Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Teenage Mutant Ninja Turtles’

Wracam do cyklu filmów superbohaterskich, który z czasem przeistoczył się także w cykl o filmach ogólno-komiksowych. Od ostatnich notek minęło trochę czasu, jednak wciąż coś tam w tym temacie wyszukiwałem i nie uwierzycie, ile tych filmów jest! Będzie co oglądać i o czym pisać! Natomiast dzisiaj chciałbym zamknąć temat superhero, tj podsumować lata 2016-2017. Podobna notka była już na początku 2016 roku, niniejsza to jest rozwinięcie i oczywiście uzupełnienie, wszak dużo się wtedy działo w kinie Super Przygody!

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie
zmiany w latach 2016-2017

Początek 2016 roku zapowiadał naprawdę spore wydarzenia! Marvel Cinematic Universe z hukiem wchodzi w trzecią fazę, dodatkowo nawiązując współpracę z Sony, co spowodowało piska zachwytu wśród wszystkich miłośników Pajączka. Warner Bros. postanawia wreszcie wykorzystać potencjał konkurencyjnego dla Marvela świata DC i wyraźnie zarysować swoje filmowe uniwersum, oficjalnie pierwotnie nazwane DC Extended Universe. Jednak z czasem coś zaczęło się rozmywać, a i sama nazwa przestała funkcjonować. 20th Century Fox szykuje nowych X-menów, a przy okazji ma w planach sporo projektów. Na wielki ekran mają powrócić klasyki takie jak Żółwie, Transformersy oraz Power Rangers! Zapowiada się soczyście.

W niniejszym zestawieniu, które obejmuje lata 2016-2017, przy każdym filmie umieściłem dodatkowe informacje o studiu, restrykcje wiekowe oraz o budżecie i wyniku z Box Office’u. Warto zaznaczyć, że czasem wyniki finansowe mogą zaskoczyć, a często film, który ogólnie uznawany jest za porażkę, zarabia całkiem zgrabną kwotę. Przypominam, że zarobek zaczyna się nie wtedy, gdy zwróci się budżet! Sam budżet należy pomnożyć przynajmniej dwukrotnie, a w niektórych przypadkach nawet i więcej razy. Wynika z marż kin, różnych dokrętek, niekiedy bardzo drogich kampanii promocyjnych.

Deadpool
Fox | R | $58 | $783

Filmy spod znaku Super Hero zazwyczaj przeznaczone są do nastoletniego widza, aczkolwiek oczywiście twórcy starają się, by także Ci nieco starsi wiekiem czerpali przyjemność z seansu. Filmy przeznaczone tylko dla widza dorosłego niestety bywały rzadkością, a jak już się pojawiały, to nie osiągały zadowalających wyników finansowych. Tak było choćby z obrazami Punisher War Zone czy Dredd. Stąd też kolejny film skierowany tylko do widza dorosłego wydawał się sporym ryzykiem dla producentów. Ale jak widać, widownia najwidoczniej dorośleje, i obecnie pełnoletni nastolatkowie sprzed lat nadal pamiętają i lubią Trykociarzy. Deadpool o budżecie jak na takie kino dość niskim, gdyż film kosztował niecałe 60 milionów dolarów, w Box Office osiągnął wynik prawie 800 milionów! Bez wątpienia tak rewelacyjny wynik finansowy należy traktować nie tylko jako sukces dla producentów, ale też widzów, oczywiście tych starszych. Nie oznacza to, że nagle produkcje dla dorosłych zaczną pojawiać się jak grzyby po deszczu, ale istnieje realna szansa, że producenci przy pewnych obrazach (jak np.: kolejny film z Rosomakiem) zastanowią się, czy nie opłacałoby się zrobić widowiska nieco w poważniejszym tonie. Poważniejszym, jeżeli chodzi o środki artystyczne i tematykę, bo powaga w samym filmie wcale nie jest niezbędna, co zresztą dokładnie ukazał sam Deadpool, wypełniony wprost humorem, nierzadko niskiego poziomu, ale też bawiący się konwenansami, łamiący czwartą ścianę, i zupełnie nie traktujący siebie poważnie. I widzowie to kupili! Aha, w tytułowej roli wystąpił Ryan Reynolds, którego zapewne doskonale pamiętacie z Bladea 3, Zielonej Latarni, czy X-Men Origins Wolverine, gdzie zresztą wcielił się także w postać Deadpoola. Ale spokojnie, o tamtym filmie nawet twórcy chcą zapomnieć, więc nie ma co szukać nawiązań czy połączeń… W filmie pojawiają się także mutanci, co jednoznacznie określa powiązanie powiązanie postaci Deadpoola do tego uniwersum, mimo że sam Deadpool tak naprawdę mutantem nie jest. Ale to już wynika z zawirowań z prawami autorskimi.

(2016) Deadpool

 

Batman v Superman: Dawn of Justice
Warner Bros. | PG-13 | $250 | $873

Batman v Superman: Dawn of Justice kontynuuje wątki z Man of Steel z 2013 roku, stąd też wraca część obsady w tym Henry Cavill jako Superman czy Amy Adams jako Lois Lane. Oprócz tego otrzymujemy całkiem nowego Batmana w którego wciela się niegdysiejszy Daredevil, czyli Ben Affleck. Gal Gadot jako Wonder Woman otrzymuje sporo czasu na ekranie, choć potencjał jej postaci nie jest w pełni wykorzystany, a Jason Momoa jako Aquaman, Ray Fisher jako Cyborg i Ezra Miller jako Flash pojawiają się tylko jako swoista zapowiedź przyszłych produkcji. Reszta obsady to m.in Laurence Fishburne jako Perry White, Jeremy Irons jako Alfred Pennyworth, Holly Hunter jako Senator Finch oraz Jesse Eisenberg jako Lex Luthor. Aktorzy wypadają różnie, ale większość sprawdza się bardzo dobrze, szczególnie pozytywnie zaskakuje Ben Affleck i rewelacyjny Jeremy Irons. Amy Adams wreszcie da się lubić jako Lois, natomiast Lex jest mocno irytujący i zbyt przerysowany, ale to już wina bardziej scenariusza i interpretacji postaci niż gry aktorskiej.

Zaraz po premierze film został wręcz zgnieciony przez krytykę, jednak przeciwnie niż w przypadku Fantastycznej Czwórki, nagle pojawiły się głosy sprzeciwu. W sieci zawrzało, i doszło do swoistej wojny między krytykami i widzami, gdzie Ci drudzy zaczęli bronić filmu i wręcz podważać kompetencje osób piszących recenzje! Widzowie zapomnieli, że w obecnych czasach funkcja krytyka nieco się rozmyła, i recenzje często piszą także zwykli widzowie, którzy prowadzą swoje blogi czy kanały na YT. Tak więc, paradoksalnie, otrzymaliśmy swoistą Wojnę Domową!
Film zarobił przyzwoite pieniądze, choć producenci najwidoczniej oczekiwali czegoś więcej, tym bardziej, że Batman v Superman jest dopiero drugim filmem w DC Extended Universe i jednym z jego zadań była zapowiedź kolejnych widowisk. Na szczęście Warner Bros. wreszcie zainteresował się mocniej tematem i rozpoczęto przetasowania, zmiany i porządki, co być może zaowocuje jeszcze lepszymi filmami na przyszłość. Właśnie, jak naczytaliście się głupich recenzji, które albo mieszają film z błotem, albo wychwalają go pod niebiosa, to nie traktujcie ich poważnie. Najlepiej przekonajcie się sami, gdyż Batman v Superman: Dawn of Justice to jednak film który posiada wiele bardzo dobrych momentów, jednocześnie straszy także wieloma głupotami, począwszy od formy zgrywania danych, poprzez nie do końca uzasadnione poświecenie i niektóre motywy, kończąc na słynnym imieniu. To taki średniak, ale z tych, które warto obejrzeć i samemu sobie wyrobić zdanie.

(2016) Batman v Superman Dawn of Justice

 

Captain America: Civil War
Buena Vista | PG-13 | $250 | $1153

Czym Captain America: Civil War jest lepszy od potyczki Batmana i Supermana? Po prostu twórcy z Marvel Studios doskonale wiedzą, jak klecić wielkie kinowe hity, i mają na to gotowe przepisy. I owszem, otrzymujemy kolejny wielki hit, który ogląda się wręcz doskonale, acz film pełen jest głupot i nielogiczności scenariuszowych, a sama Wojna Domowa, czy też Wojna Bohaterów, przeradza się w nieco wymuszone „lanie się po pyskach”. Na szczęście najwidoczniej sami twórcy zdawali sobie z tego sprawę, stąd też wiele momentów pozwalających widzowi nabrać dystansu do rozgrywanych na ekranie wydarzeń. Ba! Nawet postacie w pewnym momencie nawiązują do bezsensowności wydarzeń! Oprócz śmietanki bohaterów znanych doskonale ze wcześniejszych filmów Marvel Cinematic Universe, pojawiają się także prawdziwa perełka, czyli Spider-man (Tom Holland), jako wynik porozumienia między Disneyem a Sony! Główny zły, Zemo, tak naprawdę nie gra w tym filmie pierwszych skrzypiec, i w takiej roli wypada bardzo dobrze. Film okazał się wielkim hitem, co tylko ugruntowało pozycje Marvela na wielkim ekranie.

(2016) Captain America Civil War

 

X-Men: Apocalypse
Fox | PG-13 | $178 | $543

W X-Men: Apocalypse ponownie na krześle reżysera zasiada Bryan Singer, co niekoniecznie należy uznać za zaletę. Film pełen jest sprzeczności, wizualnie robi wrażenie, także wiele postaci, szczególnie młodych mutantów, wypada bardzo dobrze. Tye Sheridan jako Cyclops, Kodi Smit-McPhee jako Nightcrawler a przede wszystkim Evan Peters jako Quicksilver brylują na ekranie. James McAvoy w roli profesora i Michael Fassbender w roli Magneto maja zarówno mocniejsze jak i słabsze momenty. Polskojęzyczne wstawki Erika są ciekawostką, i wypadają niestety mocno średnio. Sophie Turner jako Jean Grey irytuje, a Jennifer Lawrence w roli Mystique ewidentnie na planie jest tylko dla kasy. Słabo niestety także wypada główny zły, czyli tytułowy Apocalypse. Jest postacią nieprzekonująca, słabo napisaną, z denerwującym głosikiem, rzucającą oklepane teksty i ze słabo umotywowanymi zamiarami. Ewidentnie ciała dał tutaj scenariusz, który straszy także w paru innych miejscach. Jednocześnie film ogląda się bardzo dobrze, ogromne wrażenie robią efekty specjalne, nagromadzenie wątków i postaci może jednak nieco zmęczyć. Mocno przez to wskazana jest znajomość wcześniejszych filmów z serii. Ogólnie, źle nie jest, ale saga X-men wyraźnie potrzebuje znacznego odświeżenia.

(2016) X-Men Apocalypse

 

Teenage Mutant Ninja Turtles 2: Out of the Shadows
Paramount | PG-13 | $135 | $245

Wyjście z cienia” to bezpośrednia kontynuacja filmu o żółwiach z 2014 roku. Niestety, skrojona w podobny sposób, co nie do końca się sprawdziło, i odbiło na słabych wynikach finansowych. Oprócz idiotyzmów scenariuszowych i nielogiczności film na szczęście posiada także mocniejsze akcenty jak choćby Bebop i Rocksteady. Ta dwójka odstawia na ekranie niezłe motywy! Oko cieszą udane efekty specjalne oraz oczywiście Megan Fox w roli April O’Neil, a jej scena pochodu z przebieranką może świadczyć o całym filmie: jest płytko i bzdurnie, ale ogląda się przyjmie!

(2016) Teenage Mutant Ninja Turtles Out of the Shadows

 

Suicide Squad
Warner Bros. | PG-13 | $175 | $746

Suicide Squad od pierwszych trailerów, genialnie zmontowanych i wykorzystujących rewelacyjne kawałki muzyczne, wprost zachwycał i spowodował, że film stał się dla wielu osób wielce wyczekiwany. Niestety, im bliżej premiery coraz bardziej coś zgrzytało. Nagle pojawiły się dokrętki, ponowne montowanie, dodawanie na siłę humoru. I wyszedł jeden wielki teledysk, a film zebrał spore cięgi. Czy słusznie? Z pewnością nie jest to taki Legion jaki wielu z nas sobie wymarzyło, a wstawki z Batmanem i Jokerem ewidentnie zostały zastosowane nieco na siłę. Scenariusz w wielu momentach nawala, ale to wciąż film z nurtu superbohaterskiego kina, i jako taki, ogląda się go całkiem nieźle. Przyzwoicie wypada sama ekipa. Will Smith jako Deadshot, Joel Kinnaman jako Rick Flag, Jai Courtney jako Kapitan Boomerang, Jay Hernandez jako Diablo, Adewale Akinnuoye-Agbaje jako Killer Croc oraz Karen Fukuhara jako Katana to postacie barwne i widać między nimi chemię. Szkoda tylko, że poświęcono każdemu z osobna nieco zbyt mało miejsca ekranowego. Oczywiście nie można zapomnieć o zjawiskowej Margot Robbie czyli Harley Quinn, choćby tylko dla niej warto sięgnąć po ten film!

