Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Smerfy’

Egmont w tym miesiącu kończy niejako pierwszy rzut Odrodzenia z DC, tak więc dostaniemy niezła stertę najróżniejszych serii, wszystkie oczywiście jako zeszyty numer jeden. Zrobię może osobna notkę na ten temat. Najchętniej po przeczytaniu wszystkiego, na co raczej szans nie ma. Kupka wstydu wciąż rośnie…

Poniżej parę ciekawszych pozycji ostatnio wydanych. Oczywiście tylko takich, na które prywatnie się zdecydowałem, więc wartościowych tytułów jest z pewnością więcej. Jak zawsze prośba, jak możecie coś polecić, dajcie koniecznie znać!

Thorgal zawsze był wydarzeniem wydawniczym i każdy kolejny album był lektura obowiązkową. Niestety do czasu. Wielka popularność spowodowała, że twórcy postanowili namnożyć serii pobocznych, nieco się w tym pogubili, coś kombinują ze scenarzystami czy rysownikami i cały czas wychodzi mocno średnio. I takie są dwa najnowsze albumy: Thorgal: Młodzieńcze lata tom 5: Slivia i Thorgal: Kriss de Valnor tom 7: Góra Czasu. Jest mocno średnio, aczkolwiek czytało mi się te opowiastki całkiem przyjemnie. Tak więc tragedii, jak choćby w postaci najnowszych Asteriksów, nie ma. A Surżenko jako rysownik jest dla mnie genialny!

komiksy_2017-12_01

Smerfy uwielbiam i na szczęście Smerf Doktor wypada całkiem nieźle. Obok coś znacznie cięższego, czyli poruszenie problemu przemocy domowej. Scenariusz Jerzy Szyłak, rysunki Joanna Karpowicz.

komiksy_2017-12_02

Ładunek superhero w powiększonej dawce, czyli seria Daredevil: Nieustraszony oraz Wolverine by Jason Aaron i B.B.P.O.: 1946-1948. Egmont wydaje też w takiej formie Hellboya, ale mam pierwszą edycje, więc wznowienia siłą rzeczy nie kupuję. Samego Hellboya mocno polecam, B.B.P.O. czyli Biura Badań Paranormalnych i Obrony to także zacna lektura. Wolvi i Diabełek będą musieli poczekać na swoją kolejkę na kupce wstydu, a cegły to straszliwe, około 400-500 stron każda!

komiksy_2017-12_03

komiksy_2017-12_04

Egmont oprócz grubasków wypuszcza także zeszyciki z Marvel Now. Raz grubsze raz cieńsze, a takie Original Sin: Hulk kontra Iron Man jest naprawdę cienkie (95 stron), przy niezmienionej cenie 4 dyszek. Wolverine: Trzy miesiące do śmierci i Guardians of the Galaxy, Strażnicy Galaktyki: Grzech pierworodny już są grubsi, ale tu znowu wydawca zaserwował nam posklejane strony! Co ciekawe, tylko czarne, ale czarnych akurat w tych tytułach jest sporo. Więc mamy gratis zabawę w rozklejanie, na szczęście nic przy tym nie powinno się bardziej uszkodzić, więc tragedii nie ma. Ale drukarnia powinna dostać po uszach. Dla mnie kupka wstydu, a od nowego roku poważne ograniczenia.

komiksy_2017-12_05

Harley Quinn tom 6: Cała w czerni, bieli i czerwieni to ostatni tom w ramach Nowe Dc Comics. O samym DC new 52 będzie osobna notka, takie krótkie podsumowanie. A sama Harley Quinn to lektura prosta, przyjemna i głupkowata. Warto!

komiksy_2017-12_06

Batman / Sędzia Dredd: Wszystkie spotkania to prawdziwy specjał! Alan Grant, John Wagner, Simon Bisley, Cam Kennedy, Carl Crirchlow, Dermot Power, Val Semeiks! Co za nazwiska! Cztery różne opowiadania, w tym słynne Sąd nad Gotham będące najlepiej wydanym komiksem w ofercie Tm-Semic, i jednocześnie jedną z największych porażek finansowych tamtych czasów! Musiszmieć!

komiksy_2017-12_07
Cegiełka Egmontu obok Sądu Tm-Semic

komiksy_2017-12_09
Są delikatne różnice w odcieniach kolorów.

