Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘2017’

29 grudnia 2017 roku do sprzedaży trafił pierwszy tom nowej kolekcji komiksowej. Jednakże tym razem nie otrzymamy kolejnych trykociarzy, a losy postaci z nieco innej epoki. Oto nadchodzi buntownik, wyzwoliciel, złodziej, awanturnik, łupieżca, ale też król. Oto Conan z Cymerii, znany jako Barbarzyńca, postać stworzona na kartach opowiadań Roberta E. Howarda. Wiele osób ma go za tępego osiłka, co nie zmienia faktu, że to klasyka fantastyki, i bardzo przyjemna lektura w której roi się od niesprawiedliwości społecznej, mieczy, magii, dziwacznych stworów, nabuzowanych osiłków i skąpo ubranych przepięknych kobiet. A krew leje się strumieniami.

Startująca obecnie kolekcja miała swój rzut testowy jakoś w okolicach wakacji. Wtedy ukazały się cztery tomy, które szybko trafiły do drugiego obiegu i osiągały w nim jakieś szaleńcze kwoty! Na szczęście obecnie kolekcja startuje oficjalnie, a pierwszy numer możecie nabyć za niecałą dyszkę.

Conan Hachette 01

Conan Hachette 02

Jak zwykle w przypadku takich kolekcji, znajdziemy tutaj sporo dodatkowej papirologii, w tym magazyn reklamowy i ulotki zachęcające do prenumeraty. Oczywiście kolejne numery będą już droższe, i tu niestety zła wiadomość. Każdy tom będzie kosztował dość dużo, gdyż aż 40 złotych. Zaskoczenie bierze się stąd, gdyż kolekcja przedstawia przygody Conana zgodnie z oryginałem, czyli w czerni i bieli.

Conan Hachette 03

Conan Hachette 04

Conan Hachette 05

Brak koloru wynagradza sama forma wydania: twarda oprawa, świetny papier oraz powiększony format, który akurat w przypadku tej serii sprawdza się wybornie.

Conan Hachette 06

Okłada przyciąga wzrok świetną grafiką oraz nazwiskami. Kolekcja zaprezentuje nam twórczość naprawdę uznanych autorów!

Conan Hachette 11

Warto też zwrócić uwagę na stopkę, pojawiają się tam nazwiska, które gwarantują wysoką jakość. Nie ma mowy o wpadce jak w przypadku kolekcji z Superbohaterami.

Conan Hachette 12

Conan Hachette 13

Oprócz komiksowych opowiadań, w tomie znajdziemy także parę artykułów, szkice oraz kolorowe reprodukcje okładek.

Conan Hachette 14

Conan Hachette 15

Conan Hachette 16

Conan Hachette 17

Conan Hachette 18

Conan Hachette 19

Conan Hachette 20

Conan Hachette 21

Conan Hachette 22

Conan Hachette 23

Conan Hachette 24

Kolekcja opiera się na oryginalnym wydaniu Savage Sword of Conan ukazującym się w latach 1974–1995 i w ramach której to serii ukazało się 235 numerów. Seria miała formę magazynu, stąd nie obejmowały jej restrykcje Comics Code Authority, co zaowocowało historiami skierowanymi dla nieco starszych czytelników. W oryginale seria wydawana była jako czarno-biała, i taką też edycje otrzymujemy w kolekcji. Nie należy tego traktować jako minus, seria miała szczęście do doskonałych grafików, którzy potrafili odpowiednio zrobić użytek z takiej formy! Kolekcja wykorzystuje też opowiadania o Conanie z pięciu numerów (1971–1975) magazynu Savage Tales, z którego to Savage Sword of Conan wyewoluował.

Dla mnie prywatnie kolekcja jest bardzo łakomym kąskiem i wolę zrezygnować z jakichś trykociarzy byle tylko móc śledzić losy Barbarzyńcy w tej formie. W sumie czeka nas 75 numerów bezkompromisowych przygód! Co warto nadmienić, nie jest to jeden ciąg, a zbiór opowiadań, które układają się w jedna logiczną całość. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by czytać wyrywkowo, czy nawet zacząć od dowolnego momentu.

A w ramach przypominajki, zapraszam na krótki przewodnik, co też już u nas ukazało się w temacie Conana.

Pięć tomików Conana od wydawnictwa As Editor także korzystało z Savage Sword of Conan i lata temu seria ta dała nam przedsmak tego, czego obecnie możemy się spodziewać w kolekcji. I to przedsmak wprost rewelacyjny, wszystkie pięć opowiadań jest jak najbardziej godnych polecenia. Jak ktoś chce spróbować tego klimatu, można spróbować upolować te tomiki, jakoś wydania nie była rewelacyjna, ale nakłady tak duże, że nie powinny kosztować majątku.

Conan 01

Conan 02

Po Conana sięgały także kluby fantastyki i czasem ukazywały się oto takie wydania klubowe, czyli amatorsko (ale zazwyczaj na bardzo wysokim poziomie!) przetłumaczone i złożone wybrane historie. Z powodu nikłych nakładów i ograniczonej dystrybucji, obecnie to łakome kąski dla kolekcjonerów. Na zdjęciu dwa przykładowe tomiki, ale było tego więcej.

Conan 03

Po Conana sięgnęło także słynne wydawnictwo Tm-Semic, i zaprezentowało nam kolorową wersję opartą na serii Conan the Barbarian oryginalnie wydawaną w latach 1970–1993, posiadająca ciągłość fabularną, która to w polskiej edycji została brzydko przełamana, oraz będącą nieco ugrzecznioną.

Conan 04

Conan 05

Także wydawnictwo Mandragora sięgnęło po tę sama edycję co Tm-Semic, jednak w tym przypadku pozbawiło ja koloru. Pierwsze 25 zeszytów ukazało się w grubaśnym tomie z cyklu Essential. Niestety, na jednym numerze się skończyło.

Conan 06

Conan 07

Egmont także sięgnął po Conana, tym razem jednak korzystając z materiałów znacznie młodszych, w oryginale wydanych przez Dark Horse Comics w 2003 roku. Niestety serie wtedy u nas urwano.

Conan 08

Conan 09

Jako deser, mieliśmy też coś takiego jak komiksowa reklamówka gry Age of Conan: Hyborian Adventures. Zeszyt był dodawany w 2008 roku do magazynu Logo.