(2016) Suicide Squad

 

Doctor Strange
Buena Vista | PG-13 | $165 | $677

Kolejny „orgin” kolejnej postaci z uniwersum Marvela. Tyle że Disney wie jak to robić, i także w tym przypadku, ta sztuka udała się nad wyraz dobrze. Benedict Cumberbatch, znany doskonale z serialu Sherlock trochę martwił w tytułowej roli, na szczęście po premierze okazało się, że wypadł w nowym wcieleniu wprost genialnie! Także nieszablonowa Tilda Swinton skutecznie przyciąga na ekranie wzrok. Całość przepełniona jest niesamowitymi efektami specjalnymi i dość ciekawym rozwiązaniem całego konfliktu, choć scenariusz raczej należy zaliczyć do sztampowych.

(2016) Doctor Strange c2

Rok 2017

 

Logan
Fox | R | $97 | $616

Kategoria R i film pod pewnymi względami dość kameralny, choć niepozbawiony widowiskowych scen. Mimo, że nie wszystko zagrało tak jak powinno, a w scenariuszu znalazło się parę ewidentnych baboli, to jednak otrzymaliśmy godne pożegnanie z postacią, w która przez lata wcielał się z powodzeniem Hugh Jackman. Oczywiście nie należy zapomnieć o postaci Profesora, z która to także w tym obrazie rozliczył się genialny Patrick Stewart. A dwóm nestorom towarzyszy młoda krew, czyli niesamowita Dafne Keen w roli Laury. Logan skutecznie zmył niesmak, jaki mieliśmy po dwóch wcześniejszych filmach z Rosomakiem, seans obowiązkowy nie tylko dla miłośników kina Superbohaterskiego.

(2017) Logan

 

Guardians of the Galaxy Vol. 2
Buena Vista | PG-13 | $200 | $863

Pierwsza część Strażników Galaktyki okazała się niesamowitym hitem, nic więc dziwnego, że kontynuacją zajął się także James Gunn. I otrzymujemy niesamowitą przysłowiową jazdę bez trzymanki, która niestety momentami nieco męczy przeładowaniem efektów specjalnych Po prostu świetna zabawa, szczególnie na sali kinowej. Takie filmy doskonale ogląda się na dużym ekranie i z odpowiednim nagłośnieniem! Obsada, w większości znana z wcześniejszej części, oraz uzupełniona przez parę nowych nazwisk, stanęła na wysokości zadania.

(2017) Guardians of the Galaxy Vol2

 

Spider-Man: Homecoming
Sony/Columbia | PG-13 | $175 | $880

Kolejne podejście do tematu Pajączka i kolejny swoisty restart na dużym ekranie. Jednocześnie Sony, właściciel praw do postaci, nawiązał współprace z Disneyem, i stąd Pajączek zaznaczył już swoja obecność w Wojnie Domowej, natomiast w Homecoming ważną rolę odgrywa Tony Stark czyli sam Iron Man. Scenariusz jak zwykle nie jest pozbawiony większych i mniejszych głupotek, ale całość wypada nadspodziewanie dobrze, a film ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Michael Keaton w roli Vulture’a to nie tylko bardzo dobra kreacja, ale też swoisty hołd do wcześniejszych komiksowych kreacji aktora. Disney ma po prostu doskonałą rękę do postaci Supertrykociarzy.

(2017) Spider-Man Homecoming

 

Thor: Ragnarok
Buena Vista | PG-13 | $180 | $851

Disney to ogromna korporacja, która rządzi się twardymi prawami. Jednak zasługują na podziw, choćby z powodu dość ryzykownych decyzji. Podobnie jak w przypadku Guardians of the Galaxy, realizacje trzeciej części Thora przyznano reżyserowi oryginalnemu i o uznanej renomie, ale pracującemu dotychczas tylko przy niskobudżetowych filmach. A tu nagle powierza mu się widowisko kosztujące 180 milionów dolarów! Ryzyko jednak się opłaciło, a Taika Waititi dokonał niesamowitej rzeczy! Powstał film, na którym doskonale bawi się od samego początku aż do napisów końcowych, a na usta przez większość czasu pojawia się niewymuszony, naturalny uśmiech. Po wyjściu z kina od razu odczuwa się ochotę, by zakupić bilet na kolejny seans i powtórzyć tę niesamowitą jazdę bez trzymanki! Idealnie sprawdziła się obsada: Chris Hemsworth jako Thor, Tom Hiddleston jako Loki, Cate Blanchett jako Hela, Jeff Goldblum jako Grandmaster, Mark Ruffalo jako Hulk, Karl Urban jako Skurge oraz Tessa Thompson jako Walkiria odstawiają wprost niesamowite widowisko.

(2017) Thor Ragnarok

 

The Lego Batman Movie
Warner Bros. | PG | $80 | $311

Postacie z DC niezbyt dobrze radzą sobie na dużym ekranie, paradoksalnie jednym z lepszych filmów w tym temacie w ostatnich latach okazała się animacja i to złożona z klocków LEGO. The Lego Batman Movie to szalona jazda wykorzystująca nie tylko potencjał postaci, ale też możliwości samych klocków: otrzymujemy więc zatrzęsienie pojazdów, postaci, nawiązań oraz smaczków. Powstało przyjemne widowisko nie tylko dla miłośników Gacka. A po seansie możemy udać się do sklepu zabawkowego i kupić jakiś zestaw, który chwilę wcześniej widzieliśmy na ekranie.

(2017) The Lego Batman Movie

 

Wonder Woman
Warner Bros. | PG-13 | $149 | $821

W Wonder Woman niewiele osób wierzyło przed premierą, tym bardziej, że zła passa DC wciąż dawała o sobie znać. I nagle wielkie zaskoczenie, po premierze posypały się głosy zachwytu, i to zarówno od widzów jak i krytyków! Gal Gadot jest marną aktorką, ale w roli zjawiskowej Wonder Woman wypadał wprost rewelacyjnie! Słusznie zebrała głosy zachwytów, oczywiście także od męskiej części widowni. Dla pań natomiast na ekranie prężył się Chris Pine, czyli Steve Trevor. Patty Jenkins zasiadająca na stołku reżysera stworzyła opowieść godną trzeciej najbardziej rozpoznawalnej postaci z Uniwersum DC. I tylko szkoda, że ani Superman ani Batman coś obecnie nie mogą doczekać się godnego ich postaci widowiska.

(2017) Wonder Woman

 

Justice League
Warner Bros. | PG-13 | ponad $300 | $655

To co się wydarzyło przy okazji tego filmu wydaje się wprost niesamowite. Film Justice League miał ukazywać przygody tak znakomitych postaci jak Superman, Batman oraz Wonder Woman. Cała trójka jest nie tylko doskonale znana z kart komiksów, ale też od lat mocno zakorzeniona w popkulturze i rozpoznawalna nawet dla osób nieznających ich komiksowych pierwowzorów! W postaciach tych tkwi wprost niesamowity potencjał, a stworzenie wysokobudżetowego widowiska które z automatu stałoby się ogromnym hitem wydawałoby się zwykłą formalnością. Dobrze wypadła obsada: Ben Affleck jako Batman czy Henry Cavill jako Superman sprawdzili się, Gal Gadot to natomiast urodzona Wonder Woman. Także Aquaman czyli Jason Momoa, Ezra Miller jako Flash i Ray Fisher w roli Cyborga nie zawiedli. Jednak i tak coś poszło nie tak. Już podczas produkcji dochodziły głosy o problemach na planie, w końcu na stołku reżysera Zack Snyder został zastąpiony przez Jossa Whedona, nastąpiło wiele niezwykle kosztownych dokrętek, a sam budżet w końcu przekroczył 200 milionów dolarów i tak naprawdę nie wiadomo, ile w sumie film kosztował. Po premierze film nie został zmieszany z błotem, jednak głosy zarówno fanów jak i krytyków nie były zbyt przychylne. Owszem, są mocniejsze momenty, jak choćby obsada, ale na pozostałych polach mocno czegoś zabrakło. Do tego najwidoczniej widzowie mieli dość, i nawet sukces Wonder Woman nie zmył złego wrażenia po Suicide Squad i Batman v Superman. Film który powinien być ogromnym hitem, wykorzystujący tak rozpoznawalne postacie okazał się porażką. Zapewne w Warner Bros. zagrzmiało, a zmiany w podejściu wydawały się nieuniknione.

(2017) Justice League

 

Atomic Blonde
Focus Features | R | $30 | $95

W 2014 roku ukazał się John Wick, który zdobył przychylność zarówno widzów jak i krytyków. Za reżyserię odpowiadał David Leitch oraz Chad Stahelski. Drogi tych panów się rozeszły, Chad zajął się drugą częścią Wicka, natomiast David nakręcił Atomic Blonde, scenariuszowo oparty na komiksie The Coldest City. Otrzymaliśmy film pełen akcji, bardzo sprawnie zrealizowany i praktycznie nieustannie trzymający widza w napięciu. Nie jest to hit, ale przyzwoite kino sensacyjne, z Charlize Theron w głównej roli, której partneruje James McAvoy. A na deser Sofia Boutella, John Goodman i Toby Jones. Kolejnym filmem który reżyseruje David Leitch jest Deadpool 2. Wszystko pozostaje w rodzinie.

(2017) Atomic Blonde

 

Power Rangers
Lionsgate | PG-13 | $100 | $142

Próba odświeżenia marki Power Rangers, niestety, nieudana. Film okazał się spora klapą, więc temat umarł, zanim dobrze się rozpoczął. Tylko dla fanów, a i oni nie będą zadowoleni…

(2017) Power Rangers

 

Transformers: The Last Knight
Paramount | PG-13 | $217 | $605

Piąty film z serii Transformers jest widowiskiem niezwykłym. Ciężkostrawnym, na którym trudno wysiedzieć do końca, z prymitywnym humorem i wieloma bezsensownymi scenami. Do tego zjechany przez krytykę i niby bojkotowany przez widzów. A jednocześnie przyniósł ponad 600 milionów dolarów! Co się na tym świecie dzieje? Prywatnie, mimo trzech podejść, nie byłem w stanie dotrwać do końca… Obecnie wiadomo już, że studio zdecydowało się na zmiany i marka Transformers ma doczekać się odświeżenia.

(2017) Transformers The Last Knight

 

Ghost in the Shell
Paramount | PG-13 | $110 | $169

Ghost in the Shell to adaptacja kultowej mangi, na podstawie której powstały równie kultowe anime i animowany serial. Film już podczas produkcji budził kontrowersje, spotęgowane do tego jeszcze faktem obsadzenia w głównej roli Scarlett Johansson. Na szczęście wyszło całkiem zgrabne widowisko, które naprawdę ogląda się bardzo dobrze. Jednocześnie film okazał się finansową klapą. Dlaczego takie Transformersy zbierają taką rzeszę widzów, a pod wieloma względami lepszy Ghost in the Shell przyciąga o wiele mniej widzów? Smutne.

(2017) Ghost in the Shell

 

Kingsman: The Golden Circle
Fox | R | $104 | $407

Kontynuacja pierwszej części, to to samo co w jedynce, tyle że więcej, bardziej dynamicznie i z większym rozmachem. I na dłuższą metę to nieco meczy, co nie zmienia faktu, że na ekranie dzieje się, oj dzieje. Choć niektóre rozwiązania są albo głupie, albo nielogiczne, albo irytujące. Ale w sumie jedynka też tak miała… Na trojkę jakoś specjalnie nie czekam.

(2017) Kingsman The Golden Circle

Valerian and the City of a Thousand Planets
STX Entertainment | PG-13 | $177 | $225

Początek jest obiecujący, na ekranie pojawia się Ruther Hauer, a w tle obserwujemy rozrost stacji kosmicznej i dołączanie się kolejnych wpierw ziemskich nacji, a później kosmicznych ras. Ogląda się to wyśmienicie, a chwilę później poznajemy naszych głównych bohaterów, i cały czar pryska jak bańka mydlana. Owszem, decyzje kastingowe już od pierwszych chwil po ich ogłoszeniu budziły mieszane uczucia, ale do końca każdy chyba wierzył, że jednak coś z tego będzie. Cara Delevingne jako Laureline nawet ujdzie, choć daleko jej do uroku komiksowego pierwowzoru. Dane DeHaan jako Valerian to niestety pomyłka. I niby maja się ku sobie, ale na ekranie wygląda to wręcz tragicznie! Do tego reżyser, utytułowany Luc Besson, ewidentnie chciał do filmu upchać co tylko się dało i nieco przedobrzył. Wyszła papka i orgia efektów specjalnych, które owszem, stoją na wysokim poziomie, ale w końcu meczą, a często ich zastosowanie to sztuka dla sztuki. Film okazał się wielką klapa finansową, a wielka szkoda, gdyż była szansa na wspaniały filmowy cykl.

(2017) Valerian and the City of a Thousand Planets

 

Smurfs: The Lost Village
Sony / Columbia | PG | $60 | $197

Smerfy w wydaniu aktorskim zupełnie nie zachwycały, na szczęście więc najnowszy obraz został zrealizowany jako już klasyczna animacja, choć oczywiście wypełniona efektami komputerowymi. Ale wyszło to tylko na zdrowie, Smerfy wreszcie znowu bawią i cieszą, i mimo paru dość kontrowersyjnych decyzji, czy to odnośnie charakterów postaci czy samych wydarzeń, warto po tę animacje sięgnąć. Szczególnie z dzieciakami.