komiksy_2017-12_08

Torpedo to bardzo niegrzeczny komiks. Poważnie, lektura tylko dla dorosłych, a główną postacią jest antybohater pełna gęba, którego po prostu nie da się lubić. Przeczytać natomiast koniecznie trzeba! Torpedo wyszedł kiedyś u nas jako parę albumów, teraz otrzymujemy piękne wydanie zbiorcze! Brawo Non Stop Comics! Dodatkowo od razu zaserwowano nam dodatek, czyli powrót do postaci w kresce Eduardo Risso. Takie wspominki i powrót po latach. Torpedo mocno polecam, choć to lektura nie dla każdego!

komiksy_2017-12_10

komiksy_2017-12_11

komiksy_2017-12_12

I na koniec dwa specjały Rosinski Artbook Thorgal 40 lat to coś dla fanów Thorgala i kreski słynnego Grzegorza Rosińskiego. Piękne wydanie, niestety cierpiące na syndrom zarudzeń na okładce, przez co podniosła się wrzawa w światku komiksowym. Zabrudzenia i przytarcia są, występują nawet pod dość grubą folia ochroną. I jest problem z wymianą, gdyż nakład jest bardzo mały i już w dniu premiery album trudno było zakupić. Więcej na jego temat, wraz z kompletem zdjęć, postaram się wrzucić na bloga w najbliższym czasie.

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 01

Wojownicze Żółwie Ninja od wydawnictwa Fantasmagorie to pozycja wręcz legendarna, której wydanie w naszym kraju rodziło się w wielu bólach i spowodowało spore zamieszanie w środowisku komiksowym. Album niemniej wreszcie się ukazał, i pod względem edytorskim robi wrażenie. Duży format, twarda oprawa, niezły papier i druk. Jest naprawdę dobrze. Do tego są to te oryginalne Żółwie, przeznaczone dla starszego czytelnika. Kiedyś trzy zeszyty wydał Tm-Semic, zdjęcia porównawcze już pstryknąłem, wrzucę niebawem.

Wojownicze Zolwie Ninja UC1 01

A Wy co fajnego ostatniego dorwaliście? Co polecicie, a od czego lepiej trzymać się z daleka (Archie omijajcie szerokim łukiem! Polskie wydanie jest spierniczone na całej linii!)?

Reklamy

Read Full Post »

Całkiem niedawno ukazał się kolejny komiksowy tomik z przygodami Smerfów, o dość dziwnym tytule: Smerfowanie Biżuterii. Prywatnie bardzo cenię sobie oryginalne historyjki z niebieskimi ludzikami, których autorem był Peyo, natomiast późniejsze albumy,  tworzone przez jego następców, niestety często okazywały się słabe. Tym bardziej więc zaskoczeniem był dla mnie najnowszy album, wydany właśnie „na licencji”, którego charakterystyczną cechą jest wprowadzenie sporo nowych postaci, przez przerzucenie trzonu akcji do świata ludzi. I to najwidoczniej się sprawdza! Historia poprowadzona jest bardzo sprawnie, zawiera parę wątków, które zgrabnie się ze sobą przeplatają, do tego spotykamy tu postacie o najróżniejszym charakterze. Są oczywiście nudni dobrzy, ale prym wiodą postacie negatywne, niektóre przesiąknięte złem do szpiku kości, a niektóre mające nie tak do końca jednoznaczne pobudki. Jednocześnie historyjka jest na tyle spójna i posiada sporo wątków humorystycznych, że spokojnie zainteresuje najmłodszych. Album godny polecenia!

Tylko ten tytuł, wybitnie mi coś w nim nie leży. Można było dać coś w stylu „Pod osłoną nocy”, czy po prostu „Smerf złodziej”, ale Smerfowanie biżuterii? Co to ma być?

Smerfy - Smerfowanie Bizuterii 1

Smerfy - Smerfowanie Bizuterii 2

Smerfy - Smerfowanie Bizuterii 3

Smerfy - Smerfowanie Bizuterii 4

Więcej o Smerfach, i ich losach wydawniczych na naszym rynku, we wcześniejszej notce.

Read Full Post »

W dawnych czasach, choć wcale nie tak odległych, wtedy, kiedy były tylko telefony na kabel, i to zazwyczaj z tarczą, dostępu do internetu bronił modem i rachunek, a w telewizji można było znaleźć dosłownie parę kanałów, było coś takiego, jak wieczorynka. Codziennie wieczorem można było obejrzeć jakiś krótki animowany filmik, natomiast i tak wszystkie dzieciaki wyczekiwały niedzieli. Wtedy wieczorynka była dłuższa, trwała aż pół godziny. I były Smerfy!