Conan 10

Przez lata mieliśmy trochę Conana, ale nigdy nie zadomowił się na dłużej. Oby teraz było inaczej!

Conan 11

Conan 12

Reklamy

Read Full Post »

Na MFKiG Egmont zapowiedział specjalny album, wydany z okazji 40 lecia Thorgala. Tomasz Kołodziejczak od razu wtedy przestrzegał, że album wydany będzie w kooperacji, dostępny w nikłym nakładzie i swoje będzie kosztował. Nie trzeba było być wróżką, żeby przewidzieć, że zniknie z księgarskich półek w ciągu dosłownie sekund, co zresztą zaznaczyłem w notce podsumowującej MFKiG.

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 01

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 02

I to się sprawdziło. Album ledwo został wydany, a już jego nabycie jest możliwe jedynie na rynku wtórnym. Do tego oczywiście za odpowiednio większą kwotę. Patrząc jednak na najróżniejsze aukcje, chętnych nie brakuje. I to mimo pewnego mankamentu, który dotyczy praktycznie całego nakładu, i o którym rozgorzały ostre dyskusje na najróżniejszych forach i grupach komiksowych. Mimo zabezpieczenia albumu grubą folią, niestety okładka cierpi na najróżniejsze przetarcia, wgniotki, i inne tego typu uszkodzenia. Tragedii może nie ma, ale pozostaje spory niesmak, tym bardziej, że z powodu produkcji albumu w kooperacji, niestety nie będzie wymiany ani dodruków. Oczywiście każdy kupujący jak mu nie pasuje może album oddać, ale lepiej sprzedać go na rynku wtórnym za sporo większą kwotę. Mimo spierniczonej okładki, chętni nadal są. Ot, taki paradoks, i trochę wstyd dla wydawcy, ale rynek rządzi się swoimi prawami. Oby Egmontowi fuszerki nie weszły za bardzo w krew, niestety pod koniec tego roku wpadek wydawniczych mają nieco zbyt dużo, co przy obecnym przesycie rynku komiksowego, może w dłuższej perspektywie odbić się na sprzedaży. Ale to dywagacje na inną notkę, wróćmy do gwiazdy tego opisu.

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 03

Album ma formę artbooka, tak więc znajdziemy tu głównie grafiki. Tekstu jest jak na lekarstwo, ale absolutnie nie można tego faktu traktować jako wadę, wszak otrzymujemy dzieło, które ma zaprezentować nam niezwykłe prace jednego z najwspanialszych grafików komiksowych: Grzegorza Rosińskiego. W tym przypadku ukierunkowane tylko na jeden niezwykły świat i postać Thorgala Aegirssona, którego przygody cieszą nas już 40 lat!

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 04

Gdy Jean Van Hamme zrezygnował ze stanowiska scenarzysty serii, sama seria nie zniknęła z rynku, a nawet powiększyła się o serie odpryskowe, co niestety w końcu zaczęło nawet przez największych fanów marki traktowane być jako próba na silę odcinania kuponów. Nowe albumy to już przysłowiowe „nie to samo”, choć seria nadal ewoluuje, więc absolutnie nie powinniśmy jej spisywać na straty.

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 05

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 06

A tymczasem warto powspominać. A jest co! Na ponad 200 stronach znajdziemy reprodukcje okładek praktycznie wszystkich albumów, oczywiście pozbawione wszelkich oznaczeń serii i logotypów, tak więc każdy z takich obrazów wprost zapiera dech w piersiach. A to tylko początek! W dalszej części albumu znajdziemy okładki alternatywne, specjalne obrazki tworzone w różnych celach, szkice które często ukazują projekty na bardzo wczesnym etapie i wiele, wiele więcej!

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 07

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 08

Album należy potraktować jako pozycję obowiązkową dla każdego miłośnika komiksu i wspaniale, że takie cudo ukazało się u nas na rynku. Tu ogromne brawa dla wydawcy, tym bardziej, że samo wydanie także prezentuje się przepięknie. Niestety, dobre wrażenie bardzo mocno psuje wpadka z uszkodzonymi okładkami, i mimo, że da się to przeżyć, to jednak pozostaje naprawdę spory niesmak, tym bardziej, że dotyczy tak specjalnej pozycji. Pod tym względem spory minus dla Egmontu, oby wydawnictwo z nowym rokiem nieco więcej czasu i sił poświęciło kontroli jakości, gdyż ostatnimi czasy ich wpadki (zabrudzenia w druku, słabe nasycenie kolorów, rozmycia i pikseloza, posklejane strony, niedopracowana strona edytorska) zaczynają niepokoić.

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 09

Dla przypomnienia, idealnym uzupełnieniem artbooka jest Monografia Grzegorza Rosińskiego, wydana także przez Egmont, w 2015 roku, lecz nadal dostępna w sprzedaży!

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 10

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 11

Rosinski Artbook Thorgal 40 lat 12

Read Full Post »

Teraz wszyscy podobno żebrzą o lajki, suby i inne, więc ja nie żebrze, ale „jedynie” informuję, że na czymś takim jak Instagram, gdzie jest dużo dziwacznych zdjęć, pojawiają się też fotki klocków, komiksów i gier pstrykane w moim aparacie. Taka zabawa, ale staram się wrzucać przynajmniej jedna fotkę dziennie, i zazwyczaj jest tam coś, co na bloga albo nie trafia, albo trafi za jakiś czas, czyli np.: zapowiedź recenzji czy też piszących się opisów. Więc nie żebrzę, ale jak macie ochotę, i takie rzeczy Was interesują, to zapraszam. 😉 Acha, na instagramie więcej jest zdjęć komiksów niż klocków, i chyba ogólnie to w tym kierunku będzie szlo, ale jak zawsze „się zobaczy”.

https://www.instagram.com/nori8studs/

instagram nori8studs

PS. na facebooku też lądują infa o notkach, przypominam, jakby co. 😉

Read Full Post »

Największy zestaw z serii LEGO City Jungle jest jednocześnie zestawem „pozakatalogowym„, czyli nie znajdziemy go ani w oficjalnych prospektach LEGO, ani na półkach w działach z zabawkami popularnych sieciówek. Także w normalnych sklepach zabawkowych może być problem z jego dojrzeniem, więc najpewniejszym źródłem pozostaje Shop@Home oraz sklepy firmowe. A udanie się w te miejsca warto rozważyć, gdyż zestaw ten wypada zadziwiająco dobrze, choć niestety nie uniknął przywar, które także swoje piętno odcisnęły na pozostałych zestawach serii.