(2017) Smurfs The Lost Village

 

Professor Marston and the Wonder Women
Annapurna Pictures | R | ? | $1.5

William Moulton Marston był psychologiem, zwolennikiem feminizmu, wynalazcą wariografu, mieszkał z dwoma kobietami, i lubił rożne praktyki seksualne. A przy tym stworzył postać Wonder Woman. Professor Marston and the Wonder Women to film biograficzny opowiadający w całkiem zgrabny sposób i z niezłą obsadą te wydarzenia. Warto od razu zaznaczyć, że historię tę możemy także poznać z drugiego odcinka serialu Robert Kirkman: Nieznana historia komiksu, przedstawiona w formie dokumentu, ale ze wstawkami z żywymi aktorami. Zresztą serial Nieznana historia komiksu jak najbardziej gorąco polecam, ale o nim więcej przy innej okazji.

(2017) Professor Marston and the Wonder Women

 

Zashchitniki – Guardians

Na koniec superbohaterowie ze wschodu, czyli swoista podróbka Avengers. Jako ciekawostka, obejrzeć można, ale tylko dla miłośników gatunku.

(2017) Guardians

Koniec 2017 roku przyniósł informacje o zmianach w podejściu studia Warner Bros. do kina superbohaterskiego, niestety na obecną chwile nic z tego póki co nie wynika, a kolejne plotki czy informacje nie zwiastują niestety poprawy na lepsze. To niesamowite, że studio podchodzi do tego tematu z taką ignorancją, w końcu to ich pieniądze i praktycznie idealna maszynka do zarabiania, która nie działa tak jak powinna.

Jednak największym wydarzeniem w temacie jest przejęcie studia Fox przez koncern Disneya. Wiąże się to z powrotem Mutantów do domu, jednak są oni tylko ułamkiem umowy opiewającej na zdobyciu przez Disneya także praw do wielu innych marek i aktywów. Umowa została już klepnięta, jednak wciąż jeszcze nie jest sfinalizowana, obecnie jest sprawdzane, czy jest zgodna z prawem, wszak spowoduje, że już potężne studio Disneya stanie się jeszcze większym koncernem medialnym. A to może być już niebezpieczne.

Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Rok 2018 ledwo się rozpoczął, a już przyniósł sporo zaskoczeń.

Wcześniejsze części:
Początek: 1940 – 1966
Superman ratuje świat: 1975 – 1988
Gotycki świat Batmana: 1989 – 1998
Nadchodzą mutanci!: 2000 – 2007
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 1
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 2
trykociarze z nieco innej perspektywy
Prawdziwi Bohaterowie
Filmowe adaptacje komiksów część 1
Filmowe adaptacje komiksów część 2

Reklamy

Read Full Post »

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 2

Graficzna nowela Alana Moore’a i Dave’a Gibbonsa jest jednym z najważniejszych dzieł w historii komiksu, nic więc dziwnego, że od dawna stanowiła łakomy kąsek dla producentów filmowych. Jednak nie wszystko łatwo przenieść na duży ekran, a właśnie Strażnicy uchodzili za takie dzieło, wręcz mówiło się, że to niewykonalne. Wreszcie w 2009 roku film Watchmen zadebiutował w kinach. Reżyser Zack Snyder zastosował prosty zabieg: jego adaptacja jest bardzo wierna papierowemu oryginałowi, jednocześnie wykorzystał szerokie spektrum możliwości,  jakie daje kino. Stąd też odpowiednia ścieżka dźwiękowa, montaż, ujęcia, czy spowolnienia, w których lubuje się Snyder. I to się sprawdza! Watchmen to widowisko nieprzeciętne, robiące ogromne wrażenie, bardzo kolorowe, jednocześnie mocno przygnębiające…. Film jednak podzielił zarówno krytykę jak i widownię, i można spotkać się z szerokim spektrum najróżniejszych opinii, od mieszania obrazu z błotem, do pochwalnych peanów na jego temat. Do tego mimo, że zarobił spore pieniądze, to jednak producenci liczyli na więcej, szczególnie, że budżet był ogromny. Z mojej strony szczerze film polecam, zarówno znającym komiksowy oryginał, jak i chcących spojrzeć na superbohaterów z nieco innej strony. Tylko uwaga, koniecznie należy odpuścić sobie zwykła wersję filmu trwającą 162 minuty, a sięgnąć tylko i wyłącznie po wersję Director’s Cut, która trwa 186 minut i zawiera wiele nieco zmienionych i rozszerzonych scen, które jednak mocno wpływają na odbiór filmu! Jako ciekawostka: istnieje jeszcze wersja Ultimate Cut trwająca 215 minut, ale to już swoista hybryda, gdyż w film wmontowano animację Tales of the Black Freighter będącą adaptacją komiksu Marooned, który w komiksie Strażnicy pod pewnym znaczącym kioskiem czyta młody chłopiec. Może nieco to zamieszane, ale ma sens, i oczywiście Tales of the Black Freighter jak najbardziej warto obejrzeć, ale jako osobny seans, już po zaliczeniu Watchmenów w wersji oczywiście Director’s Cut.

(2009) Watchmen

Pierwszy Iron Man był ogromnym hitem, kontynuacja, zatytułowana po prostu Iron Man 2 z 2010 roku zebrała już różnorakie recenzje, i w ogólnym rozrachunku wypadła gorzej niż pierwsza część, ale i tak wciąż jest doskonałym i godnym polecenia widowiskiem. Ponownie nie zawiodła obsada, Robert Downey Jr. jako Tony Stark, Iron Man, Gwyneth Paltrow jako Pepper Potts, Scarlett Johansson jako Natasha Romanoff, Sam Rockwell jako Justin Hammer oraz Mickey Rourke jako Whiplash wprost brylują na ekranie.

(2010) Iron Man 2

Jonah Hex z 2010 roku, to adaptacja komiksu ze stajni DC. I niestety, o ile Marvelowi adaptacje wychodzą świetnie, to DC jednak w tym świcie ma problem z odnalezieniem odpowiedniego środka. Jonah Hex jako komiks ma swoich fanów, jednak pod względem popularności stoi w cieniu bardziej znanych postaci, a film niestety nie poprawił tej sytuacji. Nie wyszła może straszna kaszana, ale jest to dzieło co najwyżej przeciętne, które sprawdza się jako przyjemny „akcyjniak” i o którym dość szybko po seansie zapomnimy.

(2010) Jonah Hex

Marvel kontynuuje swój plan przedstawiający poszczególnych bohaterów, i ponownie wychodzi mu to doskonale. Captain America: The First Avenger z 2011 roku może budzić mieszane uczucia, szczególnie z powodu mocnej patetyczności, ale jednak podane to wszystko jest dość lekko, z humorem i dystansem do siebie. Do tego akcja rozgrywa się podczas Drugiej Wojny Światowej, co pozwoliło na zaprezentowanie na ekranie wielu przepięknych strojów czy dekoracji z tamtych czasów. Zresztą reżyserem jest Joe Johnston, który ma na koncie choćby utrzymany w podobnej stylistyce The Rocketeer.  Całość ogląda się z wielką przyjemnością, tym bardziej, że scenariusz jest sprawnie napisany, i dopiero pod koniec filmu pojawia się nieco zbyt drażliwych głupotek. Świetnie wypadłą obsada, Chris Evans, znany już z komiksowej roli Johnnyego Storma w Fantastic Four,  to wykapany Kapitan Ameryka, a i reszta aktorów nie zawodzi, w tym: Tommy Lee Jones, Hugo Weaving, Hayley Atwell, Toby Jones oraz Stanley Tucci.

(2011) Captain America The First Avenger

Ponownie poznajemy losy kolejnej postaci ze stajni Marvela, jak zawsze z wielkim rozmachem, jednak tym razem jak najbardziej uzasadnionym, wszak do czniania mamy z samym bogiem! Thor został zrealizowany bardzo sprawnie, i wyraźnie czuć tu Szekspirowski klimat, czemu nie należy się dziwić, gdyż reżyser Kenneth Branagh znany jest właśnie z adaptacji dzieł Szekspira. Sprawnie zrealizowane fantastyczne widowisko, perfekcyjne od strony technicznej, i ponownie z doskonale dobraną obsadą, szczególnie Chris Hemsworth w tytułowej roli oraz rewelacyjny Tom Hiddleston jako Loki sprawdzają się idalnie. Miłym smaczkiem jest Anthony Hopkins jako Odyn, natomiast nieco zawodzi Natalie Portman w roli Jane Foster.

(2011) Thor

Po słabej trójce i tragicznym X-Men Origins: Wolverine, mutanci potrzebowali czegoś, co odbuduje ich dobre imię. I coś takiego nadeszło w 2011 roku. Matthew Vaughn na stołku reżysera postawił na zaprezentowanie początków Mutantów, i tak w  X-Men First Class możemy zobaczyć, jak to wszystko się zaczęło. James McAvoy jako Charles Xavier i Michael Fassbender jako Erik Lehnsherr wypadają wprost rewelacyjnie i prawie dorównują niesamowitym kreacjom Patricka StewartaIana McKellen. Reszta ekipy także nie zawodzi, choć Jennifer Lawrence nie każdemu przypadnie do gustu, można też odnieść wrażenie, że Emma Frost na siłę kreowana jest na symbol seksu, co niestety nie wychodzi za dobrze. Film sprzedał się przyzwoicie, acz nie był wielkim hitem finansowym, natomiast zebrał wiele pozytywnych opinii zarówno od krytyków jak i fanów, co pozwoliło studiu z optymizmem patrzeć na przyszłość i inwestować w kolejne filmy z młodszymi wcieleniami bohaterów. Co, jak czas pokaże, było słuszną decyzją.

(2011) X-Men First Class

Nie wszystko może układać się idealnie, czasem zdarza się większe lub mniejsze potknięcie. Ghost Rider Spirit Of Vengeance z 2011 roku był właśnie takim potknięciem. Według co poniektórych nawet dość mocnym, ale jednak film zarobił na siebie i da się go obejrzeć, choć jak komuś nie spodobała się pierwsza część, to tutaj nie ma czego szukać. W głównej roli Nicolas Cage, co niekoniecznie należy potraktować na plus…

(2011) Ghost Rider Spirit Of Vengeance

DC ponownie próbuje swoich sił, i ponownie wychodzi im to mocno tak sobie. Przez wielu Green Lantern zmieszany został z błotem, ale na szczęście nie jest to straszne dziadostwo, a kolejny średniak, który jednak jak najbardziej warto obejrzeć. Sporym minusem są głupoty scenariuszowe i postacie, które jednak nie potrafią porwać widza, i niestety nie budzą większej sympatii. Ale to wina głownie właśnie scenariusza, gdyż aktorstwo stoi na przyzwoitym poziomie, szczególnie nieźle wypadają Mark Strong jako Sinestro oraz Ryan Reynolds jako Hal Jordan.

(2011) Green Lantern

I kolejny średniak. The Green Hornet z 2011 roku, dysponował przyzwoitym budżetem i nawet paroma znanymi nazwiskami w obsadzie, ale nie przełożyło się to na widowisko które koniecznie należy obejrzeć. Sięgnąć można, szczególnie jak ktoś lubuje się w tych klimatach, ale dużo się nie straci odpuszczając sobie seans.

(2011) The Green Hornet

Nadchodzi rok 2012 i wielki projekt Marvela w postaci Marvel Cinematic Universe właśnie osiąga kumulacyjny punk pierwszej fazy. Losy wszystkich postaci znanych z pojedynczych filmów splatają się ze sobą w jednym wielkim widowisku: The Avengers. Plan Marvela z pewnością należy określić jako praktycznie doskonały, gdyż The Avengers to niesamowite wręcz zjawisko. Film zebrał doskonałe oceny i recenzje, spodobał się zarówno krytykom jak i widzom, co przeniosło się na niesamowitą kwotę w Box Office: ponad półtora miliarda dolarów! Nie ma co się oszukiwać, scenariusz jest mocno uproszczony i przeciętny, ale jego wady znikają w obliczu wprost perfekcyjnej realizacji, i jakby nie było, w końcu jest to stricte rozrywkowe kino, i jako takie, sprawdza się idealnie.

(2012) The Avengers

Rok 2012 to także nowe nadzieje dla Sony, które podejmuje decyzję o restarcie przygód najpopularniejszej postaci ze świata Marvela. The Amazing Spider-Man to także nowa obsada, w głównych rolach wystąpili Andrew Garfield jako Peter Parker oraz Emma Stone jako Gwen Stacy i sprawdzili się wprost idealnie! Postał film który spodobał się odbiorcom, zebrał przyzwoite recenzje i zarobił całkiem niezłą sumkę. Sony z nadzieją zaczęło snuć plany nie tylko o kontynuacji ale też o filmach poświęconych pobocznym postaciom.