Pierwszy odcinek w Polsce został wyemitowany 15 listopada 1987 roku (tak, możecie sprawdzić, była to niedziela), natomiast sam serial powstawał w latach 1981-1989 w znanej zapewne szerszemu gronu wytwórni Hanna-Barbera. W sumie powstało ponad 400 krótkich epizodów, każdy liczył zazwyczaj 10 lub 20 minut.

Same Smerfy natomiast narodziły się na kartach komiksu, a ich ojcem był nieżyjący już Pierre Culliford, znany szerzej pod pseudonimem Peyo. W ramach ciekawostki warto nadmienić, że pierwotnie Smerfy pojawiły się gościnnie w serii komiksowej Johan & Pirlouit, by niedługo potem doczekać się swojej własnej serii.

Smerfy 01

Smerfy 02

W Polsce pierwszy komiksowy album ukazał się w 1990 roku nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia. W albumie Czarne Smerfy znalazły się w sumie trzy historyjki: tytułowa, Latający Smerf i Złodziej Smerfów. Latający Smerf to pełna humoru opowieść o pewnym niebieskim Smerfie, który zapragnął latać. Konstrukcja opowiadania jest prosta: to po prostu zlepek gagów przedstawiających kolejne próby latania dzielnego osobnika. Czyta się to świetnie, ogląda jeszcze lepiej, a brzuch wręcz boli od śmiechu. Natomiast tytułowe Czarne Smerfy, jak przystało na pierwszą opowiastkę, przedstawiają nam ogólnie Wioskę Smerfów, ich język oraz wprowadzają kolejno poszczególne postacie. Humoru tu znacznie mniej niż w latającym, Papa Smerf nie robi dobrego pierwszego wrażenia, natomiast sama historyjka wręcz zaczyna być nieco horrorowata i szczególnie młodsze dzieci, może nawet przestraszyć! Ale nadal czyta się to świetnie, a rysunki, mimo że proste, naprawdę potrafią zachwycić. Jako ciekawostka: Czarne Smerfy, zapewne z powodów politycznej poprawności, w choćby wersji amerykańskiej zostały przemianowane na… filetowe! Taka mała paranoja…

Smerfy 03

Nasza Księgarnia w sumie wydała pięć albumów ze smerfami, mimo zapowiedzi kolejnego, seria została zamknięta.

W 1997 za wydawanie komiksów ze Smerfami zabrał się Egmont. Na szczęście nie od początku, tak wiec pojawiły się całkiem nowe historie z niebieskimi ludzikami. Niestety, zadziałała najwidoczniej swoista klątwa, i po wydaniu piątego albumu, seria ponownie znikła z rynku.

Smerfy 11

Smerfy 12

Minęło sporo lat, nastał rok 2015 i ponownie Egmont postanowił zaryzykować. Ukazał się Smerf Reporter, album tworzony już przez następców Peyo i niestety owszem, będący przyjemną czytanką, ale jednak nie porywający tak jak pierwsze zeszyty. Ukazywały się kolejne tomy, poziom był różny, ale ogólnie, Smerfy nadal potrafiły dostarczyć bardzo przyjemnej rozrywki, i to nie tylko dla najmłodszych, gdyż sam Peyo, a także jego następcy, w bardzo subtelny sposób przemycali w swoich opowieściach wiele spostrzeżeń na całkiem poważne tematy.

Smerfy 21

Smerfy 22

Wreszcie się udało, gdyż w nowej edycji ukazało się już dziesięć albumów, a Egmont zapowiedział, że w planach są kolejne, i najprawdopodobniej na naszych półkach zagości wkrótce cała seria albumów ze Smerfami! Na co prywatnie bardzo się cieszę, Smerfów naprawdę nigdy nie będzie dość. Obojętnie ile się ma lat!

Smerfy 23

Read Full Post »

W tym tygodniu, brzydko mówiąc „nie wyrobiłem” się z kolejną notką z cyklu „Kino Super Przygody, czyli Superbohaterowie na ekranie„, a nie chciałem robić dodatkowych podziałów, ani opisywać paru ciekawych tytułów (w sumie ponad 30!) „po łebkach”. Tak więc temat powróci, ale zapewne dopiero za tydzień.

To dzisiaj krótko o czterech komiksowych seriach, do których, z różnych powodów, czuję specjalny sentyment.