LEGO City Jungle
60162 Jungle Air Drop Helicopter

LEGO City Jungle 60162 Jungle Air Drop Helicopter 000

Seria: City: Jungle
Rok premiery: 2017
Liczba elementów: 1250
Figurki: 7: kapitan łodzi, pilot helikoptera, troje badaczy, dwoje pracowników obozu
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 58 x 37.5 x 10 cm
Cena: $149.99 , £109.99, 129.99 €, 599,99 zł

BrickSet, BrickLink

Pudełko, a raczej pudło, robi ogromne wrażenie swoimi rozmiarami, a i szata graficzna stoi na najwyższym poziomie. Pierwsze co rzuca się w oczy na głównej grafice, to samolot, a właściwie helikopter, czyli taka swoista, ale całkiem zgrabna hybryda. Na obrazku oczywiście znalazło się miejsce na pozostałe składowe zestawu, a w jednym z narożników można wypatrzeć tygrysa! Wszystko to umieszczono na jak zwykle dopracowanym komputerowym tle, mającym w zamierzeniu przypominać dżunglę. Jak i w pozostałych zestawach z serii, gdzieś tam na horyzoncie majaczy zarys miejskich zabudowań, co nie pozwala nam zapomnieć, że bardziej mamy do czynienia z seria Miastową niż Przygodową.

LEGO City Jungle 60162 Jungle Air Drop Helicopter 001

Czytaj dalej na przygodowym blogu… ->

Read Full Post »

Justice League, po wielu problemach podczas produkcji, nie zawojował ekranów kin, i zbiera może nie złe, ale mocno przeciętne oceny. Marvel robi to genialnie, choćby patrząc na ostatniego Thora, a DC nie może ogarnąć wielkiego ekranu.

A LEGO wypuszcza kolejne potworki:

LEGO BrickHeadz Wonder Woman (41599)

LEGO BrickHeadz Aquaman (41600)

LEGO BrickHeadz The Flash (41598)

LEGO BrickHeadz Cyborg (41601)

Read Full Post »

Jakiś czas temu wyciekły zdjęcia kolejnej partii zestawów nawiązujących do filmu The LEGO Batman Movie, jednak dopiero teraz możemy dokładniej przyjrzeć się, co tez w tym temacie znajdziemy na półkach. I jest całkiem nieźle!

70918 The Bat-Dune Buggy
minifigurki: Batman, Captain Boomerang

The LEGO Batman Movie The Bat-Dune Buggy (70918)

Specyficzny Batmobil nie porywa, ale może być. Dwie figurki podobnie, Batman jest wszędzie, a Captain Boomerang już był jako minifigurka, ale tu mamy nową wersję. Wszystko jednak całkiem przyjemne dla oka.

70919 The Justice League Anniversary Party
minifigurki: Superman, Green Arrow, Hawkgirl, El Dorado, Wonder Dog

Ktoś niexle tu poleciał, figurki bardzo cieszą, scena to wypełniacz, ale nie straszy. Zakup raczej obowiązkowy, choćby dla niezłego pakietu figurek, które pewnie kupowane osobno wyjdą drożej, niż cały zestaw. Może czapeczka Green Arrow z małym piórkiem zwiastuje powrót Forestmenów?

The LEGO Batman Movie The Justice League Anniversary Party (70919)

70920 Egghead Mech Food Fight
minifigurki: Batman, Condiment King, Egghead

Niezłe figurki, znowu, a i Mech całkiem ciekawy. Nie ma cudów, ale podobać się jak najbardziej można.

The LEGO Batman Movie The Egghead Mach Food Fight (70920)

70921 Harley Quinn Cannonball Attack
minifigurki: Batgirl, Harley Quinn, Gentleman Ghost, Crazy Quilt

Cztery świetne figurki i całkiem niezłe autko! Jakieś budyneczki są tylko wypełniaczem, ale reszta nieźle zagrała. Kusi, bardzo kusi!

The LEGO Batman Movie Harley Quinn Cannonball Attack (70921)

70923 The Bat-Space Shuttle
minifigurki: Batman, Dick Grayson, Catwoman, Firestarter Suit, Space Suit, Reggae Suit

The LEGO Batman Movie The Bat-Space Shuttle (70923)

Chyba największe zaskoczenie! Spodziewałem się mocnego średniaku, a tu proszę, prezentuje się to całkiem nieźle! Minus za jednoelementowy „dziób”, ale ogólnie, wszystko tu prezentuje się całkiem nieźle i przede wszystkim ładnie. Zawodzą nieco ludziki, Catwoman była, Dick Grayson też, Batman jest wszędzie. Zostają niby stroje. Trochę mało w tym temacie, jak na dość duży zestaw. Odrzutowy Batkajak rządzi!

Read Full Post »

Co się stanie, gdy wielka zła korporacja jednak da jakiś kredyt zaufania niszowemu wizjonerowi? Kredyt ten rośnie, gdy uświadomimy sobie, że nasz wizjoner owszem, ma na swoim koncie trochę dzieł, nawet udanych, ale jednak niskobudżetowych. A tu nagle wpada prawie 200 milionów? Oj, kredyt zaufania musi być jednak dość spory. Walt Disney zaryzykował, a Taika Waititi sięgnął po wielka szansę.

I co wyszło?

Rewelacyjne widowisko, które powoduje, że w kinie siedzimy przez dwie godziny z bananem na ustach! To czysto rozrywkowy film, który dostarcza nam tej rozrywki prost w perfekcyjnej formie! Nie szukajcie tu głębszych przesłań, czy nie wiadomo czego. Jednak też miejcie pod uwagą, że scenariusz jedzie po bandzie, ale absolutnie nie jest głupkowaty, i przymykając nieco oko, oraz pomiatając o konwencji, wszystko tu ma sens i jest naprawdę logiczne. A jak zaczyna się naparzanka w rytm Led Zeppelin, to po prostu odpływamy.