(2012) The Amazing Spider-Man

Christopher Nolan po raz trzeci, czyli zamknięcie trylogii o Batmanie. The Dark Knight Rises zebrał przyzwoite noty i zarobił niezłe pieniądze, jednak pojawiło się sporo głosów, że coś tu do końca nie zagrało. I niestety podczas seansu nie można nie zauważyć bzdur w scenariuszu, idiotycznych scen czy nielogiczności. Czyżby po genialnej dwójce, oczekiwania były zbyt wygórowane? Zakończenie trylogii jest filmem dobrym, i sporo powyżej przeciętnej, ale z pewnością nie takim, jakie wymarzyli sobie fani…

(2012) The Dark Knight Rises

Kolejna perełka z 2012 roku. Dredd to widowisko bezkompromisowe, nie silące się by być czymś więcej. To po prostu szybki (choć momentami wolny 😉 ), brutalny i krwawy, świetnie zrealizowany film akcji przeznaczony tylko dla widza dorosłego. Niestety z początku obraz nie przypadł do gustu ani krytykom ani widzom i okazał się klapą finansową. Drugą młodość jednak przeżył na rynku wideo, gdzie nagle zyskał status wręcz kultowego! Nawet pojawiły się głosy o ewentualnej kontynuacji!

(2012) Dredd

Iron Man 3 z 2013 roku to kontynuacja skrojona według sprawdzonych wzorców, co wypadło jak zwykle doskonale. Co prawda scenariusz momentami nawala, główny zły jest wykreowany w nieco kontrowersyjny sposób, ale jako całość film prezentuje się wybornie, i od strony realizatorskiej nie ma na co psioczyć, także aktorzy świetnie wypadli w swoich rolach. Film zarobił grupo ponad miliard dolarów, co tylko ugruntowało popularność postaci Iron Mana w popkulturze.

(2013) Iron Man 3

Thor: The Dark World także z 2013, to kontynuacja wręcz perfekcyjna, choć nie obeszło się bez małych potknięć. Potrafi denerwować humor, a raczej jego jakość, szczególnie w postaci towarzyszki głównej bohaterki, która miała robić za akcent komediowy, a bardziej niestety irytuje, i wyraźnie widać, że włożona została tutaj na siłę.  W porównaniu do Iron Mana 3 film zebrał o wiele mniejszą kwotę, ale i tak producenci nie mają powodów do narzekań.

(2013) Thor - The Dark World

The Wolverine z 2013 roku próbuje zmyć złe wrażenie po swoim poprzedniku i wychodzi mu to połowicznie. Źle nie jest, film ma sporo naprawdę dobrych momentów, niestety jednocześnie troszkę przeszkadzają niektóre rozwiązania fabularne i głupoty scenariuszowe. Mocny średniak, którego warto obejrzeć, ale nie jest to film, którego oczekiwali by miłośnicy Rosomaka…

(2013) The Wolverine

Zapewne DC z zazdrością spogląda na Marvela i na jego tryumfalny pochód kasowych filmów z superbohaterami. I nic dziwnego, wszak dysponując takim potencjałem, DC wciąż nie może odnaleźć swojej tożsamości na dużym ekranie. I nie pomaga w tym Man of Steel. Na krześle reżysera Zack Snyder, którego styl idealnie pasował do Strażników czy 300, a do Supermana już niekoniecznie. Obsada się sprawdziła, szczególnie Henry Cavill w tytułowej roli, czy też Michael Shannon jako Generał Zod czy Russell Crowe jako Jor-El, natomiast Amy Adams jako Lois Lane wypada bez rewelacji. Nie przeszkadza, ale też nie porywa. Jak i cały film, jest to bezsprzecznie świetne widowisko, które ogląda się rewelacyjnie w kinie, ale samemu filmowi czegoś zabrakło.

(2013) Man of Steel

Tempo wręcz podkręcone na maksa i ogromna rozpierducha! Takim jest Captain America: The Winter Soldier z 2014 roku, jednocześnie film, w odróżnieniu od innych obrazów z MCU, utrzymany jest w nieco poważniejszej tonacji i mniej tu wstawek humorystycznych. Zamiast tego otrzymujemy dynamiczne widowisko sensacyjno – szpiegowskie, które pochłania się z ogromną przyjemnością!

(2014) Captain America - The Winter Soldier

Zapowiedzi brzmiały cokolwiek dziwacznie. Kosmiczna epopeja, gdzie jedne z głównych ról przypadły zielonej kobiecie, szopowi i drzewu… Do dnia premiery Guardians of the Galaxy nie nastrajał pozytywnie i nie zachęcał do seansu, tym bardziej, że na stołku reżysera zasiadał James Gunn, który nie miał większych sukcesów na swoim koncie. Wszystko zmieniło się po premierze. Widzowie i krytycy wprost pokochali to widowisko i specyficznych bohaterów, którzy po prostu dali się lubić! Można się tu doszukiwać analogii do Gwiezdnych Wojen, dziur w scenariuszu, czy monetami idiotycznych scen, ale za to ogląda to się wybornie i film świetnie sprawdza się jako doskonała rozrywka! Do tego wprowadza powiew świeżości do MCU, mamy do czynienia z całkowicie nowymi bohaterami, z nowymi miejscami, i nie musimy znać innych wydarzeń z uniwersum Marvela.

(2014) Guardians of the Galaxy

W 2014 w kinach ponownie pojawił się pajączek. The Amazing Spider-Man 2 nie zawiódł ani pod względem realizatorskim ani obsady, do tego zebrał pozytywne recenzje i całkiem niezłą kwotę. Jednak Sony pokładało w tak popularnej postaci większe nadzieje, i wynik Pajączka uznało za porażkę, co spowodowało zamknięcie aktualnej sagi i burzę mózgów na temat przyszłości. W obliczu stracenia praw do jakby nie było atrakcyjnej marki, postanowiono dogadać się z Marvelem, co pociągnęło za sobą kolejny restart, ale za to Spider-man zawitał do MCU!

(2014) The Amazing Spider-Man 2

X-Men Days of Future Past. W jednym filmie otrzymujemy zarówno starą jak i nową ekipę mutantów. Przekłada się to więc także na rewelacyjną obsadę: Patrick Stewart i James McAvoy, Ian McKellen i Michael Fassbender do tego Hugh Jackman, Halle Berry, Ellen Page, Peter Dinklage, Anna Paquin czy genialny Evan Peters jako Quicksilver! Na stołku reżysera ponownie zasiada Bryan Singer, który doskonale wie, jak kręcić filmy o mutantach. Wspaniałe widowisko, które ogląda się z zapartym tchem, ale uwaga, dobrze znać wcześniejsze części i mieć dużo wyrozumiałości dla twórców za dziury fabularne i nielogiczności w uniwersum.

(2014) X-Men Days of Future Past

W kinie zapanowała moda na przypominanie starych klasyków w nowych odsłonach, i na tapetę trafiły także żółwie. Teenage Mutant Ninja Turtles jednak zupełnie nie porywa, a wręcz momentami mocno do siebie zniechęca. Idiotyzmy scenariuszowe zbyt mocno rażą, niektóre sceny są wręcz tragiczne, a i postacie nie zostały zbyt dobrze zarysowane, w tym antagonista naszych bohaterów. Plusem jest wyraźne zróżnicowanie samych żółwi, które znacznie od siebie różnią się i wyglądem i charakterem. No i mamy Megan Fox…

(2014) Teenage Mutant Ninja Turtles

Ponowna epicka bitwa i ponowny rewelacyjny wynik finansowy, acz  Avengers: Age of Ultron z 2015 roku tym razem przyniósł niecałe półtora miliarda dolarów. Starzy bohaterowie  nadal w formie, dochodzą nowe postacie, w tym Mutanci, których Mutantami nazywać nie można, i chyba już w sumie Mutantami nie są. Takie zamieszanie, więcej o temacie w poprzedniej notce w akapicie o prawach autorskich. Film, do czego już dobrze przyzwyczaiły nas produkcje wchodzące w skład MCU, ogląda się bardzo dobrze, choć zdarzają mu się dłużyzny i słabsze czy wręcz zbędne momenty. Ale kolejny hit jest i ugruntowanie pozycji Marvela na rynku.

(2015) Avengers - Age of Ultron

Kolejny eksperyment Marvela, czyli próba spopularyzowania niezbyt znanej postaci. Próba udana, gdyż Ant-Man z 2015 roku spodobał się widzom a do tego zebrał bardzo ciepłe recenzje. Może nie podbił Box Officu, ale i tak zarobił niezła kwotę i upewnił producentów, że warto inwestować w nowe postacie. Z czego widz powinien się tylko cieszyć! Tym bardziej, że w tym przypadku postać Ant Mana naprawdę da się lubić i jego wprowadzenie do MCU wyjdzie wszystkim na dobre. Ant-Man jednocześnie kończy drugą fazę MCU.

(2015) Ant-Man

Fox radzi sobie całkiem nieźle z Mutantami, jednak jest w posiadaniu jeszcze jednej nośnej licencji, z którą już wcześniej wychodziło mu tak sobie. By nie stracić praw, należało pomyśleć nad kolejnym filmem. Już pierwsze zapowiedzi The Fantastic Four budziły niepokoje. Sam wygląd drużyny zakrawał o jakąś parodię, i wyraźnie widać tu na siłę wprowadzone uwspółcześnianie oraz poprawność polityczną. Do tego obawy także budziły problemy podczas realizacji, dotyczące głównie głosów, jakby reżyser Josh Trank nie mógł znaleźć porozumienia z producentami. Po premierze zawrzało. Film został zgodnie zmieszany z błotem przez dosłownie wszystkich. Ani krytycy ani widzowie nie pozostawili na nim suchej nitki. Obsada, scenariusz, reżyseria, nawet efekty specjalne, wszystkie te składowe zawiodły. Fox zapewne będzie walczył o zachowanie praw do marki, i oby mieli dobre pomysły, bo póki co, tylko powodują niesmak u fanów. Seans tylko i wyłącznie dla miłośników gatunku, którzy muszą zaliczyć dosłownie wszystko.

(2015) The Fantastic Four

W następnym odcinku: Znaczący 2016 rok, podsumowanie i spojrzenie w przyszłość.

PS. Komiksowe filmy z tego okresu, które pozostawiłem na deser, to m.in: Asterix na olimpiadzie, Hancock, Jumper, Superhero Movie, Wanted, XIII The Conspiracy, Defendor, G.I.Joe The Rise of Cobra, Push, Whiteout, Dylan Dog Dead Of Night, Kick-Ass, Red, Scott Pilgrim vs The World, Super, The Losers, Conan The Barbarian, Priest, All Superheroes Must Die, Asterix i Obelix W służbie Jej Królewskiej Mości, Chronicle, Men In Black III, Kick-Ass 2, Odd Thomas, R.I.P.D., Red 2, Super Buddies, 300: Rise Of An Empire, Birdman, Kingsman The Secret Service, Sin City A Dame to Kill For. Jest tego trochę…

Wcześniejsze części:
Początek: 1940 – 1966
Superman ratuje świat: 1975 – 1988
Gotycki świat Batmana: 1989 – 1998
Nadchodzą mutanci!: 2000 – 2007
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 1

Read Full Post »

Kolejna część przewodnika po Kinie Super Przygody miała obejmować lata 2008-20015, czyli wyraźnie zaznaczenie swojej obecności Marvel Cinematic Universe. Jednak notka trochę mi się rozrosła w stosunku do pierwotnych planów, głównie przez dwa dodatki, traktujące o samym Marvel Cinematic Universe oraz zamieszaniu z prawami autorskimi. W związku z tym podzieliłem wpis na dwie części, ta urywa się w 2009 roku, pozostałe tytuły trafiły do kolejnej części.

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie
Marvel Cinematic Universe: 2008 – 2015 część 1

Rok 2008. Dla kina gatunku spod znaku superhero był bardzo ważnym rokiem. Obrodziło wtedy w parę ciekawych, niekoniecznie może dobrych, ale z pewnoscią ważnych dla gatunku filmów, oraz to właśnie w tym roku rozpoczął się tryumfalny pochód Marvel Cinematic Universe. Ale po kolei:

Hellboy II The Golden Army to kontynuacja, która stworzona została na zasadzie „to samo, ale więcej, lepiej,  i z większą pompą„. Film po prostu zachwyca. Scenografia, postacie, efekty specjalne, muzyka, montaż. Każdy z tych elementów został zrealizowany wręcz perfekcyjnie! Guillermo del Toro lubuje się w takich klimatach, więc w roli reżysera odnalazł się w pełni. Ron Perlman w głównej roli wygląda, jakby był stworzony do odgrywania tej postaci! Nie zawodzi także reszta obsady: Selma Blair, Doug Jones, rewelacyjny Seth MacFarlane (a raczej jego głos), Luke Goss, Anna Walton a także oczywiście John Hurt, choć tutaj pojawia się tylko epizodycznie. Dynamiczne, perfekcyjnie zrealizowane widowisko, które szczególnie miłośnikom komiksów powinno przypaść do gustu. A dla pozostałych to fantastyczne kino akcji, jak najbardziej warte obejrzenia.

