Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Kawa „Zombo”’

Myszka Miki Kawa Zombo 01

Eksperymenty maja to do siebie, że nie zawsze kończą się pozytywnie. Ale każdy eksperyment dostarcza nam odpowiednich wrażeń, zwiększa naszą wiedze, a przez to pozwala spojrzeć na pewne rzeczy z zupełnie nowej perspektywy. I dokładnie takim eksperymentem jest dopiero co wydany w naszym kraju przez Egmont niezwykły album Myszka Miki: Kawa „Zombo”, stworzony w ramach projektu, w którym uznani europejscy twórcy biorą się za historyjki z postaciami Disneya.

Myszka Miki Kawa Zombo 03

Myszka Miki Kawa Zombo 04

Kawa „Zombo” wyszła spod reki Loisela, dobrze u nas znanego z takich serii jak W poszukiwaniu ptaka czasu, Piotruś Pan, Skład Główny czy Wielki Martwy. Loisel posiada bardzo charakterystyczną kreskę, która nie każdemu przypadnie do gustu. Wydaje się dość chaotyczna, i sprawia wrażenie niedbałej. Co jest dość mylne , gdyż Loisel potrafi swoje rysunki wypełnić wprost zatrzęsieniem szczegółów i najróżniejszych graficznych smaczków.

Myszka Miki Kawa Zombo 05

W przypadku pracy nad Myszka Miki, Loisel nawiązał do klasycznych pasków Gottfredsona, niestety, u nas mało znanego. Polskie wydanie albumy Kawa „Zombo” prezentuje się wręcz zachwycająco. Duży format, twarda oprawa z płóciennym grzbietem, gruby papier, świetny druk. Układ komiksu jest poziomy, to także ukłon do klasycznych pasków. Szata graficzna zachwyca, o ile oczywiście lubimy Loisela. Plansze są skomponowane niezwykle dynamicznie, dużo tu zabawy z konwencją, a najróżniejsze smaczki graficzne z przyjemnością się wyłapuje.

Myszka Miki Kawa Zombo 06

Sporo w tym wydaniu zalet, niestety, eksperyment nie w pełni wypalił. Zawiódł niestety scenariusz. Zaczyna się nieźle, czasy wielkiego kryzysu, nasi bohaterowie, Miki i Horacy, wcale nie są postaciami bez skazy, do tego ich damy serca także w toku opowieści okażą się postaciami wielowymiarowymi. I to jak najbardziej na plus. Dalej też jest nieźle, z powodu niemożności zdobycia pracy pada decyzja o wybraniu się na krótkie, tanie wakacje. Cała czwórka więc pakuje się w samochód i przyczepę kempingową (nawiązanie do pewnej słynnej kreskówki, szkoda że podróż nie zajmuje więcej stron. Swoją drogą, czasy kryzysu, a mają auto, przyczepę, motocykl…), a że ma być tanio, jadą w odwiedziny do Kaczora Donalda na jego łódkę. I perypetie podczas wakacji czyta się wręcz doskonale!

Myszka Miki Kawa Zombo 07

Ale wszystko co dobre, niestety szybko się kończy. Nasi bohaterowie wracają, niestety wątek z Donaldem się kończy i zaczyna się tak naprawdę dopiero właściwa historia. Pojawiają się więc „Ci źli”, z obowiązkowym Czarnym Piotrusiem w zespole. Nie zabraknie zakręconych chemików (wzorowanych na autentycznych postaciach), nieuczciwego bankiera (nawiązanie do korpo?), czy Sylwetra Szachera i brygadzisty z batem. Jest też Goofy, bardziej „goofy” (aż momentami go żal) niż obecnie, oraz Pies Pluto, nieco w marginalnej roli.

Myszka Miki Kawa Zombo 08

Pojawia się tytułowa kawa, śmieciowe, uzależniające żarcie (już wiecie, kim są chemicy?), a całość zaczyna coraz bardziej przypominać czyste szaleństwo. Niestety, z każdą stroną zaczyna to nieco męczyć, a do tego coraz bardziej irytująca staje się przemoc tu zawarta, która także powoduje, że album ten raczej nie nadaje się dla najmłodszych czytelników.

Myszka Miki Kawa Zombo 10

Myszka Miki Kawa Zombo 09

Myszka Miki: Kawa „Zombo” to bardzo ciekawy eksperyment, może nie do końca w pełni udany, ale jak najbardziej warto zapoznać się z jego wynikami. Powstał album nawiązujący do klasyków, ale jednocześnie bardzo oryginalny, raczej przeznaczony dla starszego czytelnika. Szkoda, że Donalda jest tak mało, i został zawarty tylko w swoistym przerywniku. Cieszy natomiast nieszablonowe podejście do postaci. Źli są źli, ale Ci dobrzy wcale nie są tacy krystalicznie czyści. I to jest sporym atutem niniejszego wydania. Scenariusz może nie do końca zagrał, ale i tak, warto po tę kawę sięgnąć. Zapewnia odpowiednie wrażenia. Choć raczej się nie uzależnicie.