Jak choć trochę lubicie superhero, lub nawet nie lubicie, idzie do kina! Koniecznie do IMAXa, tu naprawdę obraz i dźwięk idealnie ze sobą współgrają i należy chłonąć te wrażenia w najwyższej jakości. W przyszłym tygodniu mam zamiar wybrać się drugi raz. I już nie mogę się doczekać!

Thor: Ragnarok to trzeci Thor na ekranie, ale praktycznie odcina się od poprzednich, a robi to też momentami w całkiem fajny sposób. Oczywiście to nadal uniwersum Marvela, więc wiele tu postaci i nawiązań do Avengers, Dr Strange i innych, ale spokojnie film można obejrzeć nie znając wszystkich niuansów.

Dla przypomnienia, w LEGO pojawiły się już dość dawno dwa zestawy oparte bezpośrednio na tym filmie. Oba zresztą miałem przyjemność recenzować na blogu: 76088 Thor vs. Hulk: Arena Clash

LEGO Marvel Super Heroes 76088 Thor vs. Hulk Arena Clash 00

i 76084 The Ultimate Battle for Asgard.

LEGO Marvel Super Heroes 76084 The Ultimate Battle for Asgard 00

Szkoda, że więcej nie było, bo potencjał jest spory. Ale TLG ma coraz więcej dziwnych decyzji, może nie wierzyli w powodzenie filmu? Pierwszy zestaw, ten z areną, to zresztą kaszana straszliwa, konstrukcja zrobiona po łebkach, mająca na celu być tylko tłem dla rewelacyjnych figurek. No i musi być jakiś wypełniacz, żeby można było za kupkę klocków zawołać odpowiednią cenę.

LEGO Marvel Super Heroes 76088 Thor vs. Hulk Arena Clash 01

Drugi zestaw wypada już o wiele lepiej, jak zwykle, figurki rządzą, Valkyrie, mimo braku blond włosów, jest w porządku, a Hela daje popalić. Wilk Fenris też wypada nieźle. Zostaje statek, który w LEGOwym wydaniu cieszy oko, i nieźle nawiązuje do filmowego pierwowzoru, tylko niestety ma poważny błąd. Broń. Ale zabawka musi strzelać, tu już na prawa rynku nic się nie poradzi.

LEGO Marvel Super Heroes 76084 The Ultimate Battle for Asgard 01

LEGO Marvel Super Heroes 76084 The Ultimate Battle for Asgard 04

LEGO Marvel Super Heroes 76084 The Ultimate Battle for Asgard 06

A gdzie Skurge? Oj, bardzo go w klockowej wersji brakuje…

Read Full Post »

DC Super Heroes Fantastyczny Przewodnik 01

Specjalizujące się w aktywizujących książeczkach dla dzieci wydawnictwo Ameet niedawno dostarczyło nam kolejny tego typu produkt. Oczywiście na licencji, i to w tym przypadku, nawet podwójnej. Fantastyczny Przewodnik to prawie 100 stronicowy album, w którym poznamy najróżniejsze ciekawostki z życia Superbohaterów, a wszystko to podane w atrakcyjnej LEGOwej otoczce. Od razu warto zaznaczyć, że jak pełny tytuł wskazuje, w albumie skupiono się tylko na uniwersum DC, dodatkowo, nie ma tu żadnych informacji czy zdjęć pochodzących z serii The LEGO Batman Movie. Samo czyste DC!

DC Super Heroes Fantastyczny Przewodnik 03

DC Super Heroes Fantastyczny Przewodnik 04

Układ książki nastawiony jest głównie na dzieciaki, w końcu to one są tutaj głównym odbiorcą. Nie znajdziemy więc tutaj suchych tabelek, czy zestawień, zamiast tego mamy atrakcyjnie podane informacje, różne „jajcarskie” rankingi, czy też niezbyt poważne, ale ciekawe, porównania. Wszystko okraszone krzykliwymi nagłówkami i podane w bardzo kolorowej formie. Idealnie, by najmłodszy czytelnik szybko się nie znudził. Zdjęć czy rysunków jest tu wprost zatrzęsienie, ale większość pochodzi z oficjalnych materiałów TLG, więc już gdzieś „to” widzieliśmy. Dosłownie parę zdjęć zostało zrobionych na potrzeby tej publikacji, a wynikło to tylko z tego powodu, że najwidoczniej samo TLG nie posiadało odpowiednich fotek.

DC Super Heroes Fantastyczny Przewodnik 05

Co do informacji, o dziwo, jest ich naprawdę sporo, i jest tu co poczytać. Niestety, wdarło się parę błędów i głupotek, jak choćby imię Lexa Luthora zapisywane raz jako Lex, a gdzie indziej jako Leks. Znaleźć też można momentami dziwne sformułowania, jak to opisujące genezę „Cudownej Amazonki”. Cytat: „Diana uratowała życie pilotowi i dowiedziała się, że istnieje świat, o którym nie miała pojęcia. Wtedy wzleciała w niebo, stając się Wonder Woman.” Ma to sens? I podobnie jest niestety dość często, jednak jako wytłumaczenie tego faktu można potraktować ilość miejsca: informacje są podane w skondensowanej formie, bez nadmiernego rozpisywania się, więc skróty myślowe siłą rzeczy były nie do uniknięcia.

DC Super Heroes Fantastyczny Przewodnik 06

Sporo miejsca poświęcono specjalnym zestawom czy tez figurkom, które obecnie są dość trudne do zdobycia, a przez to swoje kosztują. W tym produktom wydanym na rożnego rodzaju ComicCony, gdzie na rynku wtórnym kosztują mały majątek. Jak dzieciak, po lekturze książki, na coś takiego się napali, oj to biedni rodzice…

DC Super Heroes Fantastyczny Przewodnik 07

Forma wydania zachwyca, duży format, twarda oprawa, świetny papier i druk (tak swoją drogą, książkę wydrukowano w Chinach). Okładkę dodatkowo zdobią złocenia. Ogromnym atutem publikacji jest także klockowy dodatek, w postaci ekskluzywnej figurki Wonder Woman. Zresztą w samej książce znalazło się porównanie tejże figurki z wydanymi wcześniej, postaram się też (kiedyś) wrzucić podobne porównanie w cyklu Fotki Super Trykociarzy. Jak ciekawostka: kartonowy wypełniacz zastosowany po to, by figurka nie wystawała ponad okładkę, jest grubszy niż te 100 stron z których składa się książka. Wygląda to trochę słabo…

DC Super Heroes Fantastyczny Przewodnik 09

Podsumowując, starsi miłośnicy Superbohaterów, nawet tych klockowych, raczej nie mają tu czego szukać, natomiast książka idealnie sprawdzi się jako lektura dla najmłodszych. Pomniejsze błędy czy głupotki w tekstach raczej nie przeszkadzają ogólnie dobremu wrażeniu. Sporym plusem jest klockowy dodatek, jednak oficjalna cena publikacji, wynosząca około 75 złotych, powoduje opłacalność zakupu tylko dla figurki dość dyskusyjnym.