(2008) Hellboy II The Golden Army

Punisher War Zone to spora ciekawostka w całej historii gatunku superhero. Film jest ponownym restartem, tym razem skierowanym do określonego odbiorcy, co niestety także poskutkowało ogromną klapą. Lexi Alexander stworzyła widowisko mocne, momentami przesadnie krwawe, bezkompromisowe, z małomównym i ponurym antybohaterem. Do tego doprawiła całość nieco nutą szaleństwa. Czyli wprost doskonale przeniosła komiks na ekran. I to się sprawdza! Dla fanów komiksów, i oczywiście postaci Punishera, film jest lekturą wręcz obowiązkową. Jednak dla nieznających pierwowzoru może okazać się nieco niestrawny. Wszystko to przekuło się na ogromną klapę, szczególnie finansową. Niestety okazało się, że film dokładnie przenoszący postacie i watki z komiksu, oraz skierowany do dorosłego widza nie jest dobrą inwestycją dla producentów, i przez kolejne lata większość produkcji celowała w nastoletniego widza, i unikała trudnych czy kontrowersyjnych tematów, tak by nie zniechęcić do siebie żadnej grupy widzów. Na podobny eksperyment, tym razem udany, trzeba było czekać aż do 2016 roku…

(2008) Punisher War Zone

Frank Miller w komiksowym światku znany jest jako twórca dzieł wręcz przełomowych, któremu jednak zdarzało się tez odwalić chałturę. Przygoda Miller z kinem i ekranizacjami jego własnych dzieł, czyli 300 i Sin City (o których to filmach nie zapomniałem, będzie o nich więcej w przyszłości), gdzie zresztą pełnił rolę współreżysera, tak mu najwidoczniej przypadła do gustu, że postanowił samodzielnie zasiąść na krześle reżysera. Na warsztat trafiła historia o komiksowym rodowodzie, ale nie z jego repertuaru,  a The Spirit słynnego Willa Eisnera. Niestety nie udało się, o ile wspomniane 300 i Sin City to filmy które jak najbardziej należy obejrzeć, to The Spirit jest już dziełem, można powiedzieć, męczącym, i dość ciężkostrawnym. I naprawdę, trudno wytrwać do końca seansu…

(2008) The Spirit

Gorący rok 2008 trwa! The Dark Knight, czyli druga część trylogii o Mrocznym Rycerzu w reżyserii Christophera Nolana, to widowisko o którym można wyrażać się w samych superlatywach. Genialny klimat, poważne podejście do tematu, perfekcyjna realizacja, i ta obsada! Heath Ledger jako Joker na ekranie jest wręcz niesamowity! Reszta aktorów zresztą także nie zawodzi: Christian Bale jako Batman, Aaron Eckhart jako Harvey Dent, Michael Caine jako Alfred, Gary Oldman jako Gordon, Morgan Freeman jako Lucius Fox oraz Maggie Gyllenhaal jako Rachel Dawes. Film obecnie dorobił się zasłużonego statusu kultowego i zdobył serca zarówno krytyków jak i widzów, którzy zresztą zagłosowali portfelami – The Dark Knight przyniósł producentom wręcz rekordowe zyski, przekraczając w Box Office kwotę miliarda dolarów!

(2008) The Dark Knight

Kolejne niezwykle ważne wydarzenie w superbohaterskim gatunku: oto filmem Iron Man oficjalnie startuje Marvel Cinematic Universe!

Mały przerywnik, czyli zwięzły akapit, wyjaśniający pokrótce, czym to Marvel Cinematic Universe jest: MCU określa się wszystkie produkty, głownie filmy i seriale, produkcji Marvel Studios, oparte oczywiście na wydarzeniach i wykorzystujące postacie znane z kart komiksów Marvela. Studio zostało utworzone w 2005 roku z początku we współpracy z Paramount Pictures w roli dystrybutora. Od początku założenia co do kręconych filmów były jasno sprecyzowane: wpierw miały powstać obrazy poświęcone różnym bohaterom, a następnie losy tych postaci miały zostać splecione we wspólnym filmie. I w tym tkwi ogromna siła i potencjał MCU: uniwersum jest spójne, poszczególne filmy, mimo że bez problemu bronią się jako autonomiczne dzieła, to jednocześnie wzajemnie się dopełniają i rozbudowują samo uniwersum. Od 2007 roku na czele Marvel Studios stoi Kevin Feige, który jednocześnie jest producentem wszystkich filmów MCU, i dba o spójność świata i wątki które się w nim pojawią, co patrząc na popularność poszczególnych filmów, wychodzi mu perfekcyjnie. Warto nadmienić, że start MCU był dość ryzykowny, na ekran mogły trafić tylko postacie, do których prawa filmowe dzierżył Marvel Studios, a niestety w tej grupie nie było tak popularnych herosów jak Spider-man czy X-meni. Sięgnięto więc po Avengers, i zgodnie z przyjętą z początku zasadą, wpierw zaprezentowano widzom filmy poświęcone poszczególnym postaciom, a punktem kumulacyjnym stał się wspólne widowisko z 2012, pod jakże oczywistym tytułem: Avengers. Lata 2008-2012 określane są fazą pierwszą w MCU, nazwaną także Avengers Assembled. Faza druga rozpoczęła się w 2013 roku filmem Iron Man 3, a zakończyła w 2015 Ant-Manem. Fazę trzecią rozpoczął Captain America: Civil War w 2016 roku. Aha, i nie ma się co czarować: filmy wchodzące w MCU, zresztą jak większość filmów Kina Super Przygody czy Kina Nowej Przygody, to ogromne widowiska nastawione głównie na zysk. Zysk w bardzo szeroko pojętym znaczeniu, czyli chodzi nie tylko o zyski z kin oraz z późniejszej dystrybucji filmów, ale też (a może i głównie!) ze sprzedaży licencji, a pod tym względem Superbohaterowie są bardzo wdzięcznym tematem i umożliwiają stworzenie wprost nieskończonej ilości produktów wykorzystujących ich wizerunek. Minusem takiego podejścia jest niestety pewna „poprawność polityczna”, którą znajdziemy na ekranie: filmy unikają ciężkich i niewygodnych tematów, by nie zrazić do siebie żadnej grupy społecznej, do tego skierowane są głownie do nastoletniego odbiorcy, stąd też ograniczenia co do języka czy przedstawienia przemocy. Ale za to otrzymujemy kwintesencję doskonałej rozrywki!

Iron-man rozpoczął tryumfalny pochód superbohaterów Marvela na wielkim ekranie, i zrobił to z prawdziwą klasą! Warto nadmienić, że przed premiera filmu postać Iron-mana była owszem, popularna, ale głównie wśród miłośników komiksów. Bezpośrednio niezainteresowani tematem zapewne znali takie postacie jak Spider-man czy Superman, jednak Iron-man był dla nich zupełną nowością. Po premierze filmu sytuacja znacznie się zmieniła, Iron-man już na stałe wszedł do kanonu największych superbohaterów. I najpopularniejszych. W rolę Iron-mana / Tonyego Starka wcielił się Robert Downey Jr., który wprost perfekcyjnie wywiązał się ze swojego zadania, i dziś trudno wyobrazić sobie kogoś innego w tej roli.

(2008) Iron Man

The Incredible Hulk z tego samego roku także wchodzi w ramy MCU, choć z powodu zawirowań z prawami autorskimi, stoi nieco na uboczu. Wpływ na to ma także fakt, że o ile Iron-man okazał się ogromnym hitem, to Hulk nie zyskał już takiej sławy, choć absolutnie nie może być mowy o złym filmie! Po prostu coś nie zagrało do końca, ale na seans jak najbardziej warto się skusić! Jak zazwyczaj bywa w wysokobudżetowych ekranizacjach komiksów, dopisała obsada: Edward Norton jako Bruce Banner, Liv Tyler jako Betty Ross, William Hurt jako Generał Ross czy Tim Roth.

(2008) The Incredible Hulk

Mały przerywnik, czyli „zwięzły akapit”, wyjaśniający pokrótce, zawirowania z prawami autorskimi. Wydawnictwo Marvel, przez lata istnienia, dorobiło się potężnej bazy charakterystycznych postaci, z których wiele wręcz skradła serca czytelników i stała się niezwykle popularna. Ale głównie wśród czytelników, jednak widząc potencjał, Marvel chętnie udzielał licencji na swoich bohaterów. W przypadku obrazów kinowych był to dość lukratywny interes, nie dość, że zapewniał wydawnictwu zastrzyk gotówki, to jeszcze dodatkowo popularyzował dane postacie, co napędzało sprzedaż komiksów, ale też zwiększało wartość samej marki. Oczywiście, o ile dany film się udał, a z tym jak dobrze wiemy, bywało różnie. Ale przynajmniej bohaterowie zaznaczali swoją obecność w innych mediach niż komiksy.  Wydawnictwo przeżywało lepsze i gorsze chwile, pod koniec lat 90. bliskie było nawet bankructwa, i wtedy właśnie m.in. sprzedaż praw autorskich pozwoliła Marvelowi przeczekać gorsze czasy. W końcu wydawnictwo wykupił Disney, powstało Marvel Studios, które rozpoczęło produkcję własnych filmów. Jednak nadal prawa do wielu postaci pozostają poza studiem, a z wieloma jest spore zamieszanie. Warto także od razu nadmienić, że sprzedaż praw do danych postaci wiąże się z dwoma bardzo ważnymi kwestiami. Pierwszą, są zazwyczaj wytyczne co do obecności danej marki na ekranie, czyli po prostu licencjobiorca zobligowany jest co określony czas wypuszczać nowy film. Jeżeli termin minie, a film nie powstanie, prawa wracają do licencjodawcy. Ofiarą tej praktyki jest choćby marka The Fantastic Four, w przypadku której w 1994 roku powstał film stworzony tylko po to, by studio nie straciło praw (więcej o FF w rozdziale Gotycki świat Batmana)! Drugą kwestią jest zakres do wycinka ogromnego uniwersum Marvela. Kupując prawa do danej postaci czy grupy, licencjobiorca nabywa także prawa do określonej grupy postaci, będących bezpośrednio powiązanych z danym bohaterem/bohaterami. Tak wiec licencjodawca nabywa prawa także do sporej gromady postaci zarówno pozytywnych (wchodzących w skład danej grupy/ będących przyjaciółmi czy też towarzyszami bohatera), ale też ogromnej bazy przeciwników. Zazwyczaj jest to powiązane na kartach jakiej serii komiksowej pierwszy raz pojawiła się dana postać/bohater/wróg, ale dokładne kwestie regulują umowy, a nieścisłości czy niejasności kończą się zazwyczaj batalią prawników… I nie ma się co dziwić, chodzi wszak o wielkie pieniądze.

Prawa do pojedynczych postaci. Prawa do postaci Blade‚a należały do New Line Cinema. Blade Trinity, mimo że nie był finansową porażką, to został zjechany przez krytykę, i w końcu w 2011 roku prawa powróciły do Marvela. Postacie Daredevila oraz Elektry należały do 20th Century Fox, co zaowocowało dwoma filmami, jednak Elektra z 2005 okazała się klapą. Studio więcej nie inwestowało w te postacie i w 2012 roku prawa wróciły do Marvela. Sony Pictures dzierżyło prawa do postaci Ghost Ridera i Luke’a Cage’a, Marvel odzyskał je w 2013 roku. Odzyskano także prawa do Punishera, które należały do Lions Gate. Trochę zamieszania jest z postacią Namora, ale według wielu informacji, prawa do tej postaci należą obecnie także do Marvela.

Prawa do Avengers. Obecnie prawa do postaci posiada Marvel Studios, postacie te zresztą są podwaliną MCU, jednak większość postaci powróciło pod skrzydła Marvela w 2005 i 2006 roku. Wcześniej prawa do Iron Mana należały do New Line Cinema, Thor do Sony PicturesBlack Widow do Lions Gate Entertainment, Black Panther do Columbia Pictures i Artisan Entertainment. W 2006 roku od Universal Pictures odzyskano prawa do Hulka, ale Universal Pictures zachował prawo do pierwszeństwa przy dystrybucji filmów z solowymi przygodami tej postaci, co najprawdopodobniej spowoduje, że Marvel nie będzie się kwapił do stworzenia w przyszłości takiego filmu. Zresztą The Incredible Hulk, mimo że wchodzi do MCU, to wyraźnie stoi jakby nieco z boku, także z powodu zmiany aktora odgrywającego główną rolę w pozostałych filmach.

Prawa do grupy X-men. Poważny zgryz dla Marvela. Prawa do tego uniwersum posiada 20th Century Fox i bacznie ich pilnuje oraz o nie dba. I nie ma się co dziwić, wszak prawa do X-men to automatycznie prawa do wszystkich mutantów którzy wchodzili w skład tej grupy, ale także takich grup jak X-Factor, X-Force czy New Mutants i inne. Do tego dochodzą postacie powiązane oraz szerokie spektrum wrogów – uniwersum mutantów jest wręcz ogromne, i 20th Century Fox łatwo go nie odda. I na taką sytuację widz w sumie nie powinien narzekać, to że Avengers nie spotkają się z X-men na wielkim ekranie nie przeszkadza w powstawaniu świetnych filmów poświęconych danym bohaterom. Może narzekać mogą miłośnicy komiksów, Marvel nie mając prawa do filmowych postaci wyraźnie mniej inwestuje w serie komiksowe z tego uniwersum, ale z drugiej strony, popularność filmów napędza rynek wydawniczy (to jest kwestia dyskusyjna, ale może na inną okazję). Przy okazji wychodzą różne zawirowania wokół np.: takich postaci jak Deadpool, który nie jest mutantem, ale prawa do niego należą do 20th Century Fox. Powiązane jest to z debiutem komiksowym Deadpoola, który odbył się  na łamach serii New Mutants, występował też jako członek X-Force, a jego zdolności regeneracyjne pochodzą od Wolverine‚a. Jeszcze większe zamieszanie nastąpiło przy okazji postaci Scarlet Witch i Quicksilvera, którzy to są mutantami, i co prawda debiutowali na lamach serii X-Men, ale przez lata w komiksowym światku funkcjonowali jako członkowie grupy Avengers. Po batalii prawników Marvel i 20th Century Fox doszli do porozumienia. Marvel może używać postaci, ale z zastrzeżeniem, że nigdzie nie wspomni, że są mutantami, natomiast 20th Century Fox nie może wspominać o ich przynależności do Avengers. Tak szczerze, nie mam pojęcia, po co takie ograniczenia, i tak naprawdę czy mają jakiekolwiek znaczenie dla zwykłego widza. Jako ciekawostka, w filmie Captain America: Civil War z 2016 roku pojawia się określenie mutant, ale w odniesieniu do innej postaci, można w sumie potraktować to jako delikatny przytyk Marvela w stosunku do Foxa. W świecie komiksowym „porozumienie” miało swoje reperkusje w postaci ogłoszenia, że Magneto, uważany dotychczas za ojca Scarlet Witch i Quicksilvera tak naprawdę nie jest z nimi spokrewniony! Zmiana ewidentnie wprowadzona na siłę, zresztą została mocno skrytykowana przez fanów, ale tak naprawdę, nie ma większego znaczenia dla miłośników czy to filmów, czy komiksów.