Myszka Miki Kawa Zombo 02

Wydawnictwo: Egmont
Format: 305×195 mm
Liczba stron: 80
ISBN-13: 9788328127418
Cena: 79,99 zł

Reklamy

Read Full Post »

LEGO ostatnimi czasy nie ma czym za bardzo się pochwalić, owszem, świetne zestawy cały czas powstają, ale przypomina to odławianie złotych rybek wśród wielu mocno przeciętnych czy wręcz słabych produktów. Na szczęście rynek komiksowy, jeżeli chodzi oczywiście o ten nasz, cały czas trzyma się niezwykle mocno. I owszem, tutaj także sporo jest przeciętnych pozycji, ale złotych rybek tak jakby więcej pływa. Jako, że wielu z Was sięga chętnie po komiksy, wrzucam krótka notkę o co ciekawszych pozycjach które ostatnimi czasy wpadły w moje łapki. Nie są to recenzje, jeszcze wszystkiego nie przeczytałem, nie są to też bezwarunkowo najlepsze pozycje, nie jestem w stanie wszystkiego niestety zakupić. Jak coś możecie jeszcze polecić, dajcie znać w komentarzach!

Odrodzenie wciąż w natarciu, a Egmont bardzo mocno je promuje. Nowa forma wydania, tj miękkie oprawy, powodują, że tomiki kosztują nieco mniej (i zajmują cenne miejsce na półce), co jest trochę zwodnicze, gdyż ukazuje się tego tyle, że i tak uzbiera się ładna kwota. Po dwóch miesiącach otrzymujemy osiem „jedynek”, czyli osiem rozpoczętych serii. Jako bonus, do kiosków zawitał magazyn promujący serię, niestety, zamiast artykułów, przedstawienia postaci czy autorów, zawiera dwie historyjki komiksowe i jedna notkę. Reklamówka tylko dla laików.

komiksy_2017-10_05

Nie należy zapominać o Marvelu, obecnie panuje Orginal Sin, a Hawkeye uznawany jest za jedną z ciekawszych serii. Niestety, mam takie zaległości z czytaniem trykociarzy, że aż wstyd…

komiksy_2017-10_06

Warto także zainteresować się takimi tytułami jak Iron Fist (Ed Brubaker), Wiedźmy (Scott Snyder) czy Czarny Młot (Jeff Lemire). Wszystkie trzy to prawdziwe perełki, dwa pierwsze Mucha wydała w powiększonym formacie, co akurat wychodzi im na dobre.

komiksy_2017-10_02

Na rynku niedawno zadebiutowało nowe wydawnictwo: Non Stop Comics, które już zdążyło zasypać nas niezłymi tytułami, takimi jak Tank Girl, Giant Days, Odrodzenie (inne niż to z DC), Rat Queens, Chrononauci, Paper Girls, James Bond, Głębia, Monstressa i inne. Ja póki co, zdecydowałem się na trzy serie, nad paroma innymi jeszcze muszę się zastanowić.

komiksy_2017-10_01

Oczywiście zakupy obowiązkowe to choćby Fistaszki czy rewelacyjny Usagi. Najnowszy tomik już połknąłem, i nadal trzyma wysoki poziom. Zakładnik to Guy Delisle, który rozpieścił nas tak rewelacyjnymi opowieściami jak Kroniki birmańskie, Kroniki jerozolimskie, Phenian, a jednocześnie srogo rozczarował pomyłką w postaci Albert i Alina. Zakładnik zbiera mieszane uczucia, ja zdecydowałem się dać mu szansę. Maniak miłości urzekł mnie spokojnym podejściem do tematu i rewelacyjną szatą graficzną. W epoce portali społecznościowych i łatwości umawiania się na randki, ciekawie opowiada o perypetiach randkującego w ten sposób głównego bohatera.

komiksy_2017-10_04

Natomiast bezsprzecznymi gwiazdami są Lucky Luke i długo wyczekiwany Asteriks. Obie serie tworzone są przez nowych autorów, którzy starają się podrabiać oryginalnych twórców. Rysunkowo nawet to wychodzi, scenariuszowo, już niekoniecznie. Pewnie skrobnę dwa słowa o tych albumach w ciągu najbliższych dni.

komiksy_2017-10_08

W stylu starych pasków, do tego historia stworzona przez uznanego europejskiego twórcę. Myszka Miki: Kawa „Zombo” to niezwykły eksperyment, który pod względem szaty graficznej może nieco odstraszać, nie każdemu Loisel (jak ktoś nie zna, twórca takich serii jak W poszukiwaniu ptaka czasu, Piotruś Pan, Skład Główny) przypadnie do gustu. Jak tylko skończę czytać, będzie tez o tym tomiku pewnie więcej.

komiksy_2017-10_09

A Wy co ciekawego ostatnio zdobyliście / przeczytaliście?

Read Full Post »