DC Super Heroes Fantastyczny Przewodnik 08

WYDAWCA: Ameet Sp. z o. o.
ISBN: 978-83-253-2610-4
EAN: 9788325326104
SYMBOL: LYC451
AUTOR: Cavan Scott
STRONY: 96
OKŁADKA: Twarda
FORMAT: 235x280mm

DC Super Heroes Fantastyczny Przewodnik 02

Read Full Post »

A to ci LEGO zrobiło psikusa! W 2008 roku pojawił się zestaw 10189 Taj Mahal, składający się wtedy z rekordowej ilości 5922 elementów! Monumentalny, całkiem ładny i strasznie nudny w budowie. Zresztą, jak macie ochotę, swego czasu popełniłem jego recenzję, możecie ją znaleźć choćby na forum LP: recenzja 10189 Taj Mahal. Przez lata cena zestawu rosła (ja swój egzemplarz opchnąłem jakiś czas temu, znajomemu, więc nie miałem na tym zarobku), a teraz TLG zrobiło pstryczka w nos wszystkim spekulantom i wrzuciło wznowienie. I to wręcz jeden do jednego! Jak dla mnie, świetne posunięcie! Teraz czekam na wznowienie figurek Superherosów wydawanych na wszelkiego rodzaju Comic Conach!

10256 Taj Mahal
5923 części

LEGO Creator Taj Mahal (10256)

LEGO Creator Taj Mahal (10256)

LEGO Creator Taj Mahal (10256)

LEGO Creator Taj Mahal (10256)

Read Full Post »

komiksy_2017-10_08

Lucky Lucke, Smerfy, Asteriks to serie, w przypadku których uwielbiam powracać do wybranych albumów, i mimo, że czytam te same historie wielokrotnie, to przy każdej kolejnej lekturze, uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Przynajmniej, jeżeli chodzi o albumy tworzone przez oryginalnych autorów. Warto tu zaznaczyć, że wszystkie te trzy serie doczekały się kontynuacji tworzonych przez naśladowców. Określenie naśladowcy jest jak najbardziej adekwatne, gdyż nowi twórcy starają się wręcz idealnie odwzorować oryginalny styl. Pod względem kreski we wszystkich przypadkach udaje się to całkiem nieźle. Rysunki Peyo (Smerfy), Morrisa (Lucky Luke) oraz Uderzo (Asteriks) mimo że bardzo charakterystyczne, zdobyły godnych twórców, i pod tym względem, w żadnym z tych przypadków nie ma co narzekać.

Gorzej niestety ze scenariuszami.

Właśnie ukazał się najnowszy, długo wyczekiwany, Asteriks. To już 37 tom! Scenariusze pierwszych 24 tomów stworzył René Goscinny uznany francuski scenarzysta, oprócz Asteriksa mający na swoim koncie choćby znane i lubiane książki o Mikołajku. Każdy Asteriks spod jego pióra to niesamowita zabawa ze słowem, przepiękny humor sytuacyjny, ogromna ilość inteligentnych nawiązań do najróżniejszych nacji, wydarzeń, do tego znajdziemy tutaj także sporo smaczków odwołujących się do popkultury. Za scenariusze kolejnych albumów odpowiadał już rysownik serii: Albert Uderzo, który sprawdził się perfekcyjnie jako rysownik, niestety, jako scenarzysta wypadł znacznie gorzej, acz i tak jego albumy czyta się z przyjemnością. Od tomu 35 niestety zmieniło się wszystko. Nic nie trwa wiecznie, i w końcu seria trafiła w ręce nowych twórców. Za sterami siadł Jean-Yves Ferri odpowiedzialny za scenariusze i Didier Conrad w roli rysownika. Jak wspominałem wcześniej, pod względem rysunku jest naprawdę dobrze, Conrad stał się godnym naśladowcą Uderzo. Ferri natomiast na stanowisku scenarzysty wkłada wiele serca, ale niestety, nie wychodzi mu to najlepiej. A tym gorzej, że marnuje ogromny potencjał.

Asteriks 37 w Italii & Lucky Lucke 56 Przeklęte ranczo 01

Opowieść najnowszego albumu jest prosta. Stan dróg woła o pomstę do nieba, Senator odpowiedzialny za ten stan rzeczy woli inwestować w orgie niż remonty. Jednak gdy pojawiają się oskarżenia, należy udowodnić, że nie jest aż tak źle. W związku z tym zostaje ogłoszony Wielki Wyścig Transitalia, w którym mogą startować także barbarzyńcy. I jak już możemy się domyślić, nie zabraknie tutaj także Asteriksa i Obeliksa. A oprócz tego wielu, naprawdę wielu przedstawicieli najróżniejszych nacji oraz miejsc, które ta wesoła gromada odwiedzi. Właśnie, o ile historyjka jest zgrabna, i czyta się ja dobrze, to jednak da się odczuć, że humoru tu niestety nieco zabrakło. Goscinny przy takim potencjalne na jednym kadrze potrafiłby spowodować u nas ból brzucha od śmiechu, tymczasem Ferri jakby się męczył, widać starania i chęci, ale niestety czegoś tu zabrakło. Powstał album świetny graficznie, niestety pod względem scenariusza sromotnie przegrywający z wcześniejszymi. Jak ponownie sięgnę po coś z Asteriksa, z pewnością nie będzie to nic z ostatnich trzech albumów. To jest po prostu historyjka najwyżej na raz.