Prawa do grupy Fantastic Four. Należą także do 20th Century Fox, i o ile Fox dobrze radzi sobie z Mutantami, to pierwsza rodzina niestety nie doczekała się ekranizacji,  które podbiłyby publiczność, a wersja z 2015 roku była ogromną porażką zarówno finansową jak i artystyczną. Jednak zapewne 20th Century Fox nie będzie skore do stracenia praw, tym bardziej, że Fantastic Four to spora grupa postaci dodatkowych. Zresztą Marvel próbował dogadać się z Foxem co do postaci Galactusa, ale koniec końców nie udało się.

Prawa do postaci Spider-mana. Prawa do tej postaci należą do Sony Pictures Entertainment, co pociąga także posiadanie praw przez to studio do wręcz ogromnego świata najróżniejszych bohaterów, a przede wszystkim świetnie wykreowanych złoczyńców. Do tego marka Spider-man jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i najpopularniejszych, co przenosi się na sprzedaż wszelkich produktów nią sygnowanych. W 2002 roku na ekranach pojawił się film Spider-Man, który spodobał się publice i zebrał bardzo dobre recenzje. Jeszcze lepiej było z kontynuacją z 2004 roku. Spider-Man 2 okazał się ogromnym hitem, a studio patrzyło z nadzieją w przyszłość. I coś nie zagrało przy części trzeciej, która mimo nie najgorszych wyników finansowych, została niezbyt dobrze przyjęta zarówno przez krytyków jak i widzów. Siła marki zastała nadszarpnięta, a Sony Pictures zdecydowało się na restart. Ten nastąpił w 2012 roku. The Amazing Spider-Man spodobał się, a Sony od razu rozpoczęło planowanie stworzenia całego uniwersum i pojawiły się zapowiedzi nie tylko kontynuacji, ale też osobnych filmów poświęconych złodziejce Black Cat, Symbiontom, czy grupie złoczyńców Sinister Six. The Amazing Spider-Man 2 z 2014 roku był niezłym filmem i nie wypadł źle w Box Office, ale Sony spodziewało się lepszych recenzji, a także wyników finansowych. Uniwersum Pająka zanim dobrze powstało zaczęło chwiać się w posadach. Sony dodatkowo borykało się z kłopotami finansowymi, stąd też inwestycja niemałych pieniędzy w kolejny film w przypadku niepowiedzenia mogłaby okazać się katastrofalna w skutkach dla studia. Stając przed widmem stracenia z czasem praw do postaci, stała się rzecz niezwykła. Doszło do porozumienia Sony Pictures z Marvel Studios. Było to na rękę obu podmiotom: Sony nie zostało zupełnie odsunięte od postaci, a Marvel zadba o obecność Pajączka na dużym ekranie, a przez to, zadba o jego odpowiednią popularność. I nie dla radochy fanów, a z czysto biznesowego punktu widzenia. Sony miało prawa do filmowych adaptacji Spider-mana, ale to Marvel cały czas dysponuje prawami do wykorzystania wizerunku postaci na wszelkich produktach skierowanych głównie do dzieci i młodzieży. A że marka ta jest niezwykle silna, mowa tu wręcz o ogromnych pieniądzach, tak wiec Marvelowi jest na rękę, by cały czas Spider-man był obecny w kinie, i by były to filmy dobre, gdyż to po prostu przekłada się na sprzedaż zabawek, figurek, piórników, plecaków, kolorowanek, zeszytów, długopisów i tysiąca innych produktów. Obecnie Spider-man dołączył do Marvel Cinematic Universe i pojawia się w filmach wchodzących w skład tego uniwersum produkowanych przez Marvel Studios, natomiast Sony będzie mogła wykorzystać postacie z MCU, a do tego przy ich realizacji „pomoże” szef MS Kevin Feige, który jak dobrze wiemy „czuje klimat i ma do filmów superbohaterskich bardzo dobrą rękę”.

Wróćmy do samych filmów:

X-Men The Last Stand nieco zawiódł oczekiwania, ale nie był filmem złym. X-Men Origins Wolverine z 2009 już bezsprzecznie zasługuje na to miano. Solowe przygody najpopularniejszego mutanta miały być finansowym i artystycznym pewniakiem, a wyszła wprost katastrofalna porażka, z wieloma tragicznymi scenami, idiotycznymi rozwiązaniami scenariuszowymi czy źle nakreślonymi postaciami! Film broni się paroma niezłymi scenami, w tym czołówką, która ukazuje udział naszych postaci w różnych wydarzeniach na przestrzeni lat. Bezsprzecznie te parę minut robi ogromne wrażenie! Początkowe sceny także jeszcze nie straszą, a pierwsze wystąpienie Wade Wilsona jest całkiem niezłe. Ale im dalej, tym gorzej, a ostatnie sceny postawiają wręcz niesmak, począwszy od „magicznej” kuli, walki na kominie z Deadpoolem, czy sztucznej twarzy Profesora. Obejrzeć można, bo jako „akcyjniak” się sprawdza, ale miłośnicy komiksów mają na co narzekać. Ważna informacja, w rolę Wade Wilsona – Deadpoola wcielił się Ryan Reynolds który w przyszłości powróci do tej roli, na szczęście w o wiele lepszym wydaniu.

(2009) X-Men Origins Wolverine

c.d.n

Wcześniejsze części:
Początek: 1940 – 1966
Superman ratuje świat: 1975 – 1988
Gotycki świat Batmana: 1989 – 1998
Nadchodzą mutanci!: 2000 – 2007

Read Full Post »

Kino Super Przygody
czyli Superbohaterowie na ekranie
Gotycki świat Batmana: 1989 – 1998

Rok 1989 okazał się dla kina superbohaterskiego rokiem przełomowym. Jeżeli pamiętacie poprzednią część wspominek, to w roku tym ukazały się takie przeciętniaki jak The Return of Swamp Thing czy The Trial of the Incredible Hulk, ale na ekranach kin pojawiło się także dzieło bez wszech miar niezwykłe.

Ogromy sukces artystyczny szedł na równi z sukcesem komercyjnym, film przypadł do gustu zarówno krytykom jak i widzom. Niezwykły klimat to zasługą przede wszystkim niezwykłego reżysera, a na takie miano bez wątpienia zasługuje Tim Burton. Reżyseria, montaż, muzyka, scenografia – każda z tych składowych zachwycała już podczas premiery, i zachwyca także dziś – film w ogóle się nie postarzał i nadal idealnie sprawdza się jako zapierające dech w piersiach widowisko. Do tego oczywiście nie można zapomnieć o doskonale dobranej obsadzie: Michael Keaton w tytułowej roli, Jack Nicholson jako Joker oraz Kim Basinger jako Vicki Vale. Seans obowiązkowy, nie tylko dla miłośników filmów z superbohaterami, i ogromny krok milowy w dorobku tego gatunku! Batman pokazał, że na podstawie amerykańskich pulpowych komiksów można stworzyć dzieło, które spodoba się szerokiej publiczności. A do tego ją zachwyci.

(1989) Batman

Batman niestety był ewenementem tamtych czasów, i ponownie podkreślił tezę, że twórcy filmowych widowisk „muszą czuć klimat„. A były z tym problemy, choć oczywiście różne studia i różni reżyserzy eksperymentowali z najróżniejszymi bohaterami. I antybohaterami. The Punisher z Dolphem Lundgrenem w tytułowej roli może nie okazał się filmem wybitnym, ale idealnie sprawdził się jako dynamiczne widowisko utrzymane w klimacie z tamtych lat. Do tego film zrealizowano bardzo poprawnie od strony technicznej, i nawet dzisiaj, da się go z przyjemnością obejrzeć.

(1989) The Punisher

O ile z Punisherem jeszcze jakoś wyszło,  to niestety Captain America okazał się porażką straszliwą. Zawiodło praktycznie wszystko, począwszy od aktorstwa, poprzez głupie i wręcz durnowate sceny (Kapitan „kradnie” samochody!), kończąc na tragicznym montażu i reżyserii. Tylko dla największych fanów.

(1990) Captain America

W 1990 roku na ekranach telewizorów zadebiutował serial The Flash, składający się w sumie z 22 odcinków. Twórcy serialu dodatkowo stworzyli trzy pełnometrażowe filmy bezpośrednio powiązane z samym serialem. Jednak nie było to rozwiniecie tematu, a jedynie sprytne wykorzystanie już nakręconego materiału i próba zwiększenia profitów z rynku VHS. I tak film z 1990 roku The Flash to tak naprawdę pilot serialu, a wydane rok później dwie kontynuacje łączyły po prostu po dwa odcinki znane z serialu. The Flash II: Revenge of the Trickster składał się z odcinków 12: The Trickster i 22: The Trial of the Trickster, a The Flash III: Deadly Nightshade z odcinków 9: Ghost in the Machine i 16: The Deadly Nightshade. Co najlepsze, to naprawdę da się to oglądać, a przynajmniej warto sięgnąć po Flasha II (lub oczywiście odpowiadające mu odcinki), w którym rolę  antagonisty głównego bohatera zagrał sam Mark Hamill!

(1990) The Flash

(1991) The Flash II Revenge of the Trickster

(1991) The Flash III Deadly Nightshade

We wspominkach miało być tylko o najbardziej charakterystycznych bohaterach komiksowych, ale jak zapowiadałem we wstępie, jakieś odstępstwa będą się zdarzały. I muszą, gdyż dla symbolu lat 90. XX wieku, jakim bez wątpienia były Nastoletnie Żółwie Ninja (tak, rewelacyjny tytuł! Poważnie, jest to przemyślana zagrywka marketingowa skierowana do odpowiedniego odbiorcy!), koniecznie trzeba znaleźć miejsce. Żółwie cieszyły się powodzeniem także w Polsce, głównie za sprawą całkiem nieźle zrealizowanego serialu animowanego. A były też aktorskie filmy pełnometrażowe! Na pewno nie są to arcydzieła, i dziś mocno śmieszą, ale w sumie, taka była rola żółwi! To nie miała być poważna historia, ale lekka i przyjemna rozrywka. I taką pozostaje nawet dzisiaj, choć odbiera się ją o wiele lepiej, gdy nadal gdzieś tam w nas tli się jeszcze nutka nostalgii.

Teenage Mutant Ninja Turtles 1990 rok

(1990) Teenage Mutant Ninja Turtles

Teenage Mutant Ninja Turtles II The Secret Of The Ooze 1991 rok

(1991) Teenage Mutant Ninja Turtles II The Secret Of The Ooze

Teenage Mutant Ninja Turtles III 1993 rok

(1993) Teenage Mutant Ninja Turtles III

I kolejne odstępstwo od zasad, choć pozostajemy w klimacie superbohaterskim, tyle że bez rodowodu komiksowego. Sam Raimi, znany obecnie z kasowej trylogii o Człowieku Pająku, niegdyś miał problemy ze zdobyciem licencji na jakiegokolwiek superbohatera. Stworzył więc swojego, choć superbohater zmienił się bardziej w antybohatera. Darkman to jednak film, który nawet dzisiaj ogląda się bardzo dobrze, a dodatkowym atutem jest nieźle zarysowana postać głównego bohatera, w którego wcielił się Liam Neeson. Film doczekał się dwóch kontynuacji: Darkman II The Return of Durant z 1995 roku i Darkman III Die Darkman Die z 1996. Kontynuacje reżyserował już kto inny, także w głównej roli obsadzono nowego aktora (Arnold Vosloo), ale jak komuś podobała się pierwsza część, warto sięgnąć po kolejne.

(1990) Darkman

(1995) Darkman II The Return of Durant

(1996) Darkman III Die Darkman Die

Jeszcze jeden całkiem oryginalny superbohater, skojarzenia z Iron-Manem całkiem na miejscu. Przynajmniej jeżeli chodzi o strój i latanie. Film ze studia Disneya, o całkiem sporym budżecie, co zaowocowało dopieszczoną stroną techniczną i całkiem atrakcyjną obsadzą. Powstał obraz przyjemny w odbiorze, choć po bardzo obiecującym początku nieco w końcówce obniża, nomen omen, loty… Plusik za rewelacyjnego Timothy Daltona w roli szwarccharakteru.

