria: Space Classic
Rok wydania: 1979
Ilość elementów: od 155 do 177 (w zależności od źródła)
Figurki: 2
Pudełko: 31.3 x 19 x 4.6 cm
Cena: od 300 PLN

brickset
brickLink
peeron

Trudno jest orzec co było pierwsze: kura czy jajko. Tak też jest w wypadku modelu 924, albowiem w roku 1979 obrodził jeszcze we wspaniałego flagowca wczesnego okresu Space Classic – LL 928 i mniejszą jednostkę LL 918. Wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje jednak na to, że pierwszy w ogóle był prezentowany przeze mnie teraz LL924. Model ten dostępny był także od 1978 roku w USA, jako Space Cruiser przy czym nosił on tam numer 487, lecz jednakże tylko na pudełku. Pod kabiną pilota widniało niezmiennie oznaczenie LL 924.

PUDEŁKO I ZAWARTOŚĆ
Pudełko średniej wielkości w wieczkiem otwieranym jak wedlowskie czekoladki z lat 70-tych ubiegłego stulecia. Po odemknięciu wieczka ukazuje nam się zawartość z instrukcją, jednakże by się do niej dobrać trzeba wysunąć boczną szufladkę. Z zewnątrz dostępu broni nam bowiem przezroczysta foliowa szybka.
https://i2.wp.com/www.brickshelf.com/gallery/Amal/924/3.jpg

(więcej…)

Read Full Post »

Older Posts »