Asteriks 37 w Italii & Lucky Lucke 56 Przeklęte ranczo 02

Album można nabyć w przyzwoitej kwocie 19.99, kupując ze zniżkami wychodzi niezwykle atrakcyjna kwota. Niestety, coś za coś, i tym razem Egmont mocno nawalił pod względem edytorskim. Cieniutki papier jeszcze ujdzie, ale spakowano to w delikatną i równie cieniutka oprawę, która ma ogromne tendencje do załamywania się, mięcia czy falowania. Tragedii może nie ma, ale pozostaje lekki niesmak.

Razem z Asteriksem, do sprzedaży trafił nowy Lucky Lucke, nieco droższy, ale też nieco lepiej wydany. Wiele albumów w tej serii stworzył Goscinny, i oczywiście te nadal są perełkami, jednak nad seria pracowało wielu scenarzystów, więc ogólny poziom dość często wznosił się i opadał. Przeklęte ranczo to zbiór czterech krótszych historyjek, które połyka się wręcz na raz. I całkiem przyjemnie, nie jest to cudo, ale miłośnicy najszybszego rewolwerowca na Dzikim Zachodzie powinni być usatysfakcjonowani.

Asteriks 37 w Italii & Lucky Lucke 56 Przeklęte ranczo 03

Asteriks 37 w Italii & Lucky Lucke 56 Przeklęte ranczo 04

Read Full Post »

LEGO ostatnimi czasy nie ma czym za bardzo się pochwalić, owszem, świetne zestawy cały czas powstają, ale przypomina to odławianie złotych rybek wśród wielu mocno przeciętnych czy wręcz słabych produktów. Na szczęście rynek komiksowy, jeżeli chodzi oczywiście o ten nasz, cały czas trzyma się niezwykle mocno. I owszem, tutaj także sporo jest przeciętnych pozycji, ale złotych rybek tak jakby więcej pływa. Jako, że wielu z Was sięga chętnie po komiksy, wrzucam krótka notkę o co ciekawszych pozycjach które ostatnimi czasy wpadły w moje łapki. Nie są to recenzje, jeszcze wszystkiego nie przeczytałem, nie są to też bezwarunkowo najlepsze pozycje, nie jestem w stanie wszystkiego niestety zakupić. Jak coś możecie jeszcze polecić, dajcie znać w komentarzach!

Odrodzenie wciąż w natarciu, a Egmont bardzo mocno je promuje. Nowa forma wydania, tj miękkie oprawy, powodują, że tomiki kosztują nieco mniej (i zajmują cenne miejsce na półce), co jest trochę zwodnicze, gdyż ukazuje się tego tyle, że i tak uzbiera się ładna kwota. Po dwóch miesiącach otrzymujemy osiem „jedynek”, czyli osiem rozpoczętych serii. Jako bonus, do kiosków zawitał magazyn promujący serię, niestety, zamiast artykułów, przedstawienia postaci czy autorów, zawiera dwie historyjki komiksowe i jedna notkę. Reklamówka tylko dla laików.

komiksy_2017-10_05

Nie należy zapominać o Marvelu, obecnie panuje Orginal Sin, a Hawkeye uznawany jest za jedną z ciekawszych serii. Niestety, mam takie zaległości z czytaniem trykociarzy, że aż wstyd…

komiksy_2017-10_06

Warto także zainteresować się takimi tytułami jak Iron Fist (Ed Brubaker), Wiedźmy (Scott Snyder) czy Czarny Młot (Jeff Lemire). Wszystkie trzy to prawdziwe perełki, dwa pierwsze Mucha wydała w powiększonym formacie, co akurat wychodzi im na dobre.

komiksy_2017-10_02

Na rynku niedawno zadebiutowało nowe wydawnictwo: Non Stop Comics, które już zdążyło zasypać nas niezłymi tytułami, takimi jak Tank Girl, Giant Days, Odrodzenie (inne niż to z DC), Rat Queens, Chrononauci, Paper Girls, James Bond, Głębia, Monstressa i inne. Ja póki co, zdecydowałem się na trzy serie, nad paroma innymi jeszcze muszę się zastanowić.

komiksy_2017-10_01

Oczywiście zakupy obowiązkowe to choćby Fistaszki czy rewelacyjny Usagi. Najnowszy tomik już połknąłem, i nadal trzyma wysoki poziom. Zakładnik to Guy Delisle, który rozpieścił nas tak rewelacyjnymi opowieściami jak Kroniki birmańskie, Kroniki jerozolimskie, Phenian, a jednocześnie srogo rozczarował pomyłką w postaci Albert i Alina. Zakładnik zbiera mieszane uczucia, ja zdecydowałem się dać mu szansę. Maniak miłości urzekł mnie spokojnym podejściem do tematu i rewelacyjną szatą graficzną. W epoce portali społecznościowych i łatwości umawiania się na randki, ciekawie opowiada o perypetiach randkującego w ten sposób głównego bohatera.

komiksy_2017-10_04

Natomiast bezsprzecznymi gwiazdami są Lucky Luke i długo wyczekiwany Asteriks. Obie serie tworzone są przez nowych autorów, którzy starają się podrabiać oryginalnych twórców. Rysunkowo nawet to wychodzi, scenariuszowo, już niekoniecznie. Pewnie skrobnę dwa słowa o tych albumach w ciągu najbliższych dni.

komiksy_2017-10_08

W stylu starych pasków, do tego historia stworzona przez uznanego europejskiego twórcę. Myszka Miki: Kawa „Zombo” to niezwykły eksperyment, który pod względem szaty graficznej może nieco odstraszać, nie każdemu Loisel (jak ktoś nie zna, twórca takich serii jak W poszukiwaniu ptaka czasu, Piotruś Pan, Skład Główny) przypadnie do gustu. Jak tylko skończę czytać, będzie tez o tym tomiku pewnie więcej.

komiksy_2017-10_09

A Wy co ciekawego ostatnio zdobyliście / przeczytaliście?