Smerfy Dylan Armada Sprycjan

Smerfy wprost uwielbiam, pewnie też dlatego, że za dzieciaka z niecierpliwością wyczekiwałem niedzielnej wieczorynki, i kolejnych przygód niebieskich stworków na małym ekranie. Kreskówkę do dzisiaj serdecznie polecam, pod względem poziomu i sensowności bije na głowę większość obecnie produkowanej animowanej papki. Na komiksowym rynku Smerfy niestety nie miały zbyt dużo szczęścia, o ile oczywiście mówimy o naszym kraju. W latach 1990-91 nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia ukazało się pięć albumów (gorąco je polecam – są rewelacyjne!), następnie w latach 1997-98, tym razem nakładem Egmontu, wydano kolejne pięć albumów i seria znów znikła z rynku. Wreszcie rok temu ponownie do tematu powrócił Egmont i obecnie wydany album Dzieciak u Smerfów jest znów piąty z cyklu, mam nadzieję, że nie ostatni. Najnowsza edycja, to opowieści tworzone już nie przez Peyo, ale przez jego spadkobierców, co na szczęście wychodzi całkiem znośnie. Czego najlepszym przykładem jest choćby Dzieciak, spodziewałem się albo głupiej albo zbyt moralizatorskiej opowieści, a otrzymałem naprawdę niezłą, zabawną i mądrą lekturę, którą jak najbardziej można polecić do czytania przez rodziców i dzieci.

Znowu się rozpisuję, więc teraz krótko: Armada to zgrabna seria Sciencie Fiction łącząca w sobie przepiękne rysunki z niebanalnymi scenariuszami. Najlepsze były pierwsze tomy, ale na szczęście, cały czas wysoki poziom i tak jest zachowany. Epidemia to już 18 album serii, i najlepiej czytać je w kolejności chronologicznej.

Dylan Dog to włoski komiks opowiadający o perypetiach detektywa mroku, w sposób często bardzo niestandardowy. Bardzo lubię tę serię, choć nie każdemu zapewne podejdzie. Na polskim rynku wcześniej przygody Dylana wydawał Egmont, w tym momencie ślamazarnie zajmuje się tym Bum Projekt. Poszczególne tomiki wydane u nas w większości przypadków można czytać w dowolnej kolejności.

Sprycjan i Fantazjusz swego czasu (dokładnie to w 1998 roku) pojawili się w magazynie Świat Komiksu – wtedy to mogliśmy przeczytać jeden, dzielony na części, album o ich przygodach: Sprycjan i Fantazjusz w Nowym Jorku. Jak dla mnie, była to rewelacja, humorystyczne przygody dwóch reporterów poznawało się z ogromną przyjemnością. Niestety, seria nie doczekała się wydań albumowych, natomiast Egmont wprowadził na runek Małego Sprytka, czyli albumy składające się zazwyczaj z jednoplanszowych humoresek opowiadających o młodości jednego z bohaterów. Moje egzemplarze praktycznie zaczytałem, uwielbiam wracać do tych opowiastek co jakiś czas. Teraz za sprawą wydawnictwa Taurus Media na rynku wreszcie pojawił się pełnoprawny album serii: Sprycjan i Fantazjusz: Australijska przygoda, i muszę przyznać, nieco się zawiodłem. Wręcz momentami czytało mi się to bardzo źle! Ale zamierzam serii dać szansę, przypomnę sobie Nowy Jork, a i kolejny zapowiedziany album: „Sprycjan i Fantazjusz: W Moskwie” pewnie „łyknę”.

Read Full Post »

Wydawnictwo Egmont udostępniło okładki komiksów które opublikuje w kwietniu oraz maju. Wśród wielu naprawdę niezłych tytułów (Amerykański Wampir, Superman Czerwony Syn, Star Warsy (ale z Dark Horse), Batman Ziemia Jeden (cytując Arka: MUSISZ-MIEĆ!), Kryzys Tożsamości, Hellboy w piekle, nowa Armada itd) będą także Smerfy! Te niebieskie ludziki były już swego czasu wydawane w Polsce, niestety po paru albumach serię zawieszono (a były dwa podejścia), teraz powracają, miejmy nadzieję, że w chwale. Tu niestety pojawia się mały niepokój, gdyż zapowiedziane przez Egmont albumy to historie stworzone już po śmierci Peyo (we współpracy z jego synem), ale może nie dmuchajmy na zimne. Ja wyczekuję z niecierpliwością, a w między czasie, chętnie przypomnę sobie wcześniejsze historyjki, do czego bardzo mocno i Was zachęcam: szczególnie pierwsze numery to momentami nie tylko doskonała rozrywka, ale też celne obserwacje na tematy społeczne…

Smerf Reporter

Smerfy Hazardzisci

Read Full Post »