The Rocketeer 1991

(1991) The Rocketeer

Sukces Batmana po prostu musiał spowodować powstanie kontynuacji. Do tego niezwykle zadowoleni producenci zaufali ponownie Timowi Burtonowi i dali mu całkowicie wolną rękę. I reżyser to wykorzystał, niestety jednak, nieco za bardzo przeszarżował. Batman Returns z 1992 roku absolutnie nie jest filmem złym, co to, to nie! Wręcz przeciwnie, jest filmem nawet wybitnym, jednak dla co poniektórych może okazać się nieco zbyt ciężkostrawny, a to głównie za sprawą zbyt przerysowanego i za bardzo odrealnionego klimatu. A do tego, uwaga spojler, Batman zabija! Podobnie jak w przypadku pierwszej części, zachwyca obsada: Michael Keaton, Danny DeVito jako Pingwin, Michelle Pfeiffer jako Kobieta Kot oraz Christopher Walken jako Max Shreck. Ach, i ta muzyka…

(1992) Batman Returns

Znowu odstępstwo od głównej reguły, ale mamy i komiksowy rodowód i bohatera, choć znowu w wydaniu „anty”. The Crow z 1994 roku to film mroczny, ociekający klimatem, doskonale zrealizowany od strony technicznej, a także związany z ogromną tragedią. Podczas kręcenia zdjęć zginął odtwórca głównej roli, Brandon Lee. W broni palnej, z której w jednej scen oddano w jego kierunku strzał, znalazł się zamiast ślepaka prawdziwy nabój. Skąd tam się wziął pozostaje do dzisiaj niewyjaśnioną zagadką. Zdjęcia dokończono, a film trafił do dystrybucji, z miejsca uzyskując status kultowego. Mocno polecam, warto obejrzeć, choć jest to widowisko dość ponure i bez krzty optymizmu…

(1994) The Crow

Na popularności Kruka powstały kontynuacje, niestety nie dorównujące oryginałowi i będące właściwie tylko po nim popłuczynami.

The Crow 2 City of Angels 1996 rok

(1996) The Crow 2 City of Angels

The Crow 3 Salvation 2000 rok

(2000) The Crow 3 Salvation

The Crow Wicked Prayer 2005 rok

(2005) The Crow Wicked Prayer

W jednym z przyszłych odcinków wspominek z pewnością będzie coś więcej o prawach autorskich. Bo zamieszanie z nimi jest straszliwe, szczególnie w uniwersum Marvela. Jedną z ogólnych zasad jest, że dane studio dzierży prawa do danych postaci tylko na określony czas. Jeżeli podczas tego czasu studio nie stworzy żadnego filmu w temacie, to prawa powracają do licencjodawcy. Widząc potencjał, jednak nie mając pomysłu na odpowiednią otoczkę realizatorską, producenci dzierżący prawa do grupy Fantastic Four postanowili budżetowym sposobem stworzyć dzieło, którego główną rolą było tylko i wyłącznie zachowanie tych praw! Wyobrażacie sobie? Film z producenckiego stołka jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć został skazany na porażkę! Nie zamierzano nawet wprowadzać go do obiegu, o czym podczas produkcji nie wiedzieli ani aktorzy, ani reżyser! Dziś można obejrzeć to dzieło, choć oczywiście pozostaje swoistą ciekawostką i kuriozum zawiłości świata filmowego, w którym niepodzielnie rządzi pieniądz.

The Fantastic Four 1994 rok

(1994) The Fantastic Four

Świetne efekty specjalne, które do dzisiaj zachwycają, a przede wszystkim genialny Jim Carrey w tytułowej roli! The Mask z 1994 roku okazał się ogromnym hitem kasowym, a film po prostu pokochali wszyscy, od widzów po krytyków. Kto nie zna, należy KONIECZNIE nadrobić! Ubaw po pachy gwarantowany! Aha, była kontynuacja. I o ile o takich ciekawostkach wypominam, to tą, wybaczcie, pominę. Oryginał jest lekturą obowiązkową, kontynuacji nie tykać nawet kijem!

(1994) The Mask

W 1994 roku na ekrany powraca Cień, czyli The Shadow. Jak być może pamiętacie z pierwszej części wspominek, postać ta pojawiła się już w kinach w 1940 roku. Powrót zaliczyć można za jak najbardziej udany, jest klimat, efekty nawet dzisiaj nie odstraszają, dużym plusem jest scenografia i stroje które po prostu zachwycają. Zresztą nie ma się co dziwić, film dysponował całkiem niezłym budżetem, który przekuto na warte obejrzenia widowisko.

(1994) The Shadow

To co Burton zrobił w Powrocie Batmana nie zadowoliło producentów, tak więc realizację kolejnej części powierzono już komuś innemu. Na stołku reżysera zasiadł Joel Schumacher, natomiast przed kamerą ponownie brylowały same gwiazdy: Val Kilmer jako Batman, Tommy Lee Jones jako Harvey Dent: Dwie Twarze, Jim Carrey jako Dr Edward Nygma: Człowiek-Zagadka, Nicole Kidman jako Dr Chase Meridian. No i pojawił się jeszcze Robin, który był zupełną pomyłką…. Batmany Burtona były mroczne i klimatyczne, co idealnie sprawdzało się przy takiej postaci jak Batman. W wersji Schumachera otrzymujemy na ekranie wręcz feerię barw, które aż rażą w oczy. Niestety mroczny klimat został zamieniony na kicz. Aczkolwiek, żeby nie było, film nadal ogląda się całkiem nieźle! Sprawdzają się główni źli, akcja biegnie wartko, a Gotham nadal potrafi zachwycić.

Batman Forever 1995 rok

(1995) Batman Forever

Judge Dredd (1995) z Sylvestrem Stallone w tytułowej roli budzi sprzeczne opinie. I nie ma co ukrywać, mamy do czynienia z filmem przeciętnym, jednak który sprawdza się jako niezobowiązująca i całkiem przyjemna rozrywka. Do tego Stallone wypada całkiem przekonywującą w roli Dredda, efekty nie odstraszają, a Mega City One potrafi zachwycić.

(1995) Judge Dredd

Generation X z 1996 to pierwsze pojawienie się mutantów Marvela w pełnometrażowym aktorskim filmie. Niestety, pojawienie wybitnie nieudane, film pod każdym względem od siebie odstrasza, i nawet zapożyczenia z komiksu zostały zrealizowane nieumiejętnie. Mutanci jeszcze będą musieli chwilę poczekać na godne ich widowisko.

(1996) Generation X

Z filmem The Phantom z 1996 jest podobna sytuacja jak z Cieniem, czyli otrzymujemy powrót bohatera, który debiutował lata temu w czarno białym serialu kinowym. Phantom obecnie nieco śmieszy, szczególnie jak główny bohater paraduje w swoim fioletowym stroju, jednak mimo to film ogląda się bardzo przyjemnie! Nadal jest to miłe i niezobowiązujące przygodowe widowisko.

(1996) The Phantom

Batman Burtona z 1989 pokazał, że można stworzyć film superbohaterski będący zarówno kasowym jak i artystycznym przebojem. Producenci zaczęli chętnie inwestować w takie przedsięwzięcia, choć niestety ogromnego sukcesu Batmana nie udało się powtórzyć.  W 1997 roku na ekrany kin zawitała czwarta część sagi o Mrocznym Rycerzu, która także okazała się krokiem milowym dla superbohaterskiej kinematografii. Batman And Robin, podobnie jak przednicy, zachwycał obsadą. Zmieniono co prawda odtwórcę głównej roli, ale po niezbyt udanej kreacji Kilmera, decyzja ta wydawała się jak najbardziej słuszna. Nowym Batmanem został George Clooney, natomiast w pozostałych rolach wystąpili Arnold Schwarzenegger jako Mr Freeze i Uma Thurman jako Trujący Bluszcz. Do tego był Robin i Batgirl. O jakości samego filmu niech poświadczy anegdota, mówiąca, jakoby George Clooney zobowiązał się, że przeprosi i odda pieniądze za bilet każdemu kogo spotka i kto stwierdzi, że był na tym filmie w kinie! Autentycznie, o ile Batmana Forever dało się obejrzeć, to Batman & Robin jest filmem wręcz tragicznym! Powiedzenie, że to zmarnowany potencjał i w sumie zmarnowana kupa kasy, bo budżet był ogromny, to za mało. Film został aż tak zmiażdżony przez widzów i krytykę, że skutecznie zniechęcił na lata Hollywood do inwestowania sporych pieniędzy w podobne widowiska!

(1997) Batman And Robin

W tym samym roku swoich sił na ekranie próbowała postać z wydawnictwa Image. Spawn, oparty na niegdyś słynnej i przebojowej autorskiej serii Todda McFarlane’a, niestety nie zdobył serca widzów, choć z początku rokował całkiem nieźle. Ale czegoś tu zabrakło, a do tego film dobiły wprost tragiczne efekty specjalne, które nawet w roku premiery odstraszały. Tylko dla wiernych fanów.

(1997) Spawn Director's Cut

Ech, równia pochyła… Steel z 1997 roku to doskonały przykład, że zatrudnienie rozpoznawalnego celebryty nie zawsze jest dobrym pomysłem. Shaquille O’Neal kiedyś cieszył się zasłużoną sławą, jako wybitny koszykarz, jednak aktor z niego był żaden. A do tego głupawy scenariusz i idiotyczne dialogi. Steel to postać z uniwersum Supermana, ale w takim wydaniu lepiej znajomość z nim sobie odpuścić.

(1997) Steel

David Hasselhoff zasłynął rolami w takich kultowych serialach jak Nieustraszony czy Słoneczny patrol. I być może pojawiła się kolejna szansa na kultowy serial, gdyż film Nick Fury Agent of Shield z 1998 roku był tak naprawdę zwiastunem. Zwiastunem serialu, który jednak nigdy nie trafił do realizacji. A szkoda, gdyż Hasselhoff jako Nick Fury wypada całkiem nieźle, i film, choć jest mocno przeciętny, to może skusić co poniektórych miłośników klimatu prosto z kaset VHS.

(1998) Nick Fury Agent of Shield

Blade z 1998 roku podczas premiery w ogóle nie był kojarzony z komiksowym pierwowzorem. Opowieść o pół-wampirze, pół-człowieku okazała się całkiem zgrabną i mroczną historią utrzymaną nieco w klimacie horroru. I to się sprzedało, film zebrał ciepłe recenzje, a i widownia dopisała. I nadal jest to widowisko jak najbardziej warte obejrzenia, nie tylko dla miłośników komiksów, a do tego stanowi doskonałą odtrutkę na zniesmaczenie, jakie budzi obecnie popularny wygląd wampira – lalusia. Dobre, mocne kino!

(1998) Blade

W następnym odcinku: Nadchodzą mutanci!

PS. Mimo odstępstw od reguł i dodania różnych pobocznych tytułów, w opisie zabrakło miejsca na takie filmy jak: Guyver, Guyver Dark Hero, The Meteor Man, Blankman, Black Scorpion, Black Scorpion II Aftershock, Tank Girl, Barb Wire, Men In Black, Star Kid, Asterix i Obelix kontra Cezar. Oczywiście mam nadzieję powrócić do tych perełek przy innej okazji.

Wcześniejsze części:
początek: 1940 – 1966
Superman ratuje świat: 1975 – 1988

Read Full Post »

Czyli fotka uzupełniająca poprzednią – tym razem mniej się tu dzieje i wybór jakby mniejszy, ale to po prostu spłynęły zamówienia które z jakiegoś powodu były opóźnione. Co mnie cieszy i na co czekałem: żółwie wreszcie w komplecie! To znaczy w komplecie z normalnych serii, bo dwie specjalne figurki z ComicConów są lata świetlne poza zasięgiem mojego portfela… Cieszy mnie też Iron-Man, który był ostatnią figurką brakującą mi także do kompletu wyjściowych ubiorów Tonego Starka (no dobrze, oprócz jednego ancymona z CC, ale lata świetlne itd…). Tak więc w cyklu „fotek super tykociarzy” już niedługo (u mnie to pojecie względne, pamiętajcie proszę!) mały przegląd i Turtlesów i Ultra Agentów. Zbroi Iron-mana też być może. A co do zajawek i kolekcjonerstwa, to zapraszam do osobnej notki na temat pewnej zdobyczy z serii Adventurers. 😉

minifigures2014-12

Za nieocenioną pomoc w poszukiwaniach podziękowania nalezą się rh i Scratowi!

Read Full Post »

Wybaczcie, nie mogłem się oprzeć i nie pstryknąć fotki. Właśnie odebrałem pewną zgraję, którą możecie zobaczyć poniżej . Najwięcej tu żółwi Teenage Mutant Ninja Turtles, i jak uda mi się je wszystkie skompletować (jest szansa, że jeszcze w tym roku), pewnie na blogu będzie mały przewodnik po tych ludzikach, skupiający się na takich niuansach, jak kosmetyczne różnice, i czy jest sens polować na każdego ancymona. Niedawno publikowałem recenzje dwóch zestawów z serii Ultra Agents, na więcej się nie połakomiłem, ale same ludziki chciałem skompletować, co się właśnie udało – tak więc penie o nich też niedługo pojawi się jakaś dłuższa notka. Pozostałe figurki pochodzą z różnych serii i znalazły się tu z różnych powodów (np.: bo podobają mi się wybrane figurki z Star Warsów czy Tolkiena, czy też chciałbym uzbierać Friendsowe bajkowe postacie).

minifigures2014-11

PS. W sumie nie pytałem wcześniej, macie ochotę na więcej notek poświęconych samym ludzikom z wybranych serii? Zarówno w formie publikowanych już fotek super trykociarzy, jak i nieco dokładniejszych opisów?

Read Full Post »

Z cyklu „Fotki Super Trykociarzy” (a jako że uzbierało się ich trochę (fotek znaczy się), dodałem takową kategorię na blogu): temat zahaczający (powiedzmy!) o Halloween, czyli stworki – potworki i inne bestie z serii Teenage Mutant Ninja Turtles. Prawdziwe śliczności, nieprawdaż (Brzydal nawet dorobił się osobnej sesji)?

Turtles Monsters

Read Full Post »

To co prawda tylko jedna figurka, ale nie mogłem się oprzeć by pstryknąć jej fotkę… Znacie jakąś brzydszą minifigurkę?

Teenage Mutant Ninja Turtles Mutated Dr O'Neil

Read Full Post »

Na Shop@Home można już zakupić zestaw 10244 Fairground Mixer w cenie 599,99 zł.

10244 Fairground Mixer Promo

W ramach promocji każdy kupujący ten zestaw otrzyma miłe uzupełnienie w postaci polybagu 40108 Balloon Cart!

40108 Balloon Cart

Dodatkową promocją jest jeszcze całkiem ciekawa oferta dla miłośników komiksowych trykociarzy, a dokładniej w tym przypadku żółwi: za zakupy w wysokości minimum 100 złotych w naszym koszyku znajdzie się  5002127 Teenage Mutant Ninja Turtles Flashback Shredder.

5002127 Teenage Mutant Ninja Turtles Flashback Shredder Promo

Figurka bez rewelacji, ale chętnie bym takową przygarnął, tylko że akurat nie planuję żadnych zakupów na S@H, a Fairground Mixer odpuszczam sobie zupełnie. Jakby ktoś miał tego Shreddera na zbyciu za ludzką cenę lub na wymianę – chętnie dobiję targu!

Read Full Post »

Teenage Mutant Ninja Turtles a dokładniej Ninja Turtles, czyli tym razem licencja filmowa, a nie serialowa. I ponownie objawia się syndrom Super Heroes: ludziki to cudeńka, cała reszta ledwo zadowalająca, choć pojazdy jeszcze się prezentują, powiedzmy że zadowalająco. Dodatkowo jeden z żółwi zawitał do serii Juniors, czyli dla każdego coś miłego.

79115 Turtle Van Takedown

79115 Turtle Van Takedown BOX

79115 Turtle Van Takedown

79116 Big Rig Snow Getaway

79116 Big Rig Snow Getaway BOX

79116 Big Rig Snow Getaway

79117 Turtle Lair Invasion

79117 Turtle Lair Invasion BOX

79117 Turtle Lair Invasion

10669 Turtle’s Lair

10669 Turtle's Lair BOX

10669 Turtle's Lair

Read Full Post »

Są zestawy które od razu zdobywają moje serce, jak choćby Latająca Krowa, i są takie, które w żaden, ale to żaden sposób nie potrafią wzbudzić u mnie cieplejszych odczuć. I tak jest z tym czymś: no dobra, figurki są fajne, jak w całej tej serii, ale akurat w tym zestawie nawet pod tym względem nie ma nic nadzwyczajnego (oki, czteroręki ninja nie zdarza się codziennie 😉 ).

Teenage Mutant Ninja Turtles 79122 Shredder's Lair Rescue BOX

Teenage Mutant Ninja Turtles 79122 Shredder's Lair Rescue

Read Full Post »

Seria Teenage Mutant Ninja Turtles w 2013 roku wzbudzała sporo kontrowersji, pojawiały się zarówno głosy zachwytu, jak i psioczenie na niezbyt urokliwe pojazdy czy elementy – oczywiście należy pamiętać, że jest to seria licencyjna, i skoro coś wyglądało w serialu brzydko, to jako klockowy twór musi prezentować się podobnie (abstrahując od uproszczeń itp). Ciekawi mnie jaka była sprzedaż serii, gdyż bez problemu pod koniec roku większość zestawów można było kupić na licznych promocjach nawet 30-50% taniej! Dla samych rewelacyjnych figurek warto (choć szkoda, że Bebop i Rocksteady tutaj się nie pojawili – wiem, nie ta licencja…)

Nic to, Żółwie w 2014 roku powracają a pierwsze przyzwoite zdjęcia czterech zestawów właśnie obiegły sieć:

79118 Karai Bike Escape

79118 Karai Bike Escape

79119 Mutation Chamber Unleashed

79119 Mutation Chamber Unleashed

79120 T-Rawket Sky Strike

79120 T-Rawket Sky Strike

79121 Turtle Sub Undersea Chase

79121 Turtle Sub Undersea Chase

Jak Wasze wrażenia? Figurki ponownie rewelacja, ale same zestawy, jakoś niezbyt mnie zachwycają…

Read Full Post »

Uzupełnienie plotek (tych i tych) na 20014 rok, czyli kolejna partia dywagacji:

City

W Arctic dominuje kolor pomarańczowy, obok niebieskiego i białego. Będzie niedźwiedź polarny i Husky! W City dwa pociągi: szybki pasażerski i ciężki niebieski towarowy. Fani modularów mogą przemyśleć zakup Bike Shop i Caffe – całkiem nieźle pasuje do tej linii.

Friends

Miski, kameleon, panda i inne zwierzaki, będzie helikopter, most nad rzeką i ogólnie więcej cukierkowych tematów.

Castle

Będzie więcej nielicencjonowanych rycerzy!

SuperHeroes

Batman i Joker zawitają do Duplowego świata, czyli i najmłodsi będą mogli obcować z trykotami! W normalnej linii więcej X-menów – powróci Magneto, Wolverine, będzie Storm! Sentinele zapowiadają się póki co niezbyt atrakcyjnie, ale może coś z nich będzie. Pojawią się zestawy na licencji Guardians of the Galaxy, tak więc może doczekamy się Szopa i Drzewka! 😉

Chima

Wielki mamut, coś w stylu Hulka! No i inne zwierzaki, ale i tak, Mamut rządzi!

Inne

Kolejna seria Minifigurek oficjalnie nosi numer 12, tak więc obecnie dostępna The LEGO Movie oficjalnie nie jest numerowana, i podobnie jak sportowcy, należy traktować ją jako dodatkową.
Więcej Ninjago, Hero Factory itp..

Read Full Post »

Agents

70162 Caught in the Dungeon – xxx pcs – $35
70163 Toxikita Toxic Accident – xxx pcs – $50
70164 Sweeping Action Robber – xxx pcs – $70
70165 Ultra Agent Headquarters – xxx pcs – $125

City

60032 Polar Snowmobile – 44 pcs – $7
60033 Polar Tracked Vehicle – 113 pcs – $15
60034 Polar Lift Helicopter – 262 pcs – $30
60035 Polar Research Station – 374 pcs – $40
60036 Polar Base Camp – 733 pcs – $100
60050 Railway Station – 423 pcs – $50
60051 High-Speed Passenger Train – 610 pcs – $120
60052 Cargo Train – 888 pcs – $180

Creator

31026 Bicycle Shop & Cafe – 1023 pcs – $80

Friends

41030 Olivia Ice Cream Cycle – 98 pcs – $13
41031 Andrea’s Mountain Hut – 119 pcs – $13
41032 First Aid Jungle Bike – 156 pcs – $17
41033 Jungle Waterfall Rescue – 183 pcs – $20
41034 Summer Caravan – 297 pcs – $30
41036 Save the Jungle Bridge – 365 pcs – $35
41038 Rescue Base in the Jungle – 473 pcs – $70
41047 Seal on a Rock – 37 pcs – $4
41048 Lion in the Savannah – 43 pcs – $4
41049 Panda in the Bamboo – 47 pcs – $4
41058 Heartlake Shopping Center – xxx pcs – $125

Legends of Chima

70141 Vardy Ice Vulture – 217 pcs – $25
70142 Eris Fire Eagle Plane – 330 pcs – $35
70143 Sir Fangarm Sabre-tooth Tiger – 415 pcs – $50
70144 Laval Fire Lion – 450 pcs – $60
70145 Maula Ice Mammoth – 604 pcs – $75
70146 Flight to the Phoenix Fire Temple – 1,301 pcs – $150

Ninjago

70727 X-1 Ninja Battle Machine – xxx pcs – $50
70728 Battle for the City – xxx pcs – $125

Star Wars

75048 Phantom – xxx pcs – $25
75049 Snowspeeder – 278 pcs – $40
75050 B-Wing – 448 pcs – $60
75051 Jedi Hunter Frontier – 490 pcs – $70
75052 Mos Eisley Cantina – 615 pcs – $80
75053 The Ghost – xxx pcs – $100
75054 AT-AT – 1,138 pcs – $120
75055 Imperial Star Destroyer – xxx pcs – $150

Teenage Mutant Ninja Turtles

79115 Turtle Van Takedown – 368 pcs – $50
79116 Big Rig Snow Getaway – 741 pcs – $85
79117 Turtle Lair Invasion – 888 pcs – $100
79118 Karai Bike Escape – 88 pcs – $13
79119 Mutation Chamber Unleashed – 196 pcs – $25
79120 T-Rawket Sky Strike – 286 pcs – $40
79121 Turtle Sub Undersea Chase – 684 pcs – $75

źródło: m.in. neoape

Read Full Post »

Ostatnio na monopolistycznym portalu aukcyjnym szukałem figurek Super Bohaterów, miałem dokładnie określone co chce i za jaką cenę. Oczywiście wyszukiwania ograniczyłem do kategorii „LEGO„, jakby nie było, tylko te klocki mnie interesują.

I na co natrafiłem? Na bardzo ładnie przygotowane aukcje, ale z towarem w podejrzanie niskich cenach i wszystko mówiących opisach. Pozwolę sobie zresztą zacytować:

„Oferujemy figurkę – Han Solo
figurka nie jest figurką lego”

„Oferujemy figurkę – Schredder
figurka nie jest figurką Lego”

„Oferujemy figurkę – Leonidas
figurka nie jest figurką Lego”

„Oferujemy figurkę – Emma
figurka nie jest figurką lego”

„Oferujemy figurkę – Spiderman
figurka nie jest figurką lego”

W porządku, opisy są jasne. Trochę straszą zdjęcia – te figurki NIE LEGOzłudnie podobne do LEGOwych, a do tego wszystkie aukcje z których zaczerpnąłem te cytaty zostały umieszczone w kategorii LEGO – przykładowe screenshoty zamieszczam ku przestrodze dalej. Postanowiłem wprost zapytać sprzedawcę, dlaczego tak umieszcza, pytanie wysłałem 30 listopada, niestety do dnia dzisiejszego nie doczekałem się odpowiedzi.

Co więcej, sprzedawca też oferuje całe pakiety:

„Klocki Star Wars
Oferujemy figurki kompatybilne z Lego
postacie Bohaterów z Gwiezdnych Wojen”

„Klocki Super Heroes
Oferujemy figurki kompatybilne z Lego
postacie Super Bohaterów”

Ale tu już na szczęście kategorie wybrane są uczciwie, np:
Allegro – Dziecko – Zabawki – Figurki – Batman

Więc raz można, a raz nie? Co próbuje osiągnąć? To chyba pytanie retoryczne…

Ale to nie koniec! Wytłumaczcie mi, co znaczy „Element Custom” w kategorii LEGO? To w końcu oryginał czy podróbka? Terminem Custom przyjęło się nazywać produkty nie LEGOWe jednak uzupełniające ten świat o elementy które w oryginale NIE występują (np.: broń z II wojny światowej), a nie elementy identyczne z produkowanymi przez TLG!

Sprzedawca na którego trafiłem zupełnie przez przypadek w swojej ofercie oprócz w/w kwiatków posiada także mnóstwo oryginalnych części i ludzików, a przynajmniej tak można wnioskować z opisów. Na mnie niestety zrobił złe wrażenie, do tego nie raczył odpowiedzieć na moje jakby nie było proste pytanie, tak więc nabrałem nieufności i postanowiłem poszukać elementów które mnie interesują u kogoś innego. Wolę dmuchać na zimne.

Pamiętajcie! Czytajcie dokładnie treść aukcji! Jak nie jesteście pewni – pytajcie! To nic nie kosztuje, a możecie oszczędzić sobie nerwów i straty finansowej!

Klocki Friends - Mia

Klocki Friends - Stephanie z pieskiem

Klocki Star Wars - Han Solo

Klocki Super Heroes - Wolverine

Klocki Super Heroes

Klocki Turtles - Leonardo

Lego custom elementy - broń

Wszystkie powyższe cytaty i zdjęcia pochodzą z publicznie dostępnych aukcji na serwisie Allegro i zostały zachowane w formie oryginalnej, dokładniej takiej, jak przygotował je dany sprzedawca.

Read Full Post »

Older Posts »