Read Full Post »

70922 The Joker Manor

liczba elementów: 3,444
cena: US$269.99, 269.99€, £249.99

figurki: 10!: The Joker, Batman, Barbara Gordon, Harley Quinn, Nightwing, Alfred Pennyworth Classic Batsuit, Disco Batman, Disco The Joker, Disco Batgirl, Disco Robin

A to Ci dziwoląg, lecz coś w nim jest! Z pewnością rzuca się w oczy liczba figurek: aż 10! Klocków też niemało: prawie 3 i pół tysiąca! A do tego otrzymujemy rollercoaster, czyli komplet torów i wózki! Do tego ogrom smaczków i najprawdopodobniej całkiem spora bawialność. Zabija natomiast niestety cena. Czekam na pierwsze recenzje, ale obawiam się, że z ciężkim sercem trzeba będzie sobie to odpuścić…

The LEGO Batman Movie The Joker Manor (70922)

The LEGO Batman Movie The Joker Manor (70922)

The LEGO Batman Movie The Joker Manor (70922)

The LEGO Batman Movie The Joker Manor (70922)

The LEGO Batman Movie The Joker Manor (70922)

The LEGO Batman Movie The Joker Manor (70922)

The LEGO Batman Movie The Joker Manor (70922)

The LEGO Batman Movie The Joker Manor (70922)

The LEGO Batman Movie The Joker Manor (70922)

Read Full Post »

W jednej z pierwszych notek zamieszczonych w ramach cyklu Komiks Superbohaterski w Polsce pokrótce przedstawiłem, jak to z tymi Superbohaterami na kartach komiksów wygląda, oczywiście wspomniałem w tejże notce o tzw restartach. Dla przypomnienia, wygląda to tak, że wychodzą sobie komiksy, superbohaterowie naparzają po pyskach (lub działają w bardziej wyrafinowany sposób) tych złych i tak to się toczy. W końcu czytelnicy nieco się nudzą, nakłady spadają, różne kombinacje nie sprawdzają się, do tego czasy się zmieniają, więc wydawca wpada na genialny pomysł i robi ogólna rewolucję, tj zaczyna niejako opowiadanie o losach naszych ulubionych postaci od nowa. Ale żeby nie robić tego na sucho, tworzy się ogromny event, do którego dochodzi oczywiście na kartach komiksów, „giną starzy, pojawiają się nowi”. Przynajmniej w teorii. Wydawnictwo DC pierwszy takie poważne odświeżenie formuły zastosowało w 1985 roku na kartach rozpoczętej wtedy opowieści Kryzys na Nieskończonych Ziemiach. Ale w końcu znowu pojawiła się potrzeba odświeżenia i w 2011 roku zaprezentowano opowieść Flashpoint, która rozpoczęła erę nazwaną DC New 52, u nas znaną jako Nowe DC Comics. Zresztą Egmont przez ostatnie lata wydał sporo albumów z tej linii, więcej o nich możecie przeczytać choćby w notce Supremacja Egmontu. Także Flashpoint i Kryzys na Nieskończonych Ziemiach zostały u nas wydane, a obecnie do tego grona dołącza Odrodzenie.

Uniwersum DC Odrodzenie 05

Odrodzenie czyli DC Rebirth, to ponowny restart, ale oczywiście jak na komiksy przystało, zgrabnie łączący „to co już było”. Co więcej, odrodzenie wykorzystuje podwaliny stworzone przez DC New 52, jednoczenie niejako wraca do klasyki po Kryzysie, a sprzed Flashpointu! I do tego gara jeszcze wrzuca Strażników. Tak, TYCH Strażników!

Uniwersum DC Odrodzenie 01

Uniwersum DC Odrodzenie 02

Uniwersum DC Odrodzenie 03

Uniwersum DC Odrodzenie 04

Wydaje Wam się to nieco zakręcone? Może, ale tak naprawdę to próba szukania złotego środka, tak by zachęcić całkiem nowych czytelników do sięgnięcia po komiksy, ale jednocześnie nie odstraszyć tych którzy lubują się w klasycznych historiach, lub przypasowało im Nowe DC. I patrząc na recenzje oraz rankingi sprzedaży, udało się to całkiem nieźle! W Polsce we wrześniu bieżącego roku, czyli teraz, startuje Odrodzenie, tom wprowadzający do tego świata ukazał się w ramach linii DC Deluxe (fotki powyżej), a w sprzedaży do końca roku ukażą się następujące tytuły:

Wrzesień:
– Batman – Jestem Gotham
– Superman – Syn Supermana
– Suicide Squad – Oddział Samobójców – Czarne więzienie.
– Green Arrow – Śmierć i życie Olivera Queena.

Październik:
– Flash – Piorun uderza dwa razy
– Superman Action Comics – Ścieżka zagłady
– Liga Sprawiedliwości – Maszyny zagłady
– Batman Detective Comics – Powstanie Batmanów

Listopad:
– Aquaman – Utonięcie”
– Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni – Prawo Sinestro
– All Star Batman – Mój największy wróg
– Nastoletni Tytani – Damian wie lepiej

Grudzień:
– „Harley Quinn – Umrzeć ze śmiechem”
– „Nightwing – Lepszy niż Batman”
– „Batman – Noc Ludzi Potworów”
– „Wonder Woman – Kłamstwa”

Sporo co? Będzie co czytać!

Dodatkowo, otrzymaliśmy jeszcze dwa albumy z Supermanem, będące niejako przejściem miedzy New52 a Odrodzeniem, w którym to pojawia się więcej niż jeden Superman, i „ktoś ginie by żyć mógł ktoś„. Dosłownie, DC postanowiło wyprostować niektóre fakty z życia Supka, i trochę z nim(i) namieszało. Ale najlepsze jest to, że albumy Superman: Lois & Clark oraz Ostatnie dni Supermana (zalecana taka kolejność czytania) połyka się z prawdziwa przyjemnością. Nie jest to oczywiście arcydzieło, do tego wyraźnie widać, że historie są stworzone nieco na silę, i na szybko, właśnie po to, by Odrodzenie mogło już wystartować, ale o dziwo, udało się. Przyjemne, lekkie lektury, takie akurat na koniec lata, jeżeli jeszcze nie mieliście okazji po nie sięgnąć.

Uniwersum DC Odrodzenie 11

Uniwersum DC Odrodzenie 12

Uniwersum DC Odrodzenie 13

Uniwersum DC Odrodzenie 14

Uniwersum DC Odrodzenie 15

Uniwersum DC Odrodzenie 16

Przyznam się, że od New 52 nieco się odbiłem. Parę serii czytałem, ale choćby cały Batman czeka na kupce wstydu. Po te Supermany sięgnąłem by je tylko przekartkować i skończyłem połykają je praktycznie na raz. Musze nadrobić zaległości, ale Odrodzenie ma u mnie wielki kredyt zaufania. Tym bardziej, że Egmont wydaje tomiki w bardziej ludzkiej formie, tj w miękkiej oprawie, co przekłada się na zaoszczędzone miejsce na półce i niższą cenę. Krok słuszny przy takim zalewie tytułów jaki mamy obecnie.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się, co poszczególne serie mają do zaoferowania, serdecznie zapraszam do notki skleconej przez prawdziwych specjalistów, czyli DC Odrodzenie od Egmontu – co warto czytać na DC Maniaku. A ja jeszcze parę dni czekam na moje pierwsze tomy regularnych serii. Z prawdziwą niecierpliwością!

Read Full Post »

W Łodzi trwają właśnie MFKiG, czyli raj dla każdego miłośnika popkultury. Wśród prelekcji, autografów, giełdy, i wielu innych atrakcji są także spotkania z wydawcami. Od wielu lat to z Egmontem, a dokładnie z charyzmatycznym Tomaszem Kołodziejczakiem, cieszy się ogromną popularnością. Nic dziwnego, pojawia się wtedy sporo zapowiedzi, a słówko „sporo” w tym roku oznacza prawdziwy zalew rewelacyjnych tytułów. Uwaga, jak stwierdził sam Kołodziejczak, polski czytelnik lubi to co już zna, tak więc nie zdziwcie się na wznowienia, kontynuacje i znane już nazwiska.

Restart Hellboya, czyli wznowienia, prywatnie podziękuję, mam pierwsze wydania, ale gorąco polecam, to świetna seria. Dodatkowo seria odpryskowa BBPO, tu już raczej premierowy materiał.
Kolejne wydanie serii Życie i czasy Sknerusa McKwacza. Jak ktoś nie zna, lektura obowiązkowa! Jak się dobrze sprzeda, być może pojawi się coś więcej w temacie Kaczek dla nieco starszych?
Będzie Conan w gruuubym tomie!
Transmetropolitan i 100 Naboi to znane i lubiane serie kiedyś wydawane u nas przez Mandragore, niestety, niedokończone. Teraz dostaniemy całość. Wydania podobno podobne jak Skalpu, czyli w miarę grube.
Legendarne Planetary!!! W DC Deluxe.

Z Superhero:

W DC Deluxe, oprócz Planetary, Infinite Crisis. Batman & Monster Men Wagnera, kolejne tomy Catwoman i Wonder Woman.
DC Rebirth: 15 tomów jeszcze w tym roku!
A z Marvela: Axis, Spider-man 2099, Moon Knight (Ellis!), Spider-man / Black Cat. I oczywiście Daredevil. I wiele więcej…

Oj, już portfel piszczy, a to nie wszystko, przecież jest jeszcze komiks europejski, a w tym temacie znajdziemy takie cuda jak:

Clifton by Bedu!
Marshall Blueberry!!
Kenya by Leo!!!
Reprint Blacksada!
Artbook z okazji 40 lat Thorgala. Drogi w małym nakładzie. Pewnie sprzeda się w ciągu 5 minut. 😉

A to tak na szybko… Po weekendzie trzeba będzie dokładniej to przejrzeć i zobaczyć także, co oferują inni wydawcy.

Read Full Post »

Jungle Exploration Site to największy zestaw z serii City Jungle, ale tylko wśród regularnie dostępnych w sprzedaży. Ot, TLG zrobiło psikusa, i na wyłączność Shop@Home i sklepów firmowych zafundowało nam jeszcze większy Miastowo – Przygodowy zestaw, który traktowany jest jako „pozakatalogowy”. Ale o nim będzie przy okazji kolejnej recenzji, a dzisiaj przyjrzyjmy się wrakowi samolotu, całkiem sporej świątyni, oraz jak zwykle, pełnemu garażowi pojazdów mechanicznych. I niestety, nie wszystko zagrało tutaj tak, jak powinno…

LEGO City Jungle
60161 Jungle Exploration Site

LEGO City Jungle 60161 Jungle Exploration Site 00

Seria: City: Jungle
Rok premiery: 2017
Liczba elementów: 813
Figurki: 7: pilot, dwóch kierowców i czterech naukowców-badaczy
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 48 x 38 x 9.5 cm
Cena: $119.99 , £84.99, 99.99 €, 419,99 zł

BrickSet, BrickLink

W przypadku pudełka i szaty graficznej go zdobiącego, trudno nie powtórzyć uwag z poprzednich recenzji zestawów wchodzących w skład tej serii. Otrzymujemy więc odpowiednią, nastrojową, i bardzo dopracowaną otoczkę, udająca dzikie ostępy jakiejś dżungli. Patrząc na prześwitujące wśród listowia kontury miasta, wcale nie oddalonej jakoś bardzo od cywilizacji.

Warto jednak zwrócić uwagę na pewny niuans. Pamiętacie zestawy z lat 90.? Te, do dziś cieszące się umiłowaniem wśród nie tylko starszych fanów klocków LEGO? Na pudełkach wtedy tło dla zdjęcia zestawu było bardzo umowne, wręcz symboliczne, przez co doskonale od razu wiedzieliśmy, co fizycznie w pudełku znajdziemy. W przypadku niniejszego zestawu graficzna otoczka jest jednak o wiele bardziej wyrazista i wręcz może wprowadzać potencjalnego konsumenta w błąd! Zresztą przykład z życia: mój kuzyn, wielki miłośnik serii City, który oglądał pudełko i na którym ten zestaw bardzo mu się podobał, nie mógł uwierzyć, gdy zobaczył go po złożeniu na żywo. Nagle okazało się, że to coś takie malutkie, czegoś tu brakuje, na pudełku prezentowało się o wiele bardziej okazale! Rozczarowanie było naprawdę spore! Ciekawe, czy krokodyl został umieszczony przez przypadek w tak strategicznym miejscu, gdzie łączy się klockowy model z cyfrowym tłem?

LEGO City Jungle 60161 Jungle Exploration Site 01

Czytaj dalej na przygodowym blogu… ->

Read Full Post »

Older